Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

komin spadł mi na auto

Featured Replies

Napisano

szyba przednia potłuczona, dach jak po gradobiciu - wgnioty + obdarty, maska - j.w., porysowany do podkładu przedni i tylni błotnik, 2 drzwi, szyba boczna, obudowa lusterka, przedni zderzak. najgorzej dach i maska frown.gif. tyle co zauważyłem.

zgłoszone na policję. spisano notatkę a protokół będzie jutro w komisariacie obok.

właściciel budynku jutro ma wpaść z polisą. budynek to moja firma, a miejsce parkingowe jest wyznaczone. spadający komin to nie nowość, już 3 auta miały podobne akcje. ostatnio pisemnie zgłaszano że komin się sypie.

przechodził ktoś coś podobnego? jak to ugryźć? idę do domu a poczytam wieczorem.

a miałem wszędzie fabryczny lakier i żadnej ryski sciana.gif

opel

Napisano

Nie ma co "gryźć" - właściciel przyjdzie z polisą, udasz się do TU, rzeczoznawca obejrzy, opisze, wyceni i zadecydujesz, czy naprawiać bezgotówkowo, czy na wlasną rękę. ok.gif

Napisano

> a miałem wszędzie fabryczny lakier i żadnej ryski

w 11letnim samochodzie???

prosze Cie....

Napisano

> w 11letnim samochodzie???

> prosze Cie....

ale że co, niemożliwe? W zeszłym roku sprzedałem Accorda z 1999r Od nowości u mnie. ZERO rys, obtarć. Kupujący nie chcieli wierzyć, że lakier jest oryginalny. Można?Można. Kwestia podejścia do auta. Ale pod marketami zawsze stawałem najdalej, tam gdzie pusto. zadnych otłuczeń drzwiami. No i garaż - nie stał na ulicy. A przejechane miał 230kkm, więc nie stał całe 10lat.

Napisano

> ale że co, niemożliwe? W zeszłym roku sprzedałem Accorda z 1999r Od nowości u mnie. ZERO rys,

> obtarć. Kupujący nie chcieli wierzyć, że lakier jest oryginalny. Można?Można. Kwestia

> podejścia do auta. Ale pod marketami zawsze stawałem najdalej, tam gdzie pusto. zadnych

> otłuczeń drzwiami. No i garaż - nie stał na ulicy. A przejechane miał 230kkm, więc nie stał

> całe 10lat.

W zyciu bym od Ciebie auta nie kupil - jeszcze bys pozniej samochod zobaczyl i mi becki spuscil za to, ze zle traktuje Twoje byle auto zeby.GIF

Napisano

> W zyciu bym od Ciebie auta nie kupil - jeszcze bys pozniej samochod zobaczyl i mi becki spuscil za

> to, ze zle traktuje Twoje byle auto

dlatego zawsze modlę sie by nowy właściciel mieszkał z 200km dalej hehe.gif

Napisano

> w 11letnim samochodzie???

> prosze Cie....

a co w tym dziwnego? Moje punto miało wszędzie fabryczny lakier

Napisano

> w 11letnim samochodzie???

> prosze Cie....

a co w tym dziwnego? ja też na moim mondeo mam fabryczny lakier wszędzie... ( no poza zderzakami)

Napisano

> a co w tym dziwnego? Moje punto miało wszędzie fabryczny lakier

nawet wykopana toyota camry z ziemi miała jeszcze fabryczny lakier hehe.gif

Skończcie z OT waytogo.gif

Napisano

> nawet wykopana toyota camry z ziemi miała jeszcze fabryczny lakier

> Skończcie z OT

nie wiem, ale moje uno które ma 12 lat ma oryginalny lakier smile.gif

A kończąc OT, to poczekaj na rzeczoznawcę , niech wyceni i zobaczysz co dalej z tym zrobić..

Napisano

> Kwestia podejścia do auta. Ale pod marketami zawsze stawałem najdalej, tam gdzie pusto. zadnych

> otłuczeń drzwiami.

Znaczy człowiek dla samochodu a nie samochód dla człowieka.

Nie chciałoby mi się parkować daleko i jechać na bucie, żeby mi się auto nie zarysowało.

Napisano

> a co w tym dziwnego? Moje punto miało wszędzie fabryczny lakier

chyba bardziej chodzilo o dalsza czesc zdania dotyczaca "zadnej ryski" zlosnik.gif

a co do tematu to nie ma czego gryzc, czekasz na wlascicela i robisz auto z jego ubezpieczenia

Napisano

> a co do tematu to nie ma czego gryzc, czekasz na wlascicela i robisz auto z jego ubezpieczenia

i to jest najbardziej dołujące, bo potem przy sprzedaży się traci i tego już nikt nie zrefunduje.

Napisano

> a co w tym dziwnego? ja też na moim mondeo mam fabryczny lakier wszędzie... ( no poza zderzakami)

w fabryczny lakier jestem w stanie uwierzyc

ale w brak rysek to nono.gif

Napisano

> w fabryczny lakier jestem w stanie uwierzyc

> ale w brak rysek to

Okazać ?

Napisano

> poprosze

Daj spokoj, zapomniales, ze tu o auta dbaja lepiej jak o zdrowie i wyjezdzaja tylko jak przez tydzien ma nie padac?hehe.gif

Napisano

> Znaczy człowiek dla samochodu a nie samochód dla człowieka.

> Nie chciałoby mi się parkować daleko i jechać na bucie, żeby mi się auto nie zarysowało.

z tego samego powodu powiesiłem np. LCD na scianie, żeby mi dziecko nie pchnęło i nie zrzuciło ze stolika. Srednio to wygodne, bo łeb do góry cały czas trzeba mieć. Tak samo z moim Iphonem, którego nie kładę byle gdzie i noszę w pokrowcu. Odnajdujesz wspólny mianownik? Podpowiem, ze wartosciowe rzeczy szanuję, bo długo na nie pracowałem i samochód jest taką rzeczą. Przy odsprzedaży za to baaaaaardzo sobie to odbijam, ponieważ cena mojego kazdego auta jakie sprzedawałem (kazdy w stanie "rodzynek") byla wyzsza srednio o 20% od sredniej rynkowej. Zawsze auta sprzedawałem w kilka dni. Nie dbając nie byłoby tak łatwo za takie kwoty sprzedać. A to oznacza wiecej do dolozenia, by kupic nowy. Teraz mam nadzieje, ze sie wyrazilem jasniej.

Napisano

> powiesiłem np. LCD na scianie (...) Srednio to wygodne, (...) Tak samo z moim Iphonem,

> którego nie kładę byle gdzie i noszę w pokrowcu. Odnajdujesz wspólny mianownik?

Tak, odnajduję - używasz rzeczy, które są dla Ciebie zbyt cenne i traktujesz je jak eksponaty muzealne.

To owszem, dobre dla drugiego właściciela tych rzeczy.

A co do sprawy - dochodzisz odszkodowania, naprawiasz auto. Być może uda Ci się także uzyskać odszkodowanie za utratę wartości handlowej samochodu.

Napisano

> z tego samego powodu powiesiłem np. LCD na scianie, żeby mi

w sumie Noras dobrze napisal powyzej

od siebie dodam: pieniadze sa po to, zeby je wydawac, przedmioty po to, zeby ich uzywac

Co z tego, ze mniej dokladasz do nastepnego auta, skoro traktujesz je tak samo? Rozumiem opcje, w ktorej ktos zaklada, ze oszczedza np na nowego land-cruiser'a i wszystkie auta przed traktuje tylko jako "kolejny etap". Wtedy taka dbalosc rozumiem, ale nie rozumiem przesadnego dbania dla samego dbania.

Taka historyjka z podrowka moich teściów: teściowa zastawiła mi avensisa swoim autem. Ponieważ troszkę się spieszyłem i nie chciało mi się latać w tę i z powrotem, zaciągnąłem ręczny, skręciłem koła i wyjechałem. Normalka.

Następnego dnia teściowa ze śmiechem mi raportuje, że sąsiad (koło 30-tki, nie żaden starszy pan) naskarżył jej, że JA niszczę SWÓJ samochód. Żal mu najwyraźniej siedzenie ścisnął, ale IMHO jak chce to niech sobie o swojego pełnoletniego golfa II dba. Ja zaś mając ochotę zajechać własne opony warte więcej od jego auta mam do tego prawo i nikomu nic do tego.

Wracając do tematu - weź to sobie zestaw z parkowaniem w jaknajodludniejszym miejscem parkingu i wyciągnij wnioski kto ma wygodniej - Ty mając auto jak nowe, które i tak traci wartość z każdym dniem, czy ja używając tego auta w zależności od potrzeb: wgniotki na drzwiach z parkingów, malowany tył z obu stron, obtarte zderzaki i totalny tumiwisizm względem samochodu. Dla mniej mój luz jest zdecydowanie więcej wart niż te 20% więcej przy sprzedaży.

Aha! Ja też ciężko zarabiam każdą złotówkę - nikt mi nic w prezencie nie dał.

CO DO TEMATU: jak widzisz na przypadku kolegi, założyciela wątku, samo życie weryfikuje Twoje doń podejście. Nieczęsto na auta spadają kominy, ale jednak i takie rzeczy się zdarzają. Może czas się wyluzować? wink.gif

Napisano

A ja Cię nie rozumiem. Skoro masz kochane autko, stare o które dbasz i wygląda jak nowe, a parkujesz je pod kominem, który wiadomo było że się sypie... Ja bym tak nie zaparkował ukochanym wozidełkiem.

Napisano

> Skoro masz kochane autko, (...) ukochanym wozidełkiem.

Ja to jakiś bez uczuć jestem, bo trudno mi zrozumieć miłość do świnki morskiej czy chomika, a to przecież przyroda ożywiona.

Ale takie określenia w stosunku do kupy blachy i plastiku, to chyba jakieś ciężkie zboczenie.

Wyluzowanie proponuję, to tylko przyrząd do przemieszczania tyłka.

Napisano
  • Autor

szkoda zgłoszona. oc w warcie. czekam na kontakt

ps. a auto po prostu jakoś takie ładne się uchowało - parkuję raczej w zwyczajnych miejscach, jeżdzę tyle ile potrzeba i raczej zbytnio nie pucuję lakieru smile.gif

Napisano

> sprzedawałem (kazdy w stanie "rodzynek") byla wyzsza srednio o 20% od sredniej rynkowej.

średnio 10-letni accord kosztuje dziś 15000 PLN

czyli 20% z tego to 3000 PLN

czyli robiąc swoje różne cyrki i czary zaoszczędzasz 300 PLN rocznie

czyli 25 PLN miesięcznie

hmm.gif

Napisano

> Znaczy człowiek dla samochodu a nie samochód dla człowieka.

> Nie chciałoby mi się parkować daleko i jechać na bucie, żeby mi się auto nie zarysowało.

Tak to jest jak auto znaczy dla kogoś więcej niż tylko środek do przemieszczania się z punktu A do B. Ja mam podobnie, też dbam do bólu bo dla mnei auto to pasja.

Napisano

> bo dla mnei auto to pasja.

dla mnie też i dlatego lubię polecieć bokiem po szutrze

co akurat z przejmowaniem się każdą ryską ma niewiele wspólnego 270751858-jezyk.gif

Napisano

> dla mnie też i dlatego lubię polecieć bokiem po szutrze

> co akurat z przejmowaniem się każdą ryską ma niewiele wspólnego

tu chyba nie chodzi o przejmowanie , nie każdy lubi jeździć obdrapańcem, czy też chodzić w dziurawych skarpetach. Nie znaczy, że jak Ty lubisz to jest to jedyne sensowne podejście do życia wink.gif

Napisano

> Nie znaczy, że jak Ty lubisz to jest to jedyne sensowne podejście do

> życia

nie - ja też nie lubię

od tego są lakiernicy, żeby robić swoją robotę za odpowiednie wynagrodzenie - ja się zwyczajnie nie zamierzam przejmować czymś, co jest takim samym narzędziem jak młotek, czy komputer i jedynym zadaniem jego jest uprzyjemnianie/ułatwianie mojego życia

Napisano

> nie - ja też nie lubię

> od tego są lakiernicy, żeby robić swoją robotę za odpowiednie wynagrodzenie - ja się zwyczajnie nie

> zamierzam przejmować czymś, co jest takim samym narzędziem jak młotek, czy komputer i jedynym

> zadaniem jego jest uprzyjemnianie/ułatwianie mojego życia

Ja mam dokladnie tak samo, niestety jeszcze sporo wody w Wisle uplynie, zanim to bedzie u nas standardemok.gif

Ale tak dlugo jak auta beda kupowane dla sasiada to nie ma szans na zmiane zlosnik.gif

Napisano

> Ja mam dokladnie tak samo, niestety jeszcze sporo wody w Wisle uplynie, zanim to bedzie u nas

> standardem

> Ale tak dlugo jak auta beda kupowane dla sasiada to nie ma szans na zmiane

a ja myslalem ze tacy ludzie juz wygineli na ak....

są jeszcze normalni tutaj....

Napisano

> średnio 10-letni accord kosztuje dziś 15000 PLN

> czyli 20% z tego to 3000 PLN

> czyli robiąc swoje różne cyrki i czary zaoszczędzasz 300 PLN rocznie

> czyli 25 PLN miesięcznie

może jeszcze oblicz dziennie ile wyjdzie, by ukazać moją nieudolność w podejściu do auta?

Skupmy się na tych 3.000PLN, bo to one pozwoliły mi dokupić do obecnego auta fabryczną nawigację i stanowią swoiste wynagrodzenie tych 10lat.

Poza tym kwestia finansowa to ważny ale nie jedyny aspekt mojego dbania. Drugim obok niej, ważniejszym jest chęć posiadania auta zawsze ładnego, czystego i stanem jak najbardziej zbliżonym do fabrycznego.

Tak więc uproszczę Tobie i kilku innym osobom w tym watku - gdybym wiedzial, że przy odsprzedaży nic na tym lepiej nie wyjdę (dbając) to też bym dbał. Dla siebie.

Aktualnie jeżdzę Audi A6 z 2007r. Zanim doszedłem do tego pułapu jeździłem kilkudziesięcioma (swoimi) samochodami od 19roku życia. O wszystkie zawsze dbałem tak samo jak o obecne pomimo, że stać mnie na chwilę obecną, by np. powierzyć dbanie o czystość myjni ręcznej (raz w tygodniu full serwis za 100zł) to wolę to robić sam w wolnej chwili. Ot, taki kaprys.

Napisano

przestańcie Pany sie kłócić o dbanie sznowanie itp. wszystko z umiarem waytogo.gif w duzym mieście nie masz szans, żebys lakieru nie zarysował choćbys na łbie stawał. A to zima piaskarka sypnie, a to, za auta przed Toba syf leci, parkingi osiedlowe ciasne itp. Nawet jak nie Ty to ktos Tobie zrobi "dobrze drzwiami" a w skrajnym przypadku będziesz miał pecha jak autor wątku.

Źle zrozumiałeś MPB, bo to że ma takie podejście do auta to jego sprawa ale też nie napisał, że sam wyszukuje miejsca gdzie może w słupek drzwiami obić itp.

Zresztą skupiasz się na wyglądzie auta, co jest typową mentalnościa Polaka, jeszcze wielu ludzi daje łapac się na wygląd auta, a nie jego stan techniczny- nie do Ciebie piję ale takie drobne spostrzeżenie rzucone w dyskusję waytogo.gif

Co do malowania samochodu, tak od tego jest lakiernik ok.gif np. w takiej Szwecji praktykowane jest, że auto jeżeli posiada rysy i zadrapania sprzedawca maluje cały element i jakoś to nie wpływa ujemnie na cene samochodu wink.gif

Napisano

> ale że co, niemożliwe? W zeszłym roku sprzedałem Accorda z 1999r Od nowości u mnie. ZERO rys,

> obtarć. Kupujący nie chcieli wierzyć, że lakier jest oryginalny. Można?Można. Kwestia

> podejścia do auta.

Kwestia podejscia jest wazna.

Kwestia szczescia byc moze jeszcze wazniejsza.

Napisano

> Skupmy się na tych 3.000PLN, bo to one pozwoliły mi dokupić do obecnego auta fabryczną nawigację i

> stanowią swoiste wynagrodzenie tych 10lat.

Ładnie napisane - 10 lat stresu, chuchania i dmuchania, pakowania w odległym kącie parkingu i marznięcia w zimie, brnąc przez zaspy, moknięcia w czasie deszczu itp itd za 300 zł rocznie, czyli mniej niż złotówkę dziennie - warto ?

Ja uważam że nie. Samochód ma mnie dowieźć pod drzwi sklepu - ktoś obije, trudno, zdarza się - jak mi będzie przeszkadzać, to jest AC - niech lakiernik też ma na chleb.

> Drugim obok niej, ważniejszym jest chęć posiadania auta zawsze ładnego, czystego i stanem jak > najbardziej zbliżonym do fabrycznego.

To może wstaw go do garażu i odwiedzaj wyłącznie w słoneczne weekendy ? Do pracy możesz jeździć tramwajem.

Napisano

> Ładnie napisane - 10 lat stresu, chuchania i dmuchania, pakowania w odległym kącie parkingu i

> marznięcia w zimie, brnąc przez zaspy, moknięcia w czasie deszczu itp itd za 300 zł rocznie,

> czyli mniej niż złotówkę dziennie - warto ?

> Ja uważam że nie. Samochód ma mnie dowieźć pod drzwi sklepu - ktoś obije, trudno, zdarza się - jak

> mi będzie przeszkadzać, to jest AC - niech lakiernik też ma na chleb.

> To może wstaw go do garażu i odwiedzaj wyłącznie w słoneczne weekendy ? Do pracy możesz jeździć

> tramwajem.

to zdaje się , że jest specjalność tego forum - nadinterpretacja.

Napisałem gdzieś, coś o zaspach? Napisałem coś, gdzieś o tym, że w zimie nie jeżdzę? Po co te przytyki?

Autem jeżdzę w każdych warunkach atmosferycznych, bo rzeczywiście po to ono jest. Nie mam skrupułów by jechać za solarką, jak nie ma innego wyjścia i nie mam oporów jeździc po oblodzonych drogach.

Mylisz kolego dwa pojęcia. Pierwsze to nieeksploatowanie auta w trudnych warunkach (bo się zniszczy) od eksploatowania samochodu w tych trudnych warunkach ale w taki sposób, by zminimalizować ryzyko jego uszkodzenia.

Ja wyznaję ten drugi wariant i jestem zadowolony.

Napisano

> Ja wyznaję ten drugi wariant i jestem zadowolony.

Myślę, że pies pogrzebany jest w tym, że i Noras i ja jesteśmy z dużych miast, w przeciwieństwie do Ciebie. Obtarty samochód w Warszawie to norma.

Takie porównanie:

1) Warszawa: mój kumpel zderza się lusterkiem z drugim autem. Huk, zatrzymanie, machnięcie ręką obu kierowców i każdy w swoją stronę.

2) Wiocha u moich teściów: sąsiad mija się z sąsiadem, zderzają się lusterkami. Huk, zatrzymanie. Dwie godziny czekania na Policję, mandaty dla obu, strata czasu, pieniędzy, nerwów. Każdy jedzie w swoją stronę.

Każdy ma inne priorytety, inne warunki. Zapewne w Ustrzykach łatwiej utrzymać auto w lepszym stanie, niż jeżdżać nawet tak samo uważnie w dużym mieście.

Napisano

> Myślę, że pies pogrzebany jest w tym, że i Noras i ja jesteśmy z dużych miast, w przeciwieństwie do

> Ciebie. Obtarty samochód w Warszawie to norma.

> Takie porównanie:

> 1) Warszawa: mój kumpel zderza się lusterkiem z drugim autem. Huk, zatrzymanie, machnięcie ręką obu

> kierowców i każdy w swoją stronę.

> 2) Wiocha u moich teściów: sąsiad mija się z sąsiadem, zderzają się lusterkami. Huk, zatrzymanie.

> Dwie godziny czekania na Policję, mandaty dla obu, strata czasu, pieniędzy, nerwów. Każdy

> jedzie w swoją stronę.

> Każdy ma inne priorytety, inne warunki. Zapewne w Ustrzykach łatwiej utrzymać auto w lepszym

> stanie, niż jeżdżać nawet tak samo uważnie w dużym mieście.

To z całą pewnościa jest racja i na pewno pierwszy merytoryczny argument (no moze drugi, bo ktos juz wspominał o miejscu zamieszkania).

Tylko widzisz - idąc tym tropem, to ja w takiej Warszawie o ile miałbym korzystać z auta na codzien (praca, zakupy) to kupiłbym jakiegoś złoma, tylko tyle, by był sprawny technicznie. Na pewno nie jeździł bym swoim autem wartym 80tys. PLN, bo to jak mówisz byłoby pewne skazywanie się na problemy.

No i generalnie kółko się zamyka, bo gdyby wszyscy mieli takie podejście to ruch byłby mniejszy i ryzyko obcierki spadłoby wielokrotnie.

W Warszawie bywam 3-4 razy w miesiącu także wiem o czym piszesz. Za każdym razem jadę z duszą na ramieniu, nie dlatego, że nie umiem jeździc w duzym ruchu tylko dlatego, że jestem świadomy tego, że ja pojadę dobrze, a ktoś mnie trafi w tył np.

Zbyt dużo zmiennych, by to ogarnąć.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.