Zawartość dodana przez Ryb
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> Mówisz jako klient czy jako producent? Auto jest drugą najdroższą rzeczą jaką sobie kupuje przeciętny człowiek poza domem/mieszkaniem. > Nie bo konsekwencje obecności tych bajerów sprawiają, że jazda przestaje być znośna. Liczy się > JAKOŚĆ elementu klasycznego, zwykłego, mechanicznego. Prąd nic nie daje. Przykład w RAV4 to > fotele. Są el. regulowane, ogrzewane i skórzane. I po co? Wystarczy, żeby były WYGODNE, > materiałowe, regulowane ręcznie i bez grzania. Wtedy zalety odczuwasz non stop, a nie tylko > chwilowo. Wystarczy żeby były WYGODNE, skórzane, regulowane automatycznie, z grzaniem i wentylowaniem. Nie trzeba rezygnować z elektrycznej regulacji w imię wygody, bo to nie ona ją popsuła. Popsuł ją ktoś inny. Rezygnując z elektrycznej regulacji nie dostajesz w zamian komfortu. Są również na rynku niewygodne fotele sterowane ręcznie. Te elementy nie są powiązane. > Tak? To ustaw mi ręcznie fotel. Opuść ręcznie szyby. Otwórz ręcznie bagażnik. Przykład na ręczne > sterowanie to skrzynia automatyczna. Można zablokować każdy bieg i zmienić go...gazem. To jest > przykład na coś automatycznego i dobrego. No dobra. Ja miałem na myśli np. automatyczną klimę, tempomat, światła itp. Te da się wyłączyć lub ręcznie korygować ich działanie. > Ale to "tylko" ma ogromny wpływ na komfort jazdy w trudnych warunkach. Co za problem zrobić guzik > ON/OFF dot. czujnika deszczu? Widzisz, u mnie działa dobrze. Nigdy bym takiego wyłacznika nie użył. > Wracając do RAV4. Coś jak włącznik świateł. Ma położenie I - > pozycyjne, II - mijania, III - AUTO. Ja jeżdżę na II, ale jak ktoś ma zbyt krótką pamięć, żeby > wyłączyć i włączyć mijania to proszę uprzejmie, przełącza na AUTO i jeździ. I znów. Jeśli zostawię na światłach mijania to gdy wyjdę z samochodu one się wyłączą. Nie muszę pamiętać w żadnej sytuacji, chociaż wolę jeździć na auto. Można? Można. > Nie brzmij jak reklama. Rynek coś tam ma, ale na pewno nie dla każdego. Nawet Octavia nie jest dla > każdego. Oczywiście, każde auto jest kompromisem. > Jestem przekonany, że będzie coraz lepiej. Samochody będą w przyszłości w pełni konfigurowalne. Ale > nie ma na dziś dzień i nie było 10 lat temu technicznych ograniczeń, żeby montować pełną > wyłączalność automatów itp. Chodzi tylko o to, żeby w imię wspaniałego bogactwa, wyłudzać od > klientów więcej pieniędzy za wyższe wersje. Nieproporcjonalnie więcej do kosztów instalacji > tych bajerów. Wersja X w RAVce była droższa od zwykłej pewnie o ok. 30 tys. zł. Czy Toyota te > pieniądze uczciwie zarobiła? Nie! Ona je ukradła z dumą i uśmiechem na ustach. Oczywiście nie > tylko Toyota...każdy producent. I jeśli wciąż klienci będą kochać full wypas, jeśli wciąż będą > obrońcy "must have ausstattung" to klienci będą okradani. Dlatego bajery ODRZUCAM! Nie muszą być konfigurowalne jeżeli działają DOBRZE. Po prostu Toyota parę rzeczy zepsuła i tyle. Nie znaczy to, że inni nie zrobili tego lepiej. > Są elementy, które sprawdzają się bez el. wspomagaczy i automatów. Wspomaganie ich na siłę, zawsze > da zły efekt. Nieważne w jakim aucie. Więc masa rośnie, a okazuje się, że to właśnie masa > stała się największym wrogiem auta. Jeśli są gdzieś perfekcyjne czujniki, automaty i > wyręczacze kierowcy, proszę bardzo, cieszę się. Ja takich nie znam. I nikt mnie nie przekona, > że są w popularnych markach. > Pozdrawiam. No patrz, a ja jeżdże popularną marką. Czujnik deszczu działa dobrze, czujnik zmierzchu wyśmienicie, automatyczna klima doskonale. Tak samo tempomat, wspomaganie o zmiennej sile, czujniki cofania, telefon, samościemniające lusterko i wszystkie inne narażone na popsucie się i "niepotrzebne" dodatki. Elektryczna regulacja na pewno nie zepsułaby wygody foteli bo w wersjach w nią wyposażonych są one identyczne. Z żadnego z posiadanych elementów bym nie zrezygnował. A chętnie widział coś jeszcze.
-
Bye bye Neste - i co teraz?
> Zrobiłem sobie kiedyś wizytówkę z danymi do faktury. Zalaminowana, full wypas. Podaję kasierowi, a > sam zaczynam dłubać w zębach... Odrobinę mniej niewygodne... Ale dalej do kitu. Poza tym u mnie się i tak mylą bo mam trudne nazwisko. > Rób ksero tych faktur i podpinaj je razem z oryginałem. Ksero nie wyblaknie... Już gdzieś posiałem wczorajszą.
-
Hybrydowy Gofer
> A jakimi jeździłeś? Napęd Toyoty (Prius, Auris czy Lexusy), mimo obiektywnie niezłych osiągów, > przyjemności nie daje żadnych... Auris oraz Lexusy CT200 (to samo co Auris) i IS300h. Po tym ostatnim spodziewałem się najwięcej. > Z chęcią oddałbym nawet litr/100km na rzecz wirtualnych > przełożeń (jak np. w nowej wersji Audi Multitronic czy np. CVT w C-Max 1.6) Wirtualne przełożenia w Subaru działają IMO perfekcyjnie. > i wyłączenia > silnika elektrycznego tylko na postoju... Honda, z napędem bardziej konwencjonalnym i ze > skrzynią CVT daje przyjemności minimalnie więcej. Voltem nie jeździłem... Możliwe że powyższe auta zabija właśnie skrzynia. Ale za to jest bardzo sprytnie zrobiona i z tego co wiem trwała i bezawaryjna. > Jeśli tutaj jest DSG, to znaczy że auto będzie brzmiało normalnie przy przyśpieszaniu, wraz z > większą prędkością silnik będzie się kręcił szybciej. Niby tak, ale ciarki mam na myśl o możliwej awaryjności DSG z takim układem. > IMHO całkiem ciekawa propozycja, ale > wydaje mi się, że koszt zakupy będzie zabijać... A to na pewno. Już Toyota chce za swoje hybrydy kasy z sufitu. VW się tu świetnie odnajdzie.
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> Nie w każdym, ale jeździłem kilkoma autami i twierdzę, że w większości. A trudno wymagać perfekcji > działania w tanich produktach. Moim zdaniem samochody nie są tanimi produktami. > Esencja samochodu, radość z jazdy, wolność wynikająca z jazdy samochodem w ogóle nie ma nic > wspólnego z tymi gadżetami wyposażenia. I tak i nie. W Porsche GT3 niepotrzebna mi automatyczna klima, radio czy tapicerka nawet. Ale w codziennym dupowozie lub samochodzie w trasy, w którym spędzasz pół dnia te "gadżety" sprawiają że życie jest znośne. > A pogodzi wszystkich tylko jedno: przełącznik > AUTO/MANUAL. Większość automatycznych dodatków ma opcję sterowania ręcznego więc nie ma problemu. Wyjątkiem jesy chyba tylko czujnik deszczu. > Nie chodzi o psucie. Chodzi o sens i wybór. > Pozdrawiam. Wybór jest, bo rynek ma coś dla każdego. I nie dyskutuję z argumentami, że ktoś wybiera sterowanie manualne, bo tak woli. Dyskutuję z tym, że ktoś odrzuca dodatki w jednym samochodzie, tylko dlatego że w innym działają źle. Przecież tu nie ma żadnej korelacji.
-
Nissan micra - do kacikowych negocjatorow.
> Dalej nie rozumiem. > Logiczne, że kupując coś za kilkadziesiąt kPLN szukam, gdzie jest taniej. > Nie wymagam od nikogo "ściągania gaci", tylko odpowiedzi - za ile dane auto mi sprzeda. > Tam gdzie będzie najtaniej (+ew. koszt podróży) - pojade i kupię. Co w tym dziwnego? Wygląda na to, że jest coś złego w kupowaniu taniej.
-
Hybrydowy Gofer
> (...) > Kto odważny do zakupu? > Co do wytłuszczonego tekstu.... jaki maksymalny moment obecnie przenosi to 6 DSG 350 NM? ? > Zakładając, że wzmocnią to i tak cudów nie zrobią, maks pewnie ze 400NM. Ojjjj będzie się > działo Już więcej nie narzekam i chowam się do jamki.... Ta, każda hybryda jaką dotąd jeździłem dostarczała żałosnych wrażeń z jazdy, nawet jeśli na papierze obiecywali że będzie dobrze. Ciekawe czy ten Golf będzie potrafił więcej.
-
Jak ropa na Shellu - do posiadaczy traktorów
> nie sądzę kiedyś miałem gufera MK1 i tam świece były chyba od fabryki i odpalał lepiej niż to clio, > a tam swiece było łatwiej spalić jak w nowym samochodzie gdzie elektronika nie pozwala na > specjalne szaleństwo z grzaniem . Widocznie w tamtym samochodzie zastosowano jakiś inny rodzaj świec żarowych, odpornych na zużycie oraz upływ czasu.
-
Jak ropa na Shellu - do posiadaczy traktorów
> Panowie orientujecie się jaką ropę sprzedaje teraz Shell ? > Są trzy rodzaje > - letnia > - przejściowa > - zimowa > ta przejściowa ma temp. do coś - 10 sC i mam wrażenie że shell idzie po kosztach i wciska tą > przejściową ropę. > Macie może jakieś doświadczenie po ostatnich mrozach , bo moje Clio dwa lata temu paliło przy -24 a > teraz przy -12 jest problem. Jak dwa dni miałem w granicach -20 to musiałem parędziesiąt > sekund na rozruszniku go gonić bo nie chciał zagadać , znaczy się łapał po pierwszym grzaniu > ale zaraz gasł . Dwa lata temu Twoje świece żarowe były o dwa lata młodsze.
-
Bye bye Neste - i co teraz?
> No tak. W 2008 mogli nie mieć internetu > Ale nie działa karta Neste ID? Bo na stronie Shella jest info o niej i o e-fakturach też. > jakiś tekst > Pytałeś w kasie przy płaceniu? Update. Byłem na Shellu, pokazałem Neste ID, poprosiłem o e-fakturę. Pani popatrzyła na mnie jak na kosmitę i skończyło się na dyktowaniu wszystkich danych firmy. Następnie dostałem kolejny świstek.
-
Nissan micra - do kacikowych negocjatorow.
> . > by może.. > jakoś do tej pory daję radę. > i wole zostac w gaciach niż bez nich... > pzdr Jak tam chcesz. Nie ma obowiązku kupowania tak samo jak nie ma obowiązku przedstawiania takich ofert, żeby ktoś chciał kupić.
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> Masz 100% racji. > Patrząc na ogłoszenia, full wypas i wielka moc to wciąż cechy przyciągające klienta. Nie pierwszy > raz przekonałem się, że to po prostu wada. Zarówno funkcjonalna jak i kosztowa. Ale reklama > robi swoje. Słowo "bogate" wyposażenie być może kojarzy się z "bogactwem" i działa prosty > mechanizm. > Toyota wersją X zepsuła po prostu fajnego SUVa w imię wyglądu, mocy czy czego tam jeszcze. No i > powstała w czasach, w których wiodąca filozofia to "więcej, grubiej, tłuściej, a kierowca to > głupek". Bo jak tłumaczyć fakt, że przy spadku temp. poniżej +3st.C, włącza się trójkąt > ostrzegawczy z wykrzyknikiem, wyświetla się napis "POSSIBLE ICE ON ROAD", którego się nie da > skasować i kończy się obserwowanie innych danych z komputera? Dlaczego ktoś uważa, że mając > termometr zewn., nie potrafię skojarzyć, że jak jest koło "zera", może być ślisko? Dlaczego > każdy komunikat "piszczy"? Czy ktoś myśli, że nie patrzę na deskę rozdzielczą? > Ale najważniejsze. Są wersje podstawowe i taka RAVka jest godna polecenia. > Pozdrawiam. Nie rozumiem dlaczego wraz z kolegą fanem golasów zakładacie, że dodatkowe wyposażenie ZAWSZE działa tak źle i w KAŻDYM modelu KAŻDEGO producenta. Jeździłem autem z idiotycznie oprogramowaną automatyczną klimą. Jeździłem autem z debilnie działającym czujnikiem deszczu. Z beznadziejnym wspomaganiem kierownicy. Z mułowatym i tępym automatem. Z zacinającymi się elektrycznymi szybami. Z szumiącym radiem. Z bluetoothem co zrywał połączenia. Z beznadziejnym silnikiem. I co? Mam teraz kupić auto bez klimy, czujnika deszczu, wspomagania, radia, ba - może nawet bez silnika? Przecież to były różne auta! Wystarczy wyzbyć się paranoi i znaleźć auto w którym pożadane elementy po prostu działają. A nie wmawiać sobie, że wyposażenie Taty Indiki jest najlepsze na świecie bo nigdy się nie zepsuje.
-
Nissan micra - do kacikowych negocjatorow.
> pracuje u dealera tyle ze motocykli... kiedys owszem uczestniczyłem w akcji pt ściagnie gaci przed > klientem... od jakichś dwóch lat tego nie robię... jeżeli widzę że ktos wysyła maila i szuka > po całej Polsce to taki mail trafia do śmieci... A skąd wiesz ile maili wysłałem? > dośc za darmo pracowac... a koszty firma ma > niemałe... > pzdr i życze aby kazdemu sie trafiali tacy "kreatywni" klienci... Ten co auto mu sprzeda będzie się bardzo cieszył, że trafił się kreatywny klient. On ma sprzedaż której by nie miał (niełatwo złapać klienta z drugiego końca Polski), klient ma auto i wszyscy zadowoleni. Tylko Ty zostałeś w swoich gaciach.
-
Klopoty kupijacych w komisie w Raciborzu
> Krótko podsumowując: > Zakładając, że społeczność AK w jakiś sposób można przyjąć za grupę reprezentatywną - polskie > społeczeństwo nie widzi niczego złego w opieszałości i braku odpowiedzialności urzędnika i > innych instytucji utrzymywanych i opłacanych z podatków m.in. w celu zapewnienia ładu i > porządku w państwie. Mylisz się. Urzędnik tu nic nie zawinił, bo nie jest ekspertem kryminologiem i nie musi umieć odróżniać sfałszowanych dokumentów od oryginalnych. Nawet nie wiesz jak dobre były te fałszywki ale wiesz, że urzędnik powinien był je wykryć. > Propozycje zmiany tego stanu są przedmiotem kpin i kwitowane > wyszukiwaniem kolejnych "niemożliwych do rozwiązania" problemów - nieistniejących - choćby > żałosne brednie o tym, jak to inne kraje musiałyby tworzyć nowe bazy dla "Polaczków" (za to > ostatnie chyba baniczek powinien być jako że jest to określenie pejoratywne nastawione na > znieważanie określonej grupy etnicznej). Dlaczego nieistniejące? W takiej choćby przysłowiowej > Polsce istnieje baza danych, w której można bez problemu sprawdzić, czy samochód nie został > wyrejestrowany i z jakiego powodu to nastąpiło - czyt. nie da się zarejestrować pojazdu > wycofanego z eksploatacji i zezłomowanego. Krzyżowe korzystanie z tego typu baz krajów > europejskich nie jest jakimś wielkim problemem, bo te dane ISTNIEJĄ - nie trzeba tworzyć > żadnych nowych baz - ewentualnie wskazane byłoby stworzenie centralnej bazy danych, w której > dane byłyby na bieżąco aktualizowane przez kraje członkowskie. Kto ją stworzy? Za ile? Kto będzie zarządzał? Za ile? Jak długo będzie trwał obieg informacji? Kto ją będzie aktualizował? Za ile? Masz pojęcie ile rekordów dziennie musiałaby obsłużyć taka baza? I po co to wszystko? Żeby złapać jednego oszusta z Raciborza? > Co do title washingu - USA to specyficzny przypadek, w UE gdyby nawet jakaś Ikslandia nie posiadała > bazy o pojazdach, wystarczyłoby omijać auta, które kiedyś kontakt z Ikslandią miały. Wystarczy omijać samochody od handlarzy tańsze od takich samych z Polski. Wystarczy nie podpisywać umów "na Niemca". Wystarczy nie zaniżać wartości na fakturach. Wystarczy... Ech, nic nie wystarczy bo głąby w pogoni za tanim wypasem zawsze będą robiły powyższe. > Urzędnik nie musi wykonywać analizy kryminalistycznej dokumentów w przypadku próby wprowadzenia > samochodu do obrotu - mimo jego wcześniejszego wycofania z eksploatacji, bo wystarczy > sprawdzić VIN takiego pojazdu - jeżeli będzie umieszczony w bazie aut, które autami już nie są > (lecz złomem), z automatu odmawia się rejestracji. I co za różnica? Naprawdę sądzisz, że jest jakakolwiek różnica między tym że wyrejestrują Ci auto tydzień po zakupie czy kilka miesięcy później? Dalej nie masz auta ani kasy i bujaj się. > Ze swojej strony - ciekawe, co pisaliby ci mędrcy, którzy masturbują się z radości jak to jest > wspaniale i jacy urzędnicy są cudowni, gdyby ich spotkała taka sytuacja, że przez olewanie > elementarnych zasad zdrowego rozsądku przez urzędników różnego szczebla nagle zapukaliby do > ich drzwi smutni panowie i zabrali metalowy obiekt kultu a ich samych postawili przed sądem - > np. za paserstwo To nie urzędnicy olewaja zdrowy rozsądek. Oni po prostu robią swoje. Zdrowy rozsądek olali kupujący trefne auta.
-
Klopoty kupijacych w komisie w Raciborzu
> w owym Pierdziszewie jest kilkanaście osób chętnych na to stanowisko i wykonają swoją pracę bez > marnowania czasu na pasjansa albo sapera. > pogratuluje i pochwali za działania wykraczające poza minimalne wymagania, a jednocześnie > prowadzące do poprawy sytuacji prawnej, minimalizowanie przyszłych problemów i odkręcanie > błędnie podjętych decyzji po ignorancji zadania. W URZĘDZIE??? Uśmiałem się do łez. Cały dzień będę miał dobry humor. To co proponujesz brzmi jakbyś wczoraj przybył z Marsa. I teraz poważna odpowiedź: TAK SIĘ NIE DA.
-
Niesprzedawalne chevrolety
> Co ty mówisz? Tak obserwuję twoje posty i masz jakieś ponadprzeciętne oczekiwania chyba. Siedziałeś w Insigni z tyłu?
-
Jazda zimowa
> To mieliśmy jakieś inne Epici Twoja skręcała? To ja chyba mam coś popsute.
-
Niesprzedawalne chevrolety
> To czemu tyle Mondziaków i Insigni jeździ? Gabaryt też duży Gabaryt Insigni to porażka jakaś. Jakim cudem takie wielkie auto może być tak ciasne?
-
Jazda zimowa
> Zimówki załóż Mam. I zmieniam co dwa sezony na nowe. Nie pomaga. Ale ten samochód nawet latem broni się przed skręcaniem jak tylko może więc czego wymagać zimą?
-
Niesprzedawalne chevrolety
> Gabaryty to zaleta. Jakoś mniej chętnych jest wtedy do wymuszania pierwszeństwa i wciskania się tuż > przed maskę z pasa obok... I z lewego pasa uciekają. > Z parkowaniem nie mam problemów - sprawę ułatwiają czujniki parkowania i lusterko zmieniające kąt > na wstecznym (taki przydatny gadżet w Epice i Evandzie). dzięki temu mnie się łatwiej parkuje > Epicą niż lacetti kombi. Ale oczywiście problem może być w wyjątkowo ciasnych miejscach jak > miasteczka na Bałkanach. Tam parę razy musiałem składać lusterka żeby się z kimś minąć - > lacetti - epiką było by to prawie niemożliwe Bałkany czy np. Włochy to masakra jakaś. Nie raz zablokowałem ruch w połowie miasteczka pokonując zakręty na raty.
-
Niesprzedawalne chevrolety
> To ja Ci powiem dlaczego ja nie wziąłem Malibu, chociaż byłem nim zauroczony (nie tylko smaczną > nazwą ). > Gabaryty. Jeśli znakomita większość rocznego przebiegu to stolica średniego europejskiego państwa i > parking koło bloku, to wybrałem Cruze. A ja właśnie bym kupił dlatego, że jest duże. Ale ja jeżdżę w trasy.
-
Niesprzedawalne chevrolety
> Ja też zastanawiam się czy nie dać swojej dożywocie.... > Auto z 2009 roku, 55 tysięcy przebiegu, diesel, od nowości w moich rękach... > W Polsce tradycyjnie lepszy Passat od lekarza z Niemiec Moja też jest 2009/2010. Brakuje mi w niej tylko napędu na 4 koła. Ale pojeździ do jakichś 250kkm. A Passat to przy Epice jest jakiś taki... mały.
-
szybkie nagrzewanie "chłodziwa" epica
> Ciebie może nie, ale silnik i turbo z pewnością tak Jak silnik i turbo to obchodzi to niech się one martwią.
-
Klopoty kupijacych w komisie w Raciborzu
> Ale dlaczego klient ma za swoje? Nie rozumiem Twojego aplauzu... > Czy stawiasz tezę, że klienci wiedzieli, że coś jest nie tak z tymi autami? Sprzedawca im szeptał > do ucha: "to auto nie powinno już jeździć, ale za połowę ceny go sprzedam, okazyjnie..." > (...) Schadenfreude. Ale poważnie. Jeżeli auta zostały zarejestrowane w Polsce a klienci dostali faktury na całą wartość samochodu to mogą próbować od handlarza-oszusta coś odzyskać. Ale jeśli dali się namówić na umowę z fikcyjnym Helmutem Kohlem z Wolfsburga, albo cena na fakturze to niewielki procent tego co wpłacili (bo podatki...) to będzie to dla nich nauczka, że cwaniakować nie warto bo większy cwaniak zawsze wyroluje małego. I wtedy dobrze im tak.
-
Klopoty kupijacych w komisie w Raciborzu
> Pewnie, że niewinny Przecież to, że auta poszły na złom, skasowane zostały briefy itp. itd. w > Niemczech - kraju znanego z chaosu i bałaganu w papierach nie trafiło do żadnej bazy danych Nie sądzę żebyśmy mieli wgląd do niemieckich baz danych ot tak, bez uzasadniania każdego przypadku. Stawiam więc teorię, że nie robi się tego rutynowo.
-
Klopoty kupijacych w komisie w Raciborzu
> Czyli po cichu można swobodnie zarejestrować auto, które nie istnieje (np. wymyślony z głowy VIN > nabity w kradzionym samochodzie), wystarczy dorobić papiery (nie są jakieś specjalnie > skomplikowane do podrobienia) i można śmigać? Tak. Możesz każdego oszukiwać tak długo aż nie wpadniesz. To chyba jasne.