Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Racjonalna zmiana auta - co jaki czas, przebieg?

Featured Replies

Napisano

Witam

Załóżmy, że macie nowe auto z salonu. Dbane i serwisowane. Co ile lat lub co jaki przebieg racjonalnie jest zmienić samochód na nowy?

Napisano

> Witam

> Załóżmy, że macie nowe auto z salonu. Dbane i serwisowane. Co ile lat lub co jaki przebieg

> racjonalnie jest zmienić samochód na nowy?

Co to znaczy "racjonalna", bo to bardzo płynne pojęcie.

Ja mam 2 salonowe nówki - jedna 12, druga 13 letnia.

Racjonalny termin na ich wymianę to jeszcze z 5-10 lat - oba mają po 100 kkm przebiegu, oba w stanie igła, oba do wymiany na równorzędny samochód wymagałyby dołożenia min 50 kpln, przy czym osiągnięty efekt byłby niewspółmierny do nakładów.

Z drugiej z kolei strony firmowo stoję na stanowisku, że 3 lata lub 150 kkm co pierwsze nastąpi to max - powyżej to już skarbona się robi.

ALE - od tej reguły potrafią się zdarzać wyjątki...

Anałej - sprecyzuj co rozumiesz jako "racjonalna" i będzie można dokładniej się wypowiedzieć.

W młodym aucie najdotkliwsze są zwykle koszty nabycia/utraty wartości (patrz mój przykład prywatny), chociaż i na to można patrzeć z różnych pktów widzenia.

Napisano

> Witam

> Załóżmy, że macie nowe auto z salonu. Dbane i serwisowane. Co ile lat lub co jaki przebieg

> racjonalnie jest zmienić samochód na nowy?

Jako osoba fizyczna do uż. prywatnego?

10 lat, to może by mi się znudził...

Jako osoba fizyczna używająca samochód do firmy?

Póki jest tani, sprawny i niezawodny* i można dobrze wyjść z podatkami. Podejrzewam, że przy dobrym serwisowaniu i dbaniu 300-350kkm powinien przejeździć.

Firma? SibuJ Ci odpowiedział...

*sprawny i niezawdony: zapali rano bez problemów, nie powinien się zepsuć w trasie, estetycznie wygląda (nie widać na zewnątrz rdzy, itd.), nie inwestujesz na okresowym przeglądzie 50% wartości samochodu

Generalnie: jak dbasz o samochód, to Ci powinien długo posłużyć nawet przy intensywnej eksploatacji. Mimo upowszechnienia się tych urządzeń są to - mimo wszytko - dosyć drogie "zabawki".

Napisano

> Z drugiej z kolei strony firmowo stoję na stanowisku, że 3 lata lub 150 kkm co pierwsze nastąpi to

> max - powyżej to już skarbona się robi.

> ALE - od tej reguły potrafią się zdarzać wyjątki...

Podaj przykład...

Napisano

> Witam

> Załóżmy, że macie nowe auto z salonu. Dbane i serwisowane. Co ile lat lub co jaki przebieg

> racjonalnie jest zmienić samochód na nowy?

Pierwszą astre miałem od nowości i jeździłem nią 6 lat, zmiana na nowa podyktowana była potrzeba używania klimatyzacji. Dokładanie nie miało sensu.

Niestety po 4 latach druga astra okazała się za mała i została wymieniona na avensis. Teraz mam nadzieje jeździc avensisem aż do złomowania.

Napisano

> teraz mam nadzieje jeździc avensisem aż do złomowania.

hmm.gif tzn ? do 15, 20 lat ?

poprzednie auto kupiłem 5latka, sprzedałem 10latka

zmiana bo silnik za słaby, a i braki wyposażenia doskwierały - wersja golas

trafiłem na tyle dobze że w sumie nie dołożyłem wiele, blacha oryginał (co w oplu nie zawsze się zdarza), mechanicznie też pierdoły typu końcówki drążka, klocki itp

ale sprzęgło miało 240kkm więc "na dniach", blacha tez IMO kwestia rok/dwa i trzeba by było robić ... więc czas był dobry

obecne auto kupiłem podobnie - 5latek i zamierzam pojeździć 5lat

będzie miał 10lat, blacha powinna wytrzymać, silnik będzie miał niecałe 200kkm więc też może uniknie się jakiś grubszych kosztów

dla mnie racjonalna zmiana to jakiś 10-12lat (wiek) i 200-250kkm na liczniku

dlatego nie kupiłem nówki, bo jeździć 10lat jednym autem icon_rolleyes.gif

a c-max'em już mnie nosi, a minęło 2.5roku dopiero grinser006.gif

Napisano

i każdy jest inny. Zależy też ile chces zinwestować w auto.

w latach 90tych i początku 2000 mój tata zmieniał salonowe auta co 3 lata - bo tak smile.gif w 99 kupił foke, pojeżdził nią 5 lat i sprzedał bo zaczęła rdzewieć, pompa wspomagania siadała itp. Teraz toczy się Honda City już 5 lat z przebiegiem coś koło 30kkm smile.gif i raczej potoczy się nią kolejne lata bez pomysłów na zmiany.

Ja bym realnie zmieniał nowe auto co 5 lat, w zalezności od przebiegu oczywiście i zasobności portfela. Fajnie jest jeździć nowym autem i współczesnym modelem, poza tym co pare lat zmieniają CI się potrzeby (pojawią się rodzina, mnożą się dzieci, zmienia się twój status społeczny itp)

Napisano

Ja zauwazylem, przynajmniej w Irlandii, dziala to mniejwiecej tak, ze bardzo malo ludzi kupuje nowe auto i trzyma go po 10 lat albo wiecej.

W zaleznosci od zasobnosci potrfela, ludzie raczej robia tak, ze dziela sie na grupy.

Mamy grupe ludzi, ktorzy kupuja auta nowe z salonu, i zwykle nimi jezdza z 2 moze 3 lata, zwykle do konca gwarancji i potem sprzedaja, kupujac kolejne nowe z salonu.

Kolejna grupa ludzi, to ci ktorzy kupuja te 2 - 3 letnie auta i nimi jezdza kolejnych kilka lat.

Nastepnie mamy takich ktorzy kupuja auta 7 letnie i znowu kolejne kilka lat, poto zeby znowu kupic cos kolo 7 latka.

I zwykle grupa ostatnich odbiorcow, ktorzy kupuja juz auta powyzej 10lat za jakies grosze (zwykle powiedzmy polowe miesiecznej wyplaty) i jezdza nim bez zadnych napraw ani serwisowania az sie auto nie rozsypie i na zlom. Potem nastepne i tak w kolko.

Oczywiscie wraz z robieniem kariery i bogaceniem sie poszczegolnych ludzi, przeskakuja oni do wyzszych grup z czasem.

Oczywiscie tez od tego wszyskiego sa wyjatki.

Napisano

> W zaleznosci od zasobnosci potrfela, ludzie raczej robia tak, ze dziela sie na grupy.

w Polsce to wygląda bardzo podobnie. Ja osobiście odkąd jeżdże nowymi autami, to dobijam do około 200 kkm i sprzedaję. Dla żony - jak się znudzi, bądź jak trafi się okazja do kupienia czegoś fajnego.

Napisano

> Witam

> Załóżmy, że macie nowe auto z salonu. Dbane i serwisowane. Co ile lat lub co jaki przebieg

> racjonalnie jest zmienić samochód na nowy?

Ja zmienię Stilo jak się zacznie sypać i zacznę dużo dokładać na pierdoły.

Na razie ma 8 lat i 220kkm i jego wartość rynkowa jest tak niska że już nie mam ciśnienia żeby go sprzedać. Dużo mniej w pieniądzach nie będzie wart za rok czy dwa bo już teraz jest wart koło 15 tysięcy.

Na razie koszty drobnych napraw i eksploatacyjnych spraw w ciągu pół roku wychodzą tyle co jedna miesięczna rata leasingowa na nowy porównywalny w klasie i wyposażeniu samochód więc szkoda mi kasy.

Napisano

IMO zalezy choc uwazam, ze 100k lub 5 lat to max. Pozniej zaczynaja sie klopoty i trzeba duzo wiecej wydac na serwis. Mam nadzieje, ze teraz tak zmienie. Jakbym mial duze pieniadze to 3 lata i zmiana.

Napisano

Po 2-3 latach auta mi sie nudza, wiec sprzedaje. Nie ma znaczenia czy auto bylo kupione nowe czy 15-letnie, czy ma przebieg 30kkm czy 300kkm.

Napisano

1. Pierwszy samochód Punto, kupione nowe, jedździłem 3 lata, zrobilem 80 kkm, sprzedałem bo za słabo jeżdził i byl bez klimy

2. Drugie auto miało 6 lat w chwili zakupu i wszystko co było mi potrzebne. Sprzedałem po 2 latach jeżdzenia bo nie dałem rady uporać się z dwoma problemami technicznymi, auto miało już 217 kkm

2. Obecnym autem jezdze już prawie 3 lata, przebieg dochodzi do 200 kkm i ma wszystko co potrzebuje. NIe widze sensu zmieniać auto do póki nie będzie się koszmarnie psuło, że naprawy powoli bedą nieopłacalne. Chętnie dobije nim do 300-400 kkm

Napisano

> Witam

> Załóżmy, że macie nowe auto z salonu. Dbane i serwisowane. Co ile lat lub co jaki przebieg

> racjonalnie jest zmienić samochód na nowy?

Nie ma czegoś takiego jak racjonalna zmiana. Ja zmieniam wtedy, gdy pojawia się coś nowego, co odpowiada mi w 100%. Czasowo/przebiegowo nie da się tego określić.

Napisano

> Witam

> Załóżmy, że macie nowe auto z salonu. Dbane i serwisowane. Co ile lat lub co jaki przebieg

> racjonalnie jest zmienić samochód na nowy?

Zależy czy to fiat, czy audi smile.gif

Zasadniczo jak zacznie się czas że trzeba zacząć do niego dokładać, albo jak zacznie mu mocno iśc wartośc w dół (chociaż tutaj w przypadku auta nowego to od razu wartość leci w dół)

Napisano

> Witam

> Załóżmy, że macie nowe auto z salonu. Dbane i serwisowane. Co ile lat lub co jaki przebieg

> racjonalnie jest zmienić samochód na nowy?

Trudno jednoznaczne kryterium podać, gdyż marki, modele i wersje zbyt sie od siebie róźnią.

W rodzinie mam 2 samochody, z których ten starszy to Corolla 1.6 z przebiegiem ok. 180 tys. km mająca 10 lat. Odebrana przeze mnie osobiście w salonie.

Z ekonomicznego punktu widzenia nie opłaca się kupować nowego. Pierwszy, najbardziej oczywisty przykład to naturalny następca - czyli Auris. Mogę kupić analogiczną wersję 1.6 za jakies 70 000 zł, tylko co dostanę za to? Praktycznie to samo, tylko w nowszym (niekoniecznie łądniejszym) opakowaniu.

Jedyny racjonalny argument na zmianę samochodu, to wysyp nieprzewidywalnych a upierdliwych usterek, gdyż wówczas zamiast jeździć samochodem będę tracić czas na jego naprawy. Uwzględniam jako niedogodnośc jedynie stratę czasu, gdyż finansowo i tak wyjdzie to taniej, niz kupić nowy. Zatem tylko niedogodności związane z usterkami zadecydują a nie koszt napraw.

Napisano

> Zależy czy to fiat, czy audi

No... jeśli idzie o fiata to kupiłem go 11 letniego za niecałe dwie wypłaty, po 4 latach użytkowania (w tym ogarnięciu i wyprostowaniu kilku drobnych acz ważnych spraw i utrzymywania w 100% srawności) sprzedałbym (może) za pół wypłaty

I żeby znów posiadać sprawne auto - które jest mi do życia niezbędne z racji dojazdów do roboty - to musiałbym wydać znów co najmniej 2 wypłaty mając jednocześnie fart nie wpadnięcia na minę i mega fart że ktoś pozbywałby się dobrze utrzymanego auta bez koniecznych inwestycji choćby w klocki, tłumik czy opony - co zdarzyło mie się dotychczas tylko 1 raz w życiu.

Z tego punktu widzenia bez sensu jest zmieniać auto do czasu kiedy zacznie się sypać.

Z drugiej strony ile mam jeszcze jeździć fiatem rocznik '97 ???? To zaczyna być frustrujące, lecz forsy za nic zal mi wydawać.

Nie ma czegoś takiego jak racjonalna zmiana auta, dopóki oczywiście jest sprawne lub doprowadzenie do sprawności jest niskim kosztem.

Bo zmiana = koszty. racjonalnie rzecz biorąc - bez sensu.

Tylko co to za życie gdyby kierować się tylko kosztami?

Napisano

Strasznie indywidualna sprawa. Gdy kupowałem moje poprzednie salonowe auto, obiecywałem sobie 6 lat / 200kkm (co nastąpi pierwsze). Nie wytrzymałem i sprzedałem po 4,5 / 135kkm.

Przy obecnym samochodzie też podobne obietnice sobie składam, ale przypuszczam, że dam radę tylko do końca "przedłużonej gwarancji" (5 lat) i pchnę dziada hehe.gif

Mój tata z kolei zmienia auta co 3-4 lata, co w jego przypadku oznacza przebieg 40-50 tys. mil - jak dla mnie to nie jest racjonalne, ale jego wybór ok.gif

Generalnie IMO życie jest za krótkie, żeby jednym autem jeździć za długo wink.gif

Napisano

> tzn ? do 15, 20 lat ?

Nie wiem, najdłużej jak się da. Jak już naprawa będzie przerastać wielokrotnie wartość to zawioze na szrot

> dlatego nie kupiłem nówki, bo jeździć 10lat jednym autem

Avena spełnia całkowicie moje oczekiwania pod kątem bezpieczeństwa, wygody, wyposażenia, przestronności.

Napisano

> Witam

> Załóżmy, że macie nowe auto z salonu. Dbane i serwisowane. Co ile lat lub co jaki przebieg

> racjonalnie jest zmienić samochód na nowy?

imo to jeszcze zależy jak i gdzie auto jest eksploatowane, bo jeśli "wokół komina" to można jeździć aż się rozsypie, ale jeśli jeździ gdzieś daleko po powiedzmy 1kkm w jedną stronę kilka razy w roku to eksploatacja starego auta jest mocno ryzykowna, mniejsze ryzyko że coś kleknie w kilkulatku niż w kilkunastolatku

tak więc jak zawsze odpowiedź na pytanie to: "to zależy"

Napisano

Co 3 lata od zakupu gdy wypada gwarancja

Napisano

Co 4-5 lat zależy jaki spadek wartosci. Jeżeli kupiłeś nowy i chcesz następny nowy tej samej klasy, to najlepiej sprzedać kiedy jego wartość osiągnie 50 %. Dokładasz drugie tyle i masz nówkę. Czyli bujasz się tym samym np. 4 lata zamiast 10 i zawsze masz w miarę świeży model,a przez te lata pieniądze te same wydane.

Napisano

> Witam

> Załóżmy, że macie nowe auto z salonu. Dbane i serwisowane. Co ile lat lub co jaki przebieg

> racjonalnie jest zmienić samochód na nowy?

Matizem jeżdżę od nowości, czyli od 2001r. Przebieg na dzień dzisiejszy 62,5 kkm. Od ok. 2 lat jeździ nim także żona. Jakoś jeszcze mi się nie znudził, więc mam czas na spokojny wybór następcy. Pewnie znów będzie z salonu, ale już lepiej wyposażony.

Jak się ma kasę i obecny samochód się mocno znudził albo stał się dość awaryjny, to jest właśnie " ten czas" na zmianę zlosnik.gif.

Napisano

Clark Howard twierdzi że samochód należy zmienić wtedy gdy średnie miesięczne koszty napraw z ostatnich 6 miesięcy są większe niż miesięczna rata kredytu na nowy samochód.

Napisano

> Clark Howard twierdzi że samochód należy zmienić wtedy gdy średnie miesięczne koszty napraw z

> ostatnich 6 miesięcy są większe niż miesięczna rata kredytu na nowy samochód.

Czyli gdy powiedzmy za ostatni rok zaplacilo sie $1000 za naprawy, a rata kredytu wynosi $499 miesiecznie, czyli $5988 rocznie to warto brac nowe?

Jak mu sie to kalkuluje?

Napisano

> Czyli gdy powiedzmy za ostatni rok zaplacilo sie $1000 za naprawy, a rata kredytu wynosi $499

> miesiecznie, czyli $5988 rocznie to warto brac nowe?

> Jak mu sie to kalkuluje?

Hmm raczej musialbys na naprawy wydac 3000$ przez pol roku, zeby sie oplacalo wink.gif

Napisano

> Czyli gdy powiedzmy za ostatni rok zaplacilo sie $1000 za naprawy, a rata kredytu wynosi $499

> miesiecznie, czyli $5988 rocznie to warto brac nowe?

> Jak mu sie to kalkuluje?

Nie, bo oznacza to że tylko ~$80 miesięcznie płaciłeś za naprawy. Jak zaczniesz płacić $500 miesięcznie za naprawy, to czas na nowy.

Napisano

> Nie, bo oznacza to że tylko ~$80 miesięcznie płaciłeś za naprawy. Jak zaczniesz płacić $500

> miesięcznie za naprawy, to czas na nowy.

OK sorki. Cos nie mysle dzisiaj.

Jakos mi umknelo to "srednie miesieczne koszty napraw z ostatnich 6 miesiecy"...

Napisano

> Witam

> Załóżmy, że macie nowe auto z salonu. Dbane i serwisowane. Co ile lat lub co jaki przebieg

> racjonalnie jest zmienić samochód na nowy?

Po prostu wtedy kiedy się znudzi!

Nie ma żadnych reguł.

Napisano

> OK sorki. Cos nie mysle dzisiaj.

> Jakos mi umknelo to "srednie miesieczne koszty napraw z ostatnich 6 miesiecy"...

Jedyny problem z tą formułą jest taki że w starszym samochdzie nie psują się regularnie drobiazgi za $200, ale po prostu od czasu do czasu padnie coś bardzo drogiego. I wtedy stajemy przed dylematem - naprawić i jeździć dalej bo zainwestowaliśmy sporo kasy, naprawić i sprzedać tracąc sporo pieniędzy czy sprzedać zepsuty (kto go weźmie?). I zwykle wybieramy naprawić i jeździć dalej. W związku z czym podejście Clarka Howarda nie ma kompletnie sensu.

Moim zdaniem decyzja o tym kiedy zmienić samochód nie powinna być dyktowana rachunkiem ekonomicznym, bo ten prawie zawsze wskazuje że lepiej jeździć tym co się ma.

Napisano

> Clark Howard twierdzi że samochód należy zmienić wtedy gdy średnie miesięczne koszty napraw z

> ostatnich 6 miesięcy są większe niż miesięczna rata kredytu na nowy samochód.

to jest wg mnie właśnie racjonalne podejście do tematu

Napisano

> Moim zdaniem decyzja o tym kiedy zmienić samochód nie powinna być dyktowana rachunkiem

> ekonomicznym, bo ten prawie zawsze wskazuje że lepiej jeździć tym co się ma.

Nie zawsze.

Pare lat temu kupilem Opla Astre za chyba 2900 euro.

Po kupnie zmienilem olej i filtr (35 euro) i przez blisko rok jezdzilem robiac ponad 25kkm. Jako za pasek rozrzadu byl juz po terminie (i przebiegu wymiany) a kosztowalo by to kolo 500 euro + sprzeglo bylo moim zdaniem na wykonczeniu (kolejne 500euro) to postanowilem auto sprzedac, i udalo sie za 2800.

Ostatecznie wiec jakbym chcial dalej jezdzic tym autem, to musialbym dolozyc 1000 euro, a tak mialem praktycznie rok jezdzenia za 135 + koszt paliwa.

Niestety nastepnym razem sie nie udalo tak dobrze, bo kupilem auto za 2500 euro, i caly czas mialem z nim problemy. Przez rok dolozylem ponad 1000 euro i ostatecznie sprzedalem chyba za 2300, czyli tym razem roczny koszt wyszedl blisko 10x wiekszy bo 1200 euro.

Napisano

> Jedyny problem z tą formułą jest taki że w starszym samochdzie nie psują się regularnie drobiazgi

> za $200, ale po prostu od czasu do czasu padnie coś bardzo drogiego. I wtedy stajemy przed

> dylematem - naprawić i jeździć dalej bo zainwestowaliśmy sporo kasy, naprawić i sprzedać

> tracąc sporo pieniędzy czy sprzedać zepsuty (kto go weźmie?). I zwykle wybieramy naprawić i

> jeździć dalej. W związku z czym podejście Clarka Howarda nie ma kompletnie sensu.

> Moim zdaniem decyzja o tym kiedy zmienić samochód nie powinna być dyktowana rachunkiem

> ekonomicznym, bo ten prawie zawsze wskazuje że lepiej jeździć tym co się ma.

Ja bym powiedział, że rachunek ekonomiczny jest OK, ale należy go rozszerzyć o straty spowodowane tym, że auto stanęło w trasie, lub trzeba było szybko zmienić plany, żeby jechać do serwisu, zamiast np. na umówione spotkanie czy do pracy. Wtedy może się okazać, że naprawy kosztowały 100$ miesięcznie, ale prawdziwe straty wyniosły 5000$ miesięcznie i już się opłaca zmienić zlosnik.gif

Napisano

> Nie zawsze.

> Pare lat temu kupilem Opla Astre za chyba 2900 euro.

> Po kupnie zmienilem olej i filtr (35 euro) i przez blisko rok jezdzilem robiac ponad 25kkm. Jako za

> pasek rozrzadu byl juz po terminie (i przebiegu wymiany) a kosztowalo by to kolo 500 euro +

> sprzeglo bylo moim zdaniem na wykonczeniu (kolejne 500euro) to postanowilem auto sprzedac, i

> udalo sie za 2800.

> Ostatecznie wiec jakbym chcial dalej jezdzic tym autem, to musialbym dolozyc 1000 euro, a tak

> mialem praktycznie rok jezdzenia za 135 + koszt paliwa.

> Niestety nastepnym razem sie nie udalo tak dobrze, bo kupilem auto za 2500 euro, i caly czas mialem

> z nim problemy. Przez rok dolozylem ponad 1000 euro i ostatecznie sprzedalem chyba za 2300,

> czyli tym razem roczny koszt wyszedl blisko 10x wiekszy bo 1200 euro.

W przyrodzie nic nie ginie.

Jak mam samochód od nowości to racjonalnym jest aby utrzymywać go w dobrym stanie i jeździć aż się rozpadnie. Koszt ew. remontu po kilku latach jest i tak mniejszy niż to co trzeba dołożyć do kupna nowego.

Napisano

> Ja bym powiedział, że rachunek ekonomiczny jest OK, ale należy go rozszerzyć o straty spowodowane

> tym, że auto stanęło w trasie, lub trzeba było szybko zmienić plany, żeby jechać do serwisu,

> zamiast np. na umówione spotkanie czy do pracy.

Problem w tym że nowy samochód też może Ci pokazać rogi - moje doświadczenia z Saab'em 9-3 oraz sąsiada z BMW 335i pokazują że czasem lepiej nie zmieniać pojazdu bo wpadniesz z deszczu pod rynnę.

Napisano

> Witam

> Załóżmy, że macie nowe auto z salonu. Dbane i serwisowane. Co ile lat lub co jaki przebieg

> racjonalnie jest zmienić samochód na nowy?

ani przebieg ani wiek..... jak zaczyna sie sypac i naprawy zaczynaja utrudniac uzytkowanie samochodu czy tez codzienne zajecia to zmiana

Napisano

> Clark Howard twierdzi że samochód należy zmienić wtedy gdy średnie miesięczne koszty napraw z

> ostatnich 6 miesięcy są większe niż miesięczna rata kredytu na nowy samochód.

To by się zgadzało, pytanie, na ile lat ten kredyt miałby być?

Napisano

> To by się zgadzało, pytanie, na ile lat ten kredyt miałby być?

Pewnie na taki czas na jaki jest gwarancja, bo inaczej może się okazać ze płacisz kredyt i naprawy.

P.S. Clark Howard uważa ze nie powinno się brać kredytów na samochody, a jak już się musi to na max. 3 lata.

P.P.S. BMW psuje te obliczenia, bo w cenie jest także eksploatacja samochodu (oleje, klocki, opony itp.)przez trzy lata co powoduje ze jeszcze trudniej policzyć.

Napisano

> Pewnie na taki czas na jaki jest gwarancja, bo inaczej może się okazać ze płacisz kredyt i naprawy.

> P.S. Clark Howard uważa ze nie powinno się brać kredytów na samochody, a jak już się musi to na

> max. 3 lata.

No to może być pewien problem, weźmy jakąś byle furę z segmentu D, mondeo, isignie, czy inne dziadostwo. Auto za stówkę.

Na trzy lata taki pojazd daje miesięczną ratę na poziomie 3000-3500zł. Po trzech latach auto powyżej będzie warte z połowę. Pewnie mniej, ale niech będzie - 50000zł.

I teraz tak, Pan Clark (kimkolwiek jest) radzi by sprzedać rzeczoną furę gdy koszt jej naprawy w ciągu ostatniego półrocza przekroczy 21000, prawie połowę wartości samochodu hehe.gif A przypominam, że mówimy o trzyletnim aucie, któremu właśnie skończyła się gwarancja. Jak fura będzie miała lat 6 to z tego samego równania wyjdzie, by sprzedać samochód kiedy w ciągu pół roku włoży się w niego więcej niż jest on warty. Dla dziesięcioletniego jeszcze większe kuriozum.

Stąd też mimo, że sympatyzuję z Panem Clarkiem (ma czadowe imię - musi być spoko), to chyba jednak zamiast czytać takie dobre rady wolę myśleć samodzielnie. Czego też życzę wszystkim zgromadzonym.

Napisano

> Podaj przykład...

Obawiam się, że niewiele wniesie Ci kwestia SPECYFICZNEGO przykładu - w wyjątkach nie da się generalizować.

3 letni samochód z przebiegiem 30 000 km + specyficzne potrzeby firmy.

albo

4 letni samochód z przebiegiem 130 kkm + koszt zmiany samochodu na poziomie 30 kpln.

Rozjaśniło Ci to coś?

Napisano

> tzn ? do 15, 20 lat ?

Toyoty dość szybko korodują.

Napisano

> Toyoty dość szybko korodują.

No nie osłabiaj mnie. Nie pojeżdże 15 lat?

Napisano

> Obawiam się, że niewiele wniesie Ci kwestia SPECYFICZNEGO przykładu - w wyjątkach nie da się

> generalizować.

> 3 letni samochód z przebiegiem 30 000 km + specyficzne potrzeby firmy.

jeżeli auto osobowe, to niewiele. Jeżeli specjalistyczne - już bardziej.

> albo

> 4 letni samochód z przebiegiem 130 kkm + koszt zmiany samochodu na poziomie 30 kpln.

Napisz dwa zdania więcej, to powiniennem pojąć... smile.gif

Napisano

> Nie ma czegoś takiego jak racjonalna zmiana auta, dopóki oczywiście jest sprawne lub doprowadzenie

> do sprawności jest niskim kosztem.

Kolego, ojciec założyciel wątku pisze o autach nowych. Zakup używanych aut rządzi się innymi prawami.

> Tylko co to za życie gdyby kierować się tylko kosztami?

Jak auto nie jest modelem kolekcjonerskim, tylko dupowozem do pracy to koszty są tu głównym kryterium.

Napisano

> Kolego, ojciec założyciel wątku pisze o autach nowych. Zakup używanych aut rządzi się innymi

> prawami.

W przypadku opłacalności zmiany auta nie ma to znaczenia, rzekłbym, że dla aut kupowanych jako nowe jest to jeszcze bardziej wyraźne

> Jak auto nie jest modelem kolekcjonerskim, tylko dupowozem do pracy to koszty są tu głównym

> kryterium.

Znów: patrząc tylko na koszty w 99% przypadków opłaci się auta nie sprzedawać, lecz długo długo długo użytkować (utrzymując w sprawności) aż do pewnej granicy, kiedy auto zużyje się na tyle, że konieczne remonty są wysokich kosztów.

Oczywiście mało kto decydując się na zmianę auta kieruje się tylko kosztami.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.