Problem w tym, że jeśli nie będziemy się dzielić takimi wrażeniami, człowiek nie będzie do końca wiedział czym chce jeździć. Jeśli tego nie przeczyta i nie zrozumie to wybierze po wyglądzie, a z tego to tylko katastrofa będzie.
Myślę, że każdy rozumie i wie, że samochód jest jak but. Żeby było idealnie, trzeba mieć konkretną parę do konkretnego działania. Każde auto natrafi w swoim eksploatacyjnym życiu na sytuację, w której będzie miało jakieś ograniczenia. Czy to prędkość, czy to komfort, czy to możliwości transportowe czy trakcyjne. Super mieć wiele aut...ale podobny plus można odczuć nie mając żadnego. Bo z autami w rodzinie jak z dziećmi. Im więcej, tym większe wyzwania i problemy...ale też radości i możliwości...za konkretną cenę.
Konflikty biorą się z założenia, że trzeba wybrać tylko jedno auto do wszystkiego...a dla każdego z osobna, słowo "wszystko" to coś innego. I właśnie dlatego bijemy się na sens...co go ma, a co nie. Oczywiście wszystko dzieląc przez cenę. Musi z tego wyjść..."sałatka".
Ja np. uważam, że słowa "samochód miejski" to nowy oksymoron. Miejskie może być wszystko...ale na pewno nie samochód. Normą w mieście powinien być rower, skuter, motocykl, tramwaj i autobus. Bo ruch samochodów to jakaś patologia. Mówienie w tym aspekcie o komforcie, prowadzeniu, mocy czy współczynniku Cx to tragikomedia. Więc wystarczy popatrzeć sobie na to wszystko z tej perspektywy i nikt nie ma racji.
Czy w przyszłości pojawi się coś, co będzie bardziej uniwersalne niż SUV? Wg mnie nie...ale być może mam zbyt ograniczoną wyobraźnię. Wolę aby znaleźć miejsce do trzymania tych pojazdów dedykowanych pod konkretne funkcje.
Pozdrawiam.