Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Mam ciężką nogę czyli jestem "noga".

Featured Replies

Napisano

W Polsce wcale nie jeździ się źle. Drogi coraz lepsze, autobusy i ciężarówki coraz szybsze, kierowcy z większą wyobraźnią. Ale to wciąż mało. Korki, wypadki, złośliwości...

Dlaczego nie mamy żelaznego argumentu przeciw pesymistom i malkontentom?

Słowo klucz to "styl jazdy". Banał? Nie do końca...

To co zauważyłem na drogach zza kierownicy, z fotela pasażera i wyczytałem na naszym forum mogę opisać słowem "wierność". Kierowcy w znakomitej większości są wierni swojej filozofii jazdy, są konsekwentni w technice i w stosunku do innych kierowców. Zanim opiszę szukanie przyczyn tego zachowania muszę zaakcentować, że właśnie to jest przyczyną dyskomfortu na drodze.

Ten co ma - tu moje "ulubione" zdanie - ciężką nogę jest tak samo winny jak jadący wg znaków. Wpychający się cwaniak jest tak samo winny jak ustawiający się na końcu kolejki.

Prędkość jazdy, zajęty pas, załączony bieg i obroty silnika trzeba dopasować do aktualnych warunków na drodze. Kierowca musi korzystać z olbrzymiej mocy obliczeniowej. A zwykle wygląda jak PC, który nie ma procesora, a tylko ROM.

Bardzo łatwo zyskać w otoczeniu opinię albo "szybki i wściekły" albo "kapelusznik". Obóz szybki będzie lamentował nad "panami w Favoritkach", a przepisowi będą nazywać tych drugich wariatami. Jeśli teraz czujecie się w obozie centrowym to jesteście takimi samymi ciamajdami za kierownicą jak te skrajne obozy. Trzeba umieć jeździć bardzo powoli i nie mieć podczas takiej jazdy problemów psychicznych. Trzeba umieć wieźć pasażera bez zapiętych pasów i nie sprawić wrażenia, że to lekkomyślne. Mało tego. Trzeba tak jeździć bo umiejętność to praktyka. Tak samo trzeba umieć jeździć szybko. Trzeba umieć z zimną krwią jechać mając zderzak przyklejony do naczepy TIRa, trzeba umieć jechać w dwa auta równolegle na jednym pasie i tak samo trzeba się w tym dobrze czuć. Mało tego. Tak też trzeba jeździć...bo umiejętność...

Tu należy wspomnieć jedną rzecz. Jazdę bardziej ryzykowną można uskuteczniać tylko gdy podróżujemy sami. Męczenie pasażerów to coś gorszego niż męczenie innych kierowców na drodze. Chociaż ja nie będę akcentował i sugerował co trzeba zrobić, ale tak bardziej po babsku - naświetlam tylko problem.

Teraz czas na powrót do pytania "dlaczego". Wierność, konsekwencja to piękne cnoty. Ale o tym nikt nie myśli siadając za kółkiem. Realizuje jakieś swoje przyzwyczajenia i umiejętności myśląc(!), że tak jest dobrze. Więc co się może pojawić jak nie język sportowy - wygrywa się głową, nie siłą.

Na koniec ja o sobie. Statystyki mówią jasno, że kierowcy myślą o sobie, że są dobrzy, a na ulicach ich ilość się nie pokrywa ze statystykami. W tym roku moje prawo jazdy osiągnęło pełnoletniość więc dopiero teraz mam obowiązek dojrzałej oceny swojej jazdy. Też się zaliczam do kierowców, którym wydaje się, że są dobrzy za kółkiem. Ale jak się dobrze zastanowiłem to stwierdziłem, że pytanie, które brzmi "czy uważasz się za dobrego kierowcę" jest kretyńsko głupie bo nie mówi prawdy.

Jak oceniam siebie to uważam, że technicznie jako młody kierowca byłem dużo lepszy niż teraz. Jednak mając na względzie przyzwoitą wyobraźnię, psychicznie byłem beznadziejnie słaby. Teraz proporcje się zmieniły. Nie potrafię zaliczyć przyzwoitej "koperty" i czasem skrzynia mi zgrzyta, ale cieszy mnie każda prędkość, każdy pas, a moja tolerancja dla innych kierowców jest większa niż Ruchu Palikota dla... grinser006.gif

Do zobaczenia na drodze.

Napisano

> W Polsce wcale nie jeździ się źle. Drogi coraz lepsze, autobusy i ciężarówki coraz szybsze,

Szybsze ??? .... od kiedy grinser006.gif ciężarówki mają ograniczniki prędkości.

> kierowcy z większą wyobraźnią. Ale to wciąż mało. Korki, wypadki, złośliwości...

3 ostatnie słowa nie potwierdzają tej 'wyobraźni' ...

> Dlaczego nie mamy żelaznego argumentu przeciw pesymistom i malkontentom?

> Słowo klucz to "styl jazdy". Banał? Nie do końca...

> To co zauważyłem na drogach zza kierownicy, z fotela pasażera i wyczytałem na naszym forum mogę

> opisać słowem "wierność". Kierowcy w znakomitej większości są wierni swojej filozofii jazdy,

Każdy facet uważa się za najlepszego kierowce 270751858-jezyk.gif

> są konsekwentni w technice i w stosunku do innych kierowców. Zanim opiszę szukanie przyczyn

> tego zachowania muszę zaakcentować, że właśnie to jest przyczyną dyskomfortu na drodze.

> Ten co ma - tu moje "ulubione" zdanie - ciężką nogę jest tak samo winny jak jadący wg znaków.

> Wpychający się cwaniak jest tak samo winny jak ustawiający się na końcu kolejki.

Kogo nazywasz się wpychającym a kogo na końcu kolejki?? Oba pasy są do ruchu, nawet jeśli jest zwężenie , to włączamy się do ruchu na końcu pasa a nie wcześniej. no.gif Cwaniactwo to blokowanie pasa ruchu....

słowo klucz jazda na zamek.

> Prędkość jazdy, zajęty pas, załączony bieg i obroty silnika trzeba dopasować do aktualnych warunków

> na drodze. Kierowca musi korzystać z olbrzymiej mocy obliczeniowej. A zwykle wygląda jak PC,

> który nie ma procesora, a tylko ROM.

> Bardzo łatwo zyskać w otoczeniu opinię albo "szybki i wściekły" albo "kapelusznik".

może dlatego , że tylko tacy się wyróżniają z tłumu?

> Obóz szybki będzie lamentował nad "panami w Favoritkach", a przepisowi będą nazywać tych drugich

> wariatami. Jeśli teraz czujecie się w obozie centrowym to jesteście takimi samymi ciamajdami

> za kierownicą jak te skrajne obozy. Trzeba umieć jeździć bardzo powoli i nie mieć podczas

> takiej jazdy problemów psychicznych. Trzeba umieć wieźć pasażera bez zapiętych pasów i nie

> sprawić wrażenia, że to lekkomyślne. Mało tego. Trzeba tak jeździć bo umiejętność to praktyka.

> Tak samo trzeba umieć jeździć szybko. Trzeba umieć z zimną krwią jechać mając zderzak

> przyklejony do naczepy TIRa, trzeba umieć jechać w dwa auta równolegle na jednym pasie i tak

> samo trzeba się w tym dobrze czuć. Mało tego. Tak też trzeba jeździć...bo umiejętność...

> Tu należy wspomnieć jedną rzecz. Jazdę bardziej ryzykowną można uskuteczniać tylko gdy podróżujemy

> sami. Męczenie pasażerów to coś gorszego niż męczenie innych kierowców na drodze. Chociaż ja

> nie będę akcentował i sugerował co trzeba zrobić, ale tak bardziej po babsku - naświetlam

> tylko problem.

> Teraz czas na powrót do pytania "dlaczego". Wierność, konsekwencja to piękne cnoty. Ale o tym nikt

> nie myśli siadając za kółkiem. Realizuje jakieś swoje przyzwyczajenia i umiejętności

> myśląc(!), że tak jest dobrze. Więc co się może pojawić jak nie język sportowy - wygrywa się

> głową, nie siłą.

> Na koniec ja o sobie. Statystyki mówią jasno, że kierowcy myślą o sobie, że są dobrzy, a na ulicach

> ich ilość się nie pokrywa ze statystykami. W tym roku moje prawo jazdy osiągnęło pełnoletniość

> więc dopiero teraz mam obowiązek dojrzałej oceny swojej jazdy. Też się zaliczam do kierowców,

> którym wydaje się, że są dobrzy za kółkiem. Ale jak się dobrze zastanowiłem to stwierdziłem,

> że pytanie, które brzmi "czy uważasz się za dobrego kierowcę" jest kretyńsko głupie bo nie

> mówi prawdy.

> Jak oceniam siebie to uważam, że technicznie jako młody kierowca byłem dużo lepszy niż teraz.

> Jednak mając na względzie przyzwoitą wyobraźnię, psychicznie byłem beznadziejnie słaby. Teraz

> proporcje się zmieniły. Nie potrafię zaliczyć przyzwoitej "koperty" i czasem skrzynia mi

> zgrzyta, ale cieszy mnie każda prędkość, każdy pas, a moja tolerancja dla innych kierowców

> jest większa niż Ruchu Palikota dla...

> Do zobaczenia na drodze.

Nie liczy się staż w posiadaniu prawa jazdy , a liczba przejechanych kilometrów .... i ilość kolizji ze swojej winy...

Mentalności kierowców nie zmienisz.....

Powiem ci , że mnie nie denerwują na drodze ani szybcy ani powolni .... DENERWUJE mnie tylko jedna rzecz..... uwielbienie polaków do lewego pasa.... pusta droga , trzy pasy... polak jedzie lewym albo środkowym .... pusta droga , dwa pasy... polak jedzie lewym .

Napisano

Wg mnie problemem na drodze są niezdecydowani.

Tacy, którzy nie potrafią sprawnie ruszyć na skrzyżowaniu, nie patrzą co się dzieje dookoła.

A co do prędkości, często zdarza się, że problemem nie są Ci którzy jadą szybciej niż prędkość dozwolona, nie są też Ci, którzy trzymają się ograniczeń na znakach... problemem są Ci, którzy jadą "swoim tempem" dużo poniżej dozwolonej prędkości, niezależnie jak dobre warunki panują na drodze. To oni sprawiają, że jadąc za nimi zaczyna się nerwowo.

Napisano

> DENERWUJE mnie tylko jedna

> rzecz..... uwielbienie polaków do lewego pasa.... pusta droga , trzy pasy... polak jedzie

> lewym albo środkowym .... pusta droga , dwa pasy... polak jedzie lewym .

Mnie to nie denerwuje, bo każdy pas jest dobry do wyprzedzania.

Napisano
  • Autor

> Szybsze ??? .... od kiedy ciężarówki mają ograniczniki prędkości.

A pamiętasz na drogach przeładowane Jelcze, Stary, Liazy, Kamazy, Ziły i Tatry? A pamiętasz tempo ruszania Ikarusa spod przystanku? Teraz to są rakiety!

> 3 ostatnie słowa nie potwierdzają tej 'wyobraźni'

Nie potwierdzają, ale ją widać. Naprawdę kierowcy są dużo bardziej świadomi. Jednak dużo bardziej to nie znaczy, że jest super i gratulacje.

> Każdy facet uważa się za najlepszego kierowce

Dobrze, że słowo "najlepszy" znaczy tak dużo, że aż nic. zlosnik.gif

> Kogo nazywasz się wpychającym a kogo na końcu kolejki?? Oba pasy są do ruchu, nawet jeśli jest

> zwężenie , to włączamy się do ruchu na końcu pasa a nie wcześniej.

ok.gif Najgorsze jeśli ktoś włącza się wcześniej myśląc, że jak pojedzie do końca pasa to będą o nim źle mówić, a on będzie miał wyrzuty sumienia, że jest przed kimś. Strach przed wykorzystaniem drogi to nie jest lubiana skromność.

> słowo klucz jazda na zamek.

ok.gif

> Mentalności kierowców nie zmienisz.....

Zmienię, zmienię... wink.gif

> Powiem ci , że mnie nie denerwują na drodze ani szybcy ani powolni .... DENERWUJE mnie tylko jedna

> rzecz..... uwielbienie polaków do lewego pasa.... pusta droga , trzy pasy... polak jedzie

> lewym albo środkowym .... pusta droga , dwa pasy... polak jedzie lewym .

To też jeden z elementów wierności danej filozofii. Trzeba jeździć i lewym i prawym i środkowym. Ale tu działa prosta zasada - lewy do wyprzedzania = będę najszybszy.

Będzie coraz lepiej, ale póki co wiem dlaczego jest jak jest...

Napisano

> DENERWUJE mnie tylko jedna

> rzecz..... uwielbienie polaków do lewego pasa.... pusta droga , trzy pasy... polak jedzie

> lewym albo środkowym .... pusta droga , dwa pasy... polak jedzie lewym .

Polak jedzie lewym bo prawy ma dziurawy albo są takie koleiny że auto jak w nie wpadnie to już można puścić kierę i samo pojedzie hehe.gif

Napisano

Ja sie uważam za kierowcę słabego. Niestety nie bardzo wIdze sposób jak polepszyć swoją technikę jazdy, nawyki, wiedzę. Staram sie być na bierząco, analizować sytuacje na drodze co jakis czas robię sobie test. To jednak mało.

Mam zmienny styl jazdy. Jeżdżę żadko bardzo agresywnie, ale na codzień raczej dość ostro, często wyprzedzam, czasem jeżdżę b. Szybko (dzis było nawet blisko 250 na autostradzie w DE).

Prędkości na codzien rozwijam jednak umiarkowane zwykle przepisowa lub plus 10 km/h. Jak jadę w trasę to plus 20. Bywa ze wloke sie z prądem z prędkością taka jak inni, jednak zachowuje spory odstęp i nie hamuje co chwile. W zakretach ani przed nimi w zasadzie wogole nie hamuje. Na chyba ze mnie coś weźmie i jadę sporo szybciej niż powinienem, ale to b. Rzadko.

Staram się nie ryzykować życiem innych ludzi. Jeśli już pozwalam sobie na jazdę na granicy to zwykle w b. złych warunkach pogodowych. Wtedy nie muszę przekraczać dopuszczalnej prędkości by czuć adrenalinę i w razie czego konsekwencje bedą mniejsze.

Im mam mocniejsze auto tym jeżdżę wolniej. Poldkiem bywało ze dawałem 110 po mieście na wąskiej kiepskiej drodze w środku dnia. Teraz takie rzeczy mi sie nie zdarzają. Jak już to w miejscu mocno odludnym. Generalnie zredukowałem prędkość podróżną po kupnie BMW. Nadrabiam szybkością przyspieszania do niej i łatwością wyprzedzania. Choć przyznać muszę ze rekordów przejazdów nie pobilem w ten sposób. I dobrze.

Napisano

> Wg mnie problemem na drodze są niezdecydowani.

> Tacy, którzy nie potrafią sprawnie ruszyć na skrzyżowaniu, nie patrzą co się dzieje dookoła.

A czy te umiejętności nie biorą się po prostu z doświadczenia? Z tych kilometrów nakręcanych codziennie na koła? Bo niby jak chcesz nauczyć kierowców rozglądania się, przewidywania, sprawnej analizy sytuacji na drodze itd? Kursem na prawo jazdy?!? No sooooorrry, na to potrzeba setek godzin za kółkiem.

> A co do prędkości, często zdarza się, że problemem nie są Ci którzy jadą szybciej niż prędkość

> dozwolona, nie są też Ci, którzy trzymają się ograniczeń na znakach... problemem są Ci, którzy

> jadą "swoim tempem" dużo poniżej dozwolonej prędkości, niezależnie jak dobre warunki panują na

> drodze. To oni sprawiają, że jadąc za nimi zaczyna się nerwowo.

A może po prostu ich zdolności psychofizyczne nie są już tak wysokie, jak Twoje? Droga jest zarówno dla młodych-dwudziestoletnich, jak i dla dziadków w drodze na działeczkę. A percepcja jednych i drugich to dwa różne światy. Niestety, z wiekiem człowiek kapcanieje, bo taka jest natura.

Mam prawko od 20 lat. I zdążyłem zauważyć, że np. w niektórych sytuacjach oświetleniowych moje oczy już nie nadążają i potrzebuję więcej czasu na oswojenie się z olśnieniem w nocy przy deszczowej pogodzie. Kiedyś nie robiło mi to różnicy. Teraz, gdy na pokładzie mam czwórkę dzieciaków oraz żonę, zwalniam w warunkach ograniczonej przejrzystości, by dać oczom więcej czasu na akomodację światło-cień. Niby doświadczenie jest, bo kilkaset tysięcy km zrobione, ale właśnie dlatego nie ryzykuję już tak często, jak to robiłem mając 19 lat i 100KM pod maską. A mam "tylko" 37 lat. I uwielbiam zapier.dalać.

I takich ludzi mijasz co dzień na swojej drodze. Więcej wyrozumiałości.

Pozdro

Bartek

Napisano

> Mentalności kierowców nie zmienisz.....

> Powiem ci , że mnie nie denerwują na drodze ani szybcy ani powolni .... >DENERWUJE mnie tylko jedna rzecz..... uwielbienie polaków do lewego pasa....

Ja bym dorzucił jeszcze zawiść Polaka, szczególnie (z czym się często spotykam), jeżeli jadę na trasie równą prędkością w myśl eko-jazdy i wyprzedzam jakieś lepsze auto od mojego (i klasowo i wiekowo, a szczególnie gdy jest to VW?? niewiem.gif), raptem wyprzedzony kierownik pokazuje, że ma lepsze i szybsze auto i czas na wyprzedzenie mojego auta jest o 1/4 krótszy niż ja poświęciłem na wyprzedzenie jego pojazdu, a później znów wraca do prędkości, która znacznie się kłóci z moją założoną prędkością przelotową. Nie wspomnę o wyprzedzeniu i gwałtownym hamowaniu, bądź w mieście zajeżdżanie i spowalnianie - tego się nie da wytłumaczyć, wolę zachować ostrożność bo nic nie wiadomo z takim osobnikiem.

PS. Lubię prowadzić samochód, uwielbiam manewry parkingowe, a jak ktoś mnie pyta czy umie jeździć samochodem odpowiadam: tak, mam prawo jazdy kategorii B - dalej rozmówca nie znajduje argumentów do dyskusji.

PZDR VEN

Napisano

> To oni sprawiają, że jadąc za nimi zaczyna się nerwowo.

Ale kto się denerwuje?? TY? Czy kierowca obok - pytałeś go??

PZDR VEN

Napisano

W tym poście, oprócz prologu nie użyje słów.

>Bo niby jak chcesz nauczyć kierowców rozglądania się, przewidywania,

> sprawnej analizy sytuacji na drodze itd? Kursem na prawo jazdy?!? No sooooorrry, na to potrzeba setek godzin za kółkiem.

ok.gif

> A może po prostu ich zdolności psychofizyczne nie są już tak wysokie, jak Twoje? Droga jest zarówno dla młodych-dwudziestoletnich, jak i dla dziadków w drodze na działeczkę. A percepcja jednych i drugich to dwa różne światy.

ok.gif

> Kiedyś nie robiło mi to różnicy. Teraz, gdy na pokładzie mam czwórkę

> dzieciaków oraz żonę, zwalniam w warunkach ograniczonej przejrzystości,

ok.gif

> Niby doświadczenie jest, bo kilkaset tysięcy km zrobione,

> ale właśnie dlatego nie ryzykuję już tak często, jak to robiłem mając 19 lat

ok.gif

> I takich ludzi mijasz co dzień na swojej drodze. Więcej wyrozumiałości.

ok.gif

PZDR VEN

Napisano

> Ten co ma - tu moje "ulubione" zdanie - ciężką nogę jest tak samo winny jak jadący wg znaków.

Z tym stwierdzeniem się nie zgodzę. Formalnie każdy ma obowiązek stosowac się do przepisów i zasad. Faktycznie zaś, każdy sam decyduje, czy jedzie zgodnie z przepisami, czy je łamie. Nie widzę podstaw, aby mieć pretensje do kogoś, kto samowolnie (tak, samowolnie bo bez uzgadniania z innymi uczestnikami ruchu zlosnik.gif ) podjął decyzję, aby stosować się do narzuconych ograniczeń i zakazów. To, że wiele rozwiązan drogowych jest absurdalnych, to inna sprawa, ale jeśli ktoś postanawia w danej sytuacji nie łamać zasad, to jego decyzja i pretensji do niego mieć nie można (może poza wyjątkowymi sytuacjami, bo przeciez nie chodzi o to, że ktoś np. przekroczył linię ciągłą, aby uniknąc zderzenia).

Wg mnie, zacytowane stwierdzenie pokazuje patolgię na naszych drogach: przepisy mówią jedno ale wszyscy wiemy, że jeździ się inaczej i tak ma być. Nie mam tu na myśli aptekarskiego egzekwowania prawa, gdyż nie ma znaczenia, czy na ograniczeniu "60" kierowca utrzymuje wskazówkę prędkościomierza idealnie na znaczniku "60", czy wskazówka ta o swoją grubość tę działkę przekroczyła.

Napisano

> Oba pasy są do ruchu, nawet jeśli jest

> zwężenie , to włączamy się do ruchu na końcu pasa a nie wcześniej.

dlaczego na koncu ? jade pasem ktory sie konczy, sporo przed zwezka widze luke w ktora jak wjade to nie spowoduje zadnej reakcji na pasie obok

wg ciebie mam dojechac do konca i probowac sie wbic ? (to bylo pytanie retoryczne zlosnik.gif

> Cwaniactwo to blokowanie

> pasa ruchu....

tru zlosnik.gif

> słowo klucz jazda na zamek.

tez tru zlosnik.gif

Napisano

> dlaczego na koncu ? jade pasem ktory sie konczy, sporo przed zwezka widze luke w ktora jak

> wjade to nie spowoduje zadnej reakcji na pasie obok

> wg ciebie mam dojechac do konca i probowac sie wbic ? (to bylo pytanie retoryczne

Jeżeli w zamku w suwak będą wchodziły dwa ząbki z lewej strony i jeden z prawej to nie będzie on działał dobrze.

Napisano

> Jeżeli w zamku w suwak będą wchodziły dwa ząbki z lewej strony i jeden z prawej to nie będzie on

> działał dobrze.

jezeli zamek jest zepsuty i z lewej strony ma zabek co kilka po prawej ?

rozrysowac ? zlosnik.gif

Napisano

> jezeli zamek jest zepsuty i z lewej strony ma zabek co kilka po prawej ?

> rozrysowac ?

Praktyka jest taka, że pas który się kończy porusza się dużo szybciej od niekończącego. Gdyby wszyscy się stosowali do zasady jeden na jeden poruszałyby się z tą samą prędkością. Luki jeżeli powstają to są chwilowe wynikające z tego że samochody ruszają z opóźnieniem, albo ktoś potrzebuje większego odstępu.

Napisano

> Praktyka jest taka, że pas który się kończy porusza się dużo szybciej od niekończącego. Gdyby

> wszyscy się stosowali do zasady jeden na jeden poruszałyby się z tą samą prędkością.

Słuszna uwaga smile.gif jednak jest to raczej nie możliwe w polskich warunkach. Generalnie tutaj ludzie lubią trzymać się kupy. Być "zapobiegliwymi" cwaniakami itd.

Powiem że technika techniką ale przede wszystkim kuleje psychika. Technika powinna byc dostosowana do przepisów i stanu drogi. Nic więcej. To nie sport ale przemieszczanie się!

Natomiast psychika wygląda tak że jest sporo agresji. Wynika ona być może z frustracji osobistych bo ciężko się żyje w Polsce a czasem z takich faktów jak korki. Potem korek ludzie odreagowują np. agresywniejszą jazdą.

Agresji należy spodziewać się wszędzie. Np. na parkingu. Walka o miejsce. "Bo to ja sobie upatrzyłem" staje się coraz częstsza. Zaczepki. Dyskoteka itp.

Życie codzienne przenosi się na drogę. Jazda która powinna być właśnie techniczna - jazda zgodnie z przepisami (które powinny być życiowe) i zgodnie z warunkami na drodze staje się jazdą agresywną odreagowującą psychiczne problemy prowadzącego.

Napisano
  • Autor

> Z tym stwierdzeniem się nie zgodzę. Formalnie każdy ma obowiązek stosowac się do przepisów i zasad.

Przepisy są tak niedoskonałe, że ich rola jest tylko pomocnicza. Pomagają kierowcy mało doświadczonemu i pomagają rozstrzygnąć winę w razie wypadku.

Istotnie są zakazy i nakazy, ale z prawidłową, bezpieczną jazdą nie mają one wiele wspólnego. Dowodem na to są ciągłe zmiany przepisów. Dlaczego więc mam przestrzegać przepisu, który może za rok będzie zniesiony? Ja mam myśleć, mieć wyobraźnie i logicznie dbać o siebie, innych i sprzęt.

Bezmyślne przestrzeganie przepisów jest skrajnie egoistyczne i krótkowzroczne, a na drodze publicznej nie ma miejsca na egoizm.

> Faktycznie zaś, każdy sam decyduje, czy jedzie zgodnie z przepisami, czy je łamie.

W ogóle nie powinno się o tym myśleć. Na pewno zmuszają do tego organy ścigania tylko przez ochronę swoich pieniędzy. Ale znów nie ma to nic wspólnego z jakością jazdy.

> Nie widzę

> podstaw, aby mieć pretensje do kogoś, kto samowolnie (tak, samowolnie bo bez uzgadniania z

> innymi uczestnikami ruchu ) podjął decyzję, aby stosować się do narzuconych ograniczeń i

> zakazów.

Masz rację, że nie ma podstaw do pretensji. Bo trzeba podejść do tego racjonalnie. Jednak ocena tego jako bezmyślne, a wręcz głupie jest w pełni uzasadnione i logiczne. I w najmniejszym stopniu nie jest obraźliwe.

> To, że wiele rozwiązan drogowych jest absurdalnych, to inna sprawa, ale jeśli ktoś

> postanawia w danej sytuacji nie łamać zasad, to jego decyzja i pretensji do niego mieć nie

> można

Powodem danego zachowania nie powinien być przepis, a logiczna analiza. Nawet zaakceptuję strach, złe samopoczucie czy brak wiary w siebie bo są to silne odczucia. Ale ślepe zapatrzenie w przepisy jest bardziej naiwne niż inwestowanie w Amber Gold.

> Wg mnie, zacytowane stwierdzenie pokazuje patolgię na naszych drogach: przepisy mówią jedno ale

> wszyscy wiemy, że jeździ się inaczej i tak ma być.

Prawidłowo jeździ się inaczej. Nie wolno tylko tego uprościć do słowa "szybciej". Nie wolno mieć jednego, określonego, powtarzalnego stylu jazdy. Tak jak dobry pływak potrafi pływać wszystkimi stylami tak dobry kierowca potrafi bez nerwów(!) jeździć na wiele sposobów.

Ta wszechstronność cały czas nas uczy, mobilizuje, a my dojrzewamy za kierownicą. Jasne, że wiele osób będzie broniło swojego stylu i praw do jazdy jak własnej prywatności. Ja mogę tylko powiedzieć "broń, ale wiedz, że robisz źle".

> Nie mam tu na myśli aptekarskiego

> egzekwowania prawa, gdyż nie ma znaczenia, czy na ograniczeniu "60" kierowca utrzymuje

> wskazówkę prędkościomierza idealnie na znaczniku "60", czy wskazówka ta o swoją grubość tę

> działkę przekroczyła.

Przepisy + wierność swoim przyzwyczajeniom robią z nas totalnie ograniczonych. Oczywiście zaznaczam, że to w najmniejszym stopniu nie jest pochwała szybkiej jazdy ponad limit. To jest danie znaku równości między zacietrzewieniem na lewo i zacietrzewieniem na prawo. A to jest właśnie złe jeżdżenie.

Pozdrawiam.

Napisano

> A czy te umiejętności nie biorą się po prostu z doświadczenia? Z tych kilometrów nakręcanych

> codziennie na koła? Bo niby jak chcesz nauczyć kierowców rozglądania się, przewidywania,

> sprawnej analizy sytuacji na drodze itd? Kursem na prawo jazdy?!? No sooooorrry, na to

> potrzeba setek godzin za kółkiem.

Te umiejetnosci biora sie z odrobiny dobrej woli. W miescinie takiej jak Krakow, mnostwo osob zamiast zajac sie dojechaniem do celu zajmuje sie rozmowa telefoniczna ze sluchawka przy uchu, czytaniem promocji na przydroznych bilboardach i kto wie co jeszcze.

Zeby sprawnie poruszac sie po drodze nie potrzeba byc kierowca rajdowym.

> A może po prostu ich zdolności psychofizyczne nie są już tak wysokie, jak Twoje? Droga jest zarówno

> dla młodych-dwudziestoletnich, jak i dla dziadków w drodze na działeczkę. A percepcja jednych

> i drugich to dwa różne światy. Niestety, z wiekiem człowiek kapcanieje, bo taka jest natura.

Czlowiek czesto sobie wmawia ze kapcanieje i tak sobie tlumaczy niektore zachowania.

Niestety znow skojarzenie z innymi krajami, ale np. w Szwecji wielokrotnie sie zdziwilem jak sprawnie jezdza osoby w wieku na oko 70+

Napisano

> Mnie to nie denerwuje, bo każdy pas jest dobry do wyprzedzania.

Tak najualpeszy jest prawy bo może wyjechac auto włączające się do ruchu i po wyprzedzaniu palacz.gif

Napisano

> Przepisy są tak niedoskonałe, że ich rola jest tylko pomocnicza . Pomagają kierowcy mało

> doświadczonemu i pomagają rozstrzygnąć winę w razie wypadku.

> Istotnie są zakazy i nakazy, ale z prawidłową, bezpieczną jazdą nie mają one wiele wspólnego.

> Dowodem na to są ciągłe zmiany przepisów. Dlaczego więc mam przestrzegać przepisu, który może > za rok będzie zniesiony? Ja mam myśleć, mieć wyobraźnie i logicznie dbać o siebie, innych i

> sprzęt.

> Bezmyślne przestrzeganie przepisów jest skrajnie egoistyczne i krótkowzroczne, a na drodze

> publicznej nie ma miejsca na egoizm.

> W ogóle nie powinno się o tym myśleć. Na pewno zmuszają do tego organy ścigania tylko przez ochronę

> swoich pieniędzy. Ale znów nie ma to nic wspólnego z jakością jazdy.

> Powodem danego zachowania nie powinien być przepis, a logiczna analiza. Nawet zaakceptuję strach,

> złe samopoczucie czy brak wiary w siebie bo są to silne odczucia. Ale ślepe zapatrzenie w > przepisy jest bardziej naiwne niż inwestowanie w Amber Gold.

> Prawidłowo jeździ się inaczej. Nie wolno tylko tego uprościć do słowa "szybciej".

Nie mogłem bardziej przyciąć cytatu, bo byłby wyrwany z kontekstu. Ale powiem Ci jedno: błądzisz i bardzo się mylisz. Ty nie masz myśleć i analizować na bieżąco sytuację na drodze, Ty masz przestrzegać wszelkich przepisów, jakie by one nie były...

Dlaczego tak piszę? Poniżej cytat z dyskusji z moim skromnym udziałem:

Quote:

Co Ty piszesz...Gość podczas jazdy analizuje otoczenie na bieżąco, ze sprawnością wyższą niż superkomputery. Zna wszystkie czynniki wpływające na bezpieczeństwo, prędkość wiatru, wilgotność powietrza, ciśnienie atmosferyczne, emocje innych uczestników ruchu. Mózg wysyła sygnały do stóp i rąk a te dobierają prędkość w oderwaniu od kretyńskich ograniczeń.


Napisano

> I uwielbiam zapier.dalać.

A to brzydko! nono.gif

mar00ha

Napisano

Tak, jestem kiepskim kierowcą. grinser006.gif Mogę przyznawać się codziennie i przed każdym, byle tylko jeździć z taką historią jak do tej pory.

Napisano

> A to brzydko!

Marooha, rozbawiłeś mnie do łez. hehe.gifhehe.gifhehe.gif

Niniejszym przepraszam za niestosowne słowa na jakże stosownym kąciku. Chciałem nawiązać do znanej, kultowej wypowiedzi, ale jak widać, moje intencje zostały odczytane opatrznie.

Pozdrawiam

Bartek

Napisano
  • Autor

> Ale powiem Ci jedno: błądzisz i

> bardzo się mylisz. Ty nie masz myśleć i analizować na bieżąco sytuację na drodze, Ty masz

> przestrzegać wszelkich przepisów, jakie by one nie były...

Wręcz przeciwnie. To człowiek tworzy i spisuje przepisy więc z samego założenia człowiek jest (teraz najważniejsze jest właściwe zrozumienie) ponad przepisami. Jest od nich większy, mądrzejszy.

Przepisy nam służą, a nie my im.

I trzeba zrozumieć powyższe słowa. Nie na szybko. Ale w zadumie. Bo to nie jest pochwała łamania ani usprawiedliwienie. To ma tylko pomóc zrozumieć (dobra, za dużo tego słowa), ma pomóc poznać powód.

Czy przepisy nie mają sensu? Mają i to ogromny. Im więcej naszego prostactwa, lenistwa, braku ambicji, wyobraźni, naturalnych spadków percepcji i kształtowania nas samych przez wpływ zewnętrzny, a nie z własnej inteligencji tym większa rola przepisów, reguł i zasad.

Trzeba mieć pokorę przed własną głupotą, ale i chęć do myślenia twórczego.

> Co Ty piszesz...Gość podczas jazdy analizuje otoczenie na bieżąco, ze sprawnością wyższą niż

> superkomputery. Zna wszystkie czynniki wpływające na bezpieczeństwo, prędkość wiatru,

> wilgotność powietrza, ciśnienie atmosferyczne, emocje innych uczestników ruchu. Mózg wysyła

> sygnały do stóp i rąk a te dobierają prędkość w oderwaniu od kretyńskich ograniczeń.

Nawet "debilne" sterowniki w samochodach potrafią przejść w tryb awaryjny, żeby się chronić przy problemie z jakimś "zmysłem". Uważasz, że człowiek tego nie potrafi? Ograniczenia nie są kretyńskie. Nie wolno tak mówić jeśli chce się zrozumieć to zagadnienie. Przepisów lepszych zrobić się nie da. My nie potrafimy. Przepisy często nie nadążają za nowinkami technicznymi, a co dopiero za wyobraźnią człowieka.

Ja rozumiem Twoje słowa o błądzeniu i myleniu się. Jak czytam swoje słowa przed wysłaniem to bardzo się obawiam o brak zrozumienia lub opaczną, prostą, chłopską interpretację. Mogę mieć pretensje tylko do swoich umiejętności "handlowych". Ale jedna, głębsza zaduma ciągnie łańcuchowo kolejne i wtedy dopiszesz coś innego po słowach "masz..."

Nie szukaj zagrożeń i nie chroń się przed nimi (piszę o rozumieniu txtu), ale zimno oceń dobry i zły kierowca.

Pozdrawiam.

Napisano

> Wręcz przeciwnie. To człowiek tworzy i spisuje przepisy więc z samego założenia człowiek jest

> (teraz najważniejsze jest właściwe zrozumienie) ponad przepisami. Jest od nich większy,

> mądrzejszy.

> Przepisy nam służą, a nie my im. (ciach)

No dobra, poddaję się, nie odczytałeś mojej ironii... 20.GIF

Wszystko, o czym piszesz: przepisy, ich tworzenie i stosowanie - zgadzam się z tym 20.GIF

Napisano
  • Autor

> No dobra, poddaję się, nie odczytałeś mojej ironii...

blush.gif Na litość boską, tuż pod polem na literki są buźki i można nakierować widza... hehe.gif

Pozdrawiam pad.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.