Dobra, to ja napiszę coś zupełnie serio.
Wczoraj naładowałem moją teslę do 100%
Pojechałem do Częstochowy i wróciłem jakbym jechał spaliniakiem
Bez ładowania, sikania i cholera wie czego.
Wróciłem do domu, podłączyłem na godzinę, bo myslałem że to koniec jazd na ten dzień.
Niestety okazało się, że musiałem jechać jeszcze do Wawy coś załatwić, później jeszcze do Piaseczna. A i tak zostało jeszcze 60km zasięgu
Do Cz-wy niestety na pogrzeb
BTW, fajne estymacje Tesla robi. Jechałem do Cz-wy mocno pod wiatr, wiatraki dosłownie się kręciły jak przy huraganie, wiatr w mordę. Wyskoczyło info, że dojadę na miejsce z baterią 41%. Dojechałem z 47%.
Jak uruchomiłem auto i ustawiłem navi w drugą stronę, to auto chyba wiedziało że będzie z wiatrem, bo pokazało, że dojadę z baterią 10% (czyli zakładało, że tylko 37% tylko zużyję), dojechałem z 11%