Zawartość dodana przez Mars_wrc
-
Firmy pt. kupimy każde auto.
> Miał ktoś z taką firmą do czynienia? Na swoich stronach internetowych > reklamę mają dobrą. Czy rzeczywiście dobrze płacą za auto czy to chwyt? SAMOCHODU bym im nie sprzedał. Złom samochodopodobny natomiast tak W styczniu sprzedałem takiemu skupowi Hyundai'a żony. Hyundai Coupe, rocznik 99, automat z olejem nie zmienianym od chyba 200kkm, nie działający ABS, do roboty zawias z przodu, nie działająca instalka LPG, w momencie sprzedaży uszkodzony alternator i auto NIEjeżdżące. Do tego wykwity rudej na nadkolach. Chciałem 2000zł, dostałem 1500zł. Byłem zadowolony
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Czyli jednak dostrzegasz problem. Damulka nie musi jechać do banku 2tonowym suvem, może pojechać > (sprawnym) tico, rowerem, skuterem, lacetti, micrą, vengą, czy innym up'em. Obrazujac to > inaczej - jak wygladaloby miasto w sensie ilosci spalin i przepustowosci, gdyby kazdy kierowca > jeżdżący po centrum poruszal się (najnowszej generacji) tirem? He. He. He. Jeżdżę po mieście w 99,99999999% tylko i wyłącznie samochodem. W 90% sam. Stać mnie na to i siłą być mnie do zbiorkomu nie wcisnął. I na rower też nie. I na skuter też nie. Analogicznie tej Pani z Suv'a. Stać ją na Suv'a za 500kzł, wyśmiałaby Cię jakbyś jej Up'a pokazał. Przynajmniej tak zrobiłaby moja żona Tylko, że nas jeszcze nie stać na Suv'a za 500kzł, ale w skali auto/zbiorkom u nas to działa. Wolę jechać 2x dłużej, ale swoim samochodem.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> A na wyjazd do banku, urzędu, zakupy do marketu, do szwagra na imieniny itp. też będą się umawiać w > czwórkę? Co równie głupiego jeszcze wymyślisz? On by chciał by "damulka" załatwiając swoją służbową sprawę zabierała 3 meneli spod budki z piwem by spaliny się lepiej rozkładały
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Ale to nie jest problem samych miast. Po prostu kuleje system diagnostyki stanu samochodów. Coś co > truje nie powinno w ogóle jeździć. A tak dajemy przywileje bogatym i ograniczamy ubogich Ale przecież tak jest ze wszystkim. Podatki też najbardziej dotykają ubogich, a nie bogatych Ale i tak PO ma 30%
-
Absurdalne stawki OC - brak lojalności wobec klienta?
Link4, Polonez 1.6, 3 rok ubezpieczenia. Z roku na rok ok. 60-70zł więcej. W tym roku jeszcze zapłaciłem, ale za rok już spadam stamtąd. Za to w Allianzie mam ubezpieczone jedno auto poprzez "panią od ubezpieczeń" i teraz płaciłem drugi raz i taniej niż za 1 razem.
-
Wybieramy auto służbowe.... burza mózgów
> A kto ma takie wymagania? Zapewne euroekonowoczesne korporacje Nikt normalny na ten parametr nie patrzy, a w korpo to coraz częściej.
-
focus 1.6 czy 1.8 tdci?
> Gość nic nie chce zejść z ceny, bo jest pewny swego auta. Moim zdaniem cena jest trochę wysoka. > Benzyna byłaby tańsza o ok 2 tyś zł. Sam już mam mętlik. > Jak nie Focus to co innego? Rynek używanych aut w PL jeszcze długo nie będzie normalny. Masz pod nosem pewne auto z małym nalotem, szczególnie jak na diesla i nie chcesz kupić, bo jest o 2 tysie za drogi. I szukasz dalej ... Dobre auto musi kosztować. Tanie i okazyjne to są auta od handlarzy.
-
1.0 Ecoboost - test długodystansowy
Dla kogoś kto traktuje samochód jak telewizor czy komórkę to OK, wszystko jest w porządku. Mi się nie podoba, że auto po 150kkm jest bliżej pójścia na złom niż przejecania kolejnych 150kkm. Ale może ja jestem margines i nie jestem targetem nowych samochodów PS. Nowoczesnym autem segmentu B robienie 100km w 2 lata to żaden problem ...
-
1.0 Ecoboost - test długodystansowy
> A gdzie niby ten długodystansowy test ? 400-500 tys km? czy więcej ? > Bo chyba to ze przejechal 100 tys to nie jest żaden wyczyn ? 100kkm bez zająknięcia, potem dobijamy do 150kkm i ujawnia się kunszt inżynierów i pół auta do abstrakcyjnie drogiej wymiany i zasuwaj kliencie do salonu i kup kolejną nówkę Żadne 1.0 ekobósty do 400-500kkm nie dobiją ... zresztą nikomu poza użytkownikami na tym nie zależy
-
[Dywagacje] Zmiana V50 2.0d 2008 na starsze V70 D5
> Witam, > Nie wrzucam tematu na Łosie, bo tutaj będzie większy odzew, a sam temat nie dotyczy jedynie marki > Volvo. > Od jakiegoś czasu snuję sobie wizję wymiany auta. Nie, nie dlatego, że "przyszedł już czas", bo > V50tka sprawuje się super. Zawsze zmianie auta kierowałem się zasadą, by kupować auto młodsze > niż poprzednie. Moje założenie to kombi w dizlu rocznik minimum 2011, a najlepiej 2012. Na > takie auto trzeba wydać kilkadziesiąt tys. PLN. I jak sobie myślę, że mam je postawić na ulicy > pod chmurką to jakoś zapał maleje. > No i tak kombinuję - co myślicie o zmianie auta na starsze, z 2008r. na np. 2002? Chodzi o to, że w > tym momencie za V50 wziąłbym jeszcze sensowne pieniądze (auto salon PL, praktycznie I wł. i > nieco ponad 150kkm). > Z drugiej strony mam zamysł, by jeździć autem np 2X tańszym i tak pomyślałem o V70 D5 w automacie, > które jest stare, toporne i nie do zajechania. > Jakie widzicie za i przeciw? Jak koszty eksploatacji silnika D5 w stosunku do 2,0d 136KM? Jakie > byłoby realne spalanie? Czy takie D5 z przebiegiem 300-400kkm jeszcze pożyje? Zastanawiam się, > czy nie byłby trwalszy niż np. taka Insignia z nalotem 200kkm... > Na dojazdy do pracy mógłbym mieć i Tico, ale sęk w tym, że raz na 3 tygodnie jeżdżę po synka 200km > w jedną stronę i fura musi być bezpieczna i pewna. > Reasumując szukam odpowiedzi na 3 kwestie: > - czy auto starszej generacji z 2X większym przebiegiem będzie trwalsze niż takie samo nowoczesne, > projektowane przez księgowych z 2X mniejszym nalotem; > - czy koszty utrzymania (awaryjność) V70 2002 będzie większa niż V50 2008; > - Wasze opinie nt. V70 D5 - kiedyś jeździłem S60 D5 i była bajka. > Z góry dzięki za opinie! Zawsze możesz poszukać w DE czy NL takiego Volvo z nalotem do 200k Wilk syty i owca cała 400kkm to chyba nawet w Volvo już nie będzie umożliwiało nazwać auta pewnym ...
-
ile za wymiane świec zapłonowych
> 40zł to moim zdaniem dobra cena. Powiedzmy sobie szczerze że dobry mechanik jak ma podchodzić do > auta na 20min (bo tyle pewnie cała operacja zajmie z rozmową i kasowanie itp) to on woli > siedzieć przy tej robocie co robi aktualnie > Jak dla mnie gdy zerwie się gwint dodatkowe koszta powinien ponosić właściciel auta. Jeżeli poinformuje klienta, że jest możliwość uszkodzenia gwintu i wykona zmianę świec zgodnie ze sztuką, czyli umiejętnie, precyzyjnie i z należytą siłą to nie widzę możliwości by to on odpowiadał za uszkodzenie. Natomiast jak podejdzie do auta, nałoży na świecę klucz, wyczuje opór, weźmie 3metrową przedłużkę i walnie z kopyta, a potem powie, że stało się to dla mnie nie ma dyskusji i wina jest po stronie majstra. A co do ceny to 50zł jest
-
Możecie spojrzeć ?
> tak. Bo polonez jest bezawaryjny, nie rdzewieje i ma dobre wyposażenie. > No i najważniejsze: oszczędny i dobrze się prowadzi. > Zapomniałem jeszcze o jednym: hamulce jak brzytwa Po 1 to nie widzę by takie wymagania stawiał autor wątku. A po 2 chyba za dużo wymagasz od autavza 4kzł.
-
Możecie spojrzeć ?
> polo drogie i zardzewiałe > corsa nie należy do bezawaryjnych i nierdzewiejących również. To może Poloneza? Za 3000zl kupi się piękne Caro ze śmiesznym nalotem. Za reszte kaski domontowac mozna el.szybki, c.zamek, jakieś alu, podlokietnik, radyjko i bedzie wypas fura Ja zaczyzaczynalem od Poldasa i to była dobra decyzja szkoda, ze go rozbiłem
-
Możecie spojrzeć ?
> Jako że mam seja to szukałbym picanto z klima i lpg Młody chłopak wymarzył sobie żółtego Sportasia, a Ty mu Picanto polecasz Jak fura nie zgnita (sprawdz kielichy z przodu i laczenia podlogi bagaznika z nadkolami) i nie bita to bierz dla młodego
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Czyli jazda 60 na pustej 3-pasmówce w "zabudowanym" oraz 200 obok szkoły to to samo > (nieprzestrzeganie przepisów)? Nie widzisz różnicy? Ryb tego nie widzi, bo myśli zero-jedynkowo.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> I oczywiście potrafisz wskazać sytuację, w której zignorowanie ograniczenia prędkości jest pożądane > i służy podniesieniu bezpieczeństwa w ruchu drogowym... > Zdejmij mi więc klapki z oczu. I przy okazji wszystkim pozostałym kierowcom, którzy bez sensu > kompletnie stosują się do ograniczeń prędkości. Nie zamierzam Ci niczego tłumaczyć, bo nic nie zrozumiesz. Po prostuprostu Ty słuchasz się każdego znaku i pewnie nigdy umyślnie nawet linii ciągłej nie przetniesz (a nawet jak to i tak nam się tu nie przyznasz) i nawet w nocy zatrzymujesz się na każdej warunkowejwarunkowej strzałce itd. Ja natomiast tego nie robię o ile nie zagraża to BRD. Z drugiej strony ... Twoje ciągłe obserwowanie znaków, linii, odwołań itp pewnie odciąga uwagę a tymsamym tworzy zagrożenie
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
Ryb, z całym do Ciebie szacunkiem, ale szczerze bałbym się Ciebie spotkać na drodze. Czytając Twoje posty wnioskuję z nich, że absolutnie NIE MYŚLISZ za kierownicą. Wsiadasz do auta, wyłaczasz swój mózg i bezgranicznie wierzysz w każdy znak drogowy. Nie analizujesz aktualnej sytuacji na drodze tylko masz klapki na oczach w postaci znaków. Pamiętaj, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu, a prowadzenie auta wymaga nie tylko umiejętności, ale również inteligencji. Nie twierdzę, że jej nie posiadasz, twierdzę natomiast, że z niej w aucie nie korzystasz. Dlatego nie chciałbym Cię spotkać na drodze.
-
Auto dla osiemnastki :)
> Może lepiej zamiast używanego gniota bezpieczniej będzie kupić córce bilet miesięczny Hehe ... powiedział to ktoś kto jeździ Astrą G z nalotem 200kkm
-
Polonez - zakup
> Śmiem twierdzić, że nie w sprzedaży (o czym już pisałem) i jeżeli twierdzisz inaczej, to prosiłem > o podanie skąd masz takie informacje. Liczę się z tym, że informacje z FSO (na tym opieram swą > wiedzę i długo miałem okazję korzystać z tzw. pierwszej ręki) są nieścisłe i zapewne masz coś > więcej na poparcie swej tezy poza stwierdzeniem, że coś takiego widziałeś > Strasznie kombinujesz - chętnie zobaczę Poloneza kupionego normalnie w 1994 roku, z fabrycznie > zamontowanym układem Lucas. Może być skan faktury - powinna być pozycja wyszczególniająca > dopłatę za tę opcję Ogólnie w 1994 / 1995 różne dziwne kundle wychodziły Ja mam '94, nie pamiętam tylko miesiąca, i mam stare hamulce, nową deskę i szeroki rozstaw. A silnik to GLE.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Z wielu dyskusji na tym forum można by wysnuć wnioski, że aniołków tu nie brakuje. Jak widać na > filmie, procentowo jest ich tu duuużo więcej niż w rzeczywistości. > Przełamałem się i pojechałem zgodnie z przepisami - podziwiajcie i odpowiedzcie sobie na pytanie, > czy tak jeździcie na codzień. Zaraz się posypią posty aniołków, którzy jeżdżą zawsze zgodnie z przepisami. Ja jeżdżę tak żeby mi było wygodnie. Wszelkie zakazy traktuję tylko jako zasugerowanie mi, że tak nie wolno. A jak uznam, że nie stworzę zagrożenia to ich nie przestrzegam. I mam świadomość, że mogę dostać mandat.
-
Te 8,5 ojro w Niemczech :)
> Generalnie nie wiem jak to jest ale wyjeżdżając jeszcze w poprzedniej firmie na delegacje > zauważyłem pewną prawidłowość. Pizza kosztuje tam około 12e. Czyli tyle co u nas w > pprzeliczeniu. Ale kucharz i kierowca zarabiają po niemiecku. Mimo wszystko opłaca się > prowadzić pizzerię, płacić pensję i wynajmować lokal. A przeciętny Niemiec może sobie zjeść > pizzę za maks dwie godzinówki a nie za 4. Podatki? No trochę naciągane ... 12E = 50zł. A duża pizza w DaGrasso kosztuje 25zł. 2 krotna różnica w cenie ...
-
Nietypowe auto do 15kzł
> Avantime Jaki sens ma proponowanie autka, którego autor wątku nie chciałby nawet za darmo, a tak stwierdził kilka postów wyżej?
-
Małe dla kobiety do 6 tyś.
Czynisz błędne założenie, że stare = zgnite. Oczywiste jest, że nawet największe auto jak jest zgnite to jest to złom. NIE zgnite E36 jest znacznie bardziej bezpieczne od NIE zgnitego Clio I o to mi chodzi. A, że NIE zgnite ciężko ... trzeba poszukać Wolałbyś czołówkę w ZADBANYM E36 czy w kilkuletnim pięknym SC? Bo ja w E36.
-
odliczenie vatu kilka pytań
> Czy da sie odliczyc Vat od ubezpieczenia AC i OC??? > jesli tak to 100% czy 50 %? > Ile vatu mozna odliczyc od instalacaji LPG i od CB RADIA? Zależy jakim autem odliczasz Jak masz VAT-x w dowodzie rej. (np.: VAT-1) to tak: od OC/AC z tego co ja wiem to chyba nie odliczasz VAT'u, a tylko 19% kwoty zapłaconej odliczasz od dochodowego. Ale tu pewny nie jestem. od LPG i CB walisz 100% VAT'u bez zająknięcia. Ale jak masz tylko osobówkę wrzuconą w firmę to też zależy jaki stopień użytkowania firmowego zadeklarowałeś. 50% czy 100% (100% to trochę ryzykowne ) OC/AC to jak tak wyżej, chyba VAT'u nie odliczysz. A CB i LPG to analogicznie ... jeżeli używasz osobówki w 100% w firmie to odliczasz 100%, a jak 50% to 50%.
-
Małe dla kobiety do 6 tyś.
> Koliduje mi to trochę kolego z filozofią, którą uskuteczniasz w innych wątkach przykład: > Quote: > Przecież to ma prawie 250kkm nalotu ... > Chcesz kupic samochod czy złom? > Dla mnie przebieg to podstawa. To auto będzie zużyte. To nie E32, że jest jak wino. Zejdz z > rocznika i kup coś co jest samochodem. > Zaprzeczasz sam sobie. Chyba, że jesteś z tych co wierzą, że to BMW ma 22 tys przebiegu Dwie rzeczy. W jednym wątku budżet jest 15-16kzł. A tu 6kzł. Za 15-16kzł można kupić coś co jest samochodem i nie jest taczką na kółkach. Plastikowy Peżot z dieslem i nalotem w ogłoszeniu 250kkm nie jest samochodem tylko czterokołowym czymś co zaraz się zacznie tak sypać, że wyląduje na złomie. Plus tego taki, że nie jest rozmiarów koszyka na zakupy i jest jako tako (pomijam "cztery ćwiartki w cenie jednego auta") bezpieczny. Chyba, że ktoś kupuje auto na 5-10kkm. Wtedy jest szansa, że uda się tym pojeździć. A tu mamy budżet 6kzł i auto dla kobiety do miasta. Dlatego nie polecę E32, tylko mniejszego brata E36. Które jak zadbane jest bardziej odporne na przebieg jak nowe plastiki z nowoczesnymi dieslami. Poza tym w tym wątku głównym moim celem było przekazanie, ze im większe auto tym bezpieczniejsze (nie mówię o zgnilcach) Dlatego nie widzę, żebym zam sobie przeczył. Zamiast zajechanego Puga w cenie 15kkzł z nalotem ćwierć bańki proponuję - coś starszego i z mniejszym nalotem. Zamiast pudła za 5-6kzł proponuję po prostu coś większego. Nawet kosztem nalotu. Tu budżet po prostu ogranicza. Zresztą, ta BMKa z 220kkm (taka z 22kkm kosztowała troszkę więcej) będzie bardziej niezawodna niż plastik i 220kkm. Po prostu auto musi być duże. Śmiałem się kiedyś, że szef mojej żony wywalił w pytę kasy i zamiast SC/Panda kupił dla pracowników (koordynatorzy regionalni, firma od badań rynku) nowe Astry III kombi. Trafiło się bum i gdyby to było SC/Panda to nie miałbym żony