Zawartość dodana przez CiniO
-
Zmiany w przepisach w zakresie rejestracji pojazdów
"Zachować" na aucie - nie dla siebie. Czyli jak kupisz auto od kogoś z Bieszczad, to będziesz sobie mógł zachować numer RBI i na takim jeździć po Warszawie
-
Zgłoszenie zbycia pojazdu - nie da sie?
Normalnie aż mi teraz wstyd, że na to nie wpadłem. Wysłane i załatwione. Dzięki. Inaczej by było kiepsko, bo do końca przyszłego tygodnia jestem na izolacji, wiec ani urząd ani poczta ani nic innego nie wchodziło by w grę. Jak zwykle AK okazał się niezastąpiony.
-
Zgłoszenie zbycia pojazdu - nie da sie?
Cześć. Początkiem grudnia sprzedałem auto (było zarejestrowane na mnie). Wiem, że tam chyba od początku 2020 roku istnieją kary za brak zgłoszenia zbycia/nabycia pojazdu. Dlatego też, chciałem zgłosić zbycie przez internet (z tego co doczytalem jest na to obecnie 60 dni - wydłużone z 30 ze względu na pandemię). Jednak wygląda na to, że się nie da. Jak wybieram odpowiedni formularz na gov.pl, zostaje przekierowany do strony mój pojazd, gdzie jest lista wszystkich pojazdów zarejestrowanych na mnie, i tam przy dowolnym mogę kliknąć w "Zgłoś zbycie pojazdu". Jednak owego pojazdu który to sprzedałem początkiem grudnia nie ma tam na liście, gdyż kupujący już sam zgłosił, więc pojazd jest na niego. I co teraz? Ktoś ma jakieś pomysły?
-
Przeglad co pol roku dla aut powyzej 160kkm
Ale bzdury - na szybko przejrzałem. Badanie techniczne co pół roku - po co? I tak badania techniczne w Polsce nie mają jakiegoś specjalnego sensu, bo ci którzy mają pojazdy niespełanijące warunków przeglądu jeżdża po prostu na takie stacje gdzie pieczątkę i tak dostaną. A jak nie są w stanie jechać, to przyjeżdza sam dowód. Robienie tego 2x częsciej tylko podwoi koszty dla wszyskich, a nic nie zmieni. Sprawdzanie składu spalin na sprzęcie jaki się używa do badań homologcyjnych pojazdów? Po co? Przeciez nigdzie w Europie a pewnie i na całym świecie się nic takiego nie stosuje. Obecny sprzęt do sprawdzania spalin jest wystarczający. Jedyne co by tu pomogło, to jakby go poprostu zaczęli używać. Bo odsetek stacji gdzie wogóle spaliny są sprawdzane to jest bardzo niewielka liczba. A nawet na tych gdzie są, to i tak zwykle przekroczenie norm skutkuje czymś w stylu: ooo tu pan ma cos wysoko to HC.... (koniec tematu). A pieczątka i tak jest. Sprawdzanie DPFów - jak najbardziej, tylko co z tego skoro tto by i tak było robione od takiej samej d... strony jak teraz wszystko. Czyli podsumowując - nie tędy droga. Obecnie przeglądy nie spałaniją swojej roli wogóle (a ta rola to niedopuszczenie do ruchu pojazdów które nie spałniają obecnych wymagań technicznych). Poprostu ci którzy mają auta sprawne - jadą na przegląd gdzielkowiek. Ci którzy mają niesprawne - jadą tam gdzie dostaną pieczątkę. Mogło by wogóle tych przeglądów nie być a i tak nic by to nie zmieniło poza tym, że by było taniej dla wszystkich.
-
Nowy S-cross 2022
W lipcu tego roku 4WD z manualem był za 94500 Z automatem za 102500. Najtansza wersja 2wd manual byla za 79500
-
Nowy S-cross 2022
Zwykła 6 biegowa hydrokinetyczna taka sama jak w poprzednim modelu.
-
Zamiana rocznego spalionwego na EV
Nie. Nic konkretnego. Tak patrzyłem tylko i na OLX są po 45-60k zł własnie takie leafy jakie mówie. Głownie sprowadzone z zagranicy. W jakim stanie to kto to wie.... Sam się własnie zastanawiam, na ile można takie auto sprawdzić przed kupnem aby być pewnym, że się nie właduje na minę.
-
Zamiana rocznego spalionwego na EV
To narazie tylko rozważania. Ale generalnie liczę się z tym. Używany Nissan Leaf z okolo 2014-2016 roku zasięg by miał raczej jeszcze mniejszy. Dziennie w tygodniu to auto by nigdy nie robiło więcej niż 50km. W weekendy możliwa trasa do 100km chociaż to raczej okazjonalnie i raczej na zasadzie - gdyby się dało. Myśle ze 500e by te warunki spełniło. Używany Leaf możliwe, że też chociaż z tym weekendowym wypadem to już mogłoby być gorzej - zwłaszcza w zimie.
-
Zamiana rocznego spalionwego na EV
Wersja z niskim wyposażeniem oraz bateria 23kWh z zasięgiem deklarowanym 190km jest za 99500zł. Wersje z bateria 42kWh (zasięg 320km) - zaczyna się od 132400zł.
-
Zamiana rocznego spalionwego na EV
To teraz jeszcze mi przyszła myśl, że zamiast kupować wykładać z 50k na używanego Leafa niewiadomego pochodzenia, może jednak warto np wziąć Fiata 500e nowego. Cena najtańszej wersji (która moim zdaniem ma raczej wszystko z wyposażenia co potrzeba) to 99500zl. Po jakims delikatnym rabacie i dopłacie rządowej to wychodzi ponizej 80k zł a to juz wsumie nie jest tak wiele więcej niz za używanego Leafa. Zasięg deklarowany w tym 500e to 190km, czyli pewnie podobny jak w Leafie albo ciut lepszy. Jedne co mnie martwi, ze to może jednak okazać się za małe... Ktoś kupował takie, jeździł, ma?
-
Zamiana rocznego spalionwego na EV
Nie, ale biorąc pod uwagę, że z Tipo jest zadowolona, to nie martwię się o to
-
Zamiana rocznego spalionwego na EV
Jeśli to pomoże, to ja gotuje na gazie. A prądu wogóle mało zużywam. Więc naprawde nie robi to wszystko specjalnej różnicy. Bardziej mnie interesuje co myślicie o pomyśle kupienia uzywanego Leafa za 45-50k i czy takie auto ma szanse podziałać pewnie i bezawaryjnie przez powiedzmy kolejne 5 lat i nie stracic 90% swojej wartosci po tych 5 latach.
-
Zamiana rocznego spalionwego na EV
Ubezpieczenie, to wsumie nie wielki koszt. Zarówno od dealera jak i od zwykłego agenta koszt pełnego pakietu OC, AC, NW, Assistance mi wyszło ciut ponad 1000zl. Nie mam takiej taryfy, ale nawet bez auta sie zastanawialem czy nie przełączyć. Generalnie jak ktoś nie potrzebuje używać najbardziej prądożernych urządzeń (w moim przypadku pralka, suszarka, zmywarka) w godzinach popoludniowego szczytu to na tej taryfie się tak czy siak oszczędzi. Mieszkałem przez wiele lat. Niestety te czasy się już skończyły , bo małżonce się zachciało mieszkania w Polsce!
-
Zamiana rocznego spalionwego na EV
Kupiliśmy dla żony auto rok temu - Fiata Tipo 1.4 sedan w najniższej wersji wyposażenia - wtedy gdy cena jeszcze była mocno atrakcyjna. Teraz to Tipo ma rok i 10kkm przebiegu. Żona autem pokonuje dziennie od 20 do 40km na drogach podmiejskich i miejskich. Raczej nie zdaża się aby robiła więcej niz 60km dziennie. Stąd zacząłem myśleć o EV. Jednak po przekalkulowaniu zamiany na nowe EV, nie widzę absolutnie żadnej szansy na jakiekolwiek oszczędności. Co jednak gdyby to Tipo sprzedać, i kupić w zamian np używanego Nissana Leafa za równowartość. Oceniam (może naiwnie, iż za Tipo mogę wziąć miedzy 45 a 50k czyli więcej niz dałem za niego rok temu). Przeliczyłem, że wprawdzie żona robi około 10kkm rocznie, to jednak jakby było EV to ja też bym czasem używał, więc ostatecznie by wyszło z 15kkm rocznie. Koszt benzynyw tipo za 100km to około 7.5 litra * 6zł = 45zł Koszt prądu do EV na 100km przy taryfie G13 (ładowanie w najtańszej strefie czasowej) oceniam na 20kWh * 0.35 = 7zł. Także, oszczędność 38zł na 100km, więc przy 15kkm rocznie to oszczędność rzędu 5700zł. Przy takich oszczędnościach, po 5 latach mamy oszczędność juz pod 30k pln, czyli większą część ceny auta. I teraz pytanie czy ja dobrze myślę? Czy rzeczywiście można tyle oszczędzić? I czy jest możliwe kupienie takiego leafa za kwotę rzędu 45-50k, który by starczył na 5 lat i 75kkm nie psując się, i po tym czasie miał jeszcze niewiele większą utratę wartości niż 1 roczne tipo ? Bo jeśli tak, to jest to prosty sposób na oszczędzenie sporej sumy. A jeśli nie, to znaczy, ze gdzies popełaniam błąd logiczny. Poradźcie koledzy autokącikowi.
-
Vitara - jakie alternatywy
Rzeczywiscie z liczeniem u mnie słabo - zwlaszcza o tak późnej porze jak pisałem tego posta - jednak alkohol robi swoje.
-
Vitara - jakie alternatywy
Z ciekawości - cena na stronie Suzuki 85500 (zakładając, że to manual i 2wd). Do tego lakier 3290. Czyli policzyli sobie 2210 za czujniki i dywaniki i nic z ceny nie ucieli ?
-
Wymieniać opony czy nie?
Masz 3 letnie opony z które jako nowe miały 8mm. Z przodu starłeś 3mm za te 50kkm. A z tyłu starłeś 2.2mm za te 50kkm. Zrób rotację - przód na tył, lewo na prawo. I spokojnie możesz zrobić kolejne 3 lata lata i 50kkm. Wtedy opony będą mieć około 2.8mm bieżnika i 6 lat i dopiero wtedy będzie dobry moment na wymianę. Wymiana w tym momencie to moim zdaniem wyrzucanie kasy w błoto.
-
Prawo Jazdy w Czechach
Polskiego prawa jazdy nie mam, więc mogę udawać przynajmniej, że niewiem 😜 A na serio to bardzo pocieszające jest to co mówisz, że w ten sposób uczysz kursantów, i że takie rzeczy są oceniane na egzaminie. Niestety prawda jest taka, że z 80% kierowców w Polsce (jak nie więcej) zdaje się o tym nie mieć specjalnego pojęcia. Przejeżdzają przez skrzyżowania z pierwszeństwem czy zielone światła, czy ronda na pełnej bombie tak jakby z jakiegoś powodu byli 100% pewni, że im nic nie wyjedzie. Widzę to codziennie na drogach. Wystarczy zresztą obejrzeć codzienny odcinek stophama gdzie przykładów są setki. W Irlandii w 2012 roku zdawałem egzamin na kat C i przed egzaminem wziąłem kilka lekcji z instruktorem. Instruktor mówił, że praktycznie każdego Polaka którego uczył na kat C lub D (czyli takich którzy juz mieli PJ. B z Polski) musiał własciwie od zera uczyć czym jest "Defensive driving" i że zielone swiatło ani pierwszeństwo nie znaczy, że można jechać przed siebie bez względu na wszystko. Mówił, że żaden z nich nigdy o czymś takim nie słyszał ucząc się jeździć w Polsce. Ja zresztą mu potwierdziłem, że też na kursie na kat. B w Polsce mnie nie uczono takich rzeczy w 1999 roku. Poprostu instruktor mówil - zielone - jedziemy. Jesteś na drodze z pierwszeństwem - jedziemy. A jak ktoś dojeżdzał z podporządkowanej szybko i ja jadąc główną hamowałem bo nie byłem pewny czy mi wyjedzie, to upominał, że przeciez jestem na głównej i nie mogę sobie tak hamować bez powodu. Tak było w Polsce w 1999. Jeśli się coś zmieniło to bardzo dobrze. Ale wtedy mnie (i nie tylko mnie) tak niestety nauczono jeździć. Dopiero jazda po Irlandii przez kilkanaście lat mi zmieniła rozumienie idei ruchu drogowego. Tam jeździć jak po Polsce się nie da. Tam trzeba reagować na błędy innych (ludzie popełniają ich wiecej niż u nas). Ale też dzięki temu, że każdy na to reaguje, to wypadki i kolizje nie zdażają się tak często jak u nas.
-
Prawo Jazdy w Czechach
No OK. Tylko co to jest "niezachowanie szczególnej ostrożności na skrzyżowaniu" ?
-
Prawo Jazdy w Czechach
To wtedy nie ma żadnego problemu. W UE o prawo jazdy aplikujesz w tym kraju w którym jesteś rezydentem.
-
Prawo Jazdy w Czechach
To wtedy nie ma żadnego problemu. W UE o prawo jazdy aplikujesz w tym kraju w którym jesteś rezydentem.
-
Prawo Jazdy w Czechach
Wiesz to nie koniecznie ci co to organizują się narażają. Oni pewnie załatwiają jakis sposób na meldunek czasowy, który niby ma potwierdzać ze tam mieszkasz. Ale to ty musisz pewnie podpisać papiery w ktorych poświadczysz nieprawdę. Potem podczas zapisu na egzamin też pewnie trzeba podać adres zamieszkania i podpisać się pod faktem, że tam mieszkasz od przynajmniej 183 dni. Całą nieprawdę to ty podpisujesz. Oni w razie czego przecież zawsze mogą powiedzieć, że skąd oni mogą wiedzieć gdzie ty mieszkasz.
-
Prawo Jazdy w Czechach
Nie mam pojecia jak jest w Czechach, ale z moich obserwacji wygląda jakby w Polsce na egzaminach przykładało się dużą wagę do takich właśnie pierdół jak wyżej wspomniane dopuszczone odległości znaków od skrzyżowania, krzyżówki z kilkoma tramwajami, rondami, i dziesiątkami dróg wszystko w jednym miejscu z koniecznością określenia pierwszeństwa na zasadzie kto pierwszy, kto drugi, itp. czy tam inne nietypowe, podchwytliwe sytuacje. Podczas jazdy na mieście też jest oceniana właściwie książkowa znajomość przepisów i stosowanie się do nich. To natomiast co nie jest w Polsce ani uczone, ani sprawdzane na egzaminie, to używanie zasad ograniczonego zaufania, zasady zachowania szczególnej ostrożności i generalnie zdrowy rozsądek podczas jazdy. Potem mamy miliony kierowców którzy naprawdę myślą, że jak mają zielone to nic ich nie interesuje i rura. Jak są na głownej to nic ich nie interesuje i rura. A jak ktos im zajedzie drogę, to uważają, że wręcz wypadało by takiego delikwenta przynajmniej lekko walnąć. Nigdzie na zachodzie Europy jazda samochodem na tym nie polega. Nie tego się uczy się na kursach. Nie to sprawdza się na egzaminach.
-
Prawo Jazdy w Czechach
Na papierze pewnie tak skoro jest wymagany meldunek. A to, że jak widać w Czechach nikt nie sprawdza czy ktoś rzeczywiscie tam mieszaka a jedynie patrzą na papierek z meldunkiem to inna sprawa. Legalnie jednak to takie manewry to jest jawne poświadczanie nieprawdy i w razie problemów może być niewesoło.
-
Prawo Jazdy w Czechach
Przepisy unijne pozwalają aplikować o prawo jazdy jedynie w tym kraju UE w którym jest się rezydentem. Dlatego takiego typu akcje, raczej zgodne z prawem nie są.