Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Spowodowaliście kiedyś wypadek lub kolizję ?

Featured Replies

Napisano

Wiem że tu zaglądają sami świetni i nieomylni kierowcy wink.gif ale może warto by było podyskutować o tym, jakich tego typu zdarzeń byliśmy autorami i co zaważyło o ich zaistnieniu hmm.gif

Nikt nie jest nieomylny a może opis takiego zdarzenia dałby innym nieco do myślenia i służyłby jako przestroga hmm.gif

Sam nie mam o czym napisać, bo jak na razie to w moje auta uderzali inni.

Damy radę powstrzymać się od oceniania oraz zbędnych uwag w jednym wątku i poprowadzić dyskusję ? hmm.gif

Napisano

> Wiem że tu zaglądają sami świetni i nieomylni kierowcy ale może warto by było podyskutować o tym,

> jakich tego typu zdarzeń byliśmy autorami i co zaważyło o ich zaistnieniu

> Nikt nie jest nieomylny a może opis takiego zdarzenia dałby innym nieco do myślenia i służyłby jako

> przestroga

> Sam nie mam o czym napisać, bo jak na razie to w moje auta uderzali inni.

> Damy radę powstrzymać się od oceniania oraz zbędnych uwag w jednym wątku i poprowadzić dyskusję ?

tak

1. nie wyroblem na hamowaniu i walnalem w samochod przede mna

2. na lodowisku na drodze wyrznalem w drzewo

3. nie zauwazylem po ciemku fiesty lecacej bez swiatel i ja zdjalem ze skrzyzowania

ostatni z mojej winy mialem z 15 lat temu

Napisano

najechałem kiedyś na tył innego auta, tak. Moja wina była, bo się zagapiłem. Na szczęście była to drobna stłuczka.

Do tego kiedyś spowodowałem wypadek z rowerzystą, ale tutaj moja wina była tylko teoretyczna i nie poczuwam się do spowodowania tego wypadku zlosnik.gif

Napisano

Tak, spowodowałem "stłuczkę parkingową". Poza tym 12 lat bez przygód palacz.gif

Napisano

> 3. nie zauwazylem po ciemku fiesty lecacej bez swiatel i ja zdjalem ze skrzyzowania

Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ona jechała bez świateł po ciemku i ty w nią uderzyłeś?

Jeśli tak to jaka w tym twoja wina skoro drugi samochód nie było oświetlony?

Napisano

> Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ona jechała bez świateł po ciemku i ty w nią uderzyłeś?

> Jeśli tak to jaka w tym twoja wina skoro drugi samochód nie było oświetlony?

po dzwonie nie bylo jak sprawdzic swiatel bo sie fiescina mocno rozpadla, za przednimi drzwiami owinela sie na slupie, dziekowalem bogu, ze dziecku jadacemu z tylu nic sie nie stalo a ze pacjet byl na drodze z pierwszenstwem a ja robilem lewoskret ....

Napisano

> 1. nie wyroblem na hamowaniu i walnalem w samochod przede mna

Ja także.

Było mokro, opony nie dały rady, ABS zaczął warczeć, ale nie było za bardzo gdzie uciec (no i brak nawyku jeżdżenia z ABS - to było pierwsze auto z tym cudem i nie miałem odruchu spieprzania na pobocze).

W tym dniu upadła moja ślepa wiara w używane opony z rajchu (paaanie, 3mm bieżnika, nówka sztuka, ośmioletnia guma to dopiero się dotarła, a pacz pan tu: Gudjer!) hehe.gif

Napisano

> po dzwonie nie bylo jak sprawdzic swiatel bo sie fiescina mocno rozpadla, za przednimi drzwiami

> owinela sie na slupie, dziekowalem bogu, ze dziecku jadacemu z tylu nic sie nie stalo a ze

> pacjet byl na drodze z pierwszenstwem a ja robilem lewoskret ....

Rozumiem, chociaż w tym przypadku i tak uważam, że wina nie była po twojej stronie.

Napisano

Trzy lata temu kierując ciężarówką szukalem numeru siedziby firmy, nie zauwazylem ze auta przedemną zaczęły hamować. Na szczescie zdążyłem uciec w lewo (dobrze ze było gdzie) i rogiem kabiny wyrżnąłem w auto przedemną. To i poprzednie auto poszlo do kasacji. Dostalem wtedy 6ptk i 300zl. Całe szczescie ze ucieklem w bok bo byłoby strasznie :/

Napisano

Chciałem na późnym żółtym zdążyć przejechać. Przykleiłem się do zderzaka poprzednika. Niestety jakiś koleś zajechał mu drogę. On zahamował ja nie. Miał moją rejestrację odbitą na zderzaku. Od tej pory nie jeżdżę na późnym żółtym.

Napisano

raz jeden oslabiony.gif

złapałem pobocze i nie wyprowadziłem fury.. na szczęście jedyne szkody to rozbite tylko moje auto i zdarta kora z drzewa sob.gif

Napisano
  • Autor

> po dzwonie nie bylo jak sprawdzic swiatel bo sie fiescina mocno rozpadla, za przednimi drzwiami

> owinela sie na slupie, dziekowalem bogu, ze dziecku jadacemu z tylu nic sie nie stalo a ze

> pacjet byl na drodze z pierwszenstwem a ja robilem lewoskret ....

Policja musiała ustalać w swoim laboratorium czy żarówki się świeciły czy wystarczyło potwierdzenie Twojej wersji przez kierującego fiestą ?

Napisano

> Policja musiała ustalać w swoim laboratorium czy żarówki się świeciły czy wystarczyło potwierdzenie

> Twojej wersji przez kierującego fiestą ?

Pewnie standardowo stwierdzili winę "ten wjechał, w to walnął. po 200zł bye"

Napisano

Prawko mam 16 lat i licząc najmniejsze nawet obcierki to spowodowałem 6 kolizji w tym

2 najechania,

2 cofania parkingowe (raz pojazd wziął się "znikąd" wink.gif drugi raz parkował nie tam gdzie powinien - ale poczuwałem się do winy i zostawiłem kontakt za wycieraczką),

2 obcierki przy zmianie pasa,

padłem zaś ofiarą 2 kolizji (cofanie) i 1 wypadku (zajechanie drogi, bardzo lekkie obrażenia moje).

Od 4 lat na szczęście nic się nie wydarzyło (no wiadomo, choćby z dziś, wiele sytuacji cudem się unika - duży mobil chciał mnie zmieść z pasa).

Uważam, że w pewnym okresie miałem wyjątkowego pecha do powodowania kolizji, bo jedna wydarzyła się za szczeniaka zaraz po prawku, a cała reszta sporo lat później się w przeciągu jednego dwulecia, a poza tym cisza

Ale może to i na dobre wyszło, nauczyło mnie pokory. Oj bardzo nauczyło.

Napisano

W sumie 12 kolizji miałem, 1 z mojej winy (ale ja nie jestem co do tego pewny...). Żadne zdarzenie nie zostało zakwalifikowane jako wypadek.

Godziny nocne, dojeżdzam do skrzyżowania, znak STOP-u. Zatrzymuje się, rozglądam po czym ruszam. Po przejechaniu około 1 metra dostałem strzała od....rowerzysty który nadjeżdzał z lewej strony. Rower bez świateł, ulica nieoświetlona. Mało tego, rowerzysta to wyczynowiec, "pociskał" na kolarzówce ile sił w nogach sick.gif. Moje starty:

-maska

-przednia szyba

-błotnik lewy przedni

-zderzak

-lampa lewa

-halogen lewy

sick.gif

Rowerzysty nawet nie chcial oglądać lekarz, miał tylko zadrapany łokieć i był obolały.

Mandat dostałem ja ponieważ nie zachowałem należytej ostrożnośći (noc,rower bez świateł, ulica nieoświetlona). Ale kurcze...nie jechałem z pasażerem, pasażer mógłby wysiąśc i krzyknąc czy mogę ruszać....

To już 2 wypadek tego rowerzysty, poprzednio tez był w nocy i też jechał rowerem bez świateł i odblasków.

Mało tego, rowerzysta to syn naczelnika wydziału kryminalnego z mojej wsi.... smirk.gif....

Napisano

> Policja musiała ustalać w swoim laboratorium czy żarówki się świeciły czy wystarczyło potwierdzenie

> Twojej wersji przez kierującego fiestą ?

Za dużo CSI. hehe.gif Ostatni raz ze stosowaniem tej techniki spotkałem się 10 lat temu w książce do kryminalistyki. hehe.gif

Napisano

najechałem na tył auta poprzedzającego...

chcąc doszukiwać się to sprawcą był kierowca, który na nakazie skrętu w lewo zawracał... ruszył szybko z miejsca, stojące za nim dwa auta też no i ja za nimi, na przystanku autobusowym stała ładniutka dziewoja to się zapaczyłem... a rzeczony kierowca z pierwszego miejsca po gwałtownym zrywie nagle ostro zahamował żeby zawrócić, no i jak spojrzałem do przodu to już tylko zderzak auta poprzedzającego zobaczyłem i... bum.

Mówię do pokrzywdzonego: przepraszam, moja wina a on, starszy jegomość do mnie: nie nie pańska, ten czyja wina to właśnie tam spi...ił...

Napisano

kilka lat temu wracałem z Węgier na letnich oponach w marcu - i coś mnie podkusiło żeby pojechać przez Łysą Polanę.... okazało się że po słowackiej stronie jest fura śniegu, no ale jechałem... było tak ślisko że koła cały czas buksowały, kazałem jadącemu ze mną kumplowi siąść z tyłu żeby dociążyć oś (RWD). Przed samym mostkiem granicznym na Łysej jest taka górka - samochód rozpędził się i to był koniec, był tam taki brązowy lód, hamulce ani kierownica zupełnie nie reagowały i walnąłem w słup zlosnik.gif rozwalony błotnik całkiem i zderzak, na szczęście po odgięciu błotnika od opony dojechałem do KRK zlosnik.gif

trzeba było jechac przez Chyżne jak w pierwszą stronę zlosnik.gif

Napisano

> po dzwonie nie bylo jak sprawdzic swiatel bo sie fiescina mocno rozpadla, za przednimi drzwiami

> owinela sie na slupie, dziekowalem bogu, ze dziecku jadacemu z tylu nic sie nie stalo a ze

> pacjet byl na drodze z pierwszenstwem a ja robilem lewoskret ....

miałem podobny przypadek, tyle że walnąłem w przyczepę zlosnik2.gif

przejechała cieżarówka ... nic nie jedzie to rura i załapałem się na sam koniec, gość nawet nie poczuł, a ja myślałem z tylko mnie drasnął

dopóki na zobaczyłem przodu grinser006.gif

i wszystkie miałem takie głupie przypadki

raz cofnąłem w gościa za mną, chciałem wycofać z korka i międzyczasie gość podjechał i lekkie obtarcie się zrobiło

kiedyś znowu zjeżdżałem na pas postojowy i drasnąłem się z gościem który ruszał, w sumie to nawet nie moja wina hmm.gif

trzy razy dostałem za to po tyłku oslabiony.gif

niby nie moja wina, ale jednak prze zemnie sprowokowane grinser006.gif - przepuszczanie pieszych

Napisano
  • Autor

> Za dużo CSI. Ostatni raz ze stosowaniem tej techniki spotkałem się 10 lat temu w książce do

> kryminalistyki.

Nie oglądam tego serialu wink.gif Chyba w Radiu Lublin w jakiejś wieczornej audycji przedstawiali tego typu metody. Więc teraz w jaki sposób jest ustalany sprawca jeśli jest słowo przeciwko słowu ?

Napisano
  • Autor

> Rower bez świateł, ulica nieoświetlona. Mało tego, rowerzysta to wyczynowiec, "pociskał" na

> kolarzówce ile sił w nogach

W niedzielę bym takiego potrącił. Uratował mnie skrawek zachowanego odblasku w pedałach. I co zrobić z takimi ... icon_rolleyes.gif

Napisano

NIE, ale jako żółtodziub wyjechałem kiedyś z podporządkowanej komuś przed machę oslabiony.gif Na szczęście kierownik miał refleks i 2gi pas wolny.

Napisano

> Nie oglądam tego serialu Chyba w Radiu Lublin w jakiejś wieczornej audycji przedstawiali tego typu

> metody. Więc teraz w jaki sposób jest ustalany sprawca jeśli jest słowo przeciwko słowu ?

Są jeszcze świadkowie, dokumentacja z miejsca zdarzenia, doświadczenie życiowe. zlosnik.gif

Nikt nie będzie zlecał badań żarówek przy głupiej stłuczce. No chyba, że uprzesz się w sądzie. Ryzykujesz kosztami opinii biegłego - raczej wysokimi.

Napisano

Śpieszyłem się do domu i na osiedlowym parkingu zostawilem auto na luzie które po chwili zjechało i uderzyło w auto sąsiada - na tyle mocno że 2 elementy do malowania .

Kolejny raz pośpiech przy cofaniu zawadziłem autem o mur

(kamera cofania i parktronik ) grinser006.gif

Na motocyklu młodzieńcza brawura i kilka razy w lesie nie dałem rady utrzymać przewracającego się motocykla (przy zerowej prędkości ) - zawsze bez strat poza piaskiem w manetkach

Bralem udział w jeszcze kilku zdarzeniach ale nie z mojej winy .

Pozdrawiam

Napisano

Na okres 4,5 lata posiadania prawa jazdy, miałem jedną kolizję (nie z mojej winy, wymuszenie pierwszeństwa przez tamtego) oraz jedną "obcierkę" z mojej winy przy manewrowaniu na parkingu blaszanym ducato. Nawet nie wiedziałem, że w kogos wjechałem, ale gdy pojawiłem się tam godz później to mnie zawolali, że maja na kamerach nagrane jak wjechałem... Ponieważ to było przed szpitalem to lekarka zaczęła się mocno burzyć, że jak mogłem tego nawet nie poczuć i wogóle jej auta nie widzieć (honda civic). Ja jej, że jak taka mądra to niech wsiada do blaszaka i wtedy porozmawiamy o widoczności i o odczuciach przy zaledwie dotknięciu. u niej wyskoczył tylko zderzak z jednego zaczepu, nawet nie był porysowany. Wzięła moje dane itp, ale skończyło się, że żadne pismo do mnie nie przyszło. Widać mąż jej przemówił do rozsądku, że nic sie nie stało (bo mówiła że musi to z mezem skonsultowac....)

Napisano

> Wiem że tu zaglądają sami świetni i nieomylni kierowcy ale może warto by było podyskutować o tym,

> jakich tego typu zdarzeń byliśmy autorami i co zaważyło o ich zaistnieniu

> Nikt nie jest nieomylny a może opis takiego zdarzenia dałby innym nieco do myślenia i służyłby jako

> przestroga

> Sam nie mam o czym napisać, bo jak na razie to w moje auta uderzali inni.

> Damy radę powstrzymać się od oceniania oraz zbędnych uwag w jednym wątku i poprowadzić dyskusję ?

sam zorganizowałem 2 szkody parkingowe - zagadałem się i dogoniłem auto z przodu - zawsze to było poza drogami publicznymi smile.gif w 2000 i 2006 roku.

we mnie natomiast wjechali 3 razy smile.gif - drobne kolizje

Napisano

Ja mialem zbawna przygode

Luty, mokra druga

dluga prosta jakies kilkaset metrow, predkos jakos ze 50-60kmh wiec w normie, przede mna Zolta SYRENA, tak SYRENA:), ja za nia, patrze jedzie smialo a tu zolte, nagle, SYRENA po heblach , ja po heblach i..PUK, na zderzaky syreny pekl klosz od takiej zderzakowej lampki cofania (trudnodostepnej) troche szpachli sie pokruszylo

Ja pytam, dlaczego pan nie przelecial, a on ze to twardy zawias z GSI i ze po torach jezdzi wolno

Kuzwa, kola 17", tarcze jak z tira to dlatego nie zdazylem skoro ona stanal deba

Wzialem wine na klate, ale normalnie teraz to wezwalbym policje bo cos ta syrena chyba HOMOLOGACJI nie miala

A......150km miala i silnik od opla GSI

Napisano

Jeżeli nie liczy się połamanie (właściwie tylko pęknięcie) ramki rejestracji przy parkowaniu pod ogrodzeniem (w espero przód zaczyna się kawałek przed maską zlosnik.gif), to nie miałem. Prawko od 15 lat, przez ostatnie 6 przejechane jakieś 80kkm, czyli nie za wiele.

Jeszcze jedno: kiedyś ktoś najechał mi na tył. Niestety nie zostawił śladu, więc się rozjechaliśmy w pokoju. Niestety - ponieważ niedługo później znalazłem korozję pod lampami :/

Napisano

> Wiem że tu zaglądają sami świetni i nieomylni kierowcy

Tak, cofnąłem kiedyś na skrzyżowaniu i bum!

Drugi raz się zgapiłem i wjechałem w kufer samochodowi przede mną.

Obie kolizje przy oszałamiających prędkościach 10-20 km/h spineyes.gif

Napisano

Ja miałem dwie kolizje z mojej winy - obie podyktowane pośpiechem i brakiem rozwagi - zapomniałem się.

Pierwsza to wjechałem pani w pupę gdy ona zatrzymała się przy krawędzi jezdni włączając się na strzałce warunkowej - myślałem, że się nie zatrzyma, a ja kontrolowałem lewą stronę skrzyżowania.

Druga to chciałem ominąć/wyminąć prawą stroną przez wysepkę dla autobusów pana sygnalizującego skręt w lewo, co się później okazało to nie ten skręt. Wynik moje wymuszenie pierwszeństwa włączającego się do ruchu z wysepki i zadrapany lewy bok u poszkodowanego złamany zderzak i zagięty błotnik.

Ogólnie pośpiech zły doradca, no ale czasami się człowiek śpieszy.

PZDR VEN

Napisano

Tak, w 2001 na Wielkanoc wracałem z pracy i zamyśliłem się.

W efekcie nie zauważyłem przejścia dla pieszych i zdjąłem z niego

ojca z synem (niepełnosprawnym, zespół Downa), przy ok 70 km/h.

Ojciec się zdążył odsunąć, syn nie. Przywalił głową w szybę i odleciał

na ok. 30 metrów do przodu, gubiąc buty. Przeżył, ze złamaną

podstawą czaszki leżał miesiąc w szpitalu, wyszedł i żyje do dziś.

Dostałem wtedy 2 lata w zawieszeniu na 3, oraz 15 tys. nawiązki

dla tej rodziny. Od tamtej pory przed przejściami dla pieszych zwalniam.

Napisano

> chyba, że uprzesz się w sądzie. Ryzykujesz kosztami opinii biegłego - raczej wysokimi.

Jeśli wyjdzie na niego, kosztów nie poniesie.

Rzecz w tym, że z własnego doświadczenia wiem, iż biegli dysponują z reguły szkłem powiększającym i aparatem fotograficznym. Kiedy chodziło o ustalenie sposobu zniszczenia, siły uderzenia czy kierunku z którego leciało coś, co uszkodziło drugie coś grinser006.gif, pan biegły z zakresu mechanoskopii rozłozył po prostu ręce. Na wszelkie pytania w sądzie odpowiadał: "nie wiem" albo "nie posiadam stosownych narzędzi" alien.gif. W tym przypadku mogłoby być podobnie - nie chciałoby się i tyle, albo brak stosownego laboratorium w okolicy oink.gif

Napisano

Parę stłuczek się znajdzie - bez ofiar w ludziach.

Jeden wypadek zrobiłem. Włączałem się w lewo na dwupasmówkę (po dwa pasy w każdym kierunku, kierunki oddzielone trawą). Stanąłem na wysokości pasa zieleni oddzielającego kierunki po przejechaniu przez jedną jezdnię. Na drugiej jezdni z mojej prawej jadący zjechali mi na swój prawy pas żeby mi ułatwić włączenie się na lewy (tak myślałem). Ruszyłem i jak się okazało potem wprost pod jadącego w tym miejscu około 70km/h Sprintera.

Albo koleś w ostatniej chwili zmienił pas albo nim jechał a ja go nie widziałem.

Dwie osoby ze Sprintera lekko ranne (dwie dziewczyny jechały bez pasów i walnęły w fotele przed sobą). Reszta nie zdążyła na Okęcie na samolot do Kanady. Ja nie zdążyłem na szkolenie. zlosnik.gif

Sprintera dźwig zdejmował z energochłonnej barierki, ja przeleciałem przez dwa pasy którymi na szczęście nie jechał żaden TIR (lub coś innego nawet).

Fart że jechałem sam bo miałem jechać z 5 letnim wtedy synem w foteliku akurat z prawej strony z tyłu. Na szczęście pojechał z żoną drugim samochodem tuż przede mną (jechałem za nimi).

Tu mapa - jechałem Chełmońskiego z 'góry' i skręcałem w lewo na 'ósemkę'

A tu co zostało z paska:

dsc00203.jpg

Reszta fotek

Dziewczyny ranne po opatrzeniu i krótkiej obserwacji wyszły ze szpitala. Ja z AC (Link4) dostałem kasę bez problemów i w miarę dobrze policzoną. Sprawa ciągnęła się rok mimo że od razu przyznałem się do wszystkiego. IMO nie mieli potem kontaktu z poszkodowanymi (lecieli do Kanady) i nie wiedzieli jaki zarzut jest dla mnie. Przez to koleś bujał się ze swoim OC (właściwie z moim) dosyć długo (też rok). Bo nie było ostatecznego wskazanego przez odpowiednie ograny winnego mimo że dzwonił ubezpieczyciel do mnie i przyznałem się i byłem skłonny przyznać się na piśmie. Ale nie mieli kwitu z policji a policja nie wiedziała czy nie będzie prokurator potrzebny itd.

Do tej pory mam uraz przy włączaniu się do ruchu w tym miejscu.

Aha, z nnw wypłacili mi chyba o ile dobrze pamiętam 600zł po małej interwencji.

Napisano

> Za dużo CSI. Ostatni raz ze stosowaniem tej techniki spotkałem się 10 lat temu w książce do kryminalistyki.

Parę lat temu czytałem artykuł o wypadku na siekierkach, gdzie jedno auto zmieniało pas a drugie bez świateł wjechało w ten pojazd. Zeznania pierwszego były takie, że ten drugi nie miał włączonych świateł - musiał być ten pierwszy jakoś wysoko postawiony, bądź mocne plecy gdyż orzekli winę tego drugiego po badaniu żarników świateł i przyznano rację temu pierwszemu.

PZDR VEN

Napisano

dwa przypadki. Oba według mnie niepewne, ale przyjąłem na klatę:

1. skręcałem z prawo (lekki skręt w który wchodzi się w mieście przy ok. 40km/h. zaraz za zakrętem przejście. Na przejściu centralnie stało auto, bo laska wypuszczała koleżankę. Facet przedemną się wystraszył i zahamował. Ja już nie...

Laska popatrzała, po czym odjechała. Cóż. Przeprosiłem i tyle. ok.gif

2. na dwopasmówce, przy mocnym zakręcie w lewo (gdzie nie widać końca drogi, facet będący na tym samym pasie co ja, stwierdził, że zacznie cofać, bo minął zjazd do salonu sam. Była zima, zauważyłem, ale lód i śnieg na drodze zrobiły swoje. Obok mnie lewym pasem jechała kobieta, myślałem że się zmieszcze. Niestety ona zaobaczywszy sytuację zaczeła również hamować i tak trafiłem ją w prawy tył w okolicach koła. Kobita odstrzelona zrobiła kila piruet i wylądowała na pasie zieleni. Facetowi nic się nie stało, powiedział, że nie ma z tym nic wspólnego i polazł sobie do salonu. Ja zaś przyznałem, że moja wina. Dziękowałem Bogu, że kobiecie nic się nie stało. Facetowi chciałem przywalić angryfire.gif

Napisano

tak, delikatne najechanie na tyl pojazdu poprzedzającego, skonczylo sie na porysowanym zderzaku, peknietej ramce pod tablice i powyginanej tablicy.

Napisano

> Jeśli wyjdzie na niego, kosztów nie poniesie.

Niekoniecznie - sąd ma prawo swobodnego orzeczenia co do kosztów.

Może przyznać, może nie przyznać.

> Rzecz w tym, że z własnego doświadczenia wiem, iż biegli dysponują z reguły szkłem powiększającym i

> aparatem fotograficznym. Kiedy chodziło o ustalenie sposobu zniszczenia, siły uderzenia czy

> kierunku z którego leciało coś, co uszkodziło drugie coś , pan biegły z zakresu mechanoskopii

> rozłozył po prostu ręce. Na wszelkie pytania w sądzie odpowiadał: "nie wiem" albo "nie

> posiadam stosownych narzędzi" . W tym przypadku mogłoby być podobnie - nie chciałoby się i

> tyle, albo brak stosownego laboratorium w okolicy

Biegły nie magik - nie wszystko jest w stanie udowodnić.

Napisano

> Wzialem wine na klate, ale normalnie teraz to wezwalbym policje bo cos ta syrena chyba HOMOLOGACJI nie miala

Co to za brednie??? hehe.gifhehe.gifhehe.gif

Jaka homologacja? Czego homologacja? Bo chyba nie chcesz powiedziec, ze kazdy wyprodukowany jednostkowo pojazd ma posiadac homologacje? hehe.gif Homologacje czego?

> A......150km miala i silnik od opla GSI

No i? Ja mam malucha z silnikiem 1200ccm i dopuszczenie do ruchu.

A zeby nie odbiegac od tematu to na niemal 20 lat jezdzenai samochodem na koncie mam jedynie wjazd cinquecento do ogrodka przydroznego baru po tym jak kierownik samochodu jadecego lewym pasem postanowil nagle zmienic go na ten, ktorym jechalem. Ewakuowalem sie na pobocze i do ogrodka, sprawca oddalil sie w sina dal. Innych przygod z uszkdozeniami brak, choc raz ratowalem sei poboczem i rowej, zeby nie doprowadzic do czolowki. Bez szkod.

Napisano

Odśnieżyłem pobocze po poślizgu na lodzie, na szczęście prędkość 40 szkód 0 ale wychodząc z auta miałem śnieg do pasa bo auto zatrzymało się nad skrajem rowu.

Pzd

Napisano

> Wiem że tu zaglądają sami świetni i nieomylni kierowcy ale może warto by było podyskutować o tym,

> jakich tego typu zdarzeń byliśmy autorami

Tak, zapatrzyłem się na kolana mojej przyszłej (jeszcze wtedy) żony ruszając ze świateł i w ten sposób nadziałem się na hak peugeota 407 który jednak nie ruszył na zielonym świetle grinser006.gif

> i co zaważyło o ich zaistnieniu

Jakby nie patrzeć - moja żona.

Napisano

tak

1. lekkie puknięcie samochodu przede mną prędkość ze 20 kph - zagapiłem się

2. wyjechałem z podporządkowanej sprzątając z drogi fiata CC na szczęście nikomu nic się nie stało, był tylko ból rozbicia własnego 2 letniego samochodu 600 km od domu.

Napisano

Prawo jazdy mam od 12 lat:

Pierwszy samochód - golf mk1 nie miał ze mną lekkiego życia zlosnik.gif Po dwóch tygodniach od zakupu zatrzymałem się na drzewie. Błotnik, pas przedni, maska, reflektor itd.

Pewnej śnieżnej zimy wpadłem nim do rowu i przewróciłem się na lewą stronę - na szczęście śniegu było sporo, więc poza złożonym lusterkiem nic się nie stało hehe.gif

Zagapiłem się stojąc w korku i z niewielką prędkością wjechałem w tył punto 2 - zderzak przedni, reflektory. crazy.gif

Cinquecento przydzwoniłem raz - najechałem na tył pani, która zatrzymała się do lewoskrętu - prędkość na szczęście niewielka - maska, reflektor, błotnik przedni crazy.gif

Firmowym Seicento raz leżałem w rowie zlosnik.gif Zderzak, chłodnica, wentylator ...

Najcięższą stłuczkę/wypadek zaliczylem nie z mojej winy. Jechałem maluchem i dostałem strzał w tył - 3 dni w szpitalu, tydzień L4 - wstrząs mózgu, ponaciągane mięśnie szyi crazy.gif Maluch do kasacji ...

Napisano

Kilka lat temu w dniu kobiet miałem zawieźć (jeszcze nie) żonę do pracy.

Jak zwykle okrutnie się grzebała i było pewne, że się spóźni. Nerwowa atmosfera, pośpiech...

Wyjeżdżałem z podporządkowanej z zamiarem skrętu w lewo. Dojeżdżając do skrzyżowania toczyłem się i patrzyłem czy jadą jakieś auta na drodze z pierwszeństem. Z lewej nic nie zauważyłem, z prawej w sporej odległości coś jechało. Postanowiłoem dość dynamicznie włączyć się do ruchu. Depnąłem dość ostro w moim Xedosie 2.0 V6 i .... jebudu z lewej strony, zza łuku dość szybko jechała Alfa 166 i jej kierowniczna walnełą w tył mojej Mazdy. Zdezorientowany skontrowałem... tylko po to żeby przy około 30km/h uderzyć w drzewo. Nikomu na szczęście nic się nie stało. Ja straciłem 10% zniżek z OC, ok 3,5 kpln na naprawę Mazdy. Może gdyby już wtedy był obowiązek jazdy na światłach.

LINK DO MAPY - ja wyjeżdżałem z ul. Pirytowej a pani kierująca Alfą nadjechała z lewej strony.

Jeszcze jeden ciekawy przypadek miałem kiedy jechałem w Łodzi moją Mazdą Millenią. Dojeżdżałem do skrzyżowania Smigłego Rydza - Dąbrowskiego, Stanąłem na środkowym pasie na wysokości żółtego auta.

Jechałem z żoną, znowu do jej pracy (miała coś szybkiego do załatwienia). Na skrzyżowaniu pomyślałem, ze jadę już na oparach lpg i miałem podjechać na Orlen (który stojąc miałem właśnie po prawej stronie). Byłem pewien, że nic za mną nie jechało - szybkie spojrzenie w lusterko wsteczne tylko to potwierdziło. Niewiele myśląc wrzuciłem R na automacie, dodałem trochę gazu i... jebudu zatrzymałem się na przodzie Citroena Xsara, młodej dziewczyny, która zatrzymała się tuż za mną. Nie wiem jakim cudem nie zauważyłem jej wczesniej.

Przyznałem się oczywiście do winy, ale dziewczyna, której wgiąłem trochę maskę, uparła się żeby wzywać policję. Skończyło się na 6 pkt, 240 zł mandacie, niewielkim zarysowaniu zderzaka i sporej utracie dumu.

Oba te przypadki pokazują, że bezmyślność i chwila nieuwagi potrafią się skończyć stłuczką. Dlatego nie pozwalam już sobie na podobne sytuacje, staram się nie podejmować bezmyślnych i szybkich akcji kiedy prowadzę auto.

Na razie 2 lata jest ok - żadnych nowych przygód.

Napisano

Niestety spowodowałem kolizję, skręcałem w lewo i nie zauważyłem auta jadącego z przeciwka, mocne slońce, Focus w kolorze asfaltu, bez świateł. Efekt poniżej, do tego 200zł mandatu, dowodu mi policmajter nie zabrał i pozwolił tak jechać do domu jakieś 7km wink.gif

6e292fe3fc0cc29a.jpg

Napisano

> Wiem że tu zaglądają sami świetni i nieomylni kierowcy ale może warto by było podyskutować o tym,

> jakich tego typu zdarzeń byliśmy autorami i co zaważyło o ich zaistnieniu

> Nikt nie jest nieomylny a może opis takiego zdarzenia dałby innym nieco do myślenia i służyłby jako

> przestroga

> Sam nie mam o czym napisać, bo jak na razie to w moje auta uderzali inni.

> Damy radę powstrzymać się od oceniania oraz zbędnych uwag w jednym wątku i poprowadzić dyskusję ?

Jak ocierka na parkingu się liczy to tak, przytrafiło mi się raz z mojej winy crazy.gif , mandatu brak (mimo ż busted.gif zostali wezwani) , lekki ślad na moim zderzaku a poszkodowany lekko wgnieciony błotnik i pęknięty kierunkowskaz crazy.gif

Napisano

oczywiście, zmieniałem pas ze środkowego na lewy na rondzie babka w wawie, gdy przygrzmiciła mnie baba w tylny lewy bok. obróciło mnie o 180st. trudno zdarza się wink.gif

Napisano

przydzwonilem w goscia tyl na Pulawskiej w gestym ruchu. Tak sie zapatrzylem w Pania, ktora probowala mi wjechac w bok, ze nie zauwazylem hamujacego przede mna goscia.

Inna sprawa, ze bralem wtedy prochy, ktore powodowaly masakryczne bole glowy. To tez pewnie nie pomoglo na szybszy refleks.

no i w ten sposob rozwalilem sobie auto na miesiac przed sprzedaza...

Napisano

tak

1. spadła mi komórka i puściłem hamulec w korku. zderzenie przy 5km/h claps.gif

2. niewyhamowawszy i puk w zadek. Niewiele zabrakło. Zagapiłem się.

3. cofałem z chodnika na ulicę i odrobinę za dużo się wychyliłem. Traf chciał, że autobus jechał przy samym krawężniku. Urwany zderzak facepalm%5B1%5D.gif

wycieczek w plener i w opony na treningach nie liczę. Po jednej z takich akcji auto wyglądało następująco:

85251342.jpg

Napisano

Zrobiliśmy z drugim panem (jadącym z przeciwka) piruecik (on akurat poszedł prosto w zakręcie, ja się broniłem przed betonowym słupem stojącym na wyjściu z zakrętu) na oblodzonym i zabłoconym wcześniej (przez firmę budowlaną najprawdopodobniej) zakręcie i się cmoknęliśmy - w sumie dość solidnie, bo czołowo.

Napisano

raz z mojej winy sie zdarzylo

stalem na czerwonym za kobitka, poszlo zielone ona ruszyla ja rowniez a z lewej w tym momencie policja wlaczyla koguta i ona zahamowala by puscic uprzywilejowany a ja... na niej

bylo mokro wiec zatrzymalem sie na jej tyle - predkosc minimalna szkody raczej kosmetyczne

ewidentna moja wina wsio poszlo polubownie i bez problemow pomiedzy uczestnikami jak i pomiedzy ubezpieczycielem

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.