Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Spowodowaliście kiedyś wypadek lub kolizję ?

Featured Replies

Napisano

> Co to za brednie???

dobra, zaloz sobie ZENONY z allegro i zrob bUM z czyjejs winy

Zobaczymy co powiesz wtedy, co to homologacja:)

Nawet kolego opony jesli nie sa homologowane nie masz prawa miec przegladu, a jesli masz przeglad a masz inne opony zmienione po przegladzie to zobacz co OWU stanowi:

Ubezpieczyciel nie odpowiada za MODYFIKACJE pojazdu i uzycie podzespolow wplywajacych na bezpieczenstwo ktore nie sa homologowane przez producenta pojazdu

generalnie jakos tak

Dzis sa takie czasy,ze kazdy swego biznesu broni.

Napisano

w przypadku likwidacji z OC nie masz OWU. Masz ustawe

Napisano

Dwa razy.

1. Świeżo po deszczu, droga mokra lekko śliga. Gość skręcał w lewo na osiedle, ja zagapiłem się we wsteczne lusterko. W ostatniej chwili zdążyłem wyhamować i odbić lekko w prawo. Jednak doszło do zderzenia.

U niego lekko zadrapane nadkole u mnie blotnik, lampa i prostowanie pasa przedniego

2. Gość zatrzymał się na zielonej strzałce, ja za nim. On ruszył ale nagle stwierdził, że jednak się zatrzyma i przepuści pieszego, który był jeszcze daleko od skrzyżowania. Ja w tym czasie też ruszając patrzylem w lewo czy coś nie jedzie, W wyniku czego wjechalem mu w zadek. U niego brak strat u mnie reflektor. Auto po 15 min nadawało się już do jazdy ok.gif

Napisano

> w przypadku likwidacji z OC nie masz OWU. Masz ustawe

a jesli ja spowoduje tfu,tfu kolizje i powiem, ze gosc mnie oslepil ZENONAMI, to kto winien???

Jak mialem bum rok temu w zimie to gosc cykal foty opon

a po co to robil?

Napisano

> a jesli ja spowoduje tfu,tfu kolizje i powiem, ze gosc mnie oslepil ZENONAMI, to kto winien???

Zależy od okoliczności, majfręd.

Bo np jeżeli ktoś miał zenoneksy a ja najechałem mu na tył - rozumiesz?

Poza tym z uznaniem winy bardzo różnie bywa.

Przykład podano niżej - wyjeżdżam nocą z podporządkowanej, główną sunie gość, którego moc prowadzi (bo z pewnością nie światła).

Ja odpowiadam za wymuszenie (i kolizję), on "za niemanie świateł". Tak będzie w 9 przypadkach na 10.

Sprawa komplikuje się w chwili, gdy mamy do czynienia z wypadkiem, zwłaszcza śmiertelnym - tu do działań przystępuje prokurator, niejednokrotnie biegli, a o winie orzeka sąd.

> Jak mialem bum rok temu w zimie to gosc cykal foty opon

> a po co to robil?

Bo szukał szczęścia.

Nawet mając łyse kapcie letnie zimą jestem w Polsce w prawie, jeżeli to na mnie wjadą...

Napisano
  • Autor

> Tak, zapatrzyłem się na kolana mojej przyszłej (jeszcze wtedy) żony ruszając ze świateł i w ten

> sposób nadziałem się na hak peugeota 407 który jednak nie ruszył na zielonym świetle

> Jakby nie patrzeć - moja żona.

Bez foto się nie liczy - żony oczywiście wink.gif

A w temacie - to czy straty były tylko na Twoim aucie ?

Napisano

> a jesli ja spowoduje tfu,tfu kolizje i powiem, ze gosc mnie oslepil ZENONAMI, to kto winien???

ten kto sie przyzna lub ten kto zostanie uznany winnym przed sadem.

> Jak mialem bum rok temu w zimie to gosc cykal foty opon

> a po co to robil?

interesem kazdej firmy jest zarabianie kasy. Firma ubezpieczeniowa zarabia na roznicy pomiedzy pobranymi skladkami (tu chca pobrac jak najwiecej) a wyplaconymi odszkodowaniami (tu chca wyplacic jak najmniej). To, ze beda probowac zrobic Cie w jajo to nie znaczy, ze maja racje.

Napisano
  • Autor

> Cinquecento przydzwoniłem raz - najechałem na tył pani, która zatrzymała się do lewoskrętu -

> prędkość na szczęście niewielka - maska, reflektor, błotnik przedni

A co z osobą i autem na które najechałeś ?

Napisano
  • Autor

> Zrobiliśmy z drugim panem (jadącym z przeciwka) piruecik (on akurat poszedł prosto w zakręcie, ja

> się broniłem przed betonowym słupem stojącym na wyjściu z zakrętu) na oblodzonym i zabłoconym

> wcześniej (przez firmę budowlaną najprawdopodobniej) zakręcie i się cmoknęliśmy - w sumie dość

> solidnie, bo czołowo.

Jakie były efekty czołowego zderzenia ?

Napisano

> Policja musiała ustalać w swoim laboratorium czy żarówki się świeciły czy wystarczyło potwierdzenie

> Twojej wersji przez kierującego fiestą ?

wzialem wine na siebie, dziekowalem bogu, ze dzieciak zyje poza tym od razu policjanci nie byli dla mnie zbyt mili wiec ...

Napisano

> Wiem że tu zaglądają sami świetni i nieomylni kierowcy ale może warto by było podyskutować o tym,

> jakich tego typu zdarzeń byliśmy autorami i co zaważyło o ich zaistnieniu

> Nikt nie jest nieomylny a może opis takiego zdarzenia dałby innym nieco do myślenia i służyłby jako

> przestroga

> Sam nie mam o czym napisać, bo jak na razie to w moje auta uderzali inni.

> Damy radę powstrzymać się od oceniania oraz zbędnych uwag w jednym wątku i poprowadzić dyskusję ?

Ja tam za świetnego się nie uważam - niedobór umiejętności nadrabiam rozsądkiem, choć czasem miewam go mniej niż bym sobie życzył... To tak tytułem wstępu. zlosnik.gif

Nigdy nie spowodowałem wypadku, ale raz byłem bezpośrednią przyczyną kolizji dwóch aut. Szukałem jednego miejsca do którego miałem dojechać - nawigacja nie znała dokładnego adresu, więc miejsce musiałem rozpoznać na podstawie opisu. Za mną jechało dwóch kierowców nie zachowując bezpiecznego dystansu (jazda na tzw. ogonie). Niezadowolenie siedzeniem na ogonie sygnalizowałem wielokrotnie, dawałem kierunek zachęcający do wyprzedzania itd. Niestety bezskutecznie. Z tego wszystkiego odrobinę za późno zajarzyłem, że czas skręcać, odstawiłem dość mocne hamowanie (choć z pewnością nie było to awaryjne), skręciłem, a panowie za mną się puknęli - tzn. ten jadący jako trzeci najechał na drugiego. zlosnik.gif Poniekąd sami się prosili, ale głupio mi do tej pory - jednak za cholerę nie wiem co miałem zrobić, żeby mi zeszli z zadka. Być może za dużo razy wcześniej włączałem migacz i migałem hamulcem, więc się chłopcy uodpornili na sygnały ostrzegawcze.

No i raz wjechałem na parkingu gościowi w hak. Bez uszczerbku dla żadnego z aut, ot średnio głośny stuk się rozległ. zlosnik.gif Zastawił mnie i potrzebowałem każdego centymetra na wykręcenie. Byłem z siebie bardzo zadowolony, bo manewry parkingowe nie są moim ulubionym zajęciem, a mimo to na centymetry nieźle mi szło - i wszystko popsuł głupi hak. zlosnik.gif

Niedawno zdarzyło mi się popędzić "modelkę", która stała mi za słupkiem z tyłu (wcześniej ją przepuściłem, myślałem, że poszła...) - wykazała się dużą skocznością. zlosnik.gif

kilka dni temu omal nie przyczyniłem się do potrącenia rowerzysty. Wyprzedzałem człowieka wlokącego się w jakimś szybszym aucie, rowerzystę widziałem gdzieś tam na horyzoncie - nie przypuszczałem, że wyprzedzany będzie się ścigał... Jako że byłem rozpędzony (~110) a gość może max 70 to nie odpuściłem i chciałem skończyć manewr. No i dość niebezpiecznie zbliżyliśmy się do rowerzysty... Sam nie wiem co powinienem zrobić, bo w pewnym momencie hamowanie z mojej strony przyniosłoby więcej szkody (bo ścigant nie mógłby odbić w lewo).

Więcej grzechów nie pamiętam, ale z pewnością były.

Napisano

> Wiem że tu zaglądają sami świetni i nieomylni kierowcy ale może warto by było podyskutować o tym,

> jakich tego typu zdarzeń byliśmy autorami i co zaważyło o ich zaistnieniu

prosta droga pod gorke (lipiec, sucho, sloneczko przyswieca, droga znana, no mniod zlosnik.gif ) jade od pewnego czasu za emerytem, spieszy mnie sie jak cholera, wiem ze za chwile bede widzial dalej wiec podjezdzam do poprzedzajacego (bieg zredukowany obroty okolo 4krpm )aby wyprzedzic, w tym momencie emeryt przedemna mocno zaczyna hamowac 0.o pisk opon po but.gif w hamulec chwila pozniej puk facepalm%5B1%5D.gif

emerty przyhamowal bo mu jakis pieszy przez droge przebiegl pad.gif ( droga pomiedzy miastami CA~ 3km do blizszego )

niezachowanie bezpiecznego odstepu zlosnik.gif ale z drugiej strony sie ciesze bo gdybym zdazyl w prawo odbic to zebralbym tego pieszego sick.gif

grinser006.gif

Napisano

> Ja mialem zbawna przygode

> SYRENA, tak SYRENA:), ja za nia, patrze jedzie smialo a tu zolte, nagle, SYRENA po heblach ,

> ja po heblach i..PUK,

> Ja pytam, dlaczego pan nie przelecial,

> kola 17", tarcze jak z tira to dlatego nie zdazylem

> Wzialem wine na klate, ale normalnie teraz to wezwalbym policje

zostałeś moim bohaterem, szczególnie z tym zapytaniem biglaugh.gifhehe.gifhahaha.gif

to się nazywa niezachowanie bezpiecznego odstępu i nic tu nie zmienią tarcze w syrenie zamiast bębnów 30.GIF

Napisano

3x

Dwie sytuacje niemal identyczne, ale czasowo oddalone od siebie z 10 lat smile.gif

Skrzyżowanie bez świateł. Stoję jako drugi. Ten pierwszy widzę że rusza. Ja patrzę w lewo, widzę że auto nadjeżdżające jest jeszcze daleko, więc ruszam.....i zonk, bo ten pierwszy stwierdził że się nie zmieści i się zatrzymał zlosnik.gif

Zarysowanie zderzaka, bo prędkość może z 5km/h wink.gif

Raz było nieco mocniej. Listopad, ślisko na drodze, centrum Warszawy. Jadę Al. Jana Pawła II (2 jezdnie, 3 pasy ruchu w jedną stronę), środkowym pasem. Widzę że prawy wolny, więc zmieniam pas i ognia. Niestety okazało się że 30m przede mną ktoś wyjechał z chodnika. Wcisnąłem na hamulce i tak przez te 30m sunąłem do nieszczęśnika zlosnik.gif U mnie pękła tylko ramka pod rejestracją, ale u gościa trafionego w zadek zniszczenia były dziwnie duże icon_rolleyes.gif

Napisano

> Bez foto się nie liczy - żony oczywiście

033102bebe_1_prv.gif

> A w temacie - to czy straty były tylko na Twoim aucie ?

Niestety z racji haka w peugeocie głównie po mojej sick.gif

Napisano

Pisałem oświadczenie tylko dwa razy (na 21 lat prawka) i to tego samego dnia na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie.

1. Zmieniałem pas (tocząc się) i nie zauważyłem że jestem za blisko samochodu przede mną no i było: po użyciu lupy zlosnik.gif można było zauważyć ryskę długości dwóch cm i szerokości 1cm na zderzaku samochodu poprzedzającego, u mnie strat zero (oświadczenie nr 1, nie zrealizowane)

2. Wracając z powrotem za kilka godzin nie wyhamowałem zlosnik.gif zabrakło może z 10 cm... Na samochodzie poprzedzającym drobne ryski na zderzaku (jak się później okazało po umyciu zeszły) u mnie cofnął sie lekko przedni pas, zgięła maska i pękł jeden reflektor (Daewoo Tico zlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gif) (oświadczenie nr 2, nie zrealizowane)

Dodatkowo byłem "sprawcą" kolizji, z miejsca której "uciekłem": Facet zmieniał pas i nie zauważył, że ja jadę tym pasem na który chciał wjechać, odbił się lekko od mojego zderzaka (UAZ 469 zlosnik.gif), a ja tego nawet nie zauważyłem crazy.gif) strat zero u mnie, u niego nie wiem..

Niestety na Policji trzeba było zapłacić mandat (byłem "młody i gupi"...)

Napisano

> Dodatkowo byłem "sprawcą" kolizji, z miejsca której "uciekłem": Facet zmieniał pas i nie zauważył,

> że ja jadę tym pasem na który chciał wjechać, odbił się lekko od mojego zderzaka (UAZ 469 ),

> a ja tego nawet nie zauważyłem ) strat zero u mnie, u niego nie wiem..

> Niestety na Policji trzeba było zapłacić mandat (byłem "młody i gupi"...)

Dwa razy przeczytałem i dalej nie rozumiem. hehe.gif

Napisano

> Dwa razy przeczytałem i dalej nie rozumiem.

Ja zrozumiałem, że został uznany winnym kolizji której nie spowodował. ok.gif

Napisano

> Wiem że tu zaglądają sami świetni i nieomylni kierowcy ale może warto by było podyskutować o tym,

> jakich tego typu zdarzeń byliśmy autorami i co zaważyło o ich zaistnieniu

> Nikt nie jest nieomylny a może opis takiego zdarzenia dałby innym nieco do myślenia i służyłby jako

> przestroga

> Sam nie mam o czym napisać, bo jak na razie to w moje auta uderzali inni.

> Damy radę powstrzymać się od oceniania oraz zbędnych uwag w jednym wątku i poprowadzić dyskusję ?

Tak. Podobnie jak leff walnąłem gościa w tył. Ogólnie to wiadomo, że moja wina, ale sytuacja była taka, że byliśmy przed samym skrzyżowaniem i zapaliło się pomarańczowe światło. W moim odczuciu Pan przede mną przyspieszył na początku żeby zdążyć, ale chwilę potem stwierdził, że jednak się zatrzyma... zlosnik.gif

No i tak oto zatrzymałem się na starym Mondeo. Uszkodzenia minimalne, ale niesmak był. zlosnik.gif

Napisano
  • Autor

Fotki kolana żony też nie będzie ? wink.gif

> Niestety z racji haka w peugeocie głównie po mojej

Zapytałem bo w takich sytuacjach jest różnie.

Napisano

> Ja zrozumiałem, że został uznany winnym kolizji której nie spowodował.

Dokładnie, jechałem prawym pasem i zostałem "zaatakowany" przez samochód który jechał pasem środkowym. Znalazłem się w jego martwym polu - Duży Fiat bez prawego lusterka. Wjechał swoimi prawymi drzwiami w mój przedni zderzak.

Napisano

> Jakie były efekty czołowego zderzenia ?

Jedno auto na złom, drugie jeździ do dzisiaj, mi pękła oprawka okularów, bo mi spadły w czasie uderzenia a pan z drugiego auta solidnie potłukł sobie stopę.

Jakby nie patrzeć - skończyło się stosunkowo dobrze. Niemniej jednak różnica prędkości była solidna i chyba dobrze, że auto w zakręt wstawiałem wszelkimi możliwymi sposobami - niemniej jednak pan poszedł na strzałę na piątym biegu. Pech chciał, że po ciepłej stosunkowo nocy (w plusie - auto nie było zamarznięte, zaszronione itp.) rano - jak się potem okazało - przyszła fala ochłodzenia. Kilkanaście minut po naszym strzale w kolumnie aut oczekujących na przejazd (częściowo zablokowaliśmy drogę) doszło do "kaskadowej" kolizji - po prostu dojeżdżające auto pofrunęło na lodzie i popchnęło kilka kolejnych samochodów.

Napisano

> Wiem że tu zaglądają sami świetni i nieomylni kierowcy ale może warto by było podyskutować o tym,

> jakich tego typu zdarzeń byliśmy autorami i co zaważyło o ich zaistnieniu

W Bydgoszczy wjechałem w L-kę, która zahamowała na zielonym świetle grinser006.gif

Szkody małe, skutki być może były większe, bo "kursant" jechał właśnie na egzamin hehe.gif

Napisano

Październik 1999, Niedziela, 7:45 rano, skrzyżowanie dróg osiedlowych, moje Reno 5 (posiadane od całych 3 tygodni) i Fiat Siena.

Chciało mi się zajrzeć do schowka i akurat wtedy na drogę wyskoczyło mi skrzyżowanie z drogą z pierwszeństwem przejazdu. Ja miałem może z 5 km/h, Fiat Siena jakieś 40-50. Dostałem w lewe przednie koło. Fiat, po skoszeniu 2 ceglanych słupków i kutego ogrodzenia, wylądował w czyimś ogródku. Moje auto po 15-20m locie wylądowało na asfalcie.

Z mojego OC remont Sieny to ok. 22k zł (przypominam 1999 r.)

Moje R 5 skasowane na maksa (do odzysku wg mnie było tylko: 2 koła+zapasówka, tylne prawe drzwi i oparcie tylnej kanapy) jakiś miesiąc stało na podwórku, po czym znalazł się kupiec. Zabrali na lawetę, rozciągnęli, wyklepali, pomalowali i z tego co wiem jeszcze jakieś 5 lat jeździło po Słubicach.

Ofiar w ludziach nie było. Ja (kierowca) miałem wielkie siniole po bokach na kolanach i rękę pokaleczoną szybą, pasażer z boku lekko narzekał na ból żeber (był w pasach). Najgorzej było z kolegą z tylnego siedzenia. W trakcie zderzenia siedział nie zapięty po środku tylnej kanapy oparty łokciami na kolanach i z głową między zagłówkami przednich foteli.

NEVER AGAIN!!

ps. za kierownicą Sieny siedział policjant w mundurze (jechał do pracy), nie muszę pisać ile radiowozów i policmajstrów pojawiło się wokoło.

Napisano

> A co z osobą i autem na które najechałeś ?

Najechałem na peugeota 206, tak jak wspominałem - prędkość niewielka, więc kierującej nic się nie stało. Pug miał połamany zderzak.

Napisano

mi sie zdarzylo pare razy zaliczyc krasztesta ze swojej winy. O dziwo zawsze z nieuwagi, nigdy z przeszarzowania.

Napisano

Witam serdecznie.

Dawno, dawno temu, za siedmioma... nie to nie ta bajka.

Milion, może półtora miliona kilometrów temu ruszałem ze skrzyżowania bez sygnalizacji, ze środkowego pasa do jazdy na wprost. W tym samym czasie duzy: "bus" ruszał z lewego pasa, przeznaczonego do skretu w lewo. Mial włączony kierunkowskaz w lewo.

Mialem wolną prawą i chociaz nie widziałem nic z lewej, ruszyłem razem z nim (aby się za nim schować). A tu zonk! Kierowca: "busa" postanowił zawrócić a nie skręcic w lewo.

Ponieważ ulica, która chciałem przeciąć była dwupasmowa, on zawracając, zmiescił się na prawym jej pasie. Ja uszkodzilem troche błotnik w aucie jadącym lewym jej pasem.

Typowe dla młodych kierowców nieupewnienie się, że można wykonać manewr oraz nadmierne zaufanie do innego kierowcy.

Zdarzyło mi się też kiedyś: "cmoknąć lekko w dupkę " w mieście inne autko przede mną. Wystarczyło zwykłe zerkniecie w lusterko aby nie zauważyć, że autko przede mną zaczyna hamować. Obyło się bezszkodowo.

Klasyczne niezachowanie bezpiecznej odległości.

Ostatnia wpadka byłaby najgorsza, ale nikomu nic się nie stało.

Jadąc zimą, w nocy na trasie (sporo śniegu po bokach, jezdnia czarna i sucha), rozpocząłem manewr wyprzedzania autka wlokącego się przede mną 60km./h.

Kiedy zrównałem się z nim, z mroku wyłoniła się czarna postać idąca chwiejnym krokiem, lewą strona drogi. Udało mi się odbić minimalnie w kierunku osi drogi, na tyle aby nie dotknąć wyprzedzanego auta.

Lusterkiem zahaczyłem nietrzeźwego jak się okazało przechodnia.

Lusterko w drzazgi. Już myślałem, że go zabiłem, bo na liczniku było blisko setki.

Okazało się, że nic mu nie jest. Nawet nie chciał karetki wzywać ani Policji. Nie chciał tez podać żadnych danych. Odwiozłem go do domu aby wiedzieć gdzie mieszka i jednak wezwać na wszelki wypadek pomoc, co tez uczyniłem.

Nie orzeczono winy, nie było obrażeń, nie było konsekwencji.

Można gdybać, że pijany, że bez odblasków w czarnym ubraniu, że kierowca wyprzedzany mógł a nawet powinien jechać na drogowych (wtedy zauważyłbym przechodnia dużo wcześniej).

To jednak ewidentnie moja wina. Nie upewniłem się, że mogę wykonać manewr.

Pozdrawiam.

Napisano

Wyjeżdząjąc z podporządkowanej, zgasł mi silnik w Oplu Kadecie (ręczne ssanie) i nie zdążyłem odpalić. Bylo mokro i gość Polonezem wyrżnął mi w bok od mojej strony. Nic nikomu się nie stało, ale auto wyglądało tak że nikt nie chciał wierzyć że wyszedłem o własnych siłach. Fotel przesunał sie w stronę lewarka.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.