Zawartość dodana przez Toost
-
Z serii Czyja wina...
> Analogicznie było na wjeździe z Wisłostrady na Most Toruński w Warszawie. Z wjazdu robił się nowy > pas a na wiadukcie prawy pas z wcześniejszego wjazdu zanikał i było kreskowanie. Kupa dziadów > jednak jechało po kreskowaniu bo tam wieczne korki były. Dopiero postawienie betonowych kloców > na tym kreskowaniu nauczyło dziadów porządku. Tak samo było na zjeździe z Rzymowskiego na Puławską. Betonowa banda unormowała sytuację. Jeden pajac się tylko zaskoczył pierwszego ranka i zostawił lewe koło z ośką i zawiasem na tej bandzie.
-
Z serii Czyja wina...
> Te sprawy nie są jednoznaczne. > Zerknij - akurat na tym zdjęciu skrajny lewy do jazdy na wprost jest wolny, ale jak stoi korek, to > ludzie walą po wyłączonym. I teraz powiedzmy, ktoś przepisowo (jak kabrio na zdjęciu) zmienia > pas w miejscu, gdzie już może, a z tyłu po "kreskach" jadą inne auta. Policjant pewnie by wskazał "cabrio" jako winowajcę, ale jest szansa na wybronienie się w sądzie. Ja bym mandatu i winy nie przyjmował.
-
Z serii Czyja wina...
> Czy wyprzedzasz/wymijasz samochód znajdujący się przed Tobą, jesli ma włączony lewy kierunek? Po > coś chyba jednak te kierunkowskazy wymyślili... > Ale ok, zgodzę się, że nie nadaje on pierwszeństwa jako takiego. W tym przypadku, istotne wydają > się być jednak wszystkie okoliczności zaistniałego zdarzenia (włączony kierunek jest jednym z > nich), które czynią tą sprawę dla mnie wątpliwą z punktu widzenia jednoznacznego wskazania > winowajcy. Czerwony zmieniając pas wjechał w czarnego i zgodnie z przepisami jest winny kolizji. Koniec tematu.
-
Kontrole autokarów z dziećmi - żart w stylu polskim
> To nie tak. Oni mają takie zarządzenie, więc takie groźby to ja mogę sobie w buty wsadzić bo > zarządzenia nie złamią. Przynajmniej do czasu, aż ktoś wysoko się wpieni bo mu dzwonią > reporterzy. Ciebie czy mnie ich zarządzenia guzik obchodzą.
-
Kontrole autokarów z dziećmi - żart w stylu polskim
> A po co mam opowiadać, że zadzwonię? Wezmę i zadzwonię. Nawet mam do kogo. Ja bym najpierw zapytał czy chcą być bohaterami Uwagi w TVN, a jak dalej oleją do dopiero dzwonił.
-
Z serii Czyja wina...
> Geberalnie tak, tzn wjechał i nikt tego nie podważa. Ale czy sposób i miejsce wykonania manewru > przez czarnego i zignorownie włączonego kierunku czerwonego i czynią z czarnego przynajmniej > współwinnego? Nie pisz o tym włączonym kierunku bo wstyd. Włączony kierunek żadnego pierwszeństwa nie daje.
-
Kontrole autokarów z dziećmi - żart w stylu polskim
> Dzwoniłem coraz wyżej i konsekwentni są. A wyżej niż KWP nie podskoczę. > Najlepsze: poradzili mi, żebym zadzwonił do ITD. Jak na razie w ITD nikt nie odbiera. Odpowiedz im, że zadzwonisz do TVN, a oni lubią takie tematy.
-
Kontrole autokarów z dziećmi - żart w stylu polskim
> No to jeśli potrafisz to załatw mi taką kontrolę na Śląsku mądralo. Jestem po rozmowie z Komendą > Wojewódzką Policji i stanowisko jest jasne: kierowca ma sam przyjechać bo oni nie przyjadą. Z urzędami i policją rozmawia się na piśmie. Dałeś się spławić i tyle
-
Kontrole autokarów z dziećmi - żart w stylu polskim
> No a na Śląsku sobie życie ułatwiają i mają gdzieś faktyczne bezpieczeństwo. To się nie daj spławić.
-
Kontrole autokarów z dziećmi - żart w stylu polskim
> Zapewne wszyscy słyszeliście o tym, że Policja kontroluje autokary, którymi dzieci jeżdża na > wakacje, wycieczki itp. Zapewne słyszeliście również, że można zadzwonić i o taką kontrolę > poprosić. I dzieciaki pojadą bezpieczne, sprawnym autokarem z trzeźwym kierowcą. > No to teraz zderzenie z rzeczywistością: > Kontrolę należy zamówić z co najmniej kilkudniowym wyprzedzeniem. Przewoźnik musi SAM o umówionej > porze podjechać autokarem w miejsce, gdzie Policja go sprawdzi (wyznaczone przez Policję). > Oczywiście przewoźnik dysponuje starym trupem i ani mu się śni gdziekolwiek jeździć na > kontrolę bo by jej nie przeszedł i dostał mandat - po co mu to? Ewentualnie podjedzie na > kontrolę jednym autokarem a podstawi dzieciom inny. > Łał, wypas. Niech sobie wsadzą takie kontrole bo to fikcja. Gówno prawda. W szkole mojej córy żona zamawia kontrolę fakt, dzień dwa wcześniej. Policjanci przyjeżdżają pod szkołę i kontrolują co trzeba. Była jakaś gadka, żeby podjechać na Torwar (punkt kontroli autokarów), ale pod szkołe też podjeżdżają. Trwa to wtedy nieco dłużej bo protokół pisany jest ręcznie, a na Torwarze mają w samochodzie kompa z drukarka i tylko dane wpisują.
-
Podłączenie lampy
> W jaki sposób z jednej reki prąd może popłynąć do nieuziemionych nóg? No właśnie nie mam pomysłu. Jak byłeś na plastikowej drabinie albo w gumowych butach to nie ma bata, musiałeś paluchami dwa przewody w lampie zewrzeć.
-
Ubezpieczenie "szyby" - potrzebna pomoc
> nie chodzi o zarobek .... po prostu byłem w miejscu gdzie do serwisu nie moglem dojechać gdyż było > do najbliższego ok 200km a nie chciałem ryzykować utraty dowodu, dlatego zależało mi na > gotówce aby zapłacić u mechanika ... w tym przypadku chodzi o zasadę i próbę "zaoszczędzenia" > na mnie, pytanie czy mogą tak zaniżyć odszkodowanie? Ale od mechanika wziąłeś jakiś kwit, paragon, fakturę ...
-
Podłączenie lampy
> Głową w ub. tygodniu tak, zgadza się. Z tą drabiną też.
-
Podłączenie lampy
> To prawda, nie raz miałem do czynienia. Nawet przedwczoraj dotknąłem głową do L i N jednocześnie > podczas malowania sufitu. Najpierw był smród smalonego kurczaka a na pamiątkę dziurki dwie na > głowie zostały Setki razy dotykałem do L a nawet do kilku kV po powieleniu dla zasilania > wzmacniacza lampowego. > Raz jednak miałem pecha. Parkiet, na nim dywan, na to aluminiowa drabinka na nóżkach z tworzywa. Na > niej ja w butach na grubej podeszwie z tworzywa. Na suficie żyrandol ze starymi, metalowymi > oprawkami, w których ktoś zamienił L i N. > Około sekundy, może dwóch porażenia przez całe ciało. Wrzasnąłem samoistnie jak nigdy, aż się > rodzina zbiegła. Potworny ból. Nie wiem jak się oderwałem. Pewnie dlatego, że ręce w górze i > pod ciężarem odpadły? Niby warunki niesprzyjające porażeniom a rutyna mówiła: "po co wyłączać > bezpieczniki do głupiej wymiany żarówki", a jednak... Uziemiony raczej nie byłeś tylko zamknąłeś obwód L N. Zdarzało mi się nie raz ...
-
Podłączenie lampy
> Chwycenie fazowego przewodu odczuwa się jako niemiłe, mocne mrowienie, ale bez jakichś > groźniejszych skutków, dopóki się nie uziemisz. > Jeśli ktoś ma twardą i grubą skórę, to może odczuwać efekt jak przy połączeniu językiem biegunów > bateryjki. Jeśli jesteś odizolowany od ziemi to nic nie czujesz. Parkiet to bardzo dobra izolacja. Płytki na podłodze, jak się okazuje, już mniej.
-
Podłączenie lampy
> A mnie zastanawia jedno - jak często pad jakiegokolwiek przewodu w ścianie, ma miejsce bez > ingerencji z zewnątrz? Bo, że można przypadkiem przewiercić, czy przebić gwoździem, prowadzony > w ścianie kabel to wiem. > Natomiast padu samoczynnego nigdy nie doświadczyłem. Przynajmniej nie w instalacjach, które były > użytkowane normalnie, bez ciągłego przeciążania. W ścianie się nie spotkałem, możliwe jest raczej upalenie wadliwego styku w puszce.
-
Podłączenie lampy
> W którym momencie się obudziłeś? > bo mi to wyglada na sen..... To przemyj oczy.
-
Szkoda z OC - jak zgłosić?
Masz okazję przetestować naprawę ze swojego OC w PZU.
-
Oświetlenie nad biurkiem
> Już sobie wyobrażam jak dwulatka siedzi na biurku i razem z pięciolatkiem obracają taką lampką. > Takie rozwiązanie będzie fajne jak najbardziej ale za co najmniej 2-3 lata a na razie wydaje > się być niebezpieczne. Fakt. Ale to przyścienne to proponujesz będzie im po oczach walić. Ja bym taką listwę przymocował na samym brzegu szafki z przodu i skierował w stronę ściany.
-
Oświetlenie nad biurkiem
> Toż przecież mówię . > Ja już mam na tym prawie całe oświetlenie w mieszkaniu zrobione - dwie takie lampki załatwiają > lato, zima, dzień, noc - robisz co chcesz! . Moje miało kilka lampek i najlepiej z tego co widzę sprawuje się ta ostatnia. Do niej żarówka ledowa, żeby nie grzała obudowy i jest git.
-
Oświetlenie nad biurkiem
A nie możesz mu kupić klasycznej lampki na wysięgniku i ustawić tak, żeby świeciła na zeszyt a nie w oczy? Nie stojącej, ale przykręcanej do ścianki biurka.
-
Rondo - pytanie
> na rondzie brak znaków poziomych, a przed nim tylko pionowe ustąp pierwszeństwa i ruch okrężny... > pytam, bo wracając z pracy przejeżdżam przez takie cudo i 2 razy już hamowałem ostro, bo > jegomoście z prawego pasa lecą mi pod koła w lewo .....a jeden to nawet ostatnio się > zatrzymał, jak go strąbiłem, otworzył drzwi i bardzo chciał ze mną rozmawiać "oko w oko" Niestety, ale mieli rację. Zawijak to rondo po prawym pasie bez ścinania inaczej nieszczęście gotowe.
-
Kable rozruchowe
Pytanie, czy kablami będziesz odpalał silnik z martwym czy tylko przechłodzonym akumulatorem. Jak z martwym to potrzebujesz kable spawalnicze, jak z tym drugim wystarczą kable z marketu za 20zł.
-
Jak wysuszyć tapicerkę i wygłusze zalane płynem chłodniczym?
> trociny ewentualnie, stare gazety też są dobre byle nie papier kredowy Jak na narodowym był basem to mi się do renówki wlało przez wentylator (zapchany odpływ centralny na podszybiu). Rano wody było w środku "na dwa pace". Wciągnąłem gąbką ile się dało, trzymałem gazety i papierowe ręczniki przez cały dzień. Jak wyjąłem wykładzinę to z gąbki wyciekło jeszcze z litra. Obawiam się, że żwirki i inne patenty nie pomogą. Wykładzinę trzeba dobrze wypłukać i wysuszyć inaczej w środku będzie smród i parowanie szyb do lata.
-
Jak wysuszyć tapicerkę i wygłusze zalane płynem chłodniczym?
> Mam problem, w aucie rozszczelniła sie nagrzewnica. > Rozebrałem to co mogłem, auto stoi 2 dni, ale nic nie schnie... W gąbce od wygłuszeń mokro, > wykładzina na oko sucha, jednak jak dotknę to wilgotna. > Jak wysuszyć auto z tego dziadostwa? > Dodam, że za chiny nie chcą puścić śruby od mocowania foteli (auto ma 20 lat), przez co nie mogę > wyrzucić wykładziny oraz wygłuszeń na zewnątrz. Popatrz czy wykładziny nie da się lekko naciąć. W renówce przeciąłem 2 cm i wyszła bez wyjmowania foteli. No chyba, że jest cała na przód i tył niedzielona pod fotelami.