długo by opisywać to zdarzenie. Gość wypytywał mnie o wszystko, oglądał auto ponad godzinę. Dostał komplet faktur, w tym jedną za wymianę rozrządu dosłownie miesiąc przed sprzedażą. Był strasznie nieufny, zadawał te same pytania po 10 razy. Zaproponowałem, żeby się skontaktował z serwisem, żeby potwierdzić faktury, ale ostatecznie nie chciał. Zaczynało mnie już to przesłuchanie irytować, ale trzymałem ciśnienie. Spisaliśmy umowę, dał kasę, ja kluczyki i mówię - mam jeszcze komplet kół zimowych, zapomniałem o nich, ale dam panu. A gość na to - a super, ale to pewnie taka zasłona dymna, żebym jakiś uszkodzeń nie zobaczył. Zbaraniałem trochę , myślę idiota kompletny, ale co robić. Załadowałem mu te koła, a gość stojąc z umową mówi do mnie: no dobra, to teraz powie pan prawdę, te wszystkie faktury za naprawy, za rozrząd to one lewe są ??? Moja ostatnia próba, mówię, że nie rozumiem tego sposobu dyskusji - oszust panu prawdy nie powie, a uczciwego człowieka pan wkurzy. Kupujący do mnie - dobra dobra, to się pan przyzna teraz, kasa dana to już nie ma co ściemniać.