Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

futrzak

użytkownik

Zawartość dodana przez futrzak

  1. > W wolnym, demokratycznym kraju, każdy obywatel ma prawo oceniać prawo. Choćby po to, żeby je > stanowić. Jeżeli w mojej ocenie jakiś przepis jest zły, to kandyduję do Sejmu i staram się to > prawo zmienić. Do tego nie trzeba być prawnikiem, wystarczy wygrać popularny show w TV. Właśnie, zmienić prawo na lepsze, a nie łamać je w imię własnego widzimisię - widzisz różnicę? > Bezwarunkowe akceptowanie i realizowanie bez sprzeciwu nakazów i zakazów popularne było jakiś czas > temu. Gdzie? Jeżeli masz na myśli PRL to się mylisz. > Nie popieram tutaj anarchii i warcholstwa. A to jest właśnie domeną autora naszego wątku i innych, którzy dość dowolnie sobie prawo interpretują wedle własnego uznania. > Jestem zdania, że istnieją narzędzia zgodne z prawem, > służące do jego poprawiania. Bez prawa do krytyki i oceny, nic by się nie zmieniło. Krytyka, w szczególności konstruktywna - jak najbardziej. Poprawić prawo - jak najbardziej. > Dalej > mielibyśmy jedną Partię i cenzurę i wiele innych, które zostały zmienione dzięki krytycznej > ocenie. Nie mieliśmy w PRL (bo do tego pijesz) jednej partii, a cenzurę mamy dużo silniejszą niż kiedyś.
  2. > Nerwowe zachowanie w stylu "zmień dilera"? Nie, sugerowanie innym że się naćpali oraz próby ich obrażania > Delikatnie zwróciłem ci uwagę, że się lekko ośmieszyłeś. Twoje sugestie są dość żałosne i podpadają pod to o czym pisałem, a o ośmieszaniu się za chwilę.. > Googlowóz wstrzelił się pechowo z robieniem zdjęć akurat gdy wszyscy się pochowali. Tak: Z góry przepraszam, że zdjęć nie zrobiłem kiedy jest większy ruch, a tak na szybko. > Trzymaj konktekst. Pisałeś o przejściach wzdłuż jezdni. Ironizowałem sobie, ponieważ nagle próbowałeś zniknąć problem pasów, świateł, pieszych itd., który jest przyczyną ograniczenia prędkości. > Może postaraj się, wrażliwy interlokutorze, trochę rozumieć co czytasz. Nigdy nie stosuję > pejoratywnych określeń pod adresem kogoś, kto na to nie zasługuje. Na obecną chwilę to gonisz w piętkę
  3. > moglbym napisac 'a Ty cos na poparcie, ze prawda?' ale nie chce mi sie rozkladac calosci mojej > opinii na czynniki pierwsze, nic istotnego Mógłbyś, tylko nie byłoby to specjalnie rozsądne, ponieważ brak jest danych, które by potwierdzały wzrost.
  4. > ot co mialem na mysli Zapomniałeś o "Spadek zabitych o 5%" , a już wyjaśniłem wcześniej o czym te dane mówią. "dopuszczenie do jazdy małymi motocyklami dla posiadaczy B NIE wpłynęło negatywnie na wypadkowość" - nieprawda Masz coś na poparcie swej tezy, że to nieprawda?
  5. > Jak już chciałeś zabłysnąć inteligencją, to powinieneś właśnie pochwalić dilera. Cóż, coś zacząłeś pisać o halucynogenach, być może w tym tkwi Twój problem zrozumienia sytuacji, a reakcje świadczą o braku argumentów. Stąd pewnie takie nerwowe zachowanie, a w co drugim zdaniu próby obrażenia interlokutora. Napiszę tyle - to co robisz świadczy o Tobie. > Wymyśl cokolwiek, byle tylko nie przedstawić dowodu. Dobrze ci idzie. Jakie cokolwiek? To rzeczywistość. > To z pasami sam wymyśliłeś, więc do siebie tego typu wnioski kieruj. Tak? Przejścia w poprzek drogi, piesi, światła, ruch oraz ograniczenia prędkości z tego tytułu to są moje wymysły? Zdaje się, że pisałeś o dupnych ograniczeniach w mieście
  6. > Jest tam PUSTO, jeżeli chodzi o pieszych. Otwórz oczy, zmień dealera > Z tego prostego powodu, że piesi nie mają powodu, by > chodzić wzdłuż Puławskiej (co najwyżej do przystanku), a jak już chodzą, to po chodniku > oddalonym od jezdni. Hmmm, mam wrażenie, że tak naprawdę to chodzi o pasy i pieszych przechodzących w poprzek Puławskiej, a nie wzdłuż. Żałuje że nie zrobiłem zdjęć rano, ale myślę że nawet to by Ciebie nie przekonało i stwierdziłbyś że to fotomontaż Ewentualnie chętnie zobaczę pasy dla pieszych robione wzdłuż jezdni. Zupełnie jak most w Wąchocku
  7. > 'nieco inne', nie zas 'wrecz przeciwne - wplynelo negatywnie' Napisałeś dość jasno: Quote: moze to łże zrodlo, ale statystyki sa nieco inne Statystyki są inne od jakich statystyk? Nie wspomnę o tym, że w materiale który przytoczyłeś tak naprawdę nie ma żadnych statystyk. Ot jakieś dane przytoczyli. > wiecej wypadkow, ale nie da sie okreslic, czy zwiekszenie liczby uprawnionych mialo na to wplyw > wiec nie da sie rowniez z cala pewnosci stwierdzic, ze 'dopuszczenie do jazdy małymi motocyklami > dla posiadaczy B nie wpłynęło negatywnie na wypadkowość' ot co > podtrzymuje swoje Znaczy podtrzymujesz, że statystyki na które się powołałeś (a których tak naprawdę nie ma) są inne od tych statystyk, na które ja się nie powoływałem? Resztę wyjaśniłem dalej, powinno być jasne.
  8. > Proszę bardzo, oto streetview omawianego odcinka. > Przekonajmy się, kto jest tu łgarzem albo ćpunem: Znaczy adresu dealera mam poszukać? Co do łgania to już Ci napisałem: Quote: Nie mam potrzeby łgać, Ty za to jak najbardziej. Oczywiście nie nazwiesz tego łgarstwem, tylko dość luźną interpretacją rzeczywistości To właśnie zrobiłeś w tym poście > Policz, ilu tam widzisz pieszych. Masz 7.5 kilometra klikania do Wałbrzyskiej. > http://goo.gl/maps/UxikA Zupełnie jak Twój filmik z S2 - przejedź się w czasie kiedy ludzie jadą do pracy, szkoły itd., a nie jakieś wakacyjne fotki ze środka dnia Możesz nawet wziąć rower i wjechać ciut głębiej, a nie obserwować świat z samochodu googla.
  9. > 'trudno jednoznacznie powiedziec', 'nie ma z czym porownac', 'ustawa weszla dopiero pod koniec > sierpnia' - czyli 'dopuszczenie do jazdy małymi motocyklami dla posiadaczy B nie wpłynęło > negatywnie na wypadkowość' nie ma odbicia w statystykach z powodow wymienionych na poczatku Hmmm, chcesz jakoś uzasadnić swoje twierdzenie, że: Quote: moze to łże zrodlo, ale statystyki sa nieco inne skoro teraz twierdzisz (po zastanawianiu się), że nie było podstaw do takiego, ponieważ nie ma statystyk, do których mógłbyś to odnieść? Znaczy były inne niż żadne? Jak wchodził ten przepis to tutaj armagiedon przepowiadano i nic takiego się nie wydarzyło. Gwałtowny wzrost czy spadek byłby widoczny, a go nie ma. Poza tym prymitywne porównane z rokiem wcześniejszych o niczym nie świadczy, ponieważ sezonowość tych wydarzeń jest uzależniona np.od pogody. Nie wspomnę już o tym, że trzeba uwzględnić migrację motorowery-motocykle. Podtrzymuję to co napisałem.
  10. > I zmienili je po to żeby Ci zrobić na złość czy może wskutek rosnącego ruchu dochodziło do > wypadków? Zapewne na złość, ponieważ jak już wiemy, piesi tam podobno nie istnieją, cywilizacji również nie ma Tak się tylko zastanawiam skąd więc np. na przejściach pojawiają się dzieci idące do szkoły. Skąd jacyś ludzie, którzy na przystankach stoją, bądź wysiadają z autobusów. To jakiś fenomen społeczny, fizyczny, komunikacyjny czy cholera wie jaki
  11. > moze to łże zrodlo, ale statystyki sa nieco inne > http://m.wyborcza.biz/biznes/1,106501,17323184,Wiecej_wypadkow_motocyklistow_w_2014_roku.html Statystyki jeszcze trzeba umieć czytać i interpretować: Quote: Trudno jednoznacznie powiedzieć, czy wzrosła ogólna liczba zabitych w wypadkach z udziałem motocyklistów w tym pieszych, rowerzystów czy kierowców motorowerów. W ubiegłym roku zginęło 261 osób. Nie ma jednak z czym tej informacji porównać, bo raport z 2013 roku nie zawiera takiej informacji. Patrząc na dane, trzeba pamiętać, że nie są one do końca miarodajne. Choć ustawa przeszła przez Sejm w czerwcu, w życie weszła pod koniec sierpnia. W Polsce sezon motocyklowy zwykle trwa do końca września, co bardziej wytrwali jeżdżą jeszcze w październiku i na początku listopada. Tymczasem najwięcej wypadków z udziałem motocyklistów ma miejsce w czerwcu, lipcu i sierpniu. To tylko mały przykład.
  12. > Co do ruchu - argument idiotyczny. Na autostradzie też bywa duży ruch, a nawet korki. > PIESZY? Pieszych na odcinku kilku kilometrów widuje się KILKU. Tam, gdzie fotoradar pilnuje 50 > jescze nie widziałem przechodzącego pieszego. Na światłach przejeżdżają z poprzecznych > samochody, pieszych praktycznie nie ma. > A jak już, to chodniki są odseparowane od jezdni pasem zieleni. Jeżeli tam widzisz jakiś ruch > pieszych, to odstaw halucynogeny. Panu już podziękowałem raz, teraz już skutecznie. Mogę tylko powtórzyć: Quote: > Przejedź się kiedyś z otwartymi oczami, bądź wsiądź do autobusu i zobacz ile osób tam mieszka > i jaki ruch generuje - w tym pieszy. Sugeruję jednak, byś to zrobił po odstawieniu specyfików, o których wspominałeś
  13. > Więc po prostu łżesz albo nie umiesz czytać. Panu już dziękujemy
  14. > I znowu jednobitowość - albo 50 na trzypasmowej arterii z usługami dookoła (mieszkańców tam > praktycznie nie ma), > albo "but w podłodze". To jest jednobitowość to najwyżej z Twojej postawy wyziera, a dodatkowo widać, że Puławską to Ty widziałeś chyba podobnie jak S2. > A wiesz, że kiedyś na Puławskiej było ograniczenie do 80? I przy tej prędkości jedzie się płynnie i > spokojnie. > Mowa oczywiście o odcinku od Piaseczna do Wałbrzyskiej. Kiedyś to na Puławskiej prawie nie było świateł, zabudowań i ruch był dużo mniejszy. Obecnie są światła (dla pieszych), mnóstwo zabudowań mieszkalnych po obydwu stronach i ruch drogowy do oporu. O różnych budynkach usługowych z dojazdem wprost od Puławskiej nawet nie wspomnę. Przejedź się kiedyś z otwartymi oczami, bądź wsiądź do autobusu i zobacz ile osób tam mieszka i jaki ruch generuje - w tym pieszy. Odcinek bez bezpośrednich zabudowań i pasów jest od Kuropatwy (salonu Volvo w okolicach), do Geodetów i tam jest nowa droga, z prędkości podniesioną obniżoną do 70km/h - kawałek poza terenem zabudowanym. jakiś tekst
  15. > Albo się naucz czytać, albo przestać bezczelnie łgać. Nie ma potrzeby łgać, Ty za to jak najbardziej. Oczywiście nie nazwiesz tego łgarstwem, tylko dość luźną interpretacją rzeczywistości > Tego typu fragmentów moich wypowiedzi jest tu > kilka: > Quote: > Co do "wydawania się aby jechać przepisowo" - bardzo często mi się wydaje, że jazda zgodna z > ograniczeniem jest niebezpieczna i jeżdżę wolniej. Może tego też nie przemyślałem? A co to zmienia? Chcesz się pochwalić, że zwolniłeś do 50 na autostradzie, bo lód się pojawił? > Piszę nie tylko do ciebie - masz tu zagorzałego sojusznika w walce o wleczenie się przez łąkę (na > wypadek gdybyś nie pojął - nie oznacza to, że wszędzie są łąki z nieuzasadnionymi > ograniczeniami). Jak odpisujesz mi, to odpisuj na to co ja napisałem, a nie na swoje wyobrażenia o tym co "piszemy". Swoją drogą - spuść trochę z tonu, ponieważ sugerowanie interlokutorowi w co drugim zdaniu deficytów intelektualnych, świadczy o wielu rzeczach - w tym braku argumentów merytorycznych. > Co konkretnie wygląda zabawnie i pokazuje, że nie potrafię jeździć zgodnie z przepisami? Jest film, > wskaż konkretne minuty:sekundy. Zostałeś już wypunktowany, próbujesz się tłumaczyć > Przyznali, że tak się dzieje cały czas. > Tu masz wywiad z fachowcem, fajne jest pierwsze pytanie i odpowiedź: > Czy zdarza się panu jechać i mówić: "Co za idiota postawił ten znak"? > - Jasne! Choć sam należę do grona tych, którym zdarza się takie znaki stawiać. > Skąd się biorą (głupie) znaki? Wywiad z 2008, który niestety nie potwierdza Twoich teorii, a świadczy na korzyść mojej o poprawianiu się oznakowania itd. O tym samym pisał Ryb.
  16. > Jak pisałem, jechałem tą drogą. To jest praktycznie centrum miasta. Każdy z tych zjazdów/wjazdów > może się w dowolnej chwili zakorkować i przy dużych prędkościach będziesz miał karambol. W > Berlinie czy Wiedniu na takich drogach jest 60. Czekałem aż ktoś o tym napisze - podobna dyskusja była u w firmie, o debilach co postawili 70 na S2. Zasugerowałem by zwrócili uwagę co się dzieje na tych "dojazdowych" w godzinach bliżej szczytu, czy w okresach bardziej handlowych. Przyznali rację, że ograniczenie jest uzasadnione. Jaka jest reakcja tutaj to widać > Zależy czy ktoś w tym lesie mieszka lub czy piesi tamtędy chodzą. IMO sytuacje gdzie naprawdę > zabudowany ciągnie się przez pola to margines. Zdecydowanie. Ba, w wielu miejscach skrócono teren zabudowany i obniżono prędkość np. do 70, bądź postawiono znaki podwyższające prędkość w zabudowanym. Proces postępujący. No, ale to trzeba jeździć i patrzeć na znaki. Są oczywiście również miejsca, gdzie prędkość obniżono ze względów bezpieczeństwa, dodano inne oznakowanie, wyremontowano drogi. > Właśnie nie. Tego typu sytuacje to margines, który notabene coraz bardziej znika bo oznakowanie się > zmienia na lepsze. Jw.
  17. > Już zapomniałeś o "wszędzie łące" i o 200 koło szkoły. Toż to wasze koronne argumenty. Już pisałem jak to było z 200, a "wszędzie łące" z jednej strony zaprzeczasz, a później potwierdzasz, pisząc o wszechobecnych bezsensownych ograniczeniach prędkości, które notorycznie łamiesz. Poza tym nie pisz do mnie w liczbie mnogiej > Już przyznałem, że powinienem był zajechać drogę temu audi. Wtedy byłoby zgodnie z przepisami. To średnio istotne - całość wygląda zabawnie i pokazuje, że nie potrafisz jeździć zgodnie z przepisami, ponieważ masz w nawyku jazdę taką, jak ci wygodnie. > Co urzędnicy sami przyznają. Nie, Ty twierdzisz że przyznali, raz.
  18. > Trzeba być debilem, bezmyślnym człowiekiem, żeby w PL jeździć zgodnie z przepisami. Nieżyciowymi > przepisami, oderwanymi od otaczającej nas rzeczywistości, Nierealne ograniczenia, wprowadzane > wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew logice, bez uzasadnienia, wywołują u kierowców stały odruch > ich lekceważenia. > Nie wszystkie są nieuzasadnione, lecz zaryzykuję tezę że 70% nie ma żadnego logicznego sensownego > uzasadnienia, poza ochroną stołka urzędnika. > Odnoszę wrażenie że w PL nikt nie analizuje płynności ruchu, nie ma presji na "zielone" linie, > priorytetem jest statystyka wlepiania mandatów. Oczywiście że nie prawdziwym piratom którzy > swoim zachowaniem na jezdni, odstępstwem od powszechnych zachowań wyraźnie stwarzają > zagrożenie, tylko tym zwykłym codziennym "kapelusznikom". Tak właśnie widzą świat ludzie nieprzestrzegający przepisów - w tym (a może nawet głównie) ograniczeń prędkości. Generalnie to zapewne kwestia pewnej mentalności i podejścia do sprawy. Jako przykład mogę podać np. ulicę Puławską (to przykład, w innych miejscach generalnie jest podobnie). Krzyki, wrzaski, brak zielonej fali, prześladowania kierowców i w ogóle. Tymczasem jadąc zgodnie z przepisami, jedzie się spokojnie, światła to rzadko kiedy człowieka złapią, a policja czy SM nie ma szans wlepienia mandatu (zresztą rzadko się pojawiają w takiej robi). No, ale po co jeździć spokojnie - lepiej gnać od świateł do świateł z gazem w podłodze, stawać w kółko na światłach i cykl od nowa. Przy okazji można się załapać na fotkę, bądź kontakt bezpośredni. > Jeżdżę bezpiecznie, staram się myśleć za kierownica i "wyprzedzać" zdarzenia na drodze. A to nie > znaczy zgodnie z przepisami. Tak, szybko i bezpiecznie, a znaki i przepisy to tylko delikatna sugestia, że można zostać namierzonym
  19. > To jest to, co można zaobserwować w tym wątku: nieważne czy naruszenie przepisu komuś zagraża, > ważne że naruszenie jakiegokolwiek zrównuje cię z piratem jadącym 200 koło szkoły. Śmiem twierdzić, że nie zrozumiałeś przesłania, bądź celowo próbujesz dyskusję skierować na boczne tory Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że jak napisałeś "Przełamałem się i pojechałem zgodnie z przepisami" i niestety nie udało Ci się, nawet po "przełamaniu" Ogólnie wyszło dość standardowo, można się dowiedzieć, że ludzie po mieście nie potrafią jeździć 50km/h i jeszcze to tłumaczą tym, że ich to męczy i inni też tak robią, przepisy są głupie, urzędnicy głupi, a "większość" kierowców wie lepiej od wszystkich dookoła, jak należy jeździć i jaki jest sens oznakowania.
  20. > Czy według Was pomysł pozwolenia przechodniom na przejście przez jezdnię na czerwonym swietle > pogorszy bezpieczeństwo na drogach? Czy ludzie będą na tyle nierozsądni, że zaczną masowo > pchać się na maski nadjeżdżających aut? Życie pokazuje, że takie rozwiązania są uzasadnione i spotykane dość powszechnie. Dodatkowy zapis o przechodzeniu na czerwonym na własną odpowiedzialność itd. może tylko poprawić sensowność przechodzenia pieszych przez pasy, nie tylko na czerwonym i w sumie pewnie nie tylko przez pasy. Zresztą o czym tu deliberować - jakoś dopuszczenie do jazdy małymi motocyklami dla posiadaczy B nie wpłynęło negatywnie na wypadkowość. Jakiś czas temu zmieniono przepisy w zakresie ruchu rowerowego i też nie ma negatywnych konsekwencji, mimo wrzasku niektórych "kierowców", jaki to armagiedon będzie, bo "dwupedały" praw nabyli i będzie jeszcze gorzej.
  21. >> nie wiem, moze są takie dziewczyny, ale ja nie znam. moja żona jeżdzi nieprzerwanie 17 lat i w >> życiu swojego auta nie sprzątała, nie tankowała, że już nie wspomnę o podnoszeniu maski. dla >> niej to tylko wozidło. ma odpalić i ją dowieżć na miejsce. wydaje mi się, ze większość taka >> jest > I tu się kolego mylisz, są takie kobiety, np moja sama sobie myje, sprząta, tankuje i nawet > potrafi wymienić wycieraczke jak ma potrzebę, ale to kwestia chęci. Moja miała powiedziane jak > chcesz jeździć to masz też obowiązki Odpowiem tutaj, ponieważ kolega blue_ najwyraźniej ma mnie w ignorowanych - zapewne nie zgodziłem się z jego opinią o kobietach Kobiety są różne - podobnie jak mężczyźni. Moja sama czasem sprząta (jak ją pogonię , jak to szowinistycznie brzmi), częściej jednak samochód się oddaje do sprzątania, bądź ja to zrobię przy okazji wycieczki na myjnię. Sama tankuje, nalewa płyn do spryskiwaczy, oddaje i odbiera samochód z warsztatu. Myślę, że wystarczy, ja też więcej zasadniczo nie robię. To tylko narzędzie do przemieszczania się, a z żarówkami czy wycieraczkami to podjedzie do warsztatu i od ręki wymienią
  22. > Urzędników tak nazywam na podstawie tego, do czego sami się przyznają. W Twojej opinii. > Są wręcz tak głupi, że nawet jak im się zwróci uwagę, że "jezdnia jednokierunkowa" (faktycznie > jeden pas) bardziej pasuje od "nakazu jazdy prosto" gdzie zaraz jest skrzyżowanie, gdzie da > się skręcić tylko w prawo lub w lewo, to i tak mają to w głębokim poważaniu. Podobnie jak > rzetelność oznakowania - mało to jest absurdów i udokumentowanych idiotyzmów? W skali kraju? Raczej niewiele i są systematycznie poprawiane/zmieniane. Jeszcze pytanie co kwalifikujesz jako idiotyzm. > Czym niby mam zrobić? Samochodem + własnym widzimisię, bo wiesz lepiej od urzędników, specjalistów, mieszkańców itd. > Naprawdę jesteś tak naiwny, że sądzisz, że na 2-pasmówce w "zabudowanym" > lesie przed znakie D-43 70 jest zabójcze, a po - 100 bezpieczne? Komunały zostaw sobie na inną okazję > Wyżej podałem efekt takiego pisma. Raczej swoją interpretację. > Podobny był, gdy wnioskowałem o fotoradar w niebezpiecznym > miejscu. Dopiero ofiara śmiertelna przekonała panów fachowców, że jednak fotoradar by się > przydał. Aha, fotoradary to stawiają ot tak na wniosek jednej osoby. > A wiedziałeś o tym, że takiego znaku nie można sobie ustawiać dowolnie i że w rozporządzeniu jest > określone, kiedy znak ma być, a kiedy nie? I to rozporządzenie jest ewidentnie i bezczelnie > łamane. Skoro tak, to zgłoś do zarządcy, będą musieli się ustosunkować.
  23. > Nie wszystkie i nie tak jednobitowo, jak to przedstawiłeś. Napisałeś bzdurę i jest to o tyle > bezczelne, że w ten sposób oceniasz kogoś innego. Czy taka ocena wynika z głupoty czy ze > złośliwości, to trudno mi ocenić - bo trudno mi uwierzyć, że ktoś mógłby w tak głupi sposób > zinterpretować to co piszę, ale nauczyłem się już, żeby inteligencji mądrali forumowych nie > przeceniać. Bezczelnie to pozwalasz sobie na takie zagrywki, ale nauczyłem się, że od ludzi którzy dość dowolnie stosują się do przepisów drogowych niczego więcej spodziewać się nie można. Urzędników nazywasz głupkami, podstawy ograniczeń prędkości Ciebie nie interesują - interesuje Ciebie Twoja wygoda i tyle. Dorobiłeś sobie to tego piękną ideologię i brniesz w zaparte, a ja ma prawo oceniać to co tutaj wypisujesz i miałeś okazję udokumentować fascynującym materiałem filmowym. > Bardzo różnie. Obyś komuś krzywdy nie zrobił > Od jazdy ignorującej co bardziej głupawe ograniczenia - np. takie, jak w piątej minucie filmu. Mnie tak naprawdę to średnio interesuje Twoja indywidualna ocena "mądrości" konkretnego ograniczenia. Masz się do nich stosować, a obnoszenie się z ich nagminnym łamaniem w sposób dość dowolny to raczej chwały specjalnej nie przynosi. Jeżeli masz inne zdanie o ograniczeniu, to zawsze można wystosować pismo do zarządcy. > Zabudowanego, prawda? Do całych 60 km/h, które każdy ignoruje, włącznie z leciwymi autobusami. Tak, zabudowanego i od razu uprzedzę ewentualny argument, że np. zabudowany oceniasz po liczbie domów w okolicy, a nie na podstawie znaków.
  24. > Na pewno nie taki: Możesz sobie zaprzeczać do woli, ale dość jasno pokazałeś, że masz je w poważaniu i łamiesz dla swej wygody. > Oszczędność nie jest duża. Dlatego niestety nie "wszędzie". Nie, skąd. Zamiast 7 godzin 6. Zapewne napiszesz o ile na zabudowanym (tym nie "wszędzie") przekraczasz dozwoloną prędkość, by tyle uzbierać > I co to zmieni w fakcie, że jedzie się godzinę - i to siódmą godzinę - dłużej? Dłużej od czego? Od jazdy względnie zgodnej z przepisami? Hmmm, tyle trwa jazda, podobnie jak paliwo kosztuje tyle to a tyle. Można kupić za połowę, dlaczego przepłacać na stacjach? > W takim mieście? W dowolnym mieście. > http://goo.gl/maps/LCLzU Warszawa. Nawet masz podwyższenie dop. prędkości do końca terenu zabudowanego.
  25. > Otóż to - z jednym bitem innego wniosku nie wysnujesz. Nie jesteś w stanie sobie uświadomić innego > stanu niż dwa: > 1. Idealne przestrzeganie wszystkich ograniczeń. > 2. Nieprzestrzeganie żadnych, bo wszystkie są złe. Bredzisz, a swój stosunek do przepisów już pokazałeś. > I gdzie to "wszędzie"? Skoro taka duża oszczędność, to niestety "wszędzie". W przeciwnym wypadków nie dojedzie się w godzinę krócej zwykłą krajówką. > Nie piszę o kierowcy zawodowym. Skoro tak, to niech sobie amator zaplanuje trasę i czas. To naprawdę nie problem. Może też sobie zaplanować odpoczynek, jak go te 6 godzin w trasie tak męczy. > A czas zaoszczędzony na niezwalnianiu na łąkach (które nie są wszędzie - z jednym bitem możesz mieć > trudności z uświadomieniem sobie tego), to na długiej trasie bardzo dużo. Przykro mi, ale chęcią zaoszczędzenia czasu wg własnego widzimisię, w żaden sposób nie usprawiedliwisz łamania przepisów, szczególnie w mieście.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.