Zawartość dodana przez Ryb
-
Okrajanie motoryzacji
> (...) > Ale trzeba designerskim klientom pogratulować i podziękować. Dobra robota. > pzdr Ale obecnie DS to ma być tylko design. No i całkiem fajnie im ten design wyszedł (w przypadku DS5). Nikt nie oczekuje nowatorskich rozwiązań (które notabene u Citroena częściej były udziwnieniami zamiast usprawnieniami).
-
Okrajanie motoryzacji
> a co to zmienia? BMW 15 lat temu miało 5 modeli. teraz ma kilkanaście. > co z tego że jeden z nich jest FWD. skoro suma sumarum, jest 2 razy więcej RWD. Poczekamy - zobaczymy. A FWD są chyba dwa modele: seria 2 oraz i3. IMO będzie tego więcej. > ale i tak mają więcej w ofercie niż kiedyś. > to nie jest uwstecznianie - to jest rozwój (przynajmniej w tym zakresie). Jedno natomiast się nie zmieniło: pozbawiony wad jest tylko ten najstarszy, dwulitrowy benzynowy. > albo np. Porsche. owszem - grożą od kilku lat że pojawi się R4 Turbo, zale nie zmienia to faktu, ze > mają kupę modeli w ofercie vs te "złote lata" na które wszystkim się łezka kręci. > a to in plus Jeśli chodzi o awaryjność. Ale mogli dać swój napęd i auto by miało zupełnie inny charakter. Uzupełniłoby to ofertę Toyoty zamiast dawać 2x to samo auto tylko z innym znaczkiem.
-
Światła do jazdy dziennej w miejsce przeciwmgielnych
> A to jest inna sprawa - mnie akurat to rozwiązanie podoba się zdecydowanie bardziej niż dokładane > LEDy. W poprzednim Bravo nie miałem dziennych, bo nie było jak ich estetycznie zamontować, a > modułu nie zamontowałem z powodu braku homologacji. W obecnym aucie mam dzienne w głównej > lampie zespolonej i to jest IMO najlepsze rozwiązanie. Ja miałem taki w Epice. Żeby było śmieszniej, ostatnie modele miały to fabrycznie (rocznik 2010). Mój był jeszcze z produkcji 2009 więc nie miał ale w instrukcji już była o tym informacja. W Outlanderze jest fajne miejsce w zderzaku na LEDy, więc zamontowałem. Ale w sumie teraz myślę, że lepiej mogłem wsadzić przeciwmgłowe z ASXa, gdzie w jednej lampie jest przeciwmgłowe i dzienne.
-
Światła do jazdy dziennej w miejsce przeciwmgielnych
> A wpis natychmiast powoduje że przestaje Oczywiście. Tak samo jak przeciwmgłowe tylne oślepia przy widoczności we mgle na 51m, podczas gdy przy widoczności 49m wszystko jest ok. Nawet jak jedziesz za kimś takim w odległości 10m.
-
Światła do jazdy dziennej w miejsce przeciwmgielnych
> LEDy są legalne, moduł "długie na 30%" - nie (chyba, że jest fabryczny). Problem w tym, że nawet niefabryczny daje w 100% prawidłowe światło jeśli chodzi o parametry. Ale jak widać są tacy, co ich sam brak wpisu w homologację oślepia.
-
Światła do jazdy dziennej w miejsce przeciwmgielnych
> Poza tym jakim cudem mają mieć wgląd w specyfikację danego egzemplarza (z resztą nie wszystkie > marki w VINie zawierają nawet informację o wyposażeniu). Zwłaszcza opcjonalnym. Poza tym to jakaś bzdura. Mogę sobie zamontować zderzak od wersji bez przeciwmgłowych i co mi zrobią? Tak samo mogę sobie zdemontować przeciwmgłowe i wsadzić tam dzienne. Ale fajne jest np. rozwiązanie łączone - w ASX światło przeciwmgłowe ma dwie żarówki - do przeciwmgłowego i do dziennego. Jedna lampa robi za dwie.
-
Światła do jazdy dziennej w miejsce przeciwmgielnych
> Nie ma podstawy prawnej. Jak są to mają działać. Jak nie działają to diagnosta każe naprawić albo > zdemontować. I tyle. No ale tu chodzi o sytuację gdy są właśnie zdemontowane po to żeby w ich miejsce wsadzić dzienne. Cała dyskusja to jakieś science-fiction - od kiedy diagności sprawdzają papiery homologacyjne? I skąd je mają?
-
Okrajanie motoryzacji
Ale tak właśnie będzie. BMW robi już auta przednionapędowe a Subaru IMO w końcu zrezygnuje z boksera (przynajmniej wysokoprężnego). Subaru bez napędu na cztery koła też już było i jest. Problem w tym, że dotąd napęd na jedną oś miały tanie auta marki a teraz sprzedają taki w sportowym. Do tego będącym Toyotą z innym znaczkiem.
-
Nowy Nissan X-trail tylko jeden silnik?!?!
> Naped na 4 kola sprawdza sie w górach, a jak mieszkasz w Warszawie, czy innym pierdziolku to tylko > na sasiadach ma robic wrażenie. Najtrudniejsze zimowe warunki regularnie spotykam na pewnym parkingu dużego osiedla w centrum Katowic. Wystarczy twórcze podejście administracji do problemu odśnieżania.
-
Nowy Nissan X-trail tylko jeden silnik?!?!
> Nie. Nie raz takim jeździłem (Tiguan, ASX, RAV4, Yeti) i nie widzę się w takim wynalazku na stałe. > Widzisz - czyli możnaby powiedzieć, że do zastosowań do których używasz, podobne rozmiarowo kombi > też by się sprawdzało? Czyli z zalet SUVa masz tylko nieco wyższy prześwit i to że siedzisz > wyżej. Na przykładzie mojego: > Jest za to prawdopodobne, że Twój samochód ma pewne minusy SUVa- tzn. w porównaniu z > podobnym gabarytowo kombi: > - bardziej się wychyla w zakrętach, bo ma wyższe, miększe zawieszenie i bardziej "balonowate" > opony, Zawieszenie jest twardsze, właśnie żeby się nie kładł. Za to komfort mniejszy. > - spali więcej od tego kombi, bo jest cięższy i ma gorszą aerodynamikę, Pali mi ok. 6.5-7.5l. > - jest bardziej podatny na boczne podmuchy wiatru, Tak. > - w salonie jest droższy w zakupie, Tak. > - ma wyższy próg załadunku Nie, bo dolna część burty uchyla się osobno. Co jest genialnie użytecznym rozwiązaniem. > i niekoniecznie większy bagażnik, (bo projektując go musieli przewidzieć > miejsce na napęd 4x4 dostępny w innych wersjach.) Bagażnik jest wielki. I wsadzisz pralkę a do kombi nie zawsze. Do tego ma 7 miejsc. > To są te kompromisy na które ludzie się godzą kupując sobie SUVa, ale rekompensują je sobie tym, że > ma on w zamian większy prześwit, napęd 4x4 i siedzisz wyżej - i ja to wtedy rozumiem, bo na > coś się przymyka oko, żeby mieć w zamian lepsze zdolności terenowe. Natomiast racjonalnie nie > potrafię sobie uzasadnić istnienia SUVa z napędem na jedną oś. Może mam za bardzo praktyczne > podejście Ale też bym nie chciał 4x2.
-
Nowy Nissan X-trail tylko jeden silnik?!?!
> Sporo SUV-ów ma taki napęd 4x4 że równie dobrze mogłoby go nie być, bo niczego on w praktyce nie > zmienia. W takiej sytuacji wersja z napędem na przód ma również większy prześwit - czyli lista > zalet jest dokładnie ta sama, a cena zakupu zapewne niższa. Ale akurat X-trail ma całkiem sprawny napęd. To nie CRV.
-
Nowy Nissan X-trail tylko jeden silnik?!?!
> IMO nawet gorzej - SUV z napędem na przód jest moim skromnym zdaniem, racjonalnie biorąc.. bez > sensu . > Jeżeli potrzebuję samochodu z dużym bagażnikiem i jeżdżę głównie po asfalcie, to kupuję kombi klasy > średniej. > Jeżeli potrzebuję coś z dużym bagażnikiem i napędem 4x4, bo: > - mieszkam za miastem i nie ma twardej drogi lub > - mieszkam za miastem i w zimie parę dni nie odśnieżają lub > - lubię w weekend jeździć na polowania lub gdzieś w las za miasto z rowerami, > no to kupuję SUVa, bo ma większy prześwit i napęd 4x4. > Ale SUVy 4x2 to nie rozumiem po co są - droższe niż zbliżone gabarytowo kombi, gorzej się prowadzą > (masa i środek ciężkości robią swoje), na trasie aerodynamicznie gorsze, miejsca nie zawsze > jest więcej niż w kombi. > Ja wiem - moda i tyle Czyli idę na miasto i świeci słońce... to zamiast wygodnych pantofli założę > kalosze, bo taka jest moda Wiem - absurdalnie brzmiące porównanie, ale tak to widzę W większości się zgadzam. Niektórzy jeszcze wolą wyżej siedzieć, a to dodatkowy argument. Z drugiej strony, ja dotąd tak naprawdę potrzebowałem napędu 4x4 może kilkanaście razy - i to tylko dlatego, że pchałem się celowo w takie miejsca gdzie mógł się przydać, bo wiedziałem że go mam. Więc SUV 4x2 nie jest aż taki głupi jeśli sie po mieście lub po autostradach jeździ. Jedyna codzienna przydatność napędu to u mnie ten plus, że nie musiałem zimą podjazdu odśnieżać.
-
Nowy Nissan X-trail tylko jeden silnik?!?!
> Chyba ktoś w Nissanie czytał nasz wątek - dali nowy silnik > A na poważnie - Nysan obwieścił, że na polskim rynku będzie dostępny X-trail z silnikiem > benzynowym, tym sam co w Quashquishquoshqashayu tj. 1.6 DIG-T. Nowy silnik ma 163 KM, 240 Nm > @ 2000 RPM i ma zapewniać lepsze osiągi niż dotychczas dostępny diesel 1.6 dCi. Wg informacji > Nissana X-trail pędzony benzyną od 0 do 100 km/h będzie się rozpędzał w 9,6 s, a V-max to 195 > km/h. Planowane spalanie średnie - 6,3l/100 km > Nowy silnik będzie dostępny tylko z manualną skrzynią i tylko z napędem na przód. Cena od 95400 za > podstawową wersję "Visia" > Oczywiśćie nie wiem jak to jeździ, ale na papierze te osiągi wyglądają już przyzwoicie. > Choć x-trail nie zostanienagle samochodem o sportowych osiągach, to nareszcie ma to szanse > jeździć przyzwoicie > Jakiś link i jeszcze jeden > Niech teraz marketingowcy czytają dalej i dorzucą wersję 190-konną tego silnika i możliwość > połączenia z automatem i 4x4 Przydałby się mocniejszy diesel z automatem i 4x4. Bo z benzyną i przednim napędem to jest auto do miasta. Czyli chybiony pomysł, bo do miasta lepszy jest Kaszkaj 1.2.
-
Luźny temat: Auto dla weta? Nowe używane?
> Znasz firmy, które to robią w leasingowanych autach? Jay na pewno zna.
-
Luźny temat: Auto dla weta? Nowe używane?
> Przy takim podejsciu to IMHO odpusc sobie nowe auto... > Wg mnie jak ktos robi 80kkm to auto juz powinno na siebie zarobic, bo raczej prywatnie nie tyle > nikt nie jezdzi Przy kosztach paliwa ten cały serwis to jest przecież pikuś.
-
Luźny temat: Auto dla weta? Nowe używane?
> A gdzie miałeś? Masterlease, Getin. Ale sprawdzałem też kilka innych, których nie pamiętam. Za każdym razem kryterium z mojej strony było: duże przebiegi oraz żadnych problemów z wyjazdami za granicę. Nikt nie marudził. > Vw leasing limituje, mLeasing limituje, Leasplan limituje, ALD Automotive limituje. > Jakoś nie chce mi się wierzyć w ten no_limit - jakby wtedy wycenili wartość końcowa auta? Ja miałem wszystkie 5-10% opłaty wstępnej, 48-60 rat i 1-5% wykupu. Kwoty ustalone z góry.
-
Luźny temat: Auto dla weta? Nowe używane?
> Wiem, ale wszystkie znane mi firmy leasingowe limitują osobówki do 200tkm. A jeżeli jednak jest > ktoś na rynku z taką ofertą, to podejrzewam, że cena zabije. Ej, mi nic nie limitowali. Limitują przy wynajmie. Na zwykłym leasingu jeździsz ile chcesz.
-
Luźny temat: Auto dla weta? Nowe używane?
> Kto daje takie leasingi? Może wziąć na 3 lata.
-
Luźny temat: Auto dla weta? Nowe używane?
> Jako że kręcę rocznie po ok. 80 tys km zastanawiam się nad zmianą autka... Używanym jeżdżę max 2 > lata czyli robię ok. 150/160 tys km tzw. dociągam do 300 tys km. W poprzedniej robocie > jeździłem różnymi autami clio pierwszej generacji, citroenem berlingo 1.4 + LPG z roku 2000 i > nowym berlingo 1.6 hdi i vectra A 2.0. Potem jak na swoim to Seicento a obecnie Megane > Combi... Clio za małe, Berlingo pierwszej generacji wiecznie się psuło, nowe za duże, Vectra > za dużo piła. Seicento stanowczo za małe, Megane idealne chociaż niekiedy potrafię zahaczyć > gdzieś spodem... Potrzebuje auta uniwersalnego żeby też móc jechać na urlop czy przewieść > kogoś z tyłu... Mechanicznie zawsze dbam zaś w środku mam burdel na kółkach bo mam mało czasu > żeby wszystko ogarnąć... Paliwo to tylko i wyłącznie LPG... Na używane mam powiedzmy na > wydanie 12 tys zł zaś nowe to leasing ale... zawsze zadaje sobie pytanie czy w teren warto > nowe auto, w okolicy u mnie weci oprócz dwóch jeżdżą używkami. Co myślicie? Co sądzicie? Kup Toyotę Hilux i jeździj... I jeździj... I jeździj...
-
O salonach samochodowych nieco luźniej
> Sprzedałby jedną więcej. > Ale fakt - żyje w błogiej nieświadomości. > Dlatego osobiście nie żal mi tego typu "byznesmenów", którzy na biznesie się nie znają, a > narzekają. Nie wiadomo czy narzeka. IMO Mazda sprzedaje się nadspodziewanie dobrze. > A co go kosztuje zainteresowanie się klientem, tym bardziej że w salonie było pusto? Jeśli było pusto to oczywiście co innego. Więc dobrze mu tak. > I - jak już pisałem - "zwykły" ubiór może nie milionerów, ale ludzi których stać na auto za 150 > tys., to teraz norma. Właśnie przed chwilą porozmawiałem trochę z kolegą nt. jego 4 aut (nowy > superb, nowe punto, stary jeep i kilkuletnie bmw), którymi jeździ sobie na zmianę, bo każdy ma > swoje wady i zalety. Ubiór: lekko rozciągnięty, sprany t-shirt + spodenki sportowe. Ale ja się nie upieram że każdy właściciel nowego auta ma chodzić w garniturze na co dzień. > Inny, szczęśliwy nabywca nowej mazdy 6 ubiera się podobnie, jakkolwiek t-shirt ma mniej sprany. Niech zgadnę - czerwony t-shirt z podobizną Reagana? > Inny, nabywca e-klasy za ok. 170 tys. PLN chodzi w bluzie z kapturem i bojówkach. > Więc warto zweryfikować swoje poglądy na temat "celowania tam, gdzie jest duża szansa trafić". To dalej nie wpływa na statystykę. Statystycznie po bogatych widać że są bogaci. Oczywiście niekoniecznie musisz handlować z bogatymi. Sprzedając Pandy nie leciałbym za bogatymi tylko za tymi co przyjechali całą rodziną i z daleka widać, że rządzi żona z teściową.
-
O salonach samochodowych nieco luźniej
> Mnie bardziej śmieszy jak KUPUJĄCY samochody się ubierają elegancko. Po co ? Tego nigdy nie > zrozumiem. > Jak ktoś idzie do salonu po najnowszego Fiata czy Mercedesa - to po co ma ubierać się elegancko, > przecież to żadna roznica czy pojdzie w dresie i sandałach na skarpetach czy w garniturze. > A ludzie przy zakupie samochodu się ubierają jakby szli do kościoła Z drugiej strony, jeśli sam pójdziesz do salonu w stroju biznesowym to wyjdzie głupio jeśli sprzedawca będzie w t-shircie.
-
O salonach samochodowych nieco luźniej
> No to sie zaczelo jak zwykle na AK, ten kupowal w bojowkach, tamten w kapeluszu, a ktos inny w > kapielowkach. Kurczę, a ja nie mam zielonego pojęcia w czym co kupowałem. Ale chyba było wystarczająco godnie, skoro zostałem obsłużony.
-
O salonach samochodowych nieco luźniej
> Tak jest. Ja kupiłem BMW, będąc ubranym w bojówki, wojskowe buty i kurtkę z Helikonu. Owszem, te > ubrania sporo kosztowały, ale nie wyglądają na drogie, za to są wygodne i trwałe. Jak ktoś > ocenia klienta po ubiorze.... cóż, sporo traci Ale sam mówisz że sporo kosztowały. Sprzedawca mógł się znać.
-
O salonach samochodowych nieco luźniej
> "Więcej czasu"? To może porozmawiaj pół minuty i będziesz wiedział, na co kogo stać, bo możesz się > bardzo zdziwić. Ale po co? Jeśli on chce sprzedawać tylko klientom, którzy mu pasują i jest w stanie z tego wyżyć to czemu nie? > W taki właśnie sposób kolega kupił c5 zamiast mazdy 6. W maździe, po otaksowaniu, stwierdzili że > "musiałby mieć poważne zamiary kupienia samochodu" żeby im zawracać gitarę. Ale sprzedawca Mazdy o tym nie wie, więc nic mu to nie udowadnia. Prawdopodobnie sprzedał swoją Mazdę komu innemu i ma się świetnie. > Osobiście auto za 95 tys. odbierałem w starych wytartych spodniach i t-shirt'cie za 19.99. > Mój szef, który kupuje dużo droższe auta, standardowo ubiera się w dżinsy i sweterek, który nie > sprawia wrażenia drogiego. > Więc się obudź, bo to nie te czasy że po ubiorze możesz cokolwiek o majętności i zamiarach klienta > powiedzieć. Twoja ignorancja kosztuje konkretne pieniądze. Ale kogo kosztuje? Jego kosztuje. Więc to jego problem jak sobie ułożył strategię sprzedaży. A może nie zastanawiając się czy każdy skromny klient nie jest ekscentrycznym milionerem skupia się na celowaniu tam, gdzie jest duża szansa trafić?
-
O salonach samochodowych nieco luźniej
> Nie, to troche nie tak wyszlo. > Jezeli ktos zajmuje sie czyms co wymaga od niego gajera (nie wazne czy to prezes czy PH) i ma > zamiar wpasc w drodze do/z pracy do salonu to nie bedzie sie przebieral specjalnie na ta > okazje. > Jezeli pracuje w dresie czy filach na budowie to moze i to uczyni. > Sprzedawca jest w stanie rozroznic, powaznego goscia z kasa, nawet jezeli bedzie to 20-letni > szczyl. Człowieka z kasą odróżnisz od człowieka bez kasy niezależnie od tego jaki rodzaj stroju ma na sobie. Ten z kasą będzie miał strój droższy, proste.