ja nie kumam o co jest to biadolenie. Osobiście jestem zdecydowanym przeciwnikiem tych ładów, podatków i socjalizmu, co często podkreślam, ale tu akurat imho naprawdę jest załatana luka.
Jeżeli kupujesz samochód w leasingu i spłacasz go przez 3 lata, to po tych trzech latach spłaciłeś całą kwotę, całą wartość samochodu, którą całą wrzuciłeś w koszty. Zapłaciłeś mniej podatku o całą wartość samochodu. Tak jakby jego wartość po tych trzech latach wyniosła zero. A teraz jeśli go sprzedajesz, to znaczy że jednak nie jest warty zero, tylko coś z tego odzyskujesz. Samochód nie kosztował Cię więc tyle ile zapłąciłeś leasingowi w ratach i ile odliczyłeś od podatku, ale różnicę między tą kwotą, a kwotą sprzedaży. Należy Ci się więc odliczenie podatku właśnie od tej różnicy a nie od całej kwoty. Więc sprzedając samochód oddajesz podatek, od tego za ile go sprzedałeś i na to samo wychodzi.
Inaczej to może rodzić patologie, zwłaszcza w obecnych realiach. Kupiłeś samochód za 100 tys, spłacałeś leasing przez 3 lata, odliczyłeś więc to od podatku, realnie kosztował Cię powiedzmy 75 tys. (zalezy od rodzaju opodatkowania, progów itd). A teraz po trzech latach chcesz go sprzedać bez podatku za 80 tys. Jeszcze byś był na tym do przodu. Fajnie ale nie o to chodzi. Wtedy należy Ci się odliczenie podatku od 20 tys, a nie od 100 tys.