Zawartość dodana przez maro_t
-
Skoda - terminy realizacji dostaw
z trybu sport pamiętam tyle że włączał burczenie z głosników, więc czym prędzej wyłączyłem
-
Skoda - terminy realizacji dostaw
może. Jakby spędzić z tym kilka tys. km to pewnie by się człowiek nauczył, jak wszystkiego. Ale czy da się tak, żeby całkiem to nie irytowało...
-
Skoda - terminy realizacji dostaw
nie wiem co to jest "zwykły dupowóz" ale ostatni samochód z automatem, którym miałem przyjemnosć się przejechać to była Kia Stinger. Samochód genialny, tylko ta skrzynia. Laga to miało okropnego. Jedziesz spokojnie 70km/h, trzyma jakieś minimalne obroty, wciskasz gaz, a to myśli, nic się nie dzieje, mija chwila, redukuje i jest kop w plecy. Dla mnie to jest okropne doznanie. Jakby na połączeniu między mną a kołami była jakaś długa guma od majtek, która najpierw musi się naciągnąć żeby "chwyciło i jechało". Nie podoba mi się to i już. I rozumiem, że komuś może być wszystko jedno, ważniejsze że nie musi sam zmieniać biegów, ale ja bym np. takiego czegoś nie chciał za własne pieniądze.
-
Skoda - terminy realizacji dostaw
nie wiem, ja co prawda nie miałem na własność samochodu z automatyczną skrzynią, ale jeździłem róznymi takowymi i dla mnie to nie jest jakiś wielki rarytas. Może jakbym jeździł 80 tys. rocznie to liczba kalorii poświęcona na zmianę biegów by miała znaczenie, ale przy moich przebiegach raczej nie ma. Nie chcę wyrokować, bo pewnie trzeba by przejechać kilka tys. km takim autem żeby się ze skrzynią dogadać, ale mnie sporo rzeczy irytuje w tych automatach, np. trzymanie bardzo niskich obrotów czy lagi przed zmianą biegu. Fakt, jeśli następne auto będzie hybrydą to już nie będzie za bardzo wyboru, na razie to mnie tam raczej manual starcza i jakbym miał dopłacać za automat to raczej podziękuję.
-
Auto klasy B -nowe w okolicach 70-75kpln
normalne w dzisiejszych czasach. Mnie Astra kombi z silnikiem 200KM pali tyle samo co trzydrzwiowy swift 1.3 (nie wiem ile on miał dokładnie mocy, z 90KM). Moja teoria jest taka jeśli chodzi o dzisiejsze silniki, że owszem, może i są takie o mniejszym i większym potencjale do oszczędzania, ale przy takich zwykłych silnikach powiedzmy do 2l, pojemności i trzech lub czterech cylindrach, spalanie to w 95 % kwestia stylu jazdy i rodzaju pokonywanych tras, a moc silnika, masa auta to trzeciorzędne kwestie. Czasem nawet mocniejszy będzie palił mniej, bo się tak nie męczy.
-
Leasing po nowemu
to prawda, że jak używasz auta równiez do celów prywatnych to odliczasz połowę vatu. A faktycznie potem trzeba oddać całość i macie rację że to jest akurat niesprawiedliwe. Ale dochodowy już cały odliczam, nie rozumiem co piszesz. Zresztą tak jak napisałem wcześniej. To jest problem tylko dla kogoś, kto chce często zmieniać auta i sprzedawać zaraz po zakończeniu leasingu. Mnie np. nie stać żeby tak często zmieniać samochody, więc to nie jest dla mnie problem. I tak jak będę sprzedawał, to albo już minie te 6 lat od zakończenia leasingu, a nawet jak wprowadzą dożywotni nakaz oddania podatku, to sprzedaję samochody mało warte i mało zapłacę. Potwierdza się tu tylko od dawna znana prawda, że jakby nie kombinować, to częste zmiany samochodów są po prostu drogie. Kupisz prywatnie, to masz na początku dużą utratę wartości, kupisz w leasing to masz utratę wartości plus rozliczenie podatku, wszelkie wynajmy to już nawet nie wspominam. Nie chcesz za dużo wydawać, uzywaj samochodu dłużej, proste.
-
Leasing po nowemu
ja nie kumam o co jest to biadolenie. Osobiście jestem zdecydowanym przeciwnikiem tych ładów, podatków i socjalizmu, co często podkreślam, ale tu akurat imho naprawdę jest załatana luka. Jeżeli kupujesz samochód w leasingu i spłacasz go przez 3 lata, to po tych trzech latach spłaciłeś całą kwotę, całą wartość samochodu, którą całą wrzuciłeś w koszty. Zapłaciłeś mniej podatku o całą wartość samochodu. Tak jakby jego wartość po tych trzech latach wyniosła zero. A teraz jeśli go sprzedajesz, to znaczy że jednak nie jest warty zero, tylko coś z tego odzyskujesz. Samochód nie kosztował Cię więc tyle ile zapłąciłeś leasingowi w ratach i ile odliczyłeś od podatku, ale różnicę między tą kwotą, a kwotą sprzedaży. Należy Ci się więc odliczenie podatku właśnie od tej różnicy a nie od całej kwoty. Więc sprzedając samochód oddajesz podatek, od tego za ile go sprzedałeś i na to samo wychodzi. Inaczej to może rodzić patologie, zwłaszcza w obecnych realiach. Kupiłeś samochód za 100 tys, spłacałeś leasing przez 3 lata, odliczyłeś więc to od podatku, realnie kosztował Cię powiedzmy 75 tys. (zalezy od rodzaju opodatkowania, progów itd). A teraz po trzech latach chcesz go sprzedać bez podatku za 80 tys. Jeszcze byś był na tym do przodu. Fajnie ale nie o to chodzi. Wtedy należy Ci się odliczenie podatku od 20 tys, a nie od 100 tys.
-
Leasing po nowemu
może się przestać opłacać jeżeli będziesz chciał samochód zaraz sprzedać. Jeżeli kupujesz np. na 10 lat, w tym 3 leasingu, to mogą sobie zmieniać przepisy
-
Skoda - terminy realizacji dostaw
to trzeba mieć trochę pojęcia o cyklu produkcji oprogramowania żeby sobie to wyobrazić ;). Ja nie pracuję dla automotive, ewentualne błędy nie kosztują życia ludzi, a dobrze wiem jak cały ten proces bywa skomplikowany. Dlatego wierzę, że to nie jest takie proste. Podobnie jest z narzekaniem jakie to samochody teraz drogie. Przy tym skomplikowaniu, elektronice i oprogramowaniu jakie dzisiaj samochody posiadają, to co widać czyli blacha, kierownica, koła i silnik, to jest tylko niewielka część kosztów. Wyobrażam sobie ile za tym wszystkim kryje się R&D, zespołów programistów, elektroników, testów, ślepych uliczek, porażek i sukcesów. I ktoś za to musi zapłacić
-
Zakupowy ból głowy, sedan dla rodziny, napęd na tył w zimie, restrykcje, problemy z zamówieniem, itd...
przede wszystkim potrzebuję niskiego progu bagażnika żeby jej łatwo było wsiadać i wysiadać, zwłaszcza jak już będzie miała swoje lata.
-
Zakupowy ból głowy, sedan dla rodziny, napęd na tył w zimie, restrykcje, problemy z zamówieniem, itd...
To prawda. Dopiero przy psie zacząłem potrzebować kombi
-
Koniec z odcinkowym pomiarem na A1
różnicę widać gołym okiem np. w Wiedniu, który podobnie jak Wawa ma "obwodnicę" ekspresową idącą prawie przez środek miasta z ogromnym natężeniem ruchu w godzinach szczytu. Tylko kulturę i płynność jazdy mają całkiem inną.
-
Skoda - terminy realizacji dostaw
40km w jedną stronę...
-
Skoda - terminy realizacji dostaw
nie nie, to były zamówione przez dealera. Normalnie do sprzedania
-
Skoda - terminy realizacji dostaw
jako że w ten smutny i szary dzień, mój opel postanowił mnie powitać piękną pomarańczową kontrolką check engine, udałem się do ASO, gdzie czekając na diagnozę spacerowałem po salonie i ku mojemu zdziwieniu stwierdziłem, że mają dużo aut wystawionych, ale w większości Corsy. Sprzedawca stwierdził z zadowoleniem, że właśnie im przyjechała lora z corsami, które zamawiali 8 miesięcy temu i wszystkie wstawili do salonu żeby nie świecił pustkami. Także chwilę ma co sprzedawać, pod warunkiem że ktoś chce Corsę. Także jakby ktoś szukał auta klasy B, to Kraków, salon na Jasnogórkiej, mają chyba aż z 6 sztuk
-
Skoda - terminy realizacji dostaw
co pomoże ogarnięty planista jak dostawca komponentu stwierdza że nie wiem ile może dostarczyć i nie wie na kiedy. A zmienić dostawcy nie ma sensu, bo inny stwierdzi tak samo. Niestety wygląda na to, że faktycznie dzisiaj nikt nie wie kiedy będzie zamówiony samochód, ani sprzedawca w salonie, ani dealer, ani planista produkcji w fabryce.
-
Skoda - terminy realizacji dostaw
Ale co z tego że wywindują cenę za kilka sprzedanych aut zamiast sprzedawać x razy więcej po normalnych cenach. Dla producenta to jest też dramat. Wyobraź sobie jakiekolwiek planowanie produkcji, logistyki tych samochodów, zamawianie innych podzespołów, które akurat są dostępne, składowanie ich, przestoje fabryk, trzymanie tych aut częściowo złożonych, przymusowe urlopy, zaklepane 2 lata wcześniej kampanie marketingowe (jak nie ma reklamowanego towaru ) i tysiąc innych drobniejszych czynników.
-
Vitara - jakie alternatywy
ale jak widać przynajmniej samochód mają na sprzedaż. W dzisiejszych czasach to taki rarytas, że ja bym już nawet o zegarek nie śmiał prosić
-
Jakość Fiata
może się mylę, bo to już było dawno, ale Ty nie miałeś tam chipa?
-
Jakość Fiata
a W Kii Rio do przebiegu 100kkm nic nie trzeba było wymieniać
-
Prawdziwa Włoszka Giulia z Niemcem na pokładzie
to że jest to auto typowo na tor, nie znaczy że nie ma się podobać. OK, rozumiem że te wszystkie dodatki mają sens, ale do jednych aut to pasuje, do innych mniej. Takie "uzbrojenie" pasuje do Civica Type R, który już nawet w podstawie wygląda jak jakiś potworek z japońskich kreskówek, a nie do smukłej i eleganckiej Włoszki. Takie jest moje zdanie, oczywiście kazdy ma swoje.
-
Prawdziwa Włoszka Giulia z Niemcem na pokładzie
patrząc na takie auta upewniam się, że jest jakaś granica wielkości felgi i cenkości opony powyżej której auto przesaje wyglądać fajnie a zaczyna wyglądać karykaturalnie. Tutaj niestety już jest poza tą granicą. Auto piękne, kolor niesamowity, ale jakby koła były odrobinę mniejsze i ten tylny spojler również.
-
Docieplenie domu
dzisiaj technologia jest taka, że ja bym się nie bał zimy, o ile temperatura będzie już wyraźnie poniżej zera przez całą dobę. A jak już jesteśmy przy temacie ekip: siostra z mężem też chcą ocieplić i zrobić elewację. Umówiona ekipa (mój dobry kolega, który mi budował dom) odwołał im robotę, bo mu się obaj pracownicy zwolnili i nie ma kim robić. Znaleźli innego wykonawcę, ale też przekłada terminy. W końcu u sąsiadów 3 domy dalej jakaś ekipa zaczęła robić ocieplenie, to poszli do nich. Okazało się, że nie dość że mają czas, to jeszcze cana dużo niższa niż u tego co przekłada. No i się umówili... ... a potem i tak musieli zrezygnować z robienia tego w tym roku, bo jak szwagier zaczął zrywać siding z domu to się okazało, że trochę trzeba poprawić zanim się zrobi ocieplenie, np. nadproża nad oknami opadają i trzeba je zrobić od nowa. Dom budowany na początku lat 90-tych przez mojego wujka na zasadzie "najważniejsze to pokazać się sąsiadom". Duży, trzypiętrowy, z balkonami prawie dookoła, kamiennymi schodami, ogrodem, jeziorkiem, tylko plastikowych flamingów brakowało. Nie wiem czy wtedy już były. Prawie wszystko tam jest spieprzone i wymaga poprawy, studnia bez dna. A nie, jedna rzecz jest dobrze zrobiona - drewniana podłoga w salonie. Naprawdę świetna.
-
1.5 promila - konfiskata auta
jakoś w wielu krajach to działa. Tutaj taki opis: https://www.auto-swiat.pl/wiadomosci/aktualnosci/konfiskata-samochodow-jak-to-sie-robi-w-innych-krajach/lqzc5fk tu ciekawy cytat: "Samochodów „przyłapanych na wykroczeniu” nie odbiera się właścicielom, jeśli pojazd przed zatrzymaniem został skradziony, albo gdy kierowca wynajął auto lub je wypożyczył. W takim przypadku jednak samochód może zostać "zaaresztowany" na sześć miesięcy – a sprawca wykroczenia ponosi wszystkie związane z tym koszty: za odebranie auta z parkingu płaci właściciel, ale kierowca automatycznie staje się jego dłużnikiem (jego nazwisko trafia do rejestru dłużników i pozostaje w nim do dnia zapłaty)" Dotyczy Australii.
-
1.5 promila - konfiskata auta
też nie. Ale widzę sens odpowiadania za swoje czyny: decyzji pożyczenia komuś samochodu