Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Sprzedaż prawie pełnoletniego auta i roszczenia nabywcy

Featured Replies

Napisano
42 minuty temu, ZUBERTO napisał(a):

Jak nie obeszło?

Do tej pory bryluje w każdym wątku o rękojmi.

 

Do wyboru miałem to albo pisać na giełdzie żeby broń boże nie sprzedawali aut kącikowiczom. A że na giełdzie dają bany to została mi tylko rękojmia.

 

BTW, to już tyle lat a ciągle mało kto rozumie tak prosty przepis.

:O

 

 

42 minuty temu, ZUBERTO napisał(a):

Na dodatek to była potyczka "miejscowych/tutejszych", więc najmądrzejszych ludzi. :phi:

 

Walka gigantów, tytanów intelektu! Ziemia się trzęsła!

;l

 

 

Napisano
12 godzin temu, marcindzieg napisał(a):

... Rok rękojmi na stare spodnie :facepalm:

No nie porównuj sprzedaży spodni za kilkadziesiąt zł do sprzedaży auta (niejednokrotnie) za kilkadziesiąt tysięcy. 

Napisano

@ochkarol W myśl KC nie ma żadnej różnicy co sprzedajesz...

Napisano

Oczywiście. Tylko nikt nie będzie "po sądach biegał" w sprawie spodni, bo kwota ewentualnej wtopy przy zakupach jest dużo mniejsza. Dlatego przykład spodni jest do doopy, jeśli chcemy kwestionować stosowanie rękojmi do rzeczy używanych, starych (czytaj kilkunastoletnich).

Napisano
35 minut temu, ochkarol napisał(a):

Oczywiście. Tylko nikt nie będzie "po sądach biegał" w sprawie spodni, bo kwota ewentualnej wtopy przy zakupach jest dużo mniejsza. Dlatego przykład spodni jest do doopy, jeśli chcemy kwestionować stosowanie rękojmi do rzeczy używanych, starych (czytaj kilkunastoletnich).

Nie chodzi o stare gacie tylko o absurd przepisów. Który na stare spodnie daje rok rękojmi. To czy z tego skorzysta czy nie to inna sprawa. Auto też możesz za 100 zł kupić.

Napisano

Ale kilkunastoletnie auto możesz też kupić za kilkadziesiąt tysięcy a spodni to już raczej nie.

Uważasz, że kupujący jakiekolwiek towar za kilkadziesiąt tysięcy zł nie powinien być jakoś chroniony przed oszustwem? 

Wiek rzeczy nie ma znaczenia.

Napisano
8 godzin temu, ochkarol napisał(a):

Uważasz, że kupujący jakiekolwiek towar za kilkadziesiąt tysięcy zł nie powinien być jakoś chroniony przed oszustwem? 

Idzie do komisu i jest. Jaki problem? Może się też umówić ze sprzedającym na ochronę. Pisemnie. Jaki problem? Jak komis w DE sprzedaje na eksport to kupujesz taniej. Bo nie musi zapewnić gwarancji, która kosztuje. Tak to działa na świecie. A Ty wymagasz od osoby prywatnej kompetencji zawodowca. I nie chcesz mu za to dodatkowo zapłacić. Gwarancja to koszt. Chcesz - płać. A w tym momencie prawo chroni tylko kupującego. Który może być takim samym oszustem jak niektórzy sprzedający. Aż takie to ciężkie do zrozumienia?

Napisano

I dobrze, że chroni kupującego. Ostatecznie to on wydaje kasę - często niemałą. Tak ciężko to zrozumieć? 😜

I nie wymagam od osoby prywatnej znajomości zawodowca (i nikt nie wymaga) - nie dramatyzuj. Wystarczy, że nie zatai stanu technicznego pojazdu i będzie mógł spać spokojnie.

Jakby @daria.qu zawarła klauzulę (o której wystarczy poczytać w necie) - miała by święty spokój. I do tego nie trzeba być zawodowcem.

Myślę, że i bez tej klauzuli w umowie może spać spokojnie (pod warunkiem, że nic nie zataiła).

Napisano
Godzinę temu, ochkarol napisał(a):

Myślę, że i bez tej klauzuli w umowie może spać spokojnie (pod warunkiem, że nic nie zataiła).

Z jej opisu roszczeń nowego właściciela wynika, że kupił auto z defektami "na własne życzenie". Ciekawe jeszcze czy w cenie rynkowej, czy utargował i teraz szuka jeszcze sponsora. 

Napisano
Godzinę temu, ochkarol napisał(a):

I nie wymagam od osoby prywatnej znajomości zawodowca (i nikt nie wymaga) - nie dramatyzuj. Wystarczy, że nie zatai stanu technicznego pojazdu i będzie mógł spać spokojnie.

Dokładnie tego wymaga prawo. I nie życzę nikomu żeby to osobiście przechodził.

Aha  - i nie kupuję od prywatnych jeśli Ci przyjdzie do głowy napisać o drugiej stronie. Wszystkie kupiłem z fakturą od firm.

 

Napisano
Godzinę temu, ochkarol napisał(a):

pod warunkiem, że nic nie zataiła

Skąd ma wiedzieć że coś zataiła skoro nie zna stanu auta. To wymagasz znajomości zawodowca czy nie?

Jak Ty byś kupił auto na zachodzie? Gdzie Państwo nie ingeruje w takie rzeczy?

Edytowane przez marcindzieg

Napisano
W dniu 3.08.2024 o 01:41, technix napisał(a):

Wyłączenie rękojmi to wuj - byś zobaczył mój wzór umowy, na którym sprzedaję samochody 😎

Latami nic byś w sądzie nie ugrał 

aha

ale czesc takich zapsów moze byc nie zgodna z obowiazujacym prawem

Napisano
Godzinę temu, marcindzieg napisał(a):

Skąd ma wiedzieć że coś zataiła skoro nie zna stanu auta. To wymagasz znajomości zawodowca czy nie?

Jak Ty byś kupił auto na zachodzie? Gdzie Państwo nie ingeruje w takie rzeczy?

Nikt od zwykłego sprzedającego nie wymaga fachowej wiedzy. Weź nie przesadzaj.

Nie kupuję aut na "zachodzie" - nie mam takiego problemu.

Napisano
W dniu 1.08.2024 o 23:33, Ryb napisał(a):

Jeśli pójdziesz do sądu to koniecznie tu relacjonuj. Będzie piękny przykład dla potomnych jak brak jednego prostego zdania, które każdy może wygooglać w Internecie potrafi skomplikować życie.

:jem:

 

 

Nie siej fermentu ;) to nie e-bajka 😄

To zdanie nie ma mocy prawnej, a po drugie przy sprzedaży prywatnej rękojmia nie obowiązuje.

 

Napisano
18 minut temu, mrBEAN napisał(a):

Nie siej fermentu ;) to nie e-bajka 😄

To zdanie nie ma mocy prawnej, a po drugie przy sprzedaży prywatnej rękojmia nie obowiązuje.

 

 

Na takie dictum chyba się schowam do jamki.

A mogłeś najpierw użyć choćby googla...

:lol:

 

 

Napisano
47 minut temu, mrBEAN napisał(a):

To zdanie nie ma mocy prawnej, a po drugie przy sprzedaży prywatnej rękojmia nie obowiązuje.

poniekad ma,

obowiazuje przy sprzedazy prywatnej

Napisano
53 minuty temu, mrBEAN napisał(a):

To zdanie nie ma mocy prawnej, a po drugie przy sprzedaży prywatnej rękojmia nie obowiązuje.

No właśnie chyba od kilku lat obowiązuje. Jakiś mózg długo myślał i wymyślił. Rok rękojmi na stare gacie sprzedane sąsiadowi. Ewenement w skali kosmosu.

Napisano
8 godzin temu, marcindzieg napisał(a):

No właśnie chyba od kilku lat obowiązuje. Jakiś mózg długo myślał i wymyślił. Rok rękojmi na stare gacie sprzedane sąsiadowi. Ewenement w skali kosmosu.

 

Rękojmia jest na wszystko sprzedane wszystkim. W przypadku starych gaci po prostu ją wyłączasz. BTW, nie rozumiem dlaczego oszukiwanie na starych gaciach miałoby być ułatwione - przecież na starych gaciach też można wtopić pieniądze, ja na przykład nie chciałbym żeby mnie oszukał sąsiad sprzedający mi stare gacie.

 

Napisano
22 minuty temu, Ryb napisał(a):

 

Rękojmia jest na wszystko sprzedane wszystkim. W przypadku starych gaci po prostu ją wyłączasz. BTW, nie rozumiem dlaczego oszukiwanie na starych gaciach miałoby być ułatwione - przecież na starych gaciach też można wtopić pieniądze, ja na przykład nie chciałbym żeby mnie oszukał sąsiad sprzedający mi stare gacie.

 

Dokładnie. Wynajmujesz prawnika i piszesz umowę. W końcu nie chcesz wtopić 50 zł jakby po 6 miesiącach puścił szew albo okazały się za bardzo wypierdziane :ok:

Ale jest prosta metoda na zminimalizowanie wtopy. Idziesz do ciucholandu, kupujesz i dostajesz paragon. Ryzyko wtopy minimalne, nie trzeba prawnika ani w ogóle pisać żadnych umów. Polecam :)

Edytowane przez marcindzieg

Napisano
2 minuty temu, marcindzieg napisał(a):

Dokładnie. Wynajmujesz prawnika i piszesz umowę. W końcu nie chcesz wtopić 50 zł jakby po 6 miesiącach puścił szew albo okazały się za bardzo wypierdziane :ok:

 

Celowo wyolbrzymiasz. Ściągasz gotowy wzór z Internetu z jednym krótkim zdaniem. Włala.

BTW, używany przedmiot to nie tylko stare gacie za 50zł lecz również np. półroczne BMW za 500k.

:ok:

 

Edytowane przez Ryb

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

Celowo wyolbrzymiasz. Ściągasz gotowy wzór z Internetu z jednym krótkim zdaniem. Włala.

 

Dokładnie tak jak Ty. Idziesz do sąsiada i dajesz mu umowę do podpisu. Potem wzywasz pogotowie żeby nie zeszedł ze śmiechu :ok:

 

1 minutę temu, Ryb napisał(a):

BTW, używany przedmiot to nie tylko stare gacie za 50zł lecz również np. półroczne BMW za 500k.

Raz że takie BMW ma gwarancje. A dwa że jeśli ktoś kupuje auto za tyle pieniędzy bez odpowiedniego zabezpieczenia/sprawdzenia - tylko licząc na rękojmie to ma coś z głową. I raczej powinien iść do lekarza.

Napisano
25 minut temu, marcindzieg napisał(a):

Dokładnie tak jak Ty. Idziesz do sąsiada i dajesz mu umowę do podpisu. Potem wzywasz pogotowie żeby nie zeszedł ze śmiechu :ok:

 

Doskonale wiesz, że nikt o 50zł do sądu nie pójdzie. A w przypadku droższych rzeczy sprzedający może się zabezpieczyć. Z tym, że oczywiście nie musi. Kupujący jest zabezpieczony i dlaczego miałoby to być źle?

 

 

25 minut temu, marcindzieg napisał(a):

Raz że takie BMW ma gwarancje. A dwa że jeśli ktoś kupuje auto za tyle pieniędzy bez odpowiedniego zabezpieczenia/sprawdzenia - tylko licząc na rękojmie to ma coś z głową. I raczej powinien iść do lekarza.

 

No to niech będzie dwuletnie BMW za 300k. I nie wiem dlaczego sprzedawca miałby nie odpowiadać za przedmiot, który sprzedaje. Przecież to zaproszenie do patologii.

 

 

 

Napisano
4 minuty temu, Ryb napisał(a):

Kupujący jest zabezpieczony i dlaczego miałoby to być źle?

 

Tłumaczyłem Ci to wyżej. To utrudnia życie a niczego tak naprawdę nie zabezpiecza. Dlatego w krajach, gdzie jest trochę lepszy poziom zabezpieczenia konsumenta, nie ma takiego prawa. Nie rozumiesz - trudno. Nie chcę mi się tłumaczyć.

 

4 minuty temu, Ryb napisał(a):

No to niech będzie dwuletnie BMW za 300k. I nie wiem dlaczego sprzedawca miałby nie odpowiadać za przedmiot, który sprzedaje. Przecież to zaproszenie do patologii.

Czemu uważasz że nie będzie odpowiadał?

Napisano
W dniu 3.08.2024 o 17:42, Ryb napisał(a):

 

Nigdzie nie napisałem, że mnie nie obeszło. Zawsze takie szarpanie się to jednak stres.

 

zdecydowanie, zwłaszcza, że AFAIR to miałeś tą stykę z gościem z AK?

Napisano
26 minut temu, marcindzieg napisał(a):

Tłumaczyłem Ci to wyżej. To utrudnia życie a niczego tak naprawdę nie zabezpiecza. Dlatego w krajach, gdzie jest trochę lepszy poziom zabezpieczenia konsumenta, nie ma takiego prawa. Nie rozumiesz - trudno. Nie chcę mi się tłumaczyć.

 

Myślę, że każdy z nas zostanie tu przy swoim zdaniu. 

:piwko:

 

 

26 minut temu, marcindzieg napisał(a):

Czemu uważasz że nie będzie odpowiadał?

 

Na pewno trudniej byłoby pociągnąć go do odpowiedzialności za wady przedmiotu gdyby nie było przepisu, który na to wprost pozwala i reguluje te kwestie.

 

Napisano
12 minut temu, bergerac napisał(a):

zdecydowanie, zwłaszcza, że AFAIR to miałeś tą stykę z gościem z AK?

 

Tak, nawet tu były wątki.

:ok:

 

 

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

Na pewno trudniej byłoby pociągnąć go do odpowiedzialności za wady przedmiotu gdyby nie było przepisu, który na to wprost pozwala i reguluje te kwestie.

Nie jakby Ci dał gwarancje na piśmie. Myślę że wtedy nawet łatwiej. Albo on sprzedaje dużo taniej a Ty bierzesz na siebie ryzyko. Możliwości jest ogromna ilość. Widzisz - cały czas się kręcimy wokół sprzedaży samochodów. A to ułamek procenta transakcji. O ile tu jeszcze na upartego znajdziesz jakieś korzyści to w ogromnej większości przypadków to jest zwykły problem. Bo o ile nie pójdzie do sądu z przysłowiowymi gaciami to co krwi napsuje to jego.

Napisano
3 minuty temu, marcindzieg napisał(a):

Nie jakby Ci dał gwarancje na piśmie. Myślę że wtedy nawet łatwiej. Albo on sprzedaje dużo taniej a Ty bierzesz na siebie ryzyko. Możliwości jest ogromna ilość. Widzisz - cały czas się kręcimy wokół sprzedaży samochodów. A to ułamek procenta transakcji. O ile tu jeszcze na upartego znajdziesz jakieś korzyści to w ogromnej większości przypadków to jest zwykły problem. Bo o ile nie pójdzie do sądu z przysłowiowymi gaciami to co krwi napsuje to jego.

 

Dlatego się kręcimy wokół samochodów bo mają stosunkowo dużą wartość. Ale może to też dotyczyć np. nieruchomości, łódki, samolotu, przyczepy kempingowej, elektroniki czy sprzętu sportowego. Logiczne jest, że w przypadku przedmiotu małej wartości koszty ewentualnego rzeczoznawcy i spraw sądowych przerosną wartość przedmiotu sporu i to bez sensu. Dlatego IMO to się samo całkiem dobrze reguluje bo nikt przy zdrowych zmysłach przy drobnej sprzedaży nie będzie takich dział wytaczał a przy sprzedaży większej to działa nawet nieźle IMO. Oczywiście zawsze znajdą się nadużycia ale ja jestem przekonany, że większej liczbie osób te przepisy pomogły niż zaszkodziły.

 

 

Edytowane przez Ryb

Napisano
8 minut temu, Ryb napisał(a):

Oczywiście zawsze znajdą się nadużycia ale ja jestem przekonany, że większej liczbie osób te przepisy pomogły niż zaszkodziły.

Ja jednak patrzę na zachód. A oni dużo bardziej dbają o konsumenta niż u nas.

Zauważ że transakcje na duże kwoty to ułamek procenta wszystkich.

Edytowane przez marcindzieg

Napisano
W dniu 1.08.2024 o 20:32, daria.qu napisał(a):

Sprzedałam auto - 17letnia astra. Według mnie było w dobrym stanie, przechodziło co rok przegląd, na diagnostyce wychodziły jakieś drobnostki i były robione na bierząco. 
Po 29 dniach od sprzedaży nabywca dzwoni do mnie i mówi że auto jest w bardzo złym stanie i jego mechanik znalazł w nim masę usterek - wysłał mi listę - chyba 12 pozycji:
na czele: wycieki oleju na łączeniu skrzyni biegow i silnika, nieszczelnosc węża chłodnicy, rdza zawieszenia - wahaczy itp, pęknięta sprężyna, luz na śwożniu i głośny łancuch rozrządu (chwile po odpaleniu - syn twierdzi że to norma w oplach) I chyba jeszcze kilka drobnniejszych rzeczy.
Kupujący chce pokrycia większości kosztów - wiecej niż polowa zaplaconej mi kwoty za auto.
Na umowie był paragraf że kupujący zapoznał się ze stanem technicznym i nie będzie z tego tytułu miał w przyszłości roszczeń. Jak rozumiem jest to zrzeczenie się rekojmi która jak wyczytałam jest dobrowolna w przypadku sprzedaży przez osobę prywatną.
Odpowiedziałam kupującemu, że auto oglądał przy zakupie  i podpisał umowę w ktorej jest punkt o zapoznaniu się ze stanem auta. On natomiast twierdzi że podpisał umowę, ale wspomniany paragraf jest nieważny bo wprowadziłam go w błąd opisem ogłoszenia w którym napisałam, że auto jest w dobrym stanie i nie potrzebuje inwestycji. 
Oczywiście straszenie sądami itp. Czy mam się czego obawiać? Jak będzie trzeba to pójdę do sądu bo uważam, że sprzedając tak stare auto nie mogę odpowiadać jakbym była dilerem i sprzedawała nówkę albo prawie nówkę. Auto nie miało na karoserii grama rdzy, a od spodu pewnie różne rzeczy się działy, ale jesli diagnosta mi podbijał przeglądy to więcej się nie interesowałam. Jeździłam nim niewiele ale na pewno nic nie stukało, zresztą nabywca pojeździł nim sporo na jeździe próbnej i wszystko mu pasowało.

sprzedałem ostatnio 19 letnie auto to się wypowiem. trafił ci się najgorszy sort klienta, dziad i naciągacz. jak sprzedawałem to miałem takich 2. pierwszy "dziad" najpierw się targował tak, że końcówkę ceny dał mi w bilonie i wziął w ciemno. po godzinie zadzwonił, że chce zwrócić bo nie sądził że auto jest tak problematyczne i będzie musiał do niego dokładać. oddałem mu kasę i poszedł w cholerę. 2 oglądał wszystko dokładnie i wypisywał usterki na kartce :). zajęło mu to chyba z godzinę, a potem wystawił mi rachunek. podliczył koszty doprowadzenia auta do stanu "fabryka" :) i przystąpił do negocjacji. wtedy powiedziałem, że jednak się rozmyśliłem i nie sprzedaję, bo chyba musiałbym dopłacić :) . gość zaczął grozić, że mam zapłacić za dojazd oraz stracony czas, bo on ma firmę i mógł w tym czasie zarobić kupę kasy. na następnego przygotowałem się już lepiej. mając listę usterek wypisanych  przez poprzedniego biznesmena przekazałem na dzień dobry kartkę kupującemu. nie zrobiło to na nim wrażenia. wpisałem na umowie, że "wyłączam rękojmie" i "auto uszkodzone" i kupił.

słyszałem jeszcze, że są kupujący "mechanicy" którzy kupują, podmieniają części i zwracają auto. ale tu chodzi o jakieś białe kruki, gdzie jest problem z dostępnością części.

w tym przypadku radzę odpuścić sobie kontakt z typem. zresztą większość już została w tym wątku napisana. 

 

   

Napisano
23 minuty temu, Ryb napisał(a):

 

Tak, nawet tu były wątki.

:ok:

 

 

ano, to chyba pamiętam kolegę z komentarzy, że po koszule, kremy Heleny Rubinstein i perfumy to lata specjalnie do Brukseli :hehe: 

Napisano
6 minut temu, bergerac napisał(a):

ano, to chyba pamiętam kolegę z komentarzy, że po koszule, kremy Heleny Rubinstein i perfumy to lata specjalnie do Brukseli :hehe: 

Serio? I kupował starego Chevroleta? ;]

Napisano
14 minut temu, marcindzieg napisał(a):

Ja jednak patrzę na zachód. A oni dużo bardziej dbają o konsumenta niż u nas.

Zauważ że transakcje na duże kwoty to ułamek procenta wszystkich.

 

No ale skoro koszty ewentualnego sądowego dochodzenia roszczeń są wysokie to de facto rękojmia działa tylko w przypadku właśnie tych transakcji na wysokie kwoty, co sprawia że temat sam się perfekcyjnie reguluje. Nie słyszałem jeszcze o rękojmi w przypadku rzeczy tanich, chociaż słyszałem o zastosowaniu rękojmi w przypadku np. zakupu używanego telefonu komórkowego. Przepis przydaje się właśnie tam, gdzie jest potrzebny.

:ok:

 

Napisano
2 minuty temu, marcindzieg napisał(a):

Serio? I kupował starego Chevroleta? ;]

tak mi się kojarzy, chyba, że mylę osoby.

Napisano
3 minuty temu, Ryb napisał(a):

 

No ale skoro koszty ewentualnego sądowego dochodzenia roszczeń są wysokie to de facto rękojmia działa tylko w przypadku właśnie tych transakcji na wysokie kwoty, co sprawia że temat sam się perfekcyjnie reguluje. Nie słyszałem jeszcze o rękojmi w przypadku rzeczy tanich, chociaż słyszałem o zastosowaniu rękojmi w przypadku np. zakupu używanego telefonu komórkowego. Przepis przydaje się właśnie tam, gdzie jest potrzebny.

:ok:

Uważam że transakcje na wysokie kwoty można samemu dużo lepiej zabezpieczyć. A przy małych kwotach chodzi o napsucie krwi. Nie o sąd. Ale zostańmy przy własnym zdaniu.

Edytowane przez marcindzieg

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

 

No ale skoro koszty ewentualnego sądowego dochodzenia roszczeń są wysokie to de facto rękojmia działa tylko w przypadku właśnie tych transakcji na wysokie kwoty, co sprawia że temat sam się perfekcyjnie reguluje. Nie słyszałem jeszcze o rękojmi w przypadku rzeczy tanich, chociaż słyszałem o zastosowaniu rękojmi w przypadku np. zakupu używanego telefonu komórkowego. Przepis przydaje się właśnie tam, gdzie jest potrzebny.

:ok:

 

 

Mam wrazenie, ze ludzie nie do konca rozumieja koncepcje rekojomi...

To nie jest magiczny sposob na zwrocenie uzywanego auta bez powodu czy wyludzenie $$$ na naprawy.

Daje jedynie prawo dochodzenia ewentulanych roszczen, a czy uda sie to wyegzekowac w sadzie to juz zupelnie inna para kaloszy.

Napisano
9 minut temu, bergerac napisał(a):

ano, to chyba pamiętam kolegę z komentarzy, że po koszule, kremy Heleny Rubinstein i perfumy to lata specjalnie do Brukseli :hehe: 

 

Tego nie oceniam, może sobie latać gdzie chce. W przypadku mojego auta ja zachowałem się w 100% transparentnie, auto było zawsze serwisowane w ASO, wszystkie przygody opisane tutaj i w ogłoszeniu (miało jedną przygodę blacharską, niegroźną, po tygodniu od jego odebrania z salonu bok przerysowała ciężarówka), nawet było w ASO tuż przed sprzedażą bo kuna zeżarła jakiś przewód a sam kupujący był z autem w stacji kontroli przed zakupem.

Nie ustrzegło mnie to jednak przed formułowaniem coraz bardziej rozbudowanych roszczeń, które dość szybko przekroczyły wartością cenę samochodu.

:oslabiony:

 

 

 

Napisano
5 minut temu, marcindzieg napisał(a):

Serio? I kupował starego Chevroleta? ;]

 

Nie taki stary ten Chevrolet - miał tyle ile leasing: 5 lat. Do tego mały przebieg. Jak na polskie warunki to prawie nowe auto.

:ok:

 

 

Napisano
3 minuty temu, Maciej__ napisał(a):

Mam wrazenie, ze ludzie nie do konca rozumieja koncepcje rekojomi...

To nie jest magiczny sposob na zwrocenie uzywanego auta bez powodu czy wyludzenie $$$ na naprawy.

Daje jedynie prawo dochodzenia ewentulanych roszczen, a czy uda sie to wyegzekowac w sadzie to juz zupelnie inna para kaloszy.

 

Inna rzecz, że nie wydaje mi się żeby dużo spraw z tytułu rękojmi znajdowało finał w sądzie. Zwykle bardziej opłaca się dojść do ugody.

 

Napisano
Teraz, Ryb napisał(a):

 

Nie taki stary ten Chevrolet - miał tyle ile leasing: 5 lat. Do tego mały przebieg. Jak na polskie warunki to prawie nowe auto.

:ok:

 

 

No dobra. Ale jak ktoś lata po koszule i perfumy do Brukseli to trochę inna liga ;]

Napisano
Teraz, marcindzieg napisał(a):

 

No dobra. Ale jak ktoś lata po koszule i perfumy do Brukseli to trochę inna liga ;]

 

Pamiętaj, że Kamprad jeździł zwykłą Skodą.

;]

 

 

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

 

Inna rzecz, że nie wydaje mi się żeby dużo spraw z tytułu rękojmi znajdowało finał w sądzie. Zwykle bardziej opłaca się dojść do ugody.

 

No właśnie o to chodzi. O napsucie krwi i straszenie sprzedającego. Żeby osiągnąć korzyść finansową. Z komisem to nie przejdzie mimo że ma dużo więcej praw.

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

 

Pamiętaj, że Kamprad jeździł zwykłą Skodą.

;]

 

No ale nową ;]

Napisano
1 minutę temu, marcindzieg napisał(a):

No właśnie o to chodzi. O napsucie krwi i straszenie sprzedającego. Żeby osiągnąć korzyść finansową. Z komisem to nie przejdzie mimo że ma dużo więcej praw.

 

Ja też nie jestem pewien czy sytuacje nadużyć ze strony kupującego są takie częste. Za to sytuacje nadużyć ze strony sprzedającego to w Polsce chleb powszedni.

 

Napisano
2 minuty temu, marcindzieg napisał(a):

No ale nową ;]

 

Nie każdy jest Kampradem, od czegoś trzeba zacząć.

;)

Napisano
6 minut temu, Ryb napisał(a):

 

Pamiętaj, że Kamprad jeździł zwykłą Skodą.

;]

 

 

 

chyba VOLVO :jem:

Napisano
29 minut temu, Marcinas napisał(a):

sprzedałem ostatnio 19 letnie auto to się wypowiem. trafił ci się najgorszy sort klienta, dziad i naciągacz. jak sprzedawałem to miałem takich 2. pierwszy "dziad" najpierw się targował tak, że końcówkę ceny dał mi w bilonie i wziął w ciemno. po godzinie zadzwonił, że chce zwrócić bo nie sądził że auto jest tak problematyczne i będzie musiał do niego dokładać. oddałem mu kasę i poszedł w cholerę. 2 oglądał wszystko dokładnie i wypisywał usterki na kartce :). zajęło mu to chyba z godzinę, a potem wystawił mi rachunek. podliczył koszty doprowadzenia auta do stanu "fabryka" :) i przystąpił do negocjacji. wtedy powiedziałem, że jednak się rozmyśliłem i nie sprzedaję, bo chyba musiałbym dopłacić :) . gość zaczął grozić, że mam zapłacić za dojazd oraz stracony czas, bo on ma firmę i mógł w tym czasie zarobić kupę kasy. na następnego przygotowałem się już lepiej. mając listę usterek wypisanych  przez poprzedniego biznesmena przekazałem na dzień dobry kartkę kupującemu. nie zrobiło to na nim wrażenia. wpisałem na umowie, że "wyłączam rękojmie" i "auto uszkodzone" i kupił.

słyszałem jeszcze, że są kupujący "mechanicy" którzy kupują, podmieniają części i zwracają auto. ale tu chodzi o jakieś białe kruki, gdzie jest problem z dostępnością części.

w tym przypadku radzę odpuścić sobie kontakt z typem. zresztą większość już została w tym wątku napisana. 

 

   

 

niezli kosmici. ja bym temu pierwszemu nic nie oddawal. nawet niewiadomo czy w trakcie czegos nie wywinal autem. wiem ze prawdopodobienstwo male ale jednak. kupil to kupil.

Napisano
4 minuty temu, PawelWaw napisał(a):

 

chyba VOLVO :jem:

 

ZTCP to chyba Superbem. Przynajmniej skodziarze tak twierdzą.

:ok:

 

Napisano
6 minut temu, Ryb napisał(a):

 

Ja też nie jestem pewien czy sytuacje nadużyć ze strony kupującego są takie częste. Za to sytuacje nadużyć ze strony sprzedającego to w Polsce chleb powszedni.

 

 

Ja myślę że są równie częste. Bo jeśli ja sprzedając obcemu w życiu jedno auto trafiłem na dwóch takich to jest to powszechne.

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

 

ZTCP to chyba Superbem. Przynajmniej skodziarze tak twierdzą.

:ok:

Poza tym ponoć był ogólnie skromnym człowiekiem. Czyli nie latał do Brukseli po perfumy :)

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.