Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Pożyczanie prądu - wersja mały dużemu....

Featured Replies

Napisano

> Jak silnik ma 100 KM to jak wciśniesz baaaardzo mocno gaz to osiągnie 120 KM i coś mu "pyknie"?

Inaczej - jak silnik 100 KM zbyt mocno obciążysz chcąc wyciągnąć z niego 120, może mu coś pyknąć grinser006.gif.

Napisano

> Juz widze te kable rozruchowe jesli ma przez nie przeplynac max prad rozruchowy z akumulatora

> dawcy

ok.gif

Sprawa nie tylko w kablach.

Choćby nie wiem jakie stosował łapy na końcu kabli to oporność przejścia tego połączenia nie dopuści do pobrania wystarczającego pradu.

Rozruch w praktyce odbywa się z aku biorcy doładowanego od dawcy

W postach powyżej widać ilu dzielnych doradców nie ma o tym pojęcia

Napisano

> Sprawa nie tylko w kablach.

> Choćby nie wiem jakie stosował łapy na końcu kabli to oporność przejścia tego połączenia nie

> dopuści do pobrania wystarczającego pradu.

> Rozruch w praktyce odbywa się z aku biorcy doładowanego od dawcy

> W postach powyżej widać ilu dzielnych doradców nie ma o tym pojęcia

To chyba piszesz o kabelkach z Tesco. Ja mam takie grubości małego palca z krokodylami o takiej sile, że się wrzynają w ołowiane klemy. Stara produkcja. I odpalaliśmy z nich w PRLowiskie zimy sporo samochodów z prawie całkiem zdechniętymi akumulatorami. Jeżeli ktoś źle umocował masowego krokodyla do masy samochodu (nigdy akumulatora), to nieźle iskrzyło.

A takie z Tesco to zeszłej zimy podłączone do samochodu sąsiada po prostu się stopiły. Musiałem iść po swoje i Uno odpaliło Passata.

Napisano

> Choćby nie wiem jakie stosował łapy na końcu kabli to oporność przejścia tego połączenia nie

> dopuści do pobrania wystarczającego pradu.

Jak sądzisz - jaki opór może mieć taka dobra łapa zaciśnięta na klemie?

> Rozruch w praktyce odbywa się z aku biorcy doładowanego od dawcy

Widziałeś jak wygląda taka poranna "akcja" odpalania samochodu od sąsiada? zlosnik.gif Akumulator biorcy nawet nie ma czasu się dobrze obudzić hehe.gif, a Ty mówisz o doładowaniu?

Napisano

> Sprawa nie tylko w kablach.

> Choćby nie wiem jakie stosował łapy na końcu kabli to oporność przejścia tego połączenia nie

> dopuści do pobrania wystarczającego pradu.

> Rozruch w praktyce odbywa się z aku biorcy doładowanego od dawcy

> W postach powyżej widać ilu dzielnych doradców nie ma o tym pojęcia

Tak sie dzieje na kablach marketowych o przekroju zapalki smirk.gif. I chyba musialbys troche poczekac aby padniety aku sie podladowal od tego dobrego. Przy slabym aku samochod odpala z tego pozyczonego, a nie swojego. Dlatego na byle jakich kablach nie odpalisz, tym badziej diesla.

Napisano

> Jak sądzisz - jaki opór może mieć taka dobra łapa zaciśnięta na klemie?

Oporu nie mierzyłem, ale na palcu bym sobie bał swoją zacisnąć.

> Widziałeś jak wygląda taka poranna "akcja" odpalania samochodu od sąsiada? Akumulator biorcy

> nawet nie ma czasu się dobrze obudzić , a Ty mówisz o doładowaniu?

Sprzedawali kiedyś dla naiwnych takie niby ładowniki, co to się je w gniazda zapalniczek dwóch samochodów wpinało.

Napisano

phi...

w ubiegłą zimę moim poprzednim mondkiem 1.8 noPb odpalałem na kable.... traktor Ursus C-330 zlosnik.gif wygląda, że rządzę w tym wątku hehe.gif

Napisano

> Sprzedawali kiedyś dla naiwnych takie niby ładowniki, co to się je w gniazda zapalniczek dwóch

> samochodów wpinało.

To jak najbardziej jest dobre i skuteczne, tylko trzeba poczekać 15 minut aż akumulator biorcy stanie na nogi i oczywiście jak nie jest wydojony do zera. Tak samo można się ratować łącząc akumulatory kawałkiem zwykłego cienkiego przewodu, albo używać w ten sposób tych rozruchowych z "Tesco" zlosnik.gif

Napisano

> To chyba piszesz o kabelkach z Tesco. Ja mam takie grubości małego palca z krokodylami o takiej

> sile, że się wrzynają w ołowiane klemy.

Wszystkie się wrzynają, ale nikt na to nie patrzy, żeby sie troszczyć specjalnie jak łapią i jakoś te samochody odpalaja.

Teraz poczytaj:

MAsz w obwodzie 4 takie łapy.

Szansa że chociaż jedna jest mniej dociśnięta jest 25%

Gdybyś rozbierał kiedyś łącznik np na 200A, to widziałbyś jakie są powierzchnie styku, żeby z małym spadkiem napięcia mógł przez nie płynąć prąd o takiej wartości.

AKu biorcy, doładowany nawet kilka minut zmniejszy rezystancję wew do poziomu setek miliomów. To wystarczy, zeby to on utrzymał w obwodzie rozruchowym napięcie 12V (niech bedzie 11) przez np 2s.

Równoległy obwód, ładujący go, to obwód w którym masz róznicę napieć ok 3.5V, cztery klemy i rezystancję przewodów. Nawet jak to wszystko ma oporność 100 miliomów, to zapewni tylko przepływ prądu 35A. Który zsumuje się z pradem pobieranym od biorcy.

Jak zmierzysz w tym obwodzie wszystkie rezystancje (włącznie z wewnętrzną aku dawcy) na poziomie 100 miliomów to stawiam dużą wódkę.

Napisano

> Sprzedawali kiedyś dla naiwnych takie niby ładowniki, co to się je w gniazda zapalniczek dwóch

> samochodów wpinało.

Mam Expeditiona w wersji kanadyjskiej i w fabrycznym wyposazeniu jest taki diwajs. Jesli sie wie o co chodzi to sprawa staje sie sensowna i logiczna a i dupsko moze uratowac cool.gif

Napisano

> Jak sądzisz - jaki opór może mieć taka dobra łapa zaciśnięta na klemie?

Ja nie sądzę, twierdzę, że nie masz o tym zielonego pojęcia.

Poczytaj poniżej , jeżeli zrozumiesz - dobrze, jeżeli nie, to rozrysowywał Ci rozpływu prądów nie będę.

> Widziałeś jak wygląda taka poranna "akcja" odpalania samochodu od sąsiada? Akumulator biorcy

> nawet nie ma czasu się dobrze obudzić , a Ty mówisz o doładowaniu?

Człowieku, myślę, że odpalałem w życiu kierowcy tak 10 razy więcej samochodów od Ciebie, ba, monitorowałem w trakcie ładowania różnego rodzaju akumulatory w różnym stopniu zużycia, żeby mieć dane do optymalizacji łądowania, wreszcie, wykonywałem łączniki i rezystory o rezystancjach np. 10miliomów.

Sądze, że nie wiedziałbyś nawet jak takie coś zmierzyć.

EOT.

Napisano

> To jak najbardziej jest dobre i skuteczne, tylko trzeba poczekać 15 minut aż akumulator biorcy

> stanie na nogi i oczywiście jak nie jest wydojony do zera. Tak samo można się ratować łącząc

> akumulatory kawałkiem zwykłego cienkiego przewodu, albo używać w ten sposób tych rozruchowych

> z "Tesco"

Pod warunkiem, że się czyta instrukcje i odpowiednio długo odczeka. 15 minut to może być za mało nawet przy kilkunastoamperowym prostowniku - przy niskich temperaturach.

Napisano

> Jak zmierzysz w tym obwodzie wszystkie rezystancje (włącznie z wewnętrzną aku dawcy) na poziomie

> 100 miliomów to stawiam dużą wódkę.

Nie mierzyłem, natomiast naodpalałem się setek pojazdów w czasach mieszkania pod blokiem i prawdziwych zim po 15-25 stopni trzymających tygodniami.

Nigdy mi się nie chciało liczyć rezystancji, natomiast co do spadków, to samochód według założeń projektowych powinien dać się uruchomić przy napięciu akumulatora rzędu 7,5V. W starych to rozwiązywano stosując cewkę 6V z rezystorem szeregowym, zwieranym na czas rozruchu. W nowszych robi to elektronika.

Co do tych rezystancji, co powiesz w takiej sytuacji na to, że z dobrze naładowanego aku 64Ah udało mi się odpalić zamarzniętego diesla przez kable, ale z odłączonym jego akumulatorem?

Napisano

> Pod warunkiem, że się czyta instrukcje i odpowiednio długo odczeka. 15 minut to może być za mało

> nawet przy kilkunastoamperowym prostowniku - przy niskich temperaturach.

Przy niskich temperaturach, podczas krótkiego ładowania, bardziej istotny jest fakt znacznego podniesienia temperatury wnętrza akumulatora, niż samo "dobicie amperów". Bardzo wzrasta jego sprawność i zdolność rozruchowa.

Napisano

> Przy niskich temperaturach, podczas krótkiego ładowania, bardziej istotny jest fakt znacznego

> podniesienia temperatury wnętrza akumulatora, niż samo "dobicie amperów". Znacznie wzrasta

> jego sprawność i zdolność rozruchowa.

Dlatego za porządnych zim przed próbą pokręcenia rozrusznikiem w benzyniakach się włączało długie światła na 30 sekund ok.gif

Napisano

> Nigdy mi się nie chciało liczyć rezystancji, natomiast co do spadków, to samochód według założeń

> projektowych powinien dać się uruchomić przy napięciu akumulatora rzędu 7,5V.

I przy takim mniej/więcej napięciu i sprawnej instalacji uruchamianie się odbywa jak rozrusznik ciągnie z akumulatora 400A.

Napisano

Podłączasz oba auta i zostawiasz małego na chodzie przez parę minut, żeby ten duży miał jak się podładować i wyrównać pojemności. potem po paru minutach mały wchodzi na obroty i dopiero kręcisz dużym.

Myk z podłączeniem i od razu kręceniem przy takiej różnicy duży/mały może sie nie udac.

Napisano

> Dlatego za porządnych zim przed próbą pokręcenia rozrusznikiem w benzyniakach się włączało długie

> światła na 30 sekund

ok.gif

Nie raz, nie dwa ratowało mi to tyłek. Jednak to metoda dla cierpliwych.

Trzeba dać czas akumulatorowi na chwilę samoregeneracji, nie kręcimy natychmiast.

Warto o tym pamiętać.

Napisano

> Nie raz, nie dwa ratowało mi to tyłek. Jednak to metoda dla cierpliwych.

> Trzeba dać czas akumulatorowi na chwilę samoregeneracji, nie kręcimy natychmiast.

> Warto o tym pamiętać.

W dieslach to załatwiają świece żarowe. Przy ostrych mrozach, rzędu 20 i mniej, grzałem je po dwa - trzy razy.

Napisano

> I przy takim mniej/więcej napięciu i sprawnej instalacji uruchamianie się odbywa jak rozrusznik

> ciągnie z akumulatora 400A.

No to widać dał radę.

Napisano

> Nie mierzyłem, natomiast naodpalałem się setek pojazdów w czasach mieszkania pod blokiem i

> prawdziwych zim po 15-25 stopni trzymających tygodniami.

> Nigdy mi się nie chciało liczyć rezystancji, natomiast co do spadków, to samochód według założeń

> projektowych powinien dać się uruchomić przy napięciu akumulatora rzędu 7,5V. W starych to

> rozwiązywano stosując cewkę 6V z rezystorem szeregowym, zwieranym na czas rozruchu.

Pisząc jakies elektryczne wartości każesz mi założyć, że znasz sie na problemach elektrycznych i prawo Oma nie jest ci obce, . Więc je zastosuj! Odejmij od maksymalnego napiecia w obwodzie czyli 14.4V dawcy, rzeczone 6V, dostaniesz 8.5V, co przy 100miliomach - superoptymistycznym wariancie rezystancji obwodu dawcy da Ci tylko 85amper. Tym nie uruchomisz rozrusznika.

Jak chcesz sie przekonać ile jest tej rezystancji, to weź swoje super wrzynające się kable, połącz jedno auto z zapalonym silnikiem do drugiego, weź woltomierz, zmierz napięcie na klemach zapalonego, potem na klemach ładowanego, następnie jak się nie boisz włącz zamiast jednego przewodu amperomierz na zakresie 20A. Nic mu nie będzie, dopóki nie zakręcisz rozrusznikiem w drugim aucie.

I podzielisz - wyliczysz sobie i będziesz wiedział.

Napisano

> Pod warunkiem, że się czyta instrukcje i odpowiednio długo odczeka. 15 minut to może być za mało

> nawet przy kilkunastoamperowym prostowniku - przy niskich temperaturach.

Ładowanie z dawcy nie odbywa się kilkunastoamperowym prostownikiem, tylko ze źródła zasilania 14.4V pzrez rezystancję - do czego zachęcam np 100 miliomów (kable/łapy) więc mówimy o pradach 20-30A. Ten mały szczegół przeoczyłeś.

Ba , po poprzednich postach chciałbyś, żeby to było mniej, bo przecież ma przez kable płynąć prąd rozruchu, , to jak mają np 20 miliomów, to dawca ładowało by aku biorcy 3V/0,02 = 150A!

Nie jest to zdrowe, ale na pewno go obudzi hehe.gif

TAk naprawdę jest trochę inaczej ale nie chce mi się już tego pisać hehe.gif

Akumulator wstaje o wiele szybciej, może lepiej dam wam pzrykład:

- całkowicie rozładowany akumulator w aucie syna, zaparkowanym tak, że żadnymi przewodami nie dostałbym się do jego silnika, wyjąłem , potrzymałem podłączony do swojego przez jakieś 5 minut, włożyłem z powrotem i bez problemu odpaliłem. To prosty dowód , że auto dawcy nie musi być nawet podłączone w trakcie rozruchu.

A jak jestescie odporni na proste wyliczenia, to myślcie dalej, że odpalacie z dawcy, co mi tam, ja nie mam misji, nie płacą mi za to.

Napisano

> A jak jestescie odporni na proste wyliczenia, to myślcie dalej, że odpalacie z dawcy, co mi tam, ja

> nie mam misji, nie płacą mi za to.

Tym prostym stwierdzeniem wróciliśmy do pierwszego postu autora wątku. smile.gif

Napisano
  • Autor

> Podłączasz oba auta i zostawiasz małego na chodzie przez parę minut, żeby ten duży miał jak się

> podładować i wyrównać pojemności. potem po paru minutach mały wchodzi na obroty i dopiero

> kręcisz dużym.

> Myk z podłączeniem i od razu kręceniem przy takiej różnicy duży/mały może sie nie udac.

Wygląda na to, że nie czytałeś tego na co odpowiadasz...

wiec jeszcze raz piszę/mówię:

- operacja się udała, oba auta odjechały.

Pytanie brzmi nie jak to zrobić (już się stało ) tylko co aku na to w krótkim i dłuższym okresie czasu.

- nie było mnie przy tej operacji, kobitki sobie same poradziły i claps.gif dla nich.

- gdybym był, wyszukałbym mimo całego wątku dawcy podobnych rozmiarów i tu dopiero następuje to o czym piszesz.

Gdyby próba odpalenia od razu się nie powiodła, wtedy bym je zostawił na dłuższą chwilę spięte przed ponowna próbą.

Przyznając rację wyliczeniom oporności i możliwością kabli z marketu, mimo wszytko zamierza się trzymać zasady pożyczania na podobnym poziomie akumulatorów. Nie zaszkodzę tym im na pewno.

Skoro marketowe przewody się topią to jednak kilka A tam płynie.

Napisano
  • Autor

Wybaczcie moją odporność na wiedzę......

Wytłumaczcie jak w takim razie działa odpalanie "od razu" na kablach, skoro nie z aku dawcy niewiem.gif

Napisano

> Przyznając rację wyliczeniom oporności i możliwością kabli z marketu, mimo wszytko zamierza się

> trzymać zasady pożyczania na podobnym poziomie akumulatorów. Nie zaszkodzę tym im na pewno.

> Skoro marketowe przewody się topią to jednak kilka A tam płynie.

ok.gif Właśnie o to chodzi, że przy dobrym połączeniu może tam popłynąć np 20A ( i więcej w chwili startu) To właśnie nagrzewanie takim prądem pali izolację kabli marketowych i może robić zwarcia.

Nawet w niedużych silnikach wydajność alternatora jest np 70A, więc pożyczając prąd tak naprawdę nie rozładowujemy swojego, obciążamy tylko alternator, dlatego zdrowiej jest (szczególnie pzry dobrych przewodach) trzymać przez jakiś czas podwyższone obroty. I to wystarcza.

Naprawde nie musi to byc samochód tej samej wielkości.

Napisano

> Wybaczcie moją odporność na wiedzę......

> Wytłumaczcie jak w takim razie działa odpalanie "od razu" na kablach, skoro nie z aku dawcy

To dobrze, że napisałeś w cudzysłowie.

Pobudzenie aku 20amperami, policz:

podłączysz, przegazujesz, powiesz drugiemu, no dobra startuj. Mija minuta? - spokojnie często dwie , trzy.

To oznacza dodanie co najmniej 1Ah do aku dawcy i zmniejszenie rez wewn.

Ile pojemności potrzebuje rozrusznik:

400A przez 2s?

mamy 800/3600 Ah czyli 0,22 Ah. To nie w tym więc problem. Problem w przywróceniu zdolności rozruchowej.

Ile razy jak zbyt szybko biorca chce zapalić to nie zapali? Obstawiam że w 75% przypadków. To własnie dlatego, że aku biorcy jeszcze nie zmniejszył rezystancji i nie można zakręcić.

Jezeli wtedy się ktoś upiera i kręci dalej, to jest na złej drodze.

Wyłączam z rozważąń sytuację, że zapalamy z przystosowanej do tego baterii rozruchowej, czy innego rodzaju profesjonalnych urządzeń, przeznaczonych do tego celu, bo przecież stosuje się takie urządzenia do starych maszyn budowlanych, można je z nich zapalić nawet bez obecnosci akumulatora w tej maszynie.

Ale to zupełnie inna bajka.

Napisano

> Nie sądzie.... Wiem....

> Przez kable z Norauto 600A przeleciało 612A.

Z ciekawości zapytam czym się mierzy tak duże prądy?

Napisano

> Z ciekawości zapytam czym się mierzy tak duże prądy?

Najlepiej cęgami.

Napisano

> Najlepiej cęgami.

Amatorsko i taniej jest zwykłym miernikiem przez bocznik i prawo Ohma.

Napisano
  • Autor

> Amatorsko i taniej jest zwykłym miernikiem przez bocznik i prawo Ohma.

Kto amatorsko 600A mierzy?

Jak się kto s takimi prądami zajmuje to miernik ma odpowiedni...

Pomijam, że amatorsko to chyba prościej kleszcze DICA ( czy jak się to pisze) pożyczysz i zapniesz na przewód niż zbudujesz układ z bocznikiem.

Napisano

> da Ci tylko 85amper. Tym nie uruchomisz rozrusznika.

To jakim cudem udało mi się kablami odpalić zimą diesla z wyjętym jego akumulatorem?

Napisano

> Eksmisję miałeś?

Nie, starszych sąsiadów, dla których wyjmowanie na noc akumulatora było zbyt ciężkim fizycznie zadaniem, a ja szanowałem starszych ludzi i im pomagałem.

Napisano

> Amatorsko i taniej jest zwykłym miernikiem przez bocznik i prawo Ohma.

Juz Ci napisałem moje zdanie na temat wiadomosci o mierzeniu prądów/rezystancji tego rzędu, dalej robisz za eksperta.

Wtrącenie bocznika do obwodu , w którym płynie 600 A spowoduje np dla 10 miliomów jego rezystancji spadek napięcia 6V.

Żeby to było zaniedbywalne, to jest to dobry sposób jezeli źródło w tym obwodzie ma np 600V (1%) lub 60V (10%).

W ogóle temat jak włączyć ten bocznik w obwód to osobne zagadnienie. Dodasz na kazdym połączeniu po 10 mili i naprawde tylko myślisz, że wiesz co mierzysz.

Napisano

> To jakim cudem udało mi się kablami odpalić zimą diesla z wyjętym jego akumulatorem?

Masz super kable...

Ten obwód wyglądał inaczej niż z akumulatorem, który wciąż ma te 6V.

Nie wiem wprawdzie po co go wyjmowałeś, na pewno bez wyjmowania, po 5 minutach podłączenia, samochód by odpalił....

Napisano

> Masz super kable...

Grubsze od małego palca, nie przesadnie długie i z bardzo mocnymi krokodylami.

> Ten obwód wyglądał inaczej niż z akumulatorem, który wciąż ma te 6V.

Zdecydowanie.

> Nie wiem wprawdzie po co go wyjmowałeś, na pewno bez wyjmowania, po 5 minutach podłączenia,

> samochód by odpalił....

Bo było podejrzenie, że aku mógł zamarznąć i właściciel go wyniósł do pomieszczenia, żeby się zagrzał. A chciał mieć pewność, że ropa nie zgęstniała i wóz się da odpalić, więc go przegoniliśmy na moim aku i potem z tego ogrzanego (na szczęście niezamarzniętego) już odpalił od razu, bo był gorący.

Napisano

> Grubsze od małego palca, nie przesadnie długie i z bardzo mocnymi krokodylami.

> Zdecydowanie.

> Bo było podejrzenie, że aku mógł zamarznąć i właściciel go wyniósł do pomieszczenia, żeby się

> zagrzał. A chciał mieć pewność, że ropa nie zgęstniała i wóz się da odpalić, więc go

> przegoniliśmy na moim aku i potem z tego ogrzanego (na szczęście niezamarzniętego) już odpalił

> od razu, bo był gorący.

Sprawa jasna, pytanie tylko o odwagę po zapaleniu jego silnika i odłączeniu Twojego aku. Jezeli auto było odpowiednio stare, niczym to nie groziło, jeżeli nowsze - ryzyk fizyk. Dobrze było np. włączyć mu swiatła na moment odłączania.

Pewnie zgodzisz sie z wnioskami, że:

- Twój przykład nie jest typowy w stosunku do wszystkich odpaleń na pozyczkę dziejących się na codzień w nasze zimowe dni, mój jest pewnym ratunkiem dla tych , co nie wiedzą co począć z nieszczęśliwie zaparkowanym autem, co nie chce odpalić, warunek to mieć dostęp do kluczy przeważenie 10 i 13, drugie auto i jakieś kable, pzrez które przepłynie 10-20 A

- znacznie prościej jest mieć byle jakie kable i mimo to odpalić, niż próbować wspierac producentów miedzi, bo nagle AK doszło do wniosku, że jedynie kable od spawarki zapewniają im pewność odpalenia w zimie wink.gif

- dobrze byłoby nawet, gdyby można to było zrobić z gniazda zapalniczki, a ta opcja pomimo okropnego sceptycyzmu prezentowanego tutaj - też zadziała.

Trezba tylko, ze względu na to, ze kabelki do tego dołączane mają mały przekrój (celowo, żeby nie wywalac bezpiecznika zapalniczki), przed odpaleniem ładować odpowiednio długo biorcę np. 10 minut i dla bezpieczeństwa w momencie startu wyjąc wtyczkę z dawcy.

W 99% przypadków auto odpali.

Napisano

> Żonkę moją naciągnięto dziś na pożyczenie prądu/ciach

ja odpalałem kiedyś ze swojej benzynowej Omegi (był tam akumulator z marketu real noname) ciągnik siodłowy scania, po kilka minut ładowania każdego z dwóch akumulatorów i poszło bez problemu, żadnych skutków ubocznych nie dało a jeździłem potem jeszcze ponad rok tą omegą...

Napisano

> Sprawa jasna, pytanie tylko o odwagę po zapaleniu jego silnika i odłączeniu Twojego aku. Jezeli

> auto było odpowiednio stare, niczym to nie groziło, jeżeli nowsze - ryzyk fizyk. Dobrze było

> np. włączyć mu swiatła na moment odłączania.

Nie, to Audi nie było tak stare, żeby mieć prądnicę zlosnik.gif

Nie odłączałem aku po zapaleniu silnika, diody altka by poleciały. Silnik zgasiliśmy, gdy się w pełni nagrzał i dopiero wtedy odłączyłem swój aku, a podpięliśmy jego ogrzany w domu na olejaku. I od razu odpaliliśmy silnik.

> Pewnie zgodzisz sie z wnioskami, że:

> - Twój przykład nie jest typowy w stosunku do wszystkich odpaleń na pozyczkę dziejących się na

> codzień w nasze zimowe dni, mój jest pewnym ratunkiem dla tych , co nie wiedzą co począć z

> nieszczęśliwie zaparkowanym autem, co nie chce odpalić,

Zgodzę się ok.gif

> warunek to mieć dostęp do kluczy

> przeważenie 10 i 13, drugie auto i jakieś kable, pzrez które przepłynie 10-20 A

A po co klucze?

> - znacznie prościej jest mieć byle jakie kable i mimo to odpalić, niż próbować wspierac producentów

> miedzi, bo nagle AK doszło do wniosku, że jedynie kable od spawarki zapewniają im pewność

> odpalenia w zimie

Kiedyś po prostu cieńszych nie produkowali. Prawdopodobnie dlatego, żeby się nie zapalały, gdy ludzie próbowali na nich kręcić.

Napisano

Tak na prawdę to wystarczy tylko podpiąć przewody i poczekać kilka minut ładując biorcę. Aku biorcy po tym ładowaniu rozgrzewa się i wraca mu pojemność.

tydzień temu byłem światkiem jak taksiarz w mondeo odpalał fabię. Po podłączeniu fabia dalej nie chciała "zgadać". Po 3-5 min zakręciła bez problemu. To samo miałem wczoraj u siebie w renówce. po tygodniowym postoju akus tak umarł, że obrócić wałem nie dał rady i radio się rozkodowało. Podpiąlem toyotę i zero reakcji. Po 5 min ładowania zagadał bez szemrania.

Napisano

Quote:

> warunek to mieć dostęp do kluczy

> przeważenie 10 i 13, drugie auto i jakieś kable, pzrez które przepłynie 10-20 A

A po co klucze?


a no po to żeby wyjąc akumulator, jak pisałem w przykładzie, a o czym było - znajdziesz powyżej.

Wyjąc aku bez kluczy to tylko Copperfield. hehe.gif

Napisano

jedno pytanie przy okazji, bo ostatnio też odpalałem zdechłego diesla 1.9, ciężko było

oczywiście pierwszy błąd to marketowe kable grinser006.gif

ale nie o tym, wcześniej przeczytałem instrukcję forda i tam jest zalecenie,

żeby w aucie biorcy przed odpięciem włączyć np ogrzewanie szyb, siedzeń itp urządzenia nie wrażliwe na skoki napięcia

czemu to ma służyć, tzn wiem że ma "pochłonąć" skok napięcia po odłączeniu kabli, ale chroni chyba biorcę hmm.gif

Napisano

Mała rada na przyszłość.

Nie ważne jakie masz kable.

Nie ważne jakim autem odpalasz jakie(oczywiście zakładamy, że obie instalacje są 12V).

Wyłączamy wszystkie zbędne odbiorniki, łączymy akumulatory(+do+, -do-), w dawcy trzymamy obroty 3krpm(noPB), 2krpm(diesel) i ładujemy alternatorem dawcy akumulator biorcy przez 10-15minut, spokojnie powinno wystarczyć do odpalenia.

Pusty akumulator będzie mocno i szybko wciągał prąd.

Robiłem kiedyś taki manewr z Mareą 1.6, w której padł mi alternator, dojechałem do domu, zgasiłem samochód obok podjazdu(wiedziałem, że mogę mieć problem z rozruchem a musiałem wyciągnąć cc z podwórka) i już nie zapalił, napięcie 11,6V, podłączyłem cc704 i ładowałem przez 15minut, trzymałem drania na obrotach bo od obciążenia alternatora gasł silnik, kolejna sprawa to alternator ma najwyższą wydajność na określonych obrotach. Spokojnie odpaliłem Mareę po takim podładowaniu.

Zresztą dokładnie tak samo ładowałem akumulator kolegi Qmichal, tyle że robiłem to przy pomocy mojej Cromy a jego akumulator wyciągnęliśmy i postawiliśmy obok mojego autka bo i tak był odpięty.

Pozdrawiam BAS

Napisano
  • Autor

po 6 godzinach od pożyczki:

imag2401.jpg

i upływ

imag2403.jpg

I tak wylądował profilaktycznie w garażu pod automatem ze sklepu na L.

Traktując temat profilaktycznie nawet nie odpiąłem klem.... wracając po 3h do garażu zastałem dyskotekę.... rotfl.gifrotfl.gif dzienne wykrywały impulsy z ładowarki i wesoło mrugały rotfl.gif

Po odpięciu aku pokazał 13,3 i autko musiało większemu lokalu ustąpić, a somo wylądować pod chmurką.

Napisano

> Żonkę moją naciągnięto dziś na pożyczenie prądu.

> "duże kombi" "akumulator 3x większy""ropniak" - tyle o biorcy umie powiedzieć

> Więc punto 1,2 odpalało diesla 2x większego...

> Na początku ani drgnął, po przegazowaniu za którymś tam razem diesel odpalił.

> Pytanie jest jakie tego mogą być konsekwencje? krótko i długo falowe...

> Bo, gdyby się do mnie dodzwoniła to bym nie pozwolił tym bączkiem odpalać dużego diesla.

luz... z SC 900 odpalałem busy z dieslem, większe osobówki z PB i ON i nie było żadnych negatywnych efektów

Napisano

> po 6 godzinach od pożyczki:

> i upływ

> I tak wylądował profilaktycznie w garażu pod automatem ze sklepu na L.

IMO wygląda na niedoładowany, weź go do ciepłego miejsca w przyszły weekend porządnie naładuj przy pomocy normalnego prostownika(BZP) a nie ładowarki procesorowej bo ładowarką procesorową w życiu go porządnie nie doładujesz.

EDIT: Uważam, że napięcie Twojego akumulatora nie ma jakiegoś wielkiego związku z pożyczaniem prądu.

Pozdrawiam BAS

Napisano

> Wtrącenie bocznika do obwodu , w którym płynie 600 A spowoduje np dla 10 miliomów jego rezystancji

> spadek napięcia 6V.

Skąd Ci do głowy przyszła taka oporność i taki spadek napięcia?

Boczniki pomiarowe wykonuje się na spadek napięcia 60mV przy nominalnym prądzie, np:

bocznik

Inna sprawa, że taki bocznik dobry jest w stacjonarnych instalacjach a pomiary czymś takim w aucie byłyby, za przeproszeniem, mocno upierdliwe i niebezpieczne - w czasach istnienia cęgowych mierników prądu stałego, niewiele droższych od tego bocznika całkiem bez sensu.

Napisano

> Skąd Ci do głowy przyszła taka oporność i taki spadek napięcia?

> Boczniki pomiarowe wykonuje się na spadek napięcia 60mV przy nominalnym prądzie, np:

> bocznik

Rzeczywiście, mea culpa - 600 amperowego bocznika w ręce nie miałem. Strzeliłem z tym bocznikiem rzeczywiście bez pojęcia, nawet się chwili nie zastanawiałem, bo gdyby miał miec sens, to nie może sie w nim wydzielić przy pradzie nominalnym 3600W!

Po prostu nawet wkurzanie na czyjś głupi pomysł nie powinno zwalniac od myślenia.

> Inna sprawa, że taki bocznik dobry jest w stacjonarnych instalacjach a pomiary czymś takim w aucie

> byłyby, za przeproszeniem, mocno upierdliwe i niebezpieczne

Po pierwsze, żeby go podłączyć trzeba się nieźle napocić i tak jak napisałem przygotowanie tych połączeń w warunkach polowych będzie fajnym pomysłem, już widzę te pęki krokodylków.

Inna sprawa, że 600A tam wcale nie jest potrzebne, rozrusznik pobiera 25-30, a tylko przy stojącym wirniku przez ułamek sekundy pobiera maksymalną wartość prądu rozruchu.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.