No to właśnie ja jestem przykładem gościa który zbudował dom syna "po godzinach" - choć właściwie "to pomiędzy godzinami".... Mam pracę w systemie 24/48 i przez trzy miesiące zmieniłem ten układ na 24/różnie. Nie mam wykształcenia budowlanego, nie lubię wykończeniówki, gładzie na sufitach doprowadzały mnie do fizycznego cierpienia.... Lubię instalacje - wszystkie, zwłaszcza elektrykę, alarmy, monitoring i inteligentny dom.
Pochwaliłem się kiedyś tym domem na forum: 85 m2, parter bez piwnicy, prosta bryła z łatwym dachem. Ekipy miałem tylko do murów i fundamentów, dachu, okien i wylewek. No i PC podłączyli do moich instalacji. Budowałem w zasadzie sam przez 8 miesięcy w kwocie 300 kpln kredytu w roku 2021. Wystarczyło na wykończony dom do zamieszkania z rekuperacją, alarmem, kamerami i sterowaniem głosem. Następny rok zajęły pierdoły typu sufit w garażu czy zabudowa spiżarni, porządkowanie otoczenia.
Samozaparcie jest potrzebne od początku, ale chyba najbardziej dobre planowanie i umiejętność znalezienia dobrych doradców. Ja wszystkiego dowiedziałem się w internecie, a potem po prostu kupowałem dobre narzędzia i starałem się nie popełniać cudzych błędów.
Jestem zdania że najbardziej można wtopić na fałszywych oszczędnościach: słabej jakości materiały, nieprzemyślane decyzje zmieniane w czasie budowy, komplikowanie rzeczy prostych, ufanie ekipom które potrafią tylko generować koszty i problemy....
Ta przysłowiowa "budowa ze szwagrem" chyba najbardziej przeszkadza pseudfachowcom którzy widzą w niej utraconych klientów, gdy tak naprawdę ludzie chcą i często mogą zapłacić prawdziwemu fachowcowi za dobrą robotę. Fachowcowi który dostosuje rozwiązania do potrzeb klienta, nadąża za technologiami, zna sprzęt który sprzedaje i nie naraża klienta na koszty i problemy wciskając rozwiązania na których ma największą marżę.
Tylko że ja takich fachowców spotkałem w życiu tylko dwóch.