Zawartość dodana przez maro_t
-
NOWE - auto miejskie dla kobiety 50+
to raz, a dwa polityka UE, ostatnia norma Euro za 3 lata, która prawie zabije auta spalinowe, a te które przetrwają podrożeją skokowo, a potem elektryki, które na pewno tańsze nie będą. Nie polecam czekania na korektę
-
NOWE - auto miejskie dla kobiety 50+
tak trzeba dziś liczyć. Klasa B: 80-100 tys (za stówkę to już hybrydowy Yaris będzie), kompakt od stówy, w miarę do jazdy 120, bogato wyposażony pod 150. A za dwa lata będziemy też wspominać jak to dziś było tanio.
-
Autosaver electronic corrosion control
czyli działa!
-
Crossover do stówki - Renault Captur czy coś innego?
mają coraz więcej salonów sprzedaży. Kiedyś były 3 w Polsce, teraz już chyba co drugi dealer Seata sprzedaje też Cuprę
-
Crossover do stówki - Renault Captur czy coś innego?
mam trochę inne spostrzeżenia. Całkiem sporo tych aut widuję. A rozpoznanie marki ma znaczenie dla tego człowieka? Niech sobie ludzie myślą co chcą, ważne żeby on był zadowolony z auta
-
Crossover do stówki - Renault Captur czy coś innego?
zależy kto jest na jakie dźwięki wyczulony. Dla mnie np. w samochodzie może być słabiej wyciszony silnik (o ile nie jest to diesel oczywiście) czy wydech, a nie znoszę głośnych opon i słabo wyciszonych nadkoli, szumu toczenia, czy takiego "blaszanego" rezonansu ze słabo wygłuszonego bagażnika
-
Crossover do stówki - Renault Captur czy coś innego?
Sportage HEV mają trochę na placu. Ale też nie wszystkie konfiguracje. Jak pytałem o wersję 4x4 z dosyć podstawowym wyposażeniem, bo nie potrzebuję bajerów, to nie ma. Podstawowe są FWD, a AWD już wypasy za 200 tys. Ale twierdzą, że przy zamówieniu do produkcji jest max 6 miesięcy czekania.
-
NOWE - auto miejskie dla kobiety 50+
nie zwróciłem uwagi na te drzwi. Ja mam taki średni wzrost: 184 cm. Na tylnej kanapie włosami (a jeszcze trochę mi ich zostało) dotykałem sufitu za to na nogi było praktycznie tyle miejsca ile w moim Rio.
-
NOWE - auto miejskie dla kobiety 50+
jeździłem chwilę tym nowym Yarisem niedawno. Jeśli chodzi o przestronność to w porównaniu z moim Rio, rocznik 2014, jedynie na tylnych siedzeniach jest mniej miejsca nad głową. Poza tym zupełnie OK. Tak samo przestronne auto jak na samochód miejski. Bagażnik też podobny, chociaż mnie tam jest obojętne czy on ma 10l mniej czy więcej. Poza tym samochód naprawdę wygodny jak na ten segment i świetny w prowadzeniu. Naprawdę. Ma się wrażenie że nie da się go wyprowadzić z równowagi, nie ma tendencji do podskakiwania jak moje Rio na nierównościach, naprawdę świetnie mi się tym jechało.
-
3 miesiące z kia sportage - OT
aż mam ochotę rozpocząć temat elektrycznych foteli. W zwykłych podnoszę se wajchę, odjeżdżam fotelem i gotowe. A przycisk trzymam i czekam,czekam,czekam...
-
3 miesiące z kia sportage - OT
kufa, rzuciłem jedno zdanie, że mnie osobiście taka automatyczna klapa by wkurzała i już 3 strony wątku zapełniliście tym tematem. Całe AK
-
3 miesiące z kia sportage - OT
to ja mam trochę inaczej. Jak jadę gdzieś daleko, np. do Włoch, wiadomo, wycieczka, ekscytacja, cały dzień za kółkiem, na wieczór zajadę gdzieś na "szybki" nocleg do hotelu, to jestem tak "nakręcony" że nie mogę usnąć i w efekcie następnego dnia jestem niewyspany i zmęczony od rana. Do tego z myślą, że jakbym nie nocował, to bym już dojeżdżał do celu . Ale fakt, można poznać ciekawe miejsca. np. hotel przy autostradzie gdzie poranne śniadanie podają na najbliższej stacji benzynowej
-
3 miesiące z kia sportage - OT
ja mam takie podejście, że wolę czasem użyć siły i się ruszyć, może przez to że pracę mam siedzącą . Nawet jak wyjeżdżam z garażu na chwilę tak że nie muszę zamykać bramy, to wolę ją odblokować i otworzyć ręką niż wciskać te piloty i czekać. Ale też nie mam stada dzieci, nie używam tego bagaznika za często. Zakupy codzienne czy zgrzewkę wody zazwyczaj wkładam między siedzenia, a bagażnik używam dla psa, albo jak trzeba coś większego przewieźć.
-
3 miesiące z kia sportage
tak, zauważyłem te tryby klimy. Jeździłem chyba na środkowym albo najmocniejszym. Wczoraj w Krakowie było ponad 30 stopni, wsiadłem do tego samochodu koło 13.00 i pierwsze co się przekonałem, to że skórzana tapicerka musi mieć wentylację . Przerost formy nad treścią imho. Wolę zwykłe szmaciane fotele, które się tak nie nagrzewają. Ogólnie motoryzacja w ostatnich latach wyprodukowała mnóstwo zbędnych bajerów. Np. elektryczna klapa bagażnika. Jakbym miał za każdym razem czekać aż to się otworzy to by mnie szlag trafił. Albo jak jadę z psem do lasu, jak zajeżdżamy i pies już wie gdzie jest to piszczy żeby ją jak najszybciej wypuścić. Jakby miała czekać aż ta klapa się otworzy to by ją zaraz pogryzła ze złości . Za to kamery w lusterkach wyświetlające obraz na zegarach po włączeniu kierunkowskazu to imho jeden z najfajnieszych i przydatnych gadżetów jakie widziałem.
-
3 miesiące z kia sportage
dzisiaj miałem możliwość pojeżdżenia trochę takim Sportage. Pełna hybryda 230KM, FWD. Sam nie wiem, z jednej strony pozytywnie mnie zaskoczyło wnętrze i sterowanie z tych tabletów. Mimo że same ekrany to wszystko jest bardzo wyraźne, nawet w mocnym słońcu, rozdzielczość dobra, a niektóre rzeczy jak podgrzewanie czy wentylowanie foteli, zmiana trybów jazdy, są szybko dostępne z przycisków. Obsługa skrzyni biegów pokrętłem zamiast lewarkiem bardzo mi się podoba. Myślę że szybko można się przyzwyczaić do wszystkiego, poustawiać co trzeba i będzie ok. Chociaż tak na szybko jak wsiadłem to nie umiałem zresetować spalania . Pokazywał średnie 7.7 litra, ale nie wiem z jakiego dystansu, możliwe że od nowości, czyli całe 500km. Jak go oddawałem to pokazywał 7.4 . Sam napęd ma imho dwa oblicza. Jazda płynna i spokojna po mieście i po okolicznych wioskach - rewelacja. Nie czuć momentu załączania i wyłączania silnika spalinowego, czuć za to moment obrotowy z elektryka. Dziś był upał, klima szumiała mocno i przy takiej spokojnej jeździe nawet nie słyszałem spalinowca. Jakby nie wyświetlacz to bym nie wiedział czy jest załączony. Trochę inaczej jest jak chcemy pojechać bardziej dynamicznie. To znaczy np. jedziemy równo 60km/h i mocne przyspieszanie. Jeżeli jechał na samym elektryku, to przyspieszanie jest dwuetapowe. Najpierw od razu czuć moment z elektryka, potem sekunda-dwie przerwy przez które silnik spalinowy musi wystartować, zapiąć bieg i czuć kop od spalinowca. Jest to jak dla mnie irytujące. Swoje chyba też dokłada skrzynia, która nie jest tak szybka, bo to klasyczny automat. No ale jak już wykona całą tę procedurę to ciągnie całkiem dobrze, chociaż jakbym miał zgadywać to bym nie powiedział że ma 230KM. Zapewne te konie hybrydowo-automatyczne trzeba trochę inaczej liczyć. Moja Astra jest jednak wyraźnie żwawsza, zwłaszcza już przy prędkościach autostradowych i przyspieszaniu w zakresie 100-140. Ale oczywiście jest zupełnie wystarczająco do normalnej, a nawet całkiem dynamicznej jazdy. Nie jestem wielkim zwolenniekiem SUVów i ten samochód trochę to potwierdza. Siedzi się wysoko, jak na stołkach. OK, rozumiem że to może się podobać, ja chyba jednak wolę mieć tyłek bliżej asfaltu. No i prowadzenie. Czuć że zawias jest sztywny. Na progach zwalniających czy na torowisku tramwajowym jest twardo (koła były 18") i mało komfortowo, za to jak szybciej pojedziemy zakręt, zjazd z autostrady czy rondo to zdecydowanie czuć ten wysoki środek ciężkości, jak ten samochód walczy, próbuje się nie przechylać za bardzo, ale nie do końca mu to wychodzi. Nie mam z czym za bardzo porównywać, więc porównuję ze swoją Astrą, która mimo mocnego silnika nie ma utwardzonego zawieszenia (jedyny dodatek to drążek Watta z tyłu), ale prowadzi się dużo pewniej w szybszych zakrętach. Fizyki sie nie oszuka. Ogólnie sam nie wiem, w sumie mógłbym jeździć takim Sportage, bo naprawdę jest przyjemnie, całkiem dynamicznie, z obserwowania przepływu energii pewnie bym uczynił sport - tak żeby wyczuć kiedy spalinowiec się włącza i jeździć tak żeby wyciskać jak najwięcej z samego elektryka . Ale musiałbym mieć w tym napęd 4x4. Wtedy imho ten samochód zacznie oferować coś ciekawszego i będzie kompletny.
-
Nowa Astra - kombi
plotki chodzą, że cośtam zmieniali w tych silnikach, ale niekoniecznie to pomogło
-
Rozmawiałem z dealerem, póki co lepiej nie będzie
zasadniczo to jest proste. Maszyny w fabrykach zasilane są najczęściej a - prądem, b - gazem. Jak któregoś braknie to bez znaczenia jak bardzo strategiczne i ważne są to rzeczy. Nie zadziała. Jeżeli będzie wybór pomiędzy zakręcaniem kórka ludziom w domach, a w fabrykach, to zaczną od fabryk. A wygląda na to, że taki dylemat jest bardzo realny, to nie są jakieś nieprawdopodobne scenariusze.
-
Rozmawiałem z dealerem, póki co lepiej nie będzie
jak Putin całkiem zakręci gaz Niemcom, to pierwsze na czym go zaoszczędzą, to przemysł, zapewne motoryzacyjny. Fabryki staną, samochodów na rynku będzie jeszcze mniej, ceny jeszcze bardziej wystrzelą, zakup nowego samochodu to już w ogóle będzie "cud".
-
Nowa Astra - kombi
wychodzi na to, że bardzo udany samochód, tylko silnika brak
-
3 miesiące z kia sportage
ja widzę po ludziach, że nawet jak ktoś nie ściemnia, to często podaje że samochód mu pali tyle ile przeczyta z komputera. A czy go resetował godzinę wcześniej, czy wcale, czy to chwilowe, czy średnie, to nieważne. Naprawdę mało komu się chce bawić w rozumienie tego. Dlatego jedyny sens ma pórwnywanie spalania wyliczonego z dystrybutora, a najlpiej zapisywanego w dłuższym okresie. A zapisywać to się chce najwyżej takim jak ja . Ale przynajmniej potem wiem o czym mówię.
-
3 miesiące z kia sportage
miałem kiedyś matiza, silnik 0.8 jakieś 50KM, palił średnio niecałe 7 litrów na setkę, miałem potem kompakta (Fiata Bravo) z silnikiem 1.4 Turbo 120KM, który palił średnio 7.2 litra na setkę, a oczywiście osiągi i wyposażenie miał 10x lepsze od matiza. Mam teraz kompakta kombi (Opel Astra) z silnikiem 1.6 Turbo 200KM, który pali średnio 7.06 l/100km. Osiągi znowu o klasę lepsze, samochód większy i pojemniejszy, a spalanie takie samo. Podobne spalanie miało też pod koniec lat 90-tych Daewoo Nexia 1.5 8V 75KM. Samochód bez osiągów, bez wyposażenia i bardzo lekki bo bez żadnych stref zgniotu. Naprawdę jestem pod wrażeniem jak w ostatnich latach to poszło do przodu i jaką pracę wykonano nad optymalizacją silników spalinowych.
-
Znajomy dostał nieźle wyzwanie - auto do 5k miesiecznie
moim zdaniem to jednak słabe porównanie. Rynek nieruchomiści w Polsce jest jednak polski, lokalny (nie licząc duńskich funduszy wykupujących mieszkania ). Rynek motoryzacyjny jest globalny. I liczy się globalny popyt vs globalna podaż. Jak na świecie nadal będzie więcej chętnych na auta niż możliwości produkcji, to nadal będą drożeć i nadal będą słabo dostępne, mimo że w PL będzie coraz większa inflacja, mniej chętnych na zakup i rosnąca bieda. Najwyżej kilku dealerów zbankrutuje.
-
3 miesiące z kia sportage
Pewnie jakby paliła 6L przy 140 to by nie zamuł i jedzil z taką prędkością Nie wiem. Wakacje na południu Europy to niemały wydatek. Na sam przejazd poza benzyną trzeba liczyć te winiety, autostrady, płatne parkinigi itd. Jadąc wolniej i zaoszczędzając litr na setkę realnie ile zaoszczędzi? 1% kosztów całej wycieczki albo mniej? Wątpię żeby to była motywacja dla autora. Ja np. lubię czasem pocisnąć autostradą, ale to raczej na krótkich odcinkach. W dłuższe trasy, zwłaszcza z rodziną, też jadę spokojnie. W czerwcu dwa razy zrobiłem trasę Kraków - Wrocław i spowrotem, za każdym razem mając ustawione 130km/h na tempomacie. Znaczy jak się dało, bo wiadomo że na A4 ruch spory i jazda często szarpana. Po prostu spokojniejsza jazda mniej męczy, jest ciszej, masz więcej czasu na rakcje.
-
Eksploatacja elektryka jest prawie darmowa
zależy. Ja wymieniam olej częściej. Do tego świece - we Fiacie miałe interwał 30 tys. km, w Oplu jest 60 tys. (wymieniłem po 50 tys.). Filtr powietrza wymieniam co rok. Bez sensu kupować samochód z mocnym silnikiem (zresztą z jakimkolwiek silnikiem) a potem dusić go zapchanym filtrem.
-
Eksploatacja elektryka jest prawie darmowa
nawet zakładając bezawaryjny silnik benzynowy, to biorąc pod uwagę okresową wymianę oleju, świec, przewodów (jeśli są), rozrządu, filtra powietrza itd to przez te 60 tys. km wyda się więcej niż na ten płyn chłodzący do elektryka.