Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Czy to ja jestem nienormalny? Mini-stłuczka...

Featured Replies

Napisano

Ech, już dziś czytałem o tym że ludzie nie używają lusterek. I niestety przekonałem się o tym na własnej skórze (a właściewie na własnej blasze samochodu).

Jadę sobie spokojnie trasą na Mazury (59 w kierunku na Mrągowo). Dłuuuuuga prosta, przede mną jakiś dostawczak jadący około 70 za nim mondeo kombi. Mondeo jedzie i jedzie za nim.

Zbliżam się, zaręt, mijam zakręt widzę że długa prosta. Kierunek, zjeżdzam na lewy pas. Gdy jestem równo z mondeo to on włącza kierunek i zaczyna skręcać prosto na mnie.

Klakson, lekka ucieczka w lewo (na tyle na ile miejsca było). On skręca w prawo i słyszę lekkie stuknięcie w blachę. Więc go wyprzedzam, daję znaki żeby zjechał na bok. Próbuje mnie wyprzedzić i dalej pojechać, ale po chwili jednak się zatrzymuję.

Tłumaczę mu że słyszałem że lekko się stuknęliśmy. On mówi że nic nie widzi, ale przeprasza bo mnie nie zauważył itd... No to ja oglądam samochód i patrzę że straty sa minimalne ale zetknęliśmy się tylnymi błotnikami (musiało mu tył zarzucić gdy skręcił w prawo).

U mnie zjechana listwa na drzwich, lekko przytarty lakier na dzwiach i tylnym błotniku (pewnie wystarczy spolerowanie) i minimalne wgniecenie na nadkolu (pomiędzy drzwimi i kołem - na przedłużeniu listwy bocznej).

W sumie poza lakierowaniem listwy to nie wiele warto robić. Ale nawet nie mam czasu obejrzeć dokładnie tego. U niego na samochodzie też minimalne ślady. Nie chce mi się bawić w policję, proponuję żeby mi napisał oświadczenie, dowiem się ile będzie naprawa kosztować i się skontaktujemy. On na to że żadnego oświadczenia na takie drobiazgi nie będzie pisał i żebym spadał. No to ja proponuje żebyśmy podjechali do policji i ustalili co i jak. Facet stwierdza że nie ma na to czasu, gdy ja dzwonię po policję to wsiada do samochodu i odjeżdża.

No więc ruszam z nim, telefon na 112 opowiadam o co chodzi (dobra sprawa zestaw głośnomówiący). Przy pierwszym połączeniu - dyżurny odpowia że to nie ich rejon i się rozłącza (!!!!). Drugi telefon - zakończony sukcesem. Wystawimy patrol w Mrągowie. Niestety facet skręca w kierunku Rucianego (mi to odpowiada bo też w tym kierunku jadę) więc nastepny telefon - ok, powiadomimy Ruciane.

Dojeżdzamy do Rucianego z przeciwka przesławne ARO policyjne, lizak za okno i zatrzymujemy się.

Na początek alkomacik (obaj trzeźwi jesteśmy - pierwszy raz w życiu w tą maszynkę dmuchałem.. ) Facet w między czasie doszedł do wniosku że żadnej kolizji nie było i że moje porysowane listwy to ja pewnie z parkingu mam i chcę go wrobić. No więc policjanci zaczynają robić pomiary, ślady na samochodach są IDEALNIE zgodne. Więc proponują mu mandat. On idzie w zaparte - nie było kolizji.

Więc spisują protokół oględzin (dokładnie pomierzone wszystko żeby nie zatarł potem śladów) przesłuchują mnie i stwierdzają że sprawę skierują do sądu grodzkiego.

Cóż, czeka mnie jeszcze wyprawa do sądu. Zaraz zawiadamiam o sprawie DAS (zobaczymy czy coś pomogą - za coś to ubezpieczenie płacę..)

No i zastanawiam się czy ja jestem nie normalny, że to wszystko zgłaszam i ciągnę dalej (szkody na prawdę minimalne, ze 200-300PLN po bliższych oględzinach - na miejscu nawet nie miałem na poczatku czasu) czy jednak facet trochę przegiął??? Ciekawe jak potraktują to że odjcehał z miejsca zdarzenia?

Pozdrawiam

Ł.

PS. Swoją droga to potem gdy jechałem za nim to jeszcze ze 3 razy mało co dzwona nie spowodował, wszystkie zakręty ścinał, wyprzedzał w ostatnim momencie....

No i podziękowania do Policjantów z Rucianego - pełny profesjonalizm, bezniepotrzebnych gadek że małe straty itp. I jako że byłem sam z małym dzieckiem to bardzo szybko załatwili sprawę przesłuchania itp. W sumie sprawa kosztowała mnie (jak na razie) godzinę straconego czasu z weekendowego odpoczynku. Ale potem na Mazurach fajnie było...

Ł.

Napisano

Współczuję przygody oslabiony.gif.

Trzymam kciuki za skuteczne dochodzenie swoich praw - napisz potem jak DAS się sprawił.

Napisano

Co się dzieje? To jakaś epidemia!

Dobrze, że taka lekka ocierka! Ludzie wjeżdżają bezpardonowo przed maskę , a ten Twój jeszcze bezczelny. Jakby mał honor, to by zapłacił np. 200zł na miejscu i z głowy...

Napisano

Dobrze, że nic poważniejszego się nie stało smile.gif

A na takie zachowanie "buraka" to normalnie brak słów - miejmy nadzieję, że policja dobrze to opisała (łącznie z ucieczką z miejsca zderzenia) i sąd nauczy tego jegomościa pokory i uczciwości tuk.gif

Napisano

Bezczelność nie ma granic.... Ręce opadają... pad.gif

Myślę że jesli Policjanci zrobili porządne notatki to ze sprawą nie powinno być problemów, a ciekawe też czy DAS coś pomoze...

Dobrze ze na otarciu się skończyło ok.gif

Napisano

Wiatm

Nic się nie przejmuj, jest coraz większe bydło na drodze. Ostanio moja żona miała podobną sytuację w Wa-wie gość na zwężeniu przetarł bok samochodu - zarysował i trochę przytarł (cały impet poszedł na listwy) uderzenie było na tyle mocne, że żona poczuła w scenicu a on jechał jakimś małym samochodem. Oczywiście nawet nie zwolnił tylko uciekł. Na sczęście żona zapamiętała numer i telefon na policję, potem oględziny na komendzie. Po ok 2 tyg. telefon z komisariatu, że gościa znaleźli i od razu się przyznał. Sprawa do sądu grodzkiego. Finał taki, że gość zapłaci w sądzie i oczywiście pokryje koszty remontu.

Napisano

IMO bardzo dobrze postąpiłeś - a przynajmniej identycznie bym zrobił zlosnik.gif

Napisano

Mysle, ze jestes normalny grinser006.gifok.gif.

Ja tez bym sie tak zachowal i nie chodzi tu moze o straty ale o zasade i wypieranie sie goscia. Jednak chcailbym Cie przestrzec przed minimalna kwota ubiegania sie o zwrot kosztow naprawy od ubezpieczyciela. Nie wiem czy takie cos jeszcze istnieje, ale kiedys sie na to naciolem, jak gosc mi wjechal wbok malucha, byla policja, byl protokol, gosc sie przyznal, ja naprawilem, no i okazalo sie ze rachunek opiewa na mala sume, i ubezpieczyciel sprawcy (Warta) nie zwroci mi tej kwoty, bo jest za mala (powolywali sie na jakas ustawe a kwota byla mniejsza o 5zl od minimalnej angryfire.gif) i jezeli chce zwrotu poniesionych kosztow to musze dochodzic swoich praw na drodze postepowania cywilnego oslabiony.gif

Napisano
  • Autor

> Wiatm

> Nic się nie przejmuj, jest coraz większe bydło na drodze. Ostanio

> moja żona miała podobną sytuację w Wa-wie gość na zwężeniu

> przetarł bok samochodu - zarysował i trochę przytarł (cały impet

> poszedł na listwy) uderzenie było na tyle mocne, że żona poczuła

> w scenicu a on jechał jakimś małym samochodem. Oczywiście nawet

> nie zwolnił tylko uciekł. Na sczęście żona zapamiętała numer i

> telefon na policję, potem oględziny na komendzie. Po ok 2 tyg.

> telefon z komisariatu, że gościa znaleźli i od razu się

> przyznał. Sprawa do sądu grodzkiego. Finał taki, że gość zapłaci

> w sądzie i oczywiście pokryje koszty remontu.

No to dobrze że się dobrze skończyło. Swoją drogą ciekawe czy za ucieczkę z miejsca zdarzenia też coś dostanie. Znam przypadek że po stłuczce (nie byo rannych), gdy sprawca odjechał to potem dostał rok w zawiasach i zabrali mu prawko na pół roku... I to by piękne było smile.gif

Ł.

Napisano

> Jednak chcailbym Cie przestrzec

> przed minimalna kwota ubiegania sie o zwrot kosztow naprawy od

> ubezpieczyciela. Nie wiem czy takie cos jeszcze istnieje, ale

> kiedys sie na to naciolem, jak gosc mi wjechal wbok malucha,

> byla policja, byl protokol, gosc sie przyznal, ja naprawilem, no

> i okazalo sie ze rachunek opiewa na mala sume, i ubezpieczyciel

> sprawcy (Warta) nie zwroci mi tej kwoty, bo jest za mala

> (powolywali sie na jakas ustawe a kwota byla mniejsza o 5zl od

> minimalnej ) i jezeli chce zwrotu poniesionych kosztow to musze

> dochodzic swoich praw na drodze postepowania cywilnego

Ale to chyba dotyczy AC...? hmm.gif

Napisano
  • Autor

> Mysle, ze jestes normalny .

No to mnie uspokoiłeś. Bo oczywiscie sprawca twierdził że jestem głupi i że lepiej by z nim pół litra wypił (jak bym nie miał lepszego towarzystwa do picia) a nie policję wzywał..

> Ja tez bym sie tak zachowal i nie chodzi tu moze o straty ale o

> zasade i wypieranie sie goscia. Jednak chcailbym Cie przestrzec

> przed minimalna kwota ubiegania sie o zwrot kosztow naprawy od

> ubezpieczyciela.

Teraz już czegoś takiego nie ma. Zmieniło się to w ustawie jakiś czas temu. Odpowiadają nawet za 1 złotówkę.

Pozdrawiam

Ł.

Napisano
tu nie chodzi o koszty ale zasady - wiec postapiles bardzo slusznie ok.gif
Napisano
  • Autor

> Dobrze ze na otarciu się skończyło

Też sie z tego ciszę najbardziej. Mogło być na prawdę nie ciekawie. Sprawny klakson to jednak istotna sprawa. Prędkość mała nie była, po odu stronach las.. brrr. a gdyby Małej się coś stało to faceta bym na miejscu zamordował gołymi rękami.

Dobrze że spała i nie musiała byc świadkiem moich rozmów z nimi (bo z rodzinką jechał). Chociaż zadowolony jestem że obyło się z mojej strony bez szłownych utarczek - chłodno i "profesjonalnie"...

Pozdrawiam

Ł.

Napisano

> No to dobrze że się dobrze skończyło. Swoją drogą ciekawe czy za

> ucieczkę z miejsca zdarzenia też coś dostanie. Znam przypadek że

> po stłuczce (nie byo rannych), gdy sprawca odjechał to potem

> dostał rok w zawiasach i zabrali mu prawko na pół roku... I to

> by piękne było

> Ł.

No może wyrok to nie ale z 500-1000 PLN to by gościa nauczyło porządku. Zobaczył, że kobieta to w nogi oslabiony.gif Jak wezwali na konende to od razu zmiękł i sie przyznał, dobre i to, że następnym razem pewnie już nie zwieje.

Napisano

a te 200-300 zł to Ci z nieba spadną? hmm.gif

Dobrze zrobiłeś - walcz o swoje.

A co do zasad i że to niby o nie trzeba walczyć - cóż... po tym co napisałeś na końcu to tego buraka nic nie nauczy rozumu crazy.gif.

Napisano

nie chodzi o kasę tylko o zasady

a Ty jesteś porządnym człowiekiem i oby takich więcej

Napisano
  • Autor

> a te 200-300 zł to Ci z nieba spadną?

Nie spadną, ale pewnie koszt dojazdu na rozprawę itp. wyniesie mnie tyle samo, jeśli nie więcej. Chociaż pewnie wystąpię do sądu o zwrot kosztów dojazdu jeśli ja świadkiem będę.

> Dobrze zrobiłeś - walcz o swoje.

Będę smile.gif

> A co do zasad i że to niby o nie trzeba walczyć - cóż... po tym co

> napisałeś na końcu to tego buraka nic nie nauczy rozumu .

Mozę jednak coś go nauczy. A w sumie to jego beznadziejna jazda nie wynikała z szaleństwa czy czegoś w tym rodzaju. Obstawiam że to po prostu był zupełny brak skupienia za kierownicą. Pewnie gadał sobie, rozglądał sie i go wszystko poza tym co na drodze jest interesowało.

Pozdrawiam

ŁB

Napisano

> No i zastanawiam się czy ja jestem nie normalny, że to wszystko

> zgłaszam i ciągnę dalej (szkody na prawdę minimalne, ze

> 200-300PLN po bliższych oględzinach - na miejscu nawet nie

> miałem na poczatku czasu) czy jednak facet trochę przegiął???

Nie.

Sam mam prawie identyczną sytuację z jednym burkiem - czekam na sprawę sądową.

> Ciekawe jak potraktują to że odjcehał z miejsca zdarzenia?

Zbadali na trzeźwość, więc luzak, ale sąd zapewne może mu chcieć dać po jajkach, chociaż nie za mocno.

Napisano

> Ech, już dziś czytałem o tym że ludzie nie używają lusterek. I

> niestety przekonałem się o tym na własnej skórze (a właściewie

> na własnej blasze samochodu).

> Jadę sobie spokojnie trasą na Mazury (59 w kierunku na Mrągowo).

> Dłuuuuuga prosta, przede mną jakiś dostawczak jadący około 70 za

> nim mondeo kombi. Mondeo jedzie i jedzie za nim.

> Zbliżam się, zaręt, mijam zakręt widzę że długa prosta. Kierunek,

> zjeżdzam na lewy pas. Gdy jestem równo z mondeo to on włącza

> kierunek i zaczyna skręcać prosto na mnie.

> Klakson, lekka ucieczka w lewo (na tyle na ile miejsca było). On

> skręca w prawo i słyszę lekkie stuknięcie w blachę. Więc go

> wyprzedzam, daję znaki żeby zjechał na bok. Próbuje mnie

> wyprzedzić i dalej pojechać, ale po chwili jednak się

> zatrzymuję.

> Tłumaczę mu że słyszałem że lekko się stuknęliśmy. On mówi że nic nie

> widzi, ale przeprasza bo mnie nie zauważył itd... No to ja

> oglądam samochód i patrzę że straty sa minimalne ale zetknęliśmy

> się tylnymi błotnikami (musiało mu tył zarzucić gdy skręcił w

> prawo).

> U mnie zjechana listwa na drzwich, lekko przytarty lakier na dzwiach

> i tylnym błotniku (pewnie wystarczy spolerowanie) i minimalne

> wgniecenie na nadkolu (pomiędzy drzwimi i kołem - na

> przedłużeniu listwy bocznej).

> W sumie poza lakierowaniem listwy to nie wiele warto robić. Ale nawet

> nie mam czasu obejrzeć dokładnie tego. U niego na samochodzie

> też minimalne ślady. Nie chce mi się bawić w policję, proponuję

> żeby mi napisał oświadczenie, dowiem się ile będzie naprawa

> kosztować i się skontaktujemy. On na to że żadnego oświadczenia

> na takie drobiazgi nie będzie pisał i żebym spadał. No to ja

> proponuje żebyśmy podjechali do policji i ustalili co i jak.

> Facet stwierdza że nie ma na to czasu, gdy ja dzwonię po policję

> to wsiada do samochodu i odjeżdża.

> No więc ruszam z nim, telefon na 112 opowiadam o co chodzi (dobra

> sprawa zestaw głośnomówiący). Przy pierwszym połączeniu -

> dyżurny odpowia że to nie ich rejon i się rozłącza (!!!!). Drugi

> telefon - zakończony sukcesem. Wystawimy patrol w Mrągowie.

> Niestety facet skręca w kierunku Rucianego (mi to odpowiada bo

> też w tym kierunku jadę) więc nastepny telefon - ok, powiadomimy

> Ruciane.

> Dojeżdzamy do Rucianego z przeciwka przesławne ARO policyjne, lizak

> za okno i zatrzymujemy się.

> Na początek alkomacik (obaj trzeźwi jesteśmy - pierwszy raz w życiu w

> tą maszynkę dmuchałem.. ) Facet w między czasie doszedł do

> wniosku że żadnej kolizji nie było i że moje porysowane listwy

> to ja pewnie z parkingu mam i chcę go wrobić. No więc policjanci

> zaczynają robić pomiary, ślady na samochodach są IDEALNIE

> zgodne. Więc proponują mu mandat. On idzie w zaparte - nie było

> kolizji.

> Więc spisują protokół oględzin (dokładnie pomierzone wszystko żeby

> nie zatarł potem śladów) przesłuchują mnie i stwierdzają że

> sprawę skierują do sądu grodzkiego.

> Cóż, czeka mnie jeszcze wyprawa do sądu. Zaraz zawiadamiam o sprawie

> DAS (zobaczymy czy coś pomogą - za coś to ubezpieczenie płacę..)

> No i zastanawiam się czy ja jestem nie normalny, że to wszystko

> zgłaszam i ciągnę dalej (szkody na prawdę minimalne, ze

> 200-300PLN po bliższych oględzinach - na miejscu nawet nie

> miałem na poczatku czasu) czy jednak facet trochę przegiął???

> Ciekawe jak potraktują to że odjcehał z miejsca zdarzenia?

> Pozdrawiam

> Ł.

> PS. Swoją droga to potem gdy jechałem za nim to jeszcze ze 3 razy

> mało co dzwona nie spowodował, wszystkie zakręty ścinał,

> wyprzedzał w ostatnim momencie....

> No i podziękowania do Policjantów z Rucianego - pełny profesjonalizm,

> bezniepotrzebnych gadek że małe straty itp. I jako że byłem sam

> z małym dzieckiem to bardzo szybko załatwili sprawę

> przesłuchania itp. W sumie sprawa kosztowała mnie (jak na razie)

> godzinę straconego czasu z weekendowego odpoczynku. Ale potem na

> Mazurach fajnie było...

> Ł.

Tyle chociaż że miałeś resztę wakacji przyjemne.Ja tez gnojkowi bym nie odpuścił. ok.gif

Napisano

Bardzo dobrze zrobiles. Trzeba tepic dziadostwo.

Mnie kiedys na parkingu (ja siedzialem w aucie) dziadek rąbnąl swoimi drzwiami w moje auto. Zwrocilem mu uwage (oczywiscie grzecznie), ale dziadzius zaczal sie rzucac do mnie, ze glupi jestem itp. Nie wiem jak mi sie udalo to zrobic, bo ogolnie nerwowy jestem w takich sytuacjach, ale jakos sie powstrzymalem i nie widzac zadnego zadrapania po prostu wsiadlem bez slowa do auta.

Nastepnego dnia dopatrzylem sie, ze jest rysa i bardzo sobie plulem wbrode, ze nie wezwalem policji!

Tego samego dnia, na tym samym parkingu podjechal drugi mundry i ryp mi w te same drzwi. Sytuacja sie powtatrza- zwracam gosciowi uwage. Czlowiek zaczal mnie przepraszac i mimo tego, ze otarcie bylo wyrazne to rozeszlismy sie z dobrymi humorami...

Napisano

nie widzieć auta na lewym pasie, ok - może się zdarzyć, ale ucieczka i łapanka to już należy się banned.gif dla takiego frajera

Napisano

Opisz koniecznie później doświadczenia z DAS.

Też się ubezpieczyłem zlosnik.gif

A Twoja reakcja prawidłowa. Oby nie było dużo problemów i sprawa się szybko zakończyła.

Pozdr

can

Napisano

Może ja też jestem nienormalny, ale zrobiłbym tak samo!

Napisano

> Ale to chyba dotyczy AC...?

to co opisalem dotyczylo OC sprawcy, to co kolega opisal rozumiem , ze tez dotyczy OC sprawcy.

Napisano

> No to mnie uspokoiłeś. Bo oczywiscie sprawca twierdził że jestem

> głupi i że lepiej by z nim pół litra wypił (jak bym nie miał

> lepszego towarzystwa do picia) a nie policję wzywał..

U mnie bylo podobnie, tzn gosc wyjezdzal z parkingu w zime na drodze osiedlowej ja jechalem ok 30km/h, ale wyjechal mi za blisko no i maluchem nie udalo mi sie zatrzymac, tzn udalo ale na nim grinser006.gif, no i gosc z morda ze jak jezdze, byla to moja pierwsza stluczka wiec sie wystraszylem, tym bardziej ze jego "nowe" 5-letnie Polo takie ladne bylo (tak twierdzil) hehe.gif, chociaz moj maluch tez mi sie podobal grinser006.gif. Fakt byl taki ze u mnie delikatnie wgniotl sie blotnik (od zderzka) a u niego mial ryske o dl 1cm w kolorze mojego czarnego, plastikowego zderzaka, wiec w sumie straty zadne ale gosc sie klocil, wiec skonczylo sie na policial.gif.

Policjant jak przyjechal to sie tylko zasmiala, i do goscia pan wyjezdzal z parkingu i pan sie jeszcze kloci zlosnik.gif, ale gosc szedl w zaparte i zaczal twiedzic ze policja jest stronnicza (on byl zamiejscowy) hehe.gif, jak sie pan policial.gif wkurzyl i zaczyna pisac wniosek do kolegium, gosc natomiast oprzytomnial sie bo byl mlodym pracownikiem strazy granicznej i czekal na niego jeszcze sprawa w jednostce jakby przegral, wiec zaczal wymieniac nazwiska ludzi z komendy policji ktorych zna, coby stawka mandatu zanizyc grinser006.gif, ale sie pan policial.gif nie dal ok.gif. bo ich nie znal ok.gifhehe.gif

> Teraz już czegoś takiego nie ma. Zmieniło się to w ustawie jakiś czas

> temu. Odpowiadają nawet za 1 złotówkę.

i cale szczescie po idiotyczny byl to przepis ok.gif

> Pozdrawiam

Pozdrawiam

Napisano

> to co opisalem dotyczylo OC sprawcy, to co kolega opisal rozumiem ,

> ze tez dotyczy OC sprawcy.

kiedys tak było że była ustalona MINIMALNA kwota odszkodowania również z OC ... teraz zostało to zniesione .. KAŻDA KWOTA jest WYPŁACANA

Napisano

za ucieczke to raczej dostanie w grockim jeszcze dodatek, jak mu sie poszczesci to tylko wieksza kara $$ i z pol roku bez prawka

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.