Tego nie mogłem przepuścić. Nowa Giulia na test drive.
Nie ma ich jeszcze wiele, wyboru nie było. Biały diesel w manualu nie rozpala zmysłów, ale wierzyłem, że nawet najgorsza i najbrzydsza wersja fajnego auta jest warta wiele.
Giulia Super 2.2 M/T podobno 180 KM...czyli mocniejszy klekot.
Wsiadam za kółko. Wciskam sprzęgło "okute" sportowymi nakładkami jak i sąsiednie pedały. Klikam guzik "start/stop" na kierownicy i czekam. Po chwili diesel zaczyna pracować. Zaciągam ręczny - niestety elektryczny - kilka podstawowych ustawień fotela i lusterek i ruszam. Duża, solidna gałka dźwigni biegów przyjemnie leży w dłoni. Biegi wchodzą z lekkim oporem, ale drogi prowadzenia są za długie. Pierwsze wrażenie mam takie, że Julka mnie otula. Miejsca na stopy ile trzeba, nic ponadto. Miejsca na nogi też bez rozpusty. Oparcia foteli trzymają w porządku, ale siedziska absolutnie bez szału. Pośladki i uda dużo lepiej się czują...z tyłu.
Deska rozdzielcza jest agresywnie wyrzeźbiona na kierowcę i pasażera. Jest minimalistyczna, oryginalna, ale czy ładna? Nie, ładna nie jest, a kolor podświetlenia - dominacja bieli - sprawia wrażenie, że projektowała ją księżniczka Elsa.
Miedzy przednimi fotelami przebiega wysoki, szeroki tunel z podłokietnikiem dla kierowcy i pasażera. Genialna rzecz. Chyba najlepsze warunki dla prawego łokcia z jakimi się spotkałem. Pasażer też ma idealne podparcie i nie ma mowy o stykaniu się łokciami. Super wygodne, ale to uzupełnia wrażenie przebywania w ciasnym, sportowym, bardzo dopasowanym kokpicie.
Diesel "łapsnął" już trochę temperatury więc czas poszukać prawym, stojącym pedałem dywanika. Tu mam poważne wątpliwości czy była to rzeczywiście 180-ka. W danych technicznych wersja 150 ma tak naprawdę...136 KM i tak...ten egzemplarz jechał jak 136-konny, 4-cylindrowy diesel 2.2. Trzeba jednak przyznać, że dźwięk jak na ropniaka jest...próbujący kamuflować dystrybutor, z którego tankujemy. Oczywiście można oszukać samego siebie i przełączyć się w tryb D, ale to tylko pozory dynamiki. Nie będzie mowy o pozorach jeśli skupimy się na układzie kierowniczym. Już w trybie N jest super precyzyjny. W trybie D jest ostry jak język posła Niesiołowskiego.
Samochód urzeka lekkością, balansem, ale i kulturą. Przekleństwem w tej kulturze są 18-calowe felgi, które są w tak lekkim aucie po prostu głupie (Super ma w serii 17", baza 16"), ale czego się nie robi, żeby wyglądać...prawda? Dopełnieniem przyjemności z prowadzenia są fantastycznie dozowalne hamulce.
Nawet przez chwilę nie mam pokusy, żeby bawić się menu komputera pokładowego czy słuchać radia. Chcę jechać. Nie podoba mi się ten silnik, jest za słaby, nie podoba mi się ta skrzynia, wolę 8-biegowego automata, ale chciałbym tym autem skręcać i skręcać i skręcać...
Na koniec jeszcze kilka kilometrów, tym razem jako pasażer. Wow! To auto cieszy nawet jak się nie prowadzi! Tak to jeszcze nie miałem, nie cierpię być wożony. Tak wiele pozytywnego charakteru bije z tego auta, że jestem zaskoczony. Z bliska wcale nie wygląda cudownie. Jest zwyczajna, szczególnie z tyłu. Do tego mały bagażnik, brak dziury do wożenia nart...taki biały sedan w dieslu do floty...a uśmiech mega. Muszę jeszcze raz wspomnieć o tylnej kanapie. Jest tak mądrze zaprojektowana, że przypomniało mi się Punto "jedynka". Centymetrów mało, ale idealnie pod ciało. Jednak braku podłokietnika nie mogę pojąć.
Myślę, że wersja 2.0 turbo benz. A/T byłaby doskonała, a 510-konna "kufałka" rozkocha w sobie nawet ortodoksyjnego fanatyka Passata TDI B5 FL. Tak, da się to auto zepsuć. Np. dieslem, np. zbyt dużymi kołami, ale nigdy całkowicie. Aluminium w zawieszeniu, włókno węglowe w wale napędowym...to jest właśnie to.
Wielkie brawa dla Alfy Romeo. Znów ma charakter, znów ma swoje, wyjątkowe cechy i ma tylko jedną wadę. Jeśli z niej przesiadasz się do Octavii TDI...to myśli samobójczych nie wypleni nawet kozetka u specjalisty.
Podsumowanie:
+ ukł. kier.
+ kokpit
+ niska masa i jej rozkład
+ konsekwentny styl (nieosiągalna cecha u japończyków)
+ można kupić skromną wersję
- diesel
- możliwości transportowo - rodzinne
- Elsa projektowała deskę
- seryjne fotele
- 18-calowe koła z oponami 255 mm
Liftingiem za kilka lat...mądrym liftingiem można z Julki zrobić auto prawie idealne na styku emocji z codzienną praktycznością.
Pozdrawiam.