Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Prestiż w nieprestiżowej marce

Featured Replies

Napisano

> Jaki kraj taki prestiż

> Pewnie są kraje czarnej afryki, gdzie rower górski z Tesco zrobiłby

> Cię najbardziej prestiżową osobowością kilku wsi.

Dobre.. zlosnik.gif

> I oni nie muszą sobie fundować protezy w postaci kupy złomu i

> plastiku.

> Inni chcąc się dowartościować kupują sobie taką kupę błyszczącego

> złomu.

Choć mój przykład nr 3 trche temu przeczy..

Z tym że ten człowiek sam mówił ze też zmienia samochód żeby nie musieć się tłumaczyć innym (jak zrozumiałem równym zawodowo) dlaczego wszyscy jeżdżą 2-3x droższymi a on standardowym mercem...

Czyli zmieniał niejako pod presją grupy żeby się z niej nie wyróźniać a nie żeby się dowartościowywać...

Napisano

> Czyli zmieniał niejako pod presją grupy żeby się z niej nie wyróźniać

> a nie żeby się dowartościowywać...

Jest też zasada, że podwładny nie powinien kupować lepszego samochodu niż ma jego szef, bo tak nie wypada zlosnik.gif. Dobry szef, żeby nie zaniżać poziomu samochodów pod firmą i nie wpływać źle na podwładnych sam stara się posiadać samochód przynajmniej ciut ponad ich możliwości grinser006.gif

Napisano

> Jest też zasada, że podwładny nie powinien kupować lepszego samochodu

> niż ma jego szef,

Z 15 lat temu jeden z moich kolegów (chirurg) kupił sobie nowego passata - wtedy jego szef jeździł fiatem 125 - i co?

Ano na 3 lata odsunął go od operowania. Dopiero jak kupił sobie Citroena XM ułaskawił tamtego..

> podwładnych sam stara się posiadać samochód przynajmniej ciut

> ponad ich możliwości

Patrz jaki "Ludzi Pan"

Napisano

> Czyli zmieniał niejako pod presją grupy żeby się z niej nie wyróźniać

> a nie żeby się dowartościowywać...

Widać jest słabą osobowością - ten noblista mógłby powiedzieć "Ty jeździsz lepszym autem, a ja mam Nobla smile.gif", więc pewnie i ten z przykładu by coś znalazł.

Bardziej bym widział tu sytuację, że dla gościa był to ogromny awans (zawodowy, społeczny itp...) i chce się niejako "wkupić" w grupę do której aspirował, a za pomocą tego awansu do niej trafił.

Ja mając do wyboru Bentley'a i Phaetona wybrałbym Phaetona, ten gość pewnie Bentley'a.

Napisano

> Widać jest słabą osobowością - ten noblista mógłby powiedzieć "Ty

> jeździsz lepszym autem, a ja mam Nobla ",

O tym że jest noblista dowiedziałem się w 3 lata po poznaniu go...

A na pytanie czym się zajmował na uniwersytecie odpowiadał " że troszkę zna się na fizyce teoretycznej..."

> Bardziej bym widział tu sytuację, że dla gościa był to ogromny awans

Ogromny nie, przed awansem był zwyczajnym profesorem a po awansie takim pozostał z tyym że jako Kierownik kliniki...

> (zawodowy, społeczny itp...) i chce się niejako "wkupić" w grupę

> do której aspirował, a za pomocą tego awansu do niej trafił.

> Ja mając do wyboru Bentley'a i Phaetona wybrałbym Phaetona, ten gość

> pewnie Bentley'a.

Po awansie kupił porsche zlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gif

Napisano

> A na pytanie czym się zajmował na uniwersytecie odpowiadał " że

> troszkę zna się na fizyce teoretycznej..."

Czyli jest normalny ok.gif

> Po awansie kupił porsche

To bym jeszcze zrozumiał, jakby gość postawił sprawę w ten sposób - chciałem mieć porsche, ale nie było mnie stać/nie pasowało mi itp ....

Ale takie "tłumaczenie się" że nie wypada mu 2 letnim MB jeździć no.gif

Napisano

> Ale takie "tłumaczenie się" że nie wypada mu 2 letnim MB jeździć

Wiesz, człowiek jest w miare normalny, może chciał to powiedziec jako dowcip - którego ja za bardzo nie chwyciłem? - rozmowa była po angielsku - dla żadnego z nas nie jest to język ojczysty...

mogło tez tak być że nastąpiło "przekłamanie na łączach"

Ale zostawiając tego konkretnego człowieka to zdecydowanie wiecej znam normalnych ludzi którzy naprawdę coś dużego osiągneli - a pozostali normalni niz takich co osiągneli troszeczkę a zachowują się jakbu zjedli wszystkie rozumy...

Z tym że tych pierwszych znam głównie na "zachodzie" a tych drugich w Polsce. Ciekawe dlaczego...?

Napisano

To wszystko nie jest takie proste... Sa ludzie ktorzy lubia miec dobry samochod, ciuchy znanych projektantow itp. Sprawia im to przyjemnosc. Inni lubia np. wydawac wszystkie pieniadze na doskonalenie swoich umiejetnosci w jakiejs dziedzinie (golf, narty itp.) Jeszcze inni czerpia przyjemnosc ze zwiedzania swiata. Sa tez tacy dla ktorych najwieksza przyjemnoscia jest obserwowanie stanu konta. Trzeba ich wszystkich zrozumiec i uszanowac.

Ja np. cenie sobie w samochodzie (w kolejnosci waznosci):

- niezawodnosc

- bezpieczenstwo

- wygode

- przyjemnosc z jazdy

I wg. tych kryteriow podejmuje decyzje o zakupie. 10 lat temu lista byla inna - na 1 miejscu byla przyjemnosc z jazdy a reszta byla malo wazna. Ale czlowiek sie z wiekiem zmienia.

Wiec podsumowujac - kazdy ma prawo jezdzic tym na co ma ochote i na co go stac a dyskutowanie o tym ze lekarz jezdzi stara Toyota nie ma sensu.

Napisano

> Wiec podsumowujac - kazdy ma prawo jezdzic tym na co ma ochote i na

> co go stac a dyskutowanie o tym ze lekarz jezdzi stara Toyota

> nie ma sensu.

Ale samochód jednak jest w jakimś stopniu wyznacznikiem statusu meterialnego właściciela i jeżeli ten chce, żeby go postrzegano jako osobę majętną musi mieć drogi samochód. Nie tylko u nas. Gdyby tak nie było, nikt nie produkował by Cayenne, X7, Q7 bo po co to komu? Goście się przecież męczą z tymi samochodami hehe.gif

Napisano

> Wiec podsumowujac - kazdy ma prawo jezdzic tym na co ma ochote i na

> co go stac

Ależ oczywiście,

Ale tez mogę miec na temat każdego "chciejstwa" swoją prywatną opinię... i w mojej prywatnej opini uważać że ktoś robi rozsądnie albo głupio...

Ale w sumie nic mi do tego i dlatego mój znajomy który przy zarobkach w okolicy 1,3xsrednia krajowa - sprzedał 2 letniego opla astrę (miał go od nowosci) z przebiegiem ok 50 kkm i kupił 10 letnie audi A6 z 4,2 litrowym turbodieslem (albo zblizona pojemność), nie usłyszał ode mnie ani słowa na temat rozsadku...

To jego sprawa a nie moja.

Moja natomiast jest opinia na temat rozsądku takiego postępowania...

Napisano

> Ale samochód jednak jest w jakimś stopniu wyznacznikiem statusu

> materialnego właściciela

Nie. Moj sasiad, lekarz, zarabiajacy krocie jezdzi stara Camry. W garazu ma Jaguara XJ-R, ale na codzien porusza sie tylko Camry. Mial wczesniej takze Corvette, ale sprzedal z uwagi na problemy z kregoslupem. Pewnie nie widzi powodu dla ktorego musialby jezdzic czyms lepszym jezeli Camry codziennie zapala bez problemu.

P.S. To naprawde stara Camry - wczesne lata 90'te. We wsciekle zielonym kolorze.

Mam tez na ulicy goscia ktory ciagle zmienia samochody jak rekawiczki - jakis czas temu jezdzil Bentley'em Continental, teraz zmienil go na Range Rover'a. Kazdy jezdzi tym co lubi.

Napisano

> Moja natomiast jest opinia na temat rozsądku takiego postępowania...

Ale jak sie zastanowisz nad tym glebiej to moze sie okazac ze taka osoba dobrze zrobila. Bo np. jezdzac tym poprzednim pojazdem nie czula sie szczesliwa. Popatrz na deklaracje niepodleglosci USA: "Life, liberty, and the pursuit of happiness". I o to wlasnie chodzi. Kazdy ma prawo szukac swojej metody na szczescie. Nawet jezeli oznacza to ze kolega Delco ma niepochlebna opinie o tym smile.gif

Napisano

> Z tym że tych pierwszych znam głównie na "zachodzie" a tych drugich w

> Polsce. Ciekawe dlaczego...?

Dlatego, że w czarnej Afryce można się wylansować dobrym rowerem.

W Polsce rowerem już się nie wylansujesz, więc trzeba samochodem.

W bogatszych krajach samochodem się już nie wylansujesz, więc trzeba rezydencją, domkiem w szwajcarskich Alpach (wtedy będąc oskarżonym o pedofilię przebywasz w Gstaad a nie w areszcie z Murzynami).

Napisano

> Gdyby tak nie było, nikt nie produkował by Cayenne, X7, Q7 bo po

> co to komu?

Zwróć uwagę, że to bardzo popularne auta wśród bogatych Arabów i "nowych Ruskich". Jeśli chodzi o gust i smak, to oni raczej pierwszą ligą nie są zeby.GIF

Napisano

> Zwróć uwagę, że to bardzo popularne auta wśród bogatych Arabów i

> "nowych Ruskich". Jeśli chodzi o gust i smak, to oni raczej

> pierwszą ligą nie są

Te samochody są kupowane dlatego, że sa duże, czarne i drogie. Ludzie się za nimi oglądają i patrzą kto z nich wysiada. Reszta to same wady zlosnik.gif

Napisano

> Te samochody są kupowane dlatego, że sa duże, czarne i drogie.

Czytam te glupoty i nawet nie wiem jak odpowiedziec... Po pierwsze wszystkie w/w pojazdy produkowane sa w roznych kolorach poza czarnym. Po drugie ludzie je kuouja bo chca miec samochod w ktorym siedza wysoko, wsiadaja wygodnie bez gimnastyki kregoslupa i ktory jest bezpieczny i bogato/ladnie wyposazony. A jak Ty lubisz sie za takimi samochodami ogladac to Twoja wola.

Napisano

> czarnym. Po drugie ludzie je kuouja bo chca miec samochod w

> ktorym siedza wysoko, wsiadaja wygodnie bez gimnastyki

Tak, wsiada się wygodnie - jak na konia zeby.GIF

Napisano

> Ale takie "tłumaczenie się" że nie wypada mu 2 letnim MB jeździć

Widzisz.

Usiądź na miejscu tego gościa i popatrz, jak perspektywa Ci się zmienia.

Dwa przykłady.

Koleś Kowalski - z racji zajmowanego stanowiska w firmie x po prostu MUSI jeździć furą klasy premium i to nie że "na zewnątrz wypas, a w środku bidota, byle tylko w oczy dźgało", tylko ostrożnie drzwi trzeba otwierać, bo wypas leje się na buty.

Człowiek szefuje poważnej organizacji i stoi za nim poważny kapitał (oba przez duże "po") - po prostu NIE WYPADA inaczej - samochód jest "flagowym" pojazdem firmy x, a nie przedłużaczem penisa p. Kowalskiego.

Jednocześnie Kowalski nie ma problemu, żeby w razie konieczności jeździć bidawozem w bidawersji - kółka się kręcą, na łeb nie kapie, więc jest OK.

Z drugiej strony mamy Malinowskiego, pracownika f-my y, powiedzmy na średnim szczeblu.

Malinowski z racji zajmowanego stanowiska jeździ autem klasy premium, ale ze średniej-wyższej półki. Wersja wypasowa w modelu średnia, bez nadmiaru extras. W firmie Y standardowy samochód dla średniego managementu, "na rynku" też szału nie robi.

Pan Malinowski - cyt - "nie zniży się do jazdy autem niższej klasy", nawet w razie konieczności, gdyż "to mu urąga".

Który z nich ma IYO klasę, a który jest ćwokiem i szpanerem ?

O ile podany wyżej przykład profesora Harvardu można podciągnąć pod metkę "ekscentryk", o tyle na pewnych stołkach sytuacja, gdy pan Iksiński jedzie meśkiem esklasą starszym niż 2 lata oznacza "dziad" i z takim człowiekiem się po prostu interesów nie robi, bo skoro jego biznes nie pozwala mu na profit pod postacią odpowiedniego pojazdu, to...

Sam rozumiesz.

Napisano

> Te samochody są kupowane dlatego, że sa duże, czarne i drogie. Ludzie

> się za nimi oglądają i patrzą kto z nich wysiada. Reszta to same

> wady

Pytanie tylko, w którą grupę celują.

Powiem tak -> nie ta krowa, co najgłośniej ryczy, dużo mleka daje.

Samochód tzw szpanerski KRZYCZĄCY "łolaboga, ile hajsu wydałem" mówi ZUPEŁNIE co innego, niż samochód dyskretny, cichutko i tylko znającym się na rzeczy szepczący "tu stoi worek złota na kołach".

Zauważ, że najdroższe auta w klasie "limuzyna" mają raczej powściągliwą stylistykę.

Napisano

samochód

> jest "flagowym" pojazdem firmy x, a nie przedłużaczem penisa p.

> Kowalskiego.

Jeśli firma sobie chce w ten sposób robić markę, czy marketing to niech Kowalskiemu ten samochód kupi.

Jeśliby ktoś mnie zatrudnił na eksponowanym stanowisku i oczekiwał, że w związku z tym zakupię "wypaśną" furę, to bym go obśmiał. Jak chce żeby jego firmę reprezentowała wypaśna fura, to niech ją kupi.

> metkę "ekscentryk", o tyle na pewnych stołkach sytuacja, gdy pan

> Iksiński jedzie meśkiem esklasą starszym niż 2 lata oznacza

> "dziad" i z takim człowiekiem się po prostu interesów nie robi,

Cóż, jeśli ktoś ocenia kontrahenta po używanym przez niego samochodzie, to raczej nie jest profesjonalistą w biznesie.

To taka metoda a'la kraje b.RWPG w latach 90-tych, czyli jest fura, skóra, komóra i złoty łańcuch, znaczy byznesmen i zna chłopaków z miasta.

> bo skoro jego biznes nie pozwala mu na profit pod postacią

> odpowiedniego pojazdu, to...

Może rozsądnie inwestuje a nie pali pieniędzmi w piecu ??

Napisano

> Jest też zasada, że podwładny nie powinien kupować lepszego samochodu

> niż ma jego szef, bo tak nie wypada . Dobry szef, żeby nie

> zaniżać poziomu samochodów pod firmą i nie wpływać źle na

> podwładnych sam stara się posiadać samochód przynajmniej ciut

> ponad ich możliwości

Zależy w jakiej firmie, zależy jaki szef.

Jeżeli kumata firma i mądry szef, to nie będzie miał nic przeciwko temu, żeby człowiek, który NAPRAWDĘ dużo kapuchy do tej firmy przynosił sam zasuwał bentlejem, gdy szef ujeżdża Palio weekend, bo to mu przysługuje "z rozdzielnika".

Podobnie jest zresztą z wypłatami - jeżeli ktoś jest bogiem sprzedaży, to bez problemu powinien zarabiać więcej, niż choćby prezes - każdą złotówkę zarobioną w firmie oddaje jej w x-nasób - przynosząc do onejże firmy kapuchę.

Napisano

> samochód

> Jeśli firma sobie chce w ten sposób robić markę, czy marketing to

> niech Kowalskiemu ten samochód kupi.

O takim przypadku mówimy.

Przenosząc go na grunt bliższy tutejszej rozmowie - jeżeli ktoś jest POWAŻNYM człowiekiem i sam-sobie-firmą i robi w branży, gdzie istotne jest jak jest postrzegany, to - patrz wyżej. Też zresztą firma mu kupuje auto, bo firma to on :-).

> Jeśliby ktoś mnie zatrudnił na eksponowanym stanowisku i oczekiwał,

> że w związku z tym zakupię "wypaśną" furę, to bym go obśmiał.

Patrz wyżej.

Na pewnym poziomie nie licuje przyjść na spotkanie w garniturze z Tesko, chyba, że jesteś ekscentrycznym artystą, albo w/w profesorkiem harvardu, gdzie każdy wie, żeś "nieco" inny niż inni.

Nie mówię, żeby robić z siebie małpę, ale PEWIEN POZIOM MUSI BYĆ.

I z tym się zgodzisz, prawda ?

> Cóż, jeśli ktoś ocenia kontrahenta po używanym przez niego

> samochodzie, to raczej nie jest profesjonalistą w biznesie.

> To taka metoda a'la kraje b.RWPG w latach 90-tych, czyli jest fura,

> skóra, komóra i złoty łańcuch, znaczy byznesmen i zna chłopaków

> z miasta.

Niekoniecznie - patrz wyżej.

Po prostu na pewnym poziomie dziadowanie nie uchodzi.

Liczy się DYSKRETNA elegancja i klasa.

Dlatego na wysokim poziomie managementu nie jeździ się SUV-em - bo to nie licuje i pachnie nuworyszostwem. Nie jeździ się też VAN'em, bo to nie prywatny folwark. Ma się "sprzęt" ADEKWATNY DO POZYCJI.

Nie mniej, ale i też nie więcej.

Napisano

> Zależy w jakiej firmie, zależy jaki szef.

Moj CEO zarabiajacy jakies 20 milionow USD rocznie jezdzi Morrisem Mini...

Napisano

> POWAŻNYM człowiekiem i sam-sobie-firmą i robi w branży, gdzie

> istotne jest jak jest postrzegany, to - patrz wyżej.

To teoria, papka korporacyjna, wiedza ze szkoleń o marketingu, czyli bla, bla bla...

Jeśli ktoś wykonuje wolny zawód, to kontrakty ma dlatego, że zna odpowiednich ludzi, albo że ci ludzie powiedzieli innym ludziom, że gość jest dobrym fachowcem/ma odpowiednie wejścia/układy - czyli że jest im w stanie załatwić to czego oczekują.

Może jeździć nawet zardzewiałym polonezem - ważne że wie, co i jak ...

> Na pewnym poziomie nie licuje przyjść na spotkanie w garniturze z

> Tesko,

Jeśli spotkanie odbywa się na cmentarzu albo na stacji benzynowej, to lepiej nie podjeżdżać Maybachem z kierowcą w liberii.

Potem ktoś może skojarzyć i zwrócić uwagę, że ten gość co się spotkał z tym z Maybacha to chyba był minister.

> Po prostu na pewnym poziomie dziadowanie nie uchodzi.

> Liczy się DYSKRETNA elegancja i klasa.

> Dlatego na wysokim poziomie managementu nie jeździ się SUV-em - bo to

> nie licuje i pachnie nuworyszostwem. Nie jeździ się też VAN'em,

> bo to nie prywatny folwark. Ma się "sprzęt" ADEKWATNY DO

> POZYCJI.

> Nie mniej, ale i też nie więcej.

Tak mówią poradniki marketingu i zarządzania. Z życiem to nie ma wiele wspólnego.

To tak jak w "Psach": "Jak dorośniesz, to zrozumiesz, że polityka to nie jest dziennik telewizyjny!"

Biznes to nie ładne garnitury i samochód "adekwatny" do pozycji.

Napisano

> Człowiek szefuje poważnej organizacji i stoi za nim poważny kapitał

> (oba przez duże "po") - po prostu NIE WYPADA inaczej - samochód

> jest "flagowym" pojazdem firmy x, a nie przedłużaczem penisa p.

> Kowalskiego.

Mam znajomego, trochę szpaner, ale nie w tym rzecz. Pracuje w firmie, gdzie nie wypada byle czym jeździć. Więc co jakiś czas dostaje budżet rzędu 150kzł i za to wybiera sobie auto służbowe ... za taką kwotę można już coś w miarę prestiżowego, jak na nasz rynek, wybrać ok.gif

Napisano

> Ale jak sie zastanowisz nad tym glebiej to moze sie okazac ze taka

> osoba dobrze zrobila. Bo np. jezdzac tym poprzednim pojazdem nie

> czula sie szczesliwa.

Zwłaszcza ze ciagle narzeka na awaryjnośc i koszty eksploatacji...

>Popatrz na deklaracje niepodleglosci USA:

> jezeli oznacza to ze kolega Delco ma niepochlebna opinie o tym

270751858-jezyk.gif

Trudno nie mieć jak widzi się takiego g..zjada...

Na wczasy nie ma kasy, na rower dla dziecka nie ma...

jak jest jakas składka w pracy to tez mu brakuje...

Płacze że na nic go nie stac...

Ale może rzeczywiście jest szczęśliwszy...

Napisano

Az dziwne, ze jeszcze tego watku na HP nie przeniesli - ale ciekawie sie czyta wink.gif

Napisano

> To teoria, papka korporacyjna, wiedza ze szkoleń o marketingu, czyli

> bla, bla bla...

> Jeśli ktoś wykonuje wolny zawód, to kontrakty ma dlatego, że zna

> odpowiednich ludzi, albo że ci ludzie powiedzieli innym ludziom,

> że gość jest dobrym fachowcem/ma odpowiednie wejścia/układy -

> czyli że jest im w stanie załatwić to czego oczekują.

> Może jeździć nawet zardzewiałym polonezem - ważne że wie, co i jak

> ...

Ale nie każdy wykonuje wolny zawód, prawda ?

Cały czas mówię o jednym -> nie mierzcie wszystkich jedną miarą, bo to nie ma sensu i tyle.

> Jeśli spotkanie odbywa się na cmentarzu albo na stacji benzynowej, to

> lepiej nie podjeżdżać Maybachem z kierowcą w liberii.

> Potem ktoś może skojarzyć i zwrócić uwagę, że ten gość co się spotkał

> z tym z Maybacha to chyba był minister.

Hmmm...

Przepraszam, że tak obcesowo, ale...

Czy przypadkiem nie jest największym problemem, że to ktoś inny jeździ lepszym samochodem ?

> Tak mówią poradniki marketingu i zarządzania. Z życiem to nie ma

> wiele wspólnego.

> To tak jak w "Psach": "Jak dorośniesz, to zrozumiesz, że polityka to

> nie jest dziennik telewizyjny!"

> Biznes to nie ładne garnitury i samochód "adekwatny" do pozycji.

Podziwiam Twoją znajomość realiów :-)

Napisano

> Moj CEO zarabiajacy jakies 20 milionow USD rocznie jezdzi Morrisem

> Mini...

Powtórzę:

Zależy w jakiej firmie, zależy jaki szef.

Napisano

> Cały czas mówię o jednym -

To prawda - ja chcę pokazać, że wybór samochodu jest indywidualną decyzją każdego - niektórzy używają do uzasadnienia różnych wymówek.

Delikwent nie chce powiedzieć - "tak, zawsze chciałem sobie kupić zabawkę dla dużych chłopców, teraz mnie na to stać, to sobie kupię prosiaka. Że to drogie, niepraktyczne - a co mi to, zawsze chciałem, to mam", więc mówi "no tak, ja wiem, że to niepraktyczne, drogie, ale wiecie, ja muszę, bo jakby to wyglądało".

Ja tam nie lubię takich fałszywych skromnisiów, "zmuszonych" do czegoś.

> Czy przypadkiem nie jest największym problemem, że to ktoś inny

> jeździ lepszym samochodem ?

Dla mnie nie. Nigdy nie ukrywam, że jestem zwyczajnie za biedny na drogie auto, szczególnie że samochód jest na mojej liście priorytetów gdzieś w okolicach butów i telefonu - czyli dopóki działa (telefon dzwoni, buty nie przeciekają) to się nie rusza.

> Podziwiam Twoją znajomość realiów :-)

Naprawdę wierzysz że jest inaczej ??

Napisano

> Czy przypadkiem nie jest największym problemem, że to ktoś inny jeździ lepszym samochodem ?

I tak niczego nie wytłumaczysz. Duch Marksa, Engelsa i Lenina wiecznie żywy w narodzie ok.gifhehe.gif

Wszyscy powinni się przesiąść np. w Golfy, bo to wystarczający samochód przecież. A wszystkich tych, co jeżdżą Bentleyami, RR, S-klasami należy wytykać palcami i napiętnować. To wrogowie narodu i zwykli snobowie!

A na poważnie, ludzie ze zwykłymi dochodami nie zrozumieją ludzi z dochodami... które tym pierwszym nawet się nie marzą. Inny świat, inne oczekiwania. W pewnych kręgach nie wypada pojawiać się nawet najlepszym modelem samochodu ale marki dla ludu. Ktoś, kto należy np. do BCC nie przyjedzie na raut np. Skodą Superb i w garniturze np. Vistuli. Po prostu nie wypada, to robienie dziadostwa!

Napisano

> samochód przecież. A wszystkich tych, co jeżdżą Bentleyami, RR,

> S-klasami należy wytykać palcami i napiętnować.

Absolutnie nie. To fajnie że mają kasę i ją wydają.

Tyle że nie bawmy się w fałszywą skromność, że "nie chcę ale muszę"

> się nawet najlepszym modelem samochodu ale marki dla ludu. Ktoś,

> kto należy np. do BCC nie przyjedzie na raut np. Skodą Superb i

> w garniturze np. Vistuli. Po prostu nie wypada, to robienie

> dziadostwa!

Niektórzy mają klasę, a niektórzy tylko kasę. Jedna literka robi czasem wielką różnicę.

Jestem przekonany, że np. Bartoszewski czy Wajda nawet jakby przyjechali na taką imprezę w swetrze i na zardzewiałym rowerze byli by bardziej cenionymi gośćmi niż "byznesmeny" w garniturach z Paryża wysiadający z Majbacha.

Napisano

> Jestem przekonany, że np. Bartoszewski czy Wajda nawet jakby przyjechali na taką imprezę w swetrze i na zardzewiałym

> rowerze byli by bardziej cenionymi gośćmi niż "byznesmeny" w garniturach z Paryża wysiadający z Majbacha.

Tylko że osoby z pieniędzmi i kulturą nie przyjadą na takie spotkanie w swetrze i autobusem. Po prostu trzeba się dostosować i umieć zachować.

Czy jak wybierasz się do restauracji, to zakładasz kufajkę, beret z antenką i gumofilce? Przecież możesz nawet urzec kelnerów swoją ogładą. Ale nie zmienia to faktu, że będziesz uważany i traktowany, jak dziwoląg nie pasujący do miejsca, w którym się znalazłeś. Następnym razem może nawet Cię nie wpuszczą.

Napisano

> Czy jak wybierasz się do restauracji, to zakładasz kufajkę, beret z

> antenką i gumofilce? Przecież możesz nawet olśnić kelnerów swoją

> ogładą. Ale nie zmienia to faktu, że będziesz uważany i

> traktowany, jak dziwoląg nie pasujący do miejsca, w którym się

> znalazłeś. Następnym razem może nawet Cię nie wpuszczą.

Obawiam się że tylko w niewielu już cywilizowanych krajach tego typu sztywne podejście obowiązuje. Ludzie zaczęli już być jednak bardziej tolerancyjni dla sposobu ubierania się. Niestety tolerancja ta idzie także w kierunku zachowania, co już mi się niezbyt podoba.

Ja osobiście nie chciałbym jeździć BMW, bo nie odpowiada ono mojemu poziomowi życia z którym te auta są zwykle (jeśli nie mają 20 lat) kojarzone. Jeśli w rzeczywistości jednak takie auto wychodzi sumarycznie taniej niż ford to ze względu na ten fakt i całkiem inny poziom techniczny jeżdżę takim autem. W życiu jednak nie powiedziałbym, że zostałem do tego "zmuszony".

Napisano

> ogładą. Ale nie zmienia to faktu, że będziesz uważany i

> traktowany, jak dziwoląg nie pasujący do miejsca, w którym się

> znalazłeś. Następnym razem może nawet Cię nie wpuszczą.

W krajach wschodu owszem, może się tak zdarzyć. Tam trzeba mieć duże czarne auto i gruby złoty łańcuch.

W cywilizowanych krajach zachodu nie ocenia się ludzi po ubraniu, czy samochodzie.

Napisano

> W krajach wschodu owszem, może się tak zdarzyć. Tam trzeba mieć duże czarne auto i gruby złoty łańcuch.

Ja nie piszę o prostakach, którzy z dnia na dzień stali się bajecznie bogaci i nawet sami nie wiedzą jak to się stało i skąd się bierze ich bogactwo.

> W cywilizowanych krajach zachodu nie ocenia się ludzi po ubraniu, czy samochodzie.

Rozumiem, że w Londynie tymi RR to samo buractwo jeździ? Limuzynami w Monako chamstwo się rozbija?

Z tego, co mi wiadomo, to jeżdżą nimi ludzie, którzy mają pieniądze oraz swoją osobą wiele reprezentują. No ale nie są ekscentrykami, żeby zrezygnować z Bentley'a na rzecz Fabii, a garnitur Armaniego zamienić na sweterek z ciucholandu.

Jesteś chyba komunistą, który chciałby, aby wszyscy wyznawali te same zasady i zadowalali się niezbędnym minimum.

Napisano

> W cywilizowanych krajach zachodu nie ocenia się ludzi po ubraniu, czy

> samochodzie.

Hmm... znajomy był w Wiedniu.. Kupił bilety do opery. Wieoczrem wybrał się na luzie (jeansy).. no i niestety - przy wejściu, grzecznie ale stanowczo powiedzieli mu, że w takim stroju do opery nie wpuszczają..

Będąc w Paryżu, byłem zaproszony do pewnej restauracji i uprzedzono nas, że w tej restauracji to obowiązują stroje wieczorowe (co najmniej garnitur).. w innym po prostu by nie wpuszczono..

Ale najwyraźniej to wschód.

(samochodów jakimi się przyjechało przed wejściem nie sprawdzali)

Napisano

> Jesteś chyba komunistą, który chciałby, aby wszyscy wyznawali te same

> zasady i zadowalali się niezbędnym minimum.

A fuj.

Nie czytasz ze zrozumieniem.

Nie mam nic przeciwko jeżdżeniu Majbachem, RR-em, czy Tata nano.

Śmieszy mnie dorabianie do tego ideologii, że kawałek blachy i plastiku może być "prestiżowy". Samochód jest dla mnie rzeczą użytkową jak długopis, buty, telefon - naprawdę zwracasz uwagę na to czy ktoś używa "prestiżowego" długopisu, albo papieru toaletowego ?

Jak dla mnie normalne jest zarówno to, że ktoś zarabiający niewiele, ale będącym fanatykiem motoryzacji kupuje Porsche zadłużając się na 30 lat, jak i normalne jest to, że ktoś mający ogromne dochody jeździ fordem focusem, bo mu inne auto niepotrzebne.

Nienormalne jest dla mnie dowartościowywanie się samochodem, czyli przemożna chęć pokazania, jaki to ja sukces życiowy osiągnąłem i kupuję sobie wypaśną furę. Bardzo mnie bawi częsty widok na po-PRLowskich osiedlach, gdzie przed blokami z wielkiej płyty stoją samochody o wartości porównywalnej z mieszkaniami w tych blokach.

Tak samo śmieszą mnie "kariery" polegające na zmianie stanowisk w korporacjach - Karierę to zrobił Małysz, a to co robi taki człowiek, to zwykła robota dla czarnego luda.

Napisano

> grzecznie ale stanowczo powiedzieli mu, że w takim stroju do

> opery nie wpuszczają..

Pewne proste reguły są dla szaraczków. Ale szaraczki nie mają "prestiżu", choćby kupiły sobie Majbacha i rojs-rojsa. Bo nawet wtedy nie wejdą w dżinsach do opery.

Ktoś kto ma prestiż, jak będzie chciał, wjedzie do opery nawet na koniu.

Napisano

> (...) Samochód jest dla mnie rzeczą

> użytkową jak długopis, buty, telefon - naprawdę zwracasz uwagę

> na to czy ktoś używa "prestiżowego" długopisu, albo papieru

> toaletowego ?

Wielu ludzi używa. I raczej nie po to żeby sie "pokazać". Dlaczego np. prezydent używa pióra Mont Blanc? Chyba nie po to żeby szpanować przed innymi prezydentami?

> Jak dla mnie normalne jest zarówno to, że ktoś zarabiający niewiele,

> ale będącym fanatykiem motoryzacji kupuje Porsche zadłużając się

> na 30 lat, jak i normalne jest to, że ktoś mający ogromne

> dochody jeździ fordem focusem, bo mu inne auto niepotrzebne.

> Nienormalne jest dla mnie dowartościowywanie się samochodem, czyli

> przemożna chęć pokazania, jaki to ja sukces życiowy osiągnąłem i

> kupuję sobie wypaśną furę. Bardzo mnie bawi częsty widok na

> po-PRLowskich osiedlach, gdzie przed blokami z wielkiej płyty

> stoją samochody o wartości porównywalnej z mieszkaniami w tych

> blokach.

Ale nie o to chodzi. Zakładasz że ludzie bogaci kupują samochody tak jak większość tutaj. Czyli że zastanawiają się nad zakupem. A oni zastanawiają się jaką markę i model wybrać gdy kupują samolot, nie samochód.

Zakup samochodu wygląda mniej więcej tak:

Trzeba kupić samochód, no to kupujemy. Jeśli nie zostanie zlecone to komuś (doradcy, sekretarce itp.), to otwieramy gazetę, oglądamy pierwszą lepszą reklamę. Dzwonimy do dilera, prosimy o "jakieś auto, żeby było wygodne". Za jakiś czas pod domem pojawia się samochód. Jakaś klasa S lub BMW 7. A dlaczego? Bo w niektórych gazetach nie ma reklam Fordów, bo sprzedawca wyczuł z jakim klientem ma do czynienia.

Widziałem coś takiego.

> Tak samo śmieszą mnie "kariery" polegające na zmianie stanowisk w

> korporacjach - Karierę to zrobił Małysz, a to co robi taki

> człowiek, to zwykła robota dla czarnego luda.

I co za różnica? Pracy włożyli niejednokrotnie tyle samo. A od tego drugiego może zależeć o wiele więcej na świeci niż od Małysza.

Napisano

> np. prezydent używa pióra Mont Blanc?

Używa też Nokii 6310 - czy przez to go nie wpuszczą na szczyt UE ?

> Ale nie o to chodzi. Zakładasz że ludzie bogaci kupują samochody tak

> jak większość tutaj. Czyli że zastanawiają się nad zakupem.

Ależ absolutnie nie.

> Trzeba kupić samochód, no to kupujemy. Jeśli nie zostanie zlecone to

> komuś (doradcy, sekretarce itp.),

Zakładam, że niemal w 100% ludzi naprawdę bogatych, to właśnie będzie komuś zlecone.

> pierwszą lepszą reklamę. Dzwonimy do dilera, prosimy o "jakieś

> auto, żeby było wygodne". Za jakiś czas pod domem pojawia się

> samochód. Jakaś klasa S lub BMW 7.

Dokładnie tak.

Natomiast spinanie się na S-klasę, BMW 7 dlatego, że się komuś tabliczka przy drzwiach zmieniła, jest dla mnie śmieszne.

Pracowałem kiedyś w administracji publicznej i strasznie mnie bawiło dążenie do "awansu" polegającego na zmianie nazwy stanowiska (nawet bez zmiany $$). Zawsze mówiłem, że ja mogę mieć "palacz C.O." jeśli będzie parę stówek więcej.

> I co za różnica? Pracy włożyli niejednokrotnie tyle samo. A od tego

> drugiego może zależeć o wiele więcej na świeci niż od Małysza.

Może i tak być - ale jeden zrobił karierę, a drugi "karierę". O jednym będzie się mówić jeszcze za 30 lat a o drugim za 30 lat będzie co najwyżej rodzina pamiętać 1 listopada.

Life is brutal ....

Napisano

> Ktoś kto ma prestiż, jak będzie chciał, wjedzie do opery nawet na

> koniu.

Na zachodzie Europy, czy w Azji na wschód od Odry? smirk.gif

Na taką paradę pozwoli mu prestiż, czy koledzy prezydenci z banknotów $$$?

Nie dostrzegasz cienkiej granicy między prestiżem a buractwem z zapleczem finansowym.

Napisano

Czyli dla Ciebie Wieniawa-Długoszowski był "buractwem z zapleczem finansowym." ?

Napisano

> Pewne proste reguły są dla szaraczków. Ale szaraczki nie mają

> "prestiżu", choćby kupiły sobie Majbacha i rojs-rojsa. Bo nawet

> wtedy nie wejdą w dżinsach do opery.

Nikt nie wejdzie. Nawet brytyjska królowa.

> Ktoś kto ma prestiż, jak będzie chciał, wjedzie do opery nawet na

> koniu.

Ludzie z prestiżem mają na tyle rozumu żeby nie próbować. Obojętnie czy ich wpuszczą czy nie - skandal będzie i tak.

Napisano

> Śmieszy mnie dorabianie do tego ideologii, że kawałek blachy i plastiku może być "prestiżowy".

Ja się obawiam, że swoje opinie wyciągasz na podstawie swoich dochodów. Stąd masz wypaczone spojrzenie na ludzi zamożnych i do końca nie wiesz, gdzie jest granica zamożności. Jest grupa osób, dla których kupno S-klasy, czy Bentley'a jest takim samym obciążeniem finansowym, jak dla zwykłego człowieka kupno MP3 Player'a Manty.

Samochód, to nie tylko blacha i plastiki. Gdyby tak było, to marki typu Bentley, RR nie miały by racji bytu.

Ktoś, kto ma pieniądze, oczekuje komfortowego samochodu. A prawdziwy komfort potrafią zapewnić tylko flagowe modele marek premium. Tylko one są wyposażone w nowinki techniczne, które Kowalski zna z Discovery i są nieosiągalne w "zwykłych" samochodach.

> naprawdę zwracasz uwagę na to czy ktoś używa "prestiżowego" długopisu

Po prostu nie wypada podpisywać kontraktu za kilkadziesiąt milionów długopisem Bic'a za 0.99zł. Ale chciałbym coś takiego zobaczyć ok.gif Miny kontrachentów bezcenne hehe.gif

> jak i normalne jest to, że ktoś mający ogromne dochody jeździ fordem focusem, bo mu inne auto niepotrzebne.

W takim razie może nie ma aż tak ogromnych dochodów, jak myślą inni, ci inni mierzą go swoją miarką, ewentualnie jest ekscentrykiem (nikłe szanse).

> Nienormalne jest dla mnie dowartościowywanie się samochodem

Ale osoby zamożne nie dowartościowują się samochodem, ani garniturem od Armaniego. Po prostu stać ich na to, oczekują najwyższej jakości, więc kupują rzeczy drogie i przez to zarezerwowane dla niewielu - co za tym idzie, automatycznie są ekskluzywne.

> Tak samo śmieszą mnie "kariery" polegające na zmianie stanowisk w korporacjach

Pracownicy korporacji nie są zamożni i nie mogą, bo pracują na bogactwo innych, czyli właścicieli. Pracownicy korporacji (za wyjątkiem CEO i paru managerów) mogą co najwyżej być w klasie średniej.

Napisano

> Nikt nie wejdzie. Nawet brytyjska królowa.

Tak, tak. Już widzę jak ochroniarz mówi zaproszonemu do opery wybitnemu gościowi - "pan tu nie wejdzie" zeby.GIF

> czy ich wpuszczą czy nie - skandal będzie i tak.

Jakby to zrobił szaraczek, to byłby skandal. Jak to robi ktoś wybitny, to jest to dowód jego wybitności. Pewnie znasz sławne "Skończyły się żarty, zaczęły się schody" ?

Napisano

> A na poważnie, ludzie ze zwykłymi dochodami nie zrozumieją ludzi z

> dochodami... które tym pierwszym nawet się nie marzą. Inny

> świat, inne oczekiwania. W pewnych kręgach nie wypada pojawiać

> się nawet najlepszym modelem samochodu ale marki dla ludu. Ktoś,

> kto należy np. do BCC nie przyjedzie na raut np. Skodą Superb i

> w garniturze np. Vistuli. Po prostu nie wypada, to robienie

> dziadostwa!

Zacytuję jednego z klasyków tego forum - zarób tyle, co taki człowiek, usiądź i zobacz, jak Ci się perspektywa zmienia :-)

Napisano

> zarób tyle, co taki człowiek, usiądź i zobacz, jak Ci się perspektywa zmienia :-)

Bardzo trafne podsumowanie ok.gif

Napisano

> końca nie wiesz, gdzie jest granica zamożności.

Wiem, że jej w zasadzie nie ma, a jednocześnie jest bardzo blisko. Pewnych rzeczy nie przeskoczysz - nigdy nie będziesz w 2 miejscach na raz i masz niewielkie szanse dożyć 100 lat, niezależnie od tego ile będziesz miał $$.

> Samochód, to nie tylko blacha i plastiki. Gdyby tak było, to marki

> typu Bentley, RR nie miały by racji bytu.

A cóż tam takiego hiper-super jest ? Drewno ? Skóra ? Czy parę błyskotek ?

> Tylko one są wyposażone w nowinki techniczne, które Kowalski zna

> z Discovery i są nieosiągalne w "zwykłych" samochodach.

Patrzysz oczami zafascynowanego chłopca.

Mi się zdarzało mieć bliskie kontakty trzeciego stopnia z takimi samochodami i jakoś nie doprowadzały mnie do ekstazy.

Komfort - a ileż czasu spędza w samochodzie ktoś naprawdę bogaty ? Przecież na odległości większe niż 100 km lata się samolotem.

Nowinki techniczne - naprawdę myślisz, że ktoś kupujący majbacha, rojs-rojsa interesuje się tym, czy wahacz jest z włókna węglowego, czy z innego materiału ?

To naprawdę nie ma znaczenia - żeby zrobić bentleja, bierze się ludowoza fejtona, zmienia blaszki z wierzchu, lepi B ze skrzydełkami i już niektórzy są w ekstazie. Żeby zrobić rojs-rojsa, robi się podobnie, tylko za podstawę używa się BMW.

> Po prostu nie wypada podpisywać kontraktu za kilkadziesiąt milionów

> długopisem Bic'a za 0.99zł. Ale chciałbym coś takiego zobaczyć

> Miny kontrachentów bezcenne

Myślę, że wielu ma gdzieś, czym kontrahent podpisał kontrakt. W sumie do tego często się ustanawia pełnomocników, niech oni się zajmują bzdurami.

> W takim razie może nie ma aż tak ogromnych dochodów, jak myślą inni,

> ci inni mierzą go swoją miarką, ewentualnie jest ekscentrykiem

> (nikłe szanse).

Albo ma to po prostu gdzieś.

> od Armaniego. Po prostu stać ich na to, oczekują najwyższej

> jakości, więc kupują rzeczy drogie i przez to zarezerwowane dla

> niewielu - co za tym idzie, automatycznie są ekskluzywne.

Naprawdę myślisz, że jest różnica w jakości produkowanego na tej samej linii produktu ? I wynika ona z tego, że robotnik na końcu taśmy przykleił inny znaczek ?

Dla mnie jest to dowód na to jak wielką robotę zrobił marketing - przekonał ludzi do wartości znaczka. I to że już za znaczkiem nie ma nic, jest bez znaczenia.

Popatrz jak się w motoryzacji rozpowszechnił rebadging - chcesz mieć w ofercie luksusowego cadillaca - no problem, bierzesz europejską omegę, lepisz inne znaczki i już jest "all new" cadillac catera.

Chcesz trochę zarobić - kupujesz upadającego kolosa (Daewoo), naklejasz na jego produkty jeden z wielu posiadanych znaczków - i już jest "all new" Chevrolet - słupki sprzedaży idą w górę.

Napisano

> Pewne proste reguły są dla szaraczków. Ale szaraczki nie mają

> "prestiżu", choćby kupiły sobie Majbacha i rojs-rojsa. Bo nawet

> wtedy nie wejdą w dżinsach do opery.

> Ktoś kto ma prestiż, jak będzie chciał, wjedzie do opery nawet na

> koniu.

Ale tu trzeba mieć bardzo wysoką wycenę dwóch najważniejszych u siebie rzeczy:

1.Ryja

2. Nazwiska

A na to zapierdziela się całe życie, nie raz postępując wbrew sobie i naginając kark.

Bardzo niewielki % ludzi wypracowuje sobie BARDZO wysoką markę nazwiska i ryja idąc absolutnie pod prąd.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.