Zawartość dodana przez Polarny
-
Accord VIII vs Mazda 6 GH
> Pamiętaj o tym, że turbo to nic innego, jak wirtualne zwiększenie pojemności. (...) Turbo jest pomocne, gdy > nie ma możliwości montażu większego silnika Turbo daje przede wszystkim moment z dołu. Jak mam 1.8 turbo i moc 160 KM - żadna rewelacja, honda bez wysiłku wyciska 140 KM z tej pojemności. Ale poniżej 4 krpm u mnie już fotel ciśnie w plecy, a tam kierowca się zastanawia czy zredukować o 2, czy jednak o 3 biegi w dół, żeby coś się zaczęło dziać.
-
Accord VIII vs Mazda 6 GH
> mało który silnik u konkurencji tak ładnie rozwija moc. Silniki konkurencji rozwinęły moc już wcześniej.
-
Accord VIII vs Mazda 6 GH
> Ale zmieniła się masa samochodów! Popatrz ile ważył Golf III i ile obecny Nadal nie zmienia to faktu, że można było zrobić 1.8 bardziej elastycznym silnikiem. Miałem okazję jechać cruzem 1.8 - po prostu MASAKRA. Waży 1290 kg, więc nie tak dużo, a ma się wrażenie, że większość koni pozdychała.
-
Accord VIII vs Mazda 6 GH
> Nie, takie silniki nie są bez sensu. Po prostu to jest za mały silnik do takiego auta. To jest > właśnie downsizing... 1.8 od zawsze były w kompaktach i nikt tego nie nazywał downsizingiem. Po prostu te konkretne 1.8 są beznadziejne i nie mają w ogóle momentu z dołu (już nie wymagam takiego jak z turbo, ale żeby jakikolwiek był). Czyli są to silniki bez sensu.
-
Jak najcichsze belki dachowe
> W sumie nie zaznaczyłeś że interesują Cie nie na relingi ! > Szkoda bo są naprawdę dobre i cenowo i jakościowo Nie sądziłem, że ma to jakiekolwiek znaczenie. Ale ma to w sumie sens - relingów jest na pewno dużo mniej rodzajów niż kształtu nadwozi.
-
Jak najcichsze belki dachowe
Tylko na relingi ...
-
Jak najcichsze belki dachowe
Marketing twierdzi, że Thule Wingbar są najcichsze. Może ktoś potwierdzić? Czytałem różne opinie i w końcu nie wiem, czy warto dopłacać. Jest jeszcze wersja Edge - czy różni się czymś od "zwykłej"? Proszę o opinie. Interesuje mnie wersja nie na relingi.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Pozostaje mi tylko życzyć Ci powodzenia w sądzie! Jak się w sądzie nie uda, to istnieje szansa - mała ale jednak - że cały pluton egzekucyjny spudłuje. Staram się więc myśleć pozytywnie.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> wg relacji świadków zdarzenia, rowerzysta wjechał z chodnika na przejście dla pieszych > to po pierwsze > a po drugie to tuż przed przejściem po prawej stronie są krzaki zasłaniające widoczność tak dla > kierowcy jak i tych co chcą wejść na przejście dla pieszych Więc moje pytanie pozostaje tym bardziej aktualne.
-
P 607 - limuzyna dla biedaków ?
> są na AK jacyś właściciele / użytkownicy / byli właściciele ? Znam kogoś, kto ma 2.2HDi w C5. Przebieg 300kkm - zero awarii, butowany.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> To jest równoznaczne z rozjechaniem i ściągnięciem na siebie problemów, o poszkodowanym rowerzyście > nie wspominając. To pewnik i tylko kwestia czasu. Dramatyzujesz. Żeby tak było, rowerzysta musiałby bardzo chcieć się podłożyć. A jak przypadkowo skręci / się przewróci, to jednak jego wina, pomijając oczywistą bezprawność obecności rowerzysty w tym miejscu. 1m odstępu to niedopatrzenie, a nie przyczyna. > To nic nie da. Sam musi zrozumieć. > Jeśli ktoś ma problem w relacji z kimś to jego rozwiązania powinien szukać w sobie ponieważ nie > można zmienić kogoś innego. Można - kwestia środków. Myślałem kiedyś tak jak ty, ale okazało się, że jednak da się uciszyć hałaśliwych sąsiadów. Nie wiem czy zrozumieli, ale przestali drzeć japę w nocy.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> a co to za roznica? masz omijajac/wyprzedzajac zachowac bezpieczny (minimum 1 metr )odstep Różnica jest taka, że jeżeli ktoś łamie prawo, to nie powinien oczekiwać, że to prawo jego będzie chronić. > dlatego ze kierowca posadajac PJ zna ustawe ( powinien znac) rowerzysta nie musi Musi przestrzegać - nawet jak nie zna. To podstawowa zasada prawna.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Chcesz powiedzieć, że dzięki takiej interpretacji dodajesz sobie licencję na zabijanie? Nie. Daję sobie licencję na wyższość mojej wygody ponad bezpieczeństwo pedalarza. Nie podoba się - ddr jest obok. > Jak to nie. W sposób świadomy, zamierzony, celowy naraziłeś uczestnika ruchu na utratę zdrowia lub > życia. Najpierw uczynił to ów uczestnik ruchu. Bez jego woli, świadomości i udziału moje zamierzenia spełzłyby na niczym.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Jest jeszcze taki problem, ze u mnie turdefrance sobie pofoliowaly tę interpretację kierunku niby > wedlug Konwencji Wiedenskiej i wymachiwali nią policji przed nosem, ze w sądzie to ich obroni. > A policja zamiast ich gonic do sądów, nabrala wody w dziób i "wystapila do KGP o > interpretację". I w tej chwili mimo DDR turdefrance tamuja ruch po obydwu stronach jezdni. Powinni generalnie rozesłać po całej Polsce instrukcje, co robić w tym przypadku. Czyli uświadamiać analfabetom, że prawostronny kierunek ruchu to nie to samo co kierunek w którym porusza się pojazd. W tym przypadku jako "analfabetów" rozumiem nie tylko turdefransów.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Ujawniłbyś zamiast trzymać w tajemnicy. http://forum.autokacik.pl/showthreaded.php?Cat=0&Number=288360422&page=0&vc=1 > Tak BTW: dzisiaj przyuważyłem jednego: "kolarza"... Środek miasta, dwa pasy i lewym twardo: > "zasuwa" jakieś 30km/h. > Sam się prosi o kłopoty: "gupek". A spróbuj mu uwagę zwrócić - oczywiście uprzejmie.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Abstrahując od rozsądku takich rowerzystów - jeśli tak jak piszesz na moście nie ma ścieżki i nie > stoi zakaz wjazdu rowerów (ewentualnie nie jest to ekspresówka) to formalnie mają pełne prawo > się takim mostem poruszać. To że gdzieś indziej prowadzi jakaś DDR nie ma w tym przypadku > znaczenia. To fakt. Obowiązek korzystania z ddr nie oznacza, że trzeba jechać innym mostem. To akurat bardzo dobry przykład na dobre miejsce dla zakazu jazdy rowerów.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Zgadza się. > Co zrobisz? Nic nie zrobisz? Ja widzę więcej możliwości. Ty tylko 2 skrajne.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Ale swoim zachowaniem przyczyniłeś się do powstania zdarzenia. Nie tylko ja. > A prokurator na to: "ale ja nie o to pana pytałem"... Ależ to jest właśnie odpowiedź. Zachowałem się tak a nie inaczej wobec kogoś, kogo tam nie miało prawa być. Ja nie spowodowałem zagrożenia - gdyby rowerzysty zgodnie z prawem tam nie było, nic by się nie stało. Nie miałbym jak przejechać blisko niego. A przejechałem blisko, bo tak mi było wygodniej (np. pasem obok coś jechało i nie miałem możliwości zmiany pasa). Dlaczego mam rezygnować ze swojej wygody, bo rowerzysta ma takie widzimisię? Skoro i tak ryzykuje, jadąc jezdnią, to jest jego ryzyko. Nie podoba się - ddr jest obok. > Tak czy siak: dla mnie EOT. Nie musisz tego deklarować. Po prostu przestań odpowiadać.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> na drogach poruszają się nie tylko profesorowie i magistrzy ale i ludzie po podstawówce. Przepisy > powinny być jasne i zrozumiałe dla wszystkich. I każdy intuicyjnie wie, również po podstawówce, że należy korzystać z ddr jeżeli jest po lewej. Ale jak przeczyta wypociny durnia z ibikekrakow, to pomyśli, że to jest właściwa interpretacja. Więc przepisy przepisami, ale najgorsi są ćwierćinteligenci, którzy podstaw logiki nie rozumieją i jeszcze próbują nawracać innych.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Rowerzyści bardzo chętnie korzystają ze ścieżek o ile są zbudowane z sensem: da się na nie wjechać, > zjechać, przebieg jest logiczny a nawierzchnia równa. Istnieje pewnia korelacja pomiędzy jakością i logicznością przebiegu ddr, a procentem rowerzystów z niej korzystających, ale nie jest to reguła. Nagminnie widuję rowerzystów ignorujących prostą, równą ddr, którą - żeby było śmieszniej - mają po swojej prawej stronie.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> To tak na tzw. chłopski rozum - po co w PoRD zapisano > Quote: > 1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, > jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. > ??? > Gdyby rowerzysta musiał ZAWSZE korzystać z DDR to tego zapisu zwyczajnie by nie było. Logiczne > chyba? Bo nie musi zawsze korzystać. Gdy ddr jest jednokierunkowa i prowadzi w kierunku przeciwnym niż jedzie rowerzysta, to ten ma prawo jechać jezdnią. Co dalej zresztą napisałeś sam. Problem w tym, że geniusze logiki mieszają pojęcie "kierunek ruchu" (np. prawostronny) z pojęciem "kierunek, w którym porusza się pojazd" (prawostronny?)
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> To nie są dublujące się zakazy. Te znaki oznaczają coś zupełnie innego. > Jeden zabrania Ci przekraczania linii, drugi zakazuje wyprzedzania. W pierwszym przypadku możesz > wyprzedzać pod warunkiem że nie przekroczysz linii - technicznie wykonalne, jadąc np. > motocyklem, gdy dodatkowo pojawia się znak, to już legalnie tego zrobić nie możesz. Zgadza się jak najbardziej. Dodajmy więc do tego - żeby było koszernie - zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniu wynikający z KD. Mamy dublowanie?
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Dlatego, że jeśli jednak dojdzie do potrącenia rowerzysty przez Ciebie, świadek zezna, ze jechałeś > zbyt blisko, to jak myślisz: prokurator będzie się pytał Ciebie, czemu tam ten rowerzysta > jechał, czy jednak spyta, dlaczego pan, panie Polarny, nie zachował wymaganego przepisami > odstępu? Nie wiem, o co spyta, ale wiem, co odpowiem. Nie potrąciłem go specjalnie. Zacznijmy od tego, dlaczego w ogóle się znalazł w tym miejscu, skoro nie miało prawa go tam być. Równie dobrze można oskarżyć kierowcę o rozjechanie pieszego, który przechodził na czerwonym. Czy aby "szczególna ostrożność" została zachowana? Tak czy owak - rozstrzygnięcia nie znam. Być może poznamy je na przykładzie, który zalinkowałem.
-
DDR po prawej już nie wystarcza
> Można jeszcze olać sikiem prostym lub próbować coś zmienić. Nie jestem posłem ani senatorem, więc pozostaje mi pierwsze rozwiązanie. > Podwójna ciągła ZA skrzyżowaniem - dla Ciebie - jest podwójną ciągłą PRZED skrzyżowaniem - dla > innych. Jeśli tego nie rozumiesz, to współczuję... Skoro to takie oczywiste, to wyjaśnij, dlaczego podwójna ciągła PRZED skrzyżowaniem jest lepsza od jednostronnie przerywanej przed tymże skrzyżowaniem (oczywiście przerywana dla tych, co skrzyżowanie minęli). Będę wtedy miał pewność, że faktycznie zasługuję na współczucie, bo bez tego efekt jest słaby.
-
Luźne rozmyślania... nowe za ok 50kzł
> tym samym obaliłeś jeden z głównych argumentów za nowym Dla mnie to nigdy nie był argument za nowym. Gdbyby nowy nie miał gwarancji, to i tak bym go kupił. > po skończniu gwarancji instalacji kupiłem kabel za 70zł i już nawet do serwisu nie muszę jeździć > filterki za 30zł i kolejne 30kkm spokój I bardzo dobrze. Gdybym robił większe przebiegi albo miał bardziej paliwożerny silnik, też bym założył gaz.