Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

PZU i niska wycena naprawy

Featured Replies

Napisano

Na nieoznakowanym wyżłobieniu w jezdni uszkodziłem kolektor wydechowy. Przyszło do likwidacji tej szkody w PZU (ubezpieczyciel firmy remontującej drogę). W kalkulacji przedstawionej przez PZU maksymalna akceptowalna cena kolektora 1620 zł (czyli idealnie cena sklepowa), koszt robocizny 55zł. Do wypłaty proponują mi połowę ceny kolektora+koszt robocizny, w sumie 865zł. Wycenę zanegowałem bo nie ma możliwości kupić tego kolektora ani taniej, ani zamiennika. Robocizna chyba też zaniżona bo uwzględnia 3/4 roboczogodziny na wymianę. Brak też kosztów uszczelek kolektora. PZU może mi zapłacić więcej za nowy kolektor ale to dopiero po przestawieniu faktury zakupu i oczywiście do maksymalnej akceptowanej przez nich kwoty. Jak to ugryźć by dostać więcej? Naprawa w warsztacie odpada wink.gif

Napisano

> Jak to ugryźć by

> dostać więcej?

Generalnie odwołać się i dostarczyć im faktury.

> Naprawa w warsztacie odpada

Bo?

Albo zrób to bezgotówkowo w ASO albo jeśli zgodzą się na wypłatę na podstawie faktur proforma a sprawa dotyczy F/AR/L to można by im dostarczyć proforym a kupić części na stock(dawniej +15)...

Pozdrawiam BAS

Napisano

> zrób to bezgotówkowo w ASO

no właśnie nie rozumiem dlaczego ludzie zamiast wstawić auto do ASO, na bezgotówkową naprawę wolą się użerać z rzeczoznawcami, pisać odmowy etc niewiem.gif

Napisano
  • Autor

> Generalnie odwołać się i dostarczyć im faktury.

> Bo?

> Albo zrób to bezgotówkowo w ASO albo jeśli zgodzą się na wypłatę na podstawie faktur proforma a

> sprawa dotyczy F/AR/L to można by im dostarczyć proforym a kupić części na stock(dawniej

> +15)...

> Pozdrawiam BAS

Bo ten kolektor nie występuje już w sprzedaży, pozostała po nim tylko cena, a przedstaw teraz rachunek na nieistniejącą część tongue.gif

Napisano

> Bo ten kolektor nie występuje już w sprzedaży, pozostała po nim tylko cena, a przedstaw teraz

> rachunek na nieistniejącą część

1

2

Pozdrawiam BAS

Napisano
  • Autor

> 1

> 2

> Pozdrawiam BAS

1- używka

2- zamiennik

Napisano

> 1- używka

W czym problem? Jeszcze na tym zarobisz a auto i tak sprzedasz zanim coś stanie się z "używką".

> 2- zamiennik

Quote:

Wycenę zanegowałem bo
nie ma możliwości kupić
tego kolektora ani taniej, ani
zamiennika
.


Pozdrawiam BAS

Napisano
  • Autor

> W czym problem? Jeszcze na tym zarobisz a auto i tak sprzedasz zanim coś stanie się z "używką".

> Quote:

> Wycenę zanegowałem bo nie ma możliwości kupić tego kolektora ani taniej, ani zamiennika.

> Pozdrawiam BAS

OK, rozminąłem się z prawdą. Dawno temu zadałem pytanie o dostępność i do tej pory cisza.

I wolałbym jednak przy likwidacji szkody operować wokół ceny części oryginalnych bo nie interesują mnie zamienniki.

Napisano

> I wolałbym jednak przy likwidacji szkody operować wokół ceny części oryginalnych bo nie interesują

> mnie zamienniki.

Nie mam pod ręką aktualnego eper'a, podjedź do ASO(może być dowolne ASO z grupy F/AR/L) niech sprawdzą po nr nadwozia dokładną cenę i dostarczą wycenę.

Jeśli faktycznie jakimś cudem nie da się ściągnąć części z Turynu to założysz używkę a resztę kasy przeznaczysz na kolejny używany kolektor za kilka lat.

Pozdrawiam BAS

Napisano

Ale co w tym dziwnego, ze do wiekowego juz auta, proponuja Ci wycene za zamiennik bo nie rozumiem?

Ty w koncu chcesz naprawic auto czy na tym jedynie zarobic?smirk.gif

Napisano
  • Autor

> Nie mam pod ręką aktualnego eper'a, podjedź do ASO(może być dowolne ASO z grupy F/AR/L) niech

> sprawdzą po nr nadwozia dokładną cenę i dostarczą wycenę.

> Jeśli faktycznie jakimś cudem nie da się ściągnąć części z Turynu to założysz używkę a resztę kasy

> przeznaczysz na kolejny używany kolektor za kilka lat.

> Pozdrawiam BAS

Wiesz, z likwidacją problemu sobie poradzę, nawet już sobie częściowo poradziłem. Mi chodzi ogólnie o to, jak wyrwać więcej od PZU. Oni widzą tylko możliwość rekalkulacji w oparciu o fakturę a tej im nie dostarcze, choćbym chciał

Napisano
  • Autor

> Ale co w tym dziwnego, ze do wiekowego juz auta, proponuja Ci wycene za zamiennik bo nie rozumiem?

> Ty w koncu chcesz naprawic auto czy na tym jedynie zarobic?

Chcę naprawić nie dokładając w całościowym podliczeniu. Pewne koszta już poniosłem i bez zwiększenia tej kwoty którą mi proponują i tak będę w plecy.

Chodzi mi tylko o jedną sprawę: czy jest szansa przekonać PZU do wypłaty wiekszej kwoty odszkodowania bez przedstawienia faktury?

Napisano

> Oni widzą tylko możliwość rekalkulacji w oparciu o fakturę a

> tej im nie dostarcze, choćbym chciał

I bardzo słusznie! Powinni płacić tylko za właściwie wykonaną usługę.

W Twoim przypadku to tylko kolektor. w przypadku samochodów powypadkowych ludzie "rzeźbią" samochody by jak najwięcej pieniędzy zostało w kieszeni. Póxniej zostaje opinia, że po drogach jeżdżą wraki, którym albo urywają się koła, albo rozpadają się na pół przy innych wypadkach.

Napisano

> I bardzo słusznie! Powinni płacić tylko za właściwie wykonaną usługę.

> W Twoim przypadku to tylko kolektor. w przypadku samochodów powypadkowych ludzie "rzeźbią"

> samochody by jak najwięcej pieniędzy zostało w kieszeni. Póxniej zostaje opinia, że po drogach

> jeżdżą wraki, którym albo urywają się koła, albo rozpadają się na pół przy innych wypadkach.

No ja wlasnie nie wiem, jak autor by chcial wyciagnac ta kase z PZU? zlosnik.gif

Na piekne oczy czy maja uwierzyc na slowo? hehe.gif

A tu jeszcze fakture wymagaja bezczelniehehe.gif

Napisano

> OK, rozminąłem się z prawdą. Dawno temu zadałem pytanie o dostępność i do tej pory cisza.

> I wolałbym jednak przy likwidacji szkody operować wokół ceny części oryginalnych bo nie interesują

> mnie zamienniki.

a mi sie wydaje ze najnormalniej w swiecie chcesz na tym intresie zarobic i wyplata jaka ci pzu zaoferowala pokryje tylko twoje wydatki na czesci i ewentualnie robocizne i nic nie zostanie ci w kieszeni.

jezeli nie chcesz zamiennika uzywek itp itd to nie ma mniej skomplikowanego rozwiazania jak pojscie na wariant bezgotowkowy (zawsze mozesz go wybrac!) i masz po sprawie z wycenami z wartosciami maksymalnymi itp itd

tyle ze nie zarobisz "do kieszeni" na tym

Napisano

> Wiesz, z likwidacją problemu sobie poradzę, nawet już sobie częściowo poradziłem. Mi chodzi ogólnie

> o to, jak wyrwać więcej od PZU. Oni widzą tylko możliwość rekalkulacji w oparciu o fakturę a

> tej im nie dostarcze, choćbym chciał

i prawidlowo - to jest zwyczajna proba naciagniecia na wyplacie

Napisano

> no właśnie nie rozumiem dlaczego ludzie zamiast wstawić auto do ASO, na bezgotówkową naprawę wolą

> się użerać z rzeczoznawcami, pisać odmowy etc

bo jak zrobisz bezgotowkowo to nic nie zostaje w kieszeni - dlatego ludzie tak robia

Napisano

Kolektor kosztuje 50zł na allegro a Ty marudzisz że dają Ci tylko 860 ? hehe.gif

Napisano

> Chcę naprawić nie dokładając w całościowym podliczeniu. Pewne koszta już poniosłem i bez

> zwiększenia tej kwoty którą mi proponują i tak będę w plecy.

> Chodzi mi tylko o jedną sprawę: czy jest szansa przekonać PZU do wypłaty wiekszej kwoty

> odszkodowania bez przedstawienia faktury?

Napisz odwołanie moze cos doloza. Ale bez faktury to ciezko bedzie.

Napisano

Po pierwsze bierz co dają.

Następnie poproś o kalkulacje naprawy.

Z kalkulacją idziesz do ASO i prosisz o wycenę naprawy u nich.

Jak 3010.18zł było na koncie, zrobiłem tak.

Quote:

Centrum Likwidacji Szkód

CLS Opole

45-309 Opole, Ozimska 189

Dotyczy: szkody komunikacyjnej PL 2006xxxx z dnia 03.10.2006

PRZESĄDOWE WEZWANIE DO ZAPŁATY

Wzywam do zapłaty w nieprzekraczalnym terminie 7 dni kwoty 6673.35zł wynikającej z różnicy pomiędzy sporządzonym przez Państwa kosztorysem nr xxx wykonanym przez pana Grzegorza xxxx na kwotę 3010.18zł a realną kalkulacją naprawy wykonaną przez Mercedes Benz Sosnowiec w wysokości 9683.53zł.

W/w kwotę prosimy przekazać na rachunek bankowy:

xxx

Załączniki:

- kalkulacja szkody sporządzona przez Mercedes Benz Sosnowiec


Oczywiście odpisali, że albo naprawa bezgotówkowa, albo jakieś tam rachunki mam zbierać.

Zadzwoniłem do prawnika, podpisałem pełnomocnictwo i spokojnie czekałem co na to sad.

Po jakimś czasie tadam ! palacz.gif

pzuw.jpg

Nigdy nie byłem sądzie.

Auto nigdy nie było naprawiane.

Jak widać kosztował to ich ponad 12koła z odsetkami.

Ciekawy artykuł do poczytania:

Quote:

Maszynka oszczędności

(Puls Biznesu/13.01.2006, godz. 08:27)

Prawnicy i rzecznik ubezpieczonych: PZU łamie prawo, wyliczając poszkodowanym kierowcom odszkodowania z OC według cen tanich zamienników, a nie części oryginalnych. Czy będzie lawina pozwów?

Wieczór, mokro, liście na drodze... Nagle pisk, potem huk i złowroga cisza. We wstecznym lusterku srebrny lanos tkwi przyklejony do zderzaka toyoty. Pada kilka męskich słów. Morderczy instynkt łagodnieje na widok zatroskanej kobiety, kierowcy lanosa. Rzut oka: poszedł zderzak i tylne lampy. Zwykła stłuczka. Banalna historia. Teoretycznie.

Kilka tygodni później PZU wyceniło szkody, proponując kierowcy toyoty 1990,76 zł odszkodowania. Zaskoczenie, bo rzeczoznawca, pracujący dla kilku innych firm ubezpieczeniowych, te same szkody wycenił na 3340,68 zł. Czyżby pomyłka?

- Raczej nie... Różnice w kosztorysach tej samej szkody wykonanych przez PZU i pozostałych ubezpieczycieli mogą sięgać 50 procent, a nawet więcej. Niedawno miałem klienta, któremu Centrum Likwidacji Szkód PZU z Łodzi wyliczyło odszkodowanie za rozbitego nissana na 8652 zł. Nam wyszło prawie cztery razy więcej, bo 26 900 zł! - twierdzi Piotr Korobczuk, rzeczoznawca samochodowy z łódzkiego oddziału Stowarzyszenia Auto-Consulting, który współpracuje m.in. z Link4 i Benefią.

Tak na chłopski rozum: przecież odszkodowanie za to samo nie może się różnić aż tak bardzo w kilku firmach. Dla pewności pytamy w jednym z serwisów Toyoty w Warszawie: czy za 2000 zł z odszkodowania wymienimy tylny zderzak i dwie lampy w toyocie avensis?

- Chyba w rowerze! - żartuje pracownik serwisu. I podaje ceny. Nowy zderzak - 700 zł, w nim sensor parkowania - 420 zł, i dwie lampy. Do tego koszt lakierowania i materiałów - jakieś 1300 zł, robocizna - znów 300 zł. A do wszystkiego 22 procent podatku VAT. Wyjdzie grubo powyżej 2000 zł... - wylicza. Dlaczego?

Monex

- Niektóre firmy ubezpieczeniowe zaniżają wartość wypłacanych odszkodowań. A wszystko z powodu dwóch programów komputerowych, wyliczających wartość szkód i sumy odszkodowań. Jeden z nich zaniża odszkodowania - tłumaczy Adrian Szklorz z Fundacji Upowszechniania Kultury Prawnej i Technicznej z Katowic.

Śmiała teza. I mocne słowa.

Chodzi o Eurotax, a właściwie nakładkę na ten program o nazwie Monex, która nie tyle zaniża, co raczej kalkuluje po swojemu.

- Monex - w przeciwieństwie do Audateksu czy Eurotaksu - uwzględnia ceny tańszych, bo tzw. alternatywnych części. Nie są oryginalne, ale o "porównywalnej jakości". Na razie to pierwszy taki program w Polsce... - mówi Piotr Paczuski, prezes EurotaxGlass's, producenta nakładki.

Właśnie tańsze części powodują tak kolosalne różnice w kosztorysach i wypłacanych odszkodowaniach.

- Ale to już nie nasza wina... Dostarczamy narzędzie i nie ponosimy odpowiedzialności, czy, kto i jak z niego korzysta - dodaje Paczuski.

I ma rację, bo nikt z Moneksu nie musi korzystać.

- PZU w obliczeniach wysokości odszkodowania przyjęło zasadę, że w naprawach samochodów, których wiek nie przekracza trzech lat, można stosować części oryginalne. Później zaś wybiera tańsze z dwóch rozwiązań: albo cenę nowych części mnoży przez współczynnik, wynikający z wieku samochodu albo też wylicza odszkodowanie na podstawie instalowania - jeśli to możliwe - części alternatywnych (czyli mniej drogich zamienników) - precyzuje Piotr Korobczuk.

O tym właśnie mechanizmie tworzenia sumy odszkodowania wspomniała już "Rzeczpospolita", dzieląc się wątpliwościami, czy stosowanie takiej procedury odszkodowawczej w przypadku ponadtrzyletnich aut nie narusza interesu ubezpieczonych.

Od 6 miesięcy Monex stosują wszystkie inspektoraty PZU. Niewiele firm jest chętnych, by go pożytkować. Trochę dziwne, bo skoro największy ubezpieczyciel dostrzegł jego zalety, no to trudno o lepszą rekomendację. Konkurencja zaspała?

- W tej branży?! Tu wszyscy o sobie wiedzą wszystko. Kiedy w PZU kupią zielone długopisy, to wszyscy inni też takie kupują. Problem, w czym innym. Z Moneksem jest taki kłopot, że nie wiadomo do końca, czy sposób, w jaki sporządza kosztorysy, jest zgodny z prawem. Na dwoje babka wróżyła, więc wszyscy czekają, która to babka ma rację. My go na razie tylko testujemy - ujawnia pracownik jednego z inspektoratów TUiR Warta.

Po nitce do kłębka. Zapytaliśmy prawników, co sądzą o tej sprawie. Ich zdaniem, PZU łamie prawo, wyliczając poszkodowanym odszkodowania z wykorzystaniem cen tanich zamienników, a nie części oryginalnych. Łamie je podwójnie, bo do wielu odszkodowań nie dolicza podatku VAT. Czyli sugerują, że PZU zaniża odszkodowania z polis OC.

Poważne oskarżenie. Ale i twarde argumenty.

Argumenty PZU...

Państwowy Zakład Ubezpieczeń odpiera atak. Początkowo nie chce się nawet przyznać, że z Moneksu korzysta.

- Jak wyliczamy odszkodowania, jest naszym know-how i stanowi tajemnicę firmy - twierdzi Tomasz Fill, rzecznik Grupy PZU.

Mniejsza o to. My ją i tak znamy - od rzeczoznawców, którzy pracują dla PZU.

A co z opinią prawników? Czy zarzut o zaniżaniu odszkodowań jest wyssany z palca?

PZU nie widzi nic złego w zastępowaniu oryginalnych części ich zamiennikami. Co więcej: reklamuje to jako działanie na korzyść klienta.

"Podstawę prawną stosowania przy ustaleniu odszkodowania cen części alternatywnych stanowi rozporządzenie Rady Ministrów z 28 stycznia 2003 r. oraz kodeks cywilny. Z rozporządzenia wynika m.in. brak ograniczeń w stosowaniu części alternatywnych w naprawach prowadzonych w ASO (autoryzowane stacje obsługi - przyp. red.). Rozporządzenie to weszło w życie 1 maja 2004 roku i jest odzwierciedleniem przepisów rozporządzenia KE 1400/2002, zwanego GVO lub Bloch Exemption Regulation. Rozszerza ono pojęcie części "oryginalnych", stosowane dotychczas wyłącznie dla części sygnowanych znakiem producenta pojazdu oraz wprowadza pojęcie "części zamiennych o porównywalnej jakości". Od 1 listopada 2004 r. części takie mogą być wykorzystywane również przy naprawach w ASO. "Dzięki temu możliwe jest obniżenie kosztów napraw powypadkowych przy zachowaniu dotychczasowego poziomu jakości" - twierdzi Tomasz Tarkowski, w PZU zastępca dyrektora ds. likwidacji szkód.

Stanowisko PZU popiera Polska Izba Ubezpieczeń.

PZU wskazuje również na kilka artykułów k.c., które - zdaniem firmy - świadczą na jej korzyść: "Z art. 363 par. 1 k.c. wynika, że w razie uszkodzenia rzeczy w stopniu umożliwiającym przywrócenie jej do stanu poprzedniego, osoba odpowiedzialna za szkodę zobowiązana jest zwrócić poszkodowanemu niezbędne i ekonomicznie uzasadnione koszty naprawy pojazdu, ustalone według cen występujących na lokalnym rynku. Skoro wysokość odszkodowania powinna obejmować niezbędne, ekonomicznie uzasadnione wydatki, to oznacza to, że naprawa powinna zostać dokonana w sposób racjonalny z najmniejszym nakładem sił i kosztów. Zatem jeżeli na lokalnym rynku są dostępne części o porównywalnych parametrach użytkowych i estetycznych, lecz o znacząco różnych cenach, to użycie do naprawy części najdroższych nie może zostać uznane za ekonomicznie uzasadnione, chyba że przemawiają za tym okoliczności związane z ochroną interesów poszkodowanego" - twierdzi Tarkowski.

W jego opinii w kodeksie cywilnym nie ma przepisów nakazujących, ażeby firmy ubezpieczeniowe pokrywały koszty napraw, w których stosowano wyłącznie najdroższe dostępne na rynku części zamienne.

Prawnicy PZU zwracają uwagę również na art. 354 par. 2 k.c.: o obowiązku współpracy poszkodowanego przy naprawie szkody.

"Jeżeli poszkodowany ma wpływ na wybór części zamiennych użytych do naprawy, oznacza to, że jest w tym zakresie zobowiązany do lojalnego zachowania wobec zakładu ubezpieczeń, a więc do racjonalizacji kosztów" - komentuje ten przepis Tarkowski.

Tego samego zdania jest Polska Izba Ubezpieczeń.

... bulwersują prawników

Argumenty PZU bulwersują, a niekiedy wręcz śmieszą prawników. Wspiera ich rzecznik ubezpieczonych. Ich zdaniem, PZU niemalże z ułańską fantazją interpretuje przepisy na swoją korzyść - kosztem poszkodowanych.

Zapytaliśmy rzecznika ubezpieczonych o samą kwestię części oryginalnych i nieoryginalnych wynikającą - zdaniem PZU - ze wspomnianego rozporządzenia.

"Rzecznik ubezpieczonych zwraca uwagę na odmienne wypowiedzi ekspertów, którzy są zdania, że nie mogą certyfikować czy rekomendować zamienników klientom, co wynika z faktu, że materiały, z którego zostały wykonane nie są identyczne z oryginalnymi, a to może mieć niekorzystny wpływ na bezpieczeństwo jazdy. Podobne stanowisko zajęli przedstawiciele zakładów ubezpieczeniowych w Niemczech. Rzecznik zwraca uwagę także na problem badania kontroli jakości takich części. Przeciwnicy powoływania się przez zakłady ubezpieczeniowe na GVO twierdzą, iż zakłady ubezpieczeń niewłaściwie zinterpretowały idee wolnego rynku, na którym klient podejmuje swobodną decyzję o wyborze części" - twierdzi Krystyna Krawczyk z biura RU.

Prawnicy są bardziej dosadni. Dziwią się, że PZU w ogóle podpiera się tym przepisem, bo - ich zdaniem - nie ma ono nic wspólnego z całą sprawą:

- Rozporządzenie, na które powołuje się PZU, w żaden sposób nie normuje sposobu naprawiania szkód ubezpieczeniowych. Jego ideą była m.in. liberalizacja obrotu częściami w ASO. Nawet jeżeli ASO mają prawo korzystać z części nieoryginalnych, nie zmienia to faktu, że auto naprawione przy użyciu takich części - nawet przy założeniu, że jakością nie odbiegają od części oryginalnych - może być mniej warte przy późniejszej odsprzedaży. A tak na marginesie: dziwi mnie, że - zgodnie z tym rozporządzeniem - o jakości części "o porównywalnej jakości" ma decydować ich producent - zauważa adwokat Marek Kochaniak, specjalizujący się w sprawach komunikacyjnych.

Coś w tym jest... Weźmy taki przykład: dwa identyczne mercedesy - tyle że w jednym połowa to części "o porównywalnej jakości", a w drugim - wszystkie oryginalne. Który ma większą wartość rynkową?

- Obawiam się, że ten drugi, podobnie zresztą jak w przypadku samochodów bezwypadkowych i powypadkowych - na oko różnicy żadnej, ale w cenie spora. Dajmy na to: opel czy fiat są warte tyle, ile części użyte do ich produkcji - twierdzi właściciel komisu samochodowego w Warszawie.

To nie tak!

Nie tylko powoływanie się przez PZU na rozporządzenie Rady Ministrów z 28 stycznia 2003 r. budzi zdziwienie prawników. Chodzi też o interpretację wymienionych przez PZU artykułów kodeksu cywilnego. Artykuł 363 par. 1 k.c. stanowi, że: "Naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu".

Konia z rzędem temu, kto doszuka się w nim sformułowania typu: "ekonomicznie uzasadnione koszty napraw" czy "naprawa powinna zostać dokonana z najmniejszym nakładem sił i kosztów". A - według PZU - to właśnie wynika z tego przepisu.

- Interpretacja tego artykułu to kompilacja paragrafu z k.c. z orzeczeniem SN. Nawet jeżeli PZU chciałoby się jednak powoływać na art. 363 - nie ma racji. Trzeba pamiętać, że odszkodowanie należne poszkodowanemu powinno zapewnić mu przywrócenie uszkodzonego pojazdu do stanu poprzedniego, a więc sprzed wypadku. Jeżeli zatem stan taki można przywrócić w ramach naprawy z użyciem jedynie części zamiennych, no to koszty takiej naprawy są należne poszkodowanemu z tytułu naprawy - twierdzi adwokat Michał Kochaniak.

Logiczne, bo tak na chłopski rozum: dłużnik nie może decydować, jaki ma dług wobec wierzyciela. Podobnego zdania są inni prawnicy:

- PZU nie może jednostronnie obniżać kosztów szkody. Kodeks cywilny wskazuje, że naprawienie szkody winno nastąpić według wyboru poszkodowanego, przez przywrócenie stanu poprzedniego bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej, co wynika właśnie z artykułu 363 paragraf 1 k.c. Poza tym - decyzja o tym, jak naprawić szkodę, nie należy tylko i wyłącznie do ubezpieczyciela, lecz jest przedmiotem porozumienia między obiema stronami, co oznacza, że narzucanie cen klientowi jest niedopuszczalne. Tak samo jak określenie, że za takie pieniądze możemy naprawić szkodę, a za takie już nie. Szkoda musi być naprawiona bez względu na koszty - pod warunkiem że nie przekroczy wartości samochodu, a naprawa jest technicznie możliwa. Taki sens ma art. 363 i 385 k.c. Moim zdaniem, narzucanie własnych cen na części służące do naprawy szkody komunikacyjnej jest wymysłem jedynie PZU. To ma zresztą odzwierciedlenie w orzecznictwie sądów, w których PZU przegrywa sprawy z tego tytułu - twierdzi mecenas Andrzej Piotrowski z kancelarii adwokackiej Piotrowski, Stepułajtys, Łazowski, specjalizującej się w sprawach komunikacyjnych.

W sporze z PZU prawnicy są uzbrojeni po zęby. Przytaczają na przykład treść orzeczenia SN (III CZP 32/03): "Pozwany ubezpieczyciel nie może ingerować w wysokość kosztów naprawy pojazdu, które zostały faktycznie poniesione, nawet gdyby były one wyższe niż przeciętne stawki stosowane przez pozwanego (ubezpieczyciela) przy tzw. likwidacji szkód komunikacyjnych". Kolejny argument to orzeczenie SN z 25 kwietnia 2002 (I CKN 1466/99), z którego wynika, że poszkodowany - kupując części samochodowe - nie ma obowiązku szukać sprzedawcy oferującego je najtaniej.

Prawników popiera rzecznik ubezpieczonych. Według niego art. 361 k.c. nakłada na ubezpieczyciela obowiązek pokrycia kosztów naprawy - czyli wszelkich wydatków poniesionych "w celu przywrócenia uszkodzonego pojazdu do poprzedniego stanu" - nawet, jeżeli wymaga to użycia części oryginalnych. "Potwierdza to zarówno orzecznictwo jak i poglądy doktrynalne" - sumuje rzecznik.

Równie kontrowersyjne, zdaniem prawników, pozostaje rozumienie drugiego z przepisów k.c. (art. 354 par. 2), którym Państwowy Zakład Ubezpieczeń uzasadnia "obowiązek współpracy poszkodowanego przy naprawie szkody".

- PZU niewłaściwie interpretuje pojęcie takiej współpracy. Owszem, powinna być, ale nie może polegać na tym, że ubezpieczyciel wymaga od poszkodowanego rezygnacji z przysługujących mu uprawnień do przywrócenia stanu poprzedniego i narażania się na ryzyko obniżenia wartości rynkowej swego pojazdu - twierdzi Michał Kochaniak.

Wokół VAT

Ale nie wszystko, co twierdzi PZU, wzbudza kontrowersje prawników. Sposób, w jaki firma podchodzi do kwestii doliczania podatku VAT do odszkodowań, wzbudza wręcz śmiech. Oczywiście nie klientów, lecz znawców ustawy o podatku VAT.

"PZU wypłaca odszkodowanie z uwzględnieniem podatku VAT wyłącznie w przypadku, gdy poszkodowany przedłoży faktury VAT, dokumentujące faktycznie poniesione koszty. Uzasadnienie takiego stanowiska znajduje potwierdzenie w generalnej zasadzie adekwatności szkody i świadczenia zmierzającego do naprawienia szkody" - argumentuje Tomasz Tarkowski.

Słowem: nie masz faktury, zapomnij o VAT. Tymczasem...

- Podatek VAT stanowi składnik ceny i powinien być doliczany do kwoty odszkodowania - twierdzi mecenas Artur Urbisiak, przywołując orzeczenie SN IV CKN 387/01 (miernikiem wysokości szkody ustalonej według kosztów naprawy jest cena części zamiennych i usług obejmująca podatek VAT) oraz nowelizację ustawy o działalności ubezpieczeniowej z 22 maja 2003 r (DzU nr 124, poz. 1151 art. 17a: zakład ubezpieczeniowy jest zobowiązany uwzględnić w odszkodowaniu podatek VAT).

Skomplikujmy nieco sprawę: a co w przypadku, gdy Kowalski wcale nie ma zamiaru naprawiać swego malucha?

"Obowiązek naprawienia szkody ze strony zakładu ubezpieczeniowego nie może w żadnym przypadku być uzależniany od faktu dokonania naprawy czy też jej sposobu i kosztów. Dlatego niezależnie od tego, czy poszkodowany zamierza czy nie naprawić samochód, zakład ubezpieczeń jest zobowiązany do wypłaty odszkodowania wraz z podatkiem VAT" - stoi czarno na białym w piśmie rzecznika ubezpieczonych do naszej redakcji.

Zapomnijmy na chwilę o całym sporze i wysilmy się na szczerość: przecież i tak połowa kierowców łata i klepie swoje samochody tam, gdzie najtaniej, a części kupuje z nie zawsze legalnych źródeł, gdzie VAT oznacza markę akumulatorów, a nie podatek.

Wie to również PZU, czyniąc z tej wiedzy oficjalne stanowisko. "W większości przypadków kwota netto wynikająca z kosztorysowego rozliczenia szkody jest wystarczająca do przywrócenia pojazdu do stanu sprzed szkody, a niekiedy nawet przekracza rzeczywisty koszt naprawy brutto" - czytamy w e-mailu PZU do naszej redakcji.

Takie uzasadnienie wzbudza wśród adwokatów konsternację. I śmiech.

- Mnie to akurat nie dziwi, bo od dawna jestem przekonany, że na rozwój szarej strefy napraw wpływ mają właśnie firmy ubezpieczeniowe, które w ten sposób podchodzą do naprawiania szkód: gdzieś w lesie, za połowę ceny - dodaje Piotrowski.

Śmiech przez łzy? Z pewną przesadą można powiedzieć, że na podstawie tego oświadczenia PZU jakiś prokurator z głową na karku mógłby wszcząć postępowanie w sprawie sugerowania klientom naprawy swoich aut w szarej strefie, gdzie zrobią to taniej.

Pozwy

PZU wycenia szkody, opierając się na kontrowersyjnym Moneksie od połowy 2005 roku. Poszkodowanych może więc być tysiące. Czy mają szansę na wygraną w sądzie?

- Takie sprawy rzadko kończą się w sądzie. Zazwyczaj udaje nam się je prostować w drodze porozumienia z PZU, które - wobec rzetelnych argumentów - zmienia stanowisko na korzyść klienta - twierdzi Dominika Janek z firmy AdiutorCentrum, zajmującej się dochodzeniem roszczeń komunikacyjnych.

Wiele spraw nie trafia na wokandę także dlatego, że poszkodowani nie wierzą w możliwość wygrania z gigantem. Zdaniem prawników - niesłusznie. Czy w takim razie rozwiąże się worek z pozwami? Zdaniem prawników - i tak, i nie. Tak, bo coraz częściej gra idzie o duże pieniądze, nie - bo wciąż wiele osób nie wierzy, że może wygrać z dużą firmą. Zrażają ich koszty i czas. Ale...

- W tym roku nasza kancelaria wygrała już ponad sto takich spraw. Są prostsze od innych, bo opierają się głównie na ekspertyzie rzeczoznawcy - twierdzi Piotrowski.

Dodajmy: który wycenę sporządza według starych zasad.


Pozdrawiam

Napisano

> Chcę naprawić nie dokładając w całościowym podliczeniu. Pewne koszta już poniosłem i bez

> zwiększenia tej kwoty którą mi proponują i tak będę w plecy.

> Chodzi mi tylko o jedną sprawę: czy jest szansa przekonać PZU do wypłaty wiekszej kwoty

> odszkodowania bez przedstawienia faktury?

Możesz walczyć z nimi na różne sposoby:

1. Pisac odwołania, ale nie licz, że przyniesie to jakieś efekty. Możesz podjechac do ASO żeby zrobili wycenę, ale licz się z tym ,że będziesz musiał za nią zapłacić.

W TU pracują więksi cwaniacy niz Ty i pół autokącika razem wzięci i takich jak Ty przerabiają po kilkudziesięciu dziennie, więc łatwo nie będzie.

2. Wynająć firmę, która powalczy z nimi za jakis procent (około 20%) tego co wywalczy i tu są spore szanse na wygraną, ale czasowo trwa to dłużej niz naprawa a ASO.

3. Wstawić do ASO i niech zrobią na orginałach nówkach (jak miałeś orginał) i wtedy zabulą nie 860, a z 3 razy tyle.

Możesz spróbowac z pkt 1, a jak juz będziesz miał dość to przejdź do pkt 3. grinser006.gif

Ale jeśli faktycznie koszt naprawy na zamiennikach zamknąłby sie w połowie tej kwoty co Ci dają, to moim zdaniem uczciwa oferta. Bo jak chcesz oryginały to zapłaca ale tylko po wizycie w ASO.

Napisano

> no właśnie nie rozumiem dlaczego ludzie zamiast wstawić auto do ASO, na bezgotówkową naprawę wolą

> się użerać z rzeczoznawcami, pisać odmowy etc

może właśnie dlatego aby się nie użerać, jak ja miałem szkodę i z OC sprawcy chciałem zrobić w ASO bezgotówkowo, to jak wydzwaniałem to pierwsze pytanie padało jaka firma ubezpieczeniowa, po podaniu firmy, słyszałem odpowiedz, że "nie mają umowy z tą firmą" cokolwiek to znaczy, i odradzają taką naprawę, bo firma wyceni szkodę na pewno niżej aniżeli oni wezmą za naprawę i praktyka w takiej sytuacji jak mnie poinformowano wygląda tak, że dostają kasę z firmy ubezpieczeniowej, i abym mogło odebrać samochód muszę z własnej kieszeni dopłacić brakującą kwotę, następnie reklamacja do firmy ubezpieczeniowej.

Firmy ubezpieczeniowe chyba z założenia mają (zresztą nawet na szkoleniach tak są informowani - było w tv na ten temat, akurat sprawy dotyczyły powodzian) zaniżać odszkodowania, a następnie jak klient reklamacje składa to coś "dorzucają".

Znam to na swoim przypadku bo jak ASO odpadło, szukałem warsztatu który usunie mi szkodę bezgotówkowo i do tego da samochód zastępczy na czas naprawy, udało się.

Tak się składa, że poznałem całą korespondencję zakładu z firmą ubezpieczeniową.

Firma wypłaciła 1200pln, zakład złożył reklamację i przedstawił faktury i wyliczenia roboczogodzin na sumę 2000pln, Firma ubezpieczeniowa wypłaciła jeszcze 500pln, zakład był usatysfakcjonowany.

Kwoty przykładowe bo nie pamiętam.

pzdr.

Napisano

> no właśnie nie rozumiem dlaczego ludzie zamiast wstawić auto do ASO, na bezgotówkową naprawę wolą

> się użerać z rzeczoznawcami, pisać odmowy etc

to proste, bo chcą być do przodu. naprawić szkode + coś jeszcze

Napisano

> no właśnie nie rozumiem dlaczego ludzie zamiast wstawić auto do ASO, na bezgotówkową naprawę wolą

> się użerać z rzeczoznawcami, pisać odmowy etc

A później każdy klient jest traktowany jak cwaniak i mu się ucina odszkodowanie wink.gif Ja w zimę likwidowałem szkodę z AC (potrąciłem pieska, pękł mi zderzak i chłodnica). Chciałem zrobić w ASO, bezgotówkowo, likwidator z PZU 5x się upewniał czy na pewno bezgotówkowo bo auto stare i nikt tak nie robi ale się uparłem zeby.GIF Koniec końców przyszła decyzja - szkoda całkowita (wycena szkód wg cen warsztatowych - warto było dopłacić w polisie wink.gif). Dostałem 2700zł więc nie miałem powodu do narzekania i odwoływania ale wolałbym bez kasy zrobić sobie autko na oryginalnych częściach w serwisie.

Napisano

> Naprawa w warsztacie odpada

A może to jedyne wyjście, jeśli nie kalkuluje się Tobie wziąć gotówki. Wtedy PZU dostanie po gaciach...

Napisano

> A może to jedyne wyjście, jeśli nie kalkuluje się Tobie wziąć gotówki. Wtedy PZU dostanie po

> gaciach...

Ale autorowi wątku nie zależy na naprawie bezgotówkowej bo na niej nie zarobi. Pewnie już auto naprawił, kosztowało go z kilkaset złotych, po czym później wpadł na genialny pomysł jak tu orżnąć PZU na kasę i główkuje.

Napisano

> no właśnie nie rozumiem dlaczego ludzie zamiast wstawić auto do ASO, na bezgotówkową naprawę wolą

> się użerać z rzeczoznawcami, pisać odmowy etc

W niektórych przypadkach naprawa bezgotówkowa jest wykluczona - konkretny serwis autoryzowany po prostu może się nie zgodzić na taką formę rozliczenia w przypadku niektórych ubezpieczycieli, tzn. podejmuje się wykonania naprawy, ale płacisz Ty i rozliczasz się z ubezpieczycielem również Ty.

Przed wykupieniem AC zawsze można wcześniej sprawdzić, czy nie będzie problemów tego rodzaju ok.gif - ale w przypadku innych ubezpieczeń nie bardzo ma się na to wpływ.

Napisano
  • Autor

Może spróbuję się odnieść do wszystkich nowych wypowiedzi:

- część nowa nie występuje w sprzedaży, jest natomiast znana jej ostatnia cena

- zamiennik nie występuje w sprzedaży. Dziś ostatecznie potwierdziłem to na stronie z linku jaki się tu pojawił

- naprawę będę realizował poprzez wymianę na używkę. Nawet już ją mam. Niestety koszty zakupu używki i jej doprowadzenie do stanu w jakim można zamontować to nie 50zł. Nie próbujcie oceniać wartości części poprzez allegro bo tam pełno jest ZŁOMU z gwarancją niezawodności.

- Mam naderwaną poduszkę silnika od tego uderzenia. PZU tego nie uznało a ja muszę za to zapłacić.

-w momencie zdarzenia miałem 4 nowiutkie opony założone tydzień wcześniej, wszystko poszło do sprawdzenia i mimo, że ok to nie ma pewności że za jakiś czas nie wybrzuszy opon.

- prawie dwa miesiące czekałem na kontakt z PZU a jeździć trzeba było. Po kombinowaniu jak się da udawało mi się prowizorycznie uszczelniać wydech. Niestety co jakiś czas trzeba było kleić go znowu.

Na chwilę obecną koszty poniesione z tym zdarzeniem to w okolicach proponowanej kwoty a to jeszcze nie koniec. NIE MA SZANS zrobić tego tak by nie dopłacić.

Proszę nie komentować faktu ostatecznego rozliczenia szkody, jak się sprawa zakończy to mogę się pochwalić. Chcę tą szkodę zrealizować samodzielnie, najtańszym kosztem a i tak muszę dopłacać. Uznałem, że może PZU postępuje niesłusznie proponując mi połowę ceny części nowej przy jej braku, braku zamienników i małym rynku używek fatalnej jakości. Pytanie dotyczy tylko możliwości zwiększenia proponowanej kwoty bez przedstawiania rachunków i na takie pytanie poproszę odpowiedź

Napisano

> Dobrze widzę, że 2 lata czekałeś na wpłatę??

Tak dobrze widzisz, ale to bezsporne 3010zl dostałem bardzo szybko.

> I tak to powinno być załatwiane!

Pozakulisowo znajomy z Warty powiedział że do sądu idzie ok 1% poszkodowanych, a szkoda.

Pozdr

Napisano

> Tak dobrze widzisz, ale to bezsporne 3010zl dostałem bardzo szybko.

> Pozakulisowo znajomy z Warty powiedział że do sądu idzie ok 1% poszkodowanych, a szkoda.

> Pozdr

Bo reszte zalatwia sie polubownie. Sąd to ostateczność.

Napisano

> Bo reszte zalatwia sie polubownie. Sąd to ostateczność.

Więc załatwiaj polubownie ok.gifhehe.gif

Rzeczona szkoda 893goodvibes.gif

dsci0001q.jpg

Napisano

> Pytanie dotyczy tylko

> możliwości zwiększenia proponowanej kwoty bez przedstawiania rachunków i na takie pytanie

> poproszę odpowiedź

Mój kolega miał ostatnio przycierkę motocyklem. Ubezpieczyciel (z OC sprawcy) wycenił szkodę na 700 PLN(klejenie + lakierowanie), przy czym same części do naprawy na wycenie z ASO Honda kosztowały 3500 netto.

Kolega napisał że jest gotów naprawić sobie motocykl systemem gospodarczym, ale szacuje koszt na 2100 netto, zlosnik.gif. Po dwóch dniach dostał telefon że chętnie podpiszą ugodę.

Sytuacja o tyle prostsza że TU mają mgliste pojęcie o motocyklach, do tego praktycznie nie występują żadne zamienniki owiewek a w ASO ceny są delikatnie mówiąc z kosmosu.

Niemniej spróbuj szczęścia wink.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.