Zawartość dodana przez coenmz
-
Kupujemy PORSZE ...
> Dejv, > ja tam w tym co on pisze nie widze absolutnie nic co by bylo "polskim" A ja wręcz przeciwnie. > Chlop geeralnie dobrze mysli. Bo niby do kogo ma pojechac czy to na Service czy to na wymiane > czesci / podzespolow ? Mechanicy pracujący w ASO to nie jedyni. A warsztaty na których jest logo producenta to jedyni kompetentni ludzie. >Do pana Kazia z osiedlowego garazu ? Nie każdy "wolny: warsztat to Kazio i Mietek. > Widzisz pozatym cos zlego w > rozwazaniu o spalaniu ? JA jakos nie, bo to sa generalnie najwieksze miesieczne czy tygodniowe > koszty. Właśnie nie widzę - wręcz przeciwnie. O tym właśnie piszę tylko chyba ktoś tu nie dostrzegł ironii. Śmieszy mnie po prostu powszechne przekonanie "gdybyś miał więcej to byś na oślep rozrzucał kasę". Śmieszy mnie tez powszechny pogląd, że każdy kto kasę ma ja rozrzuca na lewo i prawo.
-
Kupujemy PORSZE ...
> Ale STAĆ to nie tylko mieć kasę na zakup. To akurat nie najważniejsza część. Ważniejszym > składnikiem jest mieć kasę na utrzymanie. Na ubezpieczenie, porządny serwis, oryginalne > części, czy tankowanie. Wybacz, ale chyba cos Ci się myli... Tzn te oryginalne części i wizyty w ASO Porsche to jakiś wymóg jest? > Nie można z takim kimś porównywać gościa w Skodzie Superb na raty i z dieslem. Nawej jeśli ta Skoda > miałaby kosztować dwa razy tyle co to Porche. A zdajesz sobie sprawę, ze lwia część tych PORSZE była właśnie zakupiona na raty czy wzięta w leasing i w gruncie rzeczy służyło temu aby generować sztuczne koszty?
-
Kupujemy PORSZE ...
> bardziej Panamera, ale na to to mnie nie stać > małe i sportowe mnie nie interesują. ja jestem fanem klasy GT (duże, ciężkie, absurdalnie wygodne) No to chyba właśnie 911. Na chwilę obecną Cayman ma potencjał aby 911 zdetronizować osiągami - tyle, że producent sztucznie ogranicza osiągi auta zdając sobie sprawę z ograniczeń 911.
-
Kupujemy PORSZE ...
> Po co ma psuć dobry silnik? > Poważnie! > Jakby mnie było stać na takie auto, to głęboko w d... miałbym to ile pali. I na odwrót: gdybym > zastanawiał się ile to pali, to nie kupowałbym, bo to oznacza że mnie nie stać. Jakże to polskie... Wyrzucajmy kasę za okno - w końcu nas stać. Jakby nas nie było stać to byśmy sobie dupę zatykali kołkiem żeby żarcia nie marnować. A tak to za okno z forsą - nawet jeśli oszczędzić się da sporo i nieznacznym kosztem. Tylko biedota oszczędza.
-
Nosnosc
> A jakie jest max obciążenie osi dla tego pojazdu? Jest taka pozycja w DR, ale zazwyczaj wypełniona > jest błędnie więc najlepiej dotrzeć do danych producenta. Dzielisz tą liczbę przez 2 (+ ew. > zamiana na kg) i jeśli wychodzi więcej niż 800kg to nie możesz takiej opony zastosować bo na > przeglądzie rej. albo w razie wypadku możesz mieć problem tia, pod warunkiem, że "pan diagnosta" czy pan "władza" mają jakieś pojęcie co to nośność i indeks prędkości. Doświadczenie podpowiada mi, że zazwyczaj nie wiedzą.
- Nosnosc
-
Kupujemy PORSZE ...
> Dziesięcioletnie strucle w cenie nowej pandy to są auta premium? Ktoś kogo było kiedyś stać na nowe > wyrzucił to na śmietnik . Wiesz jakie są koszty utrzymania takiego samochodu? A prestiż > zerowy jak ktoś ma pojęcie o motoryzacji > Kontekst . I właśnie dlatego koneserzy motoryzacji wybierają pandę.
-
Kupujemy PORSZE ...
> Ale co to jest "fajne auto"? Chcesz siedzieć na bananowej skórze, może wysoko bo masz problem z > kręgosłupem? . Na światłach fajna blondyna w nowym UP!-ie i tak cię wyśmieje, bo też ma > nawigację, automatyczne wycieraczki i blututa . Auć! Musiało boleć!
-
(Nie) kupujemy samochód w stylu polskim
> Ci, którzy mieszkają w innych krajach pękną teraz ze śmiechu. Tak, tyle, że z innego powodu. > Jest sobie auto (używane), chcemy pojechać je obejrzeć i kupić. Wisi sobie ogłoszenie, wszystko > cacy. Sprzedaje autoryzowany salon danej marki. (...) >robienie > sobie kolejnej wycieczki (auto jest 400km od nas). > Dobra, nowa koncepcja: przywieziemy wam to auto. Pomysł fajny, tylko co będzie jak ono po drodze > ulegnie wypadkowi? Generalnie obiecują, że wezmą to na siebie ale co mi po tym? Auta miał nie > będę tylko kłopot. I w tym momencie zaczynam się śmiać naprawdę głośno. > Trudno, musimy poszukać innego a w Polsce nadal będzie kryzys. Pomijając zachowanie salonu to śmieszne dla mnie jest kupowanie auta 400 km od domu. No chyba, że to jakiś jednostkowy egzemplarz na skalę kraju i więcej niż kilku nie ma do sprzedania. Przecież to jest jakieś chore... Co będzie jak salon rozbije auto jadąc do klienta? A co ma być? Problem salonu, nie klienta. Generalnie zarówno sprzedający jak i kupujący zachowują się w tym wypadku lekko śmiesznie.
-
O oplatach za niemieckie autostrady...
> Ale pewnie dopiero powyżej jakiegos czasu... NO wypada mieszkać dłużej niż tydzień
-
O oplatach za niemieckie autostrady...
> A nie ma obowiazku przerejestrowania wlasnego na niemieckie blachy gdy mieszkasz w niemczech? Jest.
-
jazda bez tylnego amortyzatora - problem
> też mnie ciekawi czemu jest mokry? Śruby brak, uderzenia mocnego nie było może padało? A co na nim jest? Woda czy olej?
-
jazda bez tylnego amortyzatora - problem
> Co to za wyciek na amortyzatorze? To jest właśnie to co mnie ciekawi. > Pewnie jak kolega wyżej zauważył - niedokręcona śruba, chyba, że całe mocowanie jest urwane ale w > to wątpię. W to też wątpię. > Jest jeszcze opcja, że śruba pękła. Ja zawsze z amortyzatorami dostawałem w komplecie nowe śruby. I to tez jest bardzo możliwy scenariusz. Nie było jakiegoś mocniejszego uderzenia? jakiś krawężnik czy dziura przy ostrym hamowaniu?
-
jazda bez tylnego amortyzatora - problem
> tak też pomyślałem, czyli ewidentnie wina mechanika, który montował tak? amortyzator raczej do > wyrzucenia? Dlaczego amortyzator do wyrzucenia? Raczej nic mu się nie stało. Pasuje zajrzeć pod auto i to oblukać. U mnie np. nakrętka przy górnym mocowaniu tylnego amortyzatora jest przyspawana. A śruba raczej nie ma jak wypaść. Nie wiem jak jest u Ciebie. generalnie obejrzyj to od dołu.
-
jazda bez tylnego amortyzatora - problem
> Witka > Wczoraj wracając do domu 500km wypiął mi się tylny amorek z belki, niestety musiałem tak wrócić, > jechałem max 70km/h. Nurtuję mnie dlaczego w ogóle to się stało? Mam teorie, że może > amortyzator przestał pracować i na wskutek naprężenia odkręciła się śruba ale to tylko moja > teoria. Jutro jadę do mechaniora ale ciekaw jestem Waszego zdania, czy z belką mogło coś złego > się stać. > p.s. amorki mają kilka miesięcy śruba była niedokręcona.
-
O oplatach za niemieckie autostrady...
> To o 130 Euro za duzo. > Place podatek drogowy za co ? > Pytanie z innej manki > Za jedno Auto place 110 Euro podatku. Podobno rzad ma uwzglednic podatek dorgowy i odciagnac od > iego oplate za autostrady. Myslicie, ze przeleja mi na Konto 20 Jurkow ? Ja płace jeszcze miej. Poza tym już zaczynam się cieszyc na transport mknący lokalnymi drogami w imie oszczędności -> patrz magazyny "Hermes" i ich okolica.
-
Zapowietrzające się hamulce
> A nie poszedł jakiś uszczelniacz tłoczka?Nie poci się nigdzie?Może wycieku nie być a powietrze > będzie łapał, tym bardziej, że dzieje się to powoli. Kupiłbym zestawy naprawcze cylinderków > (po kilka groszy) i zregenerował je, jeśli to nie pomoże to pompa do sprawdzenia. Właśnie wróciłem z warsztatu. Jedna z gumek na prawym tylnym cylinderku jakoś dziwnie się podwinęła. Zachodzi podejrzenie, że wszedł tam kabel od czujnika zużycia. Jutro zamówimy zestawy naprawcze i bierzemy się w poniedziałek za wymianę uszczelniaczy tylnych tłoczków.
-
Zapowietrzające się hamulce
> Może inna uszczelka powiedziała i dlatego nie hamuje? Ok, ale która?
-
Zapowietrzające się hamulce
> Można jeszcze sprawdzić sprzęgło jeśli jest hydrauliczne, ale podejrzewam, że ze strony sprzęgła > również odczułby dziwną pracę. Ja również obstawiam pompę. Sprzęgło działa całkiem normalnie.
-
Zapowietrzające się hamulce
> Miałem podobny problem po wymianie klocków z przodu w Cougarze. Przed wymianą było wszystko ok. Po > wymianie zaczął ginąć płyn hamulcowy w dużych ilościach. Okazało się że pompa hamulcowa > przepuszczała płyn do serwa, dlatego nigdzie nie było widać wycieku. Dlaczego stało się to > dopiero po wymianie klocków? Przypadek? Płynu nie ubywa. Poziom w zbiorniczku bez zmian.
-
Zapowietrzające się hamulce
Na wstępie gorąca prośba do moderatorów o to aby NIE PRZENOSILI wątku, pomimo tego że dotyczy on dostawczaka. W tym wypadku problem nie wydaje się być specyficzny dla "wagi ciężkiej". Tutaj jest tez większa szansa na trafną poradę. Z góry dziękuję! Sprawa wygląda następująco. VW LT35, rocznik coś koło '99. Auto sprawne, jeżdżące - ZERO PROBLEMÓW. Przy okazji wymiany kół na zimowe zauważyliśmy, że tylne klocki się kończą. Dwa dni później włożyliśmy nowe klocki. Tłoczki cofnęliśmy wciskając je "przyrządem". Na tłoczkach nie było "ząbków" aby nimi kręcić. Żadnych uszkodzeń uszczelek, żadnych wycieków, wszystko wręcz podręcznikowo. I tutaj zaczyna się zagadka. Po dwóch dniach hamulec zaczyna się robić "gumowy" i wpada coraz głębiej. W końcu na przestrzeni 6 godzin jazdy zaczyna opadać do podłogi. Po "podpompowaniu" auto hamuje. Trzymając "napompowany" hamulec pedał zaczyna wcześniej czy później opadać. Zero wycieków, poziom płynu w zbiorniczku bez zmian. Auto na podnośnik i odpowietrzenie układu. Przelaliśmy jakieś 2 litry płynu pod ciśnieniem 2,5 bar. Tylne prawe koło puściło trochę powietrza, reszta "bez bąbelków". Po wyjeździe pedał wysoki i twardy, hamulec żyleta. Po 12h postoju odpalam auto, robię trasę rzędu 90 km i czuje, że pedał zaczyna wpadać bardzo głęboko. Trzy godziny postoju. Odpalam i problem jest jeszcze wyraźniejszy. Po 6 h dalszej jazdy pedał zaczyna opierać się o podłogę. po 2-3 krotnym pompowaniu podnosi się. Znów zero widocznych wycieków. Poziom płynu w zbiorniczku bez zmian. Dziś wieczorem auto znów idzie na podnośnik. Gdzie szukać usterki? Spotkał się ktoś z czymś takim?
-
A co jakbym chciał 400 KM ++?
> tak. chodzi o model amerykański - zwijanie asfaltu startując spod świateł. Camaro
-
Co naciskamy na kierownicy - szok
> a no ta. ale robi to samo no właśnie nie. Jak tutaj czytamy największą zaleta pokrętła jest, że "jednym ruchem nadgarstka" możesz od razu przekręcić na max. Z rolka się to nie uda. > ok. a ja wiem, że nie
-
Co naciskamy na kierownicy - szok
> Mam na myśli rzeczy kompletnie zbędne. >Typu np.: radio z funkcjami, których nikt nie używa, Np. jakimi? > tempomat, A co złego w tempomacie? Recz na trasę. > okno w dachu w samochodzie, w którym mamy klimatyzację itp. Idac tym tropem możnaby zlikwi9dować funkcje otwierania okien w autach mających klimatyzację.
-
Co naciskamy na kierownicy - szok
> mam (zresztą wiele aut ma) i sprawdza się doskonale - w połączeniu z przyciskami. Masz rolki a nie pokrętła. > yyyy nie. A ja dalej twierdzę, że tak.