Wiem mniej więcej co masz na myśli, bo my mieliśmy podobny plan dotrzeć do tej Barcelony w tamtą stronę na strzał Po Francji oczywiście nacjonalkami, bo bida i na autostrady nie stać przecież.
Problem był taki, że Francję po tych nacjonalkach zaczęliśmy już po długiej drodze przez Polskę, a później Niemcy. We Francji znaleźliśmy się już pod wieczór i późnym wieczorem złapała nas już taka śpiączka, że zdecydowaliśmy się na hotel "jakikolwiek".
Hotel z doskoku nie był wcale jakiś najtańszy, a jak na mapie zobaczyliśmy że dopiero tą Francję napoczęliśmy, to stwierdziliśmy, że więcej za te hotele zapłacimy niż za autostrady i dalej już pojechaliśmy jak ludzie
Wtedy na tych ich krajówkach jechało się nawet gorzej niż u nas. Pełno wiosek i małych miasteczek po drodze, dosłownie co 5-10km i w każdym przynajmniej 2-3 ronda, ale najlepiej to z 10 Jak się jedzie na papierowej mapie po nocy i nie zna zupełnie drogi, to prędkości nie są zatrważające, a zbaczanie z trasy i "naprawa" dosyć częste
Wakacje wspominamy jednak dobrze, chociaż po trasie nie mieliśmy zaplanowanego ani jednego noclegu, a jedynie miejsca które chcemy zobaczyć
Dodarliśmy nawet do Gibraltaru. Lanos bez klimy ma się rozumieć
Mam właściwie wrażenie, że tamta podróż była cokolwiek podobna do dzisiejszej podróży elektrykiem.
Wtedy, miałem ponotowane dosłownie na kartce gdzie znajdę stacje LPG. Spisane to było z jakiegoś forum z netu. Nazwy miejscowości, gdzie skręcić, stacja np "obok domu z dużym klombem i dalej 300m w lewo"
Jeszcze pamiętam, jak żaden, ale to żaden Francuz, nawet jak się wzniósł na wyżyny swojego języna angielskiego, za cholerę nie wiedział co to jest za miejscowość (zapiszę fonetycznie tak jak wymawiałem) "Mulhaus". Chodziło o Miluzę