Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Zaczyna się.... podatki

Featured Replies

Napisano

> Po co jakiś tam podatek.

> Wystarczy, że byłyby bardzo restrykcyjnie przestrzegane przepisy na SKP,

No i tu się zgadzam w 100%

Ale tu chodzi o kasę dla budżetu.

Jak zwykle najłatwiej od kierowców.

Tym razem powodem jest ekologia.

Ma to tyle wspólnego z ekologią co nic.

Mnie tylko zastanawia. Jak rąbnięci muszą być ludzie którzy łykają to "słodkie pierdzenie polityków" i uważają kolejny podatek za słuszny z racji wyższych idei?

Kto przy zdrowych zmysłach akceptuje kolejny podatek. Zaznaczam kolejny!

Niech ustawowo mądrale wprowadzą minimalny zarobek na poziomie 5 tyś PLN netto miesięcznie.

Zamiast zabrać się za konkretne reformy, to tylko modelują stary system. Bo o poparcie chodzi.

Napisano

> Jeśli widzisz jakiekolwiek pozytywne skutki podnoszenia obciążeń podatkowych i zwiększania

> redystrybucji dochodów za pomocą budżetu państwa - to polecam przyjrzenie się korei północnej,

> tam osiągnięto 100% redystrybucji.

Widzę - ograniczenie popytu na padlinę "kosztem" zwiększenia popytu na sprzęt świeższy.

Jak dla mnie - sam miód.

> Bliżej życia - idź i popracuj trochę w administracji publicznej. Gwarantuję Ci, że nabierzesz

> przekonania, że każda złotówka która tam trafia zostanie zmarnowana.

Kulą w płot - pracowałem w tzw szeroko pojmowanej administracji publicznej.

Nie widzę nadmiernych różnic w stosunku do prywatnego biznesu nieco większego niż smolbiznes pana Kazia.

I się tak nie zapieniaj - kijem Wisły nie cofniesz...

Napisano

> No i dokładnie o to chodzi.

> Ale ciemnemu ludowi nie przetłumaczysz.

> Prawo do V6 200 KM prawem konstytucyjnym i kropa.

> Byle tylko elpidżi założyć :-)

Jako osobnik który to przeszedł stwierdzam że to prawda. V6 200 KM było fajne, ale nie było mnie na nie stać. Tyle że mnie fiskus nie musiał namawiac do zakupu malego diesla zlosnik.gif

Napisano

> A proszę cię.

> Mnie tylko koorfica jasna trafia, jak psa na rękach przez garaż muszę nieść, bo inaczej całą

> tapicerkę mam zafajdaną w oleju - bo, "rozumisz pan, furacz musi być taaaaaaki, a że sra pod

> siebie olejem, to tego już nie widać. Poza tym są to naturalne wycieki eksploatacyjne, więc

> spieprzać na drzewo"...

tylko te 1.1 też ciekną , mentalności ludzi się nie zmieni

Napisano

> Czyli tak jak pisalem wczesniej -wysoki podatek doprowadzi częsciowo do zmniejszenia ilosci

> samochodów w Polsce dopoki nie staniemy sie bogatsi.

Nie.

Nastąpi przesunięcie popytu z "najlepszy, od Opa aus Munchen" w kierunku samochodów mniejszych, ale młodszych, z polskiego rynku.

Czyli rynek zacznie wracać do zdrowej formy, a nie tego, co jest teraz.

> Po za tym powiedz ludziom ktorzy np 50 km dojeżdzają do pracy, zeby wstawali 2 h wczesniej -bo i

> naczej im pociąg nie pasuje- ze samochod musem nie jest. Pewnie, ze kiedyś ludzie tak

> dojezdzali ale to znaczy ze mamy sie cofac do tych czasów?

Tak, tak, uwielbiam ten argument.

Ale jak rozumiem te 50 km to czym trzeba dojeżdżać ?

W mojej firmie robią ludzie, którzy klepią codziennie w jedną stronę 80+ km i nawet przez myśl im nie przejdzie kupno "furacza na wypasie" - auto ma być niedrogie w EKSPLOATACJI - zakup to kwestia względna.

> Owszem - samochod nie jest koniecznośćią podobnie jak TV, telefon, bieżąca woda, prąd itp czlowiek

> i bez tego przezyje. Samochod to tylko wygoda - zgadzam się tylko- dlaczego ktos chce ją

> opodadkować?W imię ekologii? Zakladając nawet, ze obywateli Polski stać na nowe auta -wg mnie

> w tym przypadku mieszanie ekologii to jedna wielka ściema.

Poka no to palcem, że auto ekologiczne (o wysokiej normie emisji) musi być nowe.

Podpowiem Ci - od 10 (dziesięciu) lat jeżdżę samochodem z euro 4. Tym samym egzemplarzem.

Dziś jest wart c.a. 10 kpln.

Drogo ?

Nie stać nikogo ?

> No wlasnie. Mnie tez nie stać i nie widze powodu ze mam z tego powodu placic jeszcze podatek jesli

> chce miec swoje 4 kolka.

Nie stać Cię - trudno.

Nie każdy MUSI mieć samochód.

Samochód od wielu lat nie jest już dobrem luksusowym, ale i nie jest też "dobrem konstytucyjnym".

> Diesel

Nie.

Nie-gaz.

Biorąc pod uwagę to, co mogę kupić (lubię wiedzieć, co kupuję, więc mój wybór jest ograniczony do 3 egzemplarzy pojazdów) to będzie to benzyna, która gazowana nie będzie, bo nie.

Niższe koszta paliwa bynajmniej do mnie nie przemawiają w obliczu negatywów, jakie wiążą się z gazociągiem pod maską.

Napisano

> Jako osobnik który to przeszedł stwierdzam że to prawda. V6 200 KM było fajne, ale nie było mnie na

> nie stać. Tyle że mnie fiskus nie musiał namawiac do zakupu malego diesla

Aaaaale wiesz - niektórzy spinają poślady, przechodzą na żarcie z bidronki (kartofle & kefir z przeceny), ale furacz być musi.

A tu mu śfinie rządowe, darmozjady yebane przykręcają kurek i dooopa - ino recykling "gazów spalinowych" zostaje, bo na michę już nie styknie...

Wiesz - kwestia mentalności narodu - "bo ja MUSZĘ" i teksty o dzieciach płaczących, co to do lekarza trzeba, małżonce w ciąży, dalekiej drodze do pracy...

Staaaandard...

Napisano

> Widzę - ograniczenie popytu na padlinę "kosztem" zwiększenia popytu na sprzęt świeższy.

Tak, tak. W Korei północnej ograniczono popyt na wszystko ....

Już widzę te tłumy porzucające nastoletnie fałweje czy fiaty uno i pędzące do salonów po cokolwiek nowego ...

Obudź się - w tym kraju ktoś kto ma stały dochód na poziomie 1.000 euro miesięcznie uchodzi za bogatego człowieka. W krajach starej unii jest biedakiem, któremu daje się zasiłek i zwalnia z podatków dochodowych.

Próba pobudzenia popytu poprzez zabieranie ludziom pieniędzy jest po prostu absurdalna.

Nie znam nikogo, kto jeździ starym truchłem, mogąc jeździć czymś nowszym.

> Jak dla mnie - sam miód.

Wychyl nos z Warszawy i popatrz na realną Polskę. Tą, w której pracuje się na czarno, albo w hipermarkecie gdzie dostaje się podwyżkę wtedy jak rośnie płaca minimalna.

A do tego marketu trzeba dojechać niezależnie od tego czy śnieg, deszcz i czy marszałek ze starostą i wojewodą się dogadali i interregio czy pks jeździ. Stąd kupuje się uno czy tico z lpg za pożyczone od rodziny 3 tys. zł i jeździ do roboty.

> Kulą w płot - pracowałem w tzw szeroko pojmowanej administracji publicznej.

> Nie widzę nadmiernych różnic w stosunku do prywatnego biznesu nieco większego niż smolbiznes pana

> Kazia.

To chyba bardzo szeroko pojętej i byłeś bardzo daleko od administracji rządowej. Ja mam bezpośrednie porównanie i próba wprowadzenia w administracji publicznej takich zakresów obowiązków jak w normalnej firmie skończyłaby się strajkiem generalnym.

Napisano

zgodziłbym się z Toba gdyby nie parę ale:

1/ znając kulture prawotwórczą to będzie kolejny gniot z 'furtkami"

2/stawki i podstawy pewno będa z czapy- włascicieli straych aut faktycznie upupią

3/będzie tylko kij, bo w swojej wspaniałomyslności dla ludu i podziwem nad geniuszem gniota zapomna o marchewce czyli premiowaniu zakupów pojazdów bardziej ekologicznych

najważniejsze to

4/ pieniadze z tego podatku i tak przepierdzielą na duperele i tak sick.gif

Napisano

> tylko te 1.1 też ciekną , mentalności ludzi się nie zmieni

Pic na tym polega, że u mnie akurat te 1,1 zazwyczaj NIE ciekną.

A już akcje, gdzie "taaaaka fura" w sensie dosłownym zwymiotowała olejem pod siebie (na oko - cały olej z miski - parę litrów, bo plama miała paręnaście mkw i zachodziła na sąsiednie miejsca parkingowe) to wcale nie są jakieś rzadkie przypadki...

A że bierze się to z ludzkiej mentalności - w pełni zgoda.

Mnie tylko śmieszą te głupawe teksty moich buraków o "NATURALNYCH wyciekach płynów eksploatacyjnych", bo "silnik to przecież nie jest konstrukcja hermetyczna".

Cóż - edukacja na flocie z kółka rolniczego robi swoje...

"Franek, ty jeździsz jak kumbajnem"...

Napisano

> Pic na tym polega, że u mnie akurat te 1,1 zazwyczaj NIE ciekną.

A widzisz - to nie chodzi o to czy to jest 0,8 czy 8,0 tylko kto tego używa.

Znam takich, których wkurza minimalna niesprawność samochodu (spalona żarówka podświetlenia klimy) i takich, którzy nauczą się jeździć na 3 kołach jak 4-te odpadnie.

> Mnie tylko śmieszą te głupawe teksty moich buraków o "NATURALNYCH wyciekach płynów

> eksploatacyjnych", bo "silnik to przecież nie jest konstrukcja hermetyczna".

To egzekwuj stan techniczny, a nie wyciskaj z ludzi kasę.

Będziesz miał podejście - a co mi tam, płacę podatek ekologiczny, to niech coś z tym olejem zrobią.

Napisano

> zgodziłbym się z Toba gdyby nie parę ale:

> 1/ znając kulture prawotwórczą to będzie kolejny gniot z 'furtkami"

Pożyjemy...

> 2/stawki i podstawy pewno będa z czapy- włascicieli straych aut faktycznie upupią

Niekoniecznie - to jest liczący się elektorat.

Z jednej strony jest "wolska solidarna", a z drugiej strony to, co powiedział Drzewiecki - albo my ich, albo oni (łunia brukselska, ta nierządnica ełropejska) nas.

> 3/będzie tylko kij, bo w swojej wspaniałomyslności dla ludu i podziwem nad geniuszem gniota zapomna

> o marchewce czyli premiowaniu zakupów pojazdów bardziej ekologicznych

Nie mogą - patrz wyżej.

Istotą tego podatku ma być dociążenie podatkowe pojazdów o niskich normach emisji.

NA RAZIE nie ma JESZCZE podatku zależnego od emisji CO2, ale tu to obstawiam dużo dutków, że po prostu zostanie on w pewnym momencie doliczony do ceny paliwa i to byłoby najsłuszniejsze, bo emisja CO2 jest wprost zależna od ilości spalanego paliwa.

> najważniejsze to

> 4/ pieniadze z tego podatku i tak przepierdzielą na duperele i tak

Kwestia tego, co się stanie z pieniędzmi podatkowymi jest wtórna.

Mnie np rozwala na łopatki przeznaczanie pieniędzy z opłaty paliwowej na kroplówkę dla zdychającego pekape ("tiry na tory, chcemy móc zapied...lać!"), ale nic nie zrobię z tym, więc po co nadmiernie o tej sprawie rozmyślać i się nerwić?

Tak jak napisałem wyżej - sensownie stworzona ustawa podziała stymulująco na stojący dziś na głowie rynek motoryzacyjny w PL - ale to bardziej długofalowe działanie i przez ten pryzmat należy patrzeć na to prawo.

Używanie padliny (oczywiście każda taka padlina, jak to mówię w tej chwili z zazdrością jest w stanie lepszym, niż gdy wyjeżdżała z fabryki, wychuchana, wydmuchana, dopieszczona i doinwestowana) stanie się zwyczajnie nieopłacalne - gazociągi i sępienie na obsłudze przestanie wystarczać.

Na tej zasadzie śmiercią naturalną poległy np maluchy - auto trąbi 7-8 litersów paliwa na setkę, a gazociągu nijak nie da się założyć, więc w tej kategorii cenowej to auto dla bogaczy.

I jakoś nikt nie płakał...

Suprajs ?

Napisano

> Tak, tak. W Korei północnej ograniczono popyt na wszystko ....

(ciap "solidarny" bullshit)

Kolega jak rozumiem 20-go odda głos na jarka ? :->

Napisano

Quote:


NA RAZIE nie ma JESZCZE podatku zależnego od emisji CO2, ale tu to obstawiam dużo dutków, że po prostu zostanie on w pewnym momencie doliczony do ceny paliwa i to byłoby najsłuszniejsze, bo emisja CO2 jest wprost zależna od ilości spalanego paliwa.


i to by było najlepsze chyba wyjście z tej sytuacji, cena paliwa ludzi zmusiłaby albo kupic nowsze albo takie co mniej paliwa zeżre ok.gif

co do lpg to nie mam zdania, sam jeżdżę bo taniej, tylko jak obserwuję czasem znajomych to taniej przeradza się kutwostwo, bo jak już załozy instalację to nie pamieta, żeby raz na jakiś czas pokazać sie u gazownika, żeby zobaczył czy dalej trzyma parametry emisji spalin. Najczęściej jedzie jak mu się coś zesra albo za dużo LPG wciaga, inaczej sam z siebie nie zajrzy.

Nie pamiętam dokładnie lat ale było to cos koło 93-94 do warsztatu dziadka przyjechał chłop w gajerze Audi 100 na tamte czasy taką 2-3 letnia i kazał sobie katalizator montować który miał w bagazniku, bo na przegląd jechał. następnego dnia wrócił i kazał go wywalać, bo pieczatka w dowodzie jest i zniżka się nalezy tylko nie pamietam czy w OC czy w owcześnym podatku drogowym sick.gif

Jeżeli zaczna się za wprowadzanie opłat to niech zrobią to z głowa, żeby nagle po 1 stycznia X roku w PUP-ach nie znaleźli się sami taksówkarze, drobni rzemieślnicy którzy swoje auta wykorzystuja jako narzędzia pracy.

Napisano

> Nie.

> Nastąpi przesunięcie popytu z "najlepszy, od Opa aus Munchen" w kierunku samochodów mniejszych, ale

> młodszych, z polskiego rynku.

> Czyli rynek zacznie wracać do zdrowej formy, a nie tego, co jest teraz.

> Tak, tak, uwielbiam ten argument.

> Ale jak rozumiem te 50 km to czym trzeba dojeżdżać ?

> W mojej firmie robią ludzie, którzy klepią codziennie w jedną stronę 80+ km i nawet przez myśl im

> nie przejdzie kupno "furacza na wypasie" - auto ma być niedrogie w EKSPLOATACJI - zakup to

> kwestia względna.

Mi nie chodzi o ludzi ktorzy kupują sobie auta o duzej pojemnosci czy luksusowe ale za to dduuuzo starsze, bo chcą mieć jak to nazwałeś furacza do pokazania sie. Mi najbardziej chodzi wlasnie o takich ktorzy kupuja sobie np stare 12 letnie uno + LPG, bo na nic lepszego ich nie stać... Jesli takich ludzi ten podatek tez ma obejmowac, tylko dlatego ze ich nie stac na nic innego (a nie dlatego ze lubią furacze) to to jest nieporozumienie. Co do milosnikow starych furaczy to się w duzej mierze zgadzam. Ale co w takim razie z nowymi furaczami - takimi ktore palą dużo? One tez są przeciez nieekologiczne - jakiś podatek będzie ?

> Poka no to palcem, że auto ekologiczne (o wysokiej normie emisji) musi być nowe.

> Podpowiem Ci - od 10 (dziesięciu) lat jeżdżę samochodem z euro 4. Tym samym egzemplarzem.

> Dziś jest wart c.a. 10 kpln.

> Drogo ?

Super. Ale nie ma duzo takich aut....

> Nie stać nikogo ?

> Nie stać Cię - trudno.

> Nie każdy MUSI mieć samochód.

Idąc tym tropem nie kazdy musi tez miec prąd, gaz, korzystać z z wody w domu, żreć szynkę, opijać się kawą i zajadać się cytrusami. Dowalmy więc podatek na wszystko. Nie stać cię - trudno? Wypad do lepianki! Albo najlepiej na zachód -niech zostaną tu tylko bogaci... Byle tylko na starosc tylek nial im kto podetrzec - ba jak wszyscy wyjadą to moze byc roznie w takim domu starców...

> Samochód od wielu lat nie jest już dobrem luksusowym, ale i nie jest też "dobrem konstytucyjnym".

A czy ktos powiedzial ze Panstwo ma zapewniac samochód w imię dobra konstyucjonalnego? Wystarczy ze nie bedzie zbytnio obarczal go podatkami i czynil z niego dobra luksusowego wlasnie...

Napisano

> Na tej zasadzie śmiercią naturalną poległy np maluchy - auto trąbi 7-8 litersów paliwa na setkę, a

> gazociągu nijak nie da się założyć, więc w tej kategorii cenowej to auto dla bogaczy.

> I jakoś nikt nie płakał...

> Suprajs ?

Maluchy polegly przede wszystkim dlatego bo na rynku pojawily sie samochody bardziej praktyczne - czytaj wieksze w dostepnych dla Kowalskiego cenach....

7,8 literkow wciąga kazde Cinquecento i Seicento (one m.in. zastąpiły małe Fiaty) i wcale nie tak duzo z nich ma gazownie a duzo z nich jeszcze jezdzi mimo ze mają i po kilkanascie lat (Cinquecento).

7 literków noPB w miescie to jak na razie calkiem niezle osiągniecie i w nowych samochodach, w ktorych tez nie zawsze idzie zalozyc gaz (gwarancja, bezposredni wtrysk itp). Kupują wiec ludzie to na co mogą sobie pozwolić - pali to Cinquecento tyle co nowe benzyny (oczywiscie nie dla tego ze jest zaawansowane ale dlatego ze jest male i lekkie ) ale normy ma gorsze bo jest przestarzałe (o osiągach nie wspominając)

Napisano

> Mi nie chodzi o ludzi ktorzy kupują sobie auta o duzej pojemnosci czy luksusowe ale za to dduuuzo

> starsze, bo chcą mieć jak to nazwałeś furacza do pokazania sie. Mi najbardziej chodzi wlasnie

> o takich ktorzy kupuja sobie np stare 12 letnie uno + LPG, bo na nic lepszego ich nie stać...

> Jesli takich ludzi ten podatek tez ma obejmowac, tylko dlatego ze ich nie stac na nic innego

> (a nie dlatego ze lubią furacze) to to jest nieporozumienie.

Powtórzę - podatek NIE ma być jakąś kosmiczną wartością.

3kpln/rok wymyślili idioci pod kryptonimem dziennikarze.

Natomiast jeżeli taki użytkownik nie jest w stanie przełknąć dodatkowego obciążenia na poziomie 100-150 PLN/m-c, to - przykro mi - nie stać go w ogóle na posiadanie samochodu.

Bo oznacza to, że jeździ sprzętem eksploatowanym "do krwi ostatniej", a ja sobie zwyczajnie nie życzę spotkać takiego pojazdu na drodze - zbyt sobie cenię swoją szanowną dupcię, żeby zginąć pod kołami takiego, co to "musiał".

To jest też to, o czym mówię - odsiać złom.

Nikt nie musi jeździć samochodem.

Parę lat temu miałem kompletny dół finansowy i po prostu przesiadłem się na rower.

I nie gardłowałem, że "samochodziarze be, rowerzyści rulez, a ci w puszkach to pedały jakieś". Zadecydowały czynniki ekonomiczne i tyle - a że przy okazji na zdrowie mi to wyszło to insza inszość.

Samochód stał i czekał na swoją kolej, wydatki zmienne ograniczyłem do zera, miałem pomnik na kołach palony 2x w m-cu i tyle.

Gdybym miał pewność, że sytuacja się nie unormuje i nie wrócą lepsze czasy, to po prostu sprzedałbym samochód - nie mam kasy i kropa - zbędne wydatki się odcina, tak jak nogę z gangreną.

> Co do milosnikow starych furaczy

> to się w duzej mierze zgadzam. Ale co w takim razie z nowymi furaczami - takimi ktore palą

> dużo? One tez są przeciez nieekologiczne - jakiś podatek będzie ?

Rozróżnijmy dwie kwestie:

1. Podatek od emisji CO2 - ten powinien być i raczej będzie (bo takie są rozwiązania i trendy) doliczany do ceny paliwa (tu będzie problem, bo np firmy i tak płacą opłaty środowiskowe za emisję, więc samorządom odciętoby niezłe koryto).

2. Podatek zależny od emisji innych substancji szkodliwych, czyli w skrócie "od euro".

Czym wyższa norma emisji, tym niższy podatek.

I tak - jeżeli będziesz miał np auto EUR 0 które spala np 1 litr na sto (hipotetycznie :-) ) to zapłacisz podatek od emisji CO2 od 1 litra paliwa na każde 100 km ORAZ zapłacisz roczną/miesięczną/kwartalną/jednorazową - łodewer opłatę od emisji pozostałych związków 100% zależną od pojemności ORAZ normy emisji.

My póki co rozważamy WYŁĄCZNIE punkt 2 - ergo emisja CO2 i jej opodatkowanie póki co nas nie interesuje.

OCZYWIŚCIE należy zauważyć, że we wszelkich projektach pojawia się słowo "pojemność skokowa silnika", a z niej niemal wprost wynika emisja CO2, więc "podatek od EURO" będzie luźno związany z emisją CO2.

Podsumowując - nowoczesny samochód z dużym objętościowo silnikiem będzie miał odpowiednio wyższe ekoopłaty.

> Super. Ale nie ma duzo takich aut....

No i znowu błąd :-)

EUR 3 był obowiązkowy od bodajże 2003 roku.

NATOMIAST - w większości cywilizowanych krajów Europy od dłuższego czasu są opłaty środowiskowe.

I pojazd wychodzący POWYŻEJ obowiązujących norm EUR był premiowany (a raczej jego właściciel :-) ) zwolnieniem z tych opłat do momentu, aż jego EUR nie stało się obowiązujące.

ERGO - mój samochód miał (i ma) EUR 4 w 2000 roku nie dlatego, że się Toyocie nudziło i nie miała na co kapuchy wywalać, tylko dlatego, że taki np Opa aus Munchen jak kupił takie auto, to do bodajże 2008 roku (do chwili wejścia EUR 4) miał zerowe stawki podatkowe.

Wyprodukowanie benzyniaka EUR4 nie stanowiło jakiegoś straszliwego problemu - wielu producentów poszło tą drogą.

Można więc spokojnie założyć, że gross aut z lat modelowych 2002+ spełnia normę emisji EUR4.

> Idąc tym tropem nie kazdy musi tez miec prąd, gaz, korzystać z z wody w domu, żreć szynkę, opijać

> się kawą i zajadać się cytrusami. Dowalmy więc podatek na wszystko. Nie stać cię - trudno?

> Wypad do lepianki! Albo najlepiej na zachód -niech zostaną tu tylko bogaci... Byle tylko na

> starosc tylek nial im kto podetrzec - ba jak wszyscy wyjadą to moze byc roznie w takim domu

> starców...

Nie czytaj więcej waszego-dziennika :-)

> A czy ktos powiedzial ze Panstwo ma zapewniac samochód w imię dobra konstyucjonalnego? Wystarczy ze

> nie bedzie zbytnio obarczal go podatkami i czynil z niego dobra luksusowego wlasnie...

A gdzie mowa o czynieniu zeń dobra LUKSUSOWEGO ?

Mowa jest o wyeliminowaniu z ruchu złomu - a to najlepiej dokonać właśnie poprzez nacisk ekonomiczny.

Parę postów wyżej podałem przykład autoeliminacji malucha - auto przestało być samochodem tanim.

ALE - zauważ, że natychmiast inne pojazdy wypełniły tą lukę...

Da się ? ;-)

Napisano

> Maluchy polegly przede wszystkim dlatego bo na rynku pojawily sie samochody bardziej praktyczne -

> czytaj wieksze w dostepnych dla Kowalskiego cenach....

> 7,8 literkow wciąga kazde Cinquecento i Seicento (one m.in. zastąpiły małe Fiaty) i wcale nie tak

> duzo z nich ma gazownie a duzo z nich jeszcze jezdzi mimo ze mają i po kilkanascie lat

> (Cinquecento).

Ahaaaa.

Ale zauważyłeś, że takie czinkłeczento kosztuje tyle, co kilka malaczy ?

Przecież to przymus straszliwy, aby przesadzić kogoś, kogo nie stać na tak drogi samochód.

Pomyśl, ilu ludzi przez to głodem przymiera, bo nie mogą dojeżdżać do roboty 50 km w jedną stronę (bo nie ma w pobliżu innej roboty), ile dzieci straciło swą szansę na normalność, bo nie mogło dojechać do szkoły, ile istnień ludzkich zgasło, bo nie było czym dojechać do lekarza...

> 7 literków noPB w miescie to jak na razie calkiem niezle osiągniecie i w nowych samochodach, w

> ktorych tez nie zawsze idzie zalozyc gaz (gwarancja, bezposredni wtrysk itp). Kupują wiec

> ludzie to na co mogą sobie pozwolić - pali to Cinquecento tyle co nowe benzyny (oczywiscie

> nie dla tego ze jest zaawansowane ale dlatego ze jest male i lekkie ) ale normy ma gorsze bo

> jest przestarzałe (o osiągach nie wspominając)

Czinkłeczento ma EUR 2 700 young, 900 i 1100 :-)

Zmiana czinkłeczento na seiczęto EUR 3 nie jest wbrew pozorom szokiem cenowym - 2 lata różnicy w podatku -> czyżby.... :-)

Napisano

> i to by było najlepsze chyba wyjście z tej sytuacji, cena paliwa ludzi zmusiłaby albo kupic nowsze

> albo takie co mniej paliwa zeżre

Ale to już inny podatek - od emisji CO 2 - tu mówimy o innych emisjach :-)

> co do lpg to nie mam zdania, sam jeżdżę bo taniej, tylko jak obserwuję czasem znajomych to taniej

> przeradza się kutwostwo, bo jak już załozy instalację to nie pamieta, żeby raz na jakiś czas

> pokazać sie u gazownika, żeby zobaczył czy dalej trzyma parametry emisji spalin. Najczęściej

> jedzie jak mu się coś zesra albo za dużo LPG wciaga, inaczej sam z siebie nie zajrzy.

I właśnie o takich ludzi najbardziej chodzi.

Jeżeli ktoś utrzymuje auto w takim stanie, to po prostu NIE STAĆ GO NA POSIADANIE AUTA.

I niech się nauczy z tym żyć, a nie naraża innych i siebie + dorabia do tego ideologię "bo dzieci głodują".

> Jeżeli zaczna się za wprowadzanie opłat to niech zrobią to z głowa, żeby nagle po 1 stycznia X roku

> w PUP-ach nie znaleźli się sami taksówkarze, drobni rzemieślnicy którzy swoje auta

> wykorzystuja jako narzędzia pracy.

Pytanie - jak.

Jeżeli ma mnie wozić taksiarz, którego nawet te wydumane 3kpln/rok pozbawi źródła dochodu, to ja nie chcę, żeby mnie woził, bo nie stać go nawet na klocki hamulcowe.

Jeżeli rzemieślnika kładzie na kolana dodatkowa stówka dwie (przypomnę - prowadzący działalność gospodarczą obowiazany jest już teraz do odprowadzania opłat środowiskowych od emisji CO2) miesięcznie, to sory - niech się chłop/baba przerzuci na hodowlę jedwabników.

Nie ideologizujmy, panowie...

Napisano

> Ale to już inny podatek - od emisji CO 2 - tu mówimy o innych emisjach :-)

> I właśnie o takich ludzi najbardziej chodzi.

> Jeżeli ktoś utrzymuje auto w takim stanie, to po prostu NIE STAĆ GO NA POSIADANIE AUTA.

> I niech się nauczy z tym żyć, a nie naraża innych i siebie + dorabia do tego ideologię "bo dzieci

> głodują".

> Pytanie - jak.

> Jeżeli ma mnie wozić taksiarz, którego nawet te wydumane 3kpln/rok pozbawi źródła dochodu, to ja

> nie chcę, żeby mnie woził, bo nie stać go nawet na klocki hamulcowe.

> Jeżeli rzemieślnika kładzie na kolana dodatkowa stówka dwie (przypomnę - prowadzący działalność

> gospodarczą obowiazany jest już teraz do odprowadzania opłat środowiskowych od emisji CO2)

> miesięcznie, to sory - niech się chłop/baba przerzuci na hodowlę jedwabników.

> Nie ideologizujmy, panowie...

Strasznie mącisz w tym wątku ale co tam

Mówisz, że skoro ludzi nie stać na płacenie dodatkowego podatku, których i tak jest już multum to znaczy że nie stać ich na jakikolwiek samochód. Jest to oczywista bzdura.

Po prostu nie rozumiem dlaczego mimo posiadania starego 10 letniego samochodu mam wywalać dodatkowe pieniądze na utrzymywanie chorego systemu. Bo chyba nie powiesz mi, że mam płacić więcej tylko z racji tego że nie stać mnie lub zwyczajnie nie potrzebuje nowego samochodu? Nie kupie przecież nowego z np. Euro 5 czy ileś tam bo mnie nie stać na płacenie podatku, nie tedy droga.

Jeżeli ktoś jeździ starszym samochodem i każe mu się ponosić duże dodatkowe koszty tylko z racji tego, że nie stać go na nófke sztukę z salonu to coś tu jest nie tak.

Mój samochód może jest i stary ale jest 100% sprawny, nie pluje olejem, stać mnie na klocki hamulcowe za 500zł i amortyzatory za 2000zł a mimo wszystko nie rozumiem dlaczego mam sie dokładać do jakichś bezsensownych czyichś wymysłów w imię wyższej ideologii z której i tak nic nie wynika.

Twierdzisz, że ok, mogę nie jeździć swoim samochodem do roboty bo nie stać mnie(lub nawet stać ale nie chce płacić jakichś durnych podatków) z racji tego że będzie podatek któremu duża ilość społeczeństwa nie podoła. Z racji tego mam jeździć komuną miejską i sie cie cieszyć? Dlaczego?

To że ktoś chce opodatkować coś co w jego mniemaniu jest dobrobytem nie znaczy że jest to słuszne bo tak robią inni. Więc co, rezygnuje z jazdy samochodem który do setki idzie w 7 sekund("bo tak lubię i pracuje na to") z racji tego że ktoś chce mi dowalić wielki podatek i mam sie przesiąść na tico z ELPIDŻI "bo tak" albo jeszcze lepiej na furmankę bo "skoro nie stać mnie na bulenie państwu kolejnego podatku to nie stać mnie na utrzymanie w dobrym stanie samochodu? A no i oczywiście mój samochód zatruwa środowisko.. strasznie..

Napisano

> Nie znam nikogo, kto jeździ starym truchłem, mogąc jeździć czymś nowszym.

Lucyfera nie znasz? grinser006.gif

Napisano

Wiesz co a ja tak siedze i sie zastanawiam. Moze i dobrze ze bedzie ten podatek. Wtedy duzo ludzi ktorzy nigdy nie powinni siedziec za kólkiem posprzedaja swoje auta i przesiada sie do MPK. Jakie to byly piekne czasy przed wejscie do UE kiedy auto mieli tylko Ci ktorym bylo potrzebne a nie kazdy kto ma zbedne 1000zł na.

Napisano

> Kolega jak rozumiem 20-go odda głos na jarka ? :-

Rozdwojenie jaźni, czy naprawdę niczego nie kumasz ?

Proponujesz rozwiązanie SOCJALISTYCZNE (podwyżka podatków) i sugerujesz że ja go krytykując jednocześnie poprę socjalistę.

Inną bajką jest to że wybory prezydenckie nie mają żadnego praktycznego znaczenia - ośrodek władzy jest w rządzie - więc kartkę wyborczą tym razem ma obiecaną moja młodsza córka, pod warunkiem że nauczy się do tego czasu czytać (jest na dobrej drodze).

Napisano

> że po

> prostu zostanie on w pewnym momencie doliczony do ceny paliwa i to byłoby najsłuszniejsze, bo

Czyli teza nr 1: podwyższenie ceny benzyny jest dobre.

> Mnie np rozwala na łopatki przeznaczanie pieniędzy z opłaty paliwowej na kroplówkę dla zdychającego

> pekape ("tiry na tory, chcemy móc zapied...lać!"),

Teza nr 2: do ceny benzyny w historii Polski doliczono już wiele podatków, niestety nie przyniosło to spodziewanych korzyści.

Jak godzisz te 2 tezy ?

Na jakiej podstawie sądzisz, że kolejne doliczenie czegoś do ceny benzyny będzie pozytywne, mimo, że wszystkie wcześniejsze próby kończyły się tak samo.

Przypomnę Ci, bo albo nie pamiętasz, albo zdążyłeś zapomnieć, że kiedyś obowiązywał podatek od środków transportu (czyli coś takiego jak chcesz wprowadzić) i został potem wliczony w cenę paliwa. Następnie kilka innych opłat.

Jestem z zasady przeciwnikiem jakichkolwiek nowych podatków, uważam że podatki należy obniżać a nie podwyższać, dlatego pluję na "liberalny" rząd, który nie obniża podatków.

Napisano

> Strasznie mącisz w tym wątku ale co tam

> Mówisz, że skoro ludzi nie stać na płacenie dodatkowego podatku, których i tak jest już multum to

> znaczy że nie stać ich na jakikolwiek samochód. Jest to oczywista bzdura.

Gdzie tak napisałem ?

Napisałem, że jeżeli ktoś labidzi, że dołożenie dodatkowego obciążenia rzędu 100 pln/m-c (rzucam z czapy, absolutnie nie twierdzę i nie ma dowodów na potwierdzenie takich kwot) to po prostu nie stać go na utrzymanie auta, skoro dodatkowa stówka wykłada cały biznes.

Co tu odkrywczego ?

> Po prostu nie rozumiem dlaczego mimo posiadania starego 10 letniego samochodu mam wywalać dodatkowe

> pieniądze na utrzymywanie chorego systemu. Bo chyba nie powiesz mi, że mam płacić więcej

> tylko z racji tego że nie stać mnie lub zwyczajnie nie potrzebuje nowego samochodu? Nie kupie

> przecież nowego z np. Euro 5 czy ileś tam bo mnie nie stać na płacenie podatku, nie tedy

> droga.

Kto powiedział, że masz kupić NOWY samochód ?

Rynek pojazdów używanych jest rynkiem bardzo ważnym, zwłaszcza dla rynku samochodów nowych - nie podcina się gałęzi, na której się siedzi.

> Jeżeli ktoś jeździ starszym samochodem i każe mu się ponosić duże dodatkowe koszty tylko z racji

> tego, że nie stać go na nófke sztukę z salonu to coś tu jest nie tak.

Patrz wyżej.

> Mój samochód może jest i stary ale jest 100% sprawny, nie pluje olejem, stać mnie na klocki

> hamulcowe za 500zł i amortyzatory za 2000zł a mimo wszystko nie rozumiem dlaczego mam sie

> dokładać do jakichś bezsensownych czyichś wymysłów w imię wyższej ideologii z której i tak

> nic nie wynika.

Ależ absolutnie WSZYSTKIE samochody są 100% sprawne, nie plują olejem, mają klocki za pincet i amorki za dwójaczka.

To te "inne" są niesprawne.

Bynajmniej nie jest to przytyk do Ciebie.

> Twierdzisz, że ok, mogę nie jeździć swoim samochodem do roboty bo nie stać mnie(lub nawet stać ale

> nie chce płacić jakichś durnych podatków) z racji tego że będzie podatek któremu duża ilość

> społeczeństwa nie podoła. Z racji tego mam jeździć komuną miejską i sie cie cieszyć? Dlaczego?

Czyli NIE CHCE CI SIĘ jeździć autobusem/tramwajem/pociągiem/dorożką -> no skoro jest to czysta przyjemność, to tym bardziej czemu nie masz za to płacić ?

Czasy są takie, że albo będzie silne rozwijanie komunikacji zbiorowej, zwłaszcza w aglomeracjach miejskich, albo zginiemy.

Od tego nie uciekniemy, czy Ci się to podoba, czy nie.

Zaakceptuj to - życie stanie się prostsze :-)

> To że ktoś chce opodatkować coś co w jego mniemaniu jest dobrobytem nie znaczy że jest to słuszne

> bo tak robią inni. Więc co, rezygnuje z jazdy samochodem który do setki idzie w 7 sekund("bo

> tak lubię i pracuje na to") z racji tego że ktoś chce mi dowalić wielki podatek i mam sie

> przesiąść na tico z ELPIDŻI "bo tak" albo jeszcze lepiej na furmankę bo "skoro nie stać mnie

> na bulenie państwu kolejnego podatku to nie stać mnie na utrzymanie w dobrym stanie samochodu?

> A no i oczywiście mój samochód zatruwa środowisko.. strasznie..

Populizm przez Ciebie przemawia.

Tylko o co Ty masz do MNIE pretensje ?

Że nie stać Cię na podatek (bo to wyziera z Twojego przesłania)?

Napisano

> zaczyna się....

Gdzie sprawdzić jaką normę EURO spełnia mój samochod ?

Napisano

> Gdzie sprawdzić jaką normę EURO spełnia mój samochod ?

Świadectwo homologacji, na samym końcu.

Napisano

> zaczyna się....

Jestem za.... dzięki temu zniknie 90% funkiel nówek od Dziadka z rajchu. Będę mógł w końcu zaparkować w pobliżu klatki, a nie 3km dalej...

Dodatkowo dokładne, szczegółowe kontrole w SKP i nie potrzebujemy już więcej dróg yay.gif

Napisano

> Jestem za.... dzięki temu zniknie 90% funkiel nówek od Dziadka z rajchu. Będę mógł w końcu

> zaparkować w pobliżu klatki, a nie 3km dalej...

> Dodatkowo dokładne, szczegółowe kontrole w SKP i nie potrzebujemy już więcej dróg

moja pełnoletnia brava bez problemu przehodzi każde badanie na SKP (bez łapówek) łącznie z analizą spalin na której spokojnie łyka euro4 i co też ma zniknąć z "polskich dróg??"

Napisano

> moja pełnoletnia brava bez problemu przehodzi każde badanie na SKP (bez łapówek) łącznie z analizą

> spalin na której spokojnie łyka euro4 i co też ma zniknąć z "polskich dróg??"

Oczywiście że nie. Ale widzę sporo :nówek" na parkingu, które zostawiają ślady po sobie. Poza tym, wiem jak pracują diagności w tym kraju, oraz jak są szkoleni... więc wystarczy aby SKP skontrolowało dobrze auto, aby im się chciało chcieć, a nie przymykać oko i teksty w stylu "Panie, ale amory, przewody hamulcowe i tarcze z klockami trza by było wymienić, inaczej nie przejdzie...a klient od razu: jutro zrobię.. i pieczątka jest", łyse opony, cieknący silnik, wylane amory.... sam znam diagnostę, które podczas badania z klientem musi zostać "sam". Bardzo nie lubi jak przyjeżdżam odwiedzić znajomego i patrzę mu na łapki. Od razu się chłop irytuje itd... wiadomo dlaczego... tylko i wyłącznie o takie samochody mi chodzi... jeżeli auto jest w 100% sprawne, niech jeździ i 100 lat.

Napisano

> Jestem za.... dzięki temu zniknie 90% funkiel nówek od Dziadka z rajchu. Będę mógł w końcu

> zaparkować w pobliżu klatki, a nie 3km dalej...

Nie stać Cię na garaż? Oj biedaku... najwyraźniej nie stać Cię też na samochód (wg logiki Sibujego zlosnik.gif).

Może by tak wprowadzić duuuży podatek na samochody stojące na ulicach... hmm.gif

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> Oczywiście że nie. Ale widzę sporo :nówek" na parkingu, które zostawiają ślady po sobie. Poza tym,

> wiem jak pracują diagności w tym kraju, oraz jak są szkoleni... więc wystarczy aby SKP

> skontrolowało dobrze auto, aby im się chciało chcieć, a nie przymykać oko i teksty w stylu

> "Panie, ale amory, przewody hamulcowe i tarcze z klockami trza by było wymienić, inaczej nie

> przejdzie...a klient od razu: jutro zrobię.. i pieczątka jest", łyse opony, cieknący silnik,

> wylane amory.... sam znam diagnostę, które podczas badania z klientem musi zostać "sam".

> Bardzo nie lubi jak przyjeżdżam odwiedzić znajomego i patrzę mu na łapki. Od razu się chłop

> irytuje itd... wiadomo dlaczego... tylko i wyłącznie o takie samochody mi chodzi... jeżeli

> auto jest w 100% sprawne, niech jeździ i 100 lat.

no i jeśłi ma chodzić o ekologię to podstawa to reforma z zakresu obowiązkowych przegladów...nawet jak by miało zniknąć 50% bezwartościowych SKP.

Każde inne podejście będzie tylko wyciąganiem kasy, pod przykrywką.

Napisano

> Przecież powiedział: ,,nawet o 4 litry".

No to niech pokaże jak moja laguna w miescie spala 6 litrów na100 km.... zlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gif

Napisano

> Oczywiście że nie. Ale widzę sporo :nówek" na parkingu, które zostawiają ślady po sobie. Poza tym,

> wiem jak pracują diagności w tym kraju, oraz jak są szkoleni... więc wystarczy aby SKP

> skontrolowało dobrze auto, aby im się chciało chcieć, a nie przymykać oko i teksty w stylu

> "Panie, ale amory, przewody hamulcowe i tarcze z klockami trza by było wymienić, inaczej nie

> przejdzie...a klient od razu: jutro zrobię.. i pieczątka jest", łyse opony, cieknący silnik,

> wylane amory.... sam znam diagnostę, które podczas badania z klientem musi zostać "sam".

W powiecie Wołomińskim starosta zarządził, że po każdym przeglądzie ma zostać zrobiony wydruk ze ścieżki + analizatora spalin i papiery trzeba trzymać przez 5 lat. Da się.

Napisano

> No to niech pokaże jak moja laguna w miescie spala 6 litrów na100 km....

Nawet o 4 litry. Czyli w uproszczeniu od 0 do 4 tak dla przedszkolaka tłumacząc.

Napisano

> Nie stać Cię na garaż? Oj biedaku... najwyraźniej nie stać Cię też na samochód (wg logiki Sibujego

> ).

Proponuję powołanie Państwowej Komisji ds. posiadania samochodów, (oczywiście pod przewodnictwem Sibuiego) która będzie zbierać podania o posiadanie samochodu. Do podania należy dołączyć:

- zaświadczenia o stanie majątkowym i dochodach,

- uzasadnienie potrzeby posiadania samochodu z potwierdzeniem od Rady Dzielnicy zaakceptowanym przez Radę Gminy

- inne dokumenty pozwalające Komisji ocenić potrzebę posiadania samochodu.

Komisja wyda decyzję, w której określi czy obywatelowi samochód jest potrzebny, jeśli tak to określi jaki i wyda talon zezwalający na zakup takiego pojazdu.

Po zakupie w celu dbania o ekologię oczywiście, Komisja oceni potrzeby obywatela w zakresie używania samochodu i udzieli miesięcznych talonów na środki napędowe do samochodu.

Obywatel będzie zobowiązany do składania comiesięcznych raportów szczegółowo opisujących sposób używania samochodu. Po analizie tych raportów Komisja będzie mogła podjąć właściwe decyzje co do ewentualnej zmiany swoich postanowień w zakresie zgody na używanie samochodu, lub zakresu używania samochodu.

I będzie ekologicznie, nie będzie korków na ulicach, nie będzie sprowadzania padlin z wrogiego zachodu.

Jak postulował Kononowicz - niczego nie będzie.

P.S.

Tym, którzy nie pamiętają, przypominam że kiedyś (prawie) tak było.

Napisano

> Nawet o 4 litry. Czyli w uproszczeniu od 0 do 4 tak dla przedszkolaka tłumacząc.

O cieszę się że rozumiesz... zlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gif

Czyli 4 litry np w jakim aucie?

Tak z ciekawości pytam....

Napisano
  • Autor

Quote:

> 3/będzie tylko kij, bo w swojej wspaniałomyslności dla ludu i podziwem nad geniuszem gniota zapomna

> o marchewce czyli premiowaniu zakupów pojazdów bardziej ekologicznych

Wujek pisze:

Nie mogą - patrz wyżej.

Istotą tego podatku ma być dociążenie podatkowe pojazdów o niskich normach emisji.


Ale przecież jest tak jak twój przedmówca pisał to jest WYŁĄCZNIE KIJ. Marchewka będzie polegała nie na tym że coś dostaniesz ekstra w stosunku to TERAZNIJSZEJ sytuacji ale w maksymalnym przypadku NIE bedziesz płacił nowego odatku (nie dostaniejsz kijem).

Państwo nie będzie przecież dopłacać do aut eko. To się skonczyło na zachodzi a u nas nie zaczeli nawet (i bardzo dobrze!).

Dla mnie auto w EU to w rozumieniu urzędników LUKSUS za który MUSISZ DODATKOWO płacić frown.gif.

Jednal zgadzam się w 100% że auto to nie jest prawo konstytucyjne , ale powinniśmy robić wszystko aby ludkowie mogli jeździć nie trującymi środowisko autami. Tylko metoda mi nei odpowiada zbytnio buu.gif

Dodam tylko jedno, wolę podatki płacić w paliwie , aucie niż w PIT frown.gif Przynajmniej teoretycznie mamy jakiś wybór wink.gif

Napisano

> Przecież powiedział: ,,nawet o 4 litry".

Jeżeli mówimy o ciężarówce, to tak.

W przypadku względnie normalnego stylu jazdy, gdzie kierownik nie popełnia kardynalnych błędów zejście w dół o więcej niż 20% (podaję IMO wysoką wartość) stanowi duży wyczyn.

Jak mówimy o sytuacji, gdzie przestawiamy tryb jazdy z "upalam" na "jadę normalnie" to pewnie, nawet w malaczu da się tyle wykręcić. Tylko że tu jest mowa o świadomej jeździe na największe zużycie paliwa.

Napisano

> Quote:

> Wujek pisze:

> Nie mogą - patrz wyżej.

> Istotą tego podatku ma być dociążenie podatkowe pojazdów o niskich normach emisji.

> Ale przecież jest tak jak twój przedmówca pisał to jest WYŁĄCZNIE KIJ. Marchewka będzie polegała

> nie na tym że coś dostaniesz ekstra w stosunku to TERAZNIJSZEJ sytuacji ale w maksymalnym

> przypadku NIE bedziesz płacił nowego odatku (nie dostaniejsz kijem).

No i to jest właśnie marchewka - możesz uzyskać "odelżenie" podatkowe, jeżeli wymienisz tabor na nowszy.

Żeby doszło do sytuacji jak w co bardziej cywilizowanych krajach, gdzie istnieją dopłaty środowiskowe do pojazdów niskoemisyjnych to w sytuacji naszego budżetu nie dojdzie...

> Państwo nie będzie przecież dopłacać do aut eko. To się skonczyło na zachodzi a u nas nie zaczeli

> nawet (i bardzo dobrze!).

Nie skończyło, nie skończyło.

Mówisz o dopłatach "kryzysowych" i premiach za złomowanie - to był tzw wyjątkowy przypadek.

> Dla mnie auto w EU to w rozumieniu urzędników LUKSUS za który MUSISZ DODATKOWO płacić .

Bo tak jest.

Nie powiedziałbym "luksus", ale rzecz, która nie jest absolutnie niezbędna do życia.

> Jednal zgadzam się w 100% że auto to nie jest prawo konstytucyjne , ale powinniśmy robić wszystko

> aby ludkowie mogli jeździć nie trującymi środowisko autami. Tylko metoda mi nei odpowiada

> zbytnio

A co proponujesz ?

Rozdawać nowe auta za darmo ?

Natychmiast malkontenci powiedzieliby, że "za darmo to za drogo".

Bodźce ekonomiczne są - niestety - najskuteczniejsze.

"Przez kieszeń do głowy".

Na analogicznej zasadzie działają grzywny - zapierd...lasz to dostajesz pincet. Zap... dalej - następne pincet, i następne, i następne, aż w końcu portfel powie dość i zwolnisz.

Napisano

> moja pełnoletnia brava bez problemu przehodzi każde badanie na SKP (bez łapówek) łącznie z analizą

> spalin na której spokojnie łyka euro4 i co też ma zniknąć z "polskich dróg??"

IYO euro 4 to badanie statyczne CO i HC ?

Łaaaał...

Napisano

> No i to jest właśnie marchewka - możesz uzyskać "odelżenie" podatkowe, jeżeli wymienisz tabor na

> nowszy.

Moim skromnym zdaniem marchewka byłaby, gdyby można było na tym coś zyskać, a nie tylko "czegoś nie stracić".

Według mnie nagrodą nie jest "nie dostanie kijem". Bo to jest co najwyżej "brak kary".

Napisano
  • Autor

> A co proponujesz ?

No właśnie hmm.gif nie znam złotego środka frown.gif Forumowicze proponuję akcję wymyślenia idealnego rozwiązania. klotnia.gif

Napisano

> No i to jest właśnie marchewka - możesz uzyskać "odelżenie" podatkowe,

Dziwne masz pojęcie marchewki.

Rozumiem, że jeśli podejdzie do Ciebie 2 dresów z bejsbolami i najpierw zaproponują Ci wp.... bejsbolem, a potem łaskawie stwierdzą, że zwykłe obicie ryja pięściami ich zadowoli, to potraktujesz to jako marchewkę ?

W sumie będą dobrzy jak Lenin - przecież mogli zabić ....

Napisano

> Moim skromnym zdaniem marchewka byłaby, gdyby można było na tym coś zyskać, a nie tylko "czegoś nie

> stracić".

> Według mnie nagrodą nie jest "nie dostanie kijem". Bo to jest co najwyżej "brak kary".

Ale nie stracenie to przecież zyskanie.

To, że psychologicznie wygląda to nieco inaczej to już insza inszość.

Mnie często bawi napalanie się na "za darmo".

"Ojej, kija siii-d jest fajna, bo ma 7 lat gwarancji i przez ten czas producent ZA DARMO naprawia".

Od kiedy to jakiekolwiek świadczenia gwarancyjne są "za darmo"?

Jakoś nikt nie płacze, że MUSI kupić wraz z autem obowiązkową gwarancję i to za ciężkie pieniądze.

Dziwne, prawda ?

Napisano

> No właśnie nie znam złotego środka Forumowicze proponuję akcję wymyślenia idealnego

> rozwiązania.

Dlatego też nie ma innej sensowniejszej opcji :-)

Żeby nie było - mnie nie zwilża propozycja tego, że mam płacić choćby złotówkę więcej za cokolwiek.

Ale widzę też pozytywy w ujęciu globalnym, ORAZ to, że po prostu od pewnych rzeczy się nie ucieknie.

Tak jak od benzyny @5 PLN/litr - to tylko kwestia czasu.

Napisano

> Ale nie stracenie to przecież zyskanie.

> To, że psychologicznie wygląda to nieco inaczej to już insza inszość.

Brak kary to nie nagroda, a jedynie stan normalny.

> Mnie często bawi napalanie się na "za darmo".

> "Ojej, kija siii-d jest fajna, bo ma 7 lat gwarancji i przez ten czas producent ZA DARMO naprawia".

> Od kiedy to jakiekolwiek świadczenia gwarancyjne są "za darmo"?

> Jakoś nikt nie płacze, że MUSI kupić wraz z autem obowiązkową gwarancję i to za ciężkie pieniądze.

> Dziwne, prawda ?

Ale nie wiem jak to się ma do tego co pisałem.

Wiadomo przecież że kupując nowy samochód koszty przeglądów itp. są naturalne. Dlatego właśnie 7 letnia gwarancja moim zdaniem nie do końca jest korzystna, ponieważ zwykle generuje koszty większe niż utrzymanie samochodu bez tych wszystkich opłat do 7 lat.

Dlatego też kogoś może być stać na zakup i utrzymanie używanego samochodu w dobrym stanie (nawet większego) a może być go nie stać na zakup i utrzymanie auta nowego (mniejszego).

Napisano

> Ale nie stracenie to przecież zyskanie.

> To, że psychologicznie wygląda to nieco inaczej to już insza inszość.

To kopsnij mi na konto z pięć tys. zł.

Nie chcesz ??

To kopsnij przynajmniej pięć stówek - właśnie zyskałeś 4,5 tys zł.

Napisano

> Tak jak od benzyny @5 PLN/litr - to tylko kwestia czasu.

Wiesz, ale czytając to co piszesz, odnoszę wrażenie że niechby i była po 50zł/litr. Przecież jeśli kogoś nie stać na to żeby tyle płacić, to nie stać go też na samochód. Wtedy to już w ogóle sztrucli nie będzie, na drogach będzie pusto, po prostu żyć nie umierać.

Trochę to przejaskrawione, ale tak własnie można odbierać twoją argumentację.

Wiem, że od pewnych rzeczy się nie ucieknie, co nie znaczy że trzeba je popierać. Do wyeliminowania złomów z dróg powinny służyć przeglądy okresowe a nie nakładanie dodatkowych opłat, ponieważ kogoś może być stać na utrzymanie nawet starego samochodu w dobrym stanie technicznym, ale nie być go już stać na dodatkowe koszty.

Jeśli chodzi o dojazdy komunikacją miejską, to masz rację z jednym zastrzeżeniem. Jeśli się mieszka w mieście to jest ok., natomiast poza miastem, gdzie są tylko PKSy raz na godzinę (a takich sytuacji jest naprawdę bardzo dużo), sprawa staje się już problematyczna. Niestety mamy takie czasy, że dodatkowe kilka godzin dziennie na dojazdy może bardzo skomplikować życie.

Napisano

> Ale nie wiem jak to się ma do tego co pisałem.

> Wiadomo przecież że kupując nowy samochód koszty przeglądów itp. są naturalne.

No ma, bo to właśnie taki sam mechanizm :-)

Dlatego właśnie 7

> letnia gwarancja moim zdaniem nie do końca jest korzystna, ponieważ zwykle generuje koszty

> większe niż utrzymanie samochodu bez tych wszystkich opłat do 7 lat.

E-e!

To nie o ten argument chodzi.

Chodzi o koszt samego świadczenia jako takiego.

Podpowiem - "cena" gwarancji to ~10% ceny końcowej pojazdu.

Mowa o aucie ze std gwarancją 2-letnią.

Ergo - takiego siid-a kupujesz powiedzmy za 50 kpln i masz naklepkę na tylnej szybie, że "a moja kija siii'd ma 7 lat gwarancji", ale takiego samego sii'd-a bez żadnej gwarancji (i naklepki) kupiłbyś nawet i za 40 koła zyla (bo dłuższy okres = większe ryzyko = większe koszta dla producenta/importera).

Myślisz, że w takim przypadku ludzie tak rzucaliby się na siii'dy z gwarancem ?

A gwaranc jest OBOWIĄZKOWY. W każdym aucie.

Ergo masz ukryty "podatek".

I jeszcze "ciemny lud" się cieszy, że "chociaż raz dobrze zrobili, że NAKAZALI tym złym producentom zrobić coś-tam i jest ZA DARMO".

Za darmo się w ryj nie dostaje nawet.

> Dlatego też kogoś może być stać na zakup i utrzymanie używanego samochodu w dobrym stanie (nawet

> większego) a może być go nie stać na zakup i utrzymanie auta nowego (mniejszego).

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.