Zawartość dodana przez camel00
-
Z serii ciekawe auto
Wg. komentarza pod artykułem, na aukcji nie poszło; co potwierdza wpis w obecnej, że właściciel ma je od 5 lat. Z opisu wynika, że oryginalnego silnika nie mają, czyli nawet jeśli uda znaleźć się zamiennik to już nie będzie "numbers matching"; czyli wartość kolekcjonerska mocno średnia, można za to używać bezstresowo. Przy czym ten silnik ma pewni z 60 koni, więc się nie poszaleje
-
Moda w kolorach lakierów
Czyli wyjazd na jedyne rondo w mieście i wycieczka pod dworzec Po tym jak mnie w Łodzi oblali "bo bym najechał na linię" też stwierdziłem, że nie ma co tracić nerwów.
-
Z serii ciekawe auto
Jak wspomniałem, wiedziałem co to za wynalazek. Z tym, że widziałem je kilka lat temu …również na sprzedaż np. tutaj: For Sale: Aston Martin Lagonda with a Ford V8 The factory 5.3 L DOHC V8 and automatic transmission was replaced with a Lincoln V8 powertrain. Although not stated by the seller, it appears to be a 4.6 L Modular V8 from a 2nd generation Town Car. Which also means the transmission is either a AOD-E or 4R70W four-speed automatic.
-
Land Rover Discovery 300TDI
Niemal ćwierćwieczne, angielskie auto terenowe z silnikiem diesel'a, automatem, klimą do nabicia i być może pneumatycznym zawieszeniem w cenie 8,6 zł / kg. Brzmi jak świetny pomysł
-
Z serii ciekawe auto
Ja wiem, ale nie będę psuł zabawy Z ciekawostek można dodać jeszcze taki wynalazek:
-
Spełniamy marzenia
Czasami to tak nie działa Chciałem Jeepa Grand Cherokee (w sumie to chciałem v8 a Jeep był najtańszym opakowaniem); zrobiłem na wyjeździe kilkaset kilometrów samochodem kolegi i stwierdziłem to nieporozumienie; w środku ciasno, kierownica nie służy do wyznaczania kierunku tylko sugestii, dziur nie pokonuje tylko taranuje. Przeszło mi zupełnie… na chwilę. Później stwierdziłem, że on miał ZJ, więc jak kupię WG to na pewno będzie lepiej. Nie było Kilka lat później kupiłem Jimny do garażu jako auto zapasowe. Po 100 km autostradą miałem traumę przez miesiąc… następnie kupiłem drugie Jimny do jazdy na co dzień Nie wiem jak autor, ale moimi wymaganiami przy zakupie samochodu są przeważnie: auto na co dzień - AWD, prześwit auto do garażu - nie FWD, inwestycja Koniec Zakup to nie cyrograf. Jest masa fajnych samochodów a czasem jedynym realnym wymogiem jest to aby woził 4 litery z punktu A do B. Najgorsze jest to, że m.in. przez ten wątek, pojawił mi się w głowie pomysł, żeby sprzedać Forka i Audi, kasę przeznaczyć na - tu pewien pomysł - i kupić jak najtańsze auto, żeby tylko mieć się czym poruszać
-
Moda w kolorach lakierów
Gdyby to ode mnie zależało, wszystkie samochody wyglądałyby jak rozsypane landrynki
-
Spełniamy marzenia
Wyzwanie polega na tym, że w tej kategorii i tak wąskim budżecie, do wyboru będą te same modele a wyznacznikiem stanu nie będzie cena tylko szczęście i przypadek Teoretycznie mam już takie auto - Audi TT Roadster quattro 225km - kosztowało niecałe 25k, dorzuciłem sztywny dach i jakieś duperele, wyszło ponad 30k. Można niby kupić taki samochód za 15-20k, Ja bym swojego nie sprzedał taniej niż za 40k i coś mi podpowiada, że chętny znalazłby się szybciej niż na egzemplarz dwa razy tańszy. Poza tym, jeżeli auto ma być fajne, to raczej nie będzie rozsądne; czyli zostają śmietniki (zwane potocznie "spełnienie marzeń") albo loteria inwestycyjna (patrz: mój zakup Audi TT) które dają cień szansy, że przy odsprzedaży wyjdziemy na zero …i ten drugi typ to mój trop na zakup auta w tym budżecie. Także tego - z samochodów które mi się podobają, łapią się w budżecie i mógłbym mieć jako zapasowe do garażu ale z większości już wyrosłem, zupełnie nie mają sensu dla moich potrzeb i chyba jestem zbyt wygodny, żeby robić sobie problem: - Subaru Impreza GD WRX - BMW z3 / z4 albo 3-seria e30 / e36 / e46 / e91 albo jakiś dziadek np. e32 - Audi S4 avant B6 - Mercedes S W140 - Jeep XJ / ZJ Ogłoszenia przykładowe, przykuły moją uwagę zdjęciami, bez czytania treści, trzeba założyć, że wszystko to paździerze. W części z nich wybrałbym inne silniki, ale nie ma ogłoszeń lub nie złapały się w budżet (np. z3 brałbym tylko z 2.8) Oczywiście można też kupić auta typu Jaguar XJR / XJS, ale coś mi podpowiada, że za dużo bym nimi nie pojeździł Najważniejsze to, żeby każdy samochód był w pełni oryginalny, bez żadnych widocznych przeróbek, tuningów czy innego dziadowania.
-
Suzuki Jimny 5 door
Weterynarz do małych zwierzątek w mieście nie potrzebuje samochodu, bo ma swoją przychodnię. Weterynarz do zwierząt na wsi wozi przychodnię w samochodzie Z moich obserwacji to raczej zdezelowane, pełnoletnie, uflejane suvy/terenówki/pickupy z zabudową paki na niezbędne duperele. Praktyczne wykorzystanie jest takie, że masz małą, niezawodną, ekonomiczną, ładną i stosunkowo niedrogą terenówkę do użytku na krótkich odcinkach przez 1-2 osoby nie szukające poklasku. Auto jest zupełnie bezstresowe; dziury, błoto, gałęzie, parkingi… jego toporność sprawia, że nic z tych rzeczy cię nie rusza. Jak na zawołanie, Terenwizja zrobiła reklamę swoich kursów z przerywnikiem na materiał o terenówkach za 100k. Powiedzieli w sumie oczywiste, ale może ktoś potrzebuje to usłyszeć, żeby zrozumieć
-
Moda w kolorach lakierów
Popatrz jak się ludzie ubierają większość jak do trumny, pozostali tak, żeby się nie wyróżniać, a jak ktoś myśli, że jest wariat to ma czerwoną wstawkę.
-
Auta są podwyższone czy nie są już obniżone?
Kwestia wykorzystania. Ja zdecydowanie częściej podjeżdżam pod krawężniki i wpadam w dziury na ulicy niż omijam słupki na płycie lotniska Poruszanie się po prostej i łagodnych zakrętach również - statystycznie - zajmują więcej czasu niż szaleńcze odcinki specjalne w drodze po bułki do sklepu. Kwestia wygodnego wsiadania i wysiadania oraz dobrej widoczności w miejsce wpadania, wygrzebywania się i patrzenia przez lufcik tez nie pozostaje bez znaczenia. Suvy to nie ideologia, tylko rozwój produktu. Ktoś kiedyś stwierdził, że nad bagażnikiem sedana jest niewykorzystana przestrzeń i zrobił z niego kombi. Następnemu przeszkadzały dziury więc podniósł zawieszenie. Kolejny zażyczył sobie więcej miejsca w kabinie i tak powstał suv Jasne, można mieć sedana bo jest cichszy, kombi na trasy bo mniej spali, dostawczaka, żeby zapakować wersalkę przy przeprowadzce i terenówkę, żeby dojechać na ryby …ale nie każdy chce i może sobie na to pozwolić, więc rynek oferuje formę uniwersalną, która pogodzi w wystarczającym stopniu wszystkie te potrzeby.
-
Suzuki Jimny 5 door
Tak, żeby nie ciągnąc bez sensu tematu Pytanie było "dla kogo są nowe Jimny" a nie "co kupić w teren za 100-150k zł". Porównywanie nowego, mającego gwarancję, palącego 6-8 litrów benzyny, małego, lifestyleowego Suzuki, którego atutem sprzedażowym są zdolności terenowe a realnym czynnikiem wysoka pozycja za kierownicą, prześwit/napędy pozwalające na dojechanie do sklepu spod miasta i gabaryty dzięki którym zmieści się w każde miejsce parkingowe oraz wizerunek "małej, słodkiej, skromnej zabawki dla zamożnych"; z 10-15 letnim Wranglerem/LC/Patrolem, którego zakup zaczyna się od kilkumiesięcznej wizyty u mechanika, przeznaczonym do taniego szpanu w mieście albo rozjeżdżania roślinek w lasach …jest zupełnie bez sensu Gdybym osobiście miał wybierać między nowym Jimny a starym Wranglerem, to biorąc pod uwagę moje obecne potrzeby, wziąłbym bez zastanowienia Suzuki. Sprawdziłem dla sportu co można mieć za 150k i realnie, mając 5 minut na decyzję, kupiłbym pewnie coś w tym stylu Subaru Forester 2021 (ogłoszenie przykładowe, nie wnikam w treść), ew. jakąś świeżą Hondę CR-V lub innego japończyka z kategorii mid-suv. Duster II zrobił na mnie pozytywne wrażenie samochodu, który można umyć w środku karcherem. Suzuki jest trochę mniej toporne w środku, ale ogólne odczucia są podobne.
-
Suzuki Jimny 5 door
Zacznę trochę od końca. Pasjonaci i zapaleńcy wygrzebali ze śmietników Vitary, kiedy ich wartość spadła do zera, włożyli w nie dużo serca, czasu i trochę pieniędzy a następnie rozpoczęli świętą wojnę uświadamiania, że to pełnoprawna terenówka, która w zasadzie niczym nie różni się od Jimny …i być może jest to prawda, tylko, że przeciętny posiadacz Jimny ma to w dupie Te auta kupuje się jako zabawki, które w większości nawet nie poskrobią potencjału terenowego który oferują. Oczywiście im bardziej będą taniały, tym większy odsetek wyląduje w błocie. Taka kolej losu. Pomijam, że Wrangler kosztuje ponad 3 razy tyle co Jimny, ale patrzysz przez pryzmat ceny do kilograma i oczekujesz od samochodu "za tyle pieniędzy", że będzie uniwersalny. Mnie natomiast chodzi o ludzi, którzy kupują samochód lifestyle'owy, wybierają między Jimny a Smart i chcą czegoś, co zaparkowane "na salonach" będzie świadczyć o skromności właściciela a nie o tym, że go nie stać. Nie zawsze trzeba się prężyć, bo czasem można się jedynie wygłupić Z tego samego powodu mam mieszane uczucia patrząc na wersję 5-drzwiową; zrobiła się zbyt praktyczna i za bardzo przypomina mini G-klasę. To jest cienka granica i obawiam się, że ją przekroczyli. Użyję analogii zegarkowej - Royce Rolls to taki Patek Philippe; Wrangler to Omega a Jimny to tanie Casio. Mając na nadgarstku Omegę (świetne zegarki, nietanie, marzenie wielu), średnio będziesz pasował do towarzystwa w Patekach. …ale jak założysz Casio Vintage i szeroki uśmiech to wszystkie brukowce będą się rozczulać nad Lewandowskim który wystąpił na gali w zegarku za 60 euro Jeżeli chodzi o auto do biznesu i porównanie z Dusterem. Ponownie - nie zawsze trzeba patrzeć przez pryzmat użyteczności (chyba, że jest ona rzeczywiście potrzebna). Może i dojedziesz do klienta wygodniej, ale będziesz wyglądał jak fajans w Dacii, co niekiedy może negatywnie wpłynąć na wizerunek (straszne czy nie, taki mamy klimat). Piszę tylko o przykładach które podałem, stanowiących ułamek sprzedaży na specyficznych rynkach. Inny klient będzie w Europie (hobbyści, wąskie ulice), inny w Indiach (dużo ludzi, kiepskie drogi), Japonii (kei car) itd. Nie, bo w środku jest więcej miejsca, lepsze materiały, wygodniej się siedzi, mniej trzęsie, hałasuje i lepiej prowadzi.
-
Suzuki Jimny 5 door
Udać by się udało, ale realnie, może im się zwyczajnie nie chcieć. W Indiach i Azji mają rynek na kilka miliardów ludzi. Cała Europa to dwa miasta w Chinach. Gdyby im auto zalegało w magazynach to by pewnie kombinowali, ale mają hit sprzedażowy, olali od razu USA bo trzeba było przerobić zderzaki, więc tym bardziej odpuszczą Europę dla której wymagane jest opracowanie osobnej wersji silnikowej. A szkoda
-
Suzuki Jimny 5 door
Z tego co widziałem w przypadku poprzedniego modelu: - dla umiarkowanie zamożnych hobbystów (myśliwi, offroad) których pasja wymaga wjechania w teren, ale nie stać ich na Wranglera / Defendera / G-klasę. - dla zamożnych ludzi, którzy nie chcą się wyróżniać. Służy do bujania w mieście i dojazdów spod. Często jako drugie/trzecie auto w rodzinie. Niby dla żony/dziecka ale najczęściej w użyciu. - dla bardzo zamożnych ludzi jako dyskretne uzupełnienie garażu wypełnionego bardzo drogimi samochodami, którzy z jakiegoś powodu nie chcą Smarta. - dla służb i biznesu wymagającego wjechania w teren bez większego wyposażenia - geodeci, weterynarze, leśnicy, architekci, może jakieś kopalnie i inne w tym stylu. Przy czym poprzedni Jimny to rzeczywiście był surowy samochód, którego użytkowanie przypominało jazdę małym traktorem. Nowy jest moim zdaniem zdecydowanie bardziej "ludzki".
-
Ceny samochodów nowych i używanych.
1.0 może nie bardzo; chociaż wsadzają taki silnik do zaprezentowanego razem z Jimny - nowego modelu - Fronx; ale 1.4t mild hybrid znany z s-cross/vitara w opcjonalnym połączeniu z automatem byłby ekstra opcją. Nie wiem jak wygląda dzielność terenowa tej jednostki, ale rzadko kiedy ma to dla pierwszego właściciela większe znaczenie.
-
Suzuki Jimny 5 door
Na indiańskich targach Auto Expo 2023 odbyła się premiera nowego Suzuki Jimny 5 door Wymiary: 3,985 mm x 1,645 mm x 1,720 mm Rozstaw kół: 2,590 mm Silnik: 1.5L (w Europie będzie - o ile będzie - prawdopodobnie 1.4T) Skrzynia: 5-Speed MT/4-Speed AT Dźwięk lepiej wyłączyć Patrzę na ten samochód i nie wiem czy jednak wersja 3 drzwiowa nie ma większego sensu i bardziej mi się podoba O nowym Jimny mówiono co prawda Baby-G, ale raczej z sympatią. Wersja 5 drzwiowa wygląda jak dosłowna parodia G-klasy. Zagadką jest cena kiedy/jeśli to auto dotrze do Polski. Sugerowana cena przed premierą w 2019 zaczynała się od 67 900 za podstawową wersję. Strzelam, że ten będzie kosztował między 149 900 a 159 900
-
Ceny samochodów nowych i używanych.
No i wykrakałem Oficjalna premiera na indiańskich Auto Expo 2023
-
Ceny samochodów nowych i używanych.
GV ma chyba mechanizm różnicowy, Jimny nie ma. Jamnik to małe, lekkie, krótkie i wysokie pudełko z napędem na tył, bez żadnego sensownego trzyliterowego systemu (ABS dodali w 2005). W deszczu tył na zakrętach ucieka. Zimą nie jest pytaniem czy wypadniesz z drogi, tylko kiedy. Auto łatwiej obrócić i położyć na boku niż przywalić przodem Z drugiej strony, jest proste jak tylko się da, podjedzie tam gdzie nie podejdziesz, w mieście i na wsi zaparkujesz wszędzie, koszty utrzymania są pomijalne. Może nie jest to maszyna rolnicza jak Defender, ale nadal bliżej mu do traktora niż samochodu Da się tym bez problemu jeździć na co dzień, ale trzeba mieć odrobinę rozwagi. Myślę, że te nowsze, z kontrolą trakcji, powinny zachowywać się sensowniej. Nowy-nowy to w ogóle prawie normalny samochód i w środku nawet przyjemnie.
-
Ceny samochodów nowych i używanych.
To jest prywatny import spoza UE Teraz zadanie - znajdź w ogłoszeniach sprzedawcy zdjęcia tylnego rzędu siedzeń To w zasadzie jedyny argument przemawiający za importem samochodu do kraju. Podpowiedź - komplet siedzeń można kupić w salonie Suzuki; zabawa zaczyna się przy próbie zalegalizowania tego rozwiązania.
-
Ceny samochodów nowych i używanych.
Jeździłeś tym wynalazkiem? Miałem dwa Jimny, prawdopodobnie kupię sobie jeszcze kiedyś kolejnego i zapewniam cię, że te samochody są tak samo fantastyczne jak beznadziejne. Przede wszystkim - te starsze, bez ESC / TC (dodano gdzieś między 2013-2015) - są moim zdaniem zajebiście niebezpieczne / śmieszne (zależy czy jesteś w stanie opowiedzieć samemu o tym jak czterdziesty raz tej zimy wypadłeś z zakrętu czy już nie masz okazji). Natomiast dziwniejsze od tego co się stało z cenami starych, są ceny nowych. W 2019 sugerowane ceny zaczynały się 67 900 za wersję Comfort (bieda); następnie 71 900 za Premium (średniak)i 79 900 (manual) lub 84 900 (automat) za Xled (wypas) Jeszcze w tym samym roku, jak tylko trafił do salonów (powiedzmy, bo w sumie szybciej się rozszedł niż trafił), do każdej z powyższych cen dorzucili w cenniku +10 000 zł Następnie weszła UE ze swoimi ograniczeniami które Suzuki obeszło wycofując wersję 4 osobową i nastąpiła jazda bez trzymanki z cenami odsprzedaży nie znającymi górnej granicy. Na chwilę obecną jest jedna wersja do wyboru, dwuosobowa, z najgorszym możliwym wyposażeniem, za 106 900 zł (czyli praktycznie +40% w ciągu 3 lat). W tym roku ma się pojawić wersja 5 drzwiowa z miękką hybrydą 1.4. Ciekawe jak ją wycenią. Stawiam na coś między 149 900 a 159 900 🙃
-
2022 - Top 25 sprzedazy .. do gory nogami...
Czyli za 12-13 lat. Dla zobrazowania, 12-13 lat temu: - powstała Tesla jaką znamy (2010 - zakup fabryki, wejście na giełdę). Pierwszy Model S opuścił linię produkcyjną dopiero dwa lata później (2012). - powstał Bitcoin (2009); do Polski trafił pierwszy model HTC z Androidem (2009); światło dzienne ujrzał Apple iPad (2010) oraz Kinect do Xbox (2010); a wszystko to dzięki ultra-szybkiemu połączeniu LTE (w Polsce od 2011) Planowanie motoryzacyjnej przyszłości 13 lat do przodu przez zwykłego Kowalskiego, który statystycznie kupuje 10-12 letnie auto, więc ma jeszcze ćwierć wieku na zastanowienie; albo nawet rząd jakiegoś pierdzidołka, który nie wykracza wyobraźnią dalej niż do pierwszych wyborów, więc tworzenie infrastruktury dla następców nie leży w jego interesie …jest całkowicie zbędne W międzyczasie może się jeszcze milion rzeczy zmienić a sieć ładowarek, tak czy inaczej "zbuduje się sama" (deweloperzy, stacje benzynowe, myjnie, sklepy, itd.). Wystarczy, że Biedronka, Lidl i Dino wstawią kilka ładowarek na parking i w ciągu miesiąca masz kraj dostosowany do elektryków. Nie wnikam w obciążenia sieci, bo raz, że się na tym nie znam; dwa, że na pewno nie będzie dostosowana na czas
-
2022 - Top 25 sprzedazy .. do gory nogami...
W sumie z tej listy, w kontekście Polskiego rynku, zaskakuje: - trochę, ale nie bardzo - wysoka pozycja Mazdy i Mitsubishi. - trochę bardziej - wysoka pozycja Subaru - trochę bardzo - niska pozycja Hondy (napisałeś dlaczego) - trochę może - niska pozycja Lexus; w sumie to Toyota. Zakładam, że bliskość Azji ma spore znaczenie w pokryciu rynku markami. Z innej beczki, można to pisać rok w rok, ale Koreańczycy idą jak lokomotywa. Ruszyli na dobre tak z 30 lat temu od badziewiastej, ale bezawaryjnej motoryzacji; następnie podpatrzyli konkurencję i skopiowali najlepsze rozwiązania; później obrali własny tor i skutecznie gonią pod względem niezawodności Japonię, ale w zdecydowanie odważniejszy stylistycznie sposób.
-
Przeglądy po nowemu od stycznia?
Trąbią czy nie trąbią, przegląd trzeba zrobić. Nie da się / mnie ma sensu robić go na zapas. Cokolwiek nie wymyślą to w zasadzie pozostanie przyjąć na klatę i spełnić. Teraz są już chyba obowiązkowe kamery na ścieżce …a terenówki pocięte fleksem, z balonami zamiast opon i stadionowym oświetleniem i tak przeglądy przechodzą W zasadzie tylko diagnostów szkoda, bo wymyślają im jakieś nieistotne pierdolety a klient któremu odrzuci się przegląd, następnym razem pojedzie gdzieś indziej.
-
A może fabia?
Fizycznie wystarczą pewnie trochę inne amortyzatory i sprężyny. Technicznie różnicę można zrobić wstawieniem innej cyferki w sterowaniu …w sumie wszystkim; od pedałów, przez kierownicę na skrzyni i silniku nie kończąc.