Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Chyba nie potrafia wyprzedzac.

Featured Replies

Napisano

> Najlepszy byl facet w biales skodzie roomster, chyba wszedlem mu na

> ambicje, bo zaczal przyspieszac jak zaczalem go wyprzedzac.

.....

>Jechalem za busem, najpierw on go wyprzedzil pozniej ja.

Wkurza mnie sytuacja, gdy wyprzedzam pojazd jadący przede mną (np. biała skoda to ja), za mną skacze inny pojazd (zgadnij jaki) i zanim zdążę nabrać prędkości podróżnej ten już zabiera się za wyprzedzanie mojego samochodu (z minimalną a jakże różnicą prędkości) i jeszcze ma pretensje potem, że się rozpędzam. Dodam tylko, że oczywiście równam wtedy prędkość, a nawet zdejmuję nogę z gazu żeby puścić takiego. Nie przyspieszam bo nie muszę niczego nikomu udowadniać tongue.gif A co do jazdy z prędkością 70 km/h, zabronisz mi? A może mam delikatne przedmioty w bagażniku, a droga dziurawa... I proszę mi nie mówić, że KRD mówi, że kierujący powinien jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierowcom, bo to nie oznacza że jak ktoś wali 160 to ja też tak muszę, żeby kolesiowi zrobić dobrze. Bo mówi też duużo innych ciekawych rzeczy, ale jak się czyta różne posty to wychodzi na to że każdy zna tylko to co go interesuje, a reszta przepisów to dla innych.

Napisano

> .....

> Wkurza mnie sytuacja, gdy wyprzedzam pojazd jadący przede mną (np.

> biała skoda to ja), za mną skacze inny pojazd (zgadnij jaki) i

> zanim zdążę nabrać prędkości podróżnej ten już zabiera się za

> wyprzedzanie mojego samochodu (z minimalną a jakże różnicą

> prędkości) i jeszcze ma pretensje potem, że się rozpędzam.

Pomyśl tylko, co taki wyprzedzający zrobi jak z przeciwka będzie jechał TIR, zda sobie sprawę że nie zdąży i do wyboru ma czołówke z TIR-em albo zepchnięcie wyprzedzanego do rowu biglaugh.gif . No co zrobi? hehe.gif.

Napisano

> No co zrobi? .

No dlatego napisałem, że puszczam takich aby jak najszybciej się ode mnie oddalili. Jak ma mieć crasha to bez mojego udziału i najlepiej w drzewo jakieś, raz a dobrze grinser006.gif

Napisano
  • Autor

> .....

> Wkurza mnie sytuacja, gdy wyprzedzam pojazd jadący przede mną (np.

> biała skoda to ja), za mną skacze inny pojazd (zgadnij jaki) i

> zanim zdążę nabrać prędkości podróżnej ten już zabiera się za

> wyprzedzanie mojego samochodu (z minimalną a jakże różnicą

> prędkości) i jeszcze ma pretensje potem, że się rozpędzam. Dodam

> tylko, że oczywiście równam wtedy prędkość, a nawet zdejmuję

> nogę z gazu żeby puścić idiotę. Nie przyspieszam bo nie muszę

> niczego nikomu udowadniać A co do jazdy z prędkością 70 km/h,

> zabronisz mi? A może mam delikatne przedmioty w bagażniku, a

> droga dziurawa... I proszę mi nie mówić, że KRD mówi, że

> kierujący powinien jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy

> innym kierowcom, bo to nie oznacza że jak ktoś wali 160 to ja

> też tak muszę, żeby kolesiowi zrobić dobrze. Bo mówi też duużo

> innych ciekawych rzeczy, ale jak się czyta różne posty to

> wychodzi na to że każdy zna tylko to co go interesuje, a reszta

> przepisów to dla innych.

Sorry ale swoim zachowaniem stwarzasz powazne zagrozenie na drodze. I za taka bezmyslanosc zabieralbym prawojazdy. Jezeli w momencie wyprzedzania ktos umyslnie zaczyna przyspieszac, bo sobie mysli, ze koreanska padlina mnie wyprzedza. Nie zdziw sie jak jakis kierownik zepchnie Cie z drogi... brak slow screwy.gif

Napisano

> Sorry ale swoim zachowaniem stwarzasz powazne zagrozenie na drodze. I

> za taka bezmyslanosc zabieralbym prawojazdy.

moze zanim zaczniesz zabierac te prawa jazdy to przeczytaj jeszcze raz post shapyra

tylko tym razem powoli i ze zrozumieniem zlosnik.gif

Napisano

> Wkurza mnie sytuacja

Mnie zaś wkurza gdy jakiś "ułan" szarżuje,trąbi,mryga, wyprzedza, by.....za 100-200m skręcić screwy.gif

Napisano

> Jezeli w momencie wyprzedzania ktos umyslnie zaczyna

> przyspieszac,

Tego nigdzie nie napisałem, a wręcz przeciwnie hmm.gif

> bo sobie mysli, ze koreanska padlina mnie wyprzedza.

Tego też nie napisałem. hmm.gif A niechby był to nawet maluch, to jak mnie wyprzedza to też będę jechał równo, a nawet lekko przyhamuję silnikiem.

Jak widzę, sytuację, którą opisałem nie do końca zrozumiałeś. Ale uwierz mi, jak będziesz mnie wyprzedzał to na pewno nie przyspieszę, bo nawyki mam zupełnie inne.

> I za taka bezmyslanosc zabieralbym prawo jazdy.

Dzięki temu, że myślę na drodze za innych to parę razy uniknąłem dzwona, chociaż święty też nie jestem i czasami człowiek odwali numer, że aż szkoda gadać. Aha i żeby nie było, nie uważam się za dobrego kierowcę, bo takich to pełne cmentarze...

Napisano
  • Autor

> Tego nigdzie nie napisałem, a wręcz przeciwnie

> Tego też nie napisałem, a niechby był to nawet maluch, to jak mnie

> wyprzedza to też będę jechał równo, a nawet lekko przyhamuję

> silnikiem.

> Jak widzę, sytuację, którą opisałem nie do końca zrozumiałeś. Ale

> uwierz mi, jak będziesz mnie wyprzedzał to na pewno nie

> przyspieszę, bo nawyki mam zupełnie inne.

Mowiles o predkosci podroznej... i doszedlem do wniosku, ze dopoki jej ie osiagniesz bedziesz przyspieszal nawet jak ktos bedzie wyprzedzal.

Napisano

> Najlepszy byl facet w biales skodzie roomster, chyba wszedlem mu na

> ambicje, bo zaczal przyspieszac jak zaczalem go wyprzedzac.

Jeszcze gorsi od takich są " królowie prostej". Wlecze się taki w zakrętach 60-70 km/h tylko po to by po wyjeździe z zakrętu i zobaczeniu prostej cisnąć ile fabryka dała i nie dać się wyprzedzić potencjalnie wolniejszemu.... ehhhh szkoda gadać

Napisano

> Przyspieszanie podczas wyprzedzania to faktycznie Ale jakos

> spotkalem sie z tym tylko pare razy tak naprawde (a wyprzedzam

> duzo). Moze robiles mu z tylu "dyskoteke", siedziales na ogonie

> i koles mial Cie lekko dosc?

kolego gubisz się w zeznaniach 70 km/h to dla ciebie duza predkośc , a dalej piszesz ze duzo wyprzedzasz to chyba dużo ciągników na swojej drodze spotykasz ?.

Ja trochę jeżdzę w miesiącu robię ok 5000 km (4 służbówka + 1 prywatny) i tylu pajacy się naogladałem na ulicach nie w mieście tylko własnie na trasach i są to róznego rodzaju flustraci , zakompleksieni, nauczyciele itd.

Napisano

> Jeszcze gorsi od takich są " królowie prostej". Wlecze się taki w

> zakrętach 60-70 km/h tylko po to by po wyjeździe z zakrętu i

> zobaczeniu prostej cisnąć ile fabryka dała i nie dać się

> wyprzedzić potencjalnie wolniejszemu.... ehhhh szkoda gadać

Jeszcze gorsi są 'królowie zakrętów". Wlecze się taki po prostej 90-100 km/h tylko po to, żeby nadrobic na szybkich zakrętach...

Każdy ma swój styl jazdy - uszanuj to.

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> kolego gubisz się w zeznaniach 70 km/h to dla ciebie duza predkośc ,

> a dalej piszesz ze duzo wyprzedzasz to chyba dużo ciągników na

> swojej drodze spotykasz ?.

> Ja trochę jeżdzę w miesiącu robię ok 5000 km (4 służbówka + 1

> prywatny) i tylu pajacy się naogladałem na ulicach nie w mieście

> tylko własnie na trasach i są to róznego rodzaju flustraci ,

> zakompleksieni, nauczyciele itd.

Nie mówiłem że 70/h to duża prędkość nono.gif Bywam w Polsce często dosyć ( i to autem) i faktycznie frustratów jest dużo - głównie w służbówkach i szpachlowozach. Po prostu uszanuj tych którzy jadą ZGODNIE z przepisami (chociaż w Polsce to jest faktycznie niewykonalne) i miej pretensje o to że się spóźniasz do siebie. Owszem, wyprzedzam dużo, nierzadko też łamię dozwoloną prędkość, jednak zdaję sobie sprawę, że to JA źle robię, i nie winię dziadka który woli jechać 50/h ZGODNIE z przepisami o to że mi przeszkadza.

Napisano

> Ale zeby gwaltownie??? To nie hamowac i odstep zmniejszy sie do 8

> metrow a pozniej odposcic gaz i znowu 20 metrow, czesto tak

> robie.

jak by wjezdzal w luke bez gwaltownego hamowania to mi to nie przeszkadza, przeciez aby wyprzedzic to trzeba gdzies sie pozniej schowac, ale wciskanie sie na styk tuz przed zderzak i hamowanie troche denerwuje a niestety sporo kozakow tak robi, i najlepsze chyba niezdaja sobie sprawy ze ciezarowka troszke wiecej wazy jak jezdze ciezarowka i przez takich oszolomow mozna skonczyc w kriminale, a znowu w wawie jak sie zrobi przerwe z 5 m od poprzedzajacego samochodu to ci sie juz musi jakis wcisnac, tuz przed skrzyzowaniem,na przejsciu dla pieszych. Staram sie zachowywac odstep bo samochod mam stary abs nie ma a tu co chwila zmuszaja do ostrego hamowania tylko po to aby sie przesunac 5 m do przodu

Napisano

> Jeszcze gorsi są 'królowie zakrętów". Wlecze się taki po prostej

> 90-100 km/h tylko po to, żeby nadrobic na szybkich zakrętach...

> Każdy ma swój styl jazdy - uszanuj to.

To nie jest styl jazdy to po prostu złe wychowanie i brak szacunku dla innych użytkowników dróg. Jeżeli jadą wolno w zakrętach i widzą, że zbiera się za nimi koreczek to po wyjeździe na prostą niech przepuszczą tych jadących szybciej a nie sprawdzają Vmax.

Napisano

> tylko własnie na trasach i są to róznego rodzaju flustraci ,

> zakompleksieni, nauczyciele itd.

No to pyszne. Gdyby Ci nauczyciele nauczyli Cie jak pisac fRustrat to moze bys nie byl zakompleksionym akwizytorem. zlosnik.gif

Wez mi wytlumacz w jaki sposob poznac nauczyciela po stylu prowadzenia samochodu i co miales na mysli piszac itd.

Napisano

Podejrzewam że autorowi postu chodziło o normalne kożystanie z dróg i ułatwianie innym życia.

Wiadomo że wariaci są wszędzie ale nie ma co generalizować!

Sam sporo jeżdzę i potrafię się dostosować do sytuacji na drodze. Gdy mi się śpieszy staram się wyprzedzać tak by nie narażać nikogo (choć czasami człowiek się przeliczy i wtedy postawa innych uczestników ruchu ma duże znaczenie). Wiem jakie mój samochód ma możliwości i gdy wyprzedzam wspomnianego TIR'a a za mną jedzie sznurek lepszych samochodów to po dokonaniu manewru umożliwiam im wyprzedzenie mnie. Bez sensu jest tworzenie sztucznych korków. Nawet jeśli ktoś wjedzie u lukę przedemną to mi korona z głowy nie spadnie. Nie zdarzyło mi się abym chcąc wyprzedzać (jazda przy środkowej linii) został wyprzedzony. Jeśli widzę, że luka jest dla mnie zbyt ciasna to grzeczne zjeżdzam do szeregu aby ten z mocniejszym silnikiem mógł mnie wyprzedzić. Krew mnie zalewa tylko w momencie gdy jakiś niedorozwój gra w rosyjską ruletkę na drodze, ale nie pouczam go tylko się odsuwam od samobójcy. Życie zwereyfikuje kiedyś jego podejście do tematu. Gdy mi się nie śpieszy to jadę sobie grzecznie w sznurku i zawsze mam przed sobą lukę aby jeden lub dwa samochody się zmieściły. Wisi mi to że ktoś się wepchnie bo jemu może się bardzo śpieszyć, a to że ja mam wycieczkę krajoznawczą nie znaczy że wszyscy mają się wlec za mną.

Przykładem kierowcy który się boi wyprzedzać może być moja serce.gif Ma niedługo prawo jazdy i nie zawsze czuje się pewnie. Ale potrafiła zrozumieć, że są kierowcy którym manewry dla niej niewykonalne nie sprawią problemu i nie tworzy sztucznego korka za TIR'em Po prostu jedzie w pewnej odległości i nie tworzy kolumny do wyprzedzenia. Gdy ma możliwość też przepuszcza innych.

Na drogach brakuje głównie kultury i racjonalnego podejścia do tematu. Sporo kierowców traktuje samochód jako przedłużenie męskości i nie można pokazać, że ktoś ma większego smirk.gif

Prywatnie wychodzę z założenia że nikt nie jest święty: jak ja ułatwię komuś życie na drodze to może kiedyś ten ktoś uratuje moje zachowując się jak prawdziwy kierowca

PS nienawidzę jeździć samochodem w weekendy alien.gif

Napisano

A ja się boję szybko jeździć i jeżdżę na 90tce max 100kmh ale raczej trzymam 90kmh.

Zjeżdżam jak tylko mogę ustępując miejsca wyprzedzającym na złamanie karku.

Nie lubię tylko jak na mnie trąbią jak dojeżdżam do szczytu górki i pobocze oddzielone jest linią ciągłą, jade przepisowo 90kmh ale przecież nie zjade na pobocze żeby nie daj Boże za górką wyłonił się jakiś piechór w momencie kiedy ktoś będzie mnie wyprzedzał.

Zawsze utrzymuje w miarę bezpieczną odległość od poprzedzającego auta i często ktoś robi tak, że jak jest duży ruch z naprzeciwka wyprzedza mnie i wciska sie przede mnie ostro hamując.

Jak zdaży sie że wyprzedza mnie jadący 120kmh TIR to już w ogole wole troche przyhamować i mieć to szybciej z głowy.

Cholernie sie boje jazdy po drogach krajowych i mimo że mam np naddać ze sto pięćdziesiat kilometrow na tysiackilometrowej trasie to wole wybrać dłuższą drogę autostradą.

Mimo iż nakrecilem juz ze 200kkm nie nauczylem sie wyprzedzac- jest to dla mnie duzy stres. Wiąże się to pewnie z tym ze jezdzilem anemicznymi autami.

Mimo ze teraz mam szybkie auto czekam az na horyzoncie będzie pusto co się niestety rzadko zdarza i chyba wkurzam tym kierowcow za mna czasem gdy np czaje się za TIRem w sytuacjach kiedy transit za mna juz by go dwa razy łyknął nieznacznie tylko podnoszac adrenaline jadacych z naprzeciwka.

Musiałem się Wam wypłakac hehe.gif

PS- w mieście natomiast wychodzi ze mnie bestia devil.gif

żart.

Napisano
  • Autor

> Podejrzewam że autorowi postu chodziło o normalne kożystanie z dróg i

> ułatwianie innym życia.

Tak generalnie chodzili mi o wieksza kulture jazdy i przede wszystkim nie utrudnianie i nie pokazywanie na drodze, ze nie wolno "mnie" wyprzedzac grinser006.gif

> Wiadomo że wariaci są wszędzie ale nie ma co generalizować!

> Sam sporo jeżdzę i potrafię się dostosować do sytuacji na drodze. Gdy

> mi się śpieszy staram się wyprzedzać tak by nie narażać nikogo

> (choć czasami człowiek się przeliczy i wtedy postawa innych

> uczestników ruchu ma duże znaczenie). Wiem jakie mój samochód ma

> możliwości i gdy wyprzedzam wspomnianego TIR'a a za mną jedzie

> sznurek lepszych samochodów to po dokonaniu manewru umożliwiam

> im wyprzedzenie mnie.

claps.gif Ja tez tak robie.

Bez sensu jest tworzenie sztucznych

> korków. Nawet jeśli ktoś wjedzie u lukę przedemną to mi korona z

> głowy nie spadnie. Nie zdarzyło mi się abym chcąc wyprzedzać

> (jazda przy środkowej linii) został wyprzedzony. Jeśli widzę, że

> luka jest dla mnie zbyt ciasna to grzeczne zjeżdzam do szeregu

> aby ten z mocniejszym silnikiem mógł mnie wyprzedzić.

Niestety nei wszyscy tak robia.

> Gdy mi się nie śpieszy to jadę sobie grzecznie w sznurku i

> zawsze mam przed sobą lukę aby jeden lub dwa samochody się

> zmieściły. Wisi mi to że ktoś się wepchnie bo jemu może się

> bardzo śpieszyć, a to że ja mam wycieczkę krajoznawczą nie

> znaczy że wszyscy mają się wlec za mną.

Niestety jestesmy w mniejszosci.

> Przykładem kierowcy który się boi wyprzedzać może być moja Ma

> niedługo prawo jazdy i nie zawsze czuje się pewnie. Ale

> potrafiła zrozumieć, że są kierowcy którym manewry dla niej

> niewykonalne nie sprawią problemu i nie tworzy sztucznego korka

> za TIR'em Po prostu jedzie w pewnej odległości i nie tworzy

> kolumny do wyprzedzenia. Gdy ma możliwość też przepuszcza

> innych.

Slusznie, przeciez nie wszyscy rodza sie kubica. I wyprzedzania trzeba sie nauczyc, trzeba poznac swoj samochod i jego mozliwosci. Zreszta wszyscy wiemy jak ucza na kursach nauki jazdy.

Napisano
  • Autor

> A ja się boję szybko jeździć i jeżdżę na 90tce max 100kmh ale raczej

> trzymam 90kmh.

> Zjeżdżam jak tylko mogę ustępując miejsca wyprzedzającym na złamanie

> karku.

I tak trzymac zawsze mozna zjechac blizej krawedzi jezdni.

> Zawsze utrzymuje w miarę bezpieczną odległość od poprzedzającego auta

> i często ktoś robi tak, że jak jest duży ruch z naprzeciwka

> wyprzedza mnie i wciska sie przede mnie ostro hamując.

Przeciez nabral wiekszosc predkosc podczas wyprzedzania i musi wyhamowac. Jak bedziesz utrzymywal wieksza odleglosc to nie bedzie trzeba gwaltownie hamowac.

> Cholernie sie boje jazdy po drogach krajowych i mimo że mam np naddać

> ze sto pięćdziesiat kilometrow na tysiackilometrowej trasie to

> wole wybrać dłuższą drogę autostradą.

> Mimo iż nakrecilem juz ze 200kkm nie nauczylem sie wyprzedzac- jest

> to dla mnie duzy stres. Wiąże się to pewnie z tym ze jezdzilem

> anemicznymi autami.

> Mimo ze teraz mam szybkie auto czekam az na horyzoncie będzie pusto

> co się niestety rzadko zdarza i chyba wkurzam tym kierowcow za

> mna czasem gdy np czaje się za TIRem w sytuacjach kiedy transit

> za mna juz by go dwa razy łyknął nieznacznie tylko podnoszac

> adrenaline jadacych z naprzeciwka.

> Musiałem się Wam wypłakac

Proponuje zapisac sie do szkoly doskonalenia jazdy czy cos w tym stylu.

Napisano

Zgadzam sie z Toba. Trzeba byc na dordze przewidujacym i zyczliwym dla innych i bez wzgledu na wszystko nie tworzyc sytuacji niebezpiecznych. Dlatego zdecydowanie nie pochwalam tzn "uczenia" innych uczestkinow ruchu.

Mialem kiedys taka sytuacje. Jade dobrze sobie znana wdoga i wyjeżdżam na kawlek prostej o ktorej wiem, ze mozna wyprzedzic 1 samochod a jesli w trakcie wyprzedzania nic nie wyjedzie zza zakretu to i 2. Widze przed soba dwa auta z luka pomiedzy nimi taka, ze jak by co to sie zmieszcze. Nic nie jedzie wiec zaczynam wyprzedzac. Kierownik wyprzedzanego auta widzac to przyspiesza i kasuje luke. W tym momencie z za zakretu pojawia sie inny samochód z naprzeciwka. Zredukowalem i udalo mi sie wyprzedzic.

Moja interpretacja jest taka: w ocenie tego, ktorego wyprzedzalem moj manewr w tym miejscu byl nieodpowiedni wiec postanowil mi dac nauczke.

Zalozmy, ze jego ocena byla prawdziwa. czy to oznacza, ze moze narazic mnie i jadacych z naprzeciwka na czolowke? IMO bzura. I to jest jeden z powiodow dla ktorych uwazam, ze nie powinno sie nauczac innych.

Co do poprzedniego postu. Irytuje mnie jak ktos wydaje daleko idace sady na podstawie szczatkowych wskazowek. A pisac, ze ten kto jezdzi w okreslony sposob jest nauczycielem to..... dopowiedz sobie sam.

Napisano

> Zgadzam sie z Toba. Trzeba byc na dordze przewidujacym i zyczliwym

> dla innych i bez wzgledu na wszystko nie tworzyc sytuacji

> niebezpiecznych. Dlatego zdecydowanie nie pochwalam tzn

> "uczenia" innych uczestkinow ruchu.

> Mialem kiedys taka sytuacje. Jade dobrze sobie znana wdoga i

> wyjeżdżam na kawlek prostej o ktorej wiem, ze mozna wyprzedzic 1

> samochod a jesli w trakcie wyprzedzania nic nie wyjedzie zza

> zakretu to i 2. Widze przed soba dwa auta z luka pomiedzy nimi

> taka, ze jak by co to sie zmieszcze. Nic nie jedzie wiec

> zaczynam wyprzedzac. Kierownik wyprzedzanego auta widzac to

> przyspiesza i kasuje luke. W tym momencie z za zakretu pojawia

> sie inny samochód z naprzeciwka. Zredukowalem i udalo mi sie

> wyprzedzic.

> Moja interpretacja jest taka: w ocenie tego, ktorego wyprzedzalem moj

> manewr w tym miejscu byl nieodpowiedni wiec postanowil mi dac

> nauczke.

> Zalozmy, ze jego ocena byla prawdziwa. czy to oznacza, ze moze

> narazic mnie i jadacych z naprzeciwka na czolowke? IMO bzura. I

> to jest jeden z powiodow dla ktorych uwazam, ze nie powinno sie

> nauczac innych.

> Co do poprzedniego postu. Irytuje mnie jak ktos wydaje daleko idace

> sady na podstawie szczatkowych wskazowek. A pisac, ze ten kto

> jezdzi w okreslony sposob jest nauczycielem to..... dopowiedz

> sobie sam.

Przeczytałem cały watek i zgadzam sie z jednym z przedmówców - każdy interpretuje przepisy KRD tak jak mu wygodnie. Ale po to do chol.....y zostały stworzone (mniej lub bardziej nieżyciowe). I nikomu (powtarzam NIKOMU nono.gif) nie wolno dyskryminować kierowców, którzy jeżdzą ZGODNIE z przepisami.

Wypowiedzi w stylu - że dla kogoś prędkość 100 czy 140 km/h na niezabudowanym terenie to normalka nieznaczy że MUSI to byc norma dla wszystkich !

I powiem jeszcze coś - mysle że cos ważnego. Powtarzam to wszystkim swoim znajomym - na dzien dzisiejszy tzn 16 październik 2007 r. stan dróg jest taki jaki jest - i to MY - KIEROWCY - MUSIMY do takiego stanu dróg sie dostosowac ( czy się to nam podoba czy nie). Zanim drogi (jakiekolwiek - ekspresowe, autostrady czy inne) dostosuja sie do nas zakładam że może to byc BARDZO ODLEGŁY czas np 16 październik 2037.

Sam jeżde pod drogach (od 1991) i niestety przejechanie różnych odcinków zajmuje duzo czasu. Ale czy szybszą i niebezpieczna jazdą dużo przyspieszę dojazd na miejsce docelowe ? Na pewno nie. zawsze staram się wyjechac troche wcześniej i spokojnie pokonywac trasę.

I to tyle

Pozdrawiam wszystkich jeżdzących bezpiecznie kierowców smile.gif!

Napisano

> Przeczytałem cały watek i zgadzam sie z jednym z przedmówców - każdy

> interpretuje przepisy KRD tak jak mu wygodnie. Ale po to do

> chol.....y zostały stworzone (mniej lub bardziej nieżyciowe). I

> nikomu (powtarzam NIKOMU ) nie wolno dyskryminować kierowców,

> którzy jeżdzą ZGODNIE z przepisami.

> Wypowiedzi w stylu - że dla kogoś prędkość 100 czy 140 km/h na

> niezabudowanym terenie to normalka nieznaczy że MUSI to byc

> norma dla wszystkich !

> I powiem jeszcze coś - mysle że cos ważnego. Powtarzam to wszystkim

> swoim znajomym - na dzien dzisiejszy tzn 16 październik 2007 r.

> stan dróg jest taki jaki jest - i to MY - KIEROWCY - MUSIMY do

> takiego stanu dróg sie dostosowac ( czy się to nam podoba czy

> nie). Zanim drogi (jakiekolwiek - ekspresowe, autostrady czy

> inne) dostosuja sie do nas zakładam że może to byc BARDZO

> ODLEGŁY czas np 16 październik 2037.

> Sam jeżde pod drogach (od 1991) i niestety przejechanie różnych

> odcinków zajmuje duzo czasu. Ale czy szybszą i niebezpieczna

> jazdą dużo przyspieszę dojazd na miejsce docelowe ? Na pewno

> nie. zawsze staram się wyjechac troche wcześniej i spokojnie

> pokonywac trasę.

> I to tyle

> Pozdrawiam wszystkich jeżdzących bezpiecznie kierowców !

Dobrze gada! W górę dziada! zeby.GIF

Napisano

> Ja tez tak czasmi robie Ale spalanie wzrasta i to sporo. Jak mam

> wyprzedzac od 60km/h to zostawiam odstep zrzucam do 2 rozpedzam

> sie do odciecia zapinam 3 i zaczynam wyprzedzac.

Średnie spalanie jest mniejsze bo tylko raz docisnąłeś zamiast 5 razy za każdym razem wyhamowywując uzyskaną prędkość :-)

Do odciecia nie muszę ciagnąć, 4,5 - 4,6 tysiąca obrotów jest w moim aucie optymalnym momentem na zmianę biegu przy wyprzedzaniu. Obroty spadają wtedy na około 4 tysiące gdzie mam maksymalne 190Nm.

Moc mam przy 6000 ale nie ma sensu go tak wkręcać.

> Zauwazylem, ze wiekszosc kierowcow rozpedza sie dopiero jak zacznie

> wyprzedzac. IMHO duzo sprawniej i bezpieczniej jest najpierw

> zaczac sie rozpedzac i dopiero rozpoczynac manewr wyprzedzania.

To prawda, plus nieprzygotowany niższy bieg (w sytuacjach tego wymagających) i brak rozpędu auta.

Bezpieczniej nie być przyklejonym na zderzaku tylko korzystając z odległości od poprzedzającego auta rozpędzić się na swoim pasie i dopiero wtedy wyprzedzać.

Napisano

> I tak trzymac zawsze mozna zjechac blizej krawedzi jezdni.

owszem, masz rację, jednak sami szybcy kierowcy zniechęcają do takich zachowań, mam na myśli sytuację kiedy ja zjeżdżam ułatwiając, natomiast kierowcy wyprzedzający mnie mają w d..pie to że mnie pojawił się np. rowerzysta na poboczu i muszę panicznie hamować, bo żadnemu nie strzeli do łba na wpadnie zdjąć nogę z gazu i pozwolić mi wjechać na pas aby ominąć przeszkodę sick.gif wręcz jeszcze przysp[ieszy żeby niedopuścić (szczególnie kierowcy w prestiżowych markach) żeby jechać za jakąś gównianą cliówką sick.gif

> Przeciez nabral wiekszosc predkosc podczas wyprzedzania i musi

> wyhamowac. Jak bedziesz utrzymywal wieksza odleglosc to nie

> bedzie trzeba gwaltownie hamowac.

niby tak, ja jednak hamuję - wyrównuję prędkość na pasie lewym i delikatnie się wsuwam w lukę nie stresując kierowcy za mną, zawsze to może być jakiś świeżak i może w panice wpaść w poślizg i ....

Napisano

> A co do jazdy z prędkością 70 km/h,

> zabronisz mi? A może mam delikatne przedmioty w bagażniku, a

> droga dziurawa... I proszę mi nie mówić, że KRD mówi, że

> kierujący powinien jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy

> innym kierowcom, bo to nie oznacza że jak ktoś wali 160 to ja

> też tak muszę, żeby kolesiowi zrobić dobrze. Bo mówi też duużo

> innych ciekawych rzeczy, ale jak się czyta różne posty to

> wychodzi na to że każdy zna tylko to co go interesuje, a reszta

> przepisów to dla innych.

ja myślę ,że jak chcesz to jedź nawet 30/h ale jeżeli ja jadę szybciej to ne utrudniaj wyprzedzenia i będzie OK

spotkałem już sytuację kiedy kierowca na prostej już nie mógł więcej, jakś stara BMW (clio 1,4 16v całkiem nieźle wymiata ok.gif) i jego chamstwo sięgnęło szczytów... zaczął zajeżdżać mi drogę żeby uniemożliwić wyprzedzanie furious.gif, IMO przypadek kliniczny. Jak odpuszczałem to zwalniał do 80-90 kopcąc niesamowicie pad.gif

Napisano
  • Autor

> owszem, masz rację, jednak sami szybcy kierowcy zniechęcają do takich

> zachowań, mam na myśli sytuację kiedy ja zjeżdżam ułatwiając,

> natomiast kierowcy wyprzedzający mnie mają w d..pie to że mnie

> pojawił się np. rowerzysta na poboczu i muszę panicznie hamować,

> bo żadnemu nie strzeli do łba na wpadnie zdjąć nogę z gazu i

> pozwolić mi wjechać na pas aby ominąć przeszkodę wręcz jeszcze

> przysp[ieszy żeby niedopuścić (szczególnie kierowcy w

> prestiżowych markach) żeby jechać za jakąś gównianą cliówką

To jest totalny brak wyobrazni. Zjezdzasz komus a on tak sie odwdziecza. Przeciez podczas wyprzedzanie doskonale widacz czy na poboczu przed Toba jest jakas przeszkoda

> i ....

Napisano

> To jest totalny brak wyobrazni. Zjezdzasz komus a on tak sie

> odwdziecza. Przeciez podczas wyprzedzanie doskonale widacz czy

> na poboczu przed Toba jest jakas przeszkoda

> > i ....

Wcale niekoniecznie. Jeżeli łamiesz przepisy zjeżdżając na pobocze to sam ponosisz konsekwencje swojego błedu. Jazda poboczem jest zabroniona i jeżeli potrącisz kogoś na tym poboczu - to jest twój problem. Jeżeli chcesz ułatwiać komuś życie rażąco łamiąc przepisy - to jest twój problem i ty za to odpowiadasz. Sad but true.

IMO ta dyskusja jest jest o wiele głębsza, bo chodzi o spór między różnymi modelami jazdy i życia.

1 model. Jazda zgodnie z przepisami, nawet często bzdurnymi. Skandynawia, UK (w mniejszym stopniu, ale jednak).

2 model. Lejemy na Kodeks Drogowy i jeździmy wg własnego uznania. Rosja, Polska, Ukraina, Włochy (w nieco mniejszym stopniu).

1 - jazda jest nudna, ale przewidywalna i zdecydowanie bezpieczniejsza. Mamy sporą szansę, że wyjeżdżając z punktu A dojedziemy do punktu B bez osierocania swojej rodziny i innych.

2 - jazda jest ciekawsza, można podbudować swoje libido, popisać się przed pasażerką (jak komuś w łóżku nie wychodzi). Szansa na dojechanie z punktu A do punktu B jest znacznie mniejsza, ale za to może nas spotkać kupa przygód, często niestety kończących się w prosektorium tudzież w szpitalu. Że nie wspopmę o zszarpanych nerwach.

Każdy żyje tak jak chce, ja osobiście zdecydowanie wolę wariant 1 i wolę żyć w kraju, gdzie ten wariant jest wybierany przez większość kierowców. Oczywiście nikt nie jest idealny (a ja w najmniejszym stopniu), ale jednak do tego IMO trzeba dążyć.

Nie można traktować prawa wybiórczo - to mi odpowiada a tamto nie, tak samo jak nie mozna być trochę w ciąży. Jeżeli nie wolno jeździć poboczem to nie wolno i kropka.

Napisano
  • Autor

> Wcale niekoniecznie. Jeżeli łamiesz przepisy zjeżdżając na pobocze to

> sam ponosisz konsekwencje swojego błedu. Jazda poboczem jest

> zabroniona i jeżeli potrącisz kogoś na tym poboczu - to jest

> twój problem. Jeżeli chcesz ułatwiać komuś życie rażąco łamiąc

> przepisy - to jest twój problem i ty za to odpowiadasz. Sad but

> true.

niestety. Ale przez takie postepowanie wyprzedzajacych jazda po PL bedzie jeszcze gorsza frown.gif

Napisano

> niestety. Ale przez takie postepowanie wyprzedzajacych jazda po PL

> bedzie jeszcze gorsza

Niekoniecznie (patrz edit do poprzedniego). I wcale nie chodzi o bycie "nauczycielem". Po prostu dopóki będzie przyzwolenie społeczne na łamanie przepisów to będzie coraz gorzej. Jakoś nie zauważyłem wśród autochtonów w UK tendencji do chwalenia się z łamania prawa drogowego. Natomiast wśród Polaków ilość punktów na koncie jest często wyznacznikiem pozycji społecznej wink.gif Oczywiście nie uogólniam - wszędzie są ludzie i taborety, ale jednak pewne ogólne zachowania są aż nadto widoczne.

Napisano

> Natomiast wśród Polaków ilość punktów

> na koncie jest często wyznacznikiem pozycji społecznej

(...)

Na szczęście to się zaczyna zmieniać. To tak jak z papierosami. Kiedyś fajeczka w towarzystwie należała do dobrego tonu, a dzisiaj czasem wstyd wyciągnać papierosa.

Napisano
  • Autor

> Wcale niekoniecznie. Jeżeli łamiesz przepisy zjeżdżając na pobocze to

> sam ponosisz konsekwencje swojego błedu. Jazda poboczem jest

> zabroniona i jeżeli potrącisz kogoś na tym poboczu - to jest

> twój problem. Jeżeli chcesz ułatwiać komuś życie rażąco łamiąc

> przepisy - to jest twój problem i ty za to odpowiadasz. Sad but

> true.

> IMO ta dyskusja jest jest o wiele głębsza, bo chodzi o spór między

> różnymi modelami jazdy i życia.

> 1 model. Jazda zgodnie z przepisami, nawet często bzdurnymi.

> Skandynawia, UK (w mniejszym stopniu, ale jednak).

> 2 model. Lejemy na Kodeks Drogowy i jeździmy wg własnego uznania.

> Rosja, Polska, Ukraina, Włochy (w nieco mniejszym stopniu).

Mysle, ze lamanie przepisow wynika ze slabej jakosci drog i braku autostrad. Ja za miasto wyjezdzam 2 razy w tygodniu i nie ma znaczenia czy dojade 30 minut wczesniej czy pozniej. La esa jeszcze kierowcy zawodowi, przedstawiciele handlowi i inni, ktorzy musza czasami nagiac przepisy, bo inaczej sie nie da.

Zauwazylem, ze jak jezdze po USA to od razu mam lzejsza noge:

1. Maja na tyle rozwninieta siec autostrad, ze mozna jechac spojkojniej bo nie trzeba wyprzedzac.

2. Wszyscy tak jada (zresza to samo jest w skandynawii)

3. Czuje respekt (moze troche sie boje) tamtejszej policji. IMHO maja wieksze poszanowanie, u nas najczesciej chowaja sie w krzakach.

W temacie odnosnie wyprzedzania, chcialem pokazac, ze nie trzeba byc nauczycielem i warto zwolnic lub zostawic wieksza odleglosc zeby umozliwic innym bezpieczne wyprzedzanie.

Napisano
  • Autor

Jakoś nie

> zauważyłem wśród autochtonów w UK tendencji do chwalenia się z

> łamania prawa drogowego. Natomiast wśród Polaków ilość punktów

> na koncie jest często wyznacznikiem pozycji społecznej

> Oczywiście nie uogólniam - wszędzie są ludzie i taborety, ale

> jednak pewne ogólne zachowania są aż nadto widoczne.

pad.gif Im wiecej punktow tym sa lepsi pad.gif ciekawe co bedzie jak im prawko zabiora hehe.gif

Napisano

> Mysle, ze lamanie przepisow wynika ze slabej jakosci drog i braku

> autostrad.

Nie wydaje mi sie.

W PL nawet tam gdzie jest autostrada, malo kto jedzie te przepisowe 130. A jak juz jedzie, to zwykle dlatego, ze ma auto ktore wiecej nie da rady, lub mu zal na paliwo.

Napewno we wpomniajej Skandynawii czy UK siec drog jest o niebo lepsza. Ale nie sadze zeby to byla przyczyna przestrzegania tam przepisow. Przykladowo w Irlandii drogi sa podobne jak u nas lub rzeklbym jeszcze gorsze. Autostrad niema praktycznie wogole. A pozostale drogi sa niemilosiernie waskie. I co??? Tutaj jakos da sie przestrzegac przepisow.

> Ja za miasto wyjezdzam 2 razy w tygodniu i nie ma

> znaczenia czy dojade 30 minut wczesniej czy pozniej. La esa

> jeszcze kierowcy zawodowi, przedstawiciele handlowi i inni,

> ktorzy musza czasami nagiac przepisy, bo inaczej sie nie da.

Co to znaczy sie nie da? Moze dlatego, ze ktos z gory zaklada, ze u nas sie lamie przepisy. Bo skoro wiadomo np ze na pokonanie odcinka 200km potrzeba 4h, ale kazdy dobrze wie, ze jak sie mocno przycisnie to da sie to zrobic w 2,5. I taki wlasciciel firmy, daje swojemu pracownikowi wlasnie te 2,5h na przejechanie tej trasy. A jak nie potrafi to zawsze sie znajdzie inny kierowca ktory bezdie potrafic.

I tu jest problem.

Tak samo wiele osob prywatnie tez tak do tego podchodzi. Powiedzmy do pracy przepisowo jechalby 30minut, ale wie ze moze to zrobic jadac po wariacku w 20. Wiec poco ma wychodzi c z domu tak wczesnie, skoro moze 10 minut wiecej pospac.

Napisano

> Jakoś nie

> Im wiecej punktow tym sa lepsi ciekawe co bedzie jak im prawko

> zabiora

No jak to co! Bedzie wielki lament jaka to policja niedobra i jak to mial pecha grinser006.gif

Napisano

> Najlepszy byl facet w biales skodzie roomster, chyba wszedlem mu na

> ambicje, bo zaczal przyspieszac jak zaczalem go wyprzedzac.

zlosnik.gif ostatnio miałem taką sytuacje, koles przyspieszał podczas wyprzedzana a z przeciwka jechał na mnie tir smile.gif zepchnąłem kolesia na podbocze na siłe i tyle zlosnik.gif Najfajniejsze, ze sie potem spotkalismy na stacji i mi strasznie groził, tu cytat, ze w ryj da zlosnik.gif szybka riposta to niech da a potem zobaczy co sie będzie działo zlosnik.gif

baran hehe.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.