Kilkanaście lat woziłem rowery na dachu, co prawda tylko mocowane za ramę. Niestety raz na autostradzie coś tapnelo i jedna łapa puściła (mocowanie pod krawędź drzwi bez otworów wspomagających) , do dziś nie wiem czy to kwestia montażu, czy łapa się zużyła, na szczęście tylko lekko się przesunęło i poluzowało, nic nie zgubiłem, choć zjazd i postój na pasie awaryjnym, to był dla mnie niezły dreszczowiec. 2 lata temu zmieniłem auto , zamontowałem hak i kupiłem platformę. Mnie pasuje zdecydowanie drugie rozwiązanie, rowery targam bardzo często. Ładowanie i stabilność podczas jazdy porównując do uchwytu dachowego za ramę, moim zdaniem dużo większa jest w platformie. Załadunek i jazda też dla mnie na wielki plus. Nawet jeśli uchwyt za widelec jest jeszcze stabilniejszy, to jednak do dachu wracać nie zamierzam. Ale nie ma róży bez kolców, rower na platformie bardziej się syfi. W lipcu zrobiłem ponad 500km w ciągłym deszczu i napędy w rowerach nadawały się do powtórnego czyszczenia i smarowania. Wysłane z mojego SM-G960F przy użyciu Tapatalka