Zawartość dodana przez maro_t
-
[BzAK] Projekt domu - którą pracownię polecacie/odradzacie
> błędnie obliczona kubatura i nawet nie potrafili mi odpowiedzieć czy liczyli netto czy brutto, > błędy w opisach zbrojenia ław, słupów i wieńców. Inne dane na rysunkach inne w opisie, projekt > więźby dla innego wariantu tego samego projektu (z nieco innym kształtem dachu), Inne > usytuowanie komina w rzutach parteru/piętra a inne w projekcie więźby itd. itp. u mnie jedynie narzekali na jakieś dziwnie zaprojektowane zbrojenie płyty (nie wiem o co chodziło dokładnie) i głupie rozprowadzenie instalacji CO i wody, głównie pomiędzy piętrami. Poza tym nie słyszałem narzekań. Kilka razy nawet chwalili, że cośtam dobrze wyliczone, wyraźnie pokazane co i jak, ale też już nie pamiętam o co chodziło. Projekt mam z firmy LK PROJEKT
-
[BzAK] Projekt domu - którą pracownię polecacie/odradzacie
> Adaptację projektu do działki. Co innego zmiany w projekcie a co innego adaptacja. aż z ciekawości odgrzebałem w mailach rozliczenie od mojego architekta. Przypomnę, że projekt kupowałem gotowy. Mam takie pozycje: 1. PROJEKT OBIEKTU KUBATUROWEGO - część architektoniczna: projekt - adaptacja projektu typowego wraz z analizą projektu gotowego przekazanego przez inwestora (to są zmiany, które robiliśmy typu przesunięcie ścianki, jedno okno mniej, jedno okno więcej). 600 pln - część konstrukcyjna - projekt konstrukcyjny - adaptacja projektu typowego. 200 pln. Tu nie jestem pewny o co chodziło, ale podejrzewam, że o przeprojektowanie fundamentów po badaniach geologicznych - część instalacyjna * projekt instalacji elektrycznych 200 pln * projekt instalacji wod-kan i co 300 pln 2) potem mam: - Projekt terenu : projekt lokalizacji obiektu, projekt trasy przyłaczy (zasilania energetycznego, wodociągowego, kanalizacyjnego, gazowego), zagospodarowanie terenu inwestycji (wytyczenie niwelacji, dojazd, miejsca parkingowe [bez proj. drogowego]) - 600 pln - mapa sytuacyjno-wysokościowa dla celów projektowych - określenie zakresu, zlecenie, odbiór, weryfikacja - 900 pln Domyślam się, że robiąc projekt indywidualny nie miałbym wydatków z punktu 1, bo było by to od razu uwzględnione w projekcie. Ale punkt 2 nadal by był aktualny
-
rozwój FIATa: droga do...
> Raczej dzięki wspraciu rządowemu. to pewnie też
-
rozwój FIATa: droga do...
> Ponadto nie wiem kto wymyśla strategie rozwoju dla tej marki, ale brak porządnego kombi w gamie, > czy sensownego mini vana to nieporozumienie. Zauważ, że w czasach gdy Fiat miał w ofercie prawie wszystko: sedany, kombi itd (bravo/brava/marea/palio/palio weekend/siena/albea potem stilo w trzech nadwoziach) doprowadził się prawie do bakructwa. Kiedyś przecież już prawie GM przejął Fiata. A dziś to Fiat przejął Chryslera. Dziwne, nie? Może właśnie dzięki ostrożnej polityce...
-
Z jakiego typu pojazdu jest ta opona?
> Następną razą wbetonuj tam dwuteownik miałem podobne problemy. Mam działkę narożną na skrzyżowaniu bardzo wąskich uliczek. Jak jeżdżą ciężarówy to się czasami nie mieszczą w zakręt i obcierały mi o bramę. Betonowy słupek wytrzymał niezbyt długo. Więc tata znalazł gdzieś coś, co przypomina mniejszą szynę kolejową, zabetonowaliśmy to robiąc zbrojony fundament (tak, że większa część jest w ziemi) i od kilku lat żadna ciężarówka nie dała rady. Do tego są darmowe atrakcje gdy patrzę jak te słonie w składzie porcelany kombinują i kombinują i zakręcają na osiem razy
-
Goodyear Eagle F1
> Jakby komuś się trafiły takie oponki co mają 4 lata to odradzam zakup. > Guma trzyma gorzej niż dębica vivo. > Całe szczęście mam komplecik za free od kącikowicza, któremu nie wierzyłem, że strach na tym > jeździć. > Jest, delikatnie mówiąc, DRAMAT! > Mięcha jeszcze dużo (tak z 5mm), opony niby równo zużyte, żadne cuda z bieżnikiem się nie dzieją a > na hamowaniach jest problem. Na napędzaniu przy przepięciu na trzeci bieg jeszcze chce iść > bokiem a to wcale mocna fura nie jest. > Na mokrym już lepiej nie wspominać nawet. Auto nieprzewidywalne, guma puszcza zupełnie w dziwnych > okolicznościach. > Nowe są super > Już 3-4 letnie jak widać mogą się okazać niezłą miną. kupiłem na wiosnę nowe opony do swojego auta. Ale żona zaczęła coś marudzić, że jej letnie się ślizgają, to założyłem do jej auta nowe, a sobie wziąłem od niej stare: Vredestein Sportrac czy jakoś tak. Produkcja 2008, bieżnik prawie jak nowy, bo żona mało jeździ. Bieżnik typowo deszczowy. No i faktycznie: na mokrym masakra. Zachowują się jakby były z plastiku, a nie z gumy. Co jest kolejnym dowodem, że opony po kilku latach trzeba wymieniać niezależnie od bieżnika. Dojeżdżam na nich ten sezon i na wiosnę pójdą następne nówki
-
kupujemy OPLA - opinie i do oceny
> Ale jak buda jest nie bita i środek nie zniszczony, to można kupić taki gruz, wsadzić w niego nawet > 10 tys. i cieszyć się "nowym" samochodem i bezawaryjną pewną jazdą przez wiele lat. O wiele to > lepsze niż kupić "nie gruz" w którym i tak większość jest, albo za chwilę i tak będzie do > zrobienia. Poza tym takie samochody kupuje się nowe na pięć lat, a sprzedać używkę w tym > segmencie jest bardzo trudno, bo nie ma targetu . "nawet 10 tys"? Dwa komplety porządnych opon do tego auta, bo jak znam życie to oba są do wymiany, obowiązkowy pakiet startowy: rozrząd, oleje i filtry i z tych 10 tys już niewiele zostanie. A jeszcze nie ruszyliśmy, tego co trzeba naprawić
-
rozwój FIATa: droga do...
> Poczytaj jak poleciała sprzedaż po zmianie modelu Pandy w dół na rynkach zachodnich- to jest > dramat! Jaka jest przyczyna? Czego brakuje nowej Pandzie? IMHO to bardzo fajne miejskie autko. Nowa to taka naturalna ewolucja poprzedniej. Popsuli coś? Czy może gorsza sprzedaż wynika właśnie z większej konkurencji po pojawieniu się trojaczków od VW i małych koreańców? BTW: Moi teściowie teraz będą kupować małe autko i mają dylemat między Pandą a I10. > Do tego należy brać pod uwagę nowe modele - Up, Citigo Picanto etc, które skutecznie odbierają > klientów. > Nawet w klasie 500 tki masz już dużo fajniejszych autek i niestety tez widać to w statystykach > sprzedaży.
-
rozwój FIATa: droga do...
> krzyz na droge. Problem w tym, ze mieli dobra pozycje na rynku a ludzie byli przyzwyczajeni do > marki. Na ile to wycenic nie wiem. Nie mam tez pojecia jak sie Fiat sprzedaje na swiecie. Możesz sobie sprawdzić. Np NA TEJ stronie >Czy > cos sprzedaja pod marka Fiat w stanach? Nie prościej po prostu poszukać takiej informacji samemu. TUTAJ masz ranking wszystkich modeli sprzedanych w USA od stycznia do sierpnia. - Fiat 500: 26,868 sztuk - Fiat 500L: 2,717 sztuk >Watpie bo nie maja co. Tam sa ludzie przywiazani do > innych marek dokladnie w taki sam sposob jak u nas byli przywiazani do marki Fiat (nie wiem > czemu ale to fakt...) Firma patrzy jak zarobić, a nie kto do czego ma sentyment. Jeżeli markę Fiat chcą wypozycjonować głównie jako producenta małych miejskich toczydeł, to mają takie prawo. Będzie się to wiązało, ze spadkiem sprzedaży w kilku krajach, jak PL. Ale taką mają politykę i nie nasza to sprawa.
-
rozwój FIATa: droga do...
> mnie z pozycji konsumenta wiele to nie obchodzi. Mieszkam w Polsce i Fiat nie ma auta, kotre > mogloby mnie zainteresowac. no i stracili 100 tys. takich klientów jak Ty w EU, a zyskali milion w USA i krajach Latam.
-
rozwój FIATa: droga do...
> jeep nie ma aut segmentu C/D a Chrysler? Nawet nie wiem czy da sie to kupic w UE UE to coraz mniej znaczący i coraz trudniejszy rynek
-
rozwój FIATa: droga do...
> spia od dawna. Zeby w gamie aut nie bylo kombi? Chociaz jednego? Juz nie mowie o tym ze powinno > takie auto byc w C i D... nie śpią, tylko zdobywają inne, bardziej obiecujące rynki. Nie zapominaj, że koncern Fiat-Chrysler to kilka firm, produkujących auta z różnych segmentów. I tak należy patrzeć na tę firmę. Nie tylko przez pryzmat jednej marki, która sprzedaje się we Włoszech, Turcji i jeszcze kilku krajach. Od dużych samochodów to mają Chryslera i Jeepa. Mogą dojść do wniosku, że marka Fiat powinna się skupić na tym, na czym ma największą szansę zarobić, czyli tylko na małych autach
-
Mini test:Legenda AK-"Der Pasnik" w wykonaniu Rudolph d red
> Passat EU a Passat US to dwa różne samochody... Inne rozmiary, inne wykończenie itd. O silnikach > nie wspominając, bo to oczywista oczywistość. > NIe wiem, który jest w OZ - pewnie ten hamerykański... w Europejskich autach nie podoba mi się dążenie za wszelką ceną do wkładania jak największych felg z nawiniętym na to paskiem gumy zwanej oponą. Widać to po tych różnicach. I dla wielu czym mniej gumy, a więcej felgi tym fajniej. Widać, że za oceanem mają do tego normalne podejście.
-
[BzAK] Projekt domu - którą pracownię polecacie/odradzacie
> Geodeta nie robi posadowienia budynku tylko mapę do celów projektowych za kilkaset zł. > Na tej mapie właśnie projektant robi posadowienie na działce (plan zagospodarowania terenu) + > zmiany w projekcie, to właśnie adaptacja. 600zł to bardzo mało za tą usługę, U mnie wziął > 1400zł i to było tanio, bo biorą przeważnie 1800zł czyli tyle ile dałem za projekt gotowy. OK, może coś pokręciłem. Tyle tego wszystkiego było Co nie zmienia faktu, że bez różnicy czy kupujesz projekt gotowy, czy robisz na zamówienie. Później i tak trzeba z tym projektem zrobić te same czynności, czyli mapy i posadowienia
-
[BzAK] Projekt domu - którą pracownię polecacie/odradzacie
> Brałem z Z500 - masa błędów, pełno kserówek w środku kompletna olewka zgłaszanych uwag. Bierz pod > uwagę, że adaptacja do działki, to w zasadzie ponad drugie tyle co koszt projektu (nam robiła > to "własna" architekt). O jaką adaptację Ci chodzi? Ja pamiętam, że jak kupiłem gotowy projekt, to robiłem w nim kilka zmian, co kosztowało jakieś 600pln. Część była podpowiedziana przez architekta, który później załatwiał mi wszystkie formalności do PnB. Potem ten projekt wymagał jakiegoś posadowienia na ogólnych mapach, co musiał zrobić geodeta, co też kosztowało kilkaset pln, ale na pewno nie drugie tyle co projekt (projekt kosztował 1500pln). Tylko, że jak zrobisz projekt indywidualny, to i tak to samo trzeba wykonać. W sumie różnica w kosztach między indywidualnym, a gotowym nie będzie duża, zwłaszcza biorąc pod uwagę jaki jest to % całej inwestycji. My np. nie mieliśmy konkretnej wizji tego co chcemy, przeglądaliśmy projekty, jeden nam bardzo spasował, to go wzięliśmy z drobnymi zmianami. > Jak pisali poprzednicy - jak nie masz presji czasowej, to wybierz taki projekt jaki Ci się podoba i > zasuwaj do projektanta/architekta zrobić to porządnie.
-
[BzAK] Okna dachowe
> Krótko mówiąc - nie wiesz i nie wnikasz, gdzie i na ile Cię wydymali i co spieprzyli, więc śpisz > spokojnie i jesteś zadowolony może tak być. Ważne żeby być zadowolonym. Cel mam taki, żeby za ogrzewanie płacić mniej niż w starym domu. Bo to co dla mnie najważniejsze, to żeby dom był w miarę ciepły, bez większych mostków. Jeżeli tak będzie, to uznam, że mnie nie wydymali. A mam na to myślę, że spore szanse
-
[BzAK] Okna dachowe
> Quote: > mam zarówno wg nich jak i całkiem postronnych ludzi lepiej zrobione (bo po prostu lepiej zapłacone > bez dziadowania i podejrzeń) > Quote: > W dzisiejszych czasach naprawdę można dobrze, szybko i sprawnie wybudować bez targowania się > samemu o każdą stówkę i stania nad każdym. > Jak widac zdania sa bardzo podzielone Ja naprawde nie wierze, ze mozna dobrze, szybko i tanio i do > tego jeszcze bezproblemowo. Bo zależy jeszcze co dla kogo znaczy szybko i co znaczy tanio. To są pojęcia bardzo względne. Oczywiście wiadomo, że jak się z budową za bardzo pospieszysz, to też niedobrze. Ale wszystko ma jednak swoje plusy i minusy. Polska budowlanka jest bardzo specyficzna. Z jednej strony masa partaczy i "speców" co nie znają się na niczym i wzięli się za "remonty, wykończenia, budowy tanio i solidnie", bo nic w życiu nie umieją. Z drugiej strony niesamowicie wymagający klienci i inwestorzy. Taka jest prawda. Ludzie chcą oszczędzać jak się da, znaleźć najtańsze ekipy, targować się jeszcze, a oczekują wykonania na najwyższym poziomie. A w takich przypadkach trzeba też płacić na wysokim poziomie. Ten mój znajomy zna trochę rynek budowlany we Francji i mówi, że tam, z tą jakością wykonania jakiej wymagają od niego ludzie tutaj, to byłby naprawdę bogaty. Bo jakoś tam ludzie tak się nie spinają o każdy najdrobniejszy szczegół, wymagając perfekcji, a płacąc ledwo przeciętnie. Ja staram się do swojej budowy podejść zdroworozsądkowo. Nie wymagam perfekcji i jakości powyżej przeciętnej, bo płacę przeciętnie. Z drugiej strony bubli też nie toleruję, ale jak na razie nie mam na co za bardzo narzekać. No i nauczyłem się, że często najtaniej kwotowo, później wcale nie wychodzi najtaniej w szerszej perspektywie > U siebie sie na ekipach jeszcze nie przejechalem. I mam nadzieje, ze tak zostanie. Za to odmienne > zdanie mam o projektantach - o ile architekci robia co moga mimo, ze brakuje im podejscia > praktycznego, o tyle projektanci sanitarki/CO oraz elektryki bazuja tylko i wylacznie na tym, > ze maja uprawnienia mój architekt jest ok. Decyzja, żeby jemu powierzyć wszystkie formalności, to była jedna z lepszych jakie podjąłem w związku z tą budową. Ma spore doświadczenie, prowadzi dużo sporych inwestycji, udzielił mnóstwo dobrych wskazówek, które pozwoliły mi zaoszczędzić sporo kasy, no i załatwił wszystkie formalności, co mnie by zajęło nawet nie wiem ile czasu, pieniędzy i nerwów. Do tego wszystkich w okolicy zna, po kilka ekip i speców w każdej dziedzinie.
-
[BzAK] Okna dachowe
> I tutaj wlasciwie bym zakonczyl polemike z Toba. Poswiec spokojnie 5 sekund i wymysl jakbys to > zorganizowal jakbys nie mial kolegi-wykonawcy. Dobrze wiem jakbym to zrobił. Zapytałbym mojego architekta, który załatwiał mi wszystkie formalności o jakąś poleconą ekipę, z którą bym podpisał umowę na wybudowanie określając to na czym mi zależy, czyli co z jakich materiałów robimy. Podpisałbym umowę na konkretną kwotę i tyle. Moi sąsiedzi tak budują. Sprawy formalne załatwiał im ten sam architekt, co mi. Polecił im ekipę. Bardzo sprawna, solidna, nie mają żadnych zastrzeżeń, robią szybciej niż u mnie, niektóre rzeczy nawet mam wrażenie, że lepiej, chociaż inne gorzej. Sąsiad ciągle gdzieś wyjeżdża, nie ma czasu siedzieć na budowie, a tak w zasadzie niczym nie musi się interesować: materiałami, dostawami, logistyką. I koszty też mają dobre. W sumie wyjdzie ich to taniej niż mnie. Ale trudno się dziwić, mój wykonawca to mała firemka bez większych rabatów na składach, a tamci są więksi, z lepszym zapleczem i lepszymi rabatami. W dzisiejszych czasach naprawdę można dobrze, szybko i sprawnie wybudować bez targowania się samemu o każdą stówkę i stania nad każdym. > A potem opisz to na forum - serio moze sie > przydac komus. > A i zycze zeby kolega byl faktycznie kolega i nie chcial dorobic kilku stowek na boku Twoim kosztem > i kosztem kolezenstwa a niech sobie dorobi, to tylko dom, nie spinam się że musi być idealny i najlepszy
-
[BzAK] Okna dachowe
> Witam ! > Na dniach razem z dachówka muszę zamówić okna dachowe. W sumie mam ich 5, średnio 78x118-140. Velux > i Fakro mają bardzo podobne produkty i podobne ceny. Nie zależy mi na bajerach czy > udziwnieniach, zwykłe okna uchylne z dobrym stosunkiem cena/jakość. Dobrze, żeby miały U ok 1 > W/m2K, czyli dość ciepłe. > Czy coś możecie doradzić ? > Jedna z firm proponuje mi 30% rabatu na ceny producenta (są na www) - to dobra oferta ? > Czy warto kupić okna mniej znanej frimy jak OkPol czy Roto - szczególnie Okpol ma dość ciekawą > ofertę ? > Warto do łazienki kupić okno z PCV ? na oknach dachowych się nie znam, bo na szczęście u siebie nie montuję (miałem jedno w projekcie, ale się go pozbyłem), ale gdybym robił, to w łazience na pewno bym dał z PCV
-
[BzAK] Okna dachowe
> To jest oczywiste, ale nie jest oczywista jedna mala sprawa. Mi zostaly 2 palety (jakies 40m2) > welny po ociepleniu budynku. Hurtownia, ktora mi sprzedala welne najtaniej, nie chce przyjac > zwrotu ot tak - moze wziac, ale z platnoscia 360 dni, lub szybciej, jesli uda im sie sprzedac > welne. Fajnie, nie? Jakies 1700zl zwrotu odroczonego. Naprawdę jak czytam o Twoich perypetiach z budową, to zastanawiam się jak jeden człowiek z jedną budową może mieć tyle problemów Co do materiałów i cen, to jak ja zaczynałem budowę, to też szukałem, jeździłem, żeby taniej, o każdą stówkę itd. Tylko ostatecznie takie działanie często wychodzi drożej. Dom buduje mi kolega, który jest wykonawcą. Materiały ma zazwyczaj w cenach niezłych, ale nie najlepszych. Ma znajomego, który prowadzi w jednym skład budowlany i firmę zajmującą się techniką grzewczą. Ale ja np. chciałem zaoszczędzić kilka stówek na całym domu na cegłach ceramicznych i zamówiłem gdzie indziej. Potem trzeba dopilnować każdej dostawy, każdego kierowcy, który marudzi, że jak mu nie wysypię kamyków, to więcej nie wjedzie, domówić czego brakuje, przypilnować itd. A potem problem, bo nie bardzo chcieli zrobić korektę na to co wziąłem za dużo. No i nauczyłem się: teraz kolega wykonawca bierze każdy materiał od swojego kolegi ze składu. Ceny są niezłe, nie najlepsze, ale niezłe. Bierze materiał, wykonuje, na koniec co mu zostaje to oddaje bez problemu, a ja dostaję fakturkę na siebie (zamierzam odliczyć vat) na to, co było faktycznie zużyte. Dodatkowo mogę się bez problemu dogadać np. że zapłacę 2 tyg po terminie, jeśli akurat mam taką potrzebę. Do tego w ogóle nie interesuję się logistyką tego wszystkiego, oni się dogadują, nie poświęcam na to czasu. No i co z tego, że bym gdzieś znalazł styropian po 168 za m3 zamiast po 178, a potem zabawa z dostawą, ewentualnymi reklamacjami, zwrotami itd. Nie opłaca się.
-
Czy taka zmiana ma sens?
> Nie przesadzajmy, nie kazdy ma samochod i ludzie jakos zyja. masz rację. Zależy jednak gdzie się żyje. W dużym mieście jest ok. Do babci/znajomych podjedziecie autobusem, a jak się coś stanie i trzeba będzie jechać do lekarza, to się wezwie taxi i za 40 pln dojedzie. Jak się mieszka na zadupiu to już dużo trudniej. No i jeszcze jedna sprawa. Fajnie, jak z dzieckiem jest wszystko ok i na pewno tak będzie w Twoim przypadku Ale: na przykład my z naszym do jakiegoś pół roku jego życia więcej spedziliśmy czasu w szpitalach niż w domu, bo niestety miał pewne wrodzone problemy zdrowotne. Życie pomiędzy szpitalem, domem, pracą, ciągle w biegu byłoby imho niemożliwe bez samochodu. Jak z żoną zmienialiśmy się przy nim w szpitalu to kursowaliśmy jednym samochodem tam i spowrotem czasem kilka razy dziennie. Silnik w zasadzie nie stygł. To jest ogólnie stresujący okres w życiu, nawet jak jest wszystko w porządku. Nie ma co go sobie jeszcze utrudniać brakiem auta.
-
Czy taka zmiana ma sens?
> Mozna zostac bez samochodu, ja nie jestem dospawana do auta, tym bardziej, ze teraz to juz i tak > sama nie jezdze, z tym, ze tak czy siak najpierw musze sprzedac jeden, zeby kupic drugi nie chodzi o dospawanie. Zależy jeszcze gdzie się mieszka, ale samochód może być bardzo potrzebny. Jak sobie wyobrażasz np. jazdę z chorym, gorączkującym maluchem do lekarza? Wzywać taksówkę? Czy zasuwać na jakiś przystanek MPK? Samochód przy dziecku trzeba mieć. Już lepiej Forda Ka niż nie mieć wcale
-
Czy taka zmiana ma sens?
> Doczytaj. Wozek juz jest i innego szukac nie bede. > Mysle, ze to sie skonczy zamiana na wieksze, moze jeszcze nie w tej chwili, ale pewnie na > wiosne...na dluzsza mete to auto i tak bedzie za male i tak. Ja bym wymienił samochód. Powoli, bez stresu, znaleźć egzemplarz spełaniający Wasze wymagania. Jak kilka miesięcy z małym dzieckiem pojeździcie Kaczką, to też się nie nie stanie. Sam nie widzę potrzeby jak to niektórzy, kupowania wielkiego kombi przy jednym dziecku, ale jednak maleńki Ford Ka, z małym bagażniczkiem i bez tylnych drzwi, to za małe autko do w miarę wygodnego podróżowania z maluchem imho.
-
nowy do 40tyś.
w zasadzie większość aut segmentu B spełni te wymagania (może jedynie nie wszystkie nadadzą się do LPG). Przejść się po salonach, pomacać, pojeździć i wybrać co najbardziej będzie pasowało
-
Pierwszy przegląd olejowy
> Czyli co, producent zaleca co 20kkm, a Ty zastanawiasz się, czy zmienić po 15kkm? > IMO szkoda naszego czasu. Zrób jak uważasz, byle nie przekroczyć zaleceń producenta. > Ale jak już bijemy pianę, to ja mam inny dylemat - umówić się na przegląd w tym tygodniu i zmienić > olej przed 15kkm, czy po weekendzie, gdy już przekroczę 15kkm Dylematy to będą pod koniec roku, jeśli od przyszłego wejdzie planowana zmiana w odliczeniach VAT. Czyli nie tak jak jest teraz 100% od serwisu i 0% od paliwa tylko 50% od serwisu i 50% od paliwa. Będą dylematy co zrobić w aucie, ile kupić opon w grudniu żeby odliczyć jeszcze 100%. Może nawet olej wymienić po kilku tys. km