Zawartość dodana przez Majkiel
-
Całka - naprawiać czy nie
Zobaczymy kiedy przyjadą. Póki co kulam się czasem tym autem po Knurowie - szkoda oddawać z prawie pełnym bakiem
-
Całka - naprawiać czy nie
Gość mówił jedno, a w praktyce wyszło inaczej Pisałem wyżej. Uszkodzony pojazd wycenili na 15000, oferują odszkodowanie wysokości 3700. Za tyle ciężko będzie kupić nawet części, a trochę ich jest (klapa, błotnik, nadkole, pas przedni, zderzak, dwie lampy). W tym kolorze przebierać w ofertach nie można, więc jeszcze ewentualne malowanie, poskładanie tego. Owszem, mogę dołożyć zrobić na elegancko. Albo pójść w drugą skrajność - kupić w różnych kolorach, nie malować, nawet sam poskładać, może nawet uszkodzoną lampę blachowkrętem przymocować i będzie git. Tylko po co wówczas ubezpieczenie? Od 2011 płaci się AC za to auto, a jak przychodzi co do czego to wyliczają naprawę na 15 i dają 3 - chyba mamy za to kupić chusteczki na otarcie łez i flaszkę.
-
Całka - naprawiać czy nie
Za 70, ewentualnie z niewielkim haczykiem są Clio, i20, Swift i podobne, za niecałe 70 można znaleźć dwuletnie Yarisy (nie hybrydy). Oczywiście, można kupić coś większego czy "lepszego" używanego, ale nie wiem czy jest sens, jeśli nie ma takiej potrzeby. Około 50-ciu można już wybierać, ale kompletnie nie mam pojęcia w którą stronę iść. TCe wydają się być bez większych wtop i problemów. Pytanie czy ryzykowne są używane np. TSI czy t-gdi? Auta z drugiej ręki z PureTech czy ecoBoost pomijam. Miesiąc, może półtora temu kolega pytał czy nie chcę Golfa, nie chciałem, sprzedał, a fajny był i znany od nowości.
-
Całka - naprawiać czy nie
Wypłacają od razu, czy dopiero wtedy jak sprzedadzą auto? W serwisie aukcyjnym carrot jest trochę aut, od lekko pukniętch, którymi można by jechać, po skasowane i spalone. Nawet znalazłem mniej więcej podobnie uszkodzone auta w podobnym wieku - Yaris i Fiestę i zobaczę za ile wylicytują
-
Całka - naprawiać czy nie
Jasna sprawa przy takich kwotach. Wkurza mnie tylko to, że naprawę to wyceniają na 15, ale odszkodowania to dadzą 3. Rozumiem gdyby auto przed szkodą było warte 5 czy nawet 10. Z tego co piszą, to zabierają uszkodzony pojazd, wypłacają całość i sprzedają w imieniu właściciela. Pytanie kiedy płacą? Przerabiał ktoś temat szkody całkowitej w Ergo Hestia?
-
Całka - naprawiać czy nie
Ich chyba do reszty pop..... suma ubezpieczenia 18 799,00 wartość uszkodzonego pojazdu 15 030,00 należne odszkodowanie 3 769,00 Za tyle to nawet nie kupię używanych części w dobrym stanie żeby to samemu poskładać. Wrzuciłbym wam wyliczenie wartości pojazdu w stanie uszkodzonym, ale nie mogę dodać załącznika/obrazka Tak czy siak podoba mi się "stopień uszkodzenia pojazdu 0,0234". Z jaką dokładnością te 2,34% policzyli
-
Czy nowy Focus 1.0 EB 125KM to dobry pomysł?
Mamy Fiestę z 2009, jakaś delikatna powierzchowna rdza pojawiła się, głownie w tylnej części nadwozia. Ale progi, ranty błotników itp - zdrowe. W lekko zarysowanym 8 lat temu miejscu, dopiero w tym roku pojawił się nalot rdzy. Generalnie jest w normie A z tymi Focusami MK1 było różnie. Teść ma od nowości sedana, rocznik nie pamiętam który, ale chyba ok. 2002-2004, tylko dolna część przednich błotników poszła kilka lat temu. Progi zdrowe, podłużnice też, drzwi, nadkola, kielichy także. Ale znam też przypadek, że po 10-ciu latach auto wyglądało gorzej niż starsze Sieny Uno i inne rdzewiejące już w fabryce samochody.
-
Całka - naprawiać czy nie
Jeden. W sumie już wcześniej był uszkodzony, ale teraz wygiął się bardziej.
-
Myjnia automatyczna przy stacji benzynowej
A z ciekawości, czy na jakiejś myjni można wybrać sam program "mycie podwozia" ?
-
Filtr GPF
Tyle że 8kkm to nie jest takie całkiem niejeżdżenie Żona ma do pracy 11 km - razy dwa i razy pięć jest 110/tydz. Powiedzmy raz na dwa tygodnie do teściów 90-100 tam i z powrotem, więc wychodzi 50/tydz. Do tego czasem jakieś zakupy, dodatkowe zajęcia młodego - razem niech będzie 200 tygodniowo co daje 10kkm rocznie. Co się z grubsza zgadza - ostatnie wpisy w cepiku 118, 127, 137, niedługo się kończy i jest 147 czy 148. Auto prawie codziennie w ruchu, ale raz na 2-3 tygodnie 60km po autostradzie i to może być clue sprawy. Gdyby wywalić wypady do teściów i zostawić samą eksploatację miejską, to wyjdzie tych 8kkm i może faktycznie taka eksploatacja tylko w mieście nie służy gpf-owi, podobnie jak dpf-owi.
-
Całka - naprawiać czy nie
No właśnie muszę z nią pogadać. Póki co nic poważnego się nie działo, głownie elementy zawieszenia, chyba nawet tarcze hamulcowe i sprzęgło są oryginalne. Ale auto ma 15, niebawem 16 lat, prawie 150kkm, może wejść w etap że co miesiąc coś. Już pal sześć kasa, ale czas, odstawianie gdzieś auta jeśli sam nie ogarnę, zacznie pojawiać się ruda. Żona jeździ teraz kijanką, dziś zamiast Uniakiem pojechałem nim odebrać młodego ze szkoły i nieładnie zazgrzytał rozrusznik, dopiero za trzecim razem zaskoczył.
- Filtr GPF
-
Całka - naprawiać czy nie
Do lamp można kupić zestaw naprawczy, można też ładne używki za 400zł. Jakieś używane części oglądałem, zwłaszcza zderzaki często są porysowane albo pogięte, a i podczas ewentualnej przesyłki coś się uszkodzi. Do tego kolor nie jest bardzo popularny i np na kilka stron z błotnikami, w tym kolorze był jeden. Maska, zderzak, błotnik, lampy, pas przedni, nadkole, Bóg wie czy coś nie wyjdzie w trakcie - np. zawias klapy. A co do ceny - ponad 20 to już w większości są wersje Titanium, albo z większym silnikiem, nasz nie jest idealny - ma np, małą wgniotkę i obtarcie na tylnym błotniku, drzwi wg miernika były malowane (przez poprzedniego właściciela), klima też coś nie za bardzo działała (może tylko nieszczelność, a może sprężarka), a to z kolei zaniża wartość. Myślę że gdyby przed stłuczką padła decyzja o sprzedaży, to nawet za te 18 byłby problem.
-
Całka - naprawiać czy nie
No o Clio nawet myślałem, nie wiem na ile oferty nowych aut na otomoto są zgodne z rzeczywistością, ale trochę ponad 70 tysięcy za wersję z LPG wygląda nieźle. A co do wyceny, to tak jak pisałem wyżej - nie najgorzej Fiesta trzyma wartość.
-
Całka - naprawiać czy nie
Aż posprawdzałem na otomoto Nawet ponad 20 tysi wołają za takie. Także wartość polisy i wycena przy szkodzie nie są zupełnie z sufitu.
-
Całka - naprawiać czy nie
AC Tak wycenili jak kupowaliśmy polisę w czerwcu, teraz też podobnie, to nie będę się sprzeczać
-
Całka - naprawiać czy nie
Żona miała małą stłuczkę - pękł zderzak, wygięła się maska, wyrwało mocowania lamp i pękł plastikowy pas przedni. Auto jeździ, ale lampy latają i najpierw ciężko było otworzyć, a później zamknąć klapę. Wartość według polisy 18000 (Fiesta z 2009), naprawę wycenili na 15000 (w tym 9000 części), czyli "całka". Mogą zabrać auto i wypłacić całość, albo wypłacić różnicę pomiędzy polisą a wartością uszkodzonego auta - z tego co mówił gość na oględzinach - około 9000. Jak tak z grubsza patrzyłem, to na używanych częściach zrobię to w tej cenie, tylko muszę poszukać, później czekać na termin w warsztacie - zejdzie do Bożego Narodzenia. Jeszcze 22 listopada kończy się przegląd, a z poruszającymi się lampami to raczej nie przejdzie No i nie wiem, auto spełnia swoją funkcję, na dojazdy do pracy, szkoły, czasami 40km autostradą do teściów wystarcza. Żona nie chce myśleć o wymianie auta, ma go od 13tu lat. Ale z drugiej strony dają te 18 i zabierają bez gadania, a poza naprawą blacharską trzeba tam jeszcze zrobić porządek z klimą, sworzeń zaczyna stukać, pytanie czy za rok albo dwa coś poważnego nie strzeli albo ruda nie zacznie szaleć. Żeby kupić coś rozsądnego, to pewnie 50-60 tysięcy trzeba liczyć? W ogóle nie rozkminiałem tematu nowego auta.
-
Promocją na yarisa
Jakiś czas temu teść oglądał Toyotę i stwierdził, że drzwi zamykają się jak w Trabancie
-
Promocją na yarisa
Z ciekawości - tylny spryskiwacz sprawny? Wygląda jakby pękł przewód (dawno) i płyn "pomagał" rdzy. Tak czy siak, w 4 lata to nawet Maluch, Uno czy Espero opierały się korozji.
-
Trzymanie auta pod pokrowcem
Dwie zimy trzymałem uniaka pod pokrowcem. Jesienią przykryłem czyste auto, na wiosnę odkryłem i pojechałem (akumulator oczywiście był w garażu). Mam pokrowiec Perfect Garage firmy Kegel-Błażusiak. Ważne, żeby to był przyzwoity pokrowiec, z materiału wielowarstwowego który jakoś tam oddycha. Auto powinno stać na kostce a nie na trawie. Odkręciłem też antenę i na to co zostało na dachu położyłem miękką szmatkę - na osiedlu widziałem kilka aut stojących pod plandekami, w dwóch były dziury po antenie. No i musi się to dobrze trzymać, jak pierwszy raz założyłem, to w bardziej wietrzny dzień "rozebrało mi auto" Sznurek ściąga dobrze przód i tył, ale po bokach będzie luz - ja złapałem klipsem w połowie długości do zgrzewu progu z podłogą. Widzę, że teraz pokrowce mają dodatkowe mocowanie do felg, u mnie jest tylko sznurek po obwodzie.
-
Proste, nie duże auto zapasowe?
Wystarczy, że raz na jakiś czas się przejedzie i nie będzie problemu. Moje Uno stało pod pokrowcem od października do końca marca, w Wielką Sobotę tego roku podłączyłem akumulator, odpalił "z półobrotu" i pojechaliśmy nim. Zobaczymy jak się zachowa Skoda, która stoi u mamy, wstawiona do garażu rok temu po przeglądzie, który właśnie się skończył Ale chyba nic się nie zapiekło, bo jest na luzie i ostatnio ją przepychałem coś wyjąć z kąta. Chyba najrozsądniejsze rozwiązanie. Tanie, będzie w miarę nowe, silnik 1.2 raczej bezproblemowy, blacha też w porządku. Nie wiem tylko jak jest tam ze składaniem kanapy - w Uno kładzie się oparcie, a później podnosi całość i jest idealnie płaska podłoga, w Punto podnosiło się siedzisko, a później kładło oparcie i też było płasko, przypuszczam że w Pandzie niczego nie popsuli - ale trzeba to sprawdzić. W niektórych autach tylko pochyla się oparcie i za wiele takie składanie kanapy nie daje.
-
Nowe wymagania dla opon.
Paradoksalnie, często się zdarza że im lepsza fura tym gorsza opona. A w takich autach opony sporo droższe niż w "maluchach" albo najpopularniejszych kompaktach, gdzie 205/55R16 nawet renomowanych firm można kupić za stosunkowo nieduże pieniądze i co za tym idzie z niedużą różnicą pomiędzy europejską a chińską czy ekonomiczną a premium. Przy takich 19-tu calach albo jakimś nietypowym rozmiarze, różnica pewnie większa.
-
Będzie więcej używek z Francji?
Pewnie tak, niejeden przestraszy się auta krajowego, zwłaszcza takiego które było zarejestrowane w powiecie nyskim czy kłodzkim.
-
Nowe wymagania dla opon.
Mi się raz zdarzyło - na wiosnę jeszcze jako wyglądały (tak ze 4mm miały), więc stwierdziłem, że do końca sezonu jeszcze je pomęczę. Wczesną jesienią zakładałem zimówki, bo strach był na tym jeździć. I nie były to żadne chiniole, tylko bodaj Bridgestone albo Continental. Nie były też stare, to był rok 2010, a auto z 2006, zarejestrowane w 2007. O ile na suchym czy po mieście to dawało radę, to w deszczu za miastem był dramat. O ile samo hamowanie, może nie było najgorsze, to zakręty stanowiły wyzwanie i auto prowadziło się niepewnie. I nie było tam 1,6 mm, tylko znacznie więcej. Opona to jedyne co trzyma auto na drodze - można mieć milion różnych systemów, czujników, asystentów itp., ale jeśli opona zawiedzie, to nic nie pomoże.
-
Czajniki atakuja: ceny 20-25% w dol za MG 4 - 78k PLN... sztuka. Chinski walec rozjezdza ceny ....
A coś ponad 200kkm ? Bo sam silnik, to ćwierć miliona powinien zrobić bez zająknięcia. I wiem, że trzycylindrowe, małe, doładowane benzyniaki, to nie to co jakieś tam tdi, ale jednak 250kkm powinny zrobić