Dwa miesiące po odbiorze auta można coś naskrobać. Warunki zimowe nie do końca sprzyjają wykorzystaniu jego możliwości, ale coś tam pojeżdżone było. W skrócie: GTI Clubsport, dla tych co nie wiedzą jest to auto z napędem fwd o mocy 300 KM przy benzynie 95 i ok 320 KM przy benzynie 98. Wydawałoby się za dużo mocy na przedniej osi, ale zestrojenie zawieszenia, mechaniczna szpera i opony premium całkiem dobrze sobie radzą. Pierwsze zaskoczenie miałem, jak napadało śniegu, bo auto o dziwo dobrze przyspieszało. Na suchym asfalcie (mieliśmy taki kilka dni temu, przy mrozach -15) ciężko o aktywację ASR, a ponieważ auto ma już prawie 3,5 kkm przebiegu, pokusiłem się nawet na wykorzystanie Launch Control. Bajer dla małolatów, ale spełnia swoją rolę. Jakieś tam wady auto ma. Przede wszystkim wszystkie drzwi ciężko się zamykają i trzeba pier...nąć, żeby zamknęły zamek na dwa razy. Sam się łapię, że muszę poprawić, a ktoś inny, jak z boku wsiada, to musowo musi drugi raz trzasnąć. Podobno tak Golfy mają i z czasem się trochę wyrobi. Jest też mało schowków, brakuje z MK7 tego na okulary w podsufitce, małego pod kierownicą z lewej strony i szuflad pod fotelami. Schowek na okulary ogarnąłem za grosze od Chińczyków w miejsce rączki do trzymania na podsufitce, a zamiast szuflad pod fotelami wylądowały plastikowe kuwety z Kauflandu za 9 zł z doklejonym rzepem, żeby trzymały się wykładziny. W porównaniu do MK7 jest na pewno lepiej wyciszony od szumu wiatru powyżej 130 km/h, natomiast koła do prędkości 70 km/h słychać tak samo w obu generacjach i dlatego podobnie, jak Golfa 7, tego też wygłuszyłem. Większego silnika nie słychać, za to sam wydech daje o sobie znać, jak tylko dodamy gazu. Przy stałej prędkości nawet 140, jest cicho, ale każde przyspieszenie, to basowy pomruk. W trybie Sport dodatkowo tzw popsy, oraz międzygaz przy redukcjach sprawiają, że czujemy się jakby w innym aucie i nie każdemu pasażerowi może to odpowiadać. Był jeszcze elektroniczny wzmacniacz dźwięku w trybie Sport, ale wykodowałem go i już nic nie warczy. Póki co, nie stwierdzam istotnych wad produkcyjnych, żebym miał to zgłaszać w aso. Systemy ISA działają, nie denerwują, trzy razy kliknę na ekranie i mam wyłączone te najbardziej wkurzające. Mnie to nie przeszkadza, bo człowiek i tak więcej razy naklika w ten ekran z innych powodów. Co na pewno działa lepiej, niż działało w MK7. DSG ma lepiej napisany soft i nawet na zwykłym D nie zamula, przy delikatnym rozpędzaniu dochodzi do 2000 rpm i zbija na ok 1600 rpm, a ciut mocniej wcisnąć gaz i płynnie przechodzi na wyższe obroty. W skrzyni przestawionej na S łagodne przyspieszanie leci do 3000 rpm, a trybie Special do 4000 rpm. Tu ciekawostka, bo w trybie Special po przejściu na łopatki można lecieć do odcinki i sam biegu nie zmieni, jeśli my tego nie zrobimy, także można zrobić łutututu. O układzie jezdnym nie będę się rozpisywał, bo trzeba to po prostu poczuć. Dodam tylko, że DCC ma 15sto stopniową regulację twardości i nie jest to tylko statyczna twardość, ale też zmiana progresji przy szybkich zmianach przechyłu auta. Według zapewnień amortyzatory mogą zmieniać progresję 200 razy na sekundę. Układ kierowniczy też jest progresywny ze zmiennym przełożeniem w zależności od kąta skrętu i tak, w zwykłym Golfie 8.5 od oporu do oporu są ok 3 obroty koła kierownicy, w GTI 2,1 obrotu, a w Clubsporcie 1,9 obrotu. Teraz w okresie zimowym dużym plusem jest szybkie nagrzewanie silnika 2.0 tsi. Pomimo, że jest to jeszcze żeliwna konstrukcja, to naprawdę nagrzewa się co najmniej 2 razy szybciej, niż poprzedni w pełni aluminiowy 1.4 tsi. Oczywiście przy tym spala jakieś chore ilości benzyny, ale coś za coś. Jak Golf 7 1.4 zimą przez pierwsze 3 minuty jazdy pokazywał 8-9L/100 i później spadało do 5,5, tak ten przez pierwsze 3 minuty pokazuje 20-23L/100, po czym spada do 8-9L/100. Średnie z 3400 km mam 9,4/100, ale pierwszy 1000 dość spokojnie jeździłem, raz udało się uzyskać 5,5/100 na odcinku 45 km, choć łatwo nie było i jechane w trybie Eco z żeglowaniem skrzyni. Wystarczy trochę pofisiować po krętych drogach i spokojnie możemy zrobić 13-14/100. Liczyłem się z tym. Fajne są też hamulce, nie dość, że ogromne, to jeszcze w systemie brake by wire, czyli tak naprawdę wciskamy pedałem jakąś sprężynę, która imituje opór, a silnik elektryczny za nas wytwarza ciśnienie w pompie. Pojeździmy, zobaczymy. Czekam z niecierpliwością na wiosnę, nowe dużo lżejsze koła, które są zamówione, tylko coś się Niemcy ociągają i jeszcze ich nie wyprodukowali. Jak coś nowego się przypomni, będę w wątku informował.