Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Crash test: 20 letnia Sierra vs nowa Fiesta

Featured Replies

Napisano

> Crash test

> 20 letnia Sierra z nową Fiestą.

> Co wy na to?

> Dużo tu było dyskusji nad wyższością "złomu" z Niemiec i chyba coś w tym jest

> Sierra potężnie zniszczona

Ja na to filozoficznie. Od stuleci najlepiej się zarabiało na sprzedawaniu ludziom iluzji nieśmiertelności. zlosnik.gif

Zauważ, że gdy 20 lat temu sprzedawano samochody, które dziś są uznawane za niebezpieczne, to one podobnie wygrywały z ówczesnymi 20 latkami. Za 20 lat te dzisiejsze "superbezpieczne" pewnie będą takim samym pośmiewiskiem w stosunków do ówczesnych wynalazków, które zapewne będą wyrywały kierownicę kierowcom z rąk i katapultowały się pionowo, całkowicie unikając wypadków zlosnik.gif

A prawda jest taka, że wypadki powodują głównie ludzie, a nie samochody. I jakby samochodów nie poprawiać, to pozwalając ludziom na coraz bardziej lekkomyślne jeżdżenie, bilans się będzie osiągało negatywny jeżeli chodzi o zgony na drogach, za to producenci będą wciąż mieli na czym zarabiać. zlosnik.gif

Napisano

> bo dla niektorych im wieksze tym bardziej bezpieczne

Wczoraj oglądałem nowego wielkiego VW SUV, w którym przy lekkim uderzeniu w słup urwał się sworzeń wahacza zlosnik.gif Takie coś to się w 125p kiedyś zdarzało, ale potem już w porządnych samochodach nie.

Napisano

> pozwolę sobie tutaj uciąć. Cała twoja praca psu w tylną część ciała. A wiesz dlaczego?

> To nie pęd i jego wielkość powoduje uszkodzenia aut i wsadu organicznego.

> Poza tym obejrzyj sobie filmik z fifth gear, zobacz jak sie zachowują auta przy zderzeniu (nie, one

> nie "zlepiają" się w jedno). Występuje ruch obrotowy w bok i w górę, odkształcenia sprężyste i

> plastyczne, przemieszczanie! się elementów... i sporo innych ciekawych zdarzeń z fizyki i

> mechaniki.

> Jeszcze raz: upraszczasz zbyt mocno.

> spójrz na filmik volvo vs modus.

> volvo waży około 1500kg, modus niewiele ponad 1100. Według Twojej teorii auta powinny się po

> zderzeniu przemieścić w stronę modusa. Nie stało się tak. Twoja teoria leży.

Wcale nie leży. Jest to pewne uproszczenie, ale prawdziwe w 90%. Zdecydowana większość odkształceń jest plastycza i praktycznie odkształcenia sprężyste można pominąć. Różnica w masie jest również bliższa 250kg, a nie jak sugerujesz 400kg.

Napisano

> i tu:

ZTCP to w volvo nie było silnika, więc trudno traktować poważnie takie "testy".

Napisano

> Crash test

> 20 letnia Sierra z nową Fiestą.

> Co wy na to?

> Dużo tu było dyskusji nad wyższością "złomu" z Niemiec i chyba coś w tym jest

> Sierra potężnie zniszczona

to już stara fiesta - i to w dodatku sprzed FL

Napisano

> ZTCP to w volvo nie było silnika, więc trudno traktować poważnie takie "testy".

taaa... podłużnice też wycięli...

Napisano

> ZTCP to w volvo nie było silnika, więc trudno traktować poważnie takie "testy".

Testy maja pokazac to co jest z gory ustalone. Nawet jesli w tym celu trzeba wyjac ze starego samochodu silnik ,to co w tym zlego palacz.gif

Przeciez jakis % konsumentow dzieki temu testowi szybciej zakupi nowe cudo techniki i tylko o to chodz ok.gifsmirk.gif

Za dwadziescia lat nowym elektrycznym "samochodem" przywala w taka sama Fieste i wtedy ona bedzie be be hehe.gif

Jesli inne testy ADAC sa tak samo obiektywne to znaczy ,ze nawet oni juz zeszli na psy no.gif

Napisano

> nowe Sierry składały się tak samo...

nieźle benzyną chlapnęła ta sierra przy zderzeniu no.gif

Napisano

> Testy maja pokazac to co jest z gory ustalone. Nawet jesli w tym celu trzeba wyjac ze starego

> samochodu silnik ,to co w tym zlego

> Przeciez jakis % konsumentow dzieki temu testowi szybciej zakupi nowe cudo techniki i tylko o to

> chodz

> Za dwadziescia lat nowym elektrycznym "samochodem" przywala w taka sama Fieste i wtedy ona bedzie

> be be

> Jesli inne testy ADAC sa tak samo obiektywne to znaczy ,ze nawet oni juz zeszli na psy

Ale nawet czytając wypowiedzi na forach można dojść do wniosku, że ludzie kupując samochód od razu zakładają, że nim mocno w coś przywalą zlosnik.gif

Napisano

> Ale nawet czytając wypowiedzi na forach można dojść do wniosku, że ludzie kupując samochód od razu

> zakładają, że nim mocno w coś przywalą

Dokładnie, a szczególnie zabawne są tematy w stylu: "jakie pierwsze auto dla żony" i broń bóg nie sugeruj CC, SC, Matiza, czy Tico grinser006.gif

Napisano

> Ale nawet czytając wypowiedzi na forach można dojść do wniosku, że ludzie kupując samochód od razu

> zakładają, że nim mocno w coś przywalą

bardzo mądrze ok.gif

Ogromną głupotą jest zakładanie, że jestem nieśmiertelny i nic mi nie grozi niezależnie czym bym nie jechał.

Napisano

> Dokładnie, a szczególnie zabawne są tematy w stylu: "jakie pierwsze auto dla żony" i broń bóg nie

> sugeruj CC, SC, Matiza, czy Tico

Co jest w tym zabawnego?

Napisano

> ZTCP to w volvo nie było silnika, więc trudno traktować poważnie takie "testy".

nawet na filmie podczas uderzenia widać że nie ma silnika sciana.gif

Napisano

> nawet na filmie podczas uderzenia widać że nie ma silnika

gdzie widać? hmm.gif

Sierra niestety tak się składa podczas zderzenia. Spójrz na to... 64km/h... jeszcze większa miazga niż przy zderzeniu z Fiestą.

Napisano

> Dokładnie, a szczególnie zabawne są tematy w stylu: "jakie pierwsze auto dla żony" i broń bóg nie

> sugeruj CC, SC, Matiza, czy Tico

Jakby to delikatnie... Znajoma miała stłuczkę maluchem. Już nie pamiętam, czyja była wina, nie ważne w tej chwili - istotne jest to, że jej skutkiem była złamana noga (dość poważnie), konieczność rehabilitacji, itd. W normalnym samochodzie po takiej stłuczce nie miałaby nawet zadraśnięcia. Ja też miałem kolizję - jechałem spokojnie swoim pasem, gdy nagle pewien pan na pasie obok postanowił, że chce też jechać prawym - niestety ja na nim byłem. Efekt łatwy do przewidzenia. Prędkość nie była mała (~80km/h) - w aucie bez wzmocnień bocznych takim jak Tico, CC czy maluch na pewno nie wyszedłbym z tego bez obrażeń (najmocniejsze uderzenie poszło w moje drzwi) - a tak wysiadłem, poczekałem na policję i później odjechałem bez pomocy lawety. Więc tak, od tej pory uważam, że auto musi prezentować jakiś poziom bezpieczeństwa (nie chodzi o 5 gwiazdek, ale o podstawowe rzeczy jak kontrolowane strefy zgniotu, które nie będą się kończyły na zderzaku tylnym, wzmocnienia boczne), żeby drobna na pozór, "miejska", stłuczka nie kończyła się kalectwem kierowcy lub pasażerów.

Napisano

> gdzie widać?

przyjrzyj się jak rysują te kreski podczas dzwona "z góry" an Volvo - widać że pod maską nie ma nic zlosnik.gif

Napisano

> przyjrzyj się jak rysują te kreski podczas dzwona "z góry" an Volvo - widać że pod maską nie ma

> nic

IMHO tam akurat pada cień od pogiętej maski, dlatego nic nie widać.

A ten bialutki dym spod maski Volovo to niby z czego (bdb. widoczny na końcu filmu)???

Napisano

> przyjrzyj się jak rysują te kreski podczas dzwona "z góry" an Volvo - widać że pod maską nie ma

> nic

Volvo? ach... sorry... moja pomyłka. Myślałem, że piszesz o Fordzie Sierra.

Co do Volvo to też nie widzę żadnych podstaw do twierdzenia, że tam nie ma silnika. Nawet na ujęciu o którym mówisz, nie widzę nic dziwnego.

284847451-Clipboard01.jpg

post-38723-14352512187661_thumb.jpg

Napisano

> Dokładnie, a szczególnie zabawne są tematy w stylu: "jakie pierwsze auto dla żony" i broń bóg nie

> sugeruj CC, SC, Matiza, czy Tico

Bo na to, że ona "przywali", to u mnie jest raczej mała szansa. Ale że w nią - jest b. duża. Ogólnie przez swoje 7 lat jeżdżenia ma duuużo szczęścia.

I na pewno nie chciałaby teraz mieć mniejszego samochodu.

Napisano

> przyjrzyj się jak rysują te kreski podczas dzwona "z góry" an Volvo - widać że pod maską nie ma

> nic

no Ty... ale przecież w chwili uderzenia silnik idzie w dół - i widać, jak w pewnym momencie podłoga jest wypychana w dół i opera się na ziemi.

Napisano

> Ale nawet czytając wypowiedzi na forach można dojść do wniosku, że ludzie kupując samochód od razu

> zakładają, że nim mocno w coś przywalą

Masz ubezpieczenie domu?

Napisano

> Wątpię. Z Poloneza nie byłoby co wyjąć. Widać to chyba dość wyraźnie na przykładzie Volvo.

A widzisz. Miałem kiedyś takiego Poldka.

Na granicy przywalił we mnie Niemiec w Pasku i mój Poldek walna we Francuza w 405.Pasek przy kasowany, 405 też. Poldek bez szwanku, stał na 1 biegu.

Obydwaj wywalili gały na zewnątrz.

Napisano

> A widzisz. Miałem kiedyś takiego Poldka.

> Na granicy przywalił we mnie Niemiec w Pasku i mój Poldek walna we Francuza w 405.Pasek przy

> kasowany, 405 też. Poldek bez szwanku, stał na 1 biegu.

> Obydwaj wywalili gały na zewnątrz.

ale oczywiście zdajesz sobie sprawę z tego, że samochody podczas wypadku nie zgniatają się bez powodu?

Napisano

> Masz ubezpieczenie domu?

Mam. Tylko że nie kosztuje mnie ono co 3-5 lat tyle, co cały dom zlosnik.gif

Napisano

> bardzo mądrze

> Ogromną głupotą jest zakładanie, że jestem nieśmiertelny i nic mi nie grozi niezależnie czym bym

> nie jechał.

Niestety to założenie jest przyczyną bardzo wielu wypadków.

Napisano

> ja jestem ciekawy jakby wyglądało np W140 kontra ta fiesta

Najbardziej znany test W140 był w paryskim tunelu ... wystarczy rozbić tam fiestę ....

Napisano

> Mam. Tylko że nie kosztuje mnie ono co 3-5 lat tyle, co cały dom

Bo masz dom w bezpiecznym miejscu. Postaw na Florydzie nad oceanem a ubezpieczenie będzie cię kosztowało fortunę. Ale ja nie o tym. Kupienie bezpieczniejszago samochodu jest forma ubezpieczenia sie przed trwałym kalectwem i śmiercią. Nawet jeżeli jesteśmy najlepszym na świecie kierowca, to poruszamy sie po drogach na których mamy pijaków, komorkowcow, szaleńców, samobójców i inne okazy. I co z tego ze to nie będzie nasza wina jeżeli skonczymy w grobie lub jako roslinka lub jako inwalida. Tak, to ubezpieczenie jest dosc kosztowne, ale biorąc pod uwagę szanse uczestnicwa w wypadku (szczególnie w Polsce gdzie czołówki to norma), to moim zdaniem warto. Niestety większość ludzi jest jak ci slynni powodzianie - wiedza ze moze ich zalać, ale ubezpieczenia nie kupią bo za drogie.

Napisano

> Wątpię. Z Poloneza nie byłoby co wyjąć. Widać to chyba dość wyraźnie na przykładzie Volvo.

Polonez to nie Volvo 270751858-jezyk.gif

Napisano

> Bo masz dom w bezpiecznym miejscu. Postaw na Florydzie nad oceanem a ubezpieczenie będzie cię

> kosztowało fortunę. Ale ja nie o tym. Kupienie bezpieczniejszago samochodu jest forma

> ubezpieczenia sie przed trwałym kalectwem i śmiercią. Nawet jeżeli jesteśmy najlepszym na

> świecie kierowca, to poruszamy sie po drogach na których mamy pijaków, komorkowcow, szaleńców,

> samobójców i inne okazy. I co z tego ze to nie będzie nasza wina jeżeli skonczymy w grobie lub

> jako roslinka lub jako inwalida. Tak, to ubezpieczenie jest dosc kosztowne, ale biorąc pod

> uwagę szanse uczestnicwa w wypadku (szczególnie w Polsce gdzie czołówki to norma), to moim

> zdaniem warto. Niestety większość ludzi jest jak ci slynni powodzianie - wiedza ze moze ich

> zalać, ale ubezpieczenia nie kupią bo za drogie.

Tylko per analogia - gdzie jest granica owego bezpieczeństwa? Póki na czołówkę wyleci Ci coś małego, te wszystkie wynalazki cośkolwiek dadzą. Jeżeli wyleci Ci duża ciężarówka, to tylko dłużej się będziesz męczył.

Po drugie - w Polsce jest tyle wypadków, bo ludzie - po obydwu stronach wypadku - jeżdżą na granicy bezpieczeństwa, a często powyżej niej, licząc tylko na łut szczęścia. A zejście poniżej niej tylko przez jedną ze stron ogromnie zmniejsza prawdopodobieństwo wypadku.

Po trzecie - można dom budować na Florydzie, gdzie pewnie jest taniej ze względu na pozostałe warunki, a można w bezpieczniejszej okolicy. Można też się stale pchać w trasę, bo człowiek lubi, a można nie jeździć o ile to nie jest niezbędne. Zaraz mnie zjedzą, że część ludzi "musi", bo tak im pracodawcy każą. Prawda jest taka, że każą bo zawsze się znajdują chętni do ryzykowania życiem co przesuwa granicę bezpieczeństwa, o której piszę na wstępie. A paradoksalnie im wcale pracodawcy nie kupują najbezpieczniejszych samochodów.

Napisano

> Tylko per analogia - gdzie jest granica owego bezpieczeństwa? Póki na czołówkę wyleci Ci coś

> małego, te wszystkie wynalazki cośkolwiek dadzą. Jeżeli wyleci Ci duża ciężarówka, to tylko

> dłużej się będziesz męczył.

W sumie to tak czytam i czytam i nie rozumiem twojego toku myslenia - czyli nie opłaca sie kupowac bezpiecznych aut? i całe to bezpieczeństwo nie ma sensu dopóki nie zbudują tiroodpornych samochodów? nie zawsze sie zderzasz z TIRem...

> Po drugie - w Polsce jest tyle wypadków, bo ludzie - po obydwu stronach wypadku - jeżdżą na granicy

> bezpieczeństwa, a często powyżej niej, licząc tylko na łut szczęścia. A zejście poniżej niej

> tylko przez jedną ze stron ogromnie zmniejsza prawdopodobieństwo wypadku.

No ale... co z tego? Wypadki były są i będą - dobrze jest jechac w czymś co zwiększa twoje szanse w nich.

Napisano

> W sumie to tak czytam i czytam i nie rozumiem twojego toku myslenia - czyli nie opłaca sie kupowac

> bezpiecznych aut?

Nie opłaca się wpadać w wyścig "zmienię, bo wypuścili lepsze", choćby na kredyt, po którym będą zęby w tynk.

> i całe to bezpieczeństwo nie ma sensu dopóki nie zbudują tiroodpornych

> samochodów? nie zawsze sie zderzasz z TIRem...

Przede wszystkim nie zawsze się zderzasz.

> No ale... co z tego? Wypadki były są i będą - dobrze jest jechac w czymś co zwiększa twoje szanse w

> nich.

Przede wszystkim dobrze jest jechać tak, żeby zmniejszać szanse na wypadek, co u nas jest kompletnie przesłonięte wiarą w cudowne samochody z reklam.

Odpowiem inaczej - ilu ludzi pakuje miesiąc w miesiąc pieniądze w "cudowny środek" zapobiegający osadzaniu się kamienia w pralkach i zmywarkach? Jak ktoś policzył, za czas eksploatacji urządzenia więcej płacą za te środki, niż za samo urządzenie.

Używam pralek automatycznych nieprzerwanie od 1977 roku i do żadnej nie stosowałem żadnych wynalazków. A pracowały na bardzo różnej wodzie, dalekiej od laboratoryjnego ideału. I w żadnej nigdy nie zdarzyło się to, czym straszą z muzyką pełną grozy telewizyjne reklamy. O zgrozo, wszystkie w wieku ponad 10 lat były w pełni sprawne, zmieniałem je na ogół przy przeprowadzkach. Obecna ma ponad 10 lat i działa bez zarzutów.

Bo idąc tą drogą, jak się zabezpieczysz przed tym, że idąc chodnikiem jako pieszy, zostaniesz najechany czy przez samochód, czy przez rowerzystę? Dlaczego się nie zabezpieczasz, skoro też na to jest masa sposobów, poczynając od owinięcia się kołdrą i chodzenia w kasku?

Bo po prostu przed każdą sytuacją w życiu się nie zabezpieczysz.

Napisano

> Bo po prostu przed każdą sytuacją w życiu się nie zabezpieczysz.

Owszem, ale tak się składa, że ciągle ryzyko wypadku samochodowego jest ogromne. Jest to bardzo poważne zagrożenie dla życia i zdrowia. Ryzyko, które można w sposób istotny zmniejszyć. Z jednej strony jeżdżąc ostrożnie, z drugiej jeżdżą autem które jest bezpieczniejsze. Niestety także jeżdżąc bardzo ostrożnie można stać się ofiarą wypadku.

Akurat w tym wypadku jest też tak, że wraz z postępem w zakresie bezpieczeństwa rośnie też komfort i spada zużycie paliwa. Twój przykład z owijaniem się kołdrą jest kompletnie nietrafiony. Chodzenie opatulonym w kołdrę jest niewygodne. Jazda samochodem nowym jest wygodna i zwykle bardziej komfortowa niż autem dwudziestoletnim. Oczywiście zdarzają się wyjątki jak zawsze.

Jeśli się dużo jeździ, to niższe koszty eksploatacji mogą zrównoważyć wyższe koszty zakupu nowego auta. Moim zdaniem w dziedzinie bezpieczeństwa przez ostatnie 20 lat dokonała się wręcz rewolucja. Od kilku lat ten postęp w sposób widoczny wyhamował - asymptotycznie zbliżamy się do maksimum tego co może osiągnąć technika i co ogranicza fizyka.

Niekoniecznie więc trzeba dziś kupować auto najnowsze. Także większość tych wyprodukowanych przez ostatnie kilka lat zapewnia zbliżony poziom bezpieczeństwa do najnowszych konstrukcji. Natomiast te sprzed 15-20 lat w większości dramatycznie odstają do dzisiejszych standardów.

Napisano

> Nie opłaca się wpadać w wyścig "zmienię, bo wypuścili lepsze", choćby na kredyt, po którym będą

> zęby w tynk.

Ja nie mówię o kupowaniu drogich aut za wszelką cenę. Mówię o tym, że warto kupując samochód pomysleć o bezpieczeństwie - liczba wypadków rośnie, rosną też Twoje szanse że weźmiesz w którymś udział. Pamiętaj że rzadko podczas zderzenia 2 aut winni są oboje kierowcy - częściej jeden z nich jechał sobie normalnie, bezpiecznie i kulturalnie, a to ten drugi popełnił błąd.

> Przede wszystkim nie zawsze się zderzasz.

wiadomo. te wszystkie systemy elektronicznie, strefy zgniotu, poduszki służą tylko jednemu - kiedy już raz w życiu zdarzy ci się taka sytuacja abyś miał jak największe szanse wyjść z tego cało.

często siedzę w szpitalu w Izbie przyjęć - czasami przywożą kogoś po wypadku. Jak ktoś jedzie w miarę nowym autem to najczęściej jego obrażenia to - ból szyi po szarpnięciu podczas uderzenia. Tymczasem Ci z "tych gorszych" aut mają o wiele częściej poważne urazy - duże krwiaki od uderzenia o elementy samochodu, uszkodzenia głowy, kończyn (w CC, SC, Tico - czasami niewielki wypadek = poważne obrażenia nóg).

Nie wiem jak Ty, ale jakbym stracił rodzinę podczas wypadku tylko przez to że wyznawałem jakąś dziwną filozofię ignoranctwa bezpieczeństwa jakie reprezentuje samochód którym jadę, to pewnie zadyndałbym po tym na jakimś drzewie z wyrzutów sumienia.

Chociaż z drugiej strony - masz coś w sobie z centomaniaka zlosnik.gif

> Przede wszystkim dobrze jest jechać tak, żeby zmniejszać szanse na wypadek, co u nas jest

> kompletnie przesłonięte wiarą w cudowne samochody z reklam.

Gdzie Ty to widzisz? Ja tam widzę, że Polacy raczej kupują takie auto żby im się nie psuło, miało dobrą opinię. Owszem mało kto patrzy na to żeby było bezpieczne - albo kupuje w mysl zasady - duże = bezpieczne.

> Odpowiem inaczej - ilu ludzi pakuje miesiąc w miesiąc pieniądze w "cudowny środek" zapobiegający

> osadzaniu się kamienia w pralkach i zmywarkach? Jak ktoś policzył, za czas eksploatacji

> urządzenia więcej płacą za te środki, niż za samo urządzenie.

> Używam pralek automatycznych nieprzerwanie od 1977 roku i do żadnej nie stosowałem żadnych

> wynalazków. A pracowały na bardzo różnej wodzie, dalekiej od laboratoryjnego ideału. I w

> żadnej nigdy nie zdarzyło się to, czym straszą z muzyką pełną grozy telewizyjne reklamy. O

> zgrozo, wszystkie w wieku ponad 10 lat były w pełni sprawne, zmieniałem je na ogół przy

> przeprowadzkach. Obecna ma ponad 10 lat i działa bez zarzutów.

To jest całkowicie inny temat - ta pralka jak sie zepsuje to nie zginie przy tym Twoja rodzina.

> Bo idąc tą drogą, jak się zabezpieczysz przed tym, że idąc chodnikiem jako pieszy, zostaniesz

> najechany czy przez samochód, czy przez rowerzystę? Dlaczego się nie zabezpieczasz, skoro też

> na to jest masa sposobów, poczynając od owinięcia się kołdrą i chodzenia w kasku?

> Bo po prostu przed każdą sytuacją w życiu się nie zabezpieczysz.

Dajmy na to 100% = ogólna liczba wypadków.

70% z tego to stłuczki w których jedyne na co klniesz to na pogiętą blachę i koniecznosc klepania auta. 5% to sytuacje typu - wjechał w Ciebie Tir i tylko analiza DNA potwierdza który z papki mielonej na drobne to kto, ale pozostałe 15% to są wypadki w których dużo zależy od tego jakim autem jedziesz no i zwykłego szczęścia (dostaniesz w koło - twardszy element auta - twoje szanse rosną)

Napisano

> Nie opłaca się wpadać w wyścig "zmienię, bo wypuścili lepsze", choćby na kredyt, po którym będą

> zęby w tynk.

Ale tu nie mówi się o zmianie auta niemal nowego na jeszcze nowsze - popatrz na przykłady, które porównywano. To tak, jakby zamiast jazdy na motocyklu w sweterku, kurtce ortalionowej i kasku "orzeszku" ktoś wpadł na pomysł zakupu nowoczesnej, bezpiecznej odzieży i kasku, a Ty byś tu wyjechał z "wyścigiem konsumentów". rotfl.gif

> Przede wszystkim nie zawsze się zderzasz.

Ale są sytuacje, w których od Twojej woli nic nie zależy, a od konstrukcji auta może.

> Odpowiem inaczej - ilu ludzi pakuje miesiąc w miesiąc pieniądze w "cudowny środek" zapobiegający

> osadzaniu się kamienia w pralkach i zmywarkach? Jak ktoś policzył, za czas eksploatacji

> urządzenia więcej płacą za te środki, niż za samo urządzenie.

No i tak właśnie wyglądają Twoje argumenty: tak się składa, że mieszkam w okolicy, w której woda jest wyjątkowo twarda - bez "wspomagaczy" żadna pralka nie przetrwała u mnie więcej niż rok - gdyby traktować poważnie to, co piszesz, musiałbym co roku kupować nową pralkę i się z tym po prostu pogodzić biglaugh.gif, na szczęście jednak praktyka pokazuje, że istnieją na to dobre metody i - chociaż Lucyferowi się nie podobają zlosnik.gif - są skuteczne.

> Bo idąc tą drogą, jak się zabezpieczysz przed tym, że idąc chodnikiem jako pieszy, zostaniesz

> najechany czy przez samochód, czy przez rowerzystę?

Czy to znaczy, że równie dobrze można po zmroku pełznąć na czworaka środkiem jezdni? hmm.gif Jakiś powód jednak jest, że nie robisz takich rzeczy na codzień? biglaugh.gif

> Bo po prostu przed każdą sytuacją w życiu się nie zabezpieczysz.

Ale można rozsądnie minimalizować ryzyko ok.gif - albo przynajmniej nie dorabiać dziwnych teorii. Jeśli ktoś np. jeździ na rowerze bez kasku, to w sumie jego sprawa, ale jeżeli do tego próbuje wmawiać wszystkim dookoła, że dziadek jeździł bez kasku, ojciec jeździł bez kasku, więc te kaski to tylko wymysł i spisek producentów, to robi się to zwyczajnie zabawne. zlosnik2.gif

Napisano

> Ale tu nie mówi się o zmianie auta niemal nowego na jeszcze nowsze -

Tutaj rzeczywiście jest skrajne porównanie, ale marzeniem wszystkich dilerów jest właśnie sytuacja jak wyżej.

I nie wyszła im manipulacja ze średnim wiekiem aut w Polsce, bo się okazało, że CEPiKu figurują wciąż auta już od lat nieistniejące, a tak naprawdę średni wiek aut w PL jest zbliżony do USA.

> popatrz na przykłady, które

> porównywano. To tak, jakby zamiast jazdy na motocyklu w sweterku, kurtce ortalionowej i kasku

> "orzeszku" ktoś wpadł na pomysł zakupu nowoczesnej, bezpiecznej odzieży i kasku, a Ty byś tu

> wyjechał z "wyścigiem konsumentów".

Ale na motorach już i 50 lat temu ludzie jeździli w kaskach i skórach. I nikt tego nie negował nawet już wtedy.

> Ale są sytuacje, w których od Twojej woli nic nie zależy, a od konstrukcji auta może.

Jak ze wszystkim w życiu, nie tylko autami.

> No i tak właśnie wyglądają Twoje argumenty: tak się składa, że mieszkam w okolicy, w której woda

> jest wyjątkowo twarda - bez "wspomagaczy" żadna pralka nie przetrwała u mnie więcej niż rok -

> gdyby traktować poważnie to, co piszesz, musiałbym co roku kupować nową pralkę i się z tym po

> prostu pogodzić , na szczęście jednak praktyka pokazuje, że istnieją na to dobre metody i -

> chociaż Lucyferowi się nie podobają - są skuteczne.

Ja bym w takiej sytuacji dał zmiękczacz na wejściu instalacji (i nie mów, że w bloku się nie da, bo mam do dziś w piwnicy w Warszawie chałupniczo zrobiony i stosowany w latach 60 przez chemika, od którego to mieszkanie kupiłem), bo Ty chronisz tylko pralkę.

A zauważ, że reklamy nie mówią, żeby najpierw zbadać wodę, a potem kupować ewentualnie środek - są w stylu "musisz kupić".

> Czy to znaczy, że równie dobrze można po zmroku pełznąć na czworaka środkiem jezdni? Jakiś powód

> jednak jest, że nie robisz takich rzeczy na codzień?

Czyli wracamy do zachowań, a nie do techniki.

> Ale można rozsądnie minimalizować ryzyko - albo przynajmniej nie dorabiać dziwnych teorii. Jeśli

> ktoś np. jeździ na rowerze bez kasku, to w sumie jego sprawa, ale jeżeli do tego próbuje

> wmawiać wszystkim dookoła, że dziadek jeździł bez kasku, ojciec jeździł bez kasku, więc te

> kaski to tylko wymysł i spisek producentów, to robi się to zwyczajnie zabawne.

Wiesz, kask można kupić standardowy całkowicie wystarczający w 99% sytuacji, ale można się dać wkręcić w zakup "kosmicznego" wykonanego z "cudownych materiałów" itp.

Napisano

> ale oczywiście zdajesz sobie sprawę z tego, że samochody podczas wypadku nie zgniatają się bez

> powodu?

Tak. Ale mi o co innego chodziło chyba niż Tobie.

Napisano

> Tak. Ale mi o co innego chodziło chyba niż Tobie.

To dobrze smile.gif Zgadza, się Polonez jest dość bezpiecznym samochodem - przynajmniej Caro, nie wiem, jak borewicz. Caro jak na swoje czasy było wręcz bardzo bezpieczne. Inna sprawa, że w wypadku nie chodzi o to, czy samochód wygląda lepiej, tylko czy lepiej wygląda "wkładka mięsna" w aucie. Jeszcze inna sprawa to sposób, w jaki auto było uderzone - mama opowiadała mi kiedyś jak widziała skutki kolizji - Mazda (czy tam inny "japoniec" typu limuzyna) vs CC. Mazda do kasacji, bez przodu, CC ledwo draśnięte (w koło dostał chyba) - więc różnie bywa (rondo, prędkości typu miejskiego). No i ostatnia sprawa, Polonez (przynajmniej Caro) był bardzo odporny na drobne kolizje z powodu dość pancernej konstrukcji, która to, w dzisiejszych czasach, też by nie przeszła - ze względu na ochronę pieszych - za to też są gwiazdki, choć osobne.

Napisano

W sumie to z Twojego postu wynika ze jaki ze nie możemy sie zabezpieczyć na każda ewentualność, to lepiej sie wcale nie zabezpieczać.

Nie zgadzam sie z tym. Uważam ze trzeba miec zbalansowany plan zabezpieczania sie przed śmiercią i kalectwem. Bezpieczny samochód jest jego częścią.

Napisano

> W sumie to z Twojego postu wynika ze jaki ze nie możemy sie zabezpieczyć na każda ewentualność, to

> lepiej sie wcale nie zabezpieczać.

> Nie zgadzam sie z tym. Uważam ze trzeba miec zbalansowany plan zabezpieczania sie przed śmiercią i

> kalectwem. Bezpieczny samochód jest jego częścią.

Nie, ja patrzę na problem znacznie szerzej. Tu dominuje teza, że ponieważ zdarzają się wypadki, to należy zadbać o siebie kupując bezpieczniejszy samochód. Ale to tylko wycinek problemu.

Jeżeli spojrzelibyśmy na problem, jak bezpieczniej dojechać z punktu A do punktu B, to widać że to podejście jest wyłącznie podejściem reaktywnym, skupionym na jego wąskim wycinku, a do tego na skutkach, nie na przyczynach.

Czy wierzysz, że wszyscy jeżdżący drogami wokół Ciebie w USA, czy wokół kogokolwiek w dowolnym kraju, kiedykolwiek będą jeździli wyłącznie bezpiecznymi samochodami?

Fikcja.

A gdzie tu miejsce na na szykujące się pojazdy elektryczne, szczególnie lekkie miejskie, które siłą rzeczy będą mniej odporne na mocne kolizje?

Ktoś kiedyś całkiem rozsądnie powiedział, że liczba wypadków gwałtownie spadła wtedy, gdyby ludzi pozbawić wszystkich wypasionych zabezpieczeń stwarzających im złudne poczucie bezpieczeństwa. Bo wtedy by naprawdę uważali wiedząc, że byle stłuczka będzie dosłownie boleć.

Powiesz, że to bzdura?

No to ja skontruję - ile masz wypadków w ruchu pieszym? Nie samochodowych z udziałem pieszych, ale takich, w których pieszy zdeptał pieszego tak, że go poranił czy zabił?

Ano właśnie - prawie zero. I nie dlatego, że nie ma możliwości takiego rozpędzenia się, żeby innych poprzewracać i poranić. Ale dlatego, że taki sprawca doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że w razie czego identyczne obrażenia może odnieść i on zlosnik.gif

A co do "spisku producentów" - czy nikogo nie zastanawia, dlaczego w czasach, gdy w miastach większości krajów świata prędkość jest ograniczona do 50 km/h, a na autostradach do 130 km/h, trwa wyścig producentów by produkować pojazdy jeżdżące coraz szybciej i przeznaczone na takie właśnie drogi?

A przyśpieszenia? Czy nikt nie zauważa, że liczba wypadków miejskich wzrasta wraz z przyśpieszeniem pojazdów uczestniczących w ruchu, bo one są zdolne szybciej osiągnąć owe 50 km/h (a w praktyce znacznie więcej), niż są w stanie reagować ich kierowcy, przynajmniej ich przeważająca większość w Polsce?

A gdzie tu osławiona ekologia? Spalanie przy jeździe "pedał w podłogę" a łagodnej w mieście, to różnica spalania 2-3 litry w średniej klasie samochodów benzynowych.

Czyli reasumując - kto napędza koło - szybsze i zrywniejsze samochody - większe szkody w wypadkach i więcej wypadków - więcej zabezpieczeń przed tymi szkodami, a więc kolejne wzmacnianie kopa samochodów? zlosnik.gif

I wcale nie chodzi mi o to, żeby nagle wrócić z konstrukcjami samochodów do lat 60-70, ale zwracam tylko uwagę na to, że przegięto w drugą stronę.

Napisano

> Nie, ja patrzę na problem znacznie szerzej. Tu dominuje teza, że ponieważ zdarzają się wypadki, to

> należy zadbać o siebie kupując bezpieczniejszy samochód. Ale to tylko wycinek problemu.

> Jeżeli spojrzelibyśmy na problem, jak bezpieczniej dojechać z punktu A do punktu B, to widać że to

> podejście jest wyłącznie podejściem reaktywnym, skupionym na jego wąskim wycinku, a do tego na

> skutkach, nie na przyczynach.

> Czy wierzysz, że wszyscy jeżdżący drogami wokół Ciebie w USA, czy wokół kogokolwiek w dowolnym

> kraju, kiedykolwiek będą jeździli wyłącznie bezpiecznymi samochodami?

> Fikcja.

> A gdzie tu miejsce na na szykujące się pojazdy elektryczne, szczególnie lekkie miejskie, które siłą

> rzeczy będą mniej odporne na mocne kolizje?

> Ktoś kiedyś całkiem rozsądnie powiedział, że liczba wypadków gwałtownie spadła wtedy, gdyby ludzi

> pozbawić wszystkich wypasionych zabezpieczeń stwarzających im złudne poczucie bezpieczeństwa.

> Bo wtedy by naprawdę uważali wiedząc, że byle stłuczka będzie dosłownie boleć.

> Powiesz, że to bzdura?

> No to ja skontruję - ile masz wypadków w ruchu pieszym? Nie samochodowych z udziałem pieszych, ale

> takich, w których pieszy zdeptał pieszego tak, że go poranił czy zabił?

> Ano właśnie - prawie zero. I nie dlatego, że nie ma możliwości takiego rozpędzenia się, żeby innych

> poprzewracać i poranić. Ale dlatego, że taki sprawca doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że w

> razie czego identyczne obrażenia może odnieść i on

jak Twoje wywody przewaznie maja sens tak tzen jest go pobawiony. I prowadzi do jednej konkluzji - musimy jezdzic 20kmh. Szybciej jest groznie i niebezpiecznie.

Ten styl przedstawiana faktow jest zreszta typowy dla tego forum.

Aha, zapomniales zapytac o dzieci.

> A co do "spisku producentów" - czy nikogo nie zastanawia, dlaczego w czasach, gdy w miastach

> większości krajów świata prędkość jest ograniczona do 50 km/h, a na autostradach do 130 km/h,

> trwa wyścig producentów by produkować pojazdy jeżdżące coraz szybciej i przeznaczone na takie

> właśnie drogi?

Coraz szybsze? nie liczac waskich grup pojazdow to auta poiszczegolnych kjlas nie zrbily sie od dobrych dwudziestu lat an i troche szybsze. Owszem, mocy im przybylo ale niekoniecznie poszla za tym pooprawa osiagow. A przynajmniej nie podniesieie predkosci maksymalnych.

> A przyśpieszenia? Czy nikt nie zauważa, że liczba wypadków miejskich wzrasta wraz z przyśpieszeniem

> pojazdów uczestniczących w ruchu, bo one są zdolne szybciej osiągnąć owe 50 km/h (a w praktyce

> znacznie więcej), niż są w stanie reagować ich kierowcy, przynajmniej ich przeważająca

> większość w Polsce?

Masz jakis kompleks na punkcie Polski? Ktos juz kiedys zwrocil Ci uwage, ze niemal kazda Twoja wypowiedz to opisy jak cudowanie jest we Francji/Niemczech/Bog wie gdzie i jak kiepsko w Polsce.

Czym w Twojej opoinii roznia sie kierowcy w Polsce od tych z innych krajow?

Maja inna psychomotoryke? Genetycznie zakodowany gorszy refleks? Bo jakos nie widze powodu dla ktorego kierowca z Polski nie moze opanowac 150 konnego auta klasy C a jego kolega z Francji juz tak.

> A gdzie tu osławiona ekologia? Spalanie przy jeździe "pedał w podłogę" a łagodnej w mieście, to

> różnica spalania 2-3 litry w średniej klasie samochodów benzynowych.

No i? Ja gwizdam na ta psedoekologie. Pomijam fakt, ze osoba o Twoim doswiadczeniu i wyksztalceniu nie powinna uzywac tego slowa. W koncu nie ma ona nic wspolnego z ochrona srodowiska, ale o tym doskonale wiesz.

Zuzycie paliwa? A prosze Cie bardzo. Poprzedni samochod przy normalnej jezdzie palil mi 9l/10km. Obecny pali tyle przy dynamicznej. Przy normalnej pali jednak o onad litr mniej - masz wiec swoja "ekologie". I to bez uprawiania PSJ.

> Czyli reasumując - kto napędza koło - szybsze i zrywniejsze samochody - większe szkody w wypadkach

> i więcej wypadków - więcej zabezpieczeń przed tymi szkodami, a więc kolejne wzmacnianie kopa

> samochodów?

Jakiego kopa? Mozesz mi pokazac gdtzie jest ten jak to ujales "kop"?

> I wcale nie chodzi mi o to, żeby nagle wrócić z konstrukcjami samochodów do lat 60-70, ale zwracam

> tylko uwagę na to, że przegięto w drugą stronę.

W ktora niby? Praktycznie od konca lat '80 auta pomimo stalego wzrostu mocy nie zrobily sie specjalnie szybsze. Dupowozy do jezdzenia po bulki mimo wzrastajacej mocy nie zrobily sie szybsze.

Auto klasy B ma osiagi niewiele lepsze niz kiedys... lub nawet gorsze bo moze i mocy przybylo troszke ale amsy sporo. W innych klasych pojazdow jest podobnie.

Osobna kategoria sa auta sportowe ale tam chyba chodzi o to zeby bylo szybciej...

Napisano

> jak Twoje wywody przewaznie maja sens tak tzen jest go pobawiony. I prowadzi do jednej konkluzji -

> musimy jezdzic 20kmh. Szybciej jest groznie i niebezpiecznie.

> Ten styl przedstawiana faktow jest zreszta typowy dla tego forum.

Sprawdź sobie w statystykach średnią prędkość przy kolizjach w mieście na zachodzie i u nas, będziesz miał odpowiedź. Nie 20 km/h, ale nie drastycznie przekraczając dopuszczalne.

> Coraz szybsze? nie liczac waskich grup pojazdow to auta poiszczegolnych kjlas nie zrbily sie od

> dobrych dwudziestu lat an i troche szybsze. Owszem, mocy im przybylo ale niekoniecznie poszla

> za tym pooprawa osiagow. A przynajmniej nie podniesieie predkosci maksymalnych.

Skok nastąpił na przełomie lat 80/90, o czym już nie raz pisałem i nie chce mi się znowu.

> Masz jakis kompleks na punkcie Polski? Ktos juz kiedys zwrocil Ci uwage, ze niemal kazda Twoja

> wypowiedz to opisy jak cudowanie jest we Francji/Niemczech/Bog wie gdzie i jak kiepsko w

> Polsce.

A może po prostu nie patrzę jak kura tylko na najbliższą grzędę, z czego z nas się po świecie śmieją? zlosnik.gif I nie mam kompleksu "narodu wybranego".

> Czym w Twojej opoinii roznia sie kierowcy w Polsce od tych z innych krajow?

> Maja inna psychomotoryke? Genetycznie zakodowany gorszy refleks? Bo jakos nie widze powodu dla

> ktorego kierowca z Polski nie moze opanowac 150 konnego auta klasy C a jego kolega z Francji

> juz tak.

Nie psychomotorykę, a psychikę. Francuz się nie zabije 150 konnym pojazdem, bo nie będzie nim pajacował tak, jak rodak 70 konnym. Pamiętasz kawał o myszach w barze i kocie?

Francuz ma taką samą psychomotorykę jak Polak, tylko w odróżnieinu od rodaka nie uważa, że ma ją znacznie lepszą.

Naszych kierowców niestety często po tej psychice, przekładającej się na zachowanie, można poznać w innych krajach. Tyle że to znacznie mniej tam występuje, bo tam jest sprawniejsza policja i reaguje w ruchu, a nie tylko w krzakach. I reaguje na chamstwo drogowe, a nie tylko na prędkość.

Napisano

> Sprawdź sobie w statystykach średnią prędkość przy kolizjach w mieście na zachodzie i u nas,

> będziesz miał odpowiedź. Nie 20 km/h, ale nie drastycznie przekraczając dopuszczalne.

Nie drastycznie czyli o ile?

Narzekacie, ze szybka jazda powoduje wypadki? To powiedz mi dlaczego w kraju gdzie nie ma ograniczen predkosci i jest duzo autostrad jest o wiele mniej wypadkow smiertelnych?

Podpowiem: sprawdz statystyczna ilosc zderzen czolowych w Polsce i w innych krajach. Potem sprawdz sobie ilosc smiertelnych wycieczek poza droge. Potem sprawdz ilosc wypadkow z udzialem pieszych.

A na koniec zastanow sie dlaczego w kraju gdzie autostrad sa jest takich wypadkow sporo mniej - i to pomimo faktu, ze ldzie jezdza szybciej. Jestes madry facet, sadze ze wyciagniesz wlasciwe wnioski.

> Skok nastąpił na przełomie lat 80/90, o czym już nie raz pisałem i nie chce mi się znowu.

No to musisz sie zdecydowac. Albo wracamy w lata 70 i jest bezpiecznie albo jestesmy w latach 80 i jest niebezpiecznie.

> A może po prostu nie patrzę jak kura tylko na najbliższą grzędę, z czego z nas się po świecie

> śmieją? I nie mam kompleksu "narodu wybranego".

A moze wlasnie masz? Bo jakos nie przypominam sobie zebys napisal o Polsce cos dobrego. Wszystko jest be i fuj. Ale za to we Francji juz 40 lat temu swietnie sobie z tym radzili. No i nie tylko we Francji - w innych krajach w ktorych bywales tez.

Tylko jak na zlosc u nas nie.

> Nie psychomotorykę, a psychikę. Francuz się nie zabije 150 konnym pojazdem, bo nie będzie nim

> pajacował tak, jak rodak 70 konnym.

No tak, tam juz od 40 lat sobie swietnie radza. W koncu to Francja.

>Pamiętasz kawał o myszach w barze i kocie?

Nie. Badz laskaw przypomniec.

> Francuz ma taką samą psychomotorykę jak Polak, tylko w odróżnieinu od rodaka nie uważa, że ma ją

> znacznie lepszą.

Pewien znany kierowca rajdowy napisal, ze do dwoch rzeczy mezczyzna sie nie przyzna - ze jest kiepskim kochankiem i kiepskim kierowca.

I ja sie z nim zgadzam. I sadze, ze narodowosc nie ma tu nic do rzeczy.

> Naszych kierowców niestety często po tej psychice, przekładającej się na zachowanie, można poznać w

> innych krajach.

A ja widze dokladnie cos innego. W przewazajacej wiekszosci wypadkow polscy kierowcy po wjechasniu do Niemiec zdejmuja noge z gazu. I nie dlatego, ze ze boja sie policji. Glownie dlatego, ze nie musza wyprzedzac na trzeciego zeby dzies dojechac w normalnym czasie.

>Tyle że to znacznie mniej tam występuje,

bo tam jest sprawniejsza policja i

> reaguje w ruchu, a nie tylko w krzakach. I reaguje na chamstwo drogowe, a nie tylko na

> prędkość.

Dlaczego wiec zamiast pisac o tempieniu chamstwa na drodze ciagle piszesz o predkosci?

Napisano

> I ja sie z nim zgadzam. I sadze, ze narodowosc nie ma tu nic do rzeczy.

> A ja widze dokladnie cos innego. W przewazajacej wiekszosci wypadkow polscy kierowcy po wjechasniu

> do Niemiec zdejmuja noge z gazu. I nie dlatego, ze ze boja sie policji. Glownie dlatego, ze

> nie musza wyprzedzac na trzeciego zeby dzies dojechac w normalnym czasie.

Czyli co. Pisząc krótko, w PL powinien być zakaz sprzedaży i posiadania aut pozwalających jechać szybciej niż 140km/h.

> bo tam jest sprawniejsza policja

I sporo wyższe mandaty, i wiele innych "kruczków", jak chocby paragraf z KK a KD za "siedzenie na ogonie"

> Dlaczego wiec zamiast pisac o tempieniu chamstwa na drodze ciagle piszesz o predkosci?

Bo jest to powiązane, jak by wszyscy jechali z dopuszczalną prędkością to by chamstwo było mniejsze, bo by nie było sensu być chamem na drodze i wymuszać/ wyprzedzać na 3ciego/ przeć na "późne zielone".

A czas?

Czas jest względny. Lepiej przyjechać 3 minuty później niż wcale. Ale akurat w PL mało osób tą zasadą sie kieruje, co widać przy gwałtownych załamaniach pogody.

Po paru dniach suchych spadnie deszcz i ilość stłuczek oraz wypadków rośnie lawinowo. Przecież drogi te same, auta te same, kierowcy Ci sami. Więc czyja wina?

Napisano

> Bo po prostu przed każdą sytuacją w życiu się nie zabezpieczysz.

Zazwyczaj podzielam twoje poglądy ale Twoich wywodów w tym wątku nie pojmuje - tak pewnie nie patrzę na temat zbyt szeroko, ale nie zgadzam się z Twoją teorią spiskową.

Uważam że że Twoje podejście jest dziwnie idealistyczne - uważasz że jeżdżąc bezpiecznie, licząc na swoje umiejętności a nie na możliwości ochrony przez swoje auto działasz przez telepatie na pojazdy Cię otaczające i zarażasz ich swoim stylem jazdy?

Oczywiście warto przerwać błędne koło o którym piszesz ale ja się tego nie podejmuję. Jeżeli wydaję kwote X na auto to wybieram to które zapewni potencjalnie najlepszą możliwą ochronę mojej rodzinie i mam tylko nadzieję że nie będe się musiał o tym nigdy przekonać.

BTW. wszyscy przemilczają wpływ zużycia auta - tzn. zmęczenie materiałów, rdzę na ich zachowanie w trakcie zderzeń - wydaje mi się że to również należy rozważać w tej dyskusji.

Napisano

> i tu:

co nie zmienia faktu że z tych wszystkich filmików bez mrugnięcia wziąłbym i tak tego Amerykańca z V8 biglaugh.gifzlosnik.gif

tylko starałbym się go tak nie testować grinser006.gif

Napisano

> BTW. wszyscy przemilczają wpływ zużycia auta - tzn. zmęczenie materiałów, rdzę na ich zachowanie w

> trakcie zderzeń - wydaje mi się że to również należy rozważać w tej dyskusji.

no ależ oczywiście, że należy - zwłaszcza ile w danym aucie pozostało z elementów nośnych po paru/nastu latach - znaczy jaką część z nich już wszamała rdza... Im starszy samochód, tym więcej "gwiazdek" powinien mieć na początku.

Swoją drogą chyba w 2000 albo 2005 roku przeprowadzono crash test Mercedesa S z roku 1980 (pierwszy model z seryjną poduszką powietrzną). Zarówno poduszka, jak i strefy kontrolowanego zgniotu zadziałały prawidłowo - kierowca by przeżył. Kiedyś był również crash test Megane II nowej i bodaj 3-letniej - wyniki były bardzo zbliżone, więc auto aż tak szybko się nie zużywa pod względem wytrzymałości zderzeniowej - o ile oczywiście nie zostało złożone z 3, czy też zjedzone przez rdzę...

Napisano

> Czyli co. Pisząc krótko, w PL powinien być zakaz sprzedaży i posiadania aut pozwalających jechać

> szybciej niż 140km/h.

To wedlug Lucyfera. Ja jestem skrajnie odmiennego zdania.

> I sporo wyższe mandaty, i wiele innych "kruczków", jak chocby paragraf z KK a KD za "siedzenie na

> ogonie"

> Bo jest to powiązane, jak by wszyscy jechali z dopuszczalną prędkością to by chamstwo było

> mniejsze, bo by nie było sensu być chamem na drodze i wymuszać/ wyprzedzać na 3ciego/ przeć na

> "późne zielone".

Jakby byly normalne drogi to rowniez by tego chamstwa nie bylo.

> A czas?

> Czas jest względny. Lepiej przyjechać 3 minuty później niż wcale. Ale akurat w PL mało osób tą

> zasadą sie kieruje, co widać przy gwałtownych załamaniach pogody.

> Po paru dniach suchych spadnie deszcz i ilość stłuczek oraz wypadków rośnie lawinowo. Przecież

> drogi te same, auta te same, kierowcy Ci sami. Więc czyja wina?

Dowoze czesci samochodowe przez caly rok. Jakos w Niemczech gwaltowne zalamanie pogody czyzmiana pory roku skutkuje tym samym.

Pojedz sobie np do NRW gdzie siec autostrad jest raczej malo rozbudowana. Odkryjesz, ze na drogach jest wolna amerykanka. Poczujesz sie swojsko, ze tak to ujme.

Wjedz do landu gdzie sa dobrze utrzym,ane autostrady. Szybko zauwazysz uspokojenie sytuacji na drodze.

Otworzcie oczy ludzie - nie kazdy ma w zyciu czas na to zeby jechac 150km przez 4h. Sprawna komunikacja jest potrzebna i to kazdemu z nas.

Przykry jest fakt, ze potrafimy tylko akceptowac to co jest i narzekac. Nasze pieniadze ida w bloto, na drogach gina nasi bliscy i przyjaciele a my to akceptujemy.

Napisano

> co nie zmienia faktu że z tych wszystkich filmików bez mrugnięcia wziąłbym i tak tego Amerykańca z

> V8

> tylko starałbym się go tak nie testować

Wiesz, mialem bardzo grozny wypadek. Wyszedlem o wlasnych silach i bez szwanku. I wyszedlem tylko dlatego, ze jechalem w nowym aucie. W ciagu moich kilku lat w zawodzie kierowcy kilkanascie razy zbieralismy kase dla bliskich tych ktorzy jechali starszymi autami.... chociaz czesto te auta wygladaly na malo uszkodzone.

Z mojego nie zostalo wiele. rzod kompletnié znikl... ale przedzial pasazerski pozostal kompletnie nietkniety.

Napisano

> Wiesz, mialem bardzo grozny wypadek. Wyszedlem o wlasnych silach i bez szwanku. I wyszedlem tylko

> dlatego, ze jechalem w nowym aucie. W ciagu moich kilku lat w zawodzie kierowcy kilkanascie

> razy zbieralismy kase dla bliskich tych ktorzy jechali starszymi autami.... chociaz czesto te

> auta wygladaly na malo uszkodzone.

> Z mojego nie zostalo wiele. rzod kompletnié znikl... ale przedzial pasazerski pozostal kompletnie

> nietkniety.

ja to rozumiem, ja jak narazie miałem tylko jeden wypadek i teoretycznie powinno mi się coś stać....

stałem w ładzie bez zagłówków i baba wjechała mi golfem w dupę na skrzyżowaniu (jechała jakies 40km/h)

nie stało mi się zupełnie nic, nawet mnie nie bolała szyja....

oczywiście - auto służące do pracy zarobkowej, takie - którym dużo i często ryzykujemy powinno być jak najbezpieczniejsze (kwestia dyskusyjna na ile miarodajne są testy bezpieczeństwa - no ale mniejsza z tym)...

ale gdy przechodzimy do samochodu jako hobby nie widzę problemu w bezpieczeństwie i zupełnie na nie nie patrzę, podobnie jak nie patrzy na nie ktoś kto uprawia zjazd MTB rotfl.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.