..... czyli kilka słów o wybieraniu elektryka. W moim wydaniu.
Jakiś czas temu pisałem, że zdecydowaliśmy się na zakup elektryka. Ma wozić nas do szkoły/pracy i obsługiwać wszystkie trasy wokół komina, czyli nie dalej niż 100km od domu. No i musi sensownie przewieźć 4 osoby, w zasadzie codziennie oraz 5 osób od czasu do czasu. Ma być nieduży, żeby się nim dobrze parkowało i ma nie zużywać idiotycznych ilości energii. Nie wymagamy od niego bycia demonem prędkości, ale chciałbym móc poczuć, że faktycznie jadę elektrykiem.
Przejrzałem już milion filmów z testami na YT, kilkanaście modeli, pełen przekrój klas oraz cen. Zatrzymałem się na autach niedużych, ale spełniających powyższe wymagania. Na placu boju zostały mi: Peugeot 2008, Hyundai Kona, Kia Niro EV oraz Mercedes EQA.
Zacznę od Mercedesa.
Wydawało mi się, że zbudowane na bazie GLA auto elekryczne będzie zbyt ciasne z tyłu. To było moje pierwsze duże zaskoczenie, jak wsiadłem do niego. Dwójka nastolatków spokojnie w nim znajdzie miejsce a i w trójkę też dadzą radę. Drugie zaskoczenie dotyczyło ceny. Spodziewałem się, że EQA, jak na Mercedesa przystało, będzie mocno odstawał cenowo od reszty wymienionych. A wcale nie ! Oczywiście, musieliśmy się mocno nagimnastykować nad konfiguratorem i wiele razy zadawać sobie pytanie "czy ta opcja jest mi faktycznie potrzebna i czy wydam na nią kolejne 5 czy 8 tysięcy?" Ale się udało, taki "nasz" EQA nie wystaje tak bardzo mocno ponad założony budżet.
Rabaty? Raczej symboliczne. 2 tysiące przy kwocie z konfiguratora na poziomie 235 tysięcy.
Kia Niro EV
Problem z tym samochodem polega na tym, że nie można go zobaczyć. Pierwsze egzemplarze mają się pojawić w lipcu (spalinowe) oraz w sierpniu (EV). Zatem trzeba polegać wyłącznie na filmikach z testami bądź prezentacjami tego modelu. Można co prawda próbować odnieść się do poprzedniej e-Niro, ale tych aut już tez nie ma w salonach.
Niro EV MY 2022 określane jest w wielu miejscach jako najlepszy samochód za rozsądne pieniądze. I faktycznie, przynajmniej na papierze, ma wszystko to, co daje EQA a czasami nawet więcej. I do tego jest szybszy, też na papierze. No i tańszy ! W przypadku Kii optymalna dla nas jest wersja L; brakuje mi tylko pamięci ustawień el. fotela kierowcy, ale nie będę dopłacał 18tys do wersji XL, żeby to mieć.
Z Kią jest jeszcze jeden problem, że deklarowany czas sprowadzenia zamówionego samochodu to 300 dni. Potwornie długo !!!!
Ale handlowiec mówi, że w rzeczywistości nie jest tak źle, np. samochód zamówiony przez klientkę 12. maja już został wyprodukowany i będzie dostepny w PL za ok 2 miesiące.
Od dealera dostałem 2% rabatu. I na nic więcej nie mogę raczej liczyć.
Hyundai - jeszcze się do niego nie przymierzaliśmy. Cenowo, przynajmniej patrząc na konfigurator, wypada podobnie jak Kia, więc chyba wolę Kię, Ale na pewno wybiorę się do dealera, żeby się przymierzyć.
Peugeot 2008 - brzydki nie jest, nie rzuca na glebę wyposażeniem, ma słąbszy silnik oraz mniejszą baterię. Zatem jeśli miałby wygrać, to jego jedynym orężem będzie cena. Jeszcze nie byłem u dealera, więc na ocenę porównawczą jest jeszcze za wcześnie.