Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Racjonalna zmiana auta - co jaki czas, przebieg?

Featured Replies

Napisano

> jeżeli auto osobowe, to niewiele. Jeżeli specjalistyczne - już bardziej.

Niekoniecznie - jest pojęcie "specyficznych pojęć firmy".

Bardzo pojemne i bez podania KONKRETNEGO przykładu, którego nie podam z przyczyn oczywistych oczaić się tego nie da.

> Napisz dwa zdania więcej, to powiniennem pojąć...

No napisałem.

Koszt przesiadki z samochodu A na samochód B wynosi parędziesiąt kpln - np przekładka zabudowy.

Napisano

> No nie osłabiaj mnie. Nie pojeżdże 15 lat?

KOLEJNE 15 lat - wątpię.

Napisano

Tylko, że jeżeli miesięczny koszt utrzymywania auta przy technicznym bycie przekracza koszt jego odtworzenia (zakupienie nowego auta), taki pojazd ma już rzekłbym ujemną wartość rynkową. Nikt nie powinien go kupić (chyba, że na części - ale to poza zakresem rozmowy).

Pozostałą jego wartość księgujemy sobie: "strata".

To jest podejście modelowe smile.gif Ekonomiczne.

W praktyce, co też znajduje potwierdzenie w dyskusji, pcha się szrota frajerowi. Kupuje się kolejnego. Ta "racjonalność" nie ma już charakteru ekonomicznego lecz ma charakter "życiowy" smile.gif Za wszelką cenę unikamy dodatkowych kosztów, unikamy pojęcia "strata" (nie jesteśmy wszak frajerami).

Możemy też pójść do dilera, "rozliczyć" naszego parcha w kosztach zakupu nowego samochodu (np. gratis dywaniki smile.gif ), bowiem w istocie diler nie ma co rozliczać, bo wartość ekonomiczna pojazdu wynosi minus; pojęcie "strata" nie ma dla nas żadnego znaczenia, liczy się coś zupełnie innego.

Widzę więc przynajmniej trzy racjonalizmy w jednym miejscu smile.gif

Napisano

> Witam

> Załóżmy, że macie nowe auto z salonu. Dbane i serwisowane. Co ile lat lub co jaki przebieg

> racjonalnie jest zmienić samochód na nowy?

Patrząc na swoje 15 letnie Punto, to auto dobrze jest zmienić po 10 latach (korozja) lub 200 kkm (części).

Napisano

> W przypadku opłacalności zmiany auta nie ma to znaczenia, rzekłbym, że dla aut kupowanych jako nowe

> jest to jeszcze bardziej wyraźne

Polemizowałbym - kupuję nowe auto i przez 3 lata mam zamiar mieć na karteczce "ile włożyłem do samochodu":

- przegląd 1

-przegląd 2

-przegląd 3

- klocki hamulcowe, ew. tarcze.

KONIEC

Jeśli jeżdżę dużo, to ewentualnie jeszcze trochę kompletów klocków hamulcowych i więcej przeglądów - nie mam zamiaru w ogóle otwierać maski samochodu w innym celu niż dolanie płynu do spryskiwaczy.

Kupując auto używane z góry zakładasz, że te koszty będą wyglądać inaczej prawda? A przegląd nie wygląda pewnie tak jak mój na ktory jadę dzisiaj - rzucam kluczykami w serwisie, wsiadam do zastępczaka i jadę do teściów na obiad. Absolutnie nie interesuje mnie co ma zostać wymienione, kupowanie cżęści etc.

> Znów: patrząc tylko na koszty w 99% przypadków opłaci się auta nie sprzedawać, lecz długo długo

> długo użytkować (utrzymując w sprawności) aż do pewnej granicy, kiedy auto zużyje się na tyle,

> że konieczne remonty są wysokich kosztów.

Czyli do okolo przebiegu 200kkm - bo wymiana rozrządu w nowoczesnym aucie to juz duże koszty, nie mówiąc już o turbo, sprzęgle z dwumasą, jakimiś wtryskami, rozpoczynającymi się problemami z zawieszeniem, elektroniką.

Jeszcze nie daj boże trochę lat upłynie i zaczyna się korozja...

Napisano

> Kupując auto używane z góry zakładasz, że te koszty będą wyglądać inaczej prawda? A przegląd nie

> wygląda pewnie tak jak mój na ktory jadę dzisiaj - rzucam kluczykami w serwisie, wsiadam do

> zastępczaka i jadę do teściów na obiad. Absolutnie nie interesuje mnie co ma zostać

> wymienione, kupowanie cżęści etc.

Ależ te koszty są wciąż te same. Ty już uiściłeś je w cenie nowego samochodu (w której mieszą się i klocki i tarcze hamulcowe, opony, rozrząd, ceny części wymienionych na gwarancji, itp, itd).

Po prostu budżet przesunął się z jednej kieszeni do drugiej.

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> Czyli do okolo przebiegu 200kkm - bo wymiana rozrządu w nowoczesnym aucie to juz duże koszty, nie

> mówiąc już o turbo, sprzęgle z dwumasą, jakimiś wtryskami, rozpoczynającymi się problemami z

> zawieszeniem, elektroniką.

Wszystko się zgadza, ale skonfrontuj kwotę potrzebną na te wszystkie remonty z różnicą w cenie auta nowego z autem po gwarancji, która np w segmencie D wyniesie dziesiątki tysięcy.

I te dziesiątki tysięcy musisz wywalić gotówką lub kredytem przy każdej zmianie auta na nowe.

> Jeszcze nie daj boże trochę lat upłynie i zaczyna się korozja...

Korozja jest rzeczą straszną, na szczęście są auta (producenci) których ten problem w ogóle nie dotyczy (patrz 90% modeli Citroena/Peugeota, ale nie tylko)

I jeszcze powtórzę, nie neguję sensowności częstych zmian aut (podobnie odzieży, wystroju mieszkania, mebli itp itd), ale mowa tu tyko o podejściu racjonalnym, czyli rachunek kosztów VS posiadanie sprawnego auta.

Napisano

> KOLEJNE 15 lat - wątpię.

No ale jak teraz leci jej 4 rok to mam szanse na kolejne 10 przynajmniej

Napisano

> Wszystko się zgadza, ale skonfrontuj kwotę potrzebną na te wszystkie remonty z różnicą w cenie auta

> nowego z autem po gwarancji, która np w segmencie D wyniesie dziesiątki tysięcy.

Właśnie to ćwiczę. Za w pełni sprawne 15 letnie Punto dostanę równowartość dopłaty do lakieru metalik dla auta nowego. A to boli...

Napisano

> Ależ te koszty są wciąż te same. Ty już uiściłeś je w cenie nowego samochodu (w której mieszą się i

> klocki i tarcze hamulcowe, opony, rozrząd, ceny części wymienionych na gwarancji, itp, itd).

> Po prostu budżet przesunął się z jednej kieszeni do drugiej.

> pozdrawiam,

> bromsky

Tylko że moje auto stoi w moim garażu przez 99.9% czasu i jest gotowe do jazdy w stanie absolutnie 100%.

Stare auto o wiele więcej czasu stoi u mechaników, a mimo to rzadko jest w stanie na tip top.

Napisano

> No ale jak teraz leci jej 4 rok to mam szanse na kolejne 10 przynajmniej

Przyjacielu - ja mam 12-13 letnie i jakoś dziur nie widzę (może słabo patrzę), ale nie czaruję się, że pociągną jeszcze drugie tyle.

Zresztą z tym też różnie bywa i zależeć potrafi od rocznika, vide np korozja w nowych jarisach.

Napisano

> Właśnie to ćwiczę. Za w pełni sprawne 15 letnie Punto dostanę równowartość dopłaty do lakieru

> metalik dla auta nowego. A to boli...

Sam ma 15 letniego fiata, sprawny i do tego bez korozji, rynkowa wartość ~zerowa, no i racjonalnie patrząc bez sensu to sprzedawać.

A z drugiej strony ile jeszcze mam jeździć takim staruchem?

Trochę mi się już znudził, wnętrze opatrzyło, może przydałoby się kombi może coś z lepszymi plastikami bo te są zwłaszcza z wyglądu tandetne) i tylko czekam na pretekst żeby się posypał albo stłuczka jakaś....

Napisano

> mieszkania, mebli itp itd), ale mowa tu tyko o podejściu racjonalnym, czyli rachunek kosztów

> VS posiadanie sprawnego auta.

rachunek kosztów to szerokie pojęcie - Twoje rozumowanie jest bardzo logiczne gdy:

- mam kilka aut - awaria jednego nie powoduje mojego unieruchomienia i niemożności dotarcia do pracy i zarabiania pieniędzy.

- mam czas żeby pozwolić sobie na niepojawienie się w pracy/spóźnienie z powodu awarii, co nie wpłynie na moje przychody

- nie mam firmy, w której dane auto jest potrzebne i zarabia na mnie (np. postój na serwisie ojca "L" powoduje że firma stoi, nie zarabia, a mało tego ze nie zarabia - serwis generuje koszty)

- mam czas, żeby odstawiac auto na cżęstsze naprawy/przeglądy etc.

Jak jesteś kimś kto intensywnie pracuje i jego auto MUSI być zawsze sprawne i gotowe np. na to że wsiądzie do niego i pojedzie do Gdańska i nazad (albo zrobi wokół komina porównywalny przebieg), to stare auta nie są dla ciebie smile.gif

Napisano

> Sam ma 15 letniego fiata, sprawny i do tego bez korozji, rynkowa wartość ~zerowa, no i racjonalnie

> patrząc bez sensu to sprzedawać.

CZyli teraz dostajesz telefon - masz jechać do Berlina i nazad - wsiadasz i jedziesz?

Napisano

Stilo jeździłem od 2003 do 2009 , Kia jest od 2009 i planuje ją mieć 5-6 lat max , potem zamiana na Optimę albo BMW ale już używanego 3 latka

Napisano

> CZyli teraz dostajesz telefon - masz jechać do Berlina i nazad - wsiadasz i jedziesz?

Od którego roku auta to staje się niewykonalne? 3, 5, 10, 15? wink.gifzlosnik.gif

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> Tylko że moje auto stoi w moim garażu przez 99.9% czasu i jest gotowe do jazdy w stanie absolutnie

> 100%.

Moje podobnie, tylko że pod chmurką. I ma 15 lat.

> Stare auto o wiele więcej czasu stoi u mechaników, a mimo to rzadko jest w stanie na tip top.

od czerwca 2008 do dzisiaj (123.000 -> 197.000 km) było u mechaników 4 razy

1) wymiana rozrządu, klocków, tarcz, amorów przód, drążka itp 1 dzień

2) wymiana tłumików 1 godzina

3) wymiana amorów tył 1 godzina

4) chłodnica, przewody, szczęki, olej w skrzyni, płyn hamulcowy, uszczelnienie półosi: 1 dzień

to tyle u mechaników

plus to co robiłem samodzielnie, nie licząc standardowych eksploatacyjnych (bo to każdy i w nowych też typu olej, filtry, klocki) to nie zaprzeczam, było kilka mniej lub bardziej skomplikowanych (zarazem mniej lub bardziej potrzebnych, ale lubię gdy działa 100% wszystko) moich osobistych ingerencji, od większych typu wymiana nagrzewnicy czy wahaczy do drobnicy typu naprawa podświetlenia przycisków czy wymiana ogranicznika drzwi.

To, że auto używane się musi ciągle psuć i ciągle być niesprawne to mit, jeżeli się auto użytkuje ignorując pierwsze sygnały lub ignorując usterki, luzy, wycieki itp to owszem w końcu się to skumuluje, że można ocenić auto jako trupa.

Natomiast sukcesywne utrzymywanie auta w sprawności nie jest ani drogie ani upierdliwe, a daje poczucie, że auto mamy pewne i mało awaryjne.

Napisano

> CZyli teraz dostajesz telefon - masz jechać do Berlina i nazad - wsiadasz i jedziesz?

Przejechał bez awarii w moich rękach 74.000km (123kkm -> 197kkm) czemu miałbym się obawiać kolejnych 1200km?

Napisano

> Od którego roku auta to staje się niewykonalne? 3, 5, 10, 15?

> pozdrawiam,

> bromsky

jak mówiłem - zależy czy fiat czy audi. zależy od stanu, przebiegu i wielu innych rzeczy. Właściciel najczęściej po prostu wie, czy może zlecieć na dół pod blok, wsiadac i jechać, czy najpierw zrobi 10 przeglądów, 15 wymian rożnych czeci zanim ruszy w trasę.

Napisano

> Przejechał bez awarii w moich rękach 74.000km (123kkm -> 197kkm) czemu miałbym się obawiać

> kolejnych 1200km?

Raczej ciągiem tego nie przejechał - pytam czy wsiadasz i jedziesz i wiesz, że nie bedzie problemu, czy jednak 2 razy sie zastanowisz.

Napisano

> Raczej ciągiem tego nie przejechał - pytam czy wsiadasz i jedziesz i wiesz, że nie bedzie problemu,

> czy jednak 2 razy sie zastanowisz.

Moj Fiat też ma 15 lat. Zrobił już 267 kkm. I mogę wsiąść i jechac bez obaw. Ale.... powiekszyła mi się rodzina, w aucie zaczeła ruda wychodzić i trzeba się bedzie żegnać (następca już w garażu jest)- z żalem.

Napisano

> Raczej ciągiem tego nie przejechał

Jeździ codziennie, nie bardzo mogę sobie pozwolić na nieposiadanie auta lub posiadania auta niepewnego.

Ciągiem zdarzało mu się robić przebiegi zbliżone do berlińskiego - zresztą akurat jazda ciągiem nie jest specjalnie szkodliwa dla auta.

> pytam czy wsiadasz i jedziesz i wiesz, że nie bedzie problemu,

> czy jednak 2 razy sie zastanowisz.

Wsiadam i jadę, tym autem byłem 4 razy na wakacjach, bez szczególnych obaw (za wyjątkiem 1 razu kiedy miałem je świeżo kupione), bez szczególnych przygotowań i w efekcie bez żadnych awarii.

Na pewno miałbym większe obawy gdyby ktoś kazał mi tam jechać pierwszym lepszym nieznanego mi stanu trzylatkiem.

Napisano

> Witam

> Załóżmy, że macie nowe auto z salonu. Dbane i serwisowane. Co ile lat lub co jaki przebieg

> racjonalnie jest zmienić samochód na nowy?

obecna siena, kupiona w salonie w 98 r smile.gif przebieg nieduzy bo 140 tys, ruda troche wchodzi ale do ogarniecia ok.gif nie sprzedam jej bo sie po 1 nie oplaca po 2 bardzo ja lubie a po 3 nie sprawia problemow wink.gif

Napisano

> Raczej ciągiem tego nie przejechał - pytam czy wsiadasz i jedziesz i wiesz, że nie bedzie problemu,

> czy jednak 2 razy sie zastanowisz.

mój 7letni ford zorbił teraz ciagiem 1700km z przyczepą, potem po 3tyg wrócił ... nie mogę powiedzieć że bez awaryjnie, bo siadła klima grinser006.gif

kilka lat temu 8-9letnia astra zrobiła to samo, może ciut mniej, tzn 1200km

w obu przypadkach nie było jakiś czarów, sprawdzam ciśnienie, uzupełniam płyny, litr oleju i pełnowymiarowy zapas ...

wbrew pozorom auta rzadko się psują tak żeby nie dojechać do domu, przynajmniej moje tak miały

starość objawiała się pierdołami - jakiś wyciek, dziura w tłumiku itp

a taka ciekawostka, w fordzie poleciało mi sprzęgło przy 110kkm, czyli jeśli ktoś dużo jeździ to można by się załapać w stosunkowo nowym aucie 2-3letnim hmm.gif

plus taki że nie stało się to nagle, ale bardzo powoli zaczynało ślizgać, tak że nawet te 2000km bym zrobił grinser006.gif

aha, w astrze wkurzało mnie że co chwilę coś się działo, tzn a to łożysko huczy, a to coś stuka, a to znowu gdzieś się poci itd

i tak co pół roku trza było postawić do mechaniora, żadne koszty w sumie, tylko upierdliwość

choć można by pewnie zrobić wymiany profilaktycznie/kompleksowo icon_rolleyes.gif

Napisano

> Przyjacielu - ja mam 12-13 letnie i jakoś dziur nie widzę (może słabo patrzę), ale nie czaruję się,

> że pociągną jeszcze drugie tyle.

Moja tyle z pewnością nie pociągnie, bo jest z zeszłego dziesięciolecia.

> Zresztą z tym też różnie bywa i zależeć potrafi od rocznika, vide np korozja w nowych jarisach.

jak podłoga odpadnie trzeba będzie kupić nowe

Napisano

> Koszt przesiadki z samochodu A na samochód B wynosi parędziesiąt kpln - np przekładka zabudowy.

Nie nadążam. W jakim samochodzie osobowym jest przekładka zabudowy za kilkadziesiąt tysięcy?

Napisano

> Nie nadążam. W jakim samochodzie osobowym jest przekładka zabudowy za kilkadziesiąt tysięcy?

A gdzie napisałem, że to samochód osobowy (w rozumieniu "homologacja M1", a nie DMC poniżej 3500 kg)?

Zresztą - co za różnica jakie nadwozie - zabudować dość specjalistycznie można każde auto.

Napisano

> A gdzie napisałem, że to samochód osobowy (w rozumieniu "homologacja M1", a nie DMC poniżej 3500

> kg)?

A o co pyta kolega? grinser006.gif Przecież nie o WUKO...

Napisano

> CZyli teraz dostajesz telefon - masz jechać do Berlina i nazad - wsiadasz i jedziesz?

wsiadam, jadę i wracam. cóż to za wyczyn? aż poszukałem: od Berlina dzieli mnie jakieś 530km i to raczej drogami lepszymi, niż krajowe prowadzące mnie nad Bałtyk. w ub. roku gościłem na Mazurach, tam też okoliczne przejażdżki, powrót. nic nie odpadło, jedynie żarówka H4 dokonała żywota biglaugh.gif

powiem tak: jak dbasz - tak masz.

Napisano

> A o co pyta kolega? Przecież nie o WUKO...

Przyjacielu - ja po prostu wskazuję, że bywają czasem przesłanki nietypowe, które przesuwają "próg bólu" przy eksploatacji pojazdu.

To, że jest to zwykle eksploatacja zarobkowa, to poniekąd oczywista oczywistość.

I nie każdy zabudowany pojazd to samochód ciężarowy pow 3,5t DMC. Tu to w ogóle jest wiele "zależy" - sytuacje daleko idących remontów, których koszty przeciętnych "zjadaczy oktanów" wyrywają zupełnie z butów są uzasadnione, bo np auto na plecach ma zabudowę asenizacyjną (jak już trzymamy się konwencji WUKO), która sama kosztuje z półtora miliona zeta - w takiej sytuacji, gdy przeszczep na nowe podwozie jest trudny ze wskazaniem na niemożliwy okazuje się, że np taka wymiana silnika to "nie jest koszt", mimo, że f-ra za taką operację podjeżdża pod 100 kpln.

To nie jest siodełko, że "pod prasę i do huty".

Napisano

> mój 7letni ford zorbił teraz ciagiem 1700km

smile.gif Ja gdy miałem Fiestę MK1 lat 24 miała shocked.gifi wypuściłem się w trasę 780km ,gdy wróciłem to znajomi mi mówili że jestem screwy.gif i nigdy by tym trupem nie pojechali w taką trasę hehe.gif ,lecz ja nie widziałem problemu zlosnik.gif

PS.auto było sprawne technicznie na 90% , więc nie wiek odgrywa rolę czy dojadę czy nie tylko stan techniczny waytogo.gif

Napisano

> Witam

> Załóżmy, że macie nowe auto z salonu. Dbane i serwisowane. Co ile lat lub co jaki przebieg

> racjonalnie jest zmienić samochód na nowy?

Ja robię tak, kupuję nowy jeżdżę nim max 5 lat lub max 100 kkm po czym sprzedaję i znowu kupuję nowy ok.gif

Napisano

> CZyli teraz dostajesz telefon - masz jechać do Berlina i nazad - wsiadasz i jedziesz?

Berlin jest za blisko granicy i można z buta wrócić, tak do Paryża chociaż, że o Barcelonie nie wspomnę zlosnik.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.