Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Ile kosztuje podpięcie pod skaner?

Featured Replies

Napisano

Dziś w warszawskiej stacji Auto-Porada Suzuki, dawne Daewoo, dwóch facetów od Grand Vitary pyskowało w BOK, że za samą diagnozę skanerem 300 zł! Ja przyjechałem również, żeby zgasić "check'a" po wyczyszczeniu EGR, więc włączyłem się do dyskusji z zapytaniem ile wezmą ode mnie. "Od Daewoo 200!" yikes.gifNa Towarowej 33 biorą 65, a na największej w Polsce ASO Autoparts na Jagiellońskiej 50! Ile to tak naprawdę jest warte? Ja wiem, skanery Bosch'a stoją od 25 000 zł za szt. Ale pan Porada jeździ Jaguarem za 200 000, więc powiedziałem gościom, że opłatą za usługę nie spłacają skanera, ale Jaguara prezesa. I wyszedłem. zlosnik.gif

Napisano

Zawsze mozesz zalozyc DG zakupic stosowny sprzet i kasowac od ludzi 1zl albo 1000zl za podpiecie.

a to ze ktos ma jaguara i to Cie boli to juz w ogole no.gif

Napisano
  • Autor

> Zawsze mozesz zalozyc DG zakupic stosowny sprzet i kasowac od ludzi

> 1zl albo 1000zl za podpiecie.

> a to ze ktos ma jaguara i to Cie boli to juz w ogole

Mnie nie boli, że ma "Jagusię". Mnie boli, że za czynność zajmującą 5 min bierze od 200 do 300 zł!!!

Napisano

> Mnie nie boli, że ma "Jagusię". Mnie boli, że za czynność zajmującą 5

> min bierze od 200 do 300 zł!!!

No ale w czym problem - napisał Ci kolega wyżej. Kup sam i walcz.

Pamiętasz anegdotę o hydrauliku, który skasował 1 PLN za pizgnięcie młotkiem i 499 "za to, że wiedział gdzie" ?

Napisano
  • Autor

> No ale w czym problem - napisał Ci kolega wyżej. Kup sam i walcz.

> Pamiętasz anegdotę o hydrauliku, który skasował 1 PLN za pizgnięcie

> młotkiem i 499 "za to, że wiedział gdzie" ?

Bo znalazł gościa, który zapłacił. Mógł Porada kupić skaner taniej. Przepłacił. zlosnik.gif

Napisano

> Dziś w warszawskiej stacji Auto-Porada Suzuki, dawne Daewoo, dwóch

> facetów od Grand Vitary pyskowało w BOK, że za samą diagnozę

> skanerem 300 zł! Ja przyjechałem również, żeby zgasić "check'a"

> po wyczyszczeniu EGR, więc włączyłem się do dyskusji z

> zapytaniem ile wezmą ode mnie. "Od Daewoo 200!" Na Towarowej 33

> biorą 65, a na największej w Polsce ASO Autoparts na

> Jagiellońskiej 50! Ile to tak naprawdę jest warte? Ja wiem,

> skanery Bosch'a stoją od 25 000 zł za szt. Ale pan Porada

> jeździ Jaguarem za 200 000, więc powiedziałem gościom, że opłatą

> za usługę nie spłacają skanera, ale Jaguara prezesa. I

> wyszedłem.

Policz sobie ze wieksza część warsztatów nie posiada jednego testera bo to nie te czasy waytogo.gif zakup ich jest dośc kosztowny a uniwersalnym wszystkiego nie zrobisz więc trza miec tez do danej marki . Za 50 te se moga euroskanem z alegro robić zlosnik.gif . swoją drogą skąd żeś wziął te 25tys za tester Boscha skoro kosztuje 10-15 zlosnik.gif

Napisano
  • Autor

> Policz sobie ze wieksza część warsztatów nie posiada jednego testera

> bo to nie te czasy zakup ich jest dośc kosztowny a

> uniwersalnym wszystkiego nie zrobisz więc trza miec tez do danej

> marki .

Wiem.

> Za 50 te se moga euroskanem z alegro robić . swoją

> drogą skąd żeś wziął te 25tys za tester Boscha skoro kosztuje

> 10-15

Mój mechanik planował kupić i w folderze takie kwoty stały. Anyway, ja rozumiem, sprzęt kosztuje. Ale jak widzę przed budynkiem Jaguara prezesa, to cena za podpięcie mi się nie spodobała. Tamtym gościom również. zlosnik.gif

Napisano

> Ale jak widzę przed budynkiem

> Jaguara prezesa, to cena za podpięcie mi się nie spodobała.

> Tamtym gościom również.

JAk rozumiem powinien jeździć polonezem i to co najwyżej caro, bo caroplusem to już byłaby rozrzutność i kłucie w oczy (ech to seryjne wspomaganie kierownicy...)

Napisano

> JAk rozumiem powinien jeździć polonezem i to co najwyżej caro, bo

> caroplusem to już byłaby rozrzutność i kłucie w oczy (ech to

> seryjne wspomaganie kierownicy...)

Nie no wtedy to by nikt tam nie jeżdził zlosnik.gif każdy by stwierdził że skoro szef jezdzi polonezem to musza ujowo robic zlosnik.gif

Napisano

> Wiem.

> Mój mechanik planował kupić i w folderze takie kwoty stały. Anyway,

> ja rozumiem, sprzęt kosztuje. Ale jak widzę przed budynkiem

> Jaguara prezesa, to cena za podpięcie mi się nie spodobała.

> Tamtym gościom również.

może była to kwota z rocznym abonamentem na oprogramowanie zlosnik.gif

Napisano

> JAk rozumiem powinien jeździć polonezem i to co najwyżej caro, bo

> caroplusem to już byłaby rozrzutność i kłucie w oczy (ech to

> seryjne wspomaganie kierownicy...)

Rozumiem , że Tobie absolutnie nie przeszkadza płacenie 300zł za wetknięcie kawałka plastiku w złącze samochodowe?

Rozumiem, że odczuwasz niepohamowaną radosć, płacąc za takie usługi.

No wybacz ale taki przekaz bije z twych wypowiedzi.

Podpowiem, że właściciel ASO Fiat, którego znam bdb już 5ty rok tłumaczy klientom, że 100zł za podłączenie do examinera to dlatego, że mu się sprzęt zwrócić musi.

Se policz "tylko" 220 dni roboczych w ciągu roku i 2 takich klientów dziennie, a bywa czasem więcej.

Pomnóż to przez owe 5 lat*.

* "hint" (w Twoim języku, moze zrozumiesz) - examiner kosztuje 50.000zł.

Napisano
  • Autor

> JAk rozumiem powinien jeździć polonezem i to co najwyżej caro, bo

> caroplusem to już byłaby rozrzutność i kłucie w oczy (ech to

> seryjne wspomaganie kierownicy...)

Nie. Podpięcie pod skaner powinno być za 50 zł. smile.gif Ty, jak mniemam, zapłaciłbyś te 300! zlosnik.gif

Napisano

> Nie. Podpięcie pod skaner powinno być za 50 zł. Ty, jak mniemam,

> zapłaciłbyś te 300!

Quote:

dwóch facetów od Grand Vitary pyskowało w BOK, że za samą
diagnozę
skanerem 300 zł


Obczajasz drobną różnicę między diagnostyką przy użyciu komputera od prostego podpięcia i stwierdzenia "no nie ma błędów w pamięci, więc jest OK" ?

Bo to akurat odróżnia warsztat od druciarza...

Napisano

> Rozumiem , że Tobie absolutnie nie przeszkadza płacenie 300zł za

> wetknięcie kawałka plastiku w złącze samochodowe?

> Rozumiem, że odczuwasz niepohamowaną radosć, płacąc za takie usługi.

> No wybacz ale taki przekaz bije z twych wypowiedzi.

> Podpowiem, że właściciel ASO Fiat, którego znam bdb już 5ty rok

> tłumaczy klientom, że 100zł za podłączenie do examinera to

> dlatego, że mu się sprzęt zwrócić musi.

> Se policz "tylko" 220 dni roboczych w ciągu roku i 2 takich klientów

> dziennie, a bywa czasem więcej.

> Pomnóż to przez owe 5 lat*.

> * "hint" (w Twoim języku, moze zrozumiesz) - examiner kosztuje

> 50.000zł.

A dodałes aktualizacje oprogramowania ? Zresztą chyba nie ma sie firmy dla zabawy a dla zarobku waytogo.gif

Napisano

> A dodałes aktualizacje oprogramowania ? Zresztą chyba nie ma sie

> firmy dla zabawy a dla zarobku

Zarobic mozna w takim zakładzie na milionie innych rzeczy. Na tym też, ale trzeba mieć tzw. dno w dupie.

Na tej zasadzie to niedługo wymiana klocków będzie kosztować 500zł. Bo trzeba zarabiać, no nie?

Napisano

> Rozumiem , że Tobie absolutnie nie przeszkadza płacenie 300zł za

> wetknięcie kawałka plastiku w złącze samochodowe?

Ciap.

Ja po prostu zauważam, że wszystko ma swoją cenę.

Idąc dalej - nie przeszkadza Ci, że człowiek za np wymianę sprzęgła kaleczy Cię na np 400 PLN (sama robota) ?

Przecież co on zrobił ?

Pokręcił śrubkami!

I jeszcze może będzie opowiadał o tym, że mu się klucze zwrócić muszą ?!

Normalnie cham i prostak.

Przecież powinien siedzieć w tym kanale przykuty łańcuchem i zapieprzać za miskę zupy z brukwi!

WSZYSTKO ma swoją cenę, a że mamy wolny rynek, to przecież NIKT Cię nie zmusza.

Zamień się z gościem miejscami, zarób sam na taki warsztat, wyposażenie, usiądź i zobacz, jak zmienia Ci się punkt widzenia.

Napisano

> A dodałes aktualizacje oprogramowania ? Zresztą chyba nie ma sie

> firmy dla zabawy a dla zarobku

Coś ty, przecie to caritas :-)

Napisano

> Zarobic mozna w takim zakładzie na milionie innych rzeczy.

Aha, czyli na czym ?

Jakiś konkret ?

Bo jeżeli na tym akurat nie (bo Tobie cena nie odpowiada), to po co w ogóle kupować taki sprzęt ?

Caritas robić ?

> Na tej zasadzie to niedługo wymiana klocków będzie kosztować 500zł.

> Bo trzeba zarabiać, no nie?

No dobrze, ale krótko - zmusza Cię ktoś ?

Napisano

> Zarobic mozna w takim zakładzie na milionie innych rzeczy. Na tym

> też, ale trzeba mieć tzw. dno w dupie.

> Na tej zasadzie to niedługo wymiana klocków będzie kosztować 500zł.

> Bo trzeba zarabiać, no nie?

Masz warsztat ? gdybys chociaz troche wiedział na ten temat nie pisał byś takich bzdur waytogo.gif

Co do tej kwoty hmm.gif no w sumie to przy MB211 jestes bliski tej ceny ale widze że obkuty jesteś więc wiesz czemu zlosnik.gif

Napisano

Ten serwis jest ogólnie niepolecany, również przeze mnie. Jakość obsługi i wykonywanych napraw pozostawia wiele do życzenia. O wszytko trzeba się kłócić, biorą kasę za nic.

2 przykłady: Wymienili sondę lambda na gwarancji, później okazało się, że jakaś kostka nie kontaktowała. Przegląd powłoki lakierniczej na brudnym samochodzie.

Biorą kasę za nic. Więc nie dziwię się, że ceny maja wyssane z palca. U nich płacisz tyle na ile wyglądasz.

Napisano

> Dziś w warszawskiej stacji Auto-Porada Suzuki

wszystko jasne

nie polecam nikomu tego serwisu, robiłem tam lanosa po stłuszcze i tak polakierowali, że jak zrobiło się ciepło to lakier zaczął spływać shocked.gif nie byli chętni na reklamacje, postraszyłem rzeczoznawcą itd i w końcu przyjęli do poprawy ale było sporo kłótni i w sumie lekceważenia klienta z ich strony

a jak już poprawili to też źle, bo wcześniej lakierowali błotnik i kawałeczek drzwi przednich,a później polecieli z rozpędu całe drzwi i jeszcze polakierowali też tylne sciana.gif

Napisano

> * "hint" (w Twoim języku, moze zrozumiesz) - examiner kosztuje

> 50.000zł.

A to nie jest jakis "Clever guess" ?

Bo ceny padaja przedziwne zlosnik.gifhehe.gif

Napisano

> Nie. Podpięcie pod skaner powinno być za 50 zł. Ty, jak mniemam,

> zapłaciłbyś te 300!

Jest konkurencja. Tam 300 w innym miejscu 50zł. Jedziesz tam gdzie 50 i po sprawie.

Widzisz na rynku zysk nadzwyczajny, wchodzisz w ten biznes.

A takie krzykactwo, to czysty komunizm. To już przerabialiśmy ze znanym skutkiem.

Padła uszczelka w klekocie żony. Warsztat w Wawie chciał 2000zł za wymianę. Znalazłem inny warsztat, który wymienił uszczelkę + płyny i filtry za 1500zł.

Oba warszataty mają tłum kientów. W każdym popyt kreuje ceny.

Napisano

> Zarobic mozna w takim zakładzie na milionie innych rzeczy. Na tym

> też, ale trzeba mieć tzw. dno w dupie.

> Na tej zasadzie to niedługo wymiana klocków będzie kosztować 500zł.

> Bo trzeba zarabiać, no nie?

Ale chyba najważniejsza jest cena wykonania całości naprawy, nie?

Dla przykładu: żonine Twingo gasło i nie chciało odpalać.

Pojechało do zakładu specjalizującego się we francuzach. Koszt naprawy wyglądał tak:

-Diagnostyka (zczytanie kodu błędu): 60zł

-Czujnik (położenia wału, czy czegośtam, ten przy kole zamachowym): 130zł.

-Wymiana w/w czujnika: 60zł.

Razem 250zł. Oczywiście trochę się potargowałem i w efekcie zapłaciłem mniej.

Szczerze mówiąc mam w nosie ile zakład sobie liczy za podłączenie do urządzenia diagnostycznego. Równie dobrze mogli napisać: diagnostyka i wymiana czujnika - 120zł. Wtedy mniej by waliło po oczach?

Dla mnie liczy się cena końcowa, szybkość i fachowość wykonania naprawy.

Cena była akceptowalna, samochód zrobiony w jeden dzień, ja byłem informowany o przewidywanych kosztach naprawy. I tylko to się liczy.

Oczywiście jeśli założysz warsztat specjalizujący sie we francuzach i będziesz w stanie wykonać taką naprawę o te 60zł. taniej - daj znać, będę przyjeżdżał grinser006.gif

Napisano

> Ja mam wlasny od http://carmd.com i jak sie cos zapali to wiem od

> razu czy to mi sie zapomnialo zakrecic wlew czy to cos

> powazniejszego.

Cudeńko.

Jakoś nie mogę znaleźć marki "Renault" grinser006.gif

Napisano

> Ale chyba najważniejsza jest cena wykonania całości naprawy, nie?

> Dla przykładu: żonine Twingo gasło i nie chciało odpalać.

> Pojechało do zakładu specjalizującego się we francuzach. Koszt

> naprawy wyglądał tak:

> -Diagnostyka (zczytanie kodu błędu): 60zł

> -Czujnik (położenia wału, czy czegośtam, ten przy kole zamachowym):

> 130zł.

> -Wymiana w/w czujnika: 60zł.

> Razem 250zł. Oczywiście trochę się potargowałem i w efekcie

> zapłaciłem mniej.

> Szczerze mówiąc mam w nosie ile zakład sobie liczy za podłączenie do

> urządzenia diagnostycznego. Równie dobrze mogli napisać:

> diagnostyka i wymiana czujnika - 120zł. Wtedy mniej by waliło po

> oczach?

> Dla mnie liczy się cena końcowa, szybkość i fachowość wykonania

> naprawy.

> Cena była akceptowalna, samochód zrobiony w jeden dzień, ja byłem

> informowany o przewidywanych kosztach naprawy. I tylko to się

> liczy.

> Oczywiście jeśli założysz warsztat specjalizujący sie we francuzach i

> będziesz w stanie wykonać taką naprawę o te 60zł. taniej - daj

> znać, będę przyjeżdżał

przykład dałeś conajmniej nieodpowiedni.

Autor wątku miał płacić 300zł za samo podłączenie, nie za podłączenie + jakąkolwiek naprawę mechaniczną.

Stąd sie wzięło moje wzburzenie. Gdyby te 300zł było kosztem finalnym całej naprawy z wymianą czegoś tam, to nie ma sprawy.

Napisano

> Stąd sie wzięło moje wzburzenie. Gdyby te 300zł było kosztem finalnym

> całej naprawy z wymianą czegoś tam, to nie ma sprawy.

Równie dobrze warsztat może sobie zażyczyć 300zł za wjazd na podnośnik.

To ich sprawa, jeśli mają klientów to czemu nie?

wink.gif

Mnie takie rzeczy wogóle nie ruszają wink.gif

Mamy w końcu wolny rynek czy cośtam hehe.gif

Napisano

> przykład dałeś conajmniej nieodpowiedni.

> Autor wątku miał płacić 300zł za samo podłączenie, nie za podłączenie

> + jakąkolwiek naprawę mechaniczną.

Quote:

za samą
diagnozę
skanerem 300 zł


Odróżniasz wetknięcie wtyczki od diagnostyki ?

Powtórzę to co wyżej napisałem - podpinaczów ci u nasz dostatek.

I taki kasuje 50 zika, podpina, stwierdza "ni mo błędów, jest dobrze, a że nie pali - widać taka karma, a tera spieprzaj pan, bo muszę wtyczkę w co innego wetknąć".

Między zczytaniem/skasowaniem błędów a diagnostyką różnica jest jak między niebem a ziemią, bo trzeba jeszcze umieć ZINTERPRETOWAĆ wskazania przyrządu, a to primo - wymaga człowieka z umiejętnościami, secundo - kosztuje CZAS - robotnik za darmo nie robi.

Napisano

> Odróżniasz wetknięcie wtyczki od diagnostyki ?

> Powtórzę to co wyżej napisałem - podpinaczów ci u nasz dostatek.

> I taki kasuje 50 zika, podpina, stwierdza "ni mo błędów, jest dobrze,

> a że nie pali - widać taka karma, a tera spieprzaj pan, bo muszę

> wtyczkę w co innego wetknąć".

> Między zczytaniem/skasowaniem błędów a diagnostyką różnica jest jak

> między niebem a ziemią, bo trzeba jeszcze umieć ZINTERPRETOWAĆ

> wskazania przyrządu, a to primo - wymaga człowieka z

> umiejętnościami, secundo - kosztuje CZAS - robotnik za darmo nie

> robi.

Sibui, ale jak znam życie (Ty zresztą też) akurat taka diagnostyka polega na wetknięciu wtyczki i ewentualnym wydruku z błędami. Tak więc statystycznie rzecz biorąc diagnostyka = wetknięcie wtyczki i "bujaj się pan".

Napisano

> Quote:

> za samą diagnozę skanerem 300 zł

> Odróżniasz wetknięcie wtyczki od diagnostyki ?

> Powtórzę to co wyżej napisałem - podpinaczów ci u nasz dostatek.

> I taki kasuje 50 zika, podpina, stwierdza "ni mo błędów, jest dobrze,

> a że nie pali - widać taka karma, a tera spieprzaj pan, bo muszę

> wtyczkę w co innego wetknąć".

> Między zczytaniem/skasowaniem błędów a diagnostyką różnica jest jak

> między niebem a ziemią, bo trzeba jeszcze umieć ZINTERPRETOWAĆ

> wskazania przyrządu, a to primo - wymaga człowieka z

> umiejętnościami, secundo - kosztuje CZAS - robotnik za darmo nie

> robi.

Róznica pomiędzy wętknięciem wtyczki, a diagnozą (mówimy dla ułatwienia o autoryzowanych serwisach, zauważ, że rózne są stawki nawet w obrębie tej samej marki) jest taka sama jak pomiędzy sprzedawcą, a specjalistą ds. sprzedaży.

Nomenklatura rzecz względna.

Napisano

herbata popularnej firmy kosztuje ok 15 zeta za 100 szt, czyli sztuka 15 groszy.

Czy idąc do kawiarni oczekujesz herbaty za 30-50gr?

Podobnie jest z autoryzowanym serwisem. Trzeba zapłacić za duży budynek z salonem, sporą hale na serwis, teren na auta do kupienia, za księgowych, za sprzedawców, recepcjonistke i sprzataczke a także pewnie za autoryzacje. Nie wspominajac już o nowoczesnych narzedziach do diagnostyki i serwisu. To wszystko kosztuje. Wiec za podpięcie komputera w takim miejscu nie moga brać 30 czy 50 zeta. Nie pasuje Ci taka cena, jedz gdzie indziej.

Napisano

> Sibui, ale jak znam życie (Ty zresztą też) akurat taka diagnostyka

> polega na wetknięciu wtyczki i ewentualnym wydruku z błędami.

> Tak więc statystycznie rzecz biorąc diagnostyka = wetknięcie

> wtyczki i "bujaj się pan".

Ale jakie to ma naprawdę znaczenie co za robota została zrobiona? Przychodzisz, pytasz się o koszt usługi. Jeśli Ci się wydaje za drogo to mówisz dziękuję i idziesz gdzie indziej. Ma tak drogo bo widocznie są ludzie którzy tyle płacą. Takie same są płacze na ASO które jest takie drogie. Ale przecież każdy z Was może wpompować te parę milionów w otwarcie i robić za grosze. Wybór każdego.

Napisano

> herbata popularnej firmy kosztuje ok 15 zeta za 100 szt, czyli sztuka

> 15 groszy.

> Czy idąc do kawiarni oczekujesz herbaty za 30-50gr?

Niektórzy oczekują i się awanturują co tak drogo smile.gif

Napisano

> Sibui, ale jak znam życie (Ty zresztą też) akurat taka diagnostyka

> polega na wetknięciu wtyczki i ewentualnym wydruku z błędami.

> Tak więc statystycznie rzecz biorąc diagnostyka = wetknięcie

> wtyczki i "bujaj się pan".

Mike, ale ja wiem, że CZĘSTO tak to wygląda, ale też wiem, że równie często jest tak, że "nic ni mo", a mimo to pacjęt "dziebko rzęzi" i trzeba poszukać co w trawie piszczy.

I to po prostu kosztuje - klasyczny przykład - 1 pln wetknięcie wtyczki, 299 że wiedziałem JAK się nią posłużyć.

Poza tym - co nie zostało wyartykułowane - temat został sprowadzony do "wtykania wtyczki", pierwopiszca wszedł na gotowe i jałową dyskusję n/t ceny i nie wiedział de facto (a jak wiedział, to się tu nie podzielił tą wiedzą) o co tak naprawdę chodziło, bo opisał to co klientowi się wydawało

.

Prawda - jak zwykle - leży po środku, ale jest za to przyczynkiem do żarliwej dyskusji z cyklu "bo se właściciel dżagiem jeździ i nie chce świnia podła za karitas robić".

Napisano

> Obczajasz drobną różnicę między diagnostyką przy użyciu komputera od

> prostego podpięcia i stwierdzenia "no nie ma błędów w pamięci,

> więc jest OK" ?

> Bo to akurat odróżnia warsztat od druciarza...

Sibui, ale w 90% przypadkow wlasnie samo podpiecie, sprawdzenie bledow i powiedzenie tekstu, ktory sam powyzej napisales jest szumnie defioniowany jako "diagnostyka skanerem". Procedura trwa 5 minut, ale zeby klient sadzil, ze cos tam sie dzieje powaznego to dokladaja 25 minut na kawe zlosnik.gif

Napisano
  • Autor

> Poza tym - co nie zostało wyartykułowane - temat został sprowadzony

> do "wtykania wtyczki", pierwopiszca wszedł na gotowe i jałową

> dyskusję n/t ceny i nie wiedział de facto (a jak wiedział, to

> się tu nie podzielił tą wiedzą) o co tak naprawdę chodziło, bo

> opisał to co klientowi się wydawało

Faceci wykłócali się, że nic nie zostało naprawione, jedynie diagnosta dokonał odczytu ze skanera. Ponieważ na naprawę należało umówić się na odrębny termin "na tą chwilę panowie płacą trzysta złotych".

> Prawda - jak zwykle - leży po środku, ale jest za to przyczynkiem do

> żarliwej dyskusji z cyklu "bo se właściciel dżagiem jeździ i nie

> chce świnia podła za karitas robić".

Nie. Ja wiem, że biznes kosztuje, ja wiem, że narzędzia kosztują. Ale każdy ma pewne poczucie, żeby nie dać się "pukać". Wychodzę z założenia, że jeżeli twój ubezpieczyciel buduje wieżowiec, zmieniaj ubezpieczyciela. Zmieniaj pracę, jeśli szef kupuje córce Cayenne'a. Szefie, mieszkaj w namiocie, inwestuj w warsztat. Firmę ocenia się z przyległościami. Jeżeli prosta czynność kosztuje krocie, nawet przy użyciu drogich narzędzi, to gdy widzę przed budynkiem Jaguara prezesa, to czuję podskórnie, że ja tego "Dżaga" i willę spłacam, a nie skaner, skrzynie z narzędziami i podnośniki. Gdyby usługa była za 5 dych, nie czepiałbym się. Usługi mają i mogą być tanie pod warunkiem, że szef potrafi żyć oszczędnie.

Napisano

> Sibui, ale w 90% przypadkow wlasnie samo podpiecie, sprawdzenie

> bledow i powiedzenie tekstu, ktory sam powyzej napisales jest

> szumnie defioniowany jako "diagnostyka skanerem". Procedura trwa

> 5 minut, ale zeby klient sadzil, ze cos tam sie dzieje powaznego

> to dokladaja 25 minut na kawe

Ale nie wiemy, czy mamy do czynienia z przypadkiem A (sprawdzenie), czy B (diagnostyka).

I - tak naprawdę - nigdy się nie dowiemy.

Więc po co tu biadolenie ?

Nie stać mnie, to jeżdżę autobusem.

Co prawda zalecany ostatnio kombinezon azbestowy, ale i tak - jest taniej...

Napisano

> Szefie, mieszkaj w namiocie, inwestuj w

> warsztat. Firmę ocenia się z przyległościami. Jeżeli prosta

> czynność kosztuje krocie, nawet przy użyciu drogich narzędzi, to

> gdy widzę przed budynkiem Jaguara prezesa, to czuję podskórnie,

> że ja tego "Dżaga" i willę spłacam, a nie skaner, skrzynie z

> narzędziami i podnośniki. Gdyby usługa była za 5 dych, nie

> czepiałbym się. Usługi mają i mogą być tanie pod warunkiem, że

> szef potrafi żyć oszczędnie.

Czegoś nie rozumiem w Twojej wypowiedzi. Tzn że nie wolno sobie kupić drogiego samochodu bo klientowi się nie spodoba? Przecież zakładam firmę i inwestuje nie po to żeby jeździć Polonezem. Chyba że ktoś ma taki kaprys. Na tej samej zasadzie nie będę w Krakowie chodził do Almy bo jest drogo dlatego że właściciel ma Jaguara. Chłopie zejdź na ziemie. To nie komuna

Napisano

> Mike, ale ja wiem, że CZĘSTO tak to wygląda, ale też wiem, że równie

> często jest tak, że "nic ni mo", a mimo to pacjęt "dziebko

> rzęzi" i trzeba poszukać co w trawie piszczy.

> I to po prostu kosztuje - klasyczny przykład - 1 pln wetknięcie

> wtyczki, 299 że wiedziałem JAK się nią posłużyć.

> Poza tym - co nie zostało wyartykułowane - temat został sprowadzony

> do "wtykania wtyczki", pierwopiszca wszedł na gotowe i jałową

> dyskusję n/t ceny i nie wiedział de facto (a jak wiedział, to

> się tu nie podzielił tą wiedzą) o co tak naprawdę chodziło, bo

> opisał to co klientowi się wydawało

Wszystko się zgadza, tylko że w tej chwili jest coraz mniej myślących Diagnostów, a coraz więcej wpinaczy wtyczek. Powinna być usługa pt. diagnostyka silnika i wtedy klienta powinno nie obchodzić, czy warsztat podpina wtyczkę, bierze stetoskop, czy może udaje się do jasnowidza. Powinien dostać rozpiskę "nie działa to to i to" albo po prostu "nie mamy pojęcia co się zepsuło". Wtedy by nie było by całej dyskusji itd. Kurde rozmarzyłem się.

> Prawda - jak zwykle - leży po środku, ale jest za to przyczynkiem do

> żarliwej dyskusji z cyklu "bo se właściciel dżagiem jeździ i nie

> chce świnia podła za karitas robić".

Rozbieżność dochodów w poszczególnych grupach społecznych powinna być omawiana na innym kąciku smile.gif

Napisano

> Faceci wykłócali się, że nic nie zostało naprawione, jedynie

> diagnosta dokonał odczytu ze skanera. Ponieważ na naprawę

> należało umówić się na odrębny termin "na tą chwilę panowie

> płacą trzysta złotych".

Prawidłowo.

Gdyby powiedzieli, że "dziś gratis, policzymy się przy naprawie" to z dużym prawdopodobieństwem warsztat zostałby strzyknięty na tą kasę.

I - znowu - klient jednak NIE był przy naprawie i nie wie, bo FACECI TWIERDZILI, a nie że faceci byli i temi oczemi widzieli...

> Usługi mają i mogą być tanie pod warunkiem, że

> szef potrafi żyć oszczędnie.

Echhh, widzę, że idziemy w nauki socjologiczne, a nie w argumentację...

Twoja argumentacja jest tak naprawdę żadna.

Jak rozumiem pracujesz za miskę zupy z brukwi przykuty łańcuchem do komputera, w imię jakiegoś durnego altruizmu i chęci zrobienia dobrze klientom Twojego pracodawcy ?

Ja zarabiam to co zarabiam, uważam, że uczciwie pracuję i moja firma ma z mojej pracy konkretne korzyści, więc nie bardzo rozumiałbym argumentację p.t. "klienci chcą taniej, więc od dzisiaj twoje pobory -50%, ale zapierdzielasz tyle samo i tak samo jak do tej pory, za to masz poczucie, że klient jest szczęśliwszy".

Sory, ale Twoja argumentacja to komunizm w najczystszej postaci -> "bogol, to go zjeść".

Napisano

> Wszystko się zgadza, tylko że w tej chwili jest coraz mniej myślących

> Diagnostów, a coraz więcej wpinaczy wtyczek. Powinna być usługa

> pt. diagnostyka silnika i wtedy klienta powinno nie obchodzić,

> czy warsztat podpina wtyczkę, bierze stetoskop, czy może udaje

> się do jasnowidza. Powinien dostać rozpiskę "nie działa to to i

> to" albo po prostu "nie mamy pojęcia co się zepsuło". Wtedy by

> nie było by całej dyskusji itd. Kurde rozmarzyłem się.

Ale tu dochodzimy do zupełnie innych kwestii.

Ja akurat współpracując z warsztatami zlecam wynik końcowy, a nie konkretne czynności.

"nie jeździ, ma jeździć". End of story.

To, że wiem, że nie jeździ bo zatankowany benzyną zamiast dizlem to moja kwestia i nie mam zamiaru robić za palcowego i mówić co po kolei mają wymieniać, bo wtedy odpowiedzialność (i koszty) leci na mnie, a nie na warsztat.

A że wszędzie mechaników-diagnostów jest pełno (tak jak lekarzy/ekonomistów/bankierów itd)

> Rozbieżność dochodów w poszczególnych grupach społecznych powinna być

> omawiana na innym kąciku

Też tak uważam :-)

Napisano

> Ale nie wiemy, czy mamy do czynienia z przypadkiem A (sprawdzenie),

> czy B (diagnostyka).

ok.gif

> I - tak naprawdę - nigdy się nie dowiemy.

> Więc po co tu biadolenie ?

Kwestia windowania cen w zaleznosci od "widzimisie" szefa ASO. Pamietam jak podjechalem do ASO VW/Audi/Skoda i za te sama robote kazda z tych marek miala inna cene. To samo masz tutaj, a do tego rozbieznosc pomiedzy ta sama usluga w roznych ASO (dodam, ze akurat bylem kiedys w tym ASO gdzie diagnozuja za 65zl i byla to faktyczna diagnostyka, wiec mozna) i tutaj troche mozna powtorzyc za Nubirskim, ze splacaja Jaguara prezesa, a nie maszyne.

> Nie stać mnie, to jeżdżę autobusem.

Oczywiscie, nie przecze. Mozna chodzic tez na piechote. Jak wszystkie ASO w okolicy zmowia sie na 1000zl za wymiane oleju to tez potulnie stulisz uszy i zaplacisz (zakladam sytuacje, gdzie MUSISZ jechac do ASO na te wymiane) ?

Napisano

> Jagiellońskiej 50! Ile to tak naprawdę jest warte? Ja wiem,

> skanery Bosch'a stoją od 25 000 zł za szt. Ale pan Porada

> jeździ Jaguarem za 200 000, więc powiedziałem gościom, że opłatą

> za usługę nie spłacają skanera, ale Jaguara prezesa. I

> wyszedłem.

Ze mnie moj serwis nic nie bral za podpiecie pod kompa (teraz mam swoj interfejs), ale pewnie dla tego ze wlasciciel jezdzi Subaru (~50kzl ) hmm.gif

Mamy wolny rynek i nikt nie zmusza cie do korzystania z oferty danej firmy, a rzucanie tekstow odnosnie auta wlascicile uwazam za mocno nie na miejscu czerwona.gif

Napisano
  • Autor

> Sory, ale Twoja argumentacja to komunizm w najczystszej postaci -> "bogol, to go zjeść".

To raczej kapitalizm konsumencki. Wścieka mnie wszechobecna drożyzna przy jednoczesnej świadomości, że ludziom, którzy mnie obsługują płaci się psie pieniądze. O ile wiem, a wiem, mechanik w ASO dostaje circa about 1500. Pewnie tyleż i gość z BOK. Narzędzia kosztują, ale i potencjalnych klientów nie powinno braknąć, bo samochodów jeździ w pytę. Gdy oglądałem pewne auto w pewnym komisie, właściciel na dowód sprawności auta zrobił mi prezentację skanerem. Poprosiłem go, by mi wykasował przy okazji błąd u mnie i to zrobił... za darmo. Nic nie wziął. Bo koszty stałe widocznie miał małe.

Nie dziwne, że po necie krąży opinia, że ASO to zło. Na nasze konsumenckie szczęście remedium na zachłanność ASO są warsztaty u przysłowiowych Heńków i Krzyśków na warszawskich Jelonkach.

Napisano

> Pamietam jak podjechalem do ASO VW/Audi/Skoda i za te sama

> robote kazda z tych marek miala inna cene.

To się nazywa pozycjonowanie marki.

I dlatego wymiana rozrządu w Audi A3 1,8 T w Auto Viva miała kosztować 2800, a ostatecznie została zrobiona w Skodzie za 1100...

> To samo masz tutaj, a

> do tego rozbieznosc pomiedzy ta sama usluga w roznych ASO

> (dodam, ze akurat bylem kiedys w tym ASO gdzie diagnozuja za

> 65zl i byla to faktyczna diagnostyka, wiec mozna) i tutaj troche

> mozna powtorzyc za Nubirskim, ze splacaja Jaguara prezesa, a nie

> maszyne.

Ale po to masz GVO i inne udogodnienia wolnorynkowe, że możesz znaleźć serwis, który zwyczajnie i najprościej na świecie po prostu Ci odpowiada.

Czy to pod względem ceny, czy jakości, czy tego, że w recepcji siedzi Jędrna Kłysia i wita Cię uśmiechem i wyeksponowanym biustem.

Biznes jest po to, żeby generował zysk i jak dla mnie to chwała człowiekowi, że umie biznes prowadzić tak, że stać go na Jaga.

> Oczywiscie, nie przecze. Mozna chodzic tez na piechote. Jak wszystkie

> ASO w okolicy zmowia sie na 1000zl za wymiane oleju to tez

> potulnie stulisz uszy i zaplacisz (zakladam sytuacje, gdzie

> MUSISZ jechac do ASO na te wymiane) ?

nigdy nie ma, że MUSZĘ.

Tak samo jak cena za diagnostykę 300 PLN nie jest ceną nierynkową - można polemizować, czy drogo czy nie, ale to nie jest 3 000, żeby mówić, że komuś się sufit na łeb spadł.

Napisano

> To raczej kapitalizm konsumencki. Wścieka mnie wszechobecna drożyzna

> przy jednoczesnej świadomości, że ludziom, którzy mnie obsługują

> płaci się psie pieniądze.

Niekoniecznie.

DOBRY fachowiec dobrze zarabia.

Czesio do spraw kręcenia śrubkami - niekoniecznie, bo jest prosto zastępowalny.

Jak zauważyłeś - koszta stałe też są duże.

Podpowiem Ci coś takiego - "blisko" żyję z paroma dilerami.

Wiesz ile kasy diler ma ze sprzedaży samochodu za ok 100 kpln (cennikowo) ?

Mówię o sprzedaży flotowej, diler nie ogląda pieniędzy na oczy, nie wystawia faktury, dostaje TYLKO do wydania auto, w którym musi zrobić zerówkę, czasem domontować jakiś gadżet (ale wtedy dostaje kasę na montaż, ale po głodowych stawkach), oraz zrobić cały ceremoniał z wydaniem.

300 PLN.

Słownie: Trzysta nowych złotych polskich.

Potwierdzone z różnych źródeł, różne marki, biegunowo różnie pozycjonowane. Kwota niewiele różna.

A teraz popatrz sobie na różne stacje i zobacz, jaka banda ludzi tam robi (a nie wszyscy są zatrudniani przy "produkcji"), ile kosztuje utrzymanie takiego budynku, narzędzia (które też się zużywają, czy to fizycznie czy "moralnie"), materiały itd itd.

Diler ma też zwykle stock z częściami i jakąś-tam część aut na placu (nówki, używki).

Siądź, bierz w łapkę liczydło i patrz, ile to kosztuje.

I UWIERZ MI - dżag dla prezia to naprawdę kropla w morzu.

> Nie dziwne, że po necie krąży opinia, że ASO to zło. Na nasze

> konsumenckie szczęście remedium na zachłanność ASO są warsztaty

> u przysłowiowych Heńków i Krzyśków na warszawskich Jelonkach.

No i luz.

A nie zapominaj, że w ASO za darmo to też byłoby dla wielu za drogo.

Niestety, ciemny lud wciąż jeszcze nie rozumie, że "się jeździ-się płaci"...

Napisano

> No ale w czym problem - napisał Ci kolega wyżej. Kup sam i walcz.

> Pamiętasz anegdotę o hydrauliku, który skasował 1 PLN za pizgnięcie

> młotkiem i 499 "za to, że wiedział gdzie" ?

ale w tym przypadku chyba nie chodzi o diagnozowanie usterki tylko wykasowanie błędu a to nie co zmienia postać rzeczy.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.