No dobra, dziś rano zamiast pracować lutowałem - wymiana jednego przekaźnika od pompy i kocioł działa jak nowy.
Trochę udręki z tym było, ale prawdopodobnie sumowało się kilka czynników przez co przez jakiś czas nie potrafiłem nawet jasno opisać awarii:
- padnięty przekaźnik od pompy [są 3 szt. związane z pompą i kupiłem wszystkie 3, ale zacząłem wymianę od najbardziej podejrzanego i postanowiłem złożyć całość i przetestować bo pozostałe były dużo trudniejsze do wylutowania (więcej nóżek i beznadziejny dostęp)]
- padające kondensatory w pompie [zmieniłem na nowe, pompa zauważalnie żwawiej startuje więc ta wymiana nie była niepotrzebna]
- być może kamień w którymś wymienniku - wyczyściłem oba, co zajęło mi najwięcej czasu i prawdopodobnie było niepotrzebne.
W każdym razie dziękuję wszystkim za asystowanie, bo sporo się przy okazji nauczyłem.