Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Z serii Czyja wina...

Featured Replies

Napisano
  • Autor

Dzieki wszystkim za opinie.

Myślę, że wiem już wszystko co chiałem wiedzieć ok.gif

Napisano

> jest częścią jezdni - Dz.U.2003.220.2181 zał. 2 p. 5.2.7.1

Co by sobie minister w rozporządzeniu wymyślił nie może być sprzeczne z aktem wyższego rzędu. A w Ustawie prawo o ruchu drogowym jest definicja jezdni w Art. 2:

6) jezdnia – część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów; określenie to nie dotyczy torowisk wydzielonych z jezdni

Więc coby sobie w rozporządzeniu nie napisał, to obszar wyłączony z ruchu nie jest przeznaczony do ruchu (to nie oczywiste?) więc nie jest jezdnią.

Ale w tym, co przywołujesz nie widzę zaprzeczenia powyższego przepisu KD i nazwania powierzchni wyłączonej jezdnią. Możesz zacytować? Bo jest że umieszcza się na jezdni. No tak, gdy się umieszcza, to na jezdni. Ale po umieszczeniu jezdnią ten teren już przestaje być.

Napisano

> nie ma znaczenia.

> na rysunku jest na pasie to raz.

rysunek jest, delikatnie mowiac, pogladowy zlosnik.gif

> a dwa, przeciez czarny nie wjechal z lewej, tylko z tego samego

> pasa na którym był czerwony. to jakim cudem mialoby zadzialac pierewszenstwo przy zmianie

> pasa?

bo byl z prawej strony biglaugh.gif

zreszta ja jestem zwolennikiem teorii, ze w przypadku wiekszosci kolizji powinna byc orzekana wspolwina (w roznych proporcjach jesli to konieczne), wiec nie mam zamiaru bronic czerwonego i pisac, ze jest niewinny

Napisano

> Jest częścią jezdni ale nie mogą na nim przebywać samochody. Więc ustawodawca nie może przewidzieć

> w kodeksie sytuacji włączania się do ruchu z obszaru wyłączonego. Bo to by oznaczało że

> tamtędy wolno jeździć i byłaby sprzeczność.

Zgadza sie. Niestety w przypadku orzekania przez policje werdykt praktycznie zawsze jest taki, ze winny nest ten, ktory zmienia pas. Nikogo nie interesuje to, skad wzial sie "ten drugi". W sytuacji tytulowej nie widze szans dla czerwonego nawet w sadzie, bo wg szkicu ruszajac uderzyl w auto, ktore bylo juz obok niego na pasie, na ktory wjezdzal.

Napisano

> Na szybko uznałem, ze jednak czerwony, bo nie zachowła należytej ostrośności w momencie zmiany

> pasa. Ale z drugiej strony czarnego chyba jednak nie powinno tam było być biorąc pod uwagę

> okoliczności (przejazd przez linię ciągłą i włączony kierunek czerwonego).

> Prośba o opinię z krótkim uzasadnieniem, który pojazd zawinił.

Wina czerwonego, z zastrzeżeniem co do Twojej opinii:

1) Nie tyle czerwony nie zachował należytej ostrożności, co zwyczajnie nie ustąpił pierwszeństwa i uderzył w inny pojazd.

2) Nie ma czegoś takiego, że pojazdu "nie powinno tam być". Był i już, to że przejechał przez zakreskowane pole nic nie zmienia w temacie winy, jak policjant będzie upierdliwy to po prostu dostanie mandat.

Przetrenowane osobiście zlosnik.gif

Napisano

> ok. nieistotne. spornie to może by bylo jakby się przodami puknęli, albo lusterkami pozahaczali.

> tutaj wg rysunku ewidentnie czerwony wjechał w drzwi drugiemu pojazdowi.

chuba że spojrzysz na to inaczej oboje zmieniali pas ruchu/ czerwony byl z prawej

ergo: czarny wjechał w krzywo stojącego (zmieniajacego pas ruchu podobnie jak czarny, ale z prawej)...

taki inny punkt widzenia

Napisano

> IMO czerwony, nie upewnił się że może bezpiecznie zmienić pas

chyba, że oboje go zmieniali

Napisano

> Czerwony zmieniając pas wjechał w czarnego i zgodnie z przepisami jest winny kolizji. Koniec

> tematu.

życie nie jest czarno białe

moim zdaniem raczej MOŻE być "WSPÓŁwinny"

Napisano

> Wina czerwonego, z zastrzeżeniem co do Twojej opinii:

No chyba żeby udowodnic że ten drugi omijal wysepke z drugiej strony - niejako pod prad... wtedy obaj zmienili pasy i ten z prawej - czyli czerwony ma pierwszeństwo.... ale to wymaga pewnie ze 3 swiadków... zlosnik2.gifzlosnik2.gifzlosnik2.gifzlosnik2.gifzlosnik2.gif

Napisano

> No chyba żeby udowodnic że ten drugi omijal wysepke z drugiej strony - niejako pod prad... wtedy

> obaj zmienili pasy i ten z prawej - czyli czerwony ma pierwszeństwo.... ale to wymaga pewnie

> ze 3 swiadków...

wiadomo o co chodzi - jakaś melepeta jechała czerwonym i się czaiła na zmianę pasa, święcie przekonana, że nikt inny nie wpadnie na pomysł jechania w lewo. A gość z tyłu był szybszy i zonk. On tam nawet nie za bardzo miał miejsce przejechać po zakreskowanym, jednym kołem mógł najechać, bez jaj wink.gif

Napisano

> Zgadza sie. Niestety w przypadku orzekania przez policje werdykt praktycznie zawsze jest taki, ze

> winny nest ten, ktory zmienia pas. Nikogo nie interesuje to, skad wzial sie "ten drugi". W

> sytuacji tytulowej nie widze szans dla czerwonego nawet w sadzie, bo wg szkicu ruszajac

> uderzyl w auto, ktore bylo juz obok niego na pasie, na ktory wjezdzal.

Ja też. Ten obszar wyłączony z ruchu jest na tyle mały że jest duża szansa że czarny w ogóle na niego nie wjechał.

Napisano

> zgodnie z PORD tak, skrecasz w lewo z podporzadkowanej w jednokierunkowa i walisz w goscia jadacego

> pod prad .... czyja wina? TWOJA

Sędziowie SN twierdzą inaczej. Ale skoro wiesz lepiej od nich pozostaje mi tylko pogratulować.

Quote:

Rzecz wydarzyła się w Krakowie. Samochód wyjeżdżał z bramy budynku na chodnik. Kierowca zobaczył wówczas pędzącego rowerzystę i zatrzymał się. Rowerzysta jednak nie wyhamował i uderzył w samochód. Sądy pierwszej i drugiej instancji uznały za winnego kierowcę samochodu. Bo nie zachował szczególnej ostrożności w trakcie włączania się do ruchu i nie ustąpił pierwszeństwa rowerzyście. Choć, jak zauważył sąd, rowerzysta jechał nieprawidłowo, bo poruszał po chodniku.

Sąd Najwyższy zdziwił się taką interpretacją przepisów. "Kierujący samochodem nie musiał w tej sytuacji ustąpić pierwszeństwa, bo pierwszeństwu musi towarzyszyć uprawnienie. A rowerzysta nie miał prawa poruszać się chodnikiem i świadomie naruszył przepisy" - uznał SN.


link

To działa w całym cywilizowanym świecie. Uprawnienia nie można nabyć drogą łamania prawa. I PoRD ani żadna inna ustawa tego nie zmienia.

Napisano
ale wiesz, ze to nie jest zadna wykladnia? w Polsce nie ma prawa precedensowego a przypadek, ktory opisalem mial miejsce w rzeczywistosci ....
Napisano

> ale wiesz, ze to nie jest zadna wykladnia? w Polsce nie ma prawa precedensowego a przypadek, ktory

> opisalem mial miejsce w rzeczywistosci ....

Ten też. Precedensów nie ma i dobrze bo każda sprawa jest inna. A myślisz że jakby doszedł do SN to zapadłby inny wyrok? Jeśli to jest takie oczywiste? Ja wiem że Policji się często nie chce (choć coraz częściej się jednak chce). Ja wiem że w sądach niższych instancji siedzą różni ludzie. Choć pamiętam jak sędzia sponiewierał na mojej sprawie prawnika sklepu. Tamten przypadek trafił chociaż do sądu?

Napisano

> Ten też. Precedensów nie ma i dobrze bo każda sprawa jest inna. A myślisz że jakby doszedł do SN to

> zapadłby inny wyrok? Jeśli to jest takie oczywiste? Ja wiem że Policji się często nie chce

> (choć coraz częściej się jednak chce). Ja wiem że w sądach niższych instancji siedzą różni

> ludzie. Choć pamiętam jak sędzia sponiewierał na mojej sprawie prawnika sklepu. Tamten

> przypadek trafił chociaż do sądu?

tu nie chodzi o Policje tylko o durne zapisy PORD, gdyby do PORD wprowadzic pojecie "nieuprawnienia" to by wiele spraw od reki bylo rozstrzyganych inaczej

Napisano

> Sąd Najwyższy zdziwił się taką interpretacją przepisów. "Kierujący samochodem nie musiał w tej

> sytuacji ustąpić pierwszeństwa, bo pierwszeństwu musi towarzyszyć uprawnienie. A rowerzysta

> nie miał prawa poruszać się chodnikiem i świadomie naruszył przepisy" - uznał SN.

> link

> To działa w całym cywilizowanym świecie. Uprawnienia nie można nabyć drogą łamania prawa. I PoRD

> ani żadna inna ustawa tego nie zmienia.

ok.gif

Właśnie to miałem napisać.

Uprawnienia nie nabywa się jadąc pod prąd, po części wyłączonej.

Tylko jadący prawidłowo ma uprawnienie,

Bo myśląc przeciwnie - jadący pod prąd autostradą, dodatkowo z nadmierną prędkością , może się okazać zupełnie niewinny, bo ktoś przywali w niego zmieniając pas.

Napisano

> tu nie chodzi o Policje tylko o durne zapisy PORD, gdyby do PORD wprowadzic pojecie

> "nieuprawnienia" to by wiele spraw od reki bylo rozstrzyganych inaczej

Prawdopodobnie nie ma dlatego że jest w innym miejscu. A odnoszę wrażenie zasadę że nie można nabyć uprawnienia drogą łamania prawa stosuje się wszędzie z wyjątkiem dróg. Moje przerażenie budzi to, że dopiero SN potwierdził coś, co jest oczywiste i naturalne. Ale staram się to przytaczać przy każdej możliwej okazji. Może komuś się chce walczyć.

A co do tematu to jedynie co mogę stwierdzić to że czarny jest zwykłym burakiem jakich pełno na drogach. Ale winny kolizji raczej nie jest. Bo buractwo niestety nie jest karane.

Napisano

> Prawdopodobnie nie ma dlatego że jest w innym miejscu. A odnoszę wrażenie zasadę że nie można nabyć

> uprawnienia drogą łamania prawa stosuje się wszędzie z wyjątkiem dróg. Moje przerażenie budzi

> to, że dopiero SN potwierdził coś, co jest oczywiste i naturalne. Ale staram się to przytaczać

> przy każdej możliwej okazji. Może komuś się chce walczyć.

> A co do tematu to jedynie co mogę stwierdzić to że czarny jest zwykłym burakiem jakich pełno na

> drogach. Ale winny kolizji raczej nie jest. Bo buractwo niestety nie jest karane.

widzisz ... na miejscu czarnego postaw motocykl, ktory w to samo miejsce moze wjechac nie jadac po obszarze wylaczonym z ruchu .. i co wtedy?

Napisano

> widzisz ... na miejscu czarnego postaw motocykl, ktory w to samo miejsce moze wjechac nie jadac po

> obszarze wylaczonym z ruchu .. i co wtedy?

Czarny też prawdopodobnie nie pojechał po obszarze wyłączonym z ruchu. Chodzi mi bardziej o to że jak czerwony migał to czarny mógł chwilę poczekać i wjechać za nim. Na co dzień obserwuje takie sytuacje i uważam to za zwykłe buractwo.

Napisano

> Czarny też prawdopodobnie nie pojechał po obszarze wyłączonym z ruchu. Chodzi mi bardziej o to że

> jak czerwony migał to czarny mógł chwilę poczekać i wjechać za nim. Na co dzień obserwuje

> takie sytuacje i uważam to za zwykłe buractwo.

daj spokój, nie wiesz jak to było. Miałem kiedyś analogiczną sytuację, jechałem jak czarny jak tylko zaczął się pas do lewoskrętu to na niego wjechałem, a pańcia za chwilę włączyła migacz i wjechała mi prosto w bok, bez żadnego rozejrzenia się. Niestety niektórzy nie ogarniają, że sytuacje na drodze jest dynamiczna.

Napisano

> Czarny też prawdopodobnie nie pojechał po obszarze wyłączonym z ruchu. Chodzi mi bardziej o to że

> jak czerwony migał to czarny mógł chwilę poczekać i wjechać za nim.

lub też czekać,, czekać i czakać bo pancia nie zajarzyła ze ma włączony kierunkowskaz smirk.gif

>Na co dzień obserwuje

> takie sytuacje i uważam to za zwykłe buractwo.

ja na codzien obserwuje taka sytuacje

2 pasy w jednym kierunku prawy sie korkuje ostatni na pasie nagle przypomina sobie ze jak skreci w lewo to ominie korek

nastepuje zdarzenie skret w lewo (jednoczesnie z wlaczeniem kierunkowskazu) i stłuczka bo temu powyzej nie towarzyszy spojrzenie w lustereczko (powiedz przecie czy ktos mnie nie wyprzedza)

Napisano

> chuba że spojrzysz na to inaczej oboje zmieniali pas ruchu/ czerwony byl z prawej

> ergo: czarny wjechał w krzywo stojącego (zmieniajacego pas ruchu podobnie jak czarny, ale z

> prawej)...

> taki inny punkt widzenia

Tyle, że punkt widzenia nie ma tu znaczenia. Liczą się uszkodzenia pojazdów. Nie da się uderzyć bokiem w przód innego pojazdu - więc jeżeli przód czarnego przeszedł bez kontaktu z czerwonym, to znaczy, że to czerwony wjechał w bok czarnego. Żadne teoretyzowanie, fantazjowanie i szukanie innych punktów widzenia tego faktu nie zmieni. Jeżeli kontakt miał miejsce poza powierzchnią wyłączoną z ruchu, to tutaj temat się zamyka - w najgorszym dla czarnego wypadku może dostać mandat za najechanie na powierzchnię wyłączoną z ruchu (po raz kolejny - nie ma tam możliwości poruszania się powierzchnią wyłączoną z ruchu) - sytuacja podobna, jakby na zakręcie najechał na podwójną ciągłą a 15 metrów dalej wjechał w niego samochód zjeżdżający z prawego na lewy pas.

Napisano

> chyba, że oboje go zmieniali

Z uszkodzeń wynika, że ten czarny zmienił pas jakby nieco "skuteczniej", tzn. był na tym pasie w momencie, gdy na ten pas wjeżdżał samochód czerwony.

Ciekawa sprawa szczerze mówiąc, bo jakby nie patrzeć - wynika z tego zdarzenia, że kierujący czerwonym samochodem zmienił pas nie patrząc w lusterko (innymi słowy - nie upewniwszy się, że może manewr wykonać - chyba, że to wariat, który postanowił kogoś "ukarać" a sam siebie ukarał). Równie dobrze mógł tam być np. motocykl - który nie musiałby najechać na powierzchnię wyłączoną z ruchu. Czy doprowadzenie do kolizji tych pojazdów też byłoby spowodowane współwiną, jak tu się sugeruje?

I prawda jest taka, że gdyby manewr zmiany pasa był wykonany właściwie - tzn. jeżeli zamierzał skręcać w lewo, to powinien był trzymać się lewej krawędzi pasa - to miejsca na ominięcie między czerwonym a wysepką by nie było i problemu by też nie było.

Napisano

> daj spokój, nie wiesz jak to było. Miałem kiedyś analogiczną sytuację, jechałem jak czarny jak

> tylko zaczął się pas do lewoskrętu to na niego wjechałem, a pańcia za chwilę włączyła migacz i

> wjechała mi prosto w bok, bez żadnego rozejrzenia się. Niestety niektórzy nie ogarniają, że

> sytuacje na drodze jest dynamiczna.

Ja miałem kolizję na zwykłej drodze 2+2. Na światłach ruszyłem z lewego pasa (prawy ma strzałkę do skręcania, więc go nikt nie blokuje), za skrzyżowaniem zmieniłem pas na prawy, zrównałem się z autem na lewym pasie i w tym momencie dostałem strzał od pani zjeżdżającej z lewego na prawy i to na tyle ciekawy, że pani po uderzeniu w moje auto nie przestała wjeżdżać na ten pas, tylko pchała mnie w bariery na odcinku kilkudziesięciu metrów. Oczywiście pierwsze jej słowa po zatrzymaniu się "co pan narobił?". W tej sytuacji nie podjąłem dialogu, tylko po prostu zadzwoniłem na 112. Policjant z drogówki, który przyjechał na miejsce po przeprowadzeniu czynności powiedział mi, że dobrze, że zadzwoniłem, bo nie miałbym szans na to, żeby ta pani się w TU przyznała. W radiowozie płakała, krzyczała na nich, groziła prokuraturą i sądem, bo stwierdzili, że wyprzedzanie prawym pasem jest dozwolone smile.gif Jej wersja była taka, że to ja wjechałem w jej narożnik samochodu swoim autem - dokładnie drzwiami kierowcy - dlatego, że piracko ją wyprzedzałem po prawej stronie screwy.gif

Napisano

> Policjant pewnie by wskazał "cabrio" jako winowajcę, ale jest szansa na wybronienie się w sądzie.

> Ja bym mandatu i winy nie przyjmował.

Analogicznie było na wjeździe z Wisłostrady na Most Toruński w Warszawie. Z wjazdu robił się nowy pas a na wiadukcie prawy pas z wcześniejszego wjazdu zanikał i było kreskowanie. Kupa dziadów jednak jechało po kreskowaniu bo tam wieczne korki były. Dopiero postawienie betonowych kloców na tym kreskowaniu nauczyło dziadów porządku. smile.gif

Napisano

> Analogicznie było na wjeździe z Wisłostrady na Most Toruński w Warszawie. Z wjazdu robił się nowy

> pas a na wiadukcie prawy pas z wcześniejszego wjazdu zanikał i było kreskowanie. Kupa dziadów

> jednak jechało po kreskowaniu bo tam wieczne korki były. Dopiero postawienie betonowych kloców

> na tym kreskowaniu nauczyło dziadów porządku.

Tak samo było na zjeździe z Rzymowskiego na Puławską. Betonowa banda unormowała sytuację. Jeden pajac się tylko zaskoczył pierwszego ranka i zostawił lewe koło z ośką i zawiasem na tej bandzie.

Napisano

> chuba że spojrzysz na to inaczej oboje zmieniali pas ruchu/ czerwony byl z prawej

> ergo: czarny wjechał w krzywo stojącego (zmieniajacego pas ruchu podobnie jak czarny, ale z

> prawej)...

> taki inny punkt widzenia

no to prawda ze inny. ale z doswiadczenia chyba wiemy, że drzwiami trudno uderzyć kogoś jadąc po drodze i nie wykonując karkołomnych manewrów wink.gif natomiast przodem bardzo łatwo smile.gif takze imho od razu widać kto walił smile.gif

Napisano

> Jest częścią jezdni ale nie mogą na nim przebywać samochody.

A jezdnia - zgodnie z definicją - jest częścią drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów.

Nasze prawo jest pełne logicznych sprzeczności.

Napisano

> Czerwony zmieniając pas wjechał w czarnego i zgodnie z przepisami jest winny kolizji. Koniec

> tematu.

Jakby tam była betonowa barierka, którą czarny by przebił, to też czerwony byłby winien? Bo powinien przewidzieć, że ktoś się znajdzie w miejscu, gdzie znaleźć się nie miał prawa?

Napisano

> Jakby tam była betonowa barierka, którą czarny by przebił, to też czerwony byłby winien?

Nie, bo kolizja była by efektem wczesniejszej kolizji czarnego z barierą.

> Bo powinien przewidzieć, że ktoś się znajdzie w miejscu, gdzie znaleźć się nie miał prawa?

Sam napisałeś, że nasze prawo jest pełne sprzeczności i tak dokładnie jest w tym wypadku. To nic, że facet znajdował się w miejscu gdzie go być nie powinno. Czerwony zgodnie z paragrafem wjeżdżając na pas ma ustąpić temu co na pasie już jest. A czy ten czarny pojawił się tam znikąd, spadł z nieba czy wjechał z zakreskowanego pola nie ma już znaczenia. policjant orzeknie wine czerwonego i pozostaje mu jedynie nieprzyjęcie mandatu, odwołanie się od wyroku nakazowego i udawadnianie w sądzie, że nie jest wielbłądem.

Problemem naszego prawa drogowego jest to, że ciągle jest zmieniane cząstkowo bez ujęcia tych zmian w całości. W efekcie jedna rzecz jest opisana w trzech miejscach i w każdej inaczej.

Napisano

> Nie, bo kolizja była by efektem wczesniejszej kolizji czarnego z barierą.

A jeżeli kolizja byłaby efektem wcześniejszej jazdy po obszarze wyłączonym z ruchu, to już nie ma znaczenia?

> Sam napisałeś, że nasze prawo jest pełne sprzeczności i tak dokładnie jest w tym wypadku. To nic,

> że facet znajdował się w miejscu gdzie go być nie powinno. Czerwony zgodnie z paragrafem

> wjeżdżając na pas ma ustąpić temu co na pasie już jest.

Tu się częściowo zgodzę - z rysunku wynika, że czarny już był w większości na pasie.

Ale gdyby czerwony jechał bardzo blisko obszaru wyłączonego i kolizja nastąpiłaby, gdy czarny dopiero by wyjeżdżał z tego obszaru, to wtedy ewidentnie wina czarnego.

Napisano

> A jeżeli kolizja byłaby efektem wcześniejszej jazdy po obszarze wyłączonym z ruchu, to już nie ma

> znaczenia?

Zgodnie z obowiązującymi przepisami nie. Wjeżdżając na pas masz ustąpić temu na pasie jest, niezależnie skąd tam się wziął. Głupie to, ale obowiązujące. W sądzie trzeba powalczyć.

> Tu się częściowo zgodzę - z rysunku wynika, że czarny już był w większości na pasie.

> Ale gdyby czerwony jechał bardzo blisko obszaru wyłączonego i kolizja nastąpiłaby, gdy czarny

> dopiero by wyjeżdżał z tego obszaru, to wtedy ewidentnie wina czarnego.

jw.

Napisano

> ale z doswiadczenia chyba wiemy, że drzwiami trudno uderzyć kogoś jadąc po

> drodze i nie wykonując karkołomnych manewrów

Czy ja wiem? Wystarczy drzwi otworzyć... grinser006.gif

Napisano

> Czy ja wiem? Wystarczy drzwi otworzyć...

otwarcie drzwi podczas jazdy uznaję za karkołomny manewr smile.gif

Napisano

> Zgodnie z obowiązującymi przepisami nie. Wjeżdżając na pas masz ustąpić temu na pasie jest,

> niezależnie skąd tam się wziął.

Tylko co w sytuacji, gdy na NOWY pas jeden wjeżdża w zakreskowanego, a drugi z pasa obok?

Wtedy pierwszeństwo ma raczej ten, co jechał po pasie, a nie obszarze wyłączonym z ruchu?

Napisano

> Tylko co w sytuacji, gdy na NOWY pas jeden wjeżdża w zakreskowanego, a drugi z pasa obok?

> Wtedy pierwszeństwo ma raczej ten, co jechał po pasie, a nie obszarze wyłączonym z ruchu?

Oczywiście że tak jest. A fanów pierwszeństwa i interpretowania PoRD w dziwaczny sposób odsyłam do świeżej sprawy. Tam jest Policja jadąca na sygnale. Więc niech nikt nie wciska że szarak wyprzedzający w ten sposób nie będzie winny. To, że trzeba do Sądu iść udowadniać że się nie jest jeleniem to już inna sprawa.

Napisano

> Tylko co w sytuacji, gdy na NOWY pas jeden wjeżdża w zakreskowanego, a drugi z pasa obok?

> Wtedy pierwszeństwo ma raczej ten, co jechał po pasie, a nie obszarze wyłączonym z ruchu?

Do sądu trzeba bo policjant orzeknie tak jak pisałem.

Napisano

> Do sądu trzeba bo policjant orzeknie tak jak pisałem.

No ale chyba widzisz różnicę między "Policjant orzeknie" a "zgodnie z obowiązującymi przepisami".

Napisano

> No ale chyba widzisz różnicę między "Policjant orzeknie" a "zgodnie z obowiązującymi przepisami".

"Art. 22.

4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, obowiązany jest ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie, na który zamierza wjechać ..."

A dalej to już wnikliwa analiza sytuacji na drodze.

W odniesieniu do pokazanych obrazków czerwony zmieniając pas ruchu wjechał w czarnego, który na tym pasie był. Jeśli wjeżdżał by na początku nowego pasa i dostał by strzał w tył sytuacja była by inna.

Napisano

> "Art. 22.

> 4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, obowiązany jest ustąpić pierwszeństwa

> pojazdowi jadącemu po pasie, na który zamierza wjechać ..."

No Peugeot wjechał w policyjny radiowóz. Na podstawie artykułu który przytoczyłeś Policja uznała jego winę. Sąd miał jednak inne zdanie. I co Ty na to?

> A dalej to już wnikliwa analiza sytuacji na drodze.

> W odniesieniu do pokazanych obrazków czerwony zmieniając pas ruchu wjechał w czarnego, który na tym

> pasie był. Jeśli wjeżdżał by na początku nowego pasa i dostał by strzał w tył sytuacja była by

> inna.

A jak wjeżdżali obaj jednocześnie? Tylko czarny jechał ciut szybciej, dlatego znalazł się tam pierwszy? A znalazł się tam pierwszy ponieważ złamał przepisy?

Napisano

> No Peugeot wjechał w policyjny radiowóz. Na podstawie artykułu który przytoczyłeś Policja uznała

> jego winę. Sąd miał jednak inne zdanie. I co Ty na to?

No dokładnie to samo. Pisałem już, że tak orzeka policjant (co miało miejsce), ale mądry właściciel peugota nie bał się sądu i wygrał sprawę.

> A jak wjeżdżali obaj jednocześnie? Tylko czarny jechał ciut szybciej, dlatego znalazł się tam

> pierwszy? A znalazł się tam pierwszy ponieważ złamał przepisy?

I dochodzimy do włosa podzielonego na czworo w stylu "a jak by tam stało przedszkole..."

Takie sprawy rozstrzyga sąd.

Napisano

> Do sądu trzeba bo policjant orzeknie tak jak pisałem.

Ale przecież wjeżdżający z zakreskowanego jeszcze nie jedzie pasem, na który ktoś wjeżdża legalnie. Ten pas dopiero się zaczyna.

Napisano

> Ale przecież wjeżdżający z zakreskowanego jeszcze nie jedzie pasem, na który ktoś wjeżdża legalnie.

> Ten pas dopiero się zaczyna.

Policjantowi możesz mówić wszystko, a on tylko zapyta czy przyjmujesz mandat czy zaczynasz odpowiadać na pytania do wniosku sądowego.

Napisano

> Policjantowi możesz mówić wszystko, a on tylko zapyta czy przyjmujesz mandat czy zaczynasz

> odpowiadać na pytania do wniosku sądowego.

Nie chodzi o to, co ja mu mówię. Chodzi o sytuację, gdzie policjant WIE, że wjeżdżamy na nowy pas jednocześnie - ja ze swojego, on z zakreskowanego.

Napisano

> Nie chodzi o to, co ja mu mówię. Chodzi o sytuację, gdzie policjant WIE, że wjeżdżamy na nowy pas

> jednocześnie - ja ze swojego, on z zakreskowanego.

Na takie sytuacje woże w samochodzie rejestrator.

Napisano

> Na takie sytuacje woże w samochodzie rejestrator.

To bardzo chwalebne - ja też wożę.

I co wtedy orzeknie policjant?

Napisano

> To bardzo chwalebne - ja też wożę.

> I co wtedy orzeknie policjant?

W moim przypadku nic, bo patrze w lusterka i w żadnego cwaniaka nie wjadę.

Napisano

> W moim przypadku nic, bo patrze w lusterka i w żadnego cwaniaka nie wjadę.

Pytam o przypadek, który opisałem.

Napisano

> Pytam o przypadek, który opisałem.

To musimy poczekać na relacje z tego przypadku.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.