Zawartość dodana przez Ryb
-
Klopoty kupijacych w komisie w Raciborzu
> A kto jest? Albo inaczej - kto jest winny przestępstwu polegającemu na nakłanianiu do > niekorzystnego rozporządzania mieniem na skalę masową (tj. opłaty za miękki DR, gdzie ponoć > auto i dokumenty są sprawdzane przed wydaniem twardego - i jak widać nie jest to wykonywane, > więc opłata jest nieuzasadniona)? Winny oszustwa jest oszust. Urzędnik nie jest winny, że dał się oszukać. Urzędnicy to nie śledczy, sprawdzają dokumentację pod względem formalnym i tyle. Jeśli papiery były dobrze podrobione to nie mieli szans się zorientować. Przecież to nie są śledczy kryminalni.
-
Najpopularniesze Auta 2014 - Ranking
> Ale z tego co widzę to Octavia już 2 rok z rzędu na 1 miejscu ... Od ilu się zaczyna taka Octavia ? Nie ma znaczenia od ilu się zaczyna, bo ta co jest na 1 miejscu to się zaczynała inaczej. A nowy model ma cenę z sufitu, więc albo będą gigantyczne rabaty albo się skończy rumakowanie.
-
Najpopularniesze Auta 2014 - Ranking
> Floty rządzą Swoją drogą - zapraszam na HP Stawiam dolary przeciw orzechom, że gros tych Octavii które zapracowały na pierwsze miejsce to stary model i że w przyszłym roku zestawienie już takie różowe nie będzie.
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
Gdyby kiedyś miało mi przyjść do głowy choćby spojrzenie na ten samochód to właśnie skutecznie mnie zniechęciłeś. Ciekawe czy w nowej RAVce też takie babole siedzą?
-
Klopoty kupijacych w komisie w Raciborzu
> z klucza urzędnik nie dostanie po głowie, ale cywilnie może. Nie może jeśli błędy nie były proceduralne. Mogli po prostu nie mieć wiedzy o oszustwie więc nic nie są winni. Gdy oszustwo ujawniono w świetle tych faktów okazało się, że decyzje o rejestracji są obarczone wadami prawnymi co uczyni je nieważnymi. To nie urzędnicy są winni. Proste i skuteczne.
-
Jechałem dzisiaj Leonem 1.2 TSI 105 Ps
> Wszystko fajnie byle silniki wytrzymywały porządne przebiegi Tylko to nie jest wina turbin że > 250tysięcy to dla niektórych dzisiejszych silników kres - niektórzy tego nie kapują > najwyraźniej. Autor wątku zastanawia się nad nowym - więc mało prawdopodobne, żeby taki przebieg był jego problemem. No i akurat turbosprężarka też nie jest tu kryterium, bo na liście rzeczy, które się mogą w nowoczesnych silnikach popsuć to ona jest jeszcze stosunkowo niedroga i łatwa do ogarnięcia.
-
Jechałem dzisiaj Leonem 1.2 TSI 105 Ps
> No tak ale to już typowo sportowy samochodzik > A jak ktoś nie jechał Turbo Benzyną to niech spróbuje - to uczucie jak się turbinka załącza Choć > pewnie w małych silnikach nie ciągnie aż tak W tych małych TSI po prostu daje tyle, że auto jedzie fajnie z dołu, co sprawia że wydaje się żwawsze niż jest naprawdę. Masz wrażenie, że przyspiesza chętnie i bez wysiłku. Super.
-
Niesprzedawalne chevrolety
> mnie interesował Cruze 2.0 D albo Malibu. Od słowa do słowa zaproponowano mi ceny mniejsze o ładną > sumę w stosunku do promocyjnej. Malibu tak - z niewiadomych dla mnie powodów one się nie sprzedają. Ale Cruze'y i Captivy polscy dilerzy importują z innych rynków (m.in. można kupić fajne wersje skandynawskie).
-
Jechałem dzisiaj Leonem 1.2 TSI 105 Ps
> nawet Fiat Uno Turbo był już wtedy na rynku od dobrych kilku lat No a teraz Ci będą pisać, że turbo w silnikach benzynowych to nowość i nie wiadomo czy turbosprężarki z silnikami benzynowymi to dobry pomysł.
-
Jechałem dzisiaj Leonem 1.2 TSI 105 Ps
> Pierwsze popularne TD to były 1.9TD PSA - to lata 88? 89? A turbo benzyny - to wiadomo Saab 99/900 > od 78 roku bodaj już sprzedawane. Volvo chyba tez nie wiele później. Chyba jakieś amerykańce > też. Porsche 911 miało turbodoładowane silniki bodaj w 1974.
-
Jechałem dzisiaj Leonem 1.2 TSI 105 Ps
> miałem galanta 1.8 td z 89 r No właśnie o tym piszę. A turbobenzyny jeździły już wtedy od kilkunastu lat.
-
Niesprzedawalne chevrolety
> prosze cię. w piątek i sobotę zrobilem małą objazdówkę po salonach. nie widzialem tych tabunów > klientów, za to widzialem rabaty od cen promocyjnych. To znajdź mi Captivę LTZ poniżej ceny promocyjnej. > A, to taka strategia. W sumie jak ktos ma czas na zabawy w sprzedawanie to może być Ja miałem czas. Gdybym się tak pobujał ponad pół roku to nie musiałbym podatków płacić. Aha, i sprostowanie: Lacetti czekał na klienta cztery miesiące, nie pół roku jak wcześniej pisałem.
-
Niesprzedawalne chevrolety
> Przy takich rabatach to nic dziwnego. Chciałbyś. Oficjalne ceny zawierają rabaty (fakt że spore) ale nic już od tego nie urwiesz. Nie muszą się bić o klientów, bo tych jest pod dostatkiem. > No właśnie nie. Zdecydowana większośc to osoby prywatne, faktyczni wlasciciele sprzedawanych aut. Sam sprzedawałem Lacetti przez pół roku. I nikt nie dzwonił. W końcu jeden zadzwonił, przyjechał i kupił. Ceny nie zmieniłem ani o złotówkę.
-
Jechałem dzisiaj Leonem 1.2 TSI 105 Ps
> Ale ja nie piszę, że się nie da zrobić turbo, który takie temperatury wytrzymuje. Już dawno się > dało - Porsche w 1975 zrobiło 911 Turbo, a dwa lata później Saab. Ale to były rozwiązania > niszowe, drogie. > Do diesla turbo można było zrobić względnie tanio od dawna. Ale dopiero niedawno technologia poszła > na tyle do przodu, pchana zresztą przez "ekologoów", że turbo do benzyn montuje się bez > mrugnięcia okiem. A w naturze człowieka jest nieufność przed nowym... A mi się wydawało, że kariera turbo zaczęła sie właśnie od silników benzynowych i to do diesli zaczęto je montować dopiero stosunkowo późno, bo w latach dziewięćdziesiątych. Turbobenzyny miały wtedy już za sobą kawał historii. Więc mównienie, ze turbo=diesel a w benzynowych silnikach jest ono novum, jest cokolwiek nieuprawnione.
-
szybkie nagrzewanie "chłodziwa" epica
> Ciepłe powietrze z nawiewów to jedno, a temperatura płynu to drugie A co mnie płyn obchodzi? Ja siedzę w kabinie. Gdybym miał zamiar się kąpać w płynie chłodniczym to może ten parametr byłby istotny.
-
Niesprzedawalne chevrolety
> Śledzę ogłoszenia na allegro, tak pi razy oko od września / października. Szukając Lacetti z > dieslem od kilku miesięcy widzę ciągle te same auta. Co ciekawe prawie wszyscy ogłaszający > odświeżają ogłoszenie przez cały czas z tą samą ceną. > Patrzę też na Fordy Focusy i tam sytuacja jest zgoła inna. Jeśli auto pojawia się ponownie, to cena > już niższa. > Widocznie użytkownicy Chevroletów chcą sprzedawać, a nie sprzedać W obliczu nieuchronnego, czyli > wyjścia Chevy z EU to działanie delikatnie mówiąc nierozsądne No patrz, a o nowe to się biją. Ogłoszenia które oglądasz to mogą być trupy u handlarzy. One wiszą czasem latami z niezmienioną ceną.
-
Jazda zimowa
> A od czego masz ręczny ? Dalej jedzie prosto, tylko bokiem. A jak już ją wprowadzisz w poślizg to jedzie w obranym kierunku aż jej się znudzi i nie masz na to wpływu.
-
Kupno auta obciążonego kredytem
> Nie wchodzi w grę... Każda inna opcja obarczona jest ryzykiem.
-
Jazda zimowa
> Epica była rewelacyjna na śniegu IMO jest beznadziejna. Wielka, ciężka, czego byś nie robił i tak jedzie prosto a do tego grzęźnie przy każdej okazji. Ten samochód najbardziej potrzebuje napędu na cztery koła.
-
szybkie nagrzewanie "chłodziwa" epica
> Czas nagrzewania diesla powinien być zaliczany do emerytury Przecież ciepłe leci już po kilkuset metrach. A chwilę potem już daje na full. Może masz dogrzewacz popsuty?
-
Kupno auta obciążonego kredytem
> Jak to wygląda w praktyce? Sytuacja taka: > kredyt na auto wzięty w FiatBank. > Kredyt = kwocie umownej za którą idzie auto. > W DR i KP nie ma wpisanego banku. > Jak to załatwić, żeby później nie było bólu? > Da radę to w jeden dzień załatwić? > Opcja, że aktualny właściciel spłaca zobowiązanie raczej nie wchodzi w grę... Przejąć kredyt.
-
Jechałem dzisiaj Leonem 1.2 TSI 105 Ps
> A to się zgadza. Sto koni w takim aucie to jest lipa i nie ma bzdurzyć, że jest inaczej. Na > skodzianym nawet wszedłem w polemikę z pewnym jegomościem, który uważa, że 1.2htp 64hp jest > już wystarczające, a 1.2t to kop nieziemski Ważne jest jeszcze JAK te konie są dostępne dla kierowcy. Bo są auta, które spontanicznie reagują na gaz i na dodatek potrafią to czynić nawet przy stosunkowo niskich obrotach, a są auta gdzie reakcja jest ociężała i z dużym lagiem. I mimo że auto ma dużo mocy to i tak czujesz jakbyś je zmuszał do jazdy. Przykład z mojego podwórka: diesel w Lacetti reaguje na gaz przy każdych obrotach większych od 1500 niemal bez opóźnienia. Wciskasz gaz i auto wyrywa do przodu. Po przesiadce z Epiki (która ma 30KM więcej) wrażenia są jak w sportowym aucie. Bo Epica ma "gumowy" gaz, który reaguje z opóźnieniem. Różnicę mocy zaczyna być czuć dopiero na wyższych biegach i przy wyższych prędkościach. Bo na biegach 1-2-3 i prędkościach do 100-120km/h auto ledwo za tamtym nadąża. I jeszcze dla kontrastu taki Lexus IS300h. Mocy mnóstwo a w porównaniu z dwoma powyższymi to nie jedzie wcale. Bo sposób w jaki jej dostarcza zabija wszystkie wrażenia. Jakbyś prowadził tramwaj. A tramwaj nie może być szybki.
-
Jechałem dzisiaj Leonem 1.2 TSI 105 Ps
> w porownaniu do 1.6 wolnossacego TAK!!! > Miales kiedys TSI przyjemnosc poprowadzic? Jeździłem Jettą 1.2TSI. Jeździłem nowym Kaszkajem 1.2Turbo. Jestem w ciężkim szoku jak silnik 1.2 może sobie sprawnie radzić z takimi autami. Oczywiście auta do wyścigów to nie są ale w życiu nie spodziewałbym się tak przyjemnej jazdy z tak małych silniczków. Małym turbobenzynom mówimy duże TAK! EDIT: BTW niech mnie ktoś oświeci - bo z postów pt. "nie ma turbo, nie ma się co zepsuć" wynika mi, że przed nastaniem turbodoładowań silniki były w 100% bezawaryjne. Warsztaty samochodowe powstały w Polsce dopiero po wprowadzeniu turbosprężarek, żeby ratować zepsute TDIki i TSIki?
-
Jechałem dzisiaj Leonem 1.2 TSI 105 Ps
> Już miałem auta z T i fajnie się jeździło ale jak stawiać na niezawodność to tylko i wyłącznie > wolnossąca benzyna. Jeśli ktoś kupuje nowe auto i ma zamiar nim zrobić statystyczny polski przebieg do czasu jego sprzedaży, to powyższe kryterium jest bez znaczenia. Ludzie kupują silniki bez turbo żeby im się broń boże nic nie popsuło, męczą się z tym przez kilkadziesiąt km i sprzedają, ciesząc się, że było bezawaryjne. Turbo też byłoby bezawaryjne. A jeśli ktoś ma zamiar tym zrobić 200kkm to i tak nie ma znaczenia awaryjność. Bo po pierwsze turbo i tak raczej się przez ten czas nie popsuje, a po drugie w takim przypadku koszt przyjemności z jazdy w przeliczeniu na kilometr nadal jest śmiesznie niski.
-
Bye bye Neste - i co teraz?
> Nie wiem, nie tankowałem. Tylko faktury widziałem. > Ale nie o to Ci chodziło, żeby było po staremu? Czyli tankować na tych stacjach co wcześniej i > dostawać taką fakturę, jak wcześniej? Tylko że stacji ubywa bo je na zwykłe shelle przerabiają. Jeśli można ich używać też na zwykłych shellach to super. Jeśli nie - lista dosępnych stacji się sukcesywnie skraca.