Zawartość dodana przez Polarny
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Zgadza się. Takie życie. Zawsze możesz rozjechać i ponieść tego konsekwencje. Twój wybór. Tylko takie możliwości widzisz? Albo ukorzenie się przed terrorystą, albo rozjechanie go? Szeroki światopogląd - w sam raz dla kogoś, kto w osobliwy sposób rozumie "elementarne współżycie społeczne". > Zapytaj o numer dowodu, tak, żeby się nagrało. Nie wiem jak do tej pory radziłem sobie bez tych merytorycznych, konkretnych i prakrycznych rad.
-
Luźne rozmyślania... nowe za ok 50kzł
> bez sensu, nowe i bez gwarancji ? To ma sens. Twierdzę to jako właściciel kolejnego nowego. 1. Prawdopodobieństwo awarii przekraczającej koszty przeglądu jest znikome. 2. I tak próbują wmówić, że to wina użytkownika i nie chcą naprawiać. > zresztą np do TSI czy EB gazu nie założysz w sensownych pieniądzach Coś za coś. Ja dużo nie jeżdżę, mam spalanie lekko poniżej 8.1 (z dystrybutora), nie chce mi się bawić w te wszystkie regulacje, przeglądy, wypalone gniazda zaworów itp. A moment z dołu jest.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Każdy powinien pilnować swoich obowiązków a nie skupiać się na obowiązkach innych. Tak samo > rowerzysta jak i kierowca auta. > To nawet nie jest kwestia przepisów ale elementarnego współżycia społecznego. Z tego wynika tylko tyle, że jeżeli rowerzysta jedzie jezdnią mając obok ddr, to kierowca ma się za nim wlec. Ciekawe "elementarne współżycie społeczne". > Jeśli uważasz, że ktoś łamie zasady i Ci to przeszkadza, lepiej nagraj film, donieś do drogówki > itp. Zrób coś konstruktywnego. Jasne, spróbuję tak nagrywać, żeby było dobrze widać nr-y rejestracyjne.
-
Luźne rozmyślania... nowe za ok 50kzł
> wiadomo że wyliczenia są przybliżone, kup nowego c-max'a z silnikiem 120KM za 65kzł (klima, grzana > szyba, itp) Za tyle wolałbym octavię z lepszym silnikiem. > i co dla mnie było dość istotne, do używanego założyłem LPG, dzięki temu zrobiłem 100kkm po > średniej cenie 100km na poziomie 20-25zł a nie 35-40zł > co dało oszczędności rzędu min 7-10kzł (po odliczeniu instalki) Do nowego też możesz założyć. Przynajmniej oszczędzisz na przeglądach, skoro już gwarancji nie ma ....
-
Luźne rozmyślania... nowe za ok 50kzł
> ale używane traci dużo mniej, tyle że trzeba to przemnożyć x2 > przykład z podpisu > c-max > nowy 65kzł, 10letni 15kzł - utrata 50kzł > używany 5latek - 30kzł, 10latek 15kzł - utrata 15kzł x2 = 30kzł > jakby nie patrzeć jesteś 20kzł do przodu Zgadza się, sam piszę co jakiś czas o tym. Tyle tylko, że te wyliczenia są dobre, gdy kupiony używany nie jest miną, do którego się dokłada zaoszczędzone pieniądze. No i kwestia rabatów w salonie - jak się trafi dobry, to z tych 20kzł do przodu robi się np. tylko 10.
-
Luźne rozmyślania... nowe za ok 50kzł
> No tak, zapomniałem, że w dobrym tonie jest wozić przez 340 dni w roku 500 litrów powietrza... Gdyby woził 300, to by wyszło taniej?
-
Luźne rozmyślania... nowe za ok 50kzł
> Za 3-4 lata ten Mercedes bedzie wart pewnie 25kPLN czy straci dokladnie tyle samo co nowe auto za > 50kPLN Tak to właśnie jest, że ludzie boją się tej ogromnej utraty wartości nowego, a w ogóle nie biorą pod uwagę utraty wartości używanego.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Bez przesady: na jakim odcinku masz ciągłą linię w rejonie skrzyżowania? 10, 15m? Różnie. Czasami 10, czasami dużo więcej. Zazwyczaj jest w miejscu, gdzie można bezpiecznie wyprzedzić - tak się dziwnie składa. > Niczego nie usprawiedliwiam. Skoro tak Ci się nie podoba na drogach - nie masz obowiązku jeżdżenia. Ano właśnie. Jak jest durnota, to można się albo do niej stosować, albo nie jeździć. I absolutnie tej durnoty nie usprawiedliwiasz. > A co do nieszkodliwości jakiegoś postępowania - tak, masz rację, tak samo, jak nikomu nieszkodząca > jazda szybciej, niż zezwalają znaki. Jeżeli znaki nie mają uzasadnienia, to jak najbardziej. Podwójna ciągła ZA skrzyżowaniem nie ma uzasadnienia. Może za wyjątkiem wyrabiania planów mandatowych.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Bo to kompromis, wynikający z technicznych możliwości oznakowania/budowania dróg? > Być może można by tam dać linię jednostronnie przekraczalną, ale jej nie namalowano. Bo technicznie się nie dało? > A z resztą - jak Cię to tak boli, to wyprzedzaj, jak Cię te kilka sekund zbawi, to wyprzedzaj. To może być kilka minut - do następnej okazji do wyprzedzenia. Usprawiedliwiasz ewidentną głupotę, polegającą na zakazywaniu czegoś, co nikomu nie szkodzi.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> hipokryzja - slowo klucz I jeszcze "niechroniony uczestnik ruchu", interpretowane jako "wolno mi wszystko i macie na mnie uważać a ja mam was w dupie".
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Jak widzisz swojego szefa w robocie leżącego, to kładziesz się też na biurku obok? Kiedyś tak zrobiłem. Poza tym rowerzysta nie jest dla mnie żadnym szefem. > Jest gdzieś napisane, że nieprzepisowe zachowanie innego uczestnika ruchu zwalnia Cię z wszelkiej > odpowiedzialności i daje Ci prawo do "wymierzania sprawiedliwości" na zasadzie: jest DDR, > jedzie po jezdni - mogę go bezkarnie rozjechać... A jest gdzieś napisane, że tak zamierzam zrobić? Po prostu taki ktoś nie będzie traktowany przeze mnie ze szczególną uwagą. Jeżeli będę miał do wyboru : hamować albo przejechać pół metra od delikwenta, to przejadę pół metra od niego. Skoro sobie tego nie życzy - może skorzystać z ddr. A jeżeli nie ma nic przeciwko ... Jakaś symetria we wzajemnych stosunkach musi być.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> tak samo jak kretyn kierowca - ktory wyprzedzajac rowerzyste ma zachowac minimum 1m odstepu Wobec rowerzysty, którego nie ma prawa w danym miejscu być? Dlaczego to kierowcy mają mieć obowiązki, a rowerzyści nie?
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> To nie jest prawo rowerzysty (którym nie jesteś), tylko Twój obowiązek. Co za różnica? Jeżeli ktoś nie wypełnia swoich obowiązków, to dlaczego ja mam w związku z tym wypełniać moje? Jedziesz niezgodnie z przepisami - radź sobie sam. Innych w to nie angażuj.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Jak się minie skrzyżowanie... to jadąc z przeciwnego kierunku jest się dopiero przed skrzyżowaniem > - stąd widocznie ta denerwująca Cię linia ciągła. > Nie przypuszczałem, że to może być takie nieoczywiste... Ale ja nie jadę z przeciwnego kierunku. Więc dlaczego mam taki sam zakaz jak ci z przeciwnego? Co tu jest takiego oczywistego? > Sytuacja zupełnie jak z minionej soboty, gdzie nagrałem "wyczyn" pewnego "rajdowca": najpierw > siedzi na ogonie, bo jadę 60/50. potem wyprzedza na podwójnej ciągłej i przejściu dla > pieszych, by finalnie snuć się 75-80/90... Rzeczywiści - identyczna sytuacja. Nawet prędkości się zgadzają.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> z pełna premedytacją zepchnal mnie na kraweznik i przyhamował > jak go pozniej dopadlem i zza kierownicy wytargałem uwaga cytat: "bo miałeś jechać scieżką" No to jakiś głupek faktycznie. > napisałem wyzej: sciezka po drugiej stronie jezdni, brak mozliwosci wjechania i dodatkowo > konczy sie 50m dalej przekraczajac jezdnie Są takie sytuacje, gdzie np. chcesz dojechać do sklepu po stronie wschodniej, po zachodniej jest ścieżka. Jedziesz ścieżką z południa (czyli po lewej stronie), wcześniej zmieniasz na skrzyżowaniu stronę na prawą - jedziesz po jezdni jeszcze trochę na północ i skręcasz do sklepu. I jest jak najbardziej OK. Tu faktycznie liczy się STRONA po której się jedzie, a nie kierunek, w którym się jedzie.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> A co Ci przeszkadza znak zakazu wyprzedzania przy podwójnej ciągłej? jezdnia może być czasem > pokryta śniegiem czy błotem. Jeżeli już, to przeszkadza mi podwójna ciągła oraz dublowanie wykroczeń przez policję (osobiście nie miałem "przyjemności"). Poza tym przeszkadza mi to, że ciągła jest podwójna. Jak się minie skrzyżowanie, to jeszcze przez jakiś czas nie można wyprzedzać - w imię nie wiadomo czego.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Ja swoje Ty swoje. Przeedytowałem poprzednią wiadomość przed chwilą. Oto argument, który "miszczowie logiki" pomijają przy zapisach o "kierunku ruchu": Żeby nie przedłużać. Należy nie być analfabetą i rozróżniać pojęcia: 1. Kierunek ruchu. 2. Kierunek, w którym pojazd się porusza (lub zamierza skręcić). No bo chyba nie będziesz się upierał, że zamierzasz skręcić w kierunku .... prawostronnym? > 1. Jak widać przepisy są nieprecyzyjne i należałoby je doprecyzować. W Łodzi np. przy wjeździe w > ul. Wycieczkową, gdzie jest jedna z najstarszych dróg rowerowych w mieście - po lewej - > ustawiono dodatkowo po prawej znak zakazu wjazdu rowerów ( link). Czyli jednak urzędnicy > dostrzegli problem. Tak samo jak podwójna ciągła i "zakaz wyprzedzania" - dublujące się zakazy. > 2. Przepisy przepisami, jednak jeśli ktoś je łamie to nie upoważnia innego uczestnika ruchu do > rozjechania go czy agresji słownej albo fizycznej. Coraz więcej ludzi ma kamerki nie tylko w > samochodach i na rowerach, więc nerwus startujący do rowerzysty musi się liczyć z konsekwencją > obejrzenia swojego występu w necie i sprawą w sądzie. Tego akurat nikt nie sugerował. Nie oznacza to jednak, że gdy święta krowa tamuje ruch bo ma taki kaprys, to należy na nią szczególnie uważać i przestrzegać jej praw. Np. prawa do odstępu bezpiecznego i co najmniej 1m.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Tylko, że ja nie wjeżdżam z drugiej strony i nie widzę co tam aktualnie się znajduje. Wystarczy że wjeżdżasz z właściwej strony. Gdyby nie to, kierowcy nigdy nie wiedzieliby czy są na jednokierunkowej, czy nie. A jednak większość wie - i to bez wjeżdżania pod prąd.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> za każdym razem jak tam jeżdżę (fakt jest to raczej okazjonalny przejazd) i jadę licznikowe 60km/h > czyli pewnie jakieś +5km/h od ograniczenia to jestem wyprzedzany przez jadących szybciej > przynajmniej +20km/h... I jest to bezpieczna prędkość, pod warunkiem że po jezdni nie pałętają się ci, których tam nie powinno być.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
To są bzdury, które będą obalane długo, podobnie jak mit "max. moment odpowiada za przyspieszenie, a nie max. moc". > Po naszej lewej stronie > widzimy znak D-9 Autostrada. Czy jeśli jedziemy samochodem to możemy jechać 140km/h po drodze > serwisowej, bo jest autostrada i można? Znak dotyczy autostrady - jest na OSOBNEJ drodze. To, po której stronie jest znak, nie ma żadnego znaczenia. > To że gdzieś jest ścieżka rowerowa nic nie znaczy Znaczy, i jest to jednoznacznie zapisane w ustawie. > 1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, > jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. > W interpretacji pomoże nam Konwencja Wiedeńska o ruchu drogowym, która jest aktem nadrzędnym do > PoRD: > określenia kierunek ruchu oraz odpowiadający kierunkowi ruchu oznaczają prawą stronę, jeżeli > zgodnie z ustawodawstwem krajowym kierujący pojazdem jest obowiązany wymijać inny pojazd po > swojej lewej stronie; w przeciwnym razie określenia te oznaczają lewą stronę To jest już idiotismus maximus. Z powyższego bełkotu wynika, że w kraju o ruchu prawostronnym można się poruszać tylko w jednym kierunku: W PRAWO. Nie prosto, nie na południe, nie na wschód. Tylko W PRAWO. Żeby nie przedłużać. Należy nie być analfabetą i rozróżniać pojęcia: 1. Kierunek ruchu. 2. Kierunek, w którym pojazd się porusza (lub zamierza skręcić). No bo chyba nie będziesz się upierał, że zamierzasz skręcić w kierunku .... prawostronnym? > Ustawa mówiąc o drodze dla rowerów wyraźnie mówi, że jest to coś oznaczone znakami drogowymi, czyli > odsyła do rozporządzenia w sprawie znaków. > Znaki po prawej! Oznaczone czy nie - ddr tam jest albo nie. I to jej obecność nakłada na rowerzystę obowiązek korzystania z ddr, a nie to, że są tam jakieś znaki. > Rowerzysta musi korzystać z drogi dla rowerów, jeśli jest ona wyznaczona dla kierunku, w którym się > porusza. Należy więc przyjąć, że rowerzysta może korzystać z pasa ruchu, jeśli ścieżka > znajduje się po drugiej stronie ulicy. Czyli kolejni analfabeci, wg których można jechać tylko w prawo. > Zmuszenie rowerzysty do > manewru skrętu w lewo, który jest jednym z najbardziej niebezpiecznych manewrów jakie wykonuje > rowerzysta (8% wypadków z udziałem rowerzystów i 11% wypadków śmiertelnych) nie wpływa na > zwiększenie bezpieczeństwa, a nawet przyczynia się do wypadków. 8% - szkoda że nie 0.8%
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Rowerzyści za jazdę drogą jeśli jest ścieżką powinni być karani strzałem ostrzegawczym w tył głowy > zanim zrujnują komuś życie ginąc pod jego kołami. Bez przesady - myślę, że niewielka doza płynu do spryskiwaczy powinna wystarczyć.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Pomijając już za co, ewentualne twierdzenie, że nie można go obwiniać (o ile rowerzysta jechał: > "prawidłowo") byłoby jednocześnie stwierdzeniem, że można rozjeżdżać rowerzystów za samą > obecność na jezdni. Paradoksalnie - gdyby tak było - to rowerzyści byliby bezpieczniejsi.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> rowerzysta ma prawo nie znac ustawy Co nie zmienia faktu, że ma obowiązek się do tej ustawy stosować. > tak, mnie tez debil za kierownicą chciał zabić bo jechałem po jezdni > scieżka po drugiej stronie jezdni -brak mozliwosci wjazdu - dodatkowo konczy sie 50 m dalej > i przekracza jezdnie I konkretnie za to chciał cię rozjechać?
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Wiedzieć może ale nie musi. Szczególnie jeśli ddr. jest oddalona od jezdni. Większość kierowców wie - bo rowerzyści jeżdżą tą ddr masowo. I jest ona blisko jezdni. > Obowiązkiem rowerzysty było poruszać się po ddr. > Obowiązkiem kierowcy uszanować rowerzystę na drodze. > Jak było nie wiemy ale sama obecność rowerzysty na drodze, moim zdaniem nie upoważnia do jego > bezkarnego rozjechania. Wątpię czy kierowca rozjechał go "za karę".
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Niedawno był o tym wątek i sam Prawnik uzasadniał, ze jednak tego obowiązku nie ma Nie zauważyłem w tym wątku żadnego postu Prawnika.