Zawartość dodana przez Ryb
- Moj numer 10 - choroba Toyota sie rozserza - czyli jak dobrze traktujesz klienta to masz
- Moj numer 10 - choroba Toyota sie rozserza - czyli jak dobrze traktujesz klienta to masz
- Moj numer 10 - choroba Toyota sie rozserza - czyli jak dobrze traktujesz klienta to masz
- Moj numer 10 - choroba Toyota sie rozserza - czyli jak dobrze traktujesz klienta to masz
-
Moj numer 10 - choroba Toyota sie rozserza - czyli jak dobrze traktujesz klienta to masz
Mi też się nowa stylistyka Mitsu podoba. Ale na razie nic nie zmieniam. Dobrze mi z tym moim. Auto ma dwie rzeczy, które uważam za absolutnie genialne: 1. Osobny, chłodzony schowek w desce rozdzielczej na napoje 2. Podwójną tylną klapę, której dolna część służy do siedzenia Nowe modele tego nie mają.
-
Moj numer 10 - choroba Toyota sie rozserza - czyli jak dobrze traktujesz klienta to masz
U mnie Miss-a-bitchi pracuje na razie nieźle na to żebym tam kupił następne auto jakością serwisu. Mam wrażenie, że gdy coś się w moim aucie zepsuje to ktoś tam będzie musiał popełnić seppuku. Może i ceny mają z sufitu ale jeśli chodzi o stosunek do klienta to jest wzorowo. W Chevym było ok ale zdarzało mi się odnieść wrażenie, że jestem jednym z wielu i niespecjalnie się przejmują. Tylko sprzedawcy pracowali doskonale. Tutaj jest z kolei tak, że mam wrażenie że jestem najważniejszym klientem ich serwisu. Co BTW może nawet być prawdą, bo ceny mają takie że niewielu chyba się decyduje.
- Moj numer 10 - choroba Toyota sie rozserza - czyli jak dobrze traktujesz klienta to masz
- Moj numer 10 - choroba Toyota sie rozserza - czyli jak dobrze traktujesz klienta to masz
- Moj numer 10 - choroba Toyota sie rozserza - czyli jak dobrze traktujesz klienta to masz
-
Moj numer 10 - choroba Toyota sie rozserza - czyli jak dobrze traktujesz klienta to masz
Może dawał mało gazu. Zapięcie napędu jest zależne m.in. od położenia pedału. Na filmie wyżej z ASXem na rolkach to dobrze widać. W trybie auto z gazem wszystko idzie ok. W tym samym trybie bez gazu przednie koła się trochę kręcą zanim auto zjedzie z rolek. Widać że komputer dał się nabrać. W trybie lock auto zjeżdża również bez gazu. Moje posty nie są udowadnianiem wyższości któregoś napędu nad innymi tylko służą rozkminieniu jak dokładnie ten napęd w Mitsu działa.
-
Moj numer 10 - choroba Toyota sie rozserza - czyli jak dobrze traktujesz klienta to masz
Z Twojego postu nie wynikało że tylne kołoa były przyblokowane. Ja (i sądzę że większość czytających też) zrozumiała że auto stoi na śniegu na wzniesieniu i nie daje rady bo przód się ślizga a tył dołącza z opóźnieniem, Gdyby sprawa była jasna od początku nikt by przecież nie dyskutował, bo istotą tej dyskusji było czy daje napęd od razu a nie czy daje dość momentu w sytuacji podbramkowej. Inna rzecz, że po wciśnięciu na chwilę gazu do oporu w trybie lock powinno puścić, bo ilość momentu na tył jest regulowana w Mitsu w zależności od położenia pedału i w takich okolicznościach powinno pójść 50/50.
- Moj numer 10 - choroba Toyota sie rozserza - czyli jak dobrze traktujesz klienta to masz
- Moj numer 10 - choroba Toyota sie rozserza - czyli jak dobrze traktujesz klienta to masz
- Moj numer 10 - choroba Toyota sie rozserza - czyli jak dobrze traktujesz klienta to masz
-
Skąd takie różnice w cenie?
Wiesz, ja 20kkm zrobię w 4 miesiące więc nie opłaca mi się wydawać 10k za każdy miesiąc zużycia samochodu mniej. Jeśli tylko miałbym opcję przedłużenia gwarancji to bym brał. Takie auto niewiele się różni od demo, które rzadko czekają na klientów.
-
Skąd takie różnice w cenie?
Ten droższy to kombi, ma jakiś normalny kolor i wyposażenie. Ten tańszy to biały golas. Gdybym szukał auta nawet bym na niego nie spojrzał. Utargowałbym z 5k od pierwszego i miał prawie nowe auto tańsze o 1/3 od takiego samego w salonie.
- Outlander i Forester
-
Outlander i Forester
Ten 177KM to nie VW. Podobno silnik jest we wszystkim lepszy (podobno, bo nie miałem okazji nim jeździć). Silnik 140KM to volkswagenowskie TDI z wszystkimi jego wadami i zaletami. Głównym grzechem tego silnika jest kultura pracy, po prostu go ciągle słychać. Sam dźwięk nie jest taki zły, słyszałem gorsze. Osiągi (a właściwie wrażenia) są zadziwiająco dobre jak na 140KM bo silnik dobrze jedzie z niskich obrotów a w SUVie inaczej się odczuwa prędkości. Najlepszą cechą tego silnika jest bardzo niskie spalanie (przy oszczędnej jeździe). Mi się udało trasę Zakopane-Katowice pokonać ze spalaniem 5,3l/100km. Jak na gabaryty auta to super. Z autostrady udaje mi się zrobić 7-7.5l/100km (tempomat na 130km/h). Silnik pozbawiony jest DPFa (ale spełnia normę Euro4), co dla jednych jest wadą a dla innych zaletą. Ja wybrałem ten silnik m.in. ze względu na jego popularność: części leżą na ulicy, każdy kowal potrafi tedeika naprawić, do tego sprzedało się tych aut mnóstwo więc wszystkie problemy są znane. Przy zakupie używanego masz też duży wybór - a tego 177KM ze świecą szukać. Aha, jak ktoś chce to można go sobie łatwo zawirusować, nawet Mitsubishi oferowało boxa na 170KM. Jeśli chodzi o awaryjność to Internet straszy tymi silnikami w VW. Mitsubishi zmieniło głowicę i jeszcze podobno kilka innych części, więc silniki mają się nie psuć. Faktycznie, trudno znaleźć wpis właściciela Mitsu któremu się ten silnik rozpadł tak jak to ma miejsce w VW. Jeśli chodzi o awaryjność ogólną auta to ja mam już 110kkm i na razie nic nie raczyło się zepsuć. Za to ceny w ASO bardzo wysokie.
-
Outlander i Forester
Upierdliwy jak siedem nieszczęść poczuł się wywołany do tablicy. Zalety Outlandera: - dramatycznie niskie spalanie (silnik 2.0 TDI by VW) - dwa dodatkowe miejsca w bagażniku - dobre audio w wersjach z RockfordFosgate - ogromny bagażnik, świetny sposób składania i przesuwania tylnej kanapy - fantastyczne biksenony z doświetlaniem zakrętów - system bezkluczykowy Zalety Subaru: - kultura pracy silnika (różnica jest dramatyczna) - IMO trochę większa sztywność nadwozia (różnica niewielka ale jednak) - cichsze zawieszenie - lepsze osiągi - to Subaru
-
Złośliwe blokowanie?
Zrób sobie test i zobaczymy. Dla ułatwienia zrób kilka razy. Raz gdy jesteś zmęczony, raz gdy regulujesz radio, raz gdy dzwoni telefon, gdy świeci Ci słońce w oczy, gdy coś odwraca Twoją uwagę itd. A potem pochwal się średnią. No to jak jest o 13m krótszy od zalecanego to o ile jest krótszy na wyhamowanie samochodu? A 2s to nie jest zalecany lecz MINIMALNY. Więc 13m poniżej minimalnego to ile dokładnie będzie procent szans na wypadek? Dziwi mnie że przy zerowym prawdopodobieństwie zdarzenia wciąż mamy takie wypadki. Dziwi mnie (a właściwie to niestety wcale nie dziwi) beztroskie Polaków podejście do utrzymywania odległości od poprzedzającego pojazdu. Podczas gdy na Zachodzie jest to jeden z grzechów najcięższych. Ale cóż, tu jest Polska, mi nie mamy pojęcia dlaczego przodujemy w statystykach wypadków. A kask budowlany owszem, zdarza mi się nosić. Mimo że prawdopodobieństwo oberwania czymś na budowie też wysokie nie jest. Ale patrz, czasem ktoś jednak obrywa.
-
Złośliwe blokowanie?
Nie oglądaj programów moto tylko sprawdź sobie swój czas reakcji. Jeśli dasz radę zrobić poniżej 1.5s to przyjdź tu i się pochwal. Potem sprawdź ile trwa uruchomienie pełnego hamowania w układzie hamulcowym. Ale nie musisz tego robić. Wystarczy że sam sobie odpowiesz na pytanie czy dystans o 13m za krótki na wyhamowanie samochodu to jest już 100% wypadek czy nie?
-
Złośliwe blokowanie?
Pewność że szansa na takie hamowanie jest 0 ociera się o jasnowidzenie. Pewność że jazda za kimś w odległości 40m przy prędkości 90km/h zostawia Ci czas na jakąkolwiek reakcję to z kolei poważny brak wiedzy. Nic dziwnego że potem są karambole. Jak ktoś mi wjeżdża przed maskę po prostu dostosowuję odległość. Bo w przeciwieństwie do Ciebie, ja nie mam wiedzy co on dalej zrobi.
-
Złośliwe blokowanie?
Widziałem. Ale nie wiem po co to. Jedziesz 40m za autem jadącym 95 i co Ci to daje oprócz 100% szansy na kolizję w razie jakiegoś nieprzewidzianego hamowania z jego strony?
-
Złośliwe blokowanie?
Ok, rozumiem. Ale nie rozumiem po co więc zmniejszałeś odległość. I tak nic to nie dało.
-
Złośliwe blokowanie?
40m na dwupasmówce to chyba trochę mało, biorąc pod uwagę prędkości. Gdy za mną jedzie ktoś w małej odległości to staram się jechać z prędkością dostosowaną do tego dystansu. Dla 40m to będzie jakieś 50km/h, czyż nie? A może było ograniczenie prędkości? Mi się zdarzają takie sytuacje: Jadę sobie 100km/h gierkówką, dojeżdżam do auta jadącego np. 60. Zaczynam wyprzedzanie, a tymczasem pojawia się ograniczenie do 70km/h. Jestem na lewym pasie, zdążyłem się już częściowo zrównać z wyprzedzanym ale zwalniam do 70. Z tyłu nadjeżdża auto z prędkością większą niż 70. Oczywiście zaczyna się wściekać, bo moje wyprzedzanie długo trwa. W końcu wyprzedzanie się kończy, zjeżdżam na prawo, kończy się też ograniczenie prędkości. Naciskam "resume" na tempomacie, koleś nie umie mnie wyprzedzić. Oczywiście strzela focha.