W sobotę sobie skoczyliśmy do Włoch na weekend, w wypożyczalni nie mieli "mojego" auta i dostałem Puga 408 PlugIn. Jak to we Włoszech bateria pusta, ale... auto zatankowane do pełna pokazywało 370 km zasięgu. Pojechaliśmy na spontanie do Rzymu, jakieś 200km, przy parkowaniu pokazywał zasięg 220 km - niby ok, jechałem spokojnie więc nadrobił. Wsiadając do auta na powrocie miałem 187 km do przejechania i zasięg 220. Po pięciu minutach zasięg spadł na 190, kolejnych pięć minut (cały czas tempomat i 130km/h) do 150, po 20 minutach miałem już 90km. Stwierdziłem że zjadę i zatankuję, ale zanim dojechałem do stacji pokazał 170 km, do celu było 120km więc olałem temat i pojechałem dalej. Pięć minut później miałem zasięg 65 km i pikanie plus pomarańczowo migający ekran, pikanie powtarzało się regularnie doprowadzając mnie do szału, zasięg spadał co minutę o 5 km i chwilę później miałem już 35. Zrezygnowany zjechałem na stację, zanim wysiadłem zasięg wskoczył na 120km. Qwa. Wczoraj przed oddaniem auta zjeżdżałem z jakiejś górskiej miejscowości, zresetowałem licznik, przyjechałem pod lotnisko ze średnim spalaniem 3.7 litra, zatankowałem do pełna, pokazał zasięg 600km. Zostawiłem zastanawiając się jak bardzo będzie przeklinał kolejny użytkownik jak mu zasięg spadnie o połowę w 30 minut. Fajne auto, ale co oni tam naklikali w tym oprogramowaniu, to ja nie wiem.