Co ciekawe, jechałem tym i wcale nie ma tragedii.
Ja wiem, że nie jest to diesel z 420 niutonów, tu ledwo 194. Koniki w wolnossącym też dostępne są inaczej niż przy turbinie.
Ale zadziwiająco fajnie się to odpycha.
Co ciekawe ostatnich kilka podróży i tak odbywało się w większości w przedziale prędkości tak pomiędzy 120 a 130 km/h. Po lokalnych dogach to ostatnio wszyscy nagle zaczynaja jeździć przepisowo. Więc 50 do 90 , więcej raczej nie jeździ się.
Coraz bardziej te 200 koni bywa zbędnych, no czasami jakiegoś skodziarza się pogoni, oni zazwyczaj powyżej 180 odpuszczają. Ale zdarza się to coraz rzadziej, starzeje się i coraz mniej mnie to bawi.
Po co mi moc, jak mam spowalniacza na prawym fotelu, który co chwile drze się kiedy próbuje przepalić DPFa.
Jednak co ostatni wyjazd to przydało by się wyższe zawieszenie, w ostatnich kilku zimach brakowało 4x4.
A w Foresterze jest takie połączenie tradycyjnego woła roboczego, który może się przydać przy wyjeździe w góry, na narty (nie na odśnieżone parkingi przy kurortach), nie będzie się bał szutru, kiepskiej drogi, dziur na drodze, a także trochę nowoczesnych rozwiązań.
Wiem, że na autostradzie będzie się męczył, ale na autostrady zostawiam sobie Volvo.