Dłuższa jazda i jedyna na razie to był przyjazd od dealera w Gdyni to Warszawy ze zjazdem do Kątów Rybackich pod drodze. Niecałe 400km. Jedno słowo, które to auto dobrze określa: kareta. Ciche, dość miękkie, wystarczająco żwawe jak na takiego klocka. Pomimo sporej deklarowanej mocy nie jest narowiste, zachęca raczej do spokojnej jazdy niż do szaleństw. Może dlatego, że nie jestem do niego przyzwyczajony, no i jechałem na letnich oponach stabilnie 130 na tempomacie. Na szczęście pogoda nie była złośliwa i nie padał śnieg. Zimówki czekają w garażu na założenie.
Przeszkadzacze typu ostrzeganie o opuszczeniu pasa ruchu czy przekroczeniu prędkość. są już chyba w każdym nowym modelu dopuszczonym na rynek EU. Czekam, aż ktoś opracuje na to sposób, co na pewno nastąpi. Tempomat aktywny - do dupy. Wyhamowuje dużo wcześniej, niż zmieniam pas ruchu przy dojeżdżaniu do wolniejszego pojazdu. Czyli do wyboru albo noga na gaz i pokonać tempomat albo zjechać na lewy 100 metrów przed wyprzedzanym i blokować lewy pas jak jakiś Ryb.
Wrażenie po przesiadce w domu do mojego BMW: jakie ono jest głośne, oraz: mój fotel kierowcy dużo bardziej mi odpowiada niż w ten Omodzie. Na szczęście Omoda ma być autem dla żony, głównie do dojazdów do pracy. Pewnie przejmie też funkcję auta na wspólne rodzinne wyjazdy, bo jednak jest dużo większa niż trójka BMW. Dzieci docenią grzane i wentylowane, z regulowanym kątem oparcia tylne fotele.