Zawartość dodana przez elciapek
-
Co zamiast kufra centralnego?
> ja w 46l kufrze mam torbę na trening i wchodzi luzik kufer, który ja ewentualnie biorę pod uwagę ma 30L, więc może być mało > ostatecznie możesz wypakować rzeczy i luzem je w kufrze wozić tylko upierdliwie będzie to później w > recąch na trening nieść lipa > np kawasaki ma w ofercie torbę do kufra linka może takie coś Ci się nada z kufrem oczywiscie
-
Co zamiast kufra centralnego?
> i ty nam chcesz powiedzieć, że ciuchy na trening nie zmieszczą się do np. 40 litrowego kufra, ale > na pewno wejdą do tej saszetki na podpaski..? Nie, chodzi raczej o to, że jeśli nawet zdecyduje się na kufer to nie będę wybierał największego, czyli istnieje zagrożenie, że toboły na trening mogą tam nie wejść, czyli że nadal będę musiał latać z plecakiem. A jeśli mam nadal latać z plecakiem, to zamiast sporego kufra wolę taką torebkę na podpaski.
-
Co zamiast kufra centralnego?
> torby są, ale czy są łatwo wypinane to raczej nie... np. taka jest wypinana na zamek. Podstawę montuje się paskami do moto/pod siedzisko, natomiast górę można wypiąć zamkiem, który leci po obwodzie torby. > chyba że tankbag ci styknie, ale też zaburzy linie to już chyba wolę kufer > ja bym brał kufer na tył
-
Co zamiast kufra centralnego?
> ale jakie to ma znaczenia jak kufer masz za plecami? przecież go nawet nie będziesz widział Wiem, wiem próbuje wyważyc otwarte drzwi. Mam jednak wątpliwości czy nawet mając kufer uda mi się wpakować do niego rzeczy na trening - obecnie noszę to w plecaku a ten jest całkiem wypchany. Wiem, można wziać większy kufer lub obwiesić moto jak woła roboczego, ale nie o to tutaj chodzi. Moto musi dalej mi się podobać. A obwieszony torbami/kuframi turystyk niezbyt mi podchodzi i do miasta raczej też się nie specjalnie nadaje A skoro jest zagrożenie, że mając kufer i tak będę jeździł z plecakiem to wolę coś takiego:
-
Co zamiast kufra centralnego?
> kupuj kufer i sie nie zastanawiaj > wygląda ok > lub > kwadratową wersję Zdaje sobie sprawę, ze jest to najbardziej praktyczne, ale nie mogę nic poradzić na to, że mi się to nie podoba
-
Co zamiast kufra centralnego?
Na chwilę obecną potrzebuję wozić ze sobą jedynie plandekę, ale gdyby wlazło tam jeszcze żarcie do pracy lub sprzęt na trening byłoby miło - obecnie kulam się z plecakiem, ale nie jest to zbyt wygodne (ściąganie/zakładanie). Jako, że nie wożę nikogo myślałem o jakiejś niewielkiej torbie na siodło. Raczej w konfiguracji, która pozwala w miarę sensowne ją wypinać - plastikowe klamry zatrzaskowe/zamek. Zdaję sobie sprawę, ze w przypadku takiej funkcji torba może być łatwo przywłaszczona przez wszystkie lepkie ręce, choć jakby nie było przecięcie pasków mocujących też nie należy do zbytnio wymagających. Czy ktoś używa coś podobnego, może doradzić ewentualnie odradzić? Nie chciałbym zbytnio psuć wyglądu moto przez montaż kufra centralnego - u mnie niestety będzie znacznie wystawać poza obrys moto, ale jeśli jest to jedyna droga będę musiał się nad nią poważnie zastanowić.
-
Nasze "pierdzidełka"
> fajny pierwszak Dzięki Mi też się podoba i jest w kolorze zegarka Cieżko coś wybrać na pierwsze moto dla kogoś o wzroście 194cm Wymienię tylko szybę na jakąś mniejszą, bo ta wygląda jak "rozklapiona mucha"
-
Nasze "pierdzidełka"
-
Obcierka tylnego zderzaka oraz uszkodzony czujnik parkowania
> Ja mówię o zderzakach malowanych fabrycznie. Np w moim aucie jest to dość widoczne , to samo w > nowej kudze mojego wuja ( biała perła). Ale to może ford nie "umi " malować Nie wiem czy umi czy nie umi. W moim przypadku jak odbierałem auto to nic nie było widać. Po naprawie w ASO widać jak na dłoni co było robione.
-
Obcierka tylnego zderzaka oraz uszkodzony czujnik parkowania
> zawsze będzie bo na plastiku trochę inaczej wyglada kolor Typowe tłumaczenie partaczy W fabryce potrafią pomalować tak, że nie ma różnicy w odcieniu, ale jak już przychodzi do naprawy w ASO (lub gdzie indziej) to już się nie da. Z uwagi na to, że trafić na kogoś kto potrafi zrobić to dobrze masz marne szanse, więc tak - będzie widać. Tak też było u mnie. Trzeba przywyknąć.
-
Technika wjazdu na podjazd - pytanie lajkonika
> a po cholere polsprzeglo? No a jak? Jeśli wjedziesz większą prędkością i nie wcelujesz się w punkt to nie będziesz miał możliwości/czasu na korektę.
-
Technika wjazdu na podjazd - pytanie lajkonika
> ogień i do przodu..., pozycja dowolna Czy ja wiem czy dowolna - póki co próbuje znaleźć optymalną > swoją 50-tką nie raz takie podjazdy pokonywałem, kwestia psychiki ;p > ps. jakim moto tam wjeżdżasz?? VERSYS
-
Technika wjazdu na podjazd - pytanie lajkonika
> A spytał ktoś w ogóle po co chcesz tam wjechać? > Domniemam, że tam motocyklem wjeżdżać nie wolno!? Tak - temat już poruszany Jest na pierwszej stronie
-
Technika wjazdu na podjazd - pytanie lajkonika
> Im szybciej, tym stabilniej! Boję się, że jak pojadę szybciej to nie wceluje pomiędzy poręcz a murek
-
Technika wjazdu na podjazd - pytanie lajkonika
> Pełnym ogniem, patrząc w punkt "dalej" niż końcówka podjazdu > A na poważnie, w zależności od 2oo czy "dają radę na lekkim gazie", w miarę powoli, bez szarpnięć. Raczej każdym da radę. Kwestia operowania gazem i jazda na półsprzęgle
-
Plastik - kleić samemu czy dać do spawania?
-
Technika wjazdu na podjazd - pytanie lajkonika
> Nie wjeżdżać > to dla wózków chyba Zdaje sobie z tego sprawę. Nie robię tego dla zabawy. Chodzi o to, żeby mi nie zajumali sprzetu zbyt łatwo.
-
Technika wjazdu na podjazd - pytanie lajkonika
> Ja bym po prostu pojechał środkiem Zapewne jeszcze po poręczy Nie wiem, nie znam się na tym zbytnio, ale zastnawiam się jak utrzymać stabilnie moto przy takim podjeździe i niewielkiej prędkości Opcje: - siedzieć w siodle, nogi dotykają ziemi; gorsza stabilność, ale w razie "W" mamy punkty podparcia - siedzieć w siodle, nogi na podnóżkach; lepsze panowanie nad balansem moto, ale większa zwłoka w szukaniu podparcia nogami w razie "W" - stajemy na podnóżkach; chyba najlepszy balans moto, ale w razie "W" nie ma co szukać podparcia, bo szybciej wylądujemy na boku z poharatanym moto Może istnieją jeszcze jakieś inne, łatwiejsze
-
Technika wjazdu na podjazd - pytanie lajkonika
> Ogień i do przodu Gdyby wjazd był tej szerokości co schody to się zgodzę, ale niestety nie jest
-
Technika wjazdu na podjazd - pytanie lajkonika
> łojezuu ja bym nie wjechał. Moje doświadczenie na moto to powiedzmy jakieś 20-30 godzin i dałem radę 3 razy bez gleby, choć nie ukrywam, że było blisko - pewnie nie będzie mi do śmiechu jak poharatam moto - za 1 razem zgasł mi w połowie podjazdu, ale jakoś się odratowałem (wjazd na raty) - za 2 razem mało co nie zahaczyłem kierownicą o barierkę już na samej górze - za 3 razem wjazd na 2 raty, ale już silnik nie zgasł > Ale TEORETYCZNIE tak bym się starał. > - wymanewrować moto na środek, nie ustawiać się tuż przed wzniosem, tylko zostawić rozbieg > - patrzeć nieruchomo w dal, gdzie pani ma pupę > - kółka się kręcą to moto stabilne - jakąś tam prędkość trzeba mieć > - albo ciągniemy gazem (na półsprzęgle ??) jednocześnie hamując nożnym. > w zasadzie to przepustnica w jednym położeniu a korekty prędkości nożnym. A w zasadzie nie będzie > czasu na korekty. > Ciągniecie gazem i hamowanie jednocześnie nożnym fajnie stabilizuje. > Generalnie IMHO to kwestia psychiki - there is no spoon, eeee barierek... > sposób drugi: > kupić SM lub krosa i po schodach .... Za mało miejsca i czasu na manewrowanie 3 elementami: gaz, sprzęgło, hamulec i do tego trzeba się skupić na utrzymaniu równowagi i żeby nie wjechac w barierkę lub murek
-
Technika wjazdu na podjazd - pytanie lajkonika
Jak bezpiecznie wjechać na podjazd jak niżej, coby się nie wyglebić? Miejsca na gibanie się na boki nie ma - jest w miarę wąsko.
-
Plastik - kleić samemu czy dać do spawania?
> Za takie klejenie zapłacisz nie więcej niż 30zl. Warto samemu się babrać? Jeśli to rzeczywiście tyle kosztuje to nawet się nie będę zastanawiał i oddaje.
-
Plastik - kleić samemu czy dać do spawania?
Dzięki za namiar. Jak nic innego bliżej nie znajdę to się przekulam do Marek.
-
Plastik - kleić samemu czy dać do spawania?
> Można to to zdemontować? To odkręć, jeśli jest miejsce od tyłu - "pokalecz" ostrym grotem lutownicy > i zalej klejem, w którym dodatkowo możesz zatopić jakąś siatkę. Od frontu bym tego nie > dotykał. Da się zdemontować - to przedni błotnik. Nigdy się w to nie bawiłem i jeśli miałbym to robić to tylko od wewnątrz, co by nie zdzierać lakieru od właściwej strony, ale nie chciałbym też spieprzyć sprawy bardziej niż jest.
-
Plastik - kleić samemu czy dać do spawania?
Jak najlepiej poradzić sobie z poniższym pęknięciem? Czy istnieją jakieś domowe metody, które są trwałe, a które nie wymagają użycia narzędzi elektrycznych (brak dostępu do zasilania 230V)? Czy może dać do spawania? Aspekty wizualne nie specjalnie mnie interesują, pod warunkiem, że nie będzie to wymagało zdarcia sporego obszaru plastiku dookoła pęknięcia - nie chciałbym specjalnie malować z powodu takiej pierdoły.