Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Na jakie przebiegi byly i sa projektowane auta ?

Featured Replies

Napisano

Widziałem silnik passata po 200kkm, który był do remontu. A przecież auto to nie tylko silnik. Po 150kkm zwykle robi się wydechy, łożyska w kołach, hamulce i wiele innych napraw. Wszystko powyżej 10 lat to złom. Chyba, że to niemiec lub japoniec bo im starsze tym lepsze tongue.gif

Napisano

> Widziałem silnik passata po 200kkm, który był do remontu. A przecież

> auto to nie tylko silnik. Po 150kkm zwykle robi się wydechy,

> łożyska w kołach, hamulce i wiele innych napraw. Wszystko

> powyżej 10 lat to złom. Chyba, że to niemiec lub japoniec bo im

> starsze tym lepsze

Moj s.p. Pontiac przed tragiczna smiercia mial prawie 200 kkm i byl w idealnym stanie - nie bral wcale oleju, zawieszenie idealne, wszystkie urzadzenia sprawne, zuzycie paliwa jak w nowym, amortyzatory prawie jak w nowym, skrzynia chodzila idealnie. I gdyby nie tragiczna smierc to spokojnie nastepna setke by zrobil a moze i wiecej.

Napisano

> No tak, ale nadal znaczaco wiekszy od C/3/IS/A4.

To weźmy pierwsze z brzegu A4 Avant:

rozstaw osi: 11 cm na korzyść A4

szerokość: 4 cm dla A4

tylko długość na korzyść Cromy (8 cm)

Napisano

> W Ferrari nie ma cudow. Jest ladnie wykonczone, ale bez zachwytow.

Z tym że ładne wykończenie to też kwestia względna...., w mojej opinii wnętrze Porsche 911 lepiej wykonane i spasowane niż F Modena....

... ładnie wykończone w wewnątrz to jest Maserati właśnie, Ferrari jest takie trochę toporne, a niektóre przełączniki to jakby żywcem przeniesione z SC...

Napisano

> To weźmy pierwsze z brzegu A4 Avant:

> rozstaw osi: 11 cm na korzyść A4

> szerokość: 4 cm dla A4

> tylko długość na korzyść Cromy (8 cm)

I to jest wlasnie te 8cm ktorego w Audi brakuje na kolana smile.gif

Napisano

> Z tym że ładne wykończenie to też kwestia względna...., w mojej

> opinii wnętrze Porsche 911 lepiej wykonane i spasowane niż F

> Modena....

Dlatego napisalem ze bez zachwytow. Dla mnie idealem wykonczenia wnetrza w tej klasie jest Bentley Continental. Ale i tak w Bentley'u szczeliny sa wieksze niz w dowolnym z moich Lexusow. Jakosci wnetrza Lexusa nikt nie pobije.

Napisano

> to ile masz wzrostu? 2,10

Ale ile by nie miał, to to są auta klasy ŚREDNIEJ, a nie wyższej, więc oczekiwanie kubatury Bóg wie jakiej to nieporozumienie.

Napisano

> Wiele zalezy od wielkosci auta, przeznaczenia, miejsca uzytkowania,

> klimatu itp itd. Niekiedy sie slyszy, ze dane auto bylo

> zaprojektowane na jakis przebieg, ktory mialo wytrzymac

> technicznie. Slyszy sie czasem podczas rozmow i dyskusji, ze

> niektore auta z przelomu lat 80 i 90, mogly byc bardziej

> projektowane przez inzynierow a nie przez ksiegowych. Tylko skad

> mozemy o tym wiedziec ? Tutaj tez odpowiedzia niech nie bedzie

> zwyczajowe powiedzenie, ze powodem tego jest chec wiekszego

> zarobku, czy po to, aby wczesniej zmienic auto na nowsze. Chodzi

> mi o konkretne informacje, jakie mogliscie uzyskac np w

> seriwsach ASO, pracujac przy projektowaniu wszelakich czesci,

> projektowaniu itp. Tak wiec odejdzmy od obiegowych opinii a

> oprzyjmy dyskusje o racjonalne argumenty. Zapraszam do dyskusji.

kolego , auta typu w114/115/123 , doprowadziły daimler-benz na skraj przepaści finansowej gdyż , łatwiej zrobić było niezawodnego wolnossącego diesla 2,0ccm i 55km mocy , dzięki czemu wykrecał 1,5>2mln km przebiegu, a serwis nie miał co robić i przynosił straty ...

w124 i w201 to początek projektowania aut przez księgowych , i początek pracy w serwisach, a to daje obrót częściami i jakiś zysk ok.gif

Napisano

Zgadza się . W latach 70 ojciec nabył w Peweksie Fiata 132 , z doskonałym na owe czasy silnikiem 1600 . Ale zalewał go Selektolem "Monte Carlo" - nagar wypalił dziurę w tłoku po kilkudziesięciu tysiącach.Mało tego - tenże nagar powodował samozapłony po wyłączeniu silnika ! Dziś o ty wiem . Wtedy mechanicy cudowali .To była "oszczędność'' -oleje w Peweksie wychodziły b. drogo . Pamiętam , że taksówkarze wymieniali olej najpóźniej po 5 tysiącach przebiegu- to miało sens . Podobnie jak sens miał czujnik cisnienia oleju w Polonezie - jak tylko spadało troszkę cisnienie oleju - od razu wymieniałem- nigdy nie dotarł do instrukcyjnego przebiegu 1otys. km. I spokojnie zrobiłem ponad sto tysięcy km bez żadnych napraw i całkowicie sprawny sprzedałem bez kłopotu w czasach "normalnych".

Napisano

> Zgadza się . W latach 70 ojciec nabył w Peweksie Fiata 132 , z

> doskonałym na owe czasy silnikiem 1600 . Ale zalewał go

> Selektolem "Monte Carlo" - nagar wypalił dziurę w tłoku po

> kilkudziesięciu tysiącach.

Patrz jako szajs Włosi robili,

Mój sąsiad też lałMonte Carlo z tym że do 125p i do remontu kapitalnego przejechał trochę ponad 200 kkm...

Napisano

> Patrz jako szajs Włosi robili,

> Mój sąsiad też lałMonte Carlo z tym że do 125p i do remontu

> kapitalnego przejechał trochę ponad 200 kkm...

W opinii teścia taksówkarza FIATy nie nadawały się na taryfę - po 2 latach silnik do remontu albo auto na giełdę. Za to Wołgi chwalił ok.gif

Napisano

Wiesz Kolego... nie chcę się czepiać ale to nie Fiaty korodują na zgrzewach/spawach po pół roku od wyjazdu z fabryki.....

Wszyscy jeżdżą po Fiatach, że taka tandeta, że się wyciera to i tamto.... prawda jest jednak taka, że debil to zniszczy nawet ocynkowane Audi w ciągu kilku miesięcy a mądry będzie się toczył swoim biednym Fiacikiem przez 20 lat...

Pozdrawiam ok.gif

Napisano

> Ale ile by nie miał, to to są auta klasy ŚREDNIEJ, a nie wyższej,

> więc oczekiwanie kubatury Bóg wie jakiej to nieporozumienie.

no ale nie przesadzajmy że przy 185 cm wzrostu jest mu ciasno.... ludzie...

Napisano

> 185. Ale mam dlugie nogi = zeby nie zawadzac o kierownice musze dosc

> daleko odsunac fotel.

przesadzasz.... albo źle ustawiasz fotel i kierownicę biglaugh.gif

Napisano

> no ale nie przesadzajmy że przy 185 cm wzrostu jest mu ciasno....

> ludzie...

Wiesz nawet przy 175cm moze byc ciasno jak kokpit jest do kitu skonstruowany i n ie ma jak wygodnie nogi polozyc. Przyklad to naprzyklad primera p11 czy almera n16.

Napisano

> Spójrzmy od trochę innej strony.

> Dysklajmer - mowa wyłącznie o autach osobowych - tylko ich dotyczy

> "zaniżanie" norm projektowych.

> Drzewiej (początek lat 90) taki wolnossący diesel ważył z 250

> kilogramów, osiągał oszałamiającą moc 73 KM z pojemności 2 000

> ccm (36,5 KM/litr) i moment obrotowy 135 Nm (67,5 Nm/litr) -

> Toyota 2C w Toyota Corolla E10

> Patrząc przez sam pryzmat - dzisiejszy Auris pędzony jest dieslem o

> mocy 90 KM z 1400 ccm (64,3 KM/litr - prawie 2x tyle!) i

> momentem obrotowym 205 Nm (146 Nm / litr - 2,15x tyle co w

> starym silniku !!!). A waży toto cudeńko jakieś 120 kilo -

> połowę tego co stary turkotek.

> Turkotek bez ingerencji był w stanie uklepać pół miliona kilometrów

> (literatura zna takie przypadki, bynajmniej NIE jednostkowe).

> Czy nowy tyle zrobi ?

> Zapewne tak. Jak zwykle jest to tylko kwestia nakładów na naprawy.

> Pytanie tylko - PO CO ?!

> Dla współczesnego małego auta przebieg rzędu 200+ kkm jest w praktyce

> nieosiągalny.

> Wcześniej albo zginie śmiercią tragiczną, albo będzie miało już

> wieeeeele lat.

> Analogicznie - dla auta względnie dużego przebieg 300+ kkm to

> przebieg graniczny.

> Zatem - po co w kupie złomu silnik, który zrobiłby jeszcze drugie

> tyle ?

> Pytanie drugie - po co zatem płacić za tak wytrzymały silnik (nic nie

> jest za darmo) ?

> Pytanie trzecie - co to jest WYSTARCZAJĄCA wytrzymałość ?

> Każdy silnik w danym samochodzie ma założone "standardowe" warunki

> pracy.

> W osobówce jest to tzw średnia moc, jaka jest wymagana, a z niej

> wynika średnie obciążenie.

> Jest to pochodna masy pojazdu, oporów jego ruchu, przełożeń skrzyni

> biegów etc - generalnie "ile pary ŚREDNIO trzeba, żeby auto x

> pędzić".

> Oczywiście są chwile, gdy drajwer daje w palnik, ale to są CHWILE.

> Naprawdę!

> Nawet jak drajwer narwany.

> Jedyny wyjątek od tej reguły to zawody sportowe, ale to pomińmy.

> Pytanie czwarte - kluczowe - czy nie da się zatem zrobić silnika

> mniejszego (mniejsze spalanie, mniejsza emisja CO2 - na to się

> dziś patrzy), lżejszego (mniejsze zużycie materiałów, mniejsza

> energochłonność procesu produkcji), mocniejszego (mniejszy

> silnik w większym aucie), a przy tym o WYSTARCZAJĄCEJ

> wytrzymałości ?

> Da się :-)

> W sukurs przychodzi tu współczesna inżynieria materiałowa.

> W dzisiejszych czasach nie istnieje już pojęcie "naprawa główna" -

> technologia materiałowa poszła na tyle do przodu, że gładzie

> kryte nikasilem są - przy założeniu prawidłowej eksploatacji -

> niezużywalne.

> Wymienia się pierścienie (do niedawna nie do pomyślenia), a gładzie

> są nie ruszone.

> Analogicznie jest w przypadku układów korbowych - współczsna

> technologia pozwala zamówić praktycznie każde stopy - klient

> płaci, klient wymaga i dostaje dokładnie to, co sobie zażyczy -

> pod względem wytrzymałości, obrabialności itd.

> Wiele silników nie dopuszcza przeto także np demontażu układu

> korbowego - przy montażu następuje założone odkształcenie i nie

> da się takiego sprzętu rozłożyć i ponownie złożyć. No i nie ma

> teoretycznie takiej potrzeby :-)

> Pytanie - dlaczego zatem współczesny silnik jest "słabszy" niż stary

> ?

> Proste - bo po prostu dziś można zaprojektować silnik na tyle, na ile

> się potrzebuje.

> Jeżeli "dawny" silnik np bez jakiejkolwiek ingerencji znosił

> uturbienie (rzeczony 2C występował też jako 2C-T - bez

> praktycznie żadnych zmian dołożono turbosprężarkę), to wynikało

> to wyłącznie z olbrzymich rezerw materiałowych - para (materiał,

> technologia) szła w gwizdek.

> Dziś silnik jest projektowany jako taki, który ma mieć moc X, moment

> Y, jeździć w samochodzie typu Z i wytrzymać tyle, ile takie auto

> ma wytrzymywać.

> I DOKŁADNIE tak jest.

> Schody zaczynają się, gdy przekraczamy wartości założone.

> Hint - weźmy 2 silniki:

> 4,2 V8 315 by Volvocars, oraz przeciętny silnik ciężarówki o

> analogicznej mocy, żeby ułatwić to umieśćmy go sobie w ciągniku

> siodłowym (na dzisiejsze standardy będzie to już słaby silnik).

> Volvocarsowy silnik ma układ chłodzący o pojemności jakichś 10 litrów

> i chłodniczkę wielkości... Niewielkiej :-)

> Jakieś 0,3-0,4 mkw

> Silnik w samochodzie ciężarowym ma chłodnicę wielkości sporo ponad 1

> mkw, oraz pojemność kilku wiader.

> Dlaczego zatem oba się nie gotują ?

> Ano dlatego, że silnik z osobówki pracuje ŚREDNIO na ćwierć gwizdka,

> więc walenie do niego układu chłodzącego z ciężarówki nie ma

> sensu.

> Z kolei silnik ciężarówki pracuje praktycznie stale pod wysokim

> obciążeniem, a obciążenia maksymalne na dłuuuugich przelotach to

> też chleb powszedni (np transport na szlakach górskich, gdzie

> jedziesz z butem w podłodze pod górę godzinę-dwie) - tu nie

> można oszczędzić, bo skończy się to smutno.

> Czyli gdyby taki silnik z osobówki zapakować wraz z przyległościami

> do ciężarówki, to nagle okaże się, że taki sprzęt umrze niemal

> natychmiast.

> Przyłóżmy zatem analogię do konkretnego przykładu, którego używałem

> już tu parę razy.

> Od razu uciszę krzykaczy - nic do tego producenta nie mam, nie mam

> nic do tego silnika, który w swoim żywiole silniczkiem całkiem

> zacnym jest.

> No to jaki to ten przykład...

> Silnik 1,3 Multijet (czy jak sobie to handlowo ten kto ostateczną

> metkę nakleja nazwał).

> Silnik PROJEKTOWO był założony do małych autek.

> Małych, czyli lekkich.

> Małych, czyli pod niewielkie przebiegi...

> No i zapakował go sobie fiat do Pandy, a Opel do Agili/Corsy.

> Naród tańczył na ulicach, Obiektywna Prasa Motoryzacyjna rozpływała

> się w ochach i achach, było nieźle.

> A że świat dostał pierd.lca na punkcie downsizingu, a GM cienko

> prządł, a własnego diesla to chyba nigdy nie popełnili, to

> powstał pomysł iście szatański:

> A możeby tak pierdnąć mocniej z turbosprężarki, dolać paliwka (ach ta

> wspaniała skalowalność rozwiązań CR) i zamiast 70 zrobi się 90

> KM, a to już tak w sam raz do pędzenia kompaktu ?

> A nawet jakby te 70 zostało, to może trafi się klient mniej

> wymagający i też łyknie ?

> No i niutków ci u nasz dostatek, to całkiem fajosko się bujać takim

> autem, nawet mimo niedostatków mocy...

> No i słowo ciałem się stało i silnik ten pojawił się w Astrach 3.

> I naród cieszył się, tańczył na ulicach, Obiektywna Prasa

> Motoryzacyjna też, aż nagle okazało się, żeeeeee...

> 200 kkm i schody, panie...

> A tu NG nie ma (bo nikasil i nie ma potrzeby), wymiana bloku

> krótkiego to też nie w kij pierdział, a auta trochę więcej

> powinny jeździć, niż te 200 kkm, no i tak skończyło się babci

> sranie...

> Bo mocy w górę nie można podnosić. A dokładnie nie można podnosić za

> darmo...

> Ten sam silnik, nawet "dłubnięty" z 70 na 90 w Pandzie czy innym

> LEKKIM aucie, gdzie ŚREDNIA moc jest niższa sprawowałby się

> znakomicie.

> W aucie dużym niekoniecznie, a dostosować tak łatwo się nie da, bo tu

> już np w grę mogą wchodzić siły skręcające (mały, lekki silnik,

> łatwo dojść do punktu granicznego), które wymagają np

> przekonstruowania bloku (dodatkowe żebra usztywniające), czy też

> - o zgrozo - ruszenia tłoków, komór spalania itd, a to są

> najdroższe w projekcie tematy, stąd też pojawiają się takie

> konstrukcje jak Volkswagenowskie "elitarne" VR-y, które "nie

> wiedzieć czemu" są zbieżne z "pospolitymi" i "plebejskimi'

> "tedeikami" - raz zaprojektowano to co najdroższe, a dalej

> obudowuje się te klocki tańszymi w projekcie klamotami i mamy

> "eliciuchy" i kolejna wiadomość o geniuszu inżynierów firmy x

> leci w świat, a Obiektywna Prasa Motoryzacyjna ma kolejnych

> reklamodawców.

> No i muka...

> Anyłej, podsumowując.

> Nastąpiła nie tyle oszczędność na długowieczności aut, co jej

> racjonalizacja.

> Producentom nie zależy wbrew pozorom na "zmuszaniu" klientów do

> zakupu nowych aut poprzez produkcję barachła, które pada po

> względnie niewielkim przebiegu - to by było samobójstwo.

> Po prostu - wojska maszerują, straty być muszą, więc czasem trafi się

> zonk jak ten powyżej.

> Dla przeciętnego użytkownika samochodu jakość i trwałość się nie

> zmieniła, a to właśnie jest dla producenta najważniejsze.

> Gorzej, jak ktoś chce miliony km-ów klepać, albo jest fanem

> "najlepszych, sprowadzanych" - no ale tych pierwszych na to

> stać, bo nie klepią tych przebiegów dla przyjemności, a ci

> drudzy i tak dil życia zrobili kupując "taaaaką furę" za tylko

> tyle dutków.

> Ale to nie są std przypadki, czyli znów - wojska maszerują...

> A co do wymienionych samochodów tzw elitarnych.

> MB nie produkuje takich, mimo, że aspiruje :-)

> Za krótki jest.

> Samochód luksusowy zaczyna się od miliona euro w górę, a to nie jest

> grupa cenowa dla masowego producenta aut, jakim jest MB.

> A jak ktoś kupuje auto za milion eurosów, to nie patrzy na jego cechy

> użytkowe i nie będzie nim milionów kmów klepał, tylko BARDZO

> istotną cechą jest to, jak ten samochód będzie wyglądał i się

> sprawował za lat trzydzieści.

> Bo będzie nabierał wtedy wartości i świadczył o geniuszu firmy.

> Jak mówię - to jest ZUPEŁNIE inna grupa targetowa i inne wymagania -

> klient za milion euro nie będzie płakał, że mu się klocki za 10

> k EUR zużyły - nie ta liga...

Chłopie, tnij cytaty hehe.gifwink.gif

Napisano

> Chłopie, tnij cytaty

Słuszna uwaga. smirk.gif

banned.gif

mar00ha

Napisano

> Słuszna uwaga.

> mar00ha

czy aby nie doszło tu do jakiegoś nieporozumienia?

Napisano

> czy aby nie doszło tu do jakiegoś nieporozumienia?

zdecydowanie nie skromny.gif

przejrzyj tfu...rczosc kolegi rwr grinser006.gif

Napisano

> przesadzasz.... albo źle ustawiasz fotel i kierownicę

nie przesadza, mam 191 cm wzrostu, i w żadnej bmw w jakiej siedziałem nie udało mi się tak ustawić fotela abym nie zaczepiał albo głową o sufitkę albo kolanem o kokpit lub kierę...

a w uno mam jedno i drugie bez niczego... i gdzie tu ergonomia w bmw ;p

Napisano

> a w uno mam jedno i drugie bez niczego... i gdzie tu ergonomia w bmw

> ;p

Ja na rowerze tez nie zawadzam kolanem o kierownice a glowa o podsufitke. A ergonomia jest znakomita bo moge zmieniac biegi nie odrywajac reki od kierownicy. Ale to nie swiadczy o wyzszosci roweru nad BMW tak jak Twoj przyklad nie swiadczy o wyzszosci Uno nad BMW.

Napisano

> Ja na rowerze tez nie zawadzam kolanem o kierownice a glowa o

> podsufitke. A ergonomia jest znakomita bo moge zmieniac biegi

> nie odrywajac reki od kierownicy. Ale to nie swiadczy o

> wyzszosci roweru nad BMW tak jak Twoj przyklad nie swiadczy o

> wyzszosci Uno nad BMW.

tylko o względzie miejsca... w bmw poprostu nie mogę się żadnym sposobem zmieści, w kilku modelach w jakich siedziałem, a w wielu kompaktach i autach uważanych za małe się mieszczę... tyle chciałem ująć...

Napisano

> no ale nie przesadzajmy że przy 185 cm wzrostu jest mu ciasno....

> ludzie...

Nie wypowiem się n/t aktualnego modelu IS200, ale w starym było ciaśniej niż u mnie w corolli - mówię o szerokości "w barach" i "w doopie" - po wsiądnięciu miałem silne poczucie "napierania" na mnie wnętrza.

Z drugiej strony - znów - to jest najmniejszy lex, taki wózek na zakupy dla cizi tego, kto jeździ LS-em, więc ocochooo - ktoś chce dużego, to bierze LS-a.

Napisano

> Niby diesle wytrzymują do miliona kilometrów, ot tak. Te nowoczesne

> W ciężarówkach jest ponoć jeszcze lepiej, bo po parę milionów.

> Wiadomo - jak kupujesz diesla i ma 460 tys. na liczniku, to jest NIC.

> Przegląd i jeździmy

> Jeśli chodzi o benzynę, to już ponoć gorzej. Auto które ma 250 tys.

> na liczniku nie jest już za bardzo godne uwagi. Chyba, że właściciel

> naprawdę o niego dbał

Prawie się zgodzę. Ojciec ma Audi 100, 22 lata, na liczniku ponad 400kkm i jeździ, ale się już sypie.

Ale za to Toyota Corolla mojej żony, 11 letnia, ma na liczniku 240kkm i nic się nie dzieje. Tylko okresowa wymiana płynów, rzadziej rozrząd i w drogę. Nawet klima działa jak ta lala. ok.gif No, jeden wyjątek, alternator dwa razy już padł...

Napisano

> ja wiem ze to moze porówna nie nie na miejscu, bo samochody ciezarowe

> rządzą sie swoimi prawami, ale mój znajomy ostatnio kupił

> uzywane renault magnum (e-tech). byłem je obejrzec i nie mogłem

> wyjśc z podziwu jak pieknie jest utrzymane (rożne datale).

> strzelilem ze ma ok300-400kkm, a w rzeczywistosci juz przkroczył

> milion km

Mój master ma już 629kkm i chodzi jak pszczółka skromny.gif

Napisano

> więc uwierz mi - mercedes a fiat to jakościowo przepaść

Mercedesa nie miałem, ale miałem fiata uno 1,0, który miał 221kkm przebiegu i wcale nie był trupem ani obciążeniem dla kieszeni. Sprzedałem go w zasadzie przez zbyt mały bagażnik po powiekszeniu rodziny wink.gif

Napisano
  • Autor

> ... lub jej brak. Już pisałem tylko w innym temacie, że w auto moto

> (chyba) nowym wypowiadali się przedstawiciele VAG nt.

> żywotności nowoczesnych silników (myśle, że można tutaj przyjąć,

> że u innych będzie podobnie ): żywotność silnika 2.0 TDI jest

> szacowana na 250tys kilometrów (słownie dwieście pięćdzisiąt)

> potem nie można zagwarantować, że się coś większego nie spi****

Gdzie takie info zdobyles ?

Napisano

> Każdy silnik w danym samochodzie ma założone "standardowe" warunki

> pracy.

> W osobówce jest to tzw średnia moc, jaka jest wymagana, a z niej

> wynika średnie obciążenie.

> Jest to pochodna masy pojazdu, oporów jego ruchu, przełożeń skrzyni

> biegów etc - generalnie "ile pary ŚREDNIO trzeba, żeby auto x

> pędzić".

> Oczywiście są chwile, gdy drajwer daje w palnik, ale to są CHWILE.

> Naprawdę!

Nieprawda. Silnik bez problemu wytrzyma długą jazdę z gazem w podłodze. Wielokrotnie robiono próby wytrzymałościowe aut, które jechały z maksymalną prędkością na bardzo dużym dystansie. Przykładowo PF 125p w 1973 roku pod nadzorem FIA pobił rekord średniej prędkości na dystansie 50 000 km. Ganiał z gazem w podłodze przez 2 tygodnie po zamkniętym odcinku autostrady A4. Uzyskał średnią prędkość 138 km/h łącznie z postojami. Było 7 kierowców, zmieniali się co kilka godzin. Kapitanem zespołu był Zasada. Wóz był seryjny z niewielkimi modyfikacjami (skrzynia pięciobiegowa od innego fiata, większy zbiornik paliwa, amortyzatory Bilstein). Silnik całkowicie seryjny poza świecami Champion (czy jakimiś innymi). Wóz próbę wytrzymał bez problemu i jest teraz w rękach kolekcjonera. Jeździ do dziś. Gdyby mi przyszło kupować używany samochód, wolałbym taki zrobił 50 000 km z gaze w podłodze cały czas mając 6000 obr./min., niż auto po kapeluszu, który zrobił 50 000 km, jeżdżąc w niedzielę do kościoła 40 km/h na piątce, na ciągle niedogrzanym silniku, nigdy nie wciskając gazu więcej niż na 1/3.

> Samochód luksusowy zaczyna się od miliona euro w górę,

Nie ma tak drogich samochodów. Maybach i RR kosztują 1/4 - 1/3 tego.

> a to nie jest

> grupa cenowa dla masowego producenta aut, jakim jest MB.

Maybach to marka MB. A RR należy teraz do kogo? BMW? VW?

Napisano

Fakt, silnik jak nie wwysilony to dużo wytrzyma.

Taki 125p jechał z max prędkością, ale nie max obrotami silnika.

Po przy powiedzmy V-maxie dla tego auta160km/h, uzyskiwało się go przy załużmy5,5tyś rmp i więcej się nie dało z uwagi, na to, że opory powietrza przewyższały moc silnika.

Mimo, że gaz w podłodze to motor nie kręcił się do odcinki, pewnie nawet nie dochodził do czerwonego pola.

Innaczej, gdyby go katowac na niskich biegach do odcinki wink.gif

Napisano

On nie miał odcinki! Odcinkę mają współczesne auta. cfaniaczek.gif

A silnik w tym fiacie był troche wzmocniony. Miał 85 KM, bo był to wóz z jakiejś krótkiej serii wzmocnionych aut dla francuskiego czy innego importera.

Teraz też bije się takie rekordy i też współczesne auta to wytrzymują. Nawet MB, który, jak prawie wszyscy zgodnie tu piszą, odwala straszną tandetę, bił taki rekord W211 dieslem na dystansie 160 000 km.

A co do Fiata, to robi teraz chyba jedne z najlepszych aut na świecie pod względem jakości wykonania i niezawodności. A MB jedne z najgorszych. Oj odwróciły się role. icon_rolleyes.gif

Napisano

> Nieprawda. Silnik bez problemu wytrzyma długą jazdę z gazem w

> podłodze. Wielokrotnie robiono próby wytrzymałościowe aut, które

> jechały z maksymalną prędkością na bardzo dużym dystansie.

> Przykładowo PF 125p w 1973 roku pod nadzorem FIA pobił rekord

> średniej prędkości na dystansie 50 000 km. Ganiał z gazem w

> podłodze przez 2 tygodnie po zamkniętym odcinku autostrady A4.

> Uzyskał średnią prędkość 138 km/h łącznie z postojami. Było 7

> kierowców, zmieniali się co kilka godzin. Kapitanem zespołu był

> Zasada. Wóz był seryjny z niewielkimi modyfikacjami (skrzynia

> pięciobiegowa od innego fiata, większy zbiornik paliwa,

> amortyzatory Bilstein). Silnik całkowicie seryjny poza świecami

> Champion (czy jakimiś innymi). Wóz próbę wytrzymał bez problemu

> i jest teraz w rękach kolekcjonera.

Hehehee, dobre.

Primo - ten samochód był "całkowicie seryjny".

Cudzysłów celowy.

Był to "seryjny" pf 125 "wylosowany" z taśmy, następnie z onej taśmy zaprowadzony do OBRSO, rozebrany na części pierwsze i ponownie zmontowany na odpowiednio spasowanych częściach i dalece lepszych podzespołach, odpowiednio doważony itd.

Jakość jego wykonania NIJAK miała się do tego, co zjechało z taśmy. Seryjna była tylko buda a i to nie do końca, bo była wspawana klatka

To raz.

W trakcie wyścigu samochód wielokrotnie ulegał awariom.

Najgrubszą z nich było wypalenie dziury w tłoku.

To dwa.

Nad całym przebiegiem tej imprezy czuwał sztab ludzi z odpowiednio dużą ilością klamotów zamiennych i całym zapleczem warsztatowym.

Mówienie o "bezawaryjnie przejechanych SERYJNYM autem 50 kkm" to - że użyję języka polityki - wielkie semantyczne nadużycie.

http://piotrwiewiora.w.interia.pl/reko.html

> Jeździ do dziś.

Stoi w muzeum. Dokładnie to w Norblinie.

> Gdyby mi

> przyszło kupować używany samochód, wolałbym taki zrobił 50 000

> km z gaze w podłodze cały czas mając 6000 obr./min., niż auto po

> kapeluszu, który zrobił 50 000 km, jeżdżąc w niedzielę do

> kościoła 40 km/h na piątce, na ciągle niedogrzanym silniku,

> nigdy nie wciskając gazu więcej niż na 1/3.

Dzięki bogu taki samochód nie istnieje, bo żaden samochód nie przeżyłby takiej jazdy to raz, a dwa, że nie ma fizycznej możliwości, aby jakikolwiek OSOBOWY samochód jechał z wykorzystaniem max mocy -> hint: widzisz opcję że auto jedzie nonstop 200 kmph (przeciętny vmax przeciętnego auta) ?

Nonstop, bez najmniejszego zdjęcia buta z gazu.

> Nie ma tak drogich samochodów. Maybach i RR kosztują 1/4 - 1/3 tego.

> Maybach to marka MB. A RR należy teraz do kogo? BMW? VW?

A co za różnica ?

Te samochody biegunowo różnią się od seryjnych popierdółek.

Są to pomniki myśli technicznej, bandycko deficytowe dla ich producentów.

Pieniądz tłucze się na taniej masówce...

Napisano

> Dzięki bogu taki samochód nie istnieje, bo żaden samochód nie

> przeżyłby takiej jazdy to raz, a dwa, że nie ma fizycznej

> możliwości, aby jakikolwiek OSOBOWY samochód jechał z

> wykorzystaniem max mocy -Nonstop, bez najmniejszego zdjęcia buta

> z gazu.

Kiedyś obciążoną Astrą 1,6 8V pokusiłem się o dłuższą jazdę z prędkością nawet nie max, ale jakieś 170-180km/h, tj. w okolicach 5000 obr./min. silnika. Temp. płynu chłodzącego była na tyle wysoka, że przy takiej prędkości zapewne chodził wentylator. Nawet w korkach taka nie występowała. Podejrzewam, że dłuższe jazdy tego typu skończyłyby sie źle dla tego motorka smile.gif

Napisano

> Dzięki bogu taki samochód nie istnieje, bo żaden samochód nie

> przeżyłby takiej jazdy to raz

A Corvette sie reklamuje ze mozna spokojnie spalic caly bak na gazie do dechy (jezdzac w kolko po torze) i samochod to przetrzyma smile.gif

Napisano

> A Corvette sie reklamuje ze mozna spokojnie spalic caly bak na gazie

> do dechy (jezdzac w kolko po torze) i samochod to przetrzyma

Dobrze rozwiązany problem chłodzenia silnika - oleju i płynu chłodzącego ok.gif

Napisano

> A Corvette sie reklamuje ze mozna spokojnie spalic caly bak na gazie

> do dechy (jezdzac w kolko po torze) i samochod to przetrzyma

Ile to oznacza km ?

200 ?

300 ?

Co to jest ?

Zauważ, że przedpiszca mówi o pracy z pełną mocą w trybie ciągłym.

Owszem, są samochodowe silniki (od osobówek) np marynizowane lub używane do napędu agregatów, ale zawsze są to dość mocno modyfikowane jednostki, a i ich trwałość nie rzuca na kolana.

Dość dobrą bazą do marynizacji lub dostosowania do pracy przemysłowej są silniki pojazdów użytkowych, ale i to są daleko idące modyfikacje, zwłaszcza pod względem osprzętu.

Inna bajka.

Napisano

> Kiedyś obciążoną Astrą 1,6 8V pokusiłem się o dłuższą jazdę z

> prędkością nawet nie max, ale jakieś 170-180km/h, tj. w

> okolicach 5000 obr./min. silnika. Temp. płynu chłodzącego była

> na tyle wysoka, że przy takiej prędkości zapewne chodził

> wentylator. Nawet w korkach taka nie występowała. Podejrzewam,

> że dłuższe jazdy tego typu skończyłyby sie źle dla tego motorka

Zależy jaki był nalot tego silnika i w jakim stanie był układ chłodzenia.

Wielokrotnie zdarzało mi się podróżować samochodami z vmax (pedał w podłogę i ognia) na nieprzerwanych dystansach paru setek km - nie odnotowałem żadnego podwyższenia temp płynu. Warunki zmienne, aczkolwiek nie jakiś bandycki żar.

BTW, niektóre samochody (jak np Toyota) na polski rynek mają tzw "Cold Area Package", który to ma inną konfigurację układu chłodzenia...

Stąd też wbrew pozorom między "najlepszym, z Niemiec" a "gównianym, z PL salonu" jednak JEST różnica :-)

Napisano

> Stąd też wbrew pozorom między "najlepszym, z Niemiec" a "gównianym, z

> PL salonu" jednak JEST różnica :-)

D4D potrafi po 150kkm przebiegu potrafi mieć zmasakrowane użebrowanie chłodnicy i jazda z butem potrafi skończyc się miganiem lampki czerwonej od temp płynu chł.

Zresztą co za durnie wymyślili deskę bez wskaźnika temp no.gif

Napisano

> D4D potrafi po 150kkm przebiegu potrafi mieć zmasakrowane użebrowanie

> chłodnicy i jazda z butem potrafi skończyc się miganiem lampki

> czerwonej od temp płynu chł.

> Zresztą co za durnie wymyślili deskę bez wskaźnika temp

Mówisz o Jarku ?

ZTCP to od Corolli w górę jest wskaźnik temperatury.

Akurat w Jarku jest rzadka cecha - lampka mówiąca o ZA NISKIEJ temp silnika (to akurat jest dalece bardziej przydatne na codzień niż czerwona lampka...)

Co ciekawe - znam samochody za wór szmalu gruby, ale bez wskaźnika temp - tego już zupełnie nie rozumiem, bo tu o oszczędnościach nie ma mowy...

Napisano

> Mówisz o Jarku ?

Yaris ok.gif

> ZTCP to od Corolli w górę jest wskaźnik temperatury.

> Akurat w Jarku jest rzadka cecha - lampka mówiąca o ZA NISKIEJ temp

> silnika (to akurat jest dalece bardziej przydatne na codzień niż

> czerwona lampka...)

Tu +

> Co ciekawe - znam samochody za wór szmalu gruby, ale bez wskaźnika

> temp - tego już zupełnie nie rozumiem, bo tu o oszczędnościach

> nie ma mowy...

Ostatnio kolega pokazywał Tuarega i ten miał i wskaźnik temp. płynu, i oleju a nawet wskaźnik napięcia ładowania ok.gif

Napisano

> Zresztą co za durnie wymyślili deskę bez wskaźnika temp

A to się coraz częściej spotyka crazy.gif Mnie do tej pory brakuje wskaźnika ciśnienia oleju, ale teraz w żadnym aucie już tego nie ma, za parę lat zniknie też zupełnie kontrolka temperatury crazy.gif

Napisano

> Ile to oznacza km ?

> 200 ?

Mysle ze jakies 70-100. O ile pamietam to przy gazie do dechy bak starcza na jakies 20-25 minut jazdy.

Napisano

> Hehehee, dobre.

> Primo - ten samochód był "całkowicie seryjny".

> Cudzysłów celowy.

> Był to "seryjny" pf 125 "wylosowany" z taśmy, następnie z onej taśmy

> zaprowadzony do OBRSO, rozebrany na części pierwsze i ponownie

> zmontowany na odpowiednio spasowanych częściach i dalece

> lepszych podzespołach, odpowiednio doważony itd.

Nie, było to seryjny samochód prosto z taśmy, ale rozebrany i ponownie złożony w OSBiR. Chodziło o to, żeby się upewnić, że wszystko gra, a nie żeby przygotować specjalny samochód do wyczynu. Był to rekord bity na warunkach FIA, a nie na warunkach FSO. Wóz miał być seryjny z dopuszczalnym (niewielkim) zakresem przeróbek.

> Jakość jego wykonania NIJAK miała się do tego, co zjechało z taśmy.

Ma się niemal dokładnie. Żadna część mechaniczna silnika poza świecami i dodatkową elektryczną pompą paliwa (był inny zbiornik w bagażniku) nie była nieseryjna.

Trudno w to uwierzyć, ale bardzo wysokie obroty szkodzą silnikowi dużo mniej niż bardzo niskie.

> Seryjna była tylko buda a i to nie do końca, bo była wspawana

> klatka.

Seryjne było wszystko poza skrzynią i drobnostkami. Zreszta skrzynia też była seryjna, ale od innego modelu Fiata. A pozostałe z tych dodatkowych części też były seryjne (opony Stomil 175 zamiast seryjnych 165, świece Champion). W sumie dodatkowo dorabiany był tylko nietypowy zbiornik paliwa - jedyna na prawdę nieseryjna część.

> To raz.

> W trakcie wyścigu samochód wielokrotnie ulegał awariom.

Trzy razy.

> Najgrubszą z nich było wypalenie dziury w tłoku.

Jedyną poważną. Stracili na naprawę ze 2 godziny. Jeszcze się czujnik oleju wykręcił i była jakaś drobnostka z elektryką. Naprawy obu trwały z 1-2 minuty.

> To dwa.

> Nad całym przebiegiem tej imprezy czuwał sztab ludzi z odpowiednio

> dużą ilością klamotów zamiennych i całym zapleczem warsztatowym.

No i?

> Mówienie o "bezawaryjnie przejechanych SERYJNYM autem 50 kkm" to - że

> użyję języka polityki - wielkie semantyczne nadużycie.

No ale jednak było prawie bezawaryjnie. Tu jest film dokumentalny o biciu tego rekordu (kolejne części).

> http://piotrwiewiora.w.interia.pl/reko.html

> Stoi w muzeum. Dokładnie to w Norblinie.

Gdzieś na jakimś forum ktoś się nim chawalił. Pokazywał też zdjęcia.

> Dzięki bogu taki samochód nie istnieje, bo żaden samochód nie

> przeżyłby takiej jazdy to raz, a dwa,

No jednak przeżył i to niejeden. Nawet syrena jechała w takiej próbie na dystansie 5000 km. Cała masa aut biła takie rekordy w różnych klasach pojemności i na różnych dystansach.

> że nie ma fizycznej

> możliwości, aby jakikolwiek OSOBOWY samochód jechał z

> wykorzystaniem max mocy -Nonstop, bez najmniejszego zdjęcia buta

> z gazu.

Ciekawe na jakiej podstawie to mówisz? Nie jeden samochód to wytrzymał, bo takie próby robiono dziesiątki lub setki razy i to już wiele dziesięcioleci temu. Chyba że podejrzewasz o korupcję FIA i inne organizacje, bo to byłoby JEDNO I JEDYNE wytłumaczenie.

> A co za różnica ?

> Te samochody biegunowo różnią się od seryjnych popierdółek.

> Są to pomniki myśli technicznej, bandycko deficytowe dla ich

> producentów.

Maybach ma silnik, skrzynie i jeszcze całą masę rzeczy z Mercedesa klasy S.

> Pieniądz tłucze się na taniej masówce...

Droższe produkty też muszą dać zysk, bo nikt nie będzie dopłacał do interesu.

Napisano

> Yaris

> Tu +

> Ostatnio kolega pokazywał Tuarega i ten miał i wskaźnik temp. płynu,

> i oleju a nawet wskaźnik napięcia ładowania

Brakowalo tylko wskaznika temperatury powietrza w kolach i cisnienia w kole zapasowym.

Napisano

> Kiedyś obciążoną Astrą 1,6 8V pokusiłem się o dłuższą jazdę z

> prędkością nawet nie max, ale jakieś 170-180km/h, tj. w

> okolicach 5000 obr./min. silnika. Temp. płynu chłodzącego była

> na tyle wysoka, że przy takiej prędkości zapewne chodził

> wentylator. Nawet w korkach taka nie występowała. Podejrzewam,

> że dłuższe jazdy tego typu skończyłyby sie źle dla tego motorka

Swoją też kilka razy przegoniłem po "niemieckiej" grinser006.gif autostradzie z prędkością maksymalną na dystansie 90 km. Cały czas prędkość 190-200 km/h (wg GPS-u). Obroty były na poziomie 5400 - 5800. Temperatura płynu była cały czas około 85*C. Nigdy się wentylator nie włączył. W ogóle w trasie mi się nigdy wentylator nie włącza (poza sytuacją, gdy jest włączona klima). Wentylator startuje w korkach.

Wiele lat temu ludzie często gonili maluchami z gazem w podłodze przez wiele dzisiątek kilometrów, czasem nawet przez całą Polskę i też auta to znosiły bez problemów. To samo było z trabantami, zwłaszcza w NRD, bo tam mieli troche pohitlerowskich autostrad.

Napisano

> Mówisz o Jarku ?

> ZTCP to od Corolli w górę jest wskaźnik temperatury.

> Akurat w Jarku jest rzadka cecha - lampka mówiąca o ZA NISKIEJ temp

> silnika (to akurat jest dalece bardziej przydatne na codzień niż

> czerwona lampka...)

zgadza się, żeby jeszcze ta lampka dawała rzetelną informację...

> Co ciekawe - znam samochody za wór szmalu gruby, ale bez wskaźnika

> temp - tego już zupełnie nie rozumiem, bo tu o oszczędnościach

> nie ma mowy...

Proste rozumowanie poparte doświadczeniem mówi, że wskaźnik który rzadko pokazuje ważną informację jest z czasem przez mózg ignorowany. Jak człowiek zauważy przegrzanie się silnika to zwykle jest już za późno.

U mnie też nie ma wskaźnika i sobie to bardzo chwalę. Każda pierdoła typu temp poniżej +3C, kończący się płyn do spryskiwaczy, rezerwa itp jest sygnalizowana gongiem plus piktogramem na wyświetlaczu symbolizującym o co chodzi. Jest to bardzo skuteczny sposób dotarcia do kierowcy. Zakładam, że jak się zacznie przegrzewać silnik to w ten sam sposób zostanę poinformowany.

Napisano

> Nie, było to seryjny samochód prosto z taśmy, ale rozebrany i

> ponownie złożony w OSBiR. Chodziło o to, żeby się upewnić, że

> wszystko gra, a nie żeby przygotować specjalny samochód do

> wyczynu. Był to rekord bity na warunkach FIA, a nie na warunkach

> FSO. Wóz miał być seryjny z dopuszczalnym (niewielkim) zakresem

> przeróbek.

> Ma się niemal dokładnie. Żadna część mechaniczna silnika poza

> świecami i dodatkową elektryczną pompą paliwa (był inny zbiornik

> w bagażniku) nie była nieseryjna.

Chłopie, ale właśnie na tym wic polegał...

Po takim "rozebraniu i złożeniu" to już nie był samochód seryjny.

A i to nie uchroniło przed fuckupem w postaci wypalenia dziury w tłoku po 7 kkm.

> Trudno w to uwierzyć, ale bardzo wysokie obroty szkodzą silnikowi

> dużo mniej niż bardzo niskie.

Może Tobie - mi tego tłumaczyć nie musisz :-)

Poza tym co to znaczy b. wysokie ?

Dla fiatixa to są obroty w przedziale powyżej 7krpm, zwykle się kończą małym "brzdęk".

To co poniżej to STANDARDOWY zakres pracy...

> Seryjne było wszystko poza skrzynią i drobnostkami. Zreszta skrzynia

> też była seryjna, ale od innego modelu Fiata. A pozostałe z tych

> dodatkowych części też były seryjne (opony Stomil 175 zamiast

> seryjnych 165, świece Champion). W sumie dodatkowo dorabiany był

> tylko nietypowy zbiornik paliwa - jedyna na prawdę nieseryjna

> część.

Hehehe, no i tłumacz mu...

Mistrzu - jak myślisz, dlaczego fiatixy montowane z włoskich części (pierwsze serie produkcyjne) były DUŻO lepsze jakościowo niż "takie same" fiatixy robione na częściach polskich ?

Jak myślisz - po co tak naprawdę pasowano cały samochód w OBRSO ?

> Trzy razy.

> Jedyną poważną. Stracili na naprawę ze 2 godziny. Jeszcze się czujnik

> oleju wykręcił i była jakaś drobnostka z elektryką. Naprawy obu

> trwały z 1-2 minuty.

I to jest bezawaryjnie ?

Dziura w tłoku, urwane 2 zawory, silnik wywalający litr oleju na 2 km ?

Sam napisałeś - BEZAWARYJNIE.

To NIE jest bezawaryjnie.

> No i?

> No ale jednak było prawie bezawaryjnie. Tu jest film dokumentalny o

> biciu tego rekordu (kolejne części).

Nie dokumentalny, tylko propagandowy.

> Gdzieś na jakimś forum ktoś się nim chawalił. Pokazywał też zdjęcia.

A ja mam w domu kaczkę na złotym łańcuchu.

> Ciekawe na jakiej podstawie to mówisz? Nie jeden samochód to

> wytrzymał, bo takie próby robiono dziesiątki lub setki razy i to

> już wiele dziesięcioleci temu. Chyba że podejrzewasz o korupcję

> FIA i inne organizacje, bo to byłoby JEDNO I JEDYNE

> wytłumaczenie.

Choćby na podstawie filmu propagandowego przez Ciebie zwanego dokumentalnym.

Zauważ - jasno jest powiedziane, że nie ma opcji "pała na max" - dajemy w palnik, mocno, ale żeby NIE przeszarżować.

> Maybach ma silnik, skrzynie i jeszcze całą masę rzeczy z Mercedesa

> klasy S.

> Droższe produkty też muszą dać zysk, bo nikt nie będzie dopłacał do

> interesu.

Dają, ale dalece inny niż marża operacyjna.

Istnieją takie profity jak promocja, image marki itd.

Dlatego opłaca się wyprodukować auto przy koszcie 4 mln EUR i sprzedać je za 1 mln EUR, bo jest to - jak wspomniałem - pomnik możliwości technicznych producenta, a nie masówka, na której tłucze się kasę.

Napisano

> Mysle ze jakies 70-100. O ile pamietam to przy gazie do dechy bak

> starcza na jakies 20-25 minut jazdy.

No to masz odpowiedź.

Nie jest to kosmos i daleko tu do rzeczonych "dziesiątek tysięcy kilometrów seryjnym autem osobowym".

Znowu - nie buduje się tych aut pod takie obciążenia i słusznie, skoro nie ma możliwości (ani potrzeby) takiego wykorzystywania silnika w osobówce.

BTW, gdzieś czytałem całkiem mądrą dokumentację techniczną n/t docierania silnika.

O ile silnik przy normalnej i zgodnej z zaleceniami producenta jeździe uważa się za dotarty po ok 2 tys km przebiegu, o tyle w przypadku gdy fabrycznie nowym silnikiem wyjedziemy na autostradę i damy w opór w palnik to silnik "uważa się za dotarty" po 10 minutach jazdy z vmax - daje to wyobrażenie o obciążeniach.

Źródła konkretnego nie podam, coś mi dzwoni, że była to ATM bodajże.

Napisano

> Gdzieś na jakimś forum ktoś się nim chawalił. Pokazywał też zdjęcia.

http://muzeummotoryzacji.blog.onet.pl/

Klik.

potem podstronka

klik

i co widzimy:

Quote:

POLSKI FIAT 125P "REKORD" (ustanowił rekord jazdy ciągłej)


Mówisz, że jeździły DWA ?! :-)

(akurat były dwa, z których wybrano jeden (nie wylosowano :-) ) i ten pojechał, a teraz stoi w MT.

A od repliki do oryginału dalekoooo...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.