Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Pouczać czy nie?

Featured Replies

Napisano

Czy jeżeli ktoś w ruchu drogowym postępuje nieładnie, to dopuszczalne jest pouczenie chama czy nie?

Przykłady:

1. Podjeżdżanie blisko do zderzaka przy 120 km/h. Pouczenie polega na lekkim naciśnięciu hamulca.

2. Omijanie kolejki do świateł pasem do skrętu z zamiarem jazdy na wprost. Pouczenie polega na szybkim wystartowaniu i niewpuszczeniu cwaniaczka przed siebie - cwaniaczek musi ostro hamować bo nie może się zmieścić.

3. Ktoś zaparkował pod skosem tak że ledwo można się wcisnąć. Pouczenie polega na wciśnięciu się w taki sposób żeby przyblokować mu drzwi od strony kierowcy.

itd. itp.

Pozytywy pouczania:

1. Pouczenie studzi mocno cwaniaczka, co jest potwierdzone doświadczalnie i to z obu stron (kiedyś omijanie w syt.2 skończyło się dla mnie czekaniem na zmianę świateł) - to jest aspekt pozytywny.

2. Gdyby chociaż 10% kierowców nie tolerowało cwaniaczków, to by ich praktycznie w ogóle nie było.

Negatywy:

1. Pouczanie stwarza pewne niebezpieczeństwo, lecz wg mnie jest ono znikome i nieporównywalne w stosunku do osiągniętych korzyści - czyli spowodowania normalnego zachowania u pouczanego.

Uprzedzam ewentualną odpowiedź o roli policji - policja to potrafi jedynie łapać w polu na ograniczeniu do 40 albo na Trasie Siekierkowskiej na 70, więc nie ma co na nich liczyć.

Czekam na opinie - pouczać czy biernie zezwalać na wszystko?

P.S. Nie chodzi o szukanie na siłę błędów u innych - mam na myśli sytuacje ewidentnie chamskie - takie widuję 1-3 razy w miesiącu.

Napisano

> Czy jeżeli ktoś w ruchu drogowym postępuje nieładnie, to dopuszczalne

> jest pouczenie chama czy nie?

3 x TAK palacz.gif

Napisano

> 3. Ktoś zaparkował pod skosem tak że ledwo można się wcisnąć.

Miałem takiego jednego na osiedlu. Po jednym z takich zaparkowań - gdzie lewdo wszedłem do samochodu, żeby nie uszkodzić ani jemu ani sobie lakieru - zostawiłem kartkę: "Jak jeszcze raz tak blisko zaparkujesz to Ci upie...ole następnym razem lusterko" Pomogło.

Napisano

> Czy jeżeli ktoś w ruchu drogowym postępuje nieładnie, to dopuszczalne

> jest pouczenie chama czy nie?

Szkoda że już nie ma ORMO, bo tam było miejsce samozwańczych "panów władz" 033102bebe_1_prv.gif

A poważnie, to takie pouczanie jak piszesz to nie pouczanie...

Jeśli ktoś jedzie za blisko z tyłu, to lekkie naciśnięcie hamulca

(tak żeby się tylko zapaliły światła hamowania)

jest jak najbardziej wskazane i nie stanowi żadnego niebezpieczeństwa-

przeciwnie.

Podobnie zastawianie komuś drzwi kierowcy jako "kara" za bezmyślne parkowanie.

Najwyżej sam sobie zaszkodzisz, jeśli pouczany ci auto zarysuje zlosnik.gif

Ale co innego aktywne stwarzanie niebezpieczeństwa-

zajeżdżanie drogi "zeby się nie wcisnął" screwy.gif

Skąd np. wiesz, czy ostre hamowanie wciskającego nie narazi na niebezpieczeństwo kogoś jadącego za nim? cfaniaczek.gif

Że będzie jego wina? I co z tego, skoro to Ty czynnie się przyczynisz, żeby komuś zrobić krzywdę? rant.gif

Albo co gorsza- o czym nie pisałeś a co jest dość niestety powszechne-

złośliwe hamowanie przed kimś.

To uważam za jeden z największych kretynizmów- takich "nauczycieli" po prostu na odstrzał angryfire.gif

Napisano

Punkty 2 i 3 grożą porysowaniem lakieru na moim aucie a nie na furmance chama.

A na dodatek można mandacik zarobić, pomimo "jedynej słusznosci twojej idei". spineyes.gif

Więc, czy to sie opłaca? hmm.gif

Raczej nie.

Napisano

Wiele razy zastanawiałem się (po fakcie) czy dobrze zrobiłem

w podobnych jak opisane sytuacjach.

Z jednej strony można powiedzieć : słusznie.

A z drugiej : patologia rodzi patologię.........

Napisano

> Albo co gorsza- o czym nie pisałeś a co jest dość niestety

> powszechne-

> złośliwe hamowanie przed kimś.

> To uważam za jeden z największych kretynizmów- takich "nauczycieli"

> po prostu na odstrzał

to akurat najczesciej spotyka sie u tych nauczanych, jak juz go przepuscisz to wali po heblach ile wlezie

Napisano

> to akurat najczesciej spotyka sie u tych nauczanych, jak juz go

> przepuscisz to wali po heblach ile wlezie

Tak jak Filippo napisał: "patologia rodzi patologię" oslabiony.gif

Napisano

> Czy jeżeli ktoś w ruchu drogowym postępuje nieładnie, to dopuszczalne

> jest pouczenie chama czy nie?

Ja takiego "wiszacego" za zderzakiem pouczalem ostatnio stopem, a jak mnie juz wyprzedzil to podziekowal kierunkami l/p/l/p ze go puscilem rotfl.gif.

Napisano

dzisiaj qrde na parkingu polibudy musialem wchodzic do samochodu drzwiami pasazera, bo ktos tak ciasno zaparkowal (zaparkowal przodem, tak ze swoje drzwi tez mial zablokowane, natomiast po drugiej stronie drzwi od pasazera zostalo mu z pol metra wolnego !)

a jesli chodzi o pouczanie, to jesli sa jakies budowy, zwężki, konczacy sie pas i wszyscy (no prawie...) jada ladnie w kolejce, a ktos chce sie wycwanic i jechac tym pasem pustym do konca i sie pozniej wepchac, to ja sobie wyjezdzam autkiem, zajmuje ten pas i jade rowno z reszta samochodow, poki co wszyscy ktorzy byli za mna podłapywali jakie mam intencje i pozostawiaja dla mnie wolne miejsce, gdybym chcial wjechac do kolejki z powrotem

najczesciej oburzaja sie na to niecierpliwe ściganty w autach z kratką - machaja łapami, drą morde i probuja po poboczach, zaspach za wszelka cene mnie ominac i dalej jechac do konca zeby sie wepchac zeby.GIF

Napisano

> Czy jeżeli ktoś w ruchu drogowym postępuje nieładnie, to dopuszczalne

> jest pouczenie chama czy nie?

> Przykłady:

> 1. Podjeżdżanie blisko do zderzaka przy 120 km/h. Pouczenie polega na

> lekkim naciśnięciu hamulca.

Z dwoma burakami w omedze ladnie sobie poradzilem w piatek. Siedzieli mi na dupie dobrych parenascie km, ani zwalnianie ani przyspieszanie nie pomagalo. Swiecenie stopami tez nie. Przy wyprzedzaniu dzielnie szli za mna nie pozostawiajac mi szansy na ewentualne przyhamowanie.

Wjechalismy od Warszawy na obwodnice Jedrzejowa. Dla tych co nie kojarza, jest tam smiesznie krotki odcinek gdzie mozna sie rozpedzic, potem rachu ciachu ograniczenie do 80km/h. Rozpedzilem sie do 140-150, goscie za mna jak na lince. Tak sie sklada, ze przy zjezdzie na Zawiercie (a moze to jest zjazd do centrum hmm.gif) stala suszara o ktorej z radia wiedzialem duzo wczesniej. Wlaczajac migacz w prawo udalem ze bede skrecal, ciule polecieli ~140 w dol. Duzo radosci dal mi widok lizaka i omegi zjezdzajacej na bok smirk.gif

Powiecie ze i ja burak jestem. Ale coz, jak jasne znaki do nich nie docieraly musialem innym sposobem sie ich pozbyc zlosnik.gif

Napisano

> Z dwoma burakami w omedze ladnie sobie poradzilem w piatek. Siedzieli

> mi na dupie dobrych parenascie km, ani zwalnianie ani

> przyspieszanie nie pomagalo. Swiecenie stopami tez nie. Przy

> wyprzedzaniu dzielnie szli za mna nie pozostawiajac mi szansy na

> ewentualne przyhamowanie.

> Wjechalismy od Warszawy na obwodnice Jedrzejowa. Dla tych co nie

> kojarza, jest tam smiesznie krotki odcinek gdzie mozna sie

> rozpedzic, potem rachu ciachu ograniczenie do 80km/h.

> Rozpedzilem sie do 140-150, goscie za mna jak na lince. Tak sie

> sklada, ze przy zjezdzie na Zawiercie (a moze to jest zjazd do

> centrum ) stala suszara o ktorej z radia wiedzialem duzo

> wczesniej. Wlaczajac migacz w prawo udalem ze bede skrecal,

> ciule polecieli ~140 w dol. Duzo radosci dal mi widok lizaka i

> omegi zjezdzajacej na bok

> Powiecie ze i ja burak jestem. Ale coz, jak jasne znaki do nich nie

> docieraly musialem innym sposobem sie ich pozbyc

brawo.gif drogo ich ta nauczka kosztowałaaaaa 270635636-JUMP2.gif

Napisano

> Z dwoma burakami w omedze ladnie sobie poradzilem w piatek. Siedzieli

> mi na dupie dobrych parenascie km, ani zwalnianie ani

> przyspieszanie nie pomagalo. Swiecenie stopami tez nie. Przy

> wyprzedzaniu dzielnie szli za mna nie pozostawiajac mi szansy na

> ewentualne przyhamowanie.

> Wjechalismy od Warszawy na obwodnice Jedrzejowa. Dla tych co nie

> kojarza, jest tam smiesznie krotki odcinek gdzie mozna sie

> rozpedzic, potem rachu ciachu ograniczenie do 80km/h.

> Rozpedzilem sie do 140-150, goscie za mna jak na lince. Tak sie

> sklada, ze przy zjezdzie na Zawiercie (a moze to jest zjazd do

> centrum ) stala suszara o ktorej z radia wiedzialem duzo

> wczesniej. Wlaczajac migacz w prawo udalem ze bede skrecal,

> ciule polecieli ~140 w dol. Duzo radosci dal mi widok lizaka i

> omegi zjezdzajacej na bok

> Powiecie ze i ja burak jestem. Ale coz, jak jasne znaki do nich nie

> docieraly musialem innym sposobem sie ich pozbyc

Gratuluje pomysłu... Tak powinna wyglądać walka z wiszącymi na zderzakach...

Nie toleruje migania stopami więc za to ode mnie zolta.gif,a le nie mam zamiaru walczyć z wiatrakami... Pozdrawiam...

Napisano

> Gratuluje pomysłu... Tak powinna wyglądać walka z wiszącymi na

> zderzakach...

> Nie toleruje migania stopami więc za to ode mnie ,a le nie mam

> zamiaru walczyć z wiatrakami...

To nie bylo swiecenie stopami na zasadzie hamuj k.tasie, tylko migniecie majace znaczyc zejdz mi z dupy. Ale ok, rozumiem o co Ci chodzi.

> Pozdrawiam...

Ja rowniez.

Napisano

> Z dwoma burakami w omedze ladnie sobie poradzilem w piatek. Siedzieli

> mi na dupie dobrych parenascie km, ani zwalnianie ani

> przyspieszanie nie pomagalo. Swiecenie stopami tez nie. Przy

> wyprzedzaniu dzielnie szli za mna nie pozostawiajac mi szansy na

> ewentualne przyhamowanie.

> Wjechalismy od Warszawy na obwodnice Jedrzejowa. Dla tych co nie

> kojarza, jest tam smiesznie krotki odcinek gdzie mozna sie

> rozpedzic, potem rachu ciachu ograniczenie do 80km/h.

> Rozpedzilem sie do 140-150, goscie za mna jak na lince. Tak sie

> sklada, ze przy zjezdzie na Zawiercie (a moze to jest zjazd do

> centrum ) stala suszara o ktorej z radia wiedzialem duzo

> wczesniej. Wlaczajac migacz w prawo udalem ze bede skrecal,

> ciule polecieli ~140 w dol. Duzo radosci dal mi widok lizaka i

> omegi zjezdzajacej na bok

> Powiecie ze i ja burak jestem. Ale coz, jak jasne znaki do nich nie

> docieraly musialem innym sposobem sie ich pozbyc

claps.gif

Napisano

> Z dwoma burakami w omedze ladnie sobie poradzilem w piatek. Siedzieli

> mi na dupie dobrych parenascie km, ani zwalnianie ani

> przyspieszanie nie pomagalo. Swiecenie stopami tez nie. Przy

> wyprzedzaniu dzielnie szli za mna nie pozostawiajac mi szansy na

> ewentualne przyhamowanie.

> Wjechalismy od Warszawy na obwodnice Jedrzejowa. Dla tych co nie

> kojarza, jest tam smiesznie krotki odcinek gdzie mozna sie

> rozpedzic, potem rachu ciachu ograniczenie do 80km/h.

> Rozpedzilem sie do 140-150, goscie za mna jak na lince. Tak sie

> sklada, ze przy zjezdzie na Zawiercie (a moze to jest zjazd do

> centrum ) stala suszara o ktorej z radia wiedzialem duzo

> wczesniej. Wlaczajac migacz w prawo udalem ze bede skrecal,

> ciule polecieli ~140 w dol. Duzo radosci dal mi widok lizaka i

> omegi zjezdzajacej na bok

> Powiecie ze i ja burak jestem. Ale coz, jak jasne znaki do nich nie

> docieraly musialem innym sposobem sie ich pozbyc

Dobrze dobrz jateż nie lubię takich burasów

smile.gif

Napisano

Samozwańczy nauczyciele na drodze stanowią ogromne zagrożenie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

> 2. Omijanie kolejki do świateł pasem do skrętu z zamiarem jazdy na

> wprost. Pouczenie polega na szybkim wystartowaniu i

> niewpuszczeniu cwaniaczka przed siebie - cwaniaczek musi ostro

> hamować bo nie może się zmieścić.

czerwona.gifczerwona.gif

skąd wiesz że nie chce skręcać? No i powodujesz ogromne zagrożenie przez swoje chore ambicje!!!!!!!!!!!!!!!!!

> Pozytywy pouczania: mlot.gif

> 1. Pouczenie

dowartościowuje chorego cwaniaczka - "pouczyciela", któremu wydaje się że droga należy do niego,

> 2. Gdyby chociaż 10% kierowców nie tolerowało cwaniaczków, to by

było jeszcze niebezpieczniej na drodze

> 1. Pouczanie stwarza pewne niebezpieczeństwo, lecz wg mnie jest ono

> znikome i nieporównywalne w stosunku do osiągniętych korzyści

tylko psychiatra pomoże w tym przypadku; Hilter też zbawiał świat

> Czekam na opinie - pouczać czy biernie zezwalać na wszystko?

po pierwsze LECZYĆ SIĘ!!

sciana.gif

Napisano

Są mniej niebezpieczne dla innych sposoby rozładowania napięcia seksualnego i ukojenia nerwic zlosnik.gif

Napisano

A nikt koledze nie obił za przeproszeniem ryja ?

Widziałem taka akcję. Wyścig spod świateł. Jeden na pasie na wprost drugi - pas do skrętu. Ten co jechał na wprost nie wpuscił tego drugiego. Jak dojechałem do następnych świateł goście lali się po mordach, a laski piszczały. Z podniecenia ? zlosnik.gifhehe.gif

Tak się czasem kończą takie nauki

Napisano

Tez tak mialem kiedys.

Jezdzielm wtedy jeszcze moim CCS.

Kiedys stalem na czerownym swiele, obok audi a4. Dosc mi sie spieszylo, a pozatym lubie, wiec na zielonym ruszylem maksymalnie szybko. Pan z a4 pewnie stwierdzil ze mam ochote sie z nim poscigac, ale dlatego ze jak widac refleks slaby mial, wiec niestety zostal w tyle. Za chwile z 2 pasow zrobil sie jeden i wtedy juz pan z a4 siedzial mi na zdezaku, pewnie lekko zdenerwowany ze nie dal rady przescignac jakiegostak glpiego cinquecento. No ale dalej... Za jakies 200 metrow, jadac okolo 100km/h zauwazyelm przy drodze niebieski samochod a obok niego pana w zielonej kurtce. Stwierdzilem ze misie stoja, wiec odruchowo pocignalem troche po heblach. Nie bylo to wprawdzie policjanci ale zato pan z a4 jak widac stwierdzil ze przyhamowalem specjalnie, zeby go pouczyc o tym ze siedzi mi za blisko. Zaraz potem audi mnie wyprzedzilo, zajechalo drogei wyhamowalo do 0. Zanim zdazylem zoorientowac sie co sie dzieje, z tylnych drzwi audi wyszedl kolega ubrany na sportowo, i z calej sily pociagnal z buta w moja boczna szybe od strony kierowcy, ktora to rozpadla sie na drobne kawaleczki (ktomi zreszta dostalem prosto po oczach). Zaraz potem audi odjechalo. Od wtedy stwierdzilem ze jednak jezdzac po ulicach nalezy uwazac, bo nigdy nie wiadomo czy w samochodzie obok siedzi strasza pani emerytka, czy moze seryjny morderca, ktorego jak sie zdenerwuje to zancznie strzelac.

To tak na przestroge.

Napisano

po tym jak stąbiłem voyagera,ze najpierw zjechał na chodnik,pozniej bez zadnego kierunku ni nic, zawrocił sobie zmuszajac mnie do ostrego hamowania, po czym zawrocil jeszcze raz juz w pogoni za mną, okazalo sie ze jechało nim 2 miłych ABS panów , moj samochod oberwał kilkoma butelkami, po 3 krotnych probach zajechania drogi (zatrzymywalem sie szybciej niz oni 270751858-jezyk.gif ), jeden z panow wyszedł z samochodu, wtedy niewiele myslac ucieklem , przejezdzajac na czerwonych,na klaksonie,na długich,awaryjnych,czym sie tylko dalo.

byc moze dlatego mam jeszcze całe łapki.

odradzam...pouczania, kogokolwiek,gdziekolwiek w jakiejkolwiek sytuacji,zdecydowanie NIE

Napisano

nie oplaca sie....

jak trafisz na cwaniaka, a o takich tu piszesz to odwali Ci numer z nawiazka.....znajomek mial taka akcje ze nie wpuscil cwaniaczka z pasa do skretu, cwaniaczek ledwo sie zatrzymal przed slupem, potem dogonil goscia i scial przed nim na zakrecie w taki sposob ze koles ratujac bok samochodu stracil kolo na krawezniku a zona odbila sie od bocznej szyby sick.gif, mogl sie nie ruszac i dostalbym odszkodowanie ale szkoda nerwow, poza tym to odruch naturalny ze sie ucieka w bok....w ten sposob stracil pare stowek na naprawe zawiechy i kolo a zona ma uraz do samochodow....

numerow nie spisal bo nie widzial.... sick.gif

Napisano

> A nikt koledze nie obił za przeproszeniem ryja ?

> Widziałem taka akcję. Wyścig spod świateł. Jeden na pasie na wprost

> drugi - pas do skrętu. Ten co jechał na wprost nie wpuscił tego

> drugiego. Jak dojechałem do następnych świateł goście lali się

> po mordach, a laski piszczały. Z podniecenia ?

> Tak się czasem kończą takie nauki

Kiedys jeden cwaniak chcial mi dac nauczke, bo go na moment przyblokowalem na lewym pasie (wyprzedzalem tira a jechalem niezbyt mocnym autem). Moj blad, przeprosilem. Po wyprzedzeniu wjechal przede mnie i depnal mocno na hamulec. Gdyby nie to, ze sie tego spodziewalem zrobilbym mu z dupy garaz. Jechalem akurat z dwoma kumplami, modlilem sie zeby go spotkac na stacji. Uwierz mi, ze tak bym mu morde obil ze by byla bardziej czerwona niz te jego swiecace sie stopy.

Napisano

> Tez tak mialem kiedys.

> Jezdzielm wtedy jeszcze moim CCS.

> Kiedys stalem na czerownym swiele, obok audi a4. Dosc mi sie

> spieszylo, a pozatym lubie, wiec na zielonym ruszylem

> maksymalnie szybko. Pan z a4 pewnie stwierdzil ze mam ochote sie

> z nim poscigac, ale dlatego ze jak widac refleks slaby mial,

> wiec niestety zostal w tyle. Za chwile z 2 pasow zrobil sie

> jeden i wtedy juz pan z a4 siedzial mi na zdezaku, pewnie lekko

> zdenerwowany ze nie dal rady przescignac jakiegostak glpiego

> cinquecento. No ale dalej... Za jakies 200 metrow, jadac okolo

> 100km/h zauwazyelm przy drodze niebieski samochod a obok niego

> pana w zielonej kurtce. Stwierdzilem ze misie stoja, wiec

> odruchowo pocignalem troche po heblach. Nie bylo to wprawdzie

> policjanci ale zato pan z a4 jak widac stwierdzil ze

> przyhamowalem specjalnie, zeby go pouczyc o tym ze siedzi mi za

> blisko. Zaraz potem audi mnie wyprzedzilo, zajechalo drogei

> wyhamowalo do 0. Zanim zdazylem zoorientowac sie co sie dzieje,

> z tylnych drzwi audi wyszedl kolega ubrany na sportowo, i z

> calej sily pociagnal z buta w moja boczna szybe od strony

> kierowcy, ktora to rozpadla sie na drobne kawaleczki (ktomi

> zreszta dostalem prosto po oczach). Zaraz potem audi odjechalo.

> Od wtedy stwierdzilem ze jednak jezdzac po ulicach nalezy

> uwazac, bo nigdy nie wiadomo czy w samochodzie obok siedzi

> strasza pani emerytka, czy moze seryjny morderca, ktorego jak

> sie zdenerwuje to zancznie strzelac.

> To tak na przestroge.

A co pozniej? Jakas policja?

Napisano

> A co pozniej? Jakas policja?

W duzym skrocie, zanim zdazylem zadzwonic na policial.gif panowie z audi wrocili, a dlatego ze byli ich w sumie 3 i jeden z nich mial z 2 metry wysokosci i z 1,5 metra szerokosci to mnie dosc latwo przekonali zebym jednak nie dzwonil.

Ale w sumie kierowca okazal sie jednak rozsadnym czlowiekiem, przeprosil, powiedzial ze kolege ponioslo, ale ze ogolnie ich wku...ilem i dlatego cala ta sytacja. Za szybe sie rozliczyliscmy i pojechalismy kazdy w swoja strone.

W sumie to czesciowo moja wina, bo najpierw przyspieszam jak wariat ze skrzyzowania a potem hamuje zupelnie bezcelowo.

Ale piszac o tym chcialem tylko pokazac, jak zaskakujace moga byc reakcje ludzi. Poprostu trzeba uwazac.

Napisano

> W duzym skrocie, zanim zdazylem zadzwonic na panowie z audi

> wrocili, a dlatego ze byli ich w sumie 3 i jeden z nich mial z 2

> metry wysokosci i z 1,5 metra szerokosci to mnie dosc latwo

> przekonali zebym jednak nie dzwonil.

> Ale w sumie kierowca okazal sie jednak rozsadnym czlowiekiem,

> przeprosil, powiedzial ze kolege ponioslo, ale ze ogolnie ich

> wku...ilem i dlatego cala ta sytacja. Za szybe sie

> rozliczyliscmy i pojechalismy kazdy w swoja strone.

> W sumie to czesciowo moja wina, bo najpierw przyspieszam jak wariat

> ze skrzyzowania a potem hamuje zupelnie bezcelowo.

> Ale piszac o tym chcialem tylko pokazac, jak zaskakujace moga byc

> reakcje ludzi. Poprostu trzeba uwazac.

Przypomnial mi sie kawal... Przepraszam, ale musze napisac - dotyczy tematu:

Jedzie sobie czterech facetow 'ubranych na sportowo' swoim Audikiem i nagle niechcacy zajechal im droge Maluszek.

Audik wyprzedzil Malca i zmusil go do zatrzymania. Panowie w dresach wyciagneli nieszczesnego kierowce i szykuja sie do bicia.

Kierowca Malucha: Panowie, panowie, zaczekajcie. Jak to tak, ja sam, was czterech... Dajcie mi jakas szanse.

Chlopaki z Audika (po krotkim zastanowieniu): Dobra! Basiur i Grucha z toba...

Napisano

tuk.gif

tuk.gifjak najbardziej bokser.gif

Napisano

odpuścić sobie

wcześniej czy później rozpier... się na jakimś drzewie, słupie itp

Napisano

> Czy jeżeli ktoś w ruchu drogowym postępuje nieładnie, to dopuszczalne

> jest pouczenie chama czy nie?

> Przykłady:

> 1. Podjeżdżanie blisko do zderzaka przy 120 km/h. Pouczenie polega na

> lekkim naciśnięciu hamulca.

gorzej jak nacisniesz za mocno,czasem jest dobrze gdy swiatlo zapala sie przed zadzialaniam hamulcow.

Ja w takich przypadkach dosc intensywnie zaczynam spryskiwac przednia szybe, czasem to daje rezultaty. Jesli koles sie polapie ze robie to specjalnie, trudno.

> 2. Omijanie kolejki do świateł pasem do skrętu z zamiarem jazdy na

> wprost. Pouczenie polega na szybkim wystartowaniu i

> niewpuszczeniu cwaniaczka przed siebie - cwaniaczek musi ostro

> hamować bo nie może się zmieścić.

gorzej jak pojdzie na calosc albosamochody beda mialy podobne osiagi. Latwo o kolizje, pouczania w ten sposob staram sie unikac.

> 3. Ktoś zaparkował pod skosem tak że ledwo można się wcisnąć.

> Pouczenie polega na wciśnięciu się w taki sposób żeby

> przyblokować mu drzwi od strony kierowcy.

a jak mu nie bedzie zalezalo na wlasnym samochodzie i specjalnie trzepnie drzwiami o auto zaparkowane obok?

Napisano

> A nikt koledze nie obił za przeproszeniem ryja ?

> Widziałem taka akcję. Wyścig spod świateł. Jeden na pasie na wprost

> drugi - pas do skrętu. Ten co jechał na wprost nie wpuscił tego

> drugiego. Jak dojechałem do następnych świateł goście lali się

> po mordach, a laski piszczały. Z podniecenia ?

> Tak się czasem kończą takie nauki

ostatnio mialem takiego przyglupa w lagunie II, z pasa w prawo jechal prosto, nie chcialem go niczego uczyc, wrecz juz odpuscilem na samym poczatku, ruszalem powoli zeby sobie wjechal przede mnie i pojechal dalej. On natiomiast rowno ze mna, caly czas, ja zwalniam on tez, w koncu za skrzyzowaniem skonczyl sie pas, dalem po hamulcach, za mna trabienie, zatrabilem na kolesia w lagunie, pokazal piesc. Podjechalem pozniej do niego, i sam mu pokazalem piesc. Nigdy nie widzialem tak szybko starujacej laguny. hehe.gif

Napisano

> ostatnio mialem takiego przyglupa w lagunie II, z pasa w prawo jechal

> prosto, nie chcialem go niczego uczyc, wrecz juz odpuscilem na

> samym poczatku, ruszalem powoli zeby sobie wjechal przede mnie i

> pojechal dalej. On natiomiast rowno ze mna, caly czas, ja

> zwalniam on tez, w koncu za skrzyzowaniem skonczyl sie pas,

> dalem po hamulcach, za mna trabienie, zatrabilem na kolesia w

> lagunie, pokazal piesc. Podjechalem pozniej do niego, i sam mu

> pokazalem piesc. Nigdy nie widzialem tak szybko starujacej

> laguny.

Twoje zdjecie z profilu wiele tlumaczy... zlosnik.gif

Napisano

> A nikt koledze nie obił za przeproszeniem ryja ?

> Widziałem taka akcję. Wyścig spod świateł. Jeden na pasie na wprost

> drugi - pas do skrętu. Ten co jechał na wprost nie wpuscił tego

> drugiego. Jak dojechałem do następnych świateł goście lali się

> po mordach, a laski piszczały. Z podniecenia ?

> Tak się czasem kończą takie nauki

W USA z tego co mowili w TV stanowi to powazny problem, tzw "road rage", tlumy psychologow i temu podobnych probuja cos z tym zrobic, istnieja poradnie/kursy dla kierowcow oszolomow.

Napisano

> Twoje zdjecie z profilu wiele tlumaczy...

mozliwe, ale jestem daleki od jakiejkolwiek przemocy na drodze w formie bezposrednigo starcia dwoch kierowcow. Po cos sa przepisy, po cos to zostalo spisane i unormowane, ci ktorzy z jakis powodow lamia je powodujac mozliwosc zaistnienia w/w sytuacji powinni zastanowic sie wczesniej czy warto bylo wsiadac do samochodu. Wiem, sam nie jestem bez grzechu, ale nie prowokuje takich sytuacji.

Napisano

> mozliwe, ale jestem daleki od jakiejkolwiek przemocy na drodze w

> formie bezposrednigo starcia dwoch kierowcow. Po cos sa

> przepisy, po cos to zostalo spisane i unormowane, ci ktorzy z

> jakis powodow lamia je powodujac mozliwosc zaistnienia w/w

> sytuacji powinni zastanowic sie wczesniej czy warto bylo wsiadac

> do samochodu. Wiem, sam nie jestem bez grzechu, ale nie

> prowokuje takich sytuacji.

Wiesz, czasem jest tak, ze do betona innym sposobem nie przemowisz. Nie mowie o prowokowaniu sytuacji wymagajacych przemocy. Wrecz przeciwnie, przemoc to ostatecznosc. Ale czasem jest tak, ze jezeli gosc nie zobaczy swojej obitej mordy w lustrze, bedzie mu sie wydawalo ze jest panem drogi.

Taka juz mentalnosc niektorych, ze kompleksy czy niepowodzenia w lozku lecza na drodze. Kosztem innych niestety. I dlatego uwazam, ze lepiej zeby dwoch kolesi dalo sobie po strzale niz potem wyzywali sie na innych.

Napisano

osobiscie uwazam te sposoby za zbyt radykalne, choc w niektorych przypadkach niezbedne... oslabiony.gif

pamietac jednak nalezy ze dzialajac w ten sposob (jak juz bylo pisane) A. stwarzasz zagrozenie dla siebie i innych na drodze B. watpliwym jest zeby osoba 'pouczana' cos sobie z tego zrobila frown.gif

osobiscie nie stosuje takich metod jak jade gdzies na trasie to grzecznie ustepuje i zjerzdzam z drogi popaprancom gnajacym 200km/h, po co sie narazac i tak sie wkoncu gdzies sam, bez mojej pomocy rozwali...

z takich przykrych przypadkow to jakis czas temu na trojmiejskiej obwodnicy jade sobie i chcialam wyminac konwoj 3 ciezarowek wlokacych sie 90km/h moim niuniem raczej boje sie jezdzic powyzej 120 - wiec mniej wiecej tyle mialam na budziku, zaraz po pierwszej z ciezarowek wsiadlo mi cos duzego da dupcie i siedzialo, wyprzedzilam druga ciezarowke i sie wbilam czekajac az tem mnie wyprzedzi i zwolni lewy pas, bo drastycznie szybko zblizalam sie do tej trzeciej.. no ale tak mnie cos cknelo i nie ladnie pokazalam mu przez szybke srodkowy paluszek a ten, co wzbudzilo we mnie wielkie zdziwienie zwolnil i mnie laskawie wpuscil... grzecznie wrocilam na lewy pas i wyprzedzilam ostatnia ciezarowke poczym wrocilam na wolny juz prawy pas a ten juz mi tylko smignal.... bylo to uprzejme ale nie wiem czy wzial to sobie do serca...

ja wiem ze to wkurza jak sie ktos wlecze przed toba... ale sory 120 km/h to nie jest predkosc patrolowa...

Napisano

Ja osobiście uważam, że nie należy pouczać. Agresją budzi agresję, jeżeli kogoś zaczynamy pouczać to w ten sposób to nie jesteśmy lepsi od niego.

Ja miałem kilka przypadków, w których ja pouczałem i byłem pouczany.

Najbardziej znaczący był ten, po którym przestałem zajmować się tym "procederem" smile.gif. Otóż, sytuacja wyglądała tak, wyjeżdżałem z drogi podporządkowanej w lewo. Droga ta ni była prostopadła do drogi głównej, tylko znajdowała się pod skosem, więc by mieć lepszą widoczność samochodów z prawej strony ustawiłem się z metr od osi jezdni. Oczywiście miałem włączony lewy kierunkowskaz. W to miejsce wjechał pan berlingo, zasłaniając mi widoczność z prawej strony. W tym momencie zareagowałem bardzo emocjonalnie, ruszyłem tuż za panem z berlingo, tylko on od razu wjechał na prawy pas, ja natomiast na lewy. Wyprzedziłem pana (na skrzyżowaniu i przejściu dla pieszych) i pokazałem przez szybę nzak pokoju. Nie wiem, dlaczego tak zareagowałem, na ogół jestem bardzo spokojny i opanowany.

Nie ujechałem 200 metrów, gdy nie wiadomo skąd pojawił się berlingo przed moim nosem i stanął prawie w miejscu. Ledwo wyhamowałem, a miły sympatyczny pan był już przy moich drzwiach, miałem otwartą szybę i nim zdążyłem cokolwiek powiedzieć dostałem z dwa, trzy strzały w twarz. Zdaje sobie sprawę z tego, że koleś z berlingo postąpił źle, ale to co ja zrobiłem było o wiele gorsze. Bardzo się cieszę z tego, że tak się to wszystko skończyło. Wiem, też że gdybym trafił na jakiegoś innego idiotę to mogło by się to skończyć o wiele gorzej. Ja wyciągnąłem z tego nauczkę i już nigdy nie będę próbować nikogo uczyć zachowania na drodze. Bo wiem, że nikogo nie zmienię, a sam mogę na tym tylko stracić.

Drugi przypadek jaki miałem, to było nieumyślne zajechanie drogi. Jechałem, raz samochodem ciężarowym, dosyć szybko na odcinku Kielce - Kraków. Jechałem za busem, który to nagle to dał bardzo ostro po heblach i zjechał na prawą stronę po pasażera. Ja też dałem, po hamulcach i jednocześnie zjechałem trochę na lewo, najeżdżając częściowo na oś jezdni. Pech chciał, że w tym czasie wyprzedzał mnie sympatyczny pan mazdą. Nie zajechałem mu całkowicie, drogi, mógł on spokojnie kontynuować manewr wyprzedznia, jednak pan się wystraszył i zjechał za mnie. Na następnej prostej kulturalnie mnie wyprzedził i jak tylko znalazł sie przede mną wcisnął hamulec do końca (musiał być bardzo zdesperowany i pewny siebie bo robił to przed sporawym samochodem ciężarowym). Ja też zareagowałem błyskawicznie, lecz nie można porównywać drogi hamowania samochodu osobowego i ciężarowego i już się zbliżałem do zderzaka mazdy, ale na szczęście panu zaczął uciekać samochód na prawo więc na sekundę musiał odpuścić hamulec, wyprostował samochód i znowu po heblach i tak zatrzymałem się kilkadziesiąt centymetrów od zderzaka tego sympatycznego pana, który jak gdyby nigdy nic ruszył spokojnie dalej. Wtedy nawet nie trąbiłem, nie mrugałem światłami. Wiedziałem, że nic by to nie dało, a mogło by mi tylko zaszkodzić. Z takimi szaleńcami nie ma co zadzierać. Można im tylko życzyć, żeby trafili na takich samych wariatów jakimi oni są.

Podsumowując, bo zrobiło się z tego ładne opowiadanie smile.gif chcę powiedzieć dwie rzeczy:

1. Wsiadając do samochodu nie mogą nami rządzić emocję, tylko zdrowy rozsądek i rozwaga.

2. Więcej kultury i wyrozumiałości dla innych kierujących. (chcesz zmieniać innych najpierw zacznij od siebie)

Pozdrawim wszystkich.

Napisano

Juz gdzies to opisywalem, ale tutaj pewnie nie.

Przez ostatnie kilka lat mialem takie oto zdarzenia:

1. Nubira zajechala mi droge zmieniajac pas na prawy tuz przed moim nosem.

Ja - niedozwolone wyprzedzanie po chodniku.

2. Uszkodzone swiatla stopu w ciezarowce za ktora jechalem, moje za pozne gwaltowne hamowanie. Jadaca za mna ciezarowka nie wyrabiala sie z hamowaniem.

Ja - niedozwolona jazda po trawniku miejskim.

3. Nagla zmiana pasa przez auto jadace prawym pasem przede mna na lewy po ktorym jechalem.

Ja - niedozwolone wyprzedzanie po trawniku miejskim.

4. Nagle wlaczenie sie do ruchu auta i zatrzymanie sie w poprzek jezdni.

Ja - niedozwolony przejazd przez chodnik na przystanku autobusowym (na szczescie przed momentem ludzi zabral autobus).

5. Wymuszenie na mnie pierwszenstwa przejazdu.

Ja - niedozwolony wjazd w jezdnie jednokierunkowa pod prad.

6. Wyjazd z lasu ciezarowki z drewnem.

Ja - niedozwolony manewr mijania po poboczu z lewej strony.

7. Skrecajacy bez kierunkowskazow Maluch, za ktorym jechal Citroen, ja za nimi, za mna ciezarowka. Gwaltowne hamowanie Malucha, Cytryny, moje rowniez.

Ja - ucieczka z miejsca wypadku do lasu. Citroen jadacy przede mna zostal skrocony przez ciezarowke o polowe.

8. Spokojna jazda w trasie w nocy, predkosc 120-130 km/h, ruch zerowy. Zza gorki wyjezdza lewa (moja) strona TIR, ktorego kierowca pewnie usnal.

Ja - zjazd na prawe pobocze, po powrocie na jezdnie obrot o 180o, nastepnie zaparkowanie tylem w rowie po przeciwnej stronie drogi.

9. Spokojna jazda do pracy. Po mojej lewej stronie zaparkowane przed przedszkolem auta, z naprzeciwka zblizajace sie pojazdy, omijajace te zaparkowane.

Ja - wjazd w zaspe unikajac czolowki. Straty - urwane lusterka moje i przeciwnika.

Pewnie moglbym dalej, ale nie chce Was zanudzac.

Do glowy mi nie przyszlo, aby kogokolwiek i w jakikolwiek sposob "karac", jesli takiego okreslenia uzywamy. Wierzcie mi, zadnych emocji nie wzbudzaja we mnie podobne sytuacje, pelen luzik. Zamieniam to na odruchowe, precyzyjne dzialanie, bo o mysleniu w takich momentach raczej mowy byc nie moze. Zdaje sobie sprawe, ze nikt celowo mi drogi nie zajechal, moze sie zagapil, moze usnal za fajera, powodow postepowania kierowcow jest wiele. A jesli sie komus zdarza ze z pasa do jazdy w prawo jedzie prosto, Bog z nim. Zwykle rusza ostro i zawalidroga nie jest.

Polecam wszystkim TUMIWISIZM. On pomaga nie dac sie zlapac.

Pamietajmy rowniez o takim banale - dobrego kierowce poznaje sie nie po tym, ze nie powoduje wypadkow, lecz po tym, ze nie daje sie najechac.

Pozdrawiam serdecznie "drogowy wymiar sprawiedliwosci" i polecam wyjazd do sanatorium.

Napisano

Matko boska wink.gif

Na jakim dystansie kilometorow kolege spotkaly te wszyskie zdarzenia?

Napisano

> Na jakim dystansie kilometorow kolege spotkaly te wszyskie zdarzenia?

...moze 200, moze 300 kkm, nie pamietam. Takie momenty zapadaja w pamiec, o duperelach sie nie pamieta. Mam zawsze wyznaczony cel - za wszelka cene dojechac z punktu A do punktu B. Do dnia dzisiejszego jakos sie udaje smile.gif

Napisano

> jest pouczenie chama czy nie?

Owszem ale raczej nie metodami o których napisałeś.

> lekkim naciśnięciu hamulca.

W polsce obowiązuje ruch prawostronny i tego pasa powinno się trzymać, jak ktoś jedzie szybciej to ustąpić a nie "uczyć"...

> hamować bo nie może się zmieścić.

Debilizm... startować normalnie, jak się zmieści to najpawdopodobniej również za chwilę Ci ucieknie nie zmniejszając w żaden sposób płynności ruchu...

> przyblokować mu drzwi od strony kierowcy.

Proponuje jeszcze wyj..ać szybę i przekłuć opony screwy.gif

> 1. Pouczenie studzi mocno cwaniaczka, co jest

Opisanych powyżej sytuacji raczej nie "uskueczniam" ale uwierz mi że takie zachowanie na pewno by mnie nie "ostudziło", wręcz przeciwnie na następnych światłach wytłumaczył bym nauczycielowi że źle zrobił...

> 2. Gdyby chociaż 10% kierowców nie tolerowało

Myślisz że wytłukili by się nawzajem?!

> P.S. Nie chodzi o szukanie na siłę błędów u innych - mam na myśli

> sytuacje ewidentnie chamskie - takie widuję 1-3 razy w miesiącu.

Jeździć tak żeby Tobie i innym było dobrze, płynnie i bezpiecznie.. ktoś sobie nie radzi - pomóc, ktoś jedzie szybciej - ustąpić itd...

To wcale nie jest takie trudne cool.gif

Napisano

Mowisz odruchowe, precyzyjne dzialanie hmm.gif ja bym juz po tym wszystkim osiwiala wink.gif

osobiscie mialam dwa inne przypadki w ktorych to mnie probowano 'pouczac', z tym ze tak naprawde to nie kompletnie nie wiem o co chodzilo tym panom...

1. uliczne korki w godzinach szczytu - po 3 zmianie swiatel wyrwalam sie z jedny swiatel i dwupasmowka zmierzam do nastepnych, przede mna na prawym pasie widze zatrzymujacy sie autobus, lewy wolny, za mna pedzi jakis golfista, kierunek i wskoczylam na lewy, ledwo wskoczylam - swiatla stopu matiza.. po hamulcach.. dojechalam do swiatel, patrze a ten golfista za mna wysiada z auta i idzie do mnie z mina zabojcy i lapie mi za klamke od drzwi (zawsze jezdze zamknieta wink.gif ) uh... uchylilam okno i z wyrazem oslupienia na twarzy grzecznie pytam sie o co chodzi a on do mnie z krzykiem ze jak ja jezdze!... ja na to normalnie i zamknelam szybe...

2. sa w miescie odcinki z ograniczeniem do 70 jednak gdy jedzie sie wieczorem drogi wlasciwie puste to 'mozna' troszke szybciej.. podjezdzam wolno do swiatel bo czerwone, za mna czarne bmw, na prawym cos stoi to zmieniam na lewy bo wolny, pomaranczowe gaz w podloge, mijam swiatla na zielonym, trojka czworka i jade spokojnie w granicach 90, bmw zostalo na lewym i powloklo sie za tym co juz stal przed nami na swiatlach, po chwili widze zmienia pas na lewy i mnie dogania, ja powoli zblizam sie do auta jadacego wolniej na prawym pasie, bmw wyjezdza na prawy pas, ja nie zmieniam predkosci, bo na moje oko spokojnie sie zmiesci pomiedzy mnie i tego z prawego pasa i zeczywiscie wjechal przede mnie, no i wszystko bylo by ok gdyby nie to ze patrze a ten burak zaczyna mi chamowac gwaltownie przed maska... spokojnie wyhamowalam bo co jak co ale hamulce w moim niuniu sa debesciarskie, i po chwili bmw wyrwalo do przodu i juz go nie widzialam...

o co chodzilo tym panom to nie mam zielonego pojecia... na zdrowy rozsadek to raczej oni polamali przepisy jak tylko mogli i sami wpakowali sie w niekomfortowe dla siebie sytuacje... a ja? ja sobie spokojnie jechalam - no chyba ze mieli nadzieje na to ze ja bede myslala jeszcze za nich... swoja droga nauczylam sie dwoch zeczy: 1. zawsze zamykaj drzwi i okna podczas jazdy, 2. to co zrobil kierowca bmw bylo oczywistym zajechaniem drogi - na drugi raz zamkne oczy i poprostu wjade w delikwenta (przy ok 50km/h nie powinno mi sie wiele stac...) angryfire.gif

Napisano

> 50km/h nie powinno mi sie wiele stac...)

proponuję nie testować jednak stref bezpieczeństwa przy 50 km/h bo to już całkiem dużo... proponuję poczytać sobie coś w necie o crash testach bo tak sie głupio okazuje że w 90% samochodów przy 50km/h to już sie jest bardziej po tamtej stronie niż po tej wink.gif

Napisano

> Mowisz odruchowe, precyzyjne dzialanie ja bym juz po tym wszystkim

> osiwiala

Mi to nie grozi... juz jestem lysy, nie z powodu jazdy autem - TTTM. Czasem mam wrazenie, ze kierowcy sami prowokuja trudne sutuacje. Kiedy jade z kobitka, ciagle zdarzaja mi sie niezreczne sytuacje. Chyba jade za wolno. Kiedy jade sam - pelen luzik, nic nie zakloca mi jazdy. Czasem, wrecz mam wrazenie, ze im spokojniesz jedzeiesz, tym bardziej jestes narazony na chamstwo innych kierujacych. Mojego stylu jazdy nie polecam, bo aby unikac konfliktowych sytuacji, zawsze jestem o krok do przodu. Wiem, wiem, to niezgodne z przepisami. Jesli wszyscy jada 90-100, to ja jade 101-105, jadacy szybciej rozdaja karty. Jednak na ile to mozliwe staram sie tych przepisow przestrzegac, szczegolnie jadac na trasie przez wioski i male miejscowosci, nie dlatego ze grozi mi mandat, dlatego aby nie pozbawic kogos zycia. Jazda po polskich drogach to walka o przezycie, tak mi sie prznajmniej wydaje. W bardziej cywilizowanych krajach (nie bede wymienial) jazda jest prawdziwa przyjemnoscia. Kwestia czasu, a tez do tego kiedys dojdziemy.

pozdrawiam z Astry z zielonym lisciem mimo przejechanych grubo ponad 1 mln km.

Napisano

(...)

> a jesli chodzi o pouczanie, to jesli sa jakies budowy, zwężki,

> konczacy sie pas i wszyscy (no prawie...) jada ladnie w kolejce,

> a ktos chce sie wycwanic i jechac tym pasem pustym do konca i

> sie pozniej wepchac, to ja sobie wyjezdzam autkiem, zajmuje ten

> pas i jade rowno z reszta samochodow, poki co wszyscy ktorzy

> byli za mna podłapywali jakie mam intencje i pozostawiaja dla

> mnie wolne miejsce, gdybym chcial wjechac do kolejki z powrotem

> najczesciej oburzaja sie na to niecierpliwe ściganty w autach z

> kratką - machaja łapami, drą morde i probuja po poboczach,

> zaspach za wszelka cene mnie ominac i dalej jechac do konca zeby

> sie wepchac

(..)

To akurat jest mało inteligentne zachowanie.

Jeśli jest np. zwężenie z dwóch pasów na jeden to należy do końca jechać obydwoma pasami, a na końcu wjeżdżać na ten wolny pas na zmianę. Niestety widzi się często takich "nauczycieli" - mądrali co blokują drugi pas już kilometr przed zwężeniem.

W TEN SPOSÓB O KILOMETR WYDŁUŻAJĄ KOREK.

Napisano

> Jeśli jest np. zwężenie z dwóch pasów na jeden to należy do końca

> jechać obydwoma pasami, a na końcu wjeżdżać na ten wolny pas na

> zmianę. Niestety widzi się często takich "nauczycieli" - mądrali

> co blokują drugi pas już kilometr przed zwężeniem.

> W TEN SPOSÓB O KILOMETR WYDŁUŻAJĄ KOREK.

Dokładnie, popieram w całej rozciągłości ok.gif

Jest rozwiązanie na takie sytuacje wprowadzenie znaku nakazującego stosowanie zasady zamka błyskawicznego ok.gif

Napisano

> Dokładnie, popieram w całej rozciągłości

> Jest rozwiązanie na takie sytuacje wprowadzenie znaku nakazującego

> stosowanie zasady zamka błyskawicznego

Ale niestety w Polsce często widuje się właśnie kierowców TIRów stosujących takie blokady. Oni właśnie - jako zawodowcy - powinni chyba wiedzieć że to nie jest dobre rozwiązanie.

Ciekawe, że poza Polską nie zaobserwowałem takich zachowań.

Zastanawiam się czy nie ma to czegoś wspólnego z polską mentalnością: "sam nie jadę to czemu mam innemu pozwolić?".

Napisano

> Czy jeżeli ktoś w ruchu drogowym postępuje nieładnie, to dopuszczalne

> jest pouczenie chama czy nie?

Ja staram się nie pouczać bo agresja wyzwala agresję.

Wyznaję teorię, że taki cwaniak w końcu trafi na równego sobie i wzajemnie sie rozliczą.

Napisano

Od nauki to jest nauczyciel, a nie frustrat na drodze, bo nie ma nic gorszego niż taki pouczający innych. Bo nie jest metodą na buraka, zachowanie jeszcze bardziej buracie, szczegłonie że ktoś mógł się zwyczajnie zagapić, a jakiś oszołom już chce go za to skarcić. Od wymierzania kar to jest policja. I tyle w tej kwestji ...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.