Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Kto ma pierwszeństwo?

Featured Replies

Napisano

I kto byłby ewentualnie winny gdyby doszło do bum?

285071787-ak-kniaz.jpg

Sytuacja jak na obrazku, droga północ-południe(w drugą stronę też) ma pierwszeństwo, droga wschód-zachód(w drugą stronę też) jest podporządkowana.

Jadąc wschód-zachód(w drugą stronę też) skrzyżowanie pokonuje się "na dwa".

Czerwony pojazd wjechał na skrzyżowanie, sygnalizuje zamiar skrętu tak jak przedstawia to strzałka, jednak najpierw czeka aż przejadą pojazdy jadące z południa na północ.

W trakcie tego oczekiwania dość szybko dojeżdża do niego pojazd zielony, który trąbi na czerwonego, w efekcie czerwony but.gif i zjeżdża ze skrzyżowania zgodnie z zamiarem, jednak musząc korygować tor jazdy, żeby zielonego minąć na milimetry.

1. Gdyby czerwony pozostał na pozycji i doszłoby do bum to czyja wina?

2. Gdyby doszło do bum podczas gdy czerwony uciekał ze skrzyżowania to czyja byłaby wina?

Pozdrawiam BAS

ps. Sorry za jakość rysunku, ale nie chciało mi się bawić.

post-23749-14352513120191_thumb.jpg

Napisano

Psuje ci się auto na środku skrzyżowania .... stoisz.

Ktoś ma zielone światło i wjeżdża prosto w ciebie - czyja jest wina ?

Napisano
  • Autor

> Psuje ci się auto na środku skrzyżowania .... stoisz.

> Ktoś ma zielone światło i wjeżdża prosto w ciebie - czyja jest wina ?

Też tak rozumuję, ale zastanawiam się dlaczego ten w zielonym trąbił?

Pozdrawiam BAS

Napisano

> Też tak rozumuję, ale zastanawiam się dlaczego ten w zielonym trąbił?

> Pozdrawiam BAS

Bo ten w czerwonym stał(jeśli dokładnie w miejscu w którym narysowałeś) na pasie "pod prąd"(na obrazku widać że idzie na czołówkę z niebieskim matizem[?] a powinien jechać "pod kreską" tak jak to czarne auto pod nim)?! hmm.gif

Napisano
  • Autor

> Bo ten w czerwonym stał(jeśli dokładnie w miejscu w którym narysowałeś) na pasie "pod prąd"(na

> obrazku widać że idzie na czołówkę z niebieskim matizem[?] a powinien jechać "pod kreską" tak

> jak to czarne auto pod nim)?!

Kwestia rysunku, ale masz rację, że jedzie się tam "jakby po osi".

Nie zmienia to faktu, że czerwony był wcześniej na skrzyżowaniu.

Pozdrawiam BAS

Napisano

> 1. Gdyby czerwony pozostał na pozycji i doszłoby do bum to czyja wina?

Zielonego. Pamiętaj, że nawet jeśli masz pieszeństwo to nie masz prawa wjechać na skrzyżowanie którego nie możesz opuścić.

> 2. Gdyby doszło do bum podczas gdy czerwony uciekał ze skrzyżowania to czyja byłaby wina?

Również zielonego, ale byłoby to o wiele trudniej udowodnić. No chyba, że świadkowie potwierdzili by że czerwony już wcześniej tam stał i czekał żeby opuścić skrzyżowanie.

Kwestie tego jak czerwony stał pomijam.

> Pozdrawiam BAS

> ps. Sorry za jakość rysunku, ale nie chciało mi się bawić.

Napisano

A to nie jest tak, że jeżeli samochód stoi, to nie jest "w ruchu"? A jeżeli nie jest w ruchu, to zawsze będzie wina tego, który w niego wjechał? hmm.gif

Napisano
  • Autor

> A to nie jest tak, że jeżeli samochód stoi, to nie jest "w ruchu"? A jeżeli nie jest w ruchu, to

> zawsze będzie wina tego, który w niego wjechał?

Tyle, że przestraszyłem się gościa i zacząłem uciekać, jakoś nie miałem ochoty dostać w drzwi kierowcy.

Kolejna sprawa to świadkowie, jechałem sam. frown.gif

Pozdrawiam BAS

Napisano

> A to nie jest tak, że jeżeli samochód stoi, to nie jest "w ruchu"? A jeżeli nie jest w ruchu, to

> zawsze będzie wina tego, który w niego wjechał?

Tam idzie o stojący lub zaparkowany samochód.

Napisano

> Tyle, że przestraszyłem się gościa i zacząłem uciekać, jakoś nie miałem ochoty dostać w drzwi

> kierowcy.

> Kolejna sprawa to świadkowie, jechałem sam.

> Pozdrawiam BAS

I słusznie. Prawo prawem, a zdrowy rozsądek to druga sprawa.

Napisano

> Czerwony pojazd wjechał na skrzyżowanie, sygnalizuje zamiar skrętu tak jak przedstawia to strzałka,

> jednak najpierw czeka aż przejadą pojazdy jadące z południa na północ.

> W trakcie tego oczekiwania dość szybko dojeżdża do niego pojazd zielony, który trąbi na czerwonego,

> w efekcie czerwony i zjeżdża ze skrzyżowania zgodnie z zamiarem, jednak musząc korygować tor

> jazdy, żeby zielonego minąć na milimetry.

Czyli innymi slowy zielony jest kompletnym debilem, skoro widzac pojazd na skrzyzowaniu jedzie prosto w niego.

> 1. Gdyby czerwony pozostał na pozycji i doszłoby do bum to czyja wina?

> 2. Gdyby doszło do bum podczas gdy czerwony uciekał ze skrzyżowania to czyja byłaby wina?

> Pozdrawiam BAS

Znajac sposob dzialania polskiej policji zapewne uznali by czerwonego za winnego, poniewaz to on byl wykonywal manewr skrecania z drogi podporzadkowanej w glowna.

Jednak juz w sadzie mam nadzieje, ze udalo by sie czerwonemu sprawe wygrac.

To jest idealny przyklad na to, ze w polskich przepisach brakuje jednego waznego zapisu, ktory jest dosc powszechny w innnych krajach. (np w Irlandii taki jest).

Chodzi o to, ze dojezdzajac do skrzyzowania, oprocz ustapienia pierwszenstwa tym z prawej, tym co jada glowna, tym co maja zielne, itp, itd... nalezy rownierz ustapic pierwszenstwa pojazdowi ktory juz jest na skrzyzowaniu.

Tzn jesli dojezdzam do skrzyzowaniu droga glowna, i zanim na to skrzyzowanie wjade z podporzadkowanej wyjezdza inne auto i powoli jedzie przez skrzyzowanie, to ja mam mu ustapic pierwszenstwa.

Taki zapis rozwiazuje pelno problemow i prowadzi do mniejszej wypadkowosci na skrzyzowanich.

Napisano

Zapis o tym że należy ustąpić pojazdom opuszczającym skrzyżowanie przecież jest...jest prawda? wink.gif

Napisano

> Zapis o tym że należy ustąpić pojazdom opuszczającym skrzyżowanie przecież jest...jest prawda?

Jakos dziwnie sie na nic takiego w polskich przepisach nie natknalem.

Napisano

Zielony by był winien spowodowania kolizji (jeśli czerowny stał). Po śladach uderzenia również można dojść, czy pojazdy były w ruchu, czy nie. Czerwony mógłby dostać mandat za wjazd na skrzyżowanie bez możliwości opuszczenia go.

A zielony trąbił bo kawał buca z niego. Trzeba sobie pomagać.

Napisano

> Czyli innymi slowy zielony jest kompletnym debilem, skoro widzac pojazd na skrzyzowaniu jedzie

> prosto w niego.

> Znajac sposob dzialania polskiej policji zapewne uznali by czerwonego za winnego, poniewaz to on

> byl wykonywal manewr skrecania z drogi podporzadkowanej w glowna.

> Jednak juz w sadzie mam nadzieje, ze udalo by sie czerwonemu sprawe wygrac.

ja także mam taką nadzieję. czerwony stał juz na skrzyżowaniu, a zielony do niego dojeżdżał. Widząc, że skrzyżowanie jest de facto zablokowane przez czerwonego nie mógł na nie wjechać.

Gdyby zielony próbował wymusić celowo zjachanie czerwonego ze skrzyżowania, a tdo tego umyślnie uderzyłby w czerwonego to nie jest to żadna kolizja tylko przestępstwo zniszczenia rzeczy (czerwonego), ale także umyślne spowodowanie szczerbku na zdrowiu, jeśliby do tego doszło, bowiem wg k.w. spowodwanie kolizji czy wypadku komunikacyjnego jest zawsze nieumyślne.

Napisano

> Zielony by był winien spowodowania kolizji (jeśli czerowny stał). Po śladach uderzenia również

> można dojść, czy pojazdy były w ruchu, czy nie. Czerwony mógłby dostać mandat za wjazd na

> skrzyżowanie bez możliwości opuszczenia go.

> A zielony trąbił bo kawał buca z niego. Trzeba sobie pomagać.

to prawda, ale czerwony też był w ruchu nawet jak stał. to auto nie było zaprakowane, tylko w czasie wykonywania manewrów na drodze. takie zatrzyamnie nie jest równoznaczne z autem zaparkowanym.

Napisano

Na tym skrzyżowaniu nie da rady stać tak aby zielony mógł ze swojego pasa skręcić w lewo?

Napisano

> Jakos dziwnie sie na nic takiego w polskich przepisach nie natknalem.

Nie wolno Ci wjechać na skrzyżowanie, jeśli nie ma na nim, albo poza nim miejsca do kontynuowania jazdy.

Implikuje to również, że musisz umożliwić opuszczenie tego skrzyżowania pojazdom, które się już tam znajdują (bo nie możesz na nie wjechać).

Natomiast faktycznie, przed 1997 rokiem był AFAIR (chwilowo nie za bardzo mam ochotę grzebać) zapis explicite o konieczności umożliwienia opuszczenia skrzyżowania.

Napisano

> I kto byłby ewentualnie winny gdyby doszło do bum?

Sądząc po obrazku, to czerwony jakieś cuda odstawia - ja bym interpretował, że próbuje zawrócić z pasu do jazdy prosto. Tak czy inaczej:

- czerwonego nie powinno być w tym miejscu (ma obowiązek korzystać ze prawej połowy jezdni

- pierwszeństwo ma zielony, potem niebieski - czerwony jedzie na końcu.

- czerwony wymusił pierwszeństwo i na zielonym i na niebieskim. I tu popełnił wykroczenie. Jeżeli jednak ktoś w niego uderzy, to pytanie, na ile w tym winy czerwonego? Jeżeli był dobrze widoczny i wjedzie w niego zielony lub niebieski (o ile ich kierownicy mogli uniknąć zderzenia) to wina będzie zielonego/niebieskiego. Ale to nie ma nic wspólnego z pierwszeństwem.

Napisano

> Zielonego. Pamiętaj, że nawet jeśli masz pieszeństwo to nie masz prawa wjechać na skrzyżowanie

> którego nie możesz opuścić.

To czemu tam czerwony stał, skoro mógł zjechać? A jeżeli nie mógł zjechać, to czemu mentalnością Kalego uważasz, że zielony zachowuje się niefajnie a czerwony fajnie?

Napisano

> Też tak rozumuję, ale zastanawiam się dlaczego ten w zielonym trąbił?

Z logicznego punktu widzenia, bo był burol...

Zakładam, że czerwony stał tam zanim zielony nadjechał...

> Pozdrawiam BAS

Napisano
  • Autor

> Na tym skrzyżowaniu nie da rady stać tak aby zielony mógł ze swojego pasa skręcić w lewo?

Tak, żeby zrobił to "po kwadracie" czyli tak jak bozia przykazała nie da się, wtedy blokuje się jadących na północ skręcających w lewo.

Pozdrawiam BAS

Napisano

> - pierwszeństwo ma zielony, potem niebieski - czerwony jedzie na końcu.

> - czerwony wymusił pierwszeństwo i na zielonym

czy Ty się dobrze czujesz? przeczytaj raz jeszcze:

Quote:

Czerwony pojazd wjechał na skrzyżowanie,
sygnalizuje zamiar skrętu tak jak przedstawia to strzałka, jednak najpierw
czeka aż przejadą pojazdy jadące z południa na północ. W trakcie tego oczekiwania dość szybko dojeżdża do niego pojazd zielony,
który trąbi na czerwonego


kiedy czerwony rozpoczynał manewr wjeżdżając na skrzyżowanie to zielonego nie było widać na horyzoncie. tylko nie pisz, że powinien był przewidzieć, że coś nadjedzie i czekać przed skrzyżowaniem... a najlepiej w garażu screwy.gif

Napisano

> Tak, żeby zrobił to "po kwadracie" czyli tak jak bozia przykazała nie da się, wtedy blokuje się

> jadących na północ skręcających w lewo.

> Pozdrawiam BAS

Imo jak by w Ciebie przywalił to byłaby jego wina, bo zdaje się, że jest przepis mówiący coś o unikaniu egzekwowania swoich praw bez znaczenia na konsekwencje. Nie potrafię sobie go przypomnieć.

Napisano

> A to nie jest tak, że jeżeli samochód stoi, to nie jest "w ruchu"? A jeżeli nie jest w ruchu, to

> zawsze będzie wina tego, który w niego wjechał?

Co takiego? boje_sie.gificon_eek.gif

Wiesz co to jest zatrzymanie wynikajace z warunkow ruchu drogowego? Zatrzymany samochod jak najbardziej jest w ruchu ok.gif

Napisano

> Co takiego?

> Wiesz co to jest zatrzymanie wynikajace z warunkow ruchu drogowego? Zatrzymany samochod jak

> najbardziej jest w ruchu

No właśnie to chciałem uściślić, bo po tych wszystkich teoriach Cinio i nie tylko już niczego nie jestem pewien hehe.gif

Napisano

> No właśnie to chciałem uściślić, bo po tych wszystkich teoriach Cinio i nie tylko już niczego nie

> jestem pewien

Kolega Cinio to na temat przepisow ma duzo roznych teorii w roznych wątkach z tego co zauwazylem i nie zawsze one pokrywaja sie z prawda hehe.gif

Napisano

> Imo jak by w Ciebie przywalił to byłaby jego wina, bo zdaje się, że jest przepis mówiący coś o

> unikaniu egzekwowania swoich praw bez znaczenia na konsekwencje. Nie potrafię sobie go

> przypomnieć.

Art .3

1.Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.

Napisano

> 1. Gdyby czerwony pozostał na pozycji i doszłoby do bum to czyja wina?

Wina zielonego, bo nie umozliwil czerwonemu zjazdu ze skrzyzowania.

> 2. Gdyby doszło do bum podczas gdy czerwony uciekał ze skrzyżowania to czyja byłaby wina?

> Pozdrawiam BAS

Wina zielonego, bo czerwony juz byl na srodku skrzyzowania, a zielony dopiero wjechal na skrzyzowanie - a nie powinien skoro nie mial mozliwosci go opuszczenia i musial poczekac az czerwony zjedzie.

Co innego gdyby czerwony dopiero wjezdzal na skrzyzowanie z drogi podporzadkowanej i bez zatrzymania by sie zderzyl z zielonym tam na srodku, wtedy bylaby wina czerwonego, bo nie ustapil pierwszenstwa zielonemu. Ale zakladam ze jak czerwony wjezdzal na skrzyzowanie, to zielonego jeszcze tam nie bylo.

Napisano

> Art .3

> 1.Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy

> ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby

> spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w

> związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę.

> Przez działanie rozumie się również zaniechanie.

Ostatnie zdanie wyjaśnia wszystko.

Napisano

> Co takiego?

> Wiesz co to jest zatrzymanie wynikajace z warunkow ruchu drogowego? Zatrzymany samochod jak

> najbardziej jest w ruchu

no właśnie o tym pisałem. to nie to samo co parkujący albo zepsuty samochód.

Napisano

> kiedy czerwony rozpoczynał manewr wjeżdżając na skrzyżowanie to zielonego nie było widać na

> horyzoncie. tylko nie pisz, że powinien był przewidzieć, że coś nadjedzie i czekać przed

> skrzyżowaniem... a najlepiej w garażu

To czemu się zatrzymał? Dlaczego nie pojechał dalej? Tak sobie zatrzymał się, czy tez kogoś (kogo) przepuszczał? Jeżeli nie mógł zjechać - to czemu wjechał? Przecież przepisy zabraniają.

4. Kierującemu pojazdem zabrania się:

1) wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma miejsca do kontynuowania jazdy;

Więc czerwony wjeżdżając na skrzyżowanie, na którym miał obowiązek przepuścić zielonego (i pewnie kogoś jeszcze) złamał art. 25 KD.

A co do pojawiających się głosów, że zielony miał obowiązek umożliwić czerwonemu opuszczenie skrzyżowania - to poproszę o cytat z KD.

Napisano

> To czemu się zatrzymał? Dlaczego nie pojechał dalej? Tak sobie zatrzymał się, czy tez kogoś (kogo)

> przepuszczał? Jeżeli nie mógł zjechać - to czemu wjechał? Przecież przepisy zabraniają.

> 4. Kierującemu pojazdem zabrania się:

> 1) wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma miejsca do kontynuowania

> jazdy;

> Więc czerwony wjeżdżając na skrzyżowanie, na którym miał obowiązek przepuścić zielonego (i pewnie

> kogoś jeszcze) złamał art. 25 KD.

> A co do pojawiających się głosów, że zielony miał obowiązek umożliwić czerwonemu opuszczenie

> skrzyżowania - to poproszę o cytat z KD.

Ale czytałeś, ze to skrzyżowanie pokonuje się "na dwa",

NIE DA SIĘ ustąpić wszystkim na raz jest to fizyczną niemożliwością...

Napisano

> Ale czytałeś, ze to skrzyżowanie pokonuje się "na dwa",

> NIE DA SIĘ ustąpić wszystkim na raz jest to fizyczną niemożliwością...

I to powoduje, że art. 25 KD nie należy stosować?

Napisano

> I to powoduje, że art. 25 KD nie należy stosować?

Wjechal prawidlowo, gdy nie bylo jeszcze zielonego. Zatrzymal sie tak, ze nie blokowal skrzyzowania. W czym problem?

Napisano

> Wjechal prawidlowo, gdy nie bylo jeszcze zielonego. Zatrzymal sie tak, ze nie blokowal

> skrzyzowania. W czym problem?

Skoro wjechał z drogi podporządkowanej - to wymusił pierwszeństwo uniemożliwiając jazdę pojazdom znajdującym się na drodze z pierwszeństwem przejazdu. To wykroczenie.

Jakby z południa przez pół godziny jechał sznur samochodów, to blokowałby ruch z północy przez cały czas - i to niby ma być OK? Dla mnie to tak czy inaczej złamanie art. 25 KD.

A winnym ewentualnej kolizji będzie sprawca - niezależnie od tego, kto miał pierwszeństwo.

Ja problemu tu nie widzę.

Napisano

> Skoro wjechał z drogi podporządkowanej - to wymusił pierwszeństwo uniemożliwiając jazdę pojazdom

> znajdującym się na drodze z pierwszeństwem przejazdu.

Na kim wymusil pierwszenstwo? Zakladamy ze gdy wjezdzal, to zielonego nie bylo. Wjechal na skrzyzowanie, zatrzymal sie na srodku wlasnie po to, zeby nie wymusic pierwszenstwa na jadacych ze swojej prawej strony. Wymuszenie pierwszentwa to zmuszenie kogos do zmiany kierunku jazdy albo zmiany predkosci. Nic takiego nie zrobil.

> A winnym ewentualnej kolizji będzie sprawca - niezależnie od tego, kto miał pierwszeństwo.

Zgadzam sie ok.gif

Napisano

> Wymuszenie pierwszentwa to zmuszenie kogos do zmiany

> kierunku jazdy albo zmiany predkosci.

To nie zmusił pojazdu mającego pierwszeństwo przejazdu przez skrzyżowanie do zmiany prędkości do 0km/h?

Napisano

> To nie zmusił pojazdu mającego pierwszeństwo przejazdu przez skrzyżowanie do zmiany prędkości do

> 0km/h?

Nie. Gdy wjezdzal na skrzyzowanie, zielonego pojazdu nie bylo, wiec jak mogl go zmusic?

Napisano

> To czemu się zatrzymał? Dlaczego nie pojechał dalej? Tak sobie zatrzymał się, czy tez kogoś (kogo)

> przepuszczał? Jeżeli nie mógł zjechać - to czemu wjechał?

Ty tak na serio czy robisz z siebie durnia dla jaj? icon_eek.gif

to odpowiem Ci pytaniem na pytanie: czy wg Twojej pokrętnej logiki potwierdzisz, że skoro czerwony nie miał prawa wjechać na skrzyżowanie (chociaż zielonego nie było widać na horyzoncie), to miał czekać w miejscu, które zaznaczyłem na obrazku (choć też nie do końca legalnie, bo na przejściu dla pieszych nono.gif) ??

jeżeli tak, to ja już nie mam innych argumentów i wobec tego kończę dyskusję.

285073107-285071787-ak-kniaz.jpg

> Więc czerwony wjeżdżając na skrzyżowanie, na którym miał obowiązek przepuścić zielonego złamał art. 25 KD.

jak miał puścić pojazd, który dopiero w trakcie manewru dojechał do skrzyżowania? no powiedz mi, jak miał go puścić, skoro tego auta nie było?? icon_eek.gifniewiem.gif

> A co do pojawiających się głosów, że zielony miał obowiązek umożliwić czerwonemu opuszczenie

> skrzyżowania - to poproszę o cytat z KD.

nie no mój drogi - zielony "miał prawo i miał pierwszeństwo" i powinien był walić centralnie w czerwonego bez dotykania hamulca biglaugh.gifhehe.gif z wciśniętym do oporu klaksonem cfaniaczek.gifhahaha.gifrotfl.gif

post-109606-14352513122966_thumb.jpg

Napisano

> Ty tak na serio czy robisz z siebie durnia dla jaj?

Zabrakło argumentów rzeczowych, że tak obniżasz poziom dyskusji?

> to odpowiem Ci pytaniem na pytanie: czy wg Twojej pokrętnej logiki potwierdzisz,

A poza logiką masz jakiś przepis, który pozbawia pierwszeństwa, jeżeli wjeżdża na skrzyżowanie później, niż pojazd bez pierwszeństwa? O ile później? Kierujesz się tylko logiką, czy masz jakieś przepisy na poparcie tezy, że zielony stracił pierwszeństwo a czerwony miał prawo wjechać na skrzyżowanie nie mogąc kontynuować jazdy?

Liczę, że chociaż zacytowany fragment art. 25 KD przeczytałeś? Czemu miałby nie obowiązywać?

> było widać na horyzoncie), to

> miał czekać w miejscu,

Tak twierdzi ustawodawca, że skoro nie mógł kontynuować jazdy, to nie miał prawa wjechać na skrzyżowanie. Nie logika - a prawo tak stanowi, że Kierującemu pojazdem zabrania się:

1) wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma miejsca do kontynuowania jazdy;

> jeżeli tak, to ja już nie mam innych argumentów i wobec tego kończę dyskusję.

Że nie masz argumentów, to ja wiem. I dziwię się, że nie mając argumentów ciągle dyskutujesz.

> jak miał puścić pojazd, który dopiero w trakcie manewru dojechał do skrzyżowania?

Miał śmignąć przez skrzyżowanie, skoro mógł. A jak nie mógł zjechać, to miał czekać przed - a nie na środku skrzyżowania.

> nie no mój drogi - zielony "miał prawo i miał pierwszeństwo" i powinien był walić centralnie w

> czerwonego bez dotykania hamulca z wciśniętym do oporu klaksonem

Jakby zielony chciał być sprawcą kolizji - tak mógł zrobić. Pierwszeństwo nie ma nic do winy przy kolizji (równie dobrze sprawcą kolizji może być ten, co miał pierwszeństwo, jak i ten, co nie miał - ważne, kto zawinił, że do kolizji doszło).

Gdyby było tak, jak na Twoim rysunku, to zwyczajnie powinien przepuścić zielonego. Gdyby jechał takim torem, to nie zablokowałby go. Tym ładniej ten rysunek pokazuje, jak wymusił pierwszeństwo. A jeżeli stał tak, jak na pierwszym rysunku w wątku, to złamał jeszcze inny przepis wjeżdżając na pas ruchu przeznaczony do jazdy w przeciwną stronę:

Art. 22.

1. Kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub zajmowany pas ruchu tylko z zachowaniem szczególnej ostrożności.

2. Kierujący pojazdem jest obowiązany zbliżyć się:

1) do prawej krawędzi jezdni – jeżeli zamierza skręcić w prawo;

2) do środka jezdni lub na jezdni o ruchu jednokierunkowym do lewej jej krawędzi – jeżeli zamierza skręcić w lewo.

Napisano

>. takie zatrzyamnie nie jest równoznaczne z autem

> zaparkowanym.

Praktycznie jest. Mam do czynienia z likwidacjami różnych zdarzeń drogowych.

Tramwaj miał pierwszeństwo, ale wjechał w samochód który stanął na torowisku. Miał możliwość wyhamowania, ale tego nie zrobił. Wina motorowego.

Napisano

> Wina motorowego.

Zgadza się. Sam byłem przy takiej akcji. Motorniczy bez gadania został uznany winnym.

Wyjazd z Senatorskiej na plac Bankowy.

Do Kaizena.

Znasz takie miejsce jak Rondo Babka, dzisiaj Rondo Radosława?

Stosując Twoją logikę, jest teoretycznie nie do przejechania. Nigdy. Nie ma możliwości przejechania go jednym cięgiem.

IMO filozofujesz oderwany od rzeczywistości.

Napisano

Wiesz co? Ja nie wiem czy teoretycznie nie powinno się czekać na wylocie z Kniaziewicza aż będzie tam totalnie pusto. Wydaje mi się że MPK tak robi, tyle że u nich możliwe że o takim postępowaniu decydują gabaryty.

Ale wina by była chyba gościa jadącego od północy, bo mimo wszystko z premedytacją by wjechał w stojące auto. W razie bum ja bym potem mówił że zgasł mi samochód i się tak zdenerwowałem że nie mogłem odpalić.

Napisano

> Do Kaizena.

> Znasz takie miejsce jak Rondo Babka, dzisiaj Rondo Radosława?

> Stosując Twoją logikę, jest teoretycznie nie do przejechania.

Nigdzie nie używałem logiki. Ani mojej, ani cudzej.

Z rondem (tak jak są zazwyczaj oznakowane - czy z kielnią przy wjeździe) to trochę dziwny przykład, przy dyskusji o pierwszeństwie. Przecież rondo zawsze przejeżdżasz za jednym zamachem - jak już uda Ci się wjechać, to masz pierwszeństwo. A jak nie możesz wjechać (bo rondo stoi) a jednak wjeżdżasz, to klasyczny przykład zatykania się ronda. Zjazd blokują ci, co właśnie wjechali i chcą jechać prosto. Ale z Twoimi przykładami to jeszcze bardziej bez sensu, bo są one regulowane światłami.

Ale że niby taki, co wjeżdża na skrzyżowanie z podporządkowanej (czerwony z pierwszego postu) jest OK? Wszystko zrobił prawidłowo?

Niestety, często spotykam jadących tabunami takich wymuszaczy pierwszeństwa - i blokują skrzyżowanie bo jadą bezmyślnie. I sytuacja wygląda tak, że wymuszają pierwszeństwo na tych jadących drogą z pierwszeństwem (jak na obrazku jasnozielone). I twierdzisz, że nie łamią przepisów? A jeżeli pierwszy nie łamie, to który łamie? Dopiero drugi? Trzeci?

Jak do tego trafią się podobni jadący z naprzeciwka i też skręcający w lewo "na zakładkę" (albo jak pierwszy jasnozielony podjedzie blisko do wymuszacza, czyli też wjedzie na skrzyżowanie mimo, że nie może kontynuować jazdy, i zablokuje, chociaż ma pierwszeństwo, jadących jak ten niebieski matiz prosto), to skrzyżowanie zablokowane na amen. I to przez tych, co mają ustąpić pierwszeństwa.

285073530-tmp.jpg

post-30754-14352513125576_thumb.jpg

Napisano

> Nigdzie nie używałem logiki. Ani mojej, ani cudzej.

No dobra, nie kłóćmy się o słowa. Niech zostanie "zgodnie z przepisami.

> Z rondem (tak jak są zazwyczaj oznakowane - czy z kielnią przy wjeździe) to trochę dziwny przykład,

> przy dyskusji o pierwszeństwie.

Przykład ma to do siebie, że jest tylko przykładem. Czemu dziwny? Dobry jak każdy inny. Rondo to też skrzyżowanie. Tak, czy nie?

> Przecież rondo zawsze przejeżdżasz za jednym zamachem - jak

> już uda Ci się wjechać, to masz pierwszeństwo.

Zaraz, zaraz, ja nie o tym. Jak nie wiesz czy możesz z niego zjechać, bo nie masz dostatecznej widoczności, czy zjazd z niego jest wolny, to wolno na to rondo wjechać. Dowodzisz, że nie wolno. Tak czy nie?

Na Rondzie Radosława, ze względu na jego specyficzne oznakowanie poziome, to raczej trudne, aby nie powiedzieć - nie możliwe.

> A jak nie możesz wjechać (bo rondo stoi) a

> jednak wjeżdżasz, to klasyczny przykład zatykania się ronda. Zjazd blokują ci, co właśnie

> wjechali i chcą jechać prosto.

Po pierwsze nie rozumiem, co to znaczy jechać na rondzie prosto. Jak tramwaj po trawniku?

Po drugie, mylisz wjazd na rondo, z próbą wjazdu powodującą pozostanie na jezdni uniemożliwiając zjazd z ronda innym użytkownikom.

A jak wyobrażasz sobie poruszanie się po aglomeracji, takiej jak stolica, w godzinach szczytu?

> Ale z Twoimi przykładami to jeszcze bardziej bez sensu, bo są

> one regulowane światłami.

Co to ma do samej rzeczy? Przepis o wolnej drodze za skrzyżowaniem przestaje działać, jeśli ruch na nim jest kierowany? Kiedy są regulowane to są. A co jeśli światła się nie świecą? Bywa i tak.

Próbuję ustalić, czy wolno wjechać na skrzyżowanie, w moim przykładzie jest nim rondo, jeśli nie jest się pewnym, że zjazd z niego jest wolny.

Resztę póki co zostawmy. Najpierw ustalmy zasady.

Napisano

Była by współwina

1. czerwony był na podporządkowanej, dodatkowo wjechał na skrzyżowanie nie mogąc go opuścić

2. zielony nie zachował należytej ostrożności, egzekwując swoje pierwszeństwo.

Napisano

> Ty tak na serio czy robisz z siebie durnia dla jaj?

> to odpowiem Ci pytaniem na pytanie: czy wg Twojej pokrętnej logiki potwierdzisz, że skoro czerwony

> nie miał prawa wjechać na skrzyżowanie (chociaż zielonego nie było widać na horyzoncie), to

> miał czekać w miejscu, które zaznaczyłem na obrazku (choć też nie do końca legalnie, bo na

> przejściu dla pieszych ) ??

> jeżeli tak, to ja już nie mam innych argumentów i wobec tego kończę dyskusję.

> jak miał puścić pojazd, który dopiero w trakcie manewru dojechał do skrzyżowania? no powiedz mi,

> jak miał go puścić, skoro tego auta nie było??

> nie no mój drogi - zielony "miał prawo i miał pierwszeństwo" i powinien był walić centralnie w

> czerwonego bez dotykania hamulca z wciśniętym do oporu klaksonem

no nic dodać, nic ując - pięknie przytoczyłeś nielogiczną "logikę" Kaizena:)

Napisano

> Zabrakło argumentów rzeczowych, że tak obniżasz poziom dyskusji?

> A poza logiką masz jakiś przepis, który pozbawia pierwszeństwa, jeżeli wjeżdża na skrzyżowanie

> później, niż pojazd bez pierwszeństwa? O ile później? Kierujesz się tylko logiką, czy masz

> jakieś przepisy na poparcie tezy, że zielony stracił pierwszeństwo a czerwony miał prawo

> wjechać na skrzyżowanie nie mogąc kontynuować jazdy?

logika jest jedna, to zielony wjechał na skrzyżowanie, gdy czerwony na nim już stał, bez względu na to skąd się na nim pojawił. i skończ się kompromitować chłopie, boś się uczepił tezy nie do obrony przed żadnym sądem. inaczej tego skrzyżowania nie da się pokonać. trzeba najpierw przejechać blizśza jezdnie, aby wjechać na dalszą po uprzednim zatrzymaniu się na pasie łącznikowym. twoja logika dopuszcza zmasakrowanie czerwonego tylko dlatego, że zieolny pojwił się np. po minucie i był na drodze z pierwszeństwem. jakby nie było to od właśnie minuty czerwony też był na drodze z pierwszeństwem i niczego nie wymusił, bo nie mógł tego zrobić. zielonego w chwili wjazdu na skrzyżowanie nie było nawet w polu widzenia.

> Jakby zielony chciał być sprawcą kolizji - tak mógł zrobić. Pierwszeństwo nie ma nic do winy przy

> kolizji (równie dobrze sprawcą kolizji może być ten, co miał pierwszeństwo, jak i ten, co nie

> miał - ważne, kto zawinił, że do kolizji doszło).

jezu c za pozaprawniczy bełkot... hahahah pierwszeństwo ne ma nic do winy... a zaraz ważne, kto zawinił, że doszłod o kolizji... czy ty choć sam siebie rozumiesz czy myślisz, ze wszyscy, którzy tu pisze to są głupsi od ciebie?

> Gdyby było tak, jak na Twoim rysunku, to zwyczajnie powinien przepuścić zielonego. Gdyby jechał

> takim torem, to nie zablokowałby go. Tym ładniej ten rysunek pokazuje, jak wymusił

> pierwszeństwo. A jeżeli stał tak, jak na pierwszym rysunku w wątku, to złamał jeszcze inny

> przepis wjeżdżając na pas ruchu przeznaczony do jazdy w przeciwną stronę:

tu się zgodzę, czerwony nie pwinien stać na przeciwnym pasie, co nie oznacza, że zielony mógł walić w niego jak w dym.

Napisano

> Zgadza się. Sam byłem przy takiej akcji. Motorniczy bez gadania został uznany winnym.

> Wyjazd z Senatorskiej na plac Bankowy.

> Do Kaizena.

> Znasz takie miejsce jak Rondo Babka, dzisiaj Rondo Radosława?

> Stosując Twoją logikę, jest teoretycznie nie do przejechania. Nigdy. Nie ma możliwości przejechania

> go jednym cięgiem.

> IMO filozofujesz oderwany od rzeczywistości.

swięta prawda, niestety kaizen gada tak jakby nigdy nie widział kolizyjnego skrzyżowania.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.